HISTORIA ZBAWIENIA NA PODSTAWIE PRZYPOWIEŚCI O DOBRYM SAMARYTANINIE (Łk 10,29-37)

Kiedy czytamy dzisiaj Pismo Święte, szukamy w nim życiodajnego słowa, które nada kierunek naszej egzystencji, napełni nas wiarą i nadzieją, umocni nasza wiarę. A jeśli chcemy tym słowem żyć, dokładamy wszelkich starań, aby je dobrze zrozumieć. Właśnie nauka zwana egzegezą zajmuje się wyjaśnianiem sensu tekstu biblijnego. Głównym celem egzegezy jest ustalenie sensu dosłownego Pisma[1], czyli tego sensu, jaki autor natchniony chciał przekazać swoim słuchaczom w czasach sobie współczesnych. Ale bogactwo Pisma Świętego nie wyczerpuje się na sensie dosłownym. Biblia przemawia na wielu poziomach znaczeniowych i okazuje się wciąż aktualnym słowem Bożym dla słuchaczy i czytelników wszystkich czasów. Kościół karmi się duchowym znaczeniem Biblii, które ma za zadanie wciąż na nowo odkrywać, badać, kontemplować i wcielać w życie. Szczególnie owocne spojrzenie na Stary i Nowy Testament zaproponowali starożytni ojcowie Kościoła, którzy uczyli całe Pismo odczytywać chrystologicznie, całe bowiem Pismo wyjaśnia się w zbawczych wydarzeniach związanych z przyjściem na świat Syna Bożego i dokonanym przez Niego odkupieniem. Popatrzmy dzisiaj pod tym kątem na znany fragment Ewangelii według św. Łukasza, w Biblii jerozolimskiej zatytułowany Przypowieść o dobrym Samarytaninie. Przy dosłownym odczytaniu jest to scena z życia starożytnej Palestyny, przynosząca odpowiedź na dylemat moralny zawarty w pytaniu uczonego w Prawie: „A kto jest moim bliźnim?”. Ale na tym przekaz ewangeliczny się nie kończy. Przeczytajmy tę opowieść wraz z ojcami Kościoła.

Czytaj dalej HISTORIA ZBAWIENIA NA PODSTAWIE PRZYPOWIEŚCI O DOBRYM SAMARYTANINIE (Łk 10,29-37)

Nowe ujęcia kerygmatu: KERYGMAT CHRZEŚCIJAŃSKI

I. Odwieczny zamysł Boga wobec ludzkości (Rdz 1-2)

  • Rdz 2,7-9: „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Edenie na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił”.
  • Obraz Jahwe-garncarza, który lepi człowieka z ziemi i ożywia własnym oddechem, ukazuje, że Bóg jest jedynym Źródłem życia dla człowieka-Adama – Ten, który jest, pozwala być drugiemu, daje mu istnienie.
  • Człowiek może żyć tylko w stwórczej relacji do Boga, wyrażonej przez obraz ogrodu Eden. Całkowita darmowość jest doświadczeniem najpełniej opisującym pierwotny stan szczęścia człowieka i jego relację do Boga, którego poznaje (w sensie biblijnym) jako szczodrego Dawcę i łaskawego Dobroczyńcę.
  • Człowiek-Adam w głębinach swego serca słyszy głos, który mu zaświadcza, że Stwórca kocha go takim, jakim jest. Dlatego naturalną odpowiedzią człowieka na ojcowską miłość Boga jest bezgraniczna ufność i wewnętrzna zdolność do opierania swego życia na tej relacji.
  • Ten pierwotny zamysł Boga dla rodzaju ludzkiego poznajemy (już z perspektywy jego realizacji w NT) dzięki Chrystusowi, który jako drugi Adam wypełnia w sobie powołanie tego pierwszego, będące również powołaniem każdego z nas.
  • Stąd też prawdę o pierwotnej relacji człowieka do Boga najpełniej ukazuje Kazanie na górze (por. Mt 5-7); np.: „Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. […] Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi” (Mt 6,25-26).
  • Jednak człowiek-Adam nie jest jeszcze dopełniony – będąc sam, nie jest (w sensie ścisłym) obrazem Boga, co wyraża opis nadawania przez niego imion każdej istocie żywej: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2,18).
  • Chodzi o taką pomoc, która będzie służyła Adamowi jako przeszkoda w życiu dla siebie samego, to znaczy według własnych kryteriów i zamiarów, bez odniesienia do kogoś drugiego – podobnego i różnego zarazem.
  • To ten inny pozwoli Adamowi stawać się obrazem i podobieństwem Trójjedynego Boga, który jest Miłością, oznacza to w istocie obdarowanie stworzenia możliwością kochania, czyli posiadania siebie w dawaniu siebie drugiemu.
  • Jest to ostateczne powołanie każdego człowieka i warunek jego realizacji – może być on szczęśliwy tylko wtedy, gdy wychodzi z siebie ku innemu i dopełnia się w jedności z nim: człowiek „nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK 24).
  • Taka forma egzystencji w miłości wiąże się w sposób nieunikniony z traceniem siebie: „Dlatego to mężczyzna opuszcza […] i łączy się […]” (Rdz 2,24). Tekstu tego nie można ograniczać tylko do kontekstu małżeńskiego – jest to pierwsze przykazanie, będące wyrazem pierwotnego zamysłu Boga wobec ludzkości: „nie głoszę nowego przykazania, lecz to, które mieliśmy od początku” (2 J 1,5).
  • Syntezę biblijnej antropologii stanowią słowa: „Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu” (Rdz 2,25), przy czym wyrażają one także ich odniesienie do Boga – nagość oznacza tutaj akceptację przez człowieka jego własnej ograniczoności i stworzoności wobec Niego.
  • W tym kontekście brak poczucia wstydu opisuje pierwotne doświadczenie całkowitej darmowości w relacji do Boga Ojca – nic z tego, kim jestem i co posiadam, mi się nie należy, lecz wszystko jest bezinteresownym darem.
  • Z doświadczenia bezwarunkowego obdarowania wyrasta i towarzyszy mu niezachwiane poczucie bezpieczeństwa – doświadczenie strachu pojawia się bowiem zawsze wobec perspektywy utraty czegoś (kogoś), co jest postrzegane jako absolutnie niezbędne dla własnej egzystencji.
  • Stąd bierze się pierwotna zdolność człowieka do stawania przed Stwórcą i bliźnim w postawie kogoś bezbronnego, bo nieodzianego we własne zasługi – człowiek w tym stanie nie musi bowiem uzasadniać swego prawa do istnienia i nie jest wewnętrznie przymuszony, aby zdobywać poczucie własnej wartości, gdyż to jest mu ofiarowane za darmo.

II. Grzech człowieka – mechanizm, struktura i skutki (Rdz 3)

  • Dwa drzewa w raju są obrazem wolności człowieka – stan pierwotny był mu dany i zadany jednocześnie: „Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła” (Rdz 2,9).
  • Wąż z pola (spoza Edenu) to przeciwnik (?atan) odwiecznego planu Bożego, jego bronią jest oszustwo, bo jest oszczercą (diabolos), kłamcą i ojcem kłamstwa (J 8,44): „On to rzekł do niewiasty: ‚Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?'” (Rdz 3,1).
  • Rozszerzenie zakazu spożywania owoców na wszystkie drzewa to podstępna insynuacja, że wszelkie ograniczenia, których doświadcza człowiek, to dowód na to, że Bóg nie jest po jego stronie. Celem ataku jest zniekształcenie w człowieku obrazu Stwórcy i wzbudzenie w nim głębokiej wątpliwości wobec Niego.
  • Ukrytym żądłem kuszenia złego ducha jest zatem pierworodne kłamstwo: „Bóg Cię nie kocha, nie pragnie Twojego dobra i nie troszczy się o ciebie”; dlatego na Bogu nie można polegać, nie można na Nim opierać swego życia – można i trzeba liczyć tylko na siebie, na swoje siły i własne możliwości.
  • Ewa ulega tej szatańskiej wizji Boga: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3,3) – myśli więc o drzewie życia, do którego człowiek przecież miał dostęp!
  • Jest to wzór kuszenia człowieka w każdym momencie jego historii polegający na tym, aby tak interpretować człowiekowi tę rzeczywistość, która go w jakikolwiek sposób ogranicza, rani, gorszy, zabija, aby przekonać go, że na horyzoncie jego życia nie ma kochającego i troskliwego Ojca.
  • W tej perspektywie grzech pierworodny ukazuje się jako utrwalony w głębi ludzkiego bytu, powszechny dla całego rodzaju ludzkiego i przekazywany z pokolenia na pokolenie stan nieufności wobec Boga, który jest potwierdzany i pogłębiany poprzez grzechy osobiste.
  • Albowiem tak oszukany człowiek zaczyna szatański sposób rozumienia rzeczywistości postrzegać jako dobry dla siebie i uznaje go za „nadający się” do zdobywania szczęścia na własną rękę (Rdz 3,6) – akt spożycia zakazanego owocu to amen („niech mi się stanie”, „tak”) człowieka na antykatechezę diabła i oznacza pełne przyjęcie pierworodnego kłamstwa za prawdę.
  • Ten akt przyzwolenia na dzieło kuszenia należy do trwałej struktury grzechu i jest mniej lub bardziej świadomie powtarzany w przypadku każdego grzechu osobistego. Najgłębszym fundamentem każdej ludzkiej decyzji przeciw Bogu jest bowiem akceptacja (nie tyle na poziomie intelektualnym, co głębszym: egzystencjalnym) tego, że w konkretnej, życiowej sytuacji nie można liczyć na Boga, ale trzeba radzić sobie samemu.
  • Radykalną zmianę w odniesieniu człowieka do Boga ukazuje obraz Stwórcy przechadzającego się po rajskim ogrodzie: „Adamie, gdzie jesteś?”. „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się” (Rdz 3,9-10). W wyniku grzechu człowiek utracił możliwość przeżywania swojej relacji z Bogiem jako bezinteresownego daru, na który w żaden sposób nie może zasłużyć – nie może już czuć się wobec Boga bezpiecznie w swojej nagości, nie będąc odziany we własne zasługi.
  • Nie ufając Stwórcy i nie posiadając już naturalnej zdolności stawania przed Nim bez lęku, obnażony z własnej chwały, Adam boi się Boga i ukrywa się przed Nim, ponieważ nie zna już Jego miłości i wierności – odtąd musi bronić siebie i swojej pozycji wobec Boga, aby w ten sposób uzasadniać własne prawo do istnienia oraz zdobywać – samodzielnie i ciągle na nowo – poczucie własnej wartości.
  • Tutaj znajdują się korzenie ludzkiej niezdolności do stawania w prawdzie, przyznawania się do grzechu i brania na siebie odpowiedzialności za popełnione zło. Na pytanie o przyczynę nagości Adam broni się, zrzucając winę na niewiastę, a ostatecznie na samego Boga (Rdz 3,12). To staje się regułą w relacjach międzyludzkich: unika się przyjmowania winy drugiego na siebie, ale poświęca się drugiego, aby ocalić własne życie i uniknąć śmierci.
  • Nie chodzi tutaj tylko o śmierć rozumianą jako zakończenia życia doczesnego, ale o każde doświadczenie umierania, tzn. tracenia przez człowieka oparcia w tym, co jawi się mu jako ostateczna racja jego istnienia – można określić to doświadczenie jako śmierć egzystencjalną.
  • Każdy człowiek umiera w tym sensie, kiedy staje wobec rzeczywistości (rzeczy lub osoby), której nie postrzega jako dobrej dla siebie, bo występuje ona przeciwko jego obrazowi świata, burzy jego projekty życiowe i subiektywnie go niszczy. Takiej śmierci człowiek po grzechu panicznie się boi i od niej będzie uciekał wszelkimi dostępnymi mu sposobami.
  • W ten sposób dokonało się całkowite odwrócenie stwórczego zamysłu Boga wobec człowieka, aby spełniał się jako Jego obraz przez ofiarowanie siebie – podstawowym aksjomatem ludzkiej egzystencji po upadku jest odmowa tracenia swego życia dla drugiego: „na pewno nie umrzecie!” (Rdz 3,4).
  • Tak więc po grzechu wszyscy ludzie „całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli […] tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła” (Hbr 2,14-15) – właśnie ten nieprzezwyciężalny lęk przed traceniem swojego życia stanowi narzędzie (ojcowie Kościoła: łańcuch, wędzidło, jarzmo, dyby itp.), które zniewala każdego człowieka i zamyka go w postawie egocentrycznej.
  • A zatem prawdziwy dramat ludzkości polega na tym, że człowiek nie może (choć tego pragnie) odpowiedzieć na wezwanie do miłości wypisane w jego sercu od początku. Apostoł ukazuje tę bezsilność człowieka jako „prawo grzechu” (Rz 7,23), które „się narzuca” (Rz 7,21) ze zniewalającą siłą i sprawia, że czyni on to, czego „nie chce” (Rz 7,19), i dlatego jest głęboko nieszczęśliwy.
  • W sytuacji braku doświadczenia darmowej łaski człowiek nie ma mocy błogosławienia Boga za dar życia, które uznaje teraz za „przekleństwo” (Rdz 3,17). W ten sposób utrwala się on w mentalności najemnika, gdyż musi zdobywać w „bólu” i „trudzie” (Rdz 3,16.17) swoje życie, które objawia mu się już nie jako bezinteresowny dar, ale owoc wysiłku mający nadać sens jego istnieniu.
  • Tutaj tkwi praprzyczyna wszelkich mechanizmów rywalizacji pomiędzy ludźmi w jakiejkolwiek dziedzinie, które mają na celu zabezpieczenie sobie życia na własną rękę, tzn. bez Boga. W tym celu człowiek uznaje stworzenie za źródło życia i czyni sobie bożki (zdrowie, więzi uczuciowe, szacunek, powodzenie, kariera, pieniądze itp.), które jednak go nie nasycają, lecz pogłębiają tylko jego alienację (por. Jr 2,13).
  • Sytuacja w jakiej znalazł się człowiek po upadku, jest nieodwracalna (biblijny obraz cherubów i „połyskujące ostrze miecza” strzegące drzewa życia – Rdz 3,24); człowiek sam z siebie (opierając się na swoich naturalnych, zranionych siłach) nie jest w stanie jej zmienić – potrzebuje zatem Zbawiciela, który wyrwie ludzkość ze stanu niewoli (por. Rdz 3,15).

III. Dobra Nowina – Pascha Chrystusa

  • Krzyż Chrystusa demaskuje pierworodne kłamstwo i objawia prawdę o rzeczywiście darmowej miłości Boga do człowieka: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4,10). W swoim Synu Bóg kocha nas całym sercem (przebity bok), całym umysłem (korona cierniowa) i ze wszystkich sił (rozpięcie na krzyżu).
  • Chrystus w swoim umęczonym i przebitym ciele okazał, jak straszną decyzją jest grzech, co naprawdę czyni on z człowiekiem i jakie potworne wydaje owoc: przybity do krzyża Chrystus jest obrazem niewoli grzechu, która paraliżuje człowieka. „On się obarczył tym cierpieniem i dźwigał te boleści” (por. Iz 53,4), które są konsekwencją ludzkich nieprawości.
  • W Ukrzyżowanym odsłania się cała brzydota grzechu, który odrażająco deformuje pierwotny obraz Boga w człowieku: „Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi” (Iz 52,14). Dlatego Chrystus na krzyżu jest swego rodzaju zwierciadłem, w którym ludzkość może się przejrzeć, aby zobaczyć prawdę o sobie: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu” (2 Kor 5,21).
  • Z tej perspektywy widać, że Bóg w Jezusie objawia równocześnie przeogromne miłosierdzie wobec grzesznika, jak i straszliwą prawdę o ludzkim grzechu i jego konsekwencjach. Dlatego Kościół, głosząc Dobrą Nowinę, powtarza jednocześnie: Bóg Cię kocha takim, jaki jesteś i dlatego nawróć się! Stąd nawrócenie jest zawsze skutkiem, a nie przyczyną Bożej miłości.
  • Gdyby historia Chrystusa zakończyła się wraz ze śmiercią, Jego krzyż pozostałby tylko manifestacją ludzkiego grzechu i nieubłaganym sądem nad ludzkością, a objawiona tam miłość byłaby „zgorszeniem” lub „głupstwem” (por. 1 Kor 1,23), bądź piękną, lecz w praktyce nieosiągalną teorią. Sytuacja człowieka nie uległaby żadnej zmianie: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach” (1 Kor 15,17).
  • Jednak Bóg, poprzez zmartwychwstanie, „tego Jezusa, którego […] ukrzyżowali, uczynił […] Panem i Mesjaszem” (Dz 2,36). Ten, który jest prawdziwym człowiekiem, został ustanowiony „Panem wszystkich” (Dz 10,36), „Kyriosem” (Rz 10,9), czyli Twórcą nowego życia: „Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym” (1 Kor 15,45).
  • Chrystus, posiadając ludzką naturę, może jednoczyć się z każdym człowiekiem, aby jako Pan dawać mu udział w naturze Bożej, którą jest miłość objawiona na krzyżu (por. 1 Kor 13,1-13). Chrystus zmartwychwstały ma moc przebywać we wnętrzu człowieka i być źródłem miłości w wymiarze krzyża, przez którą człowiek staje się bezinteresownym darem dla drugiego – obrazem Trójcy.
  • Zjednoczenie Chrystusa z człowiekiem dokonuje się poprzez chrzest, będący nowym aktem stwórczym, w którym Bóg formuje człowieka na obraz zmartwychwstałego Pana (por. Rz 6,3-6), „przyobleka go w Chrystusa” (Ga 3,27) do tego stopnia, że teraz nie żyje już on, ale żyje w nim Chrystus (por. Ga 2,20).
  • W ten sposób jedyny Sprawiedliwy czyni chrześcijanina usprawiedliwionym, czyli zdolnym do bycia na Jego podobieństwo: „jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem” (2 Kor 5,17). Jest więc oczywiste, że ludzie „dostępują usprawiedliwienia darmo” (Rz 3,24), że „została uchylona” jakakolwiek „podstawa do chlubienia się” (Rz 3,27) i że wszystko jest łaską (por. Rz 8,28).
  • Zmartwychwstały Chrystus może „wzrastać” (Ef 4,16) i „kształtować się” w chrześcijaninie (Ga 4,19), czyniąc go zdolnym do miłości i jedności z innymi na wzór wspólnoty trynitarnej, dzięki darowi Ducha Świętego, który jest owocem śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
  • Duch, który jest osobową miłością Ojca i Syna, został dany po to, aby uczniowie Chrystusa „miłowali się wzajemnie” tak, jak zostali umiłowani, i w ten sposób wypełnili „przykazanie nowe” (J 13,34, J 15,12). Tak jak Ojciec kocha Jezusa, tak Jezus kocha uczniów i tak uczniowie mogą kochać się wzajemnie.
  • Skoro więc „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5), staje się możliwe dla chrześcijanina życie w łasce, tzn. w darmowej miłości Boga. To jedyne w swoim rodzaju doświadczenie pozwala na obdarzanie innych tą samą bezinteresowną miłością, którą otrzymuje się od Boga: „My miłujemy, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4,19).
  • Fundamentalnym faktem, który stanowi znak odpuszczenia człowiekowi jego grzechów, jest miłość do nieprzyjaciela. Umiejętność przebaczania, która nie może pochodzić z ciała i krwi, lecz z Ducha, stanowi dla człowieka gwarancję odpuszczenia mu grzechów i jest dowodem, że został on wyzwolony „spod prawa grzechu i śmierci” (Rz 8,20): „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci” (1 J 3,14).
  • Uformowany w chrzcie na obraz Syna i obdarzony Jego Duchem człowiek wchodzi w taką relację z Bogiem, którą On zamierzył dla niego od początku. Święty Paweł opisuje tę rzeczywistość jako dziecięctwo Boże: „Sam Duch wspiera swoim świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8,16).
  • To doświadczenie stanowi fundamentalne odniesienie człowieka do Boga i w konkretny sposób określa jego wybory. Dzięki niemu chrześcijanin słyszy w głębinach swego serca głos, który zaświadcza mu, że jest kochany jako syn (córka) i akceptowany takim, jakim jest (tzn. w ogołoceniu z zasług): „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: ‚Abba, Ojcze!'” (Ga 4,6).
  • W ten sposób dopełnia się wyzwolenie człowieka z niewoli ojca kłamstwa, której narzędziem był strach przed traceniem swego życia: „Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znów pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: ‚Abba, Ojcze!'” (Rz 8,15).
  • Tak więc funkcja Ducha Świętego w człowieku stoi w jaskrawej opozycji wobec tego, który jako oszczerca fałszywie oskarża Boga przed człowiekiem. Rolą „Ducha Prawdy” („Paraklet” – Pocieszyciel, Obrońca, Adwokat – J 15,26) jest obrona człowieka przed zgorszeniem, jakie budzi w nim istnienie zła, poprzez ukazywanie miłości Boga.
  • Takie odniesienie do Boga, które opiera się na udziale w synostwie Chrystusa i posiadaniu Jego Ducha, jest (a nie: dopiero będzie) życiem wiecznym. Kto poznał Boga jako Ojca, siebie jako syna i córkę, a innych jako braci, ma (a nie: będzie miał) życie wieczne: „Ojcze, […] to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,1-3).
  • Szczególnym miejscem doświadczenia życia wiecznego jest Eucharystia sprawowana we wspólnocie chrześcijan, którzy doświadczyli mocy kerygmatu w swoim życiu. Podczas każdej celebracji kerygmat ten jest na nowo głoszony i przyjmowany w słowie i znakach liturgicznych, kiedy wszyscy razem i każdy z osobna odpowiadają Ojcu przez Chrystusa w Duchu: amen, na wzór Maryi, Matki Pana.

Nowe ujęcia kerygmatu: Synteza kerygmatu siedmiopunktowego

1.1. Stwarzająca Miłość
Dobra Nowina: Bóg stwarza mnie w swej ojcowskiej miłości

  • Bóg jest moim Stwórcą i kocha mnie miłością Ojca. „Panie, Ty jesteś naszym Ojcem. My jesteśmy gliną, a Ty naszym Twórcą. Wszyscy jesteśmy Dziełem rąk Twoich? (Iz 64,7). „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła? (Ps 139,14).
  • Każdego dnia kształtuje mnie i doskonali. „Jak glina w ręku garncarza ? wszystkie Jego drogi są według Jego upodobania ? tak ludzie są w ręku Tego, który ich stworzył? (Syr 33,13). „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!? (Ps 51,12).
  • Każdego dnia czyni we mnie i wokół mnie nowe i wielkie rzeczy. „Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha, i odnawiasz oblicze ziemi? (Ps 104,30). „Ja jestem Pan, wasz Święty, Stworzyciel Izraela, wasz Król! [?] Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej; pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?? (Iz 43,15.18-19a). „Jezus im odpowiedział: ‚Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam?? (J 5,17).
  • Każdego dnia okazuje swą miłość mnie i całemu stworzeniu. „Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano; ogromna jest Twa wierność? (Lm 3,22-23). „Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan? (Iz 54,10). „Miłujesz bowiem wszystkie byty, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego ukształtował. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Władco, miłujący życie!? (Mdr 11,24-26).

Ale jak konkretnie przejawia się Boża miłość wobec mnie? W jaki sposób Bóg mnie stwarza?

2. Powołanie i godność człowieka
Dobra Nowina: Jestem dziedzicem wszystkich dóbr Boga

  • Bóg stworzył mnie na swój obraz i podobieństwo; powierzył mi cały stworzony świat i zaprosił do współpracy z sobą. „Rzekł Bóg: ‚Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!?? (Rdz 1,26). „Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy? (Ps 8,4-7).
  • Bóg, który jest Miłością, powołuje mnie do życia polegającego na zjednoczeniu z Nim i z moimi bliźnimi w miłości. „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością? (1 J 4,7-8). „Jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol [grób], żar jej to żar ognia, uderzenie boskiego gromu. Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki? (Pnp 8,6b-7a).
  • Bóg kształtuje mnie na obraz swojego Jednorodzonego Syna. „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich ? w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym? (Ef 1,3-6). „Albowiem tych, których przedtem poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi? (Rz 8,29).
  • Bóg, który jest Wspólnotą Trzech Osób, powołuje mnie do uczestnictwa w swojej naturze. „[Bóg] powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się dzięki nim stali uczestnikami Boskiej natury? (2 P 1,3b-4a). „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!? (2 Kor 13,13).

Dlaczego jednak nie doświadczam Bożej miłości, nie dostrzegam tych wielkich darów ani nie czuję się powołany do tak wielkich spraw?

3. Z grzechu do wolności
Dobra Nowina: Bóg kocha mnie pomimo mojego grzechu i czeka na mnie

  • Od chwili poczęcia nie ufam Bogu i buntuję się przeciw Jego powołaniu. „Oto zrodzony jestem w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka? (Ps 51,7). „Czy Etiopczyk może zmienić swoją skórę, a lampart swoje pręgi? Tak samo czy możecie czynić dobrze, wy, którzyście się nauczyli postępować przewrotnie?? (Jr 13,23). „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej? (Rz 3,23).
  • Wolę być sam dla siebie stwórcą, nie chcę dać się uformować do końca tak, jak chce to uczynić kochający mnie Ojciec. „Serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz ? a przecież ty jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu? (Ez 28,2b). „Bo podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody? (Jr 2,13).
  • Bóg szanuje moją wolność, ponieważ moje powołanie do miłości wymaga wolnego przyzwolenia i zaangażowania z mojej strony. „On na początku stworzył człowieka i zostawił go własnej mocy rozstrzygania. [?] Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane? (Syr 15,14.16-17). „Jeżeli chcesz powrócić, Izraelu ? wyrocznia Pana ? możesz do Mnie powrócić; a jeżeli oddalisz swe bóstwa, nie potrzebujesz się błąkać z dala ode Mnie? (Jr 4,1).
  • Konsekwencją grzechu jest zatarcie się Bożego obrazu we mnie, zaburzenie pierwotnej harmonii przez nieuporządkowane pożądliwości, poczucie bezsensu życia, wreszcie śmierć. „Choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce? (Rz 1,21). „Zapłatą za grzech jest śmierć? (Rz 6,23a).

Czy kochający mnie Bóg pogodził się z moim grzechem? Co uczynił, aby mnie z niego wyrwać? W jaki sposób mogę wyjść z niewoli grzechu i odzyskać wolność dziecka Bożego?

4. Misterium paschalne
Dobra Nowina: Jezus przeprowadza mnie z niewoli grzechu do nowego życia

  • Bóg przygotował mnie do wyjścia z niewoli grzechu dając mi swoje Prawo (jego syntezą jest Dekalog i dwa przykazania miłości) „Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się pokój twój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale? (Iz 48,17b-18). „Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj, bo cały w tym człowiek!? (Koh 12,13b).
  • Jednorodzony Syn Boży, Przedwieczne Słowo przez które Bóg wszystko stwarza, Jezus Chrystus przyszedł do mnie w postaci człowieka, aby uczynić mnie podobnym do siebie, zgodnie z odwiecznym zamiarem Ojca, i to pomimo mojego grzechu. „Ono [Słowo Przedwieczne] było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało [?]. W Nim było życie [?]? (J 1,2-3a.4a). „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu? (1 J 4,9). „Przychodząc na świat, [Jezus] mówi: ‚Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę ? w zwoju księgi napisano o Mnie ? aby spełnić wolę Twoją, Boże?? (Hbr 10,5-7)
  • Jezus wybawił mnie z niewoli grzechu, przyjmując dobrowolnie mękę i haniebną śmierć na krzyżu, aby zjednoczyć się ze mną w mojej słabości, lęku, cierpieniu, grzechu i śmierci. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich? (J 15,13). „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami? (Rz 5,8). „On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości ? [krwią] Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych? (1 P 2,24-25).
  • Jezus zmartwychwstał, aby mnie wydźwignąć z mojego upadku do nowego życia i obdarzyć mnie swoją chwałą. „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni? (1 Kor 15,20-22). „Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami? (2 Kor 4,14).
  • Nowego stworzenia w Jezusie Chrystusie dostępuję przez chrzest święty, gdzie jestem zanurzony w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu ? jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy [z Nim złączeni w jedno] przez podobne zmartwychwstanie? (Rz 6,3-5).

Jakie są konsekwencje chrztu świętego? Czy przyjęcie go oznacza, że już jestem zbawiony?

5. Duch i Oblubienica
Dobra Nowina: Duch Święty jednoczy mnie z Chrystusem w jednym Ciele

  • Chrzest jest dopiero początkiem zbawienia, które polega na pełnym upodobnienia się do Jezusa Chrystusa i na całkowitym zjednoczeniu się z Nim w wieczności. „Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonały, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa? (Flp 3,12). „Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa? (Flp 1,6).
  • Chrzest wszczepia mnie w Kościół, który jest Ciałem Chrystusa, Jego Oblubienicą, zaczynem nowej ludzkości i Nowym Ludem Bożym, gdzie każdy członek współpracuje z innymi członkami w miłości. „A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga ? zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus? (Ef 2,19-20). „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali chwalebne dzieła Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła? (1 P 2,9).
  • Poprzez Kościół otrzymuję Ducha Świętego [w sposób niewidzialny oraz w widzialnych znakach sakramentalnych], który kształtuje mnie na obraz Chrystusa i usuwa pozostałości grzechu [dawnego człowieka]. „A Duch i Oblubienica mówią: ‚Przyjdź!?. A kto słyszy, niech powie: ‚Przyjdź!?. I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie? (Ap 22,17). „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu? (2 Kor 3,18).
  • Aby trwać w łasce chrztu i uformować w sobie Syna Bożego, muszę bezwarunkowo i bezgranicznie zawierzyć Bogu na wzór Maryi, Matki Jezusa. „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał? (Ps 37,5). „Na to rzekła Maryja: ‚Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego!? (Łk 1,38a). „Błogosławiona [jest], która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana? (Łk 1,45).

W jaki konkretnie sposób dokonuje się moje zbawienie w Kościele? W jaki sposób wzrasta nowy człowiek, którego otrzymałem na chrzcie świętym?

6. Eucharystia
Dobra Nowina: Bóg przyjmuje mnie i daje mi siebie całkowicie w Pokarmie życia wiecznego

  • Tajemnicą życia Kościoła jest Eucharystia ? chleb i wino przeistoczone w Ciało i Krew Chrystusa: owoc Drzewa Życia, mój pokarm i napój w drodze do domu Ojca. „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach? (Dz 2,42). „W pierwszym dniu po szabacie zebraliśmy się na łamanie chleba? (Dz 20,7a). „To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze? (J 6,50).
  • W Eucharystii jednoczę się w pełny sposób z Jezusem [duchowo i cieleśnie], a także z moimi braćmi w Kościele; w ten sposób dokonuje się wzrost całego Ciała. „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba? (1 Kor 10,16-17). „Chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno ?stanowimy?. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłowałeś tak, jak Mnie umiłowałeś? (J 17,22-23).
  • W Eucharystii Jezus, obecny we mnie i w złożonych przeze mnie darach, ofiarowuje siebie Ojcu w moim imieniu i wylewa na mnie swojego Ducha. „Następnie [Jezus] wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał, mówiąc: ‚To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!?. Tak samo i kielich [wziął] po wieczerzy, mówiąc: ‚Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana?? (Łk 22,19-20). „Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie [jak my] ? z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili? (Hbr 4,15-16).
  • Eucharystia wprowadza mnie w życie trynitarne samego Boga, jest zapowiedzią mojego zbawienia, gdy ja sam zostanę całkowicie przeistoczony i przebóstwiony [na podobieństwo chleba i wina], a także udziela mi sił do życia zgodnego z moim powołaniem do świętości. „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie? (J 6,56-57). „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest? (1 J 3,2).

Kiedy jednak nowy człowiek zostanie we mnie całkowicie ukształtowany? Czym się stanie Kościół, gdy jego wzrastanie dobiegnie kresu?

7. Nowe niebo i nowa ziemia
Dobra Nowina: Bóg czyni mnie współtwórcą cywilizacji miłości

  • Nowy człowiek kształtuje się we mnie powoli i proces ten nie zakończy się definitywnie przed moją śmiercią; potrzebna mi jest wytrwałość i pomoc braci w Kościele. „Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać nań nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek? (2 Kor 5,4-5). „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe? (Ga 6,2).
  • Jeśli w chwili śmierci nowy człowiek już się we mnie w pełni ukształtował, natychmiast dostępuję zbawienia; jeśli się jeszcze nie ukształtował, a ja pragnę złączyć z Chrystusem, to proces mojego oczyszczania trwa nadal i mogę wtedy liczyć na modlitewną pomoc Kościoła. „Błogosławieni, którzy w Panu umierają ? już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny? (Ap 14,13b). „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański albo śmierci]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień? (1 Kor 3,11-15).
  • Stwarzanie świata i kształtowanie Kościoła zakończy powtórne przyjście (paruzja) Pana Jezusa; wtedy też nastanie nowe niebo i nowa ziemia, gdzie zniknie wszelki grzech i cierpienie; Kościół stanie się Nową Jerozolimą, miejscem wiecznego przebywania Boga z ludźmi; poza Nową Jerozolimą będzie tylko „druga śmierć?, konsekwencja definitywnego odrzucenia Chrystusa i wzgardzenia Nim. „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte ? Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: ‚Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI?. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: ‚Oto czynię wszystko nowe?. I mówi: ‚Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe. [?] Zwycięzca to odziedziczy i będę mu Bogiem, a on będzie Mi synem. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga?? (Ap 21,1-5.7-8) .
  • Swą wytrwałą służbą w Kościele przyczyniam się do wzrostu cywilizacji miłości w świecie i do przyspieszenia nadejścia błogosławionej chwili paruzji. „Przemija postać tego świata? (1 Kor 7,31b). „Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość? (2 P 3,10-13). „Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze Mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca? (Ap 22,12).

Pan wzywa mnie do pracy w Jego Winnicy; pomodlę się i zastanowię, w jaki konkretnie sposób mam dla Niego pracować, gdzie i w jakiej lokalnej wspólnocie Kościoła.

Nowe ujęcia kerygmatu: Kerygmat w Liturgii

Kerygmat na podstawie IV Modlitwy eucharystycznej
(w nawiasach kwadratowych podano teksty z innych modlitw liturgii Kościoła)

1. Stwarzająca Miłość

„Zaprawdę, godne to jest, abyśmy Tobie składali dziękczynienie, i sprawiedliwe, abyśmy Ciebie wychwalali, o Ojcze święty, albowiem Ty jeden jesteś Bogiem żywym i prawdziwym, Ty jesteś przedwieczny i trwasz na wieki, mieszkając w niedostępnej światłości. Tylko Ty, Boże, jesteś dobry i jako jedyne źródło życia powołałeś wszystko do istnienia, aby napełnić swoje stworzenia dobrami i wiele z nich uszczęśliwić jasnością Twojej chwały. Stoją więc przed Tobą niezliczone zastępy Aniołów, którzy służą Tobie dniem i nocą, a wpatrzeni w chwałę Twojego oblicza nieustannie cześć Tobie oddają. Łącząc się z nimi, razem z całym stworzeniem, które jest pod niebem i wielbi Cię przez nasze usta, z radością wysławiamy Twoje imię, wołając:
Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokości. Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Hosanna na wysokości”.

[„Ty stworzyłeś wszystko, co jest na świecie, i sprawiłeś, że zmieniają się pory roku” – z piątej prefacji na niedziele zwykłe.]
[„Przez Chrystusa, naszego Pana, przez którego, Boże, wszystkie te dobra ustawicznie stwarzasz, uświęcasz, ożywiasz, błogosławisz i nam ich udzielasz” – z I Modlitwy eucharystycznej.]

2. Godność i powołanie człowieka

„Wysławiamy Cię, Ojcze święty, bo jesteś wielki i wszystkie stworzenia głoszą Twoją mądrość i miłość. Ty stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo i powierzyłeś mu cały świat, aby służąc Tobie samemu jako Stwórcy, rządził wszelkim stworzeniem”.

[„Ty stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo i poddałeś mu wszechświat godny podziwu, aby w Twoim imieniu panował nad całym stworzeniem i chwalił Ciebie w Twoich dziełach, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa” – z piątej prefacji na okres zwykły.]
[„Z miłości bowiem stworzyłeś człowieka i ciągle go wzywasz, aby się kierował jej prawami, bo chcesz mu dać udział w Twojej wiecznej miłości” – z trzeciej prefacji Mszy za nowożeńców.]
[„Wiemy, że bardzo nas kochasz, bo dla nas stworzyłeś wielki, piękny świat, i dałeś nam swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby nas prowadził do Ciebie. Boże, nasz Ojcze, Ty tak nas kochasz, że jednoczysz nas z Jezusem, abyśmy jako Twoje dzieci byli jedną rodziną. Dziękujemy Ci za tę wielką miłość” – z Modlitwy eucharystycznej dla dzieci.]
[„Przystępujemy do Uczty sakramentalnej, abyśmy przeniknięci Twoją łaską stawali się podobni do Chrystusa, naszego niebieskiego wzoru” – z drugiej prefacji o Najświętszej Eucharystii.]

3. Z grzechu do wolności

„A gdy człowiek przez nieposłuszeństwo utracił Twoją przyjaźń, nie pozostawiłeś go pod władzą śmierci. W miłosierdziu swoim pospieszyłeś z pomocą wszystkim ludziom, aby Ciebie szukali i znaleźli. Wielokrotnie zawierałeś przymierze z ludźmi i pouczałeś ich przez Proroków, aby oczekiwali zbawienia”.

[„Przez grzech śmierć weszła na świat i wszyscy jej podlegamy” – z piątej prefacji o zmarłych.] [„Ty nieustannie wzywasz grzeszników do odnowy w Twoim Duchu i najpełniej objawiasz swoją wszechmoc w łasce przebaczenia. Wiele razy ludzie łamali Twoje przymierze, a Ty zamiast ich opuścić, zawarłeś z nimi nowe przymierze przez Jezusa, Twojego Syna i naszego Odkupiciela: przymierze tak mocne, że nic nie może go złamać. Nam także dajesz czas pojednania i pokoju, abyśmy polecając się jedynie Twojemu miłosierdziu odnaleźli drogę powrotu do Ciebie, otwierając się na działanie Ducha Świętego nowym życiem żyli w Chrystusie, wychwalali nieprzerwanie Twoje imię i służyli braciom” – z I Modlitwy eucharystycznej o tajemnicy pojednania.]

4. Misterium paschalne

„Ojcze święty, tak umiłowałeś świat, że gdy nadeszła pełnia czasów, zesłałeś nam swojego Jednorodzonego Syna, aby nas zbawił. On to za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem, narodził się z Maryi Dziewicy i był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Ubogim głosił dobrą nowinę o zbawieniu, jeńcom wyzwolenie, a smutnym radość. Aby wypełnić Twoje postanowienie, wydał się na śmierć krzyżową, a zmartwychwstając, zwyciężył śmierć i odnowił życie”.

[„On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił Twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia” – z pierwszej prefacji adwentowej.]
[„On przez narodzenie z Maryi Dziewicy obdarzył ludzkość nową młodością, przez swoją mękę zgładził nasze grzechy, przez powstanie z martwych dał nam dostęp do życia wiecznego, a wstępując do Ciebie, Ojcze, otworzył nam bramy nieba” – z czwartej prefacji okresu zwykłego.]
[„Przez Jego posłuszeństwo odnowiłeś przymierze, które zerwaliśmy przez grzeszne nieposłuszeństwo” – z siódmej prefacji okresu zwykłego.]
[„On swoją śmiercią wybawił nas od śmierci, a Jego zmartwychwstanie jest zadatkiem naszego zmartwychwstania” – z drugiej prefacji wielkanocnej.]
[„Twoja ojcowska miłość sprawiła, że Chrystus nas odkupił odnosząc zwycięstwo nad śmiercią i powołuje nas do nowego życia” – z piątej prefacji o zmarłych.]
[„Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha. On zniweczył moc grzechu, odnowił całe stworzenie i nam przywrócił utracone życie” – z czwartej prefacji wielkanocnej.]

5. Duch i Oblubienica

„Abyśmy żyli już nie dla siebie, ale dla Chrystusa, który za nas umarł i zmartwychwstał, zesłał On od Ciebie, Ojcze, jako pierwszy dar dla wierzących, Ducha Świętego, który dalej prowadzi Jego dzieło na świecie i dopełnia wszelkiego uświęcenia”.

[„Z Jego przebitego boku wypłynęła krew i woda, i tam wzięły początek sakramenty Kościoła, aby wszyscy ludzie, pociągnięci do otwartego Serca Zbawiciela, z radością czerpali ze źródeł zbawienia” – z prefacji o Najświętszym Sercu Pana Jezusa.]
[„Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie. Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie” … – z III Modlitwy eucharystycznej.]
[„Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, doprowadziłeś nas do poznania Twojej prawdy, abyśmy złączeni węzłem jednej wiary i chrztu świętego, stali się członkami Jego Ciała. Przez Niego udzieliłeś wszystkim narodom Twojego Ducha Świętego, który działając przez rozmaite dary, jest Sprawcą jedności. Duch Święty zamieszkuje w Twoich przybranych dzieciach, napełnia cały Kościół i nim kieruje” – z prefacji o jedności Kościoła.]

6. Eucharystia

„Prosimy Cię, Boże, niech Duch Święty uświęci te dary, aby się stały Ciałem i Krwią naszego Pana, Jezusa Chrystusa, dla spełnienia tego wielkiego misterium, które On nam zostawił jako znak wiecznego przymierza. Kiedy nadeszła godzina, aby Jezus został uwielbiony przez Ciebie, Ojcze święty, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował, i gdy spożywali wieczerzę, wziął chleb, błogosławił, łamał i rozdawał swoim uczniom, mówiąc:
«Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: To jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane».
Podobnie wziął kielich napełniony winem, dzięki składał i podał swoim uczniom, mówiąc:
«Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę».
Oto wielka tajemnica wiary.
Panie, Ty nas wybawiłeś przez krzyż i zmartwychwstanie swoje, Ty jesteś Zbawicielem świata. Boże, Ojcze, sprawując teraz pamiątkę naszego odkupienia, wspominamy śmierć Chrystusa i Jego zstąpienie do otchłani, wyznajemy Jego zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba, a oczekując Jego przyjścia w chwale, składamy Ci, Boże, Jego Ciało i Krew jako Ofiarę miłą Tobie i zbawienną dla całego świata. Wejrzyj, Boże, na Ofiarę, którą sam dałeś swojemu Kościołowi i spraw, aby wszyscy, którzy będą spożywali ten sam Chleb i pili z jednego Kielicha, zostali przez Ducha Świętego złączeni w jedno ciało i stali się w Chrystusie żywą ofiarą ku Twojej chwale”.

7. Nowe niebo i nowa ziemia

„Pamiętaj, Boże, o wszystkich, za których składamy tę Ofiarę: przede wszystkim o Twoim słudze, naszym Papieżu N., o naszym Biskupie N., o wszystkich biskupach i całym duchowieństwie, o składających Ofiarę i tutaj zgromadzonych, o całym Twoim ludzie i o wszystkich, którzy szczerym sercem Ciebie szukają. Pamiętaj także o tych, którzy odeszli z tego świata w pokoju z Chrystusem, oraz o wszystkich zmarłych, których wiarę jedynie Ty znałeś. O dobry Ojcze, daj nam, swoim dzieciom, dziedzictwo życia wiecznego z Najświętszą Dziewicą, Bogurodzicą Maryją, z Apostołami i wszystkimi Świętymi w Twoim Królestwie, gdzie z całym stworzeniem wyzwolonym z grzechu i śmierci będziemy Cię chwalić przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego obdarzasz świat wszelkimi dobrami”.

[„Wspieraj nas we wspólnym budowaniu Twojego Królestwa aż do dnia, w którym przyjdziemy do Ciebie w Twoim domu, święci pośród Świętych, z Najświętszą Dziewicą Maryją, z Apostołami, (ze świętym N.) i naszymi zmarłymi braćmi i siostrami, których polecamy Twojemu miłosierdziu. Wtedy, pośród nowego stworzenia, wyzwolonego ostatecznie od zepsucia śmierci, śpiewać będziemy hymn dziękczynienia, który wznosi się ku Tobie od Chrystusa żyjącego na wieki” – z I Modlitwy eucharystycznej o tajemnicy pojednania.] [„On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których, czuwając, z ufnością oczekujemy” – z pierwszej prefacji adwentowej.]

Nowe ujęcia kerygmatu

Pragniemy rozpocząć na forum Katolickiego Serwisu Apologetycznego dyskusję na temat kerygmatu. Temat ten wydaje się nam ważny i liczymy na głosy różnych gremiów zainteresowanych głoszeniem Dobrej Nowiny w Kościele katolickim. Oczywiście nie naszym zadaniem jest kompleksowe opracowanie na ten temat. Nasz wkład, jako serwisu apologetycznego, ma polegać na zainicjowaniu możliwie szerokiej debaty. Atmosfera ożywienia intelektualnego w naszym środowisku zaowocowała kilkoma ważnymi tekstami o problematyce kerygmatycznej zamieszczonymi na w naszym serwisie (patrz dział patrz dział Kerygmat po katolicku)[1] . Różni autorzy analizują tzw. cztery prawa życia duchowego – kerygmat opracowany w 1956 roku przez baptystę Billa Brighta, założyciela ruchu Campus Crusade for Christ[2]. Ten prosty schemat stał się nie tylko planem wielu kursów i rekolekcji ewangelizacyjnych[3], ale nawet podstawą początkowej formacji niektórych katolickich ruchów eklezjalnych, np. Ruchu Światło-Życie4. Również kerygmat głoszony w Odnowie w Duchu Świętym, a konkretnie zbytnie skupienie niektórych wspólnot na darach duchowych doczekało się swojej krytyki[5]. Zdarza się też, że w ramach Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym (Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy), które z założenia mają być rekolekcjami kerygmatycznymi, wszystkim bez wyjątku uczestnikom proponuje się „modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne”, którą rozumie się jako nieodzowny stopień formacji chrześcijańskiej, praktycznie wręcz jako składnik kerygmatu, co także wzbudza zrozumiałe kontrowersje i pytania[6].

W wyniku wielu dyskusji sformułowano tezę, że ewangelizacja za pomocą kerygmatu niekatolickiego może być przyczyną obserwowanego procesu odchodzenia niektórych osób, grup czy nawet całych wspólnot od Kościoła katolickiego i przyłączanie się do denominacji protestanckich, a nawet zakładanie własnych „wolnych kościołów”[7]. Zbadanie tych niekorzystnych procesów, obserwowanych obecnie w Kościele, staje się sprawą palącą.

Poruszono kwestię, czy można kształtować zdrową wiarę katolika na fundamencie protestanckim, niezgodnym z doktryną katolicką. Na Apologetyce znaleźć można np. krytyczne omówienie Kursu Alfa[8] oraz przypomnienie istniejących (jakkolwiek też niedoskonałych) form ewangelizacji w grupach charyzmatycznych[9].

Okazuje się, że kontrowersje dotyczą nie tylko treści, ale i samej definicji i funkcji kerygmatu. Jedni rozumieją pod tym pojęciem zarys tego, w co wierzymy, inni zaś żywe słowo, które rodzi wiarę. Warto sprecyzować, co się właściwie rozumie pod pojęciem kerygmatu i przy okazji wyjaśnić różne towarzyszące temu tematowi pytania.

Pośród całej tej dyskusji i w odpowiedzi na rozliczne uwagi rozległy się trzeźwe głosy z postulatami o podanie pozytywnych propozycji, a nie samą tylko krytykę dotychczasowych.Dostępnym w Internecie opracowaniem w tej dziedzinie jest propozycja kerygmatu katolickiego, zamieszczona w portalu Mateusz1[0]. Podjęcie tej tematyki wydaje się nam bardzo ważnym zadaniem i właśnie jako Katolicki Serwis Apologetyczny postanowiliśmy dać impuls do debaty o kształcie kerygmatu katolickiego i udostępnić w dziale Kerygmat pod katolicku przestrzeń dla konstruktywnych głosów na rzecz dzieła ewangelizacji.

Mamy nadzieję, że dyskusja okaże się owocna i stanie się bodźcem do twórczego przejrzenia materiałów ewangelizacyjnych, a może i do opracowania nowych.

Redakcja KSA

P R Z Y P I S Y :

[1] http://apologetyka.katolik.net.pl/content/category/14/192/111/ (jeden z poddziałów Gorących polemik).
[2] Tomasz Dyć, Rozprawa krytyczna o „czterech prawach duchowego życia”, http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=946&Itemid=111 (4 XII 2004) [podane daty z XI-XII 2004 nie są datami zamieszczenia na Apologetyce, ale przeniesienia na nowy serwer].
[3] Marek Piotrowski, Kerygmat w kursach ewangelizacyjnych, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/833/52/ (3 XI 2004).
[4] Ks. Andrzej Siemieniewski, Przyjąłem Jezusa i narodziłem się na nowo!, http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=832&Itemid=111 (3 XII 2004)
[5] Jacek Święcki, Czy kerygmat zawiera Dobrą Nowinę o charyzmatach?, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/1168/58/ (8 XII 2005).
[6] Aleksandra Kowal, Uzdrowienie wewnętrzne – znaki zapytania, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/744/62/ (3 XI 2004); Uzdrowienie wewnętrzne – konkretne pytania, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/1003/62/ (3 XI 2004).
[7] Zob. Jacek Święcki, Siedmiopunktowy kerygmat katolicki – geneza, kontrowersje, przyszłość, referat wygłoszony na IV Sesji Apologetycznej (Władysławowo 27-29 VIII 2004), http://apologetyka.katolik.net.pl/component/option,com_remository/Itemid,130/func,select/id,4/ (21 II 2006).
[8] Marek Piotrowski, Pytanie o Kurs Alfa, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/704/62/ (3 XI 2004); Ks. Andrzej Siemieniewski, Kurs Alfa – chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/1226/62/ (25 X 2006).
[9] Ks. Andrzej Siemieniewski, Znudziło się? – Kurs Alfa czy Seminarium Odnowy w Duchu Świętym?, http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/712/62/ (3 XI 2004).
[10] Jacek Święcki, Struktura kerygmatu, http://www.mateusz.pl/rekolekcje/2004/js/kerygmat.htm (X 2005).

O CZYM WARTO ROZMAWIAĆ?

Artykuł jest odpowiedzią na polemikę:
KRZYSZTOF JANKOWIAK – ZAGUBIONY KATOLICYZM?


Pan Krzysztof Jankowiak, rzecznik prasowy Ruchu Świtało-Życie, zabrał głos w sprawie artykułu Przyjąłem Jezusa i narodziłem się na nowo! Fakt ten cieszy redakcję Serwisu Apologetycznego, gdyż wywołanie dyskusji było celem, jaki przyświecał przy jego zamieszczeniu. Jako przedstawiciel redakcji oraz tym bardziej jako autor tego artykułu cieszę się również. Moja radość byłaby jeszcze pełniejsza, gdyby dyskusja potoczyła się w kierunku postawionych przeze mnie pytań. Tak się jednak nie stało. Rzecznik skłania się raczej w kierunku dyskusji na tematy… przeze mnie nie poruszone.

Zobaczmy, jak wygląda mój artykuł widziany oczami p. Jankowiaka.

Najpierw tekst oryginalny (A. Siemieniewski):

„Pytania nasze będą dotyczyć nawet tylko kilku pierwszych dni rekolekcji oazowych, gdyż wtedy to «przyjęcie Jezusa» najbardziej wyraźnie pojawia się w programie […]. Nauczanie o skutkach nowego narodzenia nie odwołuje się na tym etapie do uświadomienia sobie skutków chrztu: odwołuje się do uświadomienia sobie skutków «osobistego przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela». Mogłoby powstać wrażenie, że chrzest jest raczej drugorzędnym tematem przy omawianiu nowego narodzenia”.


A teraz tekst widziany oczami p. Jankowiaka:

Chrzest jest drugorzędnym tematem – stwierdza ks. Siemieniewski. […] ani słowem nie wspomina, że na oazie I stopnia ma miejsce odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych! Odbywa się ono wieczorem X dnia rekolekcji podczas nabożeństwa nawiązującego do Wigilii Paschalnej. Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych jest jednym ze szczytów dni oazy I stopnia […] Również nie przeczytamy nic na temat nabożeństwa światła i wody. Odbywa się ono w czwartym dniu (dniu przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela!), kończy się procesją z zapalonymi świecami do figury Matki Bożej i źródła. Nie mówi się tam wprawdzie wprost o chrzcie, ale nawiązanie do symboliki chrzcielnej jest oczywiste.

Czy te uwagi są słuszne? Przypomnijmy sobie, że w tekście wyjściowym stawiam sobie za zadanie omówienie kilku pierwszych dni rekolekcji I stopnia. Zatem nic dziwnego, że nie opisuję, co dzieje się w X dniu rekolekcji (ani na rekolekcjach II i III stopnia). Podjąłem temat nauczania o nowym narodzeniu na rekolekcjach oazowych. A to nauczanie jest omawiane głównie w kilku pierwszych dniach rekolekcji I stopnia. Piszę o nauczaniu o nowym narodzeniu, gdyż to właśnie jest temat, który moim zdaniem wart jest poruszenia.

Zadanie rzecznika to ustosunkowanie się do tekstu, a nie unikanie zajęcia stanowiska. Pytam więc:

– Czy to prawda, że czytając materiały do pierwszych kilku dni rekolekcji oazowych I stopnia, przy omawianiu nowego narodzenia odnosi się wrażenie że chrzest jest pierwszorzędnym czy raczej drugorzędnym tematem? (Może jest tak, może inaczej – to właśnie jest problem).

– Czy omawiając nowe narodzenie w czasie tych kilku pierwszych dni, wskazuje się w pierwszym rzędzie na sakrament chrztu jako czas nowego narodzenia, czy też raczej czasem nowego narodzenia jest modlitewne przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela? (Może jest tak, może jest inaczej – to właśnie jest pytanie).

Jak pisze p. Jankowiak: podczas Eucharystii odprawionej wieczorem [IV dnia] następuje szczególne wyakcentowanie Komunii św. Problemem jednak nie jest piękno nabożeństw oazowych (w tym się zgadzamy – inaczej po co bym jeździł na oazy?), ale oazowa nauka o nowym narodzeniu: czy z materiałów dowiemy się, że owa Komunia jest momentem nowego narodzenia, czy też, że momentem nowego narodzenia jest uprzednie modlitewne przyjęcie Jezusa jako Pana?

P. Jankowiak pisze: Wypada jeszcze dodać, że temat chrztu wraca w toku dalszej formacji – na II stopniu jest nabożeństwo Paschy wprost oparte na Wigilii Paschalnej, również z odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych. Szczytem formacji jest Triduum Paschalne przeżyte w formie rekolekcyjnej. O chrzcie mówi również pierwszy dzień oazy III stopnia. Tak wygląda ów „drugorzędny” czy „pominięty» sakrament.


Wartości nauki o chrzcie II I II stopnia są nie do podważenia. Byłem nieraz na II i III stopniu oazy. Problem polemiki jest jednak dzisiaj inny: jaka jest nauka materiałów I stopnia o nowym narodzeniu? Kto nie jest, a kto jest nowo narodzonym chrześcijaninem? Czy ochrzczony katolik może nie być narodzony na nowo? Czy uczy się, że nowe narodzenie następuje podczas modlitewnego przyjęcia Jezusa jako Pana? Jeśli tak, na jakiej podstawie się tak uczy? (to są problemy podniesione w tekście).

P. Jankowiak pisze:

W przechodzeniu do tzw. wolnych kościołów uczestniczy nadspodziewanie dużo osób, które przeszły formację oazową – pisze ks. Siemieniewski. Czy teza ta jest poparta jakimiś badaniami? Czy też jest wyłącznie świadectwem wrażeń i odczuć autora? Teza ta powinna więc być dobrze udokumentowana – jeśliby okazała się błędna, całe dalsze rozumowanie jest zbędne.

Moje dalsze rozumowanie nie wynika z tezy o odchodzeniu z Kościoła nadspodziewanej liczby osób. Ta teza, jakkolwiek niezmiernie ważna i podnoszona gdzie indziej, w tym artykule jest tylko elementem wstępu dla zaciekawienia czytelnika. Dalsze rozumowanie wynika z analizy tekstów biblijnych i materiałów oazowych. Może ta analiza jest poprawna, może nie. Ale jedno jest pewne: mogłaby się znakomicie obyć bez tezy o odejściach. Wspomniane „dalsze rozumowanie» to stanięcie przed problemami:

– Czy praktyka osobistego przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela wynika wprost z Biblii? Jest to problem niezależny od tego, ile osób z oazy odeszło do wolnych kościołów.

– Dlaczego utożsamia się ową praktykę z biblijnymi „nowymi narodzinami»? Czy teksty Biblii to usprawiedliwiają? To również jest problem niezależny od późniejszych losów oazowiczów.

Nie da się uciec od problemu, wskazując w tekście na brak udokumentowania sprawy dla tego tekstu nieistotnej. Problemem jest pojęcie nowego narodzenia: czy Biblia uczy, że nowe narodzenie następuje przy modlitewnym przyjęciu Jezusa jako Pana i Zbawiciela?

P. Jankowiak pisze:

W przechodzeniu do tzw. wolnych kościołów uczestniczy nadspodziewanie dużo osób, które przeszły formację oazową – pisze ks. Siemieniewski. Brak źródła tego twierdzenia jest poważnym brakiem, właściwie dyskwalifikującym cały tekst.

Nie ma potrzeby, by odwoływać się do źródeł w sprawie dla tekstu marginalnej. Do źródeł odwołałem się w istotnej sprawie omawianej w tekście. Tą sprawą istotną jest nowe narodzenie, a źródłami są materiały oazowe i Pismo Święte. Może odwołałem się do tych źródeł poprawnie, może nie. Ale nie mówimy o tekście na temat liczebności odejść z oazy od katolicyzmu. Temat tekstu jest inny: nauka o nowym narodzeniu w materiałach do pierwszych kilku dni rekolekcji oazowych I stopnia.

Do spisanych refleksji na temat odejść z Kościoła katolickiego zawsze warto sięgnąć. Szczególnie mając dostęp do źródła najważniejszego w całej Polsce i najlepiej poinformowanego na temat dużej lub małej liczebności odejść oazowiczów z Kościoła: mamy przecież do czynienia z samym Rzecznikiem Ruchu. Jeśli kiedyś będziemy dyskutować na temat liczebności odejść z oazy do nowych kościołów ewangelikalnych, to chętnie do tego wrócę. Ale to później.

Na razie problem jest inny, i to jasno sformułowany: czy materiały oazowe nauczają w kilku pierwszych dniach I rekolekcyjnego stopnia, że według Biblii nowe narodzenie następuje przy modlitewnym przyjęciu Jezusa jako Pana i Zbawiciela? Jeśli tak, to czy nie wymaga to korekty? Może tak, może nie. Właśnie o tym warto rozmawiać.

ODPOWIEDŹ NA ZARZUTY KRZYSZTOFA JANKOWIAKA

Przeczytawszy wypowiedź Rzecznika Ruchu Światło-Życie zarzucającą mi różnorodne przeinaczenia, w pierwszym odruchu spłodziłem sążnistą, 11 stronicową polemikę pracowicie przytaczając dowody i fakty na poparcie swojego tekstu.

Jednak ochłonąwszy uświadomiłem sobie (nie bez pomocy przyjaciół z Apologetyki), iż takie podejście dowiodłoby przedkładania dyskusji nad jej przedmiot. Można oczywiście wejść w schemat ‚dawania odporu na dawanie odporu’, donikąd to jednak nas nie zaprowadzi.

Co więcej, zdałem sobie sprawę, że nie powinniśmy z Panem Rzecznikiem występować po różnych stronach sporu, gdyż mimo pewnej różnicy zdań jesteśmy sojusznikami co do celów. Nie to bowiem jest ważne który z nas dowiedzie swojej wersji którejś z marginalnych przesłanek, ale sam problem -czyli czystość i skutki głoszonej nauki kerygmatycznej. Inaczej mówiąc tematem dialogu jest kerygmat w kursach ewangelizacyjnych (w tym wypadku : kerygmat w Ruchu Światło Życie).

Istotne zatem wydaje się aby nasza rozmowa skupiłaby się wokół odpowiedzi na następujące pytania (wierzę, iż są one także przedmiotem troski Pana Rzecznika) :

  1. Kerygmat w formie ‚Czterech praw’ – skąd pochodzi i (co dużo ważniejsze) czy jest zgodny z Prawdą, czy oddaje dobrze naukę Kościoła Katolickiego ? Czy reprezentuje podstawowe i najważniejsze Prawdy nauki o zbawieniu ?

  2. Czy w pierwszych, najważniejszych, ‚ewangelizacyjnych’ dniach Oazy zachowane jest prawdziwe (katolickie) spojrzenie na to czym jest i kiedy się rozpoczyna Nowe Życie ?

  3. Czy w programie ewangelizacji oazowej ‚oddanie życia Jezusowi’ zastąpiło w hierarchii ważności i w zakresie funkcji w życiu duchowym sakrament Chrztu Świętego ?


Zapraszam do wymiany myśli na ten temat.

pozdrawiam

Marek Piotrowski

ZAGUBIONY KATOLICYZM?

Polemika z artykułami o Ruchu Światło–Życie:
KS. ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI – PRZYJĄŁEM JEZUSA I NARODZIŁEM SIĘ NA NOWO!
MAREK PIOTROWSKI – KERYGMAT W KURSACH EWANGELIZACYJNYCH
KS. ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI – EWANGELIZACJA EKUMENICZNA? GARŚĆ CYTATÓW
TOMASZ DYĆ – ROZPRAWA KRYTYCZNA O ‚CZTERECH PRAWACH DUCHOWEGO ŻYCIA’


O serwisie „Apologetyka” gdzieś kiedyś słyszałem. Nigdy jednak do niego nie zaglądałem – w internecie jest wiele interesujących miejsc i po prostu nie da rady odwiedzić ich wszystkich. Nowe miejsca odkrywa się najczęściej w efekcie w ten sposób, że ktoś znajomy zwróci uwagę na jakiś serwis, na miejsce do którego warto czy trzeba zajrzeć.

Trochę podobnie było i tym razem – zwrócono mi uwagę na artykuły zamieszczone w „Apologetyce”, choć bynajmniej nie zachęcano do ich czytania a raczej wskazywano na konieczność ustosunkowania się do nich.

Przeczytałem wszystkie teksty zamieszczone w dziale „Gorące polemiki – Przyjąłem Jezusa i narodziłem się nowo”, zajrzałem też do analogicznego działu na forum. Natychmiast zwróciły moją uwagę liczne informacje o Ruchu Światło–Życie. Dyskusja nad formacją ruchu, do którego należę, z oczywistych powodów mogła mnie zainteresować. W Ruchu toczą się od dawna debaty nad formacją, ulega ona korektom, a na niektórych odcinkach bardzo istotnym zmianom. Spojrzenie osób stojących z zewnątrz może być ciekawe, inspirujące, nawet jeśli nie ze wszystkim mógłbym się zgodzić.

Artykuły na „Apologetyce” do takiej twórczej refleksji jednak nie pobudzają. Nie sposób podejmować jakiejkolwiek refleksji, gdy podczas lektury tekstu co chwilę natyka się na informacje o Ruchu, jego historii czy formacji, które są zwyczajnie nieprawdziwe. Dlatego moją wypowiedź muszę niestety zacząć od prostowania zawartych w artykułach informacji. Będą to po kolei informacje z tekstu Marka Piotrowskiego, wypowiedzi na forum Jacka Święckiego oraz artykułów ks. Andrzeja Siemieniewskiego i Tomasza Dycia,. Z góry zastrzegam, że ze względu na ilość sprostowań jestem w stanie wskazać tylko na fakty, nie dokumentując ich szczegółowo – o każdej sprawie można by napisać osobny spory artykuł. Zachęcam do sięgania do opublikowanych historii Ruchu Światło–Życie, również do dokumentów z początków Ruchu (znaczna część z nich jest opublikowana).

Marek Piotrowski przedstawia „Trochę historii Ruchu Światło–Życie”. Jakich to informacji się w nim dowiadujemy?

W 1978 roku udało się Ruchowi Agape przekonać władze Ruchu Światło-Życie do przekształcenia programu I stopnia oazy tak, by pierwsze dni przeżywane były według schematu ‚czterech praw”.

A naprawdę było tak: 8 grudnia 1975 roku papież Paweł VI wydał adhortację o ewangelizacji w świecie współczesnym „Evangelii nuntiandi”. Adhortacja ta stała się jednym z podstawowych dokumentów źródłowych Ruchu Światło–Życie, jedną z inspiracji do przebudowania programu formacyjnego, włączenia do niego treści ewangelizacyjnych. Drugą inspiracją były wydane przez Stolicę Apostolską w 1972 roku „Obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych”, dokument przywracający w Kościele Katolickim katechumenat. Na tym dokumencie oparto formację w Ruchu Światło–Życie nazywając ją deuterokatechumenatem. I trzecią inspiracją były kontakty ekumeniczne z ruchem Agape, którego materiały rzeczywiście również wykorzystano. Zmiana programu formacyjnego nastąpiła w 1977 r. W książce Dariusza Cupiała, na którą Marek Piotrowski się powołuje, jest to wszystko dość dokładnie omówione. Jednak z artykułu na „Apologetyce” czytelnik nie dowie się ani o wpływie adhortacji „Evangelii Nuntiandi” ani o „Obrzędach chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych”. Pozostają „działania aktywistów protestanckich” jako jedyny powód zmian i jedyna inspiracja.

Pisze dalej Marek Piotrowski: „Niekiedy dokonywano pewnych zmian, aby ‚ochrzcić po katoliku’ program CCC – np. do ‚dziesięciu kroków Nowego Życia’ (Nie mylić z ‚czterema prawami życia duchowego’) wprowadzono temat ‚Kościół”.

To zdanie jest szczególnie bulwersujące. Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak „dziesięć kroków Nowego Życia”. Autorowi chodzi o „Kroki ku dojrzałości chrześcijańskiej”. Błąd w nazwie to jednak zupełny drobiazg w porównaniu z pozostałymi przekłamaniami.

„Kroki ku dojrzałości chrześcijańskiej” to nazwa programu formacyjnego wprowadzającego „Drogowskazy Nowego Człowieka” – zasady życia Ruchu Światło–Życie. Ani ten program ani „Drogowskazy” w ogóle nie wywodzą się z CCC! Podstawowym źródłem „Drogowskazów” jest „Nasz program” – wcześniejszy program dla lektorów, sformułowany w 1971 roku. Jest tutaj pewna inspiracja CCC – mianowicie ks. Blachnicki zaczerpnął stamtąd koncepcję całościowego spojrzenia na program jako na kroki ku dojrzałości (powtarzając niemal dosłownie nazwę używaną w CCC). I tylko tyle.

Znów trzeba odwołać się do książki Dariusza Cupiała, bowiem stamtąd Marek Piotrowski zaczerpnął zapewne swoje informacje. Jednak Dariusz Cupiał wprost pisze o tym, że przeszczepione zostały jedynie pewne elementy programu CCC. Co jednak szczególnie istotne, zestawia w tabelce kroki CCC i kroki ruchu oazowego (czyli „Drogowskazy Nowego Człowieka”).

Marek Piotrowski po prostu nie mógł nie zobaczyć, że różnice nie ograniczają się do „wprowadzenia tematu ‚Kościół”. W obu ruchach są zaledwie cztery takie same kroki (na dziesięć)! Nie było sposobu przeoczyć, że ruch oazowy na drugim miejscu ma „Niepokalaną”, że jest tam również „Liturgia”! Kroki identyczne jak w CCC to „Jezus Chrystus”, „Duch Święty”, „Modlitwa”, „Świadectwo”. Czy Marek Piotrowki chciałby podważyć katolickość któregoś z tych czterech kroków? Co więcej, w oazowym schemacie Niepokalana jest na drugim miejscu, przed Duchem Świętym. Jest to na pierwszy rzut oka mało poprawne również z katolickiego punktu widzenia (materiały formacyjne tłumaczą, dlaczego świadomie przyjęto taką kolejność). Samo zaś określenie „Niepokalana” jest zaczerpnięte z duchowości Maksymiliana Kolbego! Nie trzeba wiedzieć o bliskich związkach ks. Blachnickiego z Niepokalanowem, by skojarzyć choćby to, że określenia „Niepokalana” używają tylko katolicy. Zwraca zresztą na to uwagę Dariusz Cupiał.

Trzeba jeszcze dodać, że każdy z „Drogowskazów Nowego Człowieka” (czyli oazowych kroków) to tak naprawdę kilka zdań. Np. drogowskaz „Jezus Chrystus” brzmi: „Jezus Chrystus jest moim światłem i życiem oraz jedyną drogą do Ojca; przyjąłem Go jako Pana i Zbawiciela, oddałem Mu swoje życie, aby nim kierował”. I te zdania są już całkowicie inne niż w kroku „Jezus Chrystus” CCC. Podobnie jest w przypadku pozostałych kroków mających swoje odpowiedniki w obu ruchach. Również materiały formacyjne „Kroki ku dojrzałości chrześcijańskiej” nie są bynajmniej importowane z CCC – pierwsze sześć jest autorstwa ks. Blachnickiego, następne zostały opracowane przez inne osoby, częściowo po śmierci założyciela Ruchu Światło–Życie. Materiały zawierają nie tylko konspekty spotkań (do każdego kroku dwa), ale również nabożeństwa zaczerpnięte z „Obrzędów chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych”.

I jak się to ma do „programu CCC”, który został tylko „ochrzczony po katolicku” przez jedynie „wprowadzenie tematu Kościół”?

Ponieważ, jak wspomniałem, najistotniejsze informacje Marek Piotrowski mógł znaleźć w książce, na którą się powołuje (i naprawdę nie mógł ich nie znaleźć!), najłagodniejsze określenie jakie mi się w tym miejscu nasuwa to: świadome wprowadzenie czytelnika w błąd.

Idźmy dalej. Według D. Cupiała, protestanci wzięli na siebie odpowiedzialność w trzech obszarach, „treści kerygmatu, jego ujęcia w postaci materiałów formacyjnych, metod ewangelizacyjnych” czyli w praktyce za całość ewangelizacji.

Ten ostatni wniosek wyprowadza już Marek Piotrowski. Wnioskowanie dość ciekawe. Zdziwiłby się pewnie nieżyjący pierwszy moderator Centralnej Diakonii Ewangelizacji salwatorianin ks. Leszek Irek, że odpowiedzialnymi za całość ewangelizacji byli protestanci. Ale może książka wprowadziła w błąd? Usiłowałem znaleźć te „obszary” w pracy Dariusza Cupiała. Nie znalazłem – może przeoczyłem, choć starałem się czytać dokładnie i szukałem po kilka razy. Natomiast znalazłem tam takie zdania: „Protestanci przyjęli rolę nie tyle równorzędnego podmiotu wspólnej ewangelizacji z katolikami, ale pozycję wspierającą działalność ks. Blachnickiego i jego ruch”. „Mija się z prawdą również ten, kto w planie ewangelizacji widzi tylko elementy z ekumenicznego importu. Plan zawierał bowiem szereg elementów oryginalnych”. Dariusz Cupiał podkreśla inspiracje ekumeniczne bardzo mocno, protestuje przeciwko pomijaniu ich w niektórych publikacjach. Ale nie da się uczciwie wyciągnąć z jego książki wniosku, że za całość ewangelizacji odpowiedzialni byli protestanci – skoro pisze coś dokładnie przeciwnego.

Po wskazaniu protestanckich inspiracji w prowadzonej przez ruch oazowy ewangelizacji Marek Piotrowski stwierdza: Program oazowy przypominał teraz tłumaczenie „z języka protestanckiego” na „katolicki” – i miał cechy takiego tłumaczenia.

Za to, co program oazowy przypomina Markowi Piotrowskiemu, nie mogę odpowiadać. Mogę natomiast wyrazić zdziwienie, że takie skojarzenia w nim budzi program oparty na dokumencie wydanym przez Kongregację Kultu Bożego („Obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych”). Trzeba podkreślić, że program oazowy wiernie odtwarza drogę wtajemniczenia opisaną w „Obrzędach”. Oczywiście, „Obrzędy” nie przewidują szczegółów formacyjnych. Popatrzmy w takim razie na te szczegóły. W pierwszym roku deuterokatechumenatu są to „Kroki ku dojrzałości chrześcijańskiej” – o ich źródłach piszę powyżej. Natomiast w drugim roku mamy kręgi liturgiczne oparte o czytania niedzielne! Trzeci rok to „Droga do wspólnoty” opracowana przez australijską wspólnotę Oblatów Maryi Niepokalanej. To ma być „tłumaczenie z języka protestanckiego”?

Materiały, w których znajdują się inspiracje protestanckie, w trzyletnim roku formacji obejmują nie więcej niż trzy miesiące (podaję ten czas już naprawdę maksymalnie biorąc pod uwagę wszystkie materiały, których można znaleźć choćby ślad inspiracji CCC – ewangelizacyjne, rekolekcyjne, postoazowe). Marek Piotrowski nie pisze jednak o tych tylko materiałach a o CAŁYM programie Ruchu. W każdym razie nigdzie nie wskazuje, aby czynił jakieś rozróżnienia, a uważam że jego zdania trzeba traktować ściśle – podobnie jak bardzo ściśle wszyscy autorzy „Apologetyki” traktują oazowe podręczniki dokonując rozbioru poszczególnych zdań czy analizy znaczenia poszczególnych wyrazów.

Kolejne twierdzenie Marka Piotrowskiego: V Krajowa Kongregacja Odpowiedzialnych (KKO) posunęła się do stwierdzenia: „Jesteśmy w sytuacji krytycznej, brak nam własnych kadr, więc w takiej sytuacji powinniśmy współpracować i brać to, co jest dobre”.

We wnioskach Kongregacji nie ma takiego stwierdzenia. I właściwie na tym powinienem zakończyć ustosunkowanie się do tej wypowiedzi autora. Znalazłem jednak zdanie, które Marek Piotrowski przytacza jako „stwierdzenie kongregacji”. Dariusz Cupiał mianowicie dość dokładnie opisuje kongregację, zamieszczając różne wypowiedzi, jakie na niej padły. Przytoczone zdanie jest fragmentem podsumowania pracy jednej z grup. Czyli zdanie wypowiedziane przez jakieś grono (a może tylko przez jedną osobę – podsumowania pracy w grupach sporządza się w ten sposób, by odzwierciedlały różnorodność wypowiedzi) Marek Piotrowski przedstawia jako wypowiedź całej Kongregacji. Nie zauważa przy tym żadnych innych głosów – np. wskazujących na konieczność rozwagi we współpracy ekumenicznej. Cóż, właściwie nic nie powinno mnie już dziwić.

Był taki moment, iż większość biskupów opowiadała się za zawieszeniem Ruchu Światło-Życie. To, że do tego nie doszło, Oaza zawdzięcza najprawdopodobniej wstawiennictwu jednego z biskupów.

To kolejny cytat z artykułu Marka Piotrowskiego. Wchodzimy tu właściwie w sferę plotek i domysłów. Nie jest tajemnicą, że ruch oazowy jako rzeczywistość nowa budził różne kontrowersje i nie wszyscy biskupi byli mu przychylni. Ale taka sytuacja, w której tylko „jeden biskup” wstawił się za ruchem ratując go w ten sposób? Któż miałby być tym „jednym biskupem”? Od razu nasuwają się DWIE kandydatury: kard. Wojtyła, z którym ks. Blachnicki bardzo ściśle współpracował i który był obecny podczas najważniejszych wydarzeń w powstającym ruchu oazowym i bp Błaszkiewicz, sufragan przemyski, delegat Episkopatu ds. Służby Liturgicznej, który z racji tej funkcji niejako reprezentował ruch oazowy wobec Episkopatu (oazy rozwijały się wówczas w ramach Duszpasterstwa Służby Liturgicznej), oficjalnie stając się delegatem również ds. Ruchu Światło–Życie. Jak się jednak okazuje, prawdziwa jest odpowiedź trzecia: w książce D. Cupiała znajduje się list bpa Władysława Miziołka do bpa Błaszkiewicza, w którym bp Miziołek ustosunkowuje się do zarzutów o „protestantyzacji” ruchu oazowego. Czyli to bp Miziołek miałby być tym „jednym biskupem”. Tyle, że – bp Miziołek był przewodniczącym komisji Episkopatu ds. Ekumenizmu. Gdy do Episkopatu wpłynęło opracowanie z zarzutami pod adresem ruchu oazowego, przekazano je do właściwej komisji. Odbyło się posiedzenie tej komisji, potem zaś na prośbę bpa Błaszkiewicza bp Miziołek wyraził pogląd na temat zasad współpracy ekumenicznej. Zawarty w książce list nie stanowi jakiegoś aktu wstawiennictwa „jednego z biskupów” tylko rozstrzygnięcie Kościoła hierarchicznego. Zrozumiałbym gdyby w ten sposób przedstawiono tę historię w jakiejś laickiej gazecie, nie rozumiejącej metod działania Kościoła. Ale tu podejmuje się krytykę Ruchu pod hasłem obrony katolickości!

Kolejne zdanie dotyczy kwestii pobocznej, niemniej dobrze ilustruje, na ile tezy Marka Piotrowskiego mają odbicie w rzeczywistości. Przekonanie o niemożności korekty programów bez udziału ks. Blachnickiego – zresztą potem podjęto starania wszczęcia procesu beatyfikacyjnego, więc nawet „nie wypadało” kwestionować jakiegokolwiek elementu zatwierdzonych przez niego rekolekcji.

Czytając tę wypowiedź i przypominając sobie wszystkie toczące się od lat dyskusje na temat zmian programu, mogę tylko już westchnąć. Oazowe programy formacyjne są przedmiotem korekt od wielu lat. Dokonywano ich już zresztą za życia ks. Blachnickiego (po jego wyjeździe na Zachód). Oczywiście – nie dokonuje się wielkich rewolucji, bo te programy są naprawdę dobre. W praktyce też okazuje się, że łatwo wskazywać niedostatki czy potrzeby zmian, natomiast przygotować jakąś rzeczywiście dobrą propozycję o wiele trudniej. Stąd też w ruchu oazowym często więcej jest mówienia o potrzebie zmian niż tych zmian rzeczywiście się przeprowadza. Niemniej podejście do programów Założyciela jest dokładnie przeciwne niż przedstawia to autor. Traktujemy je z ogromnym szacunkiem, ale jesteśmy otwarci na ich zmienianie. To właśnie jest zgodne z duchem ks. Blachnickiego zawsze otwartego na znaki czasu.

Teraz chciałbym odnieść się do pytania zadanego przez Jacka Święckiego na forum. Pytanie to rozpoczęło temat „Po co o. Blachnicki sprowadzał Amerykanów do Polski” (http://apologetyka.katolik.pl/forum/viewthread.php?tid=888). Dlaczego sakramenty przesunięto dopiero na drugi stopień? – pyta Jacek Święcki. Klasyczne pytanie zawierające założenie. Założenie to jednak – zwłaszcza w kontekście konsekwencji, jakie Jacek Święcki z niego wysnuwa – jest całkowicie nieprawdziwe.

Mówi się niekiedy, że na I stopniu jest spotkanie z Bogiem przez Słowo i modlitwę, na II przez liturgię, na III przez wspólnotę. Można tak przedstawiać program oazowy. Trzeba jednak pamiętać, że jest to jednak ogromne uproszczenie – wskazanie na pewne kierunki, mocniejsze akcenty. Program bowiem jest wielowątkowy, pewne tematy wracają na każdych rekolekcjach, niektóre zagadnienia są ciągle obecne. I tak jak na II stopniu jest jak najbardziej obecne Słowo Boże (głównym tematem rekolekcji jest przecież Księga Wyjścia!), tak na I stopniu są obecne sakramenty.

Po pierwsze – codziennie celebrowana jest Eucharystia. I jest ona celebrowana bardzo starannie, przygotowana, angażuje się w nią wszystkich. Eucharystia stanowi prawdziwy szczyt dnia. Jacek Święcki o Eucharystii wspomniał („codzienne uczestnictwo w pięknie celebrowanej Eucharystii”), zarazem jednak jasno dał do zrozumienia, że siłę oddziaływania Eucharystii uważa za niewielką – Eucharystia miała „wyrównywać braki”, jednak się to nie udało.

Cóż, dziwna to obrona katolicyzmu, która pomniejsza rolę Eucharystii. Rozumiałbym, gdyby msza św. była zepchnięta na margines, odprawiona niedbale, w pośpiechu – ale sam Jacek Święcki przyznaje, że jest odprawiana pięknie (i tak rzeczywiście jest). Czy naprawdę uważa, że większą siłę oddziaływania ma dyskusja na spotkaniu w grupie niż Eucharystia? Przecież już z czysto psychologicznego punktu widzenia, jeśli cały dzień się kręci wokół Eucharystii – bo trzeba przećwiczyć służbę, przygotować śpiewy, bo czasem dostanie się ochrzan za błędy w czasie służenia – to właśnie Eucharystia będzie o wiele mocniej oddziaływała. A poza psychologicznym spojrzeniem jest spojrzenie człowieka wierzącego – wierzącego w moc Chrystusa przychodzącego w Najświętszym Sakramencie.

Ale Eucharystia nie jest jedynym sakramentem obecnym na oazie I stopnia. Bardzo istotną rolę odgrywa spowiedź. Inaczej niż na wszelkich rekolekcjach, które spowiedzią się kończą, okazja do spowiedzi stwarzana jest już w dniu przyjazdu. Z bardzo istotnym uzasadnieniem. Rekolekcje mianowicie należy przeżywać w stanie łaski uświęcającej. Jest to „normalny stan życia chrześcijańskiego”, w tym stanie człowiek jest otwarty na Boga i może szczególnie doświadczyć owoców rekolekcji. Spowiedź wraca jeszcze parę razy, najważniejsza jest jej wspólnotowa celebracja w X dniu oazy. Warto podkreślić, że Ruch Światło–Życie jako pierwszy wprowadzał celebracje sakramentu pojednania w Polsce dokonując studyjnych przekładów nabożeństw. Od wielu lat są już one oficjalnie obecne w naszym kraju, ale śmiem twierdzić, że w praktyce są stosowane głównie na oazach.

I wreszcie trzecim sakramentem, o którym mowa jest na I stopniu, jest chrzest. Czy więc naprawdę można powiedzieć, że sakramenty „przesunięto na II stopień”?

Chwilę zwlekam z pokazaniem, jak chrzest umiejscowiony jest w oazie I stopnia. Chciałbym bowiem najpierw postawić pytanie: o czym autorzy (zwłaszcza ks. Andrzej Siemiewski i Marek Piotrowski) „zapomnieli” w swoich artykułach? Tak się bowiem jakoś składa, że artykuły zawierają nie tylko przekłamania, ale podają informacje dziwnie wybiórczo.

Zacznijmy więc od chrztu. Zarówno Marek Piotrowski jak i ks. Andrzej Siemieniewski wyrażają troskę o to, że program formacyjny skutkuje pomniejszeniem roli chrztu. Chrzest został sprowadzony do jednego z tradycyjnych, martwych i nieprzełomowych obrzędów – pisze Marek Piotrowski. Chrzest jest drugorzędnym tematem – stwierdza ks. Siemiewski. To tylko przykładowe zdania, na temat pomniejszania roli chrztu obaj autorzy piszą bardzo dużo.

Żaden jednak z nich ani słowem nie wspomina, że na oazie I stopnia ma miejsce odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych! Odbywa się ono wieczorem X dnia rekolekcji podczas nabożeństwa nawiązującego do Wigilii Paschalnej. Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych jest jednym ze szczytów dni oazy I stopnia.

Również u żadnego z autorów nie przeczytamy nic na temat nabożeństwa światła i wody. Odbywa się ono w czwartym dniu (dniu przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela!), kończy się procesją z zapalonymi świecami do figury Matki Bożej i źródła. Nie mówi się tam wprawdzie wprost o chrzcie, ale nawiązanie do symboliki chrzcielnej jest oczywiste.

Z kolei nabożeństwo światła i wody to nie jedyne pominięcie odnoszące się do IV dnia. Na temat przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela obaj autorzy rozpisują się obszernie. Tyle, że można z ich tekstów dowiedzieć się nieco dziwnych rzeczy. Dla Marka Piotrowskiego przyjęcie Jezusa odbywa się w formie „paraobrzędu” czy po prostu „obrzędu”. To, że program rekolekcji żadnego obrzędu nie przewiduje, to zupełny drobiazg. Ks. Siemieniewski pisze natomiast, że przyjęcie Jezusa odbywa się podczas osobistej modlitwy. Gdyby ktoś przeczytał tylko uwagi do Namiotu Spotkania (tak w Ruchu Światło–Życie nazywa się osobistą modlitwę), mógłby przyznać mu rację. Rzeczywiście proponuje się, by uczestnicy rekolekcji podczas modlitwy prosili o to, by Jezus był Panem ich życia. Tyle, że… na tym się nie kończy. Podczas Eucharystii odprawionej wieczorem, poprzedzającej wspomniane nabożeństwo światła i wody, następuje szczególne wyakcentowanie Komunii św. Jest specjalny komentarz, podejście do Komunii z zapalonymi świecami. O tym ks. Siemieniewski (i oczywiście Marek Piotrowski) nie wspomina ani słowem. Później zaś w toku dyskusji na forum dziwił się, gdy przytoczono „Uwagi w sprawie realizacji programu oaz rekolekcyjnych” – było tam napisane, że przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela następuje w momencie przyjęcia Komunii św. Jakoś to nie pasuje do założonej tezy o protestantyzacji, prawda?

A nabożeństwo światła i wody kończy się przy figurze Maryi dlatego, że ona jest wzorem nowego człowieka, całkowicie oddanego Jezusowi. Przywołaniem wzoru Niepokalanej, która najpełniej przyjęła Jezusa, kończy się na oazie dzień przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela! O tym również z żadnego artykułu nie możemy się dowiedzieć.

Wypada jeszcze dodać, że temat chrztu wraca w toku dalszej formacji – na II stopniu jest nabożeństwo Paschy wprost oparte na Wigilii Paschalnej, również z odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych. Szczytem formacji jest Triduum Paschalne przeżyte w formie rekolekcyjnej. O chrzcie mówi również pierwszy dzień oazy III stopnia. Tak wygląda ów „drugorzędny” czy „pominięty” sakrament.

O czym jeszcze autorzy „Apologetyki” nie piszą? Skoro kwestionują treść przekazu ewangelizacyjnego w Ruchu Światło–Życie, wydawałoby się oczywiste, że pokażą, jaki powinien być przekaz katolicki. Pokażą przez odwołanie się do mówiącego na ten temat dokumentu kościelnego czyli adhortacji „Evangelii nuntiandii”. Marek Piotrowski cytuje tę adhortację bardzo obficie, ale akurat tej kwestii w ogóle nie przywołuje. Nie czynią tego również ks. Siemieniewski ani Tomasz Dyć. A papież Paweł VI pisze: „Ewangelizować znaczy przede wszystkim świadczyć zwyczajnie i wprost o Bogu objawionym przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym; świadczyć że Bóg umiłował ten świat w Synu swoim, w Słowie Wcielonym dał wszystkim rzeczom istnienie a ludzi powołał do życia wiecznego (…) Ewangelizacja będzie zawsze zawierać – jako fundament, centrum i szczyt całego swego dynamizmu – także to jasne stwierdzenie: w Jezusie Chrystusie Synu Bożym, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, ofiarowane jest każdemu człowiekowi zbawienie jako dar łaski i miłosierdzia Bożego” (n. 26, 27). Czy przypadkiem te właśnie treści nie są zawarte w „Czterech prawach duchowego życia”?

Dziwię się również, że ani ks. Siemieniewski ani Marek Piotrowski w ogóle nie wspominają, że podnoszone przez nich zarzuty i obawy były już przedmiotem badania Kościoła hierarchicznego. Wspomniałem o wypowiedzi bpa Miziołka, skądinąd dość ostrej w tonie wobec osoby, która zarzuty postawiła. Marek Piotrowski dokonał super ekwilibrystyki – wydarzenie, w którym Kościół potwierdził współpracę ekumeniczną Ruchu, przedstawił właściwie jako zarzut. A trzeba powiedzieć, że była jeszcze jedna wypowiedź na temat programu formacyjnego. Bp Tadeusz Błaszkiewicz jako odpowiedzialny za Krajowe Duszpasterstwo Służby Liturgicznej powołał komisję, w skład której oprócz niego weszli ks. Stanisław Nagy (obecny kardynał), o. Augustyn Jankowski i ks. Wojciech Danielski. Komisja dokonała przeglądu materiałów formacyjnych ruchu oazowego i udzieliła im swej aprobaty.

Oczywiście takie wypowiedzi nie są ostateczne, można się z nimi nie zgadzać. Jednak zupełne ignorowanie głosu Kościoła przez osoby, które głoszą, że bronią ortodoksji katolickiej, wydaje mi się nieco dziwne.

W tym momencie chciałbym bliżej przyjrzeć się artykułowi ks. Andrzeja Siemieniewskiego a dokładnie jego początkowi. W przechodzeniu do tzw. wolnych kościołów uczestniczy nadspodziewanie dużo osób, które przeszły formację oazową – pisze ks. Siemieniewski. Czy teza ta jest poparta jakimiś badaniami? Czy też jest wyłącznie świadectwem wrażeń i odczuć autora?

Jeśli były prowadzone jakieś badania, to wypadałoby je przytoczyć. Brak źródła tego twierdzenia jest poważnym brakiem, właściwie dyskwalifikującym cały tekst – jest to przecież jego teza wyjściowa, na której opiera się całe dalsze rozumowanie. Autor zaczyna przeglądać program oazowy dlatego, że „dużo osób, które przeszły formację oazową” przeszło do wolnych kościołów. Teza ta powinna więc być dobrze udokumentowana – jeśliby okazała się błędna, całe dalsze rozumowanie jest zbędne.

Trzeba podkreślić, że ks. Siemieniewski używa tutaj określenia „przeszli formację oazową”. To określenie ma swoją konkretną treść: oznacza osoby, które przeżyły oazę I, II i III stopnia oraz trzyletnią pracę w ciągu roku. Nie chodzi więc o osoby, które były tylko raz były na rekolekcjach albo jedynie chodziły na spotkania wspólnoty oazowej nigdy nie wyjeżdżając na oazę. Nie chodzi również o liczne osoby, jakie można spotkać zwłaszcza w większych wspólnotach – utrzymujące ze wspólnotami kontakty nieregularne, czasem bardziej towarzyskie, które o sobie mówią, że „są w oazie”, ale tak naprawdę formacji nie podejmują. Nie chodzi wreszcie o osoby z licznych zwłaszcza dawniej grup nie mających nic wspólnego z Ruchem Światło–Życie, które jednak nazywano (i same się nazywały) oazą na zasadzie nazywania oazą każdej przykościelnej grupy młodzieżowej. Jest dla mnie oczywiste, że autor jest w używanej terminologii precyzyjny – skoro sam analizuje oazowy podręcznik w ten sposób, że zwraca uwagę na znaczenie pojedynczych słów czy zdań, wychwytując nawet cienie różnych możliwych interpretacji.

Skoro ks. Siemieniewski używa tak precyzyjnego określenia, tym bardziej wypadałoby, by wskazał na jakich badaniach swoje twierdzenie opiera. Brak wskazania źródeł każe mi podejrzewać, że autor nie odwołuje się do żadnych badań. Dziwię się temu ogromnie, bo przecież ks. Siemieniewski jako pracownik naukowy niewątpliwie doskonale wie, że własne odczucia i wrażenia bywają zwodnicze i w żaden sposób nie można na nich się opierać.

Ks. Siemieniewski pisząc o przejściach byłych oazowiczów do wolnych kościołów stara się sprawić wrażenie obiektywnego – zwraca uwagę, że przejścia do innych kościołów zdarzają w każdym środowisku, że większość byłych oazowiczów przez całe życie wspaniale korzysta z daru wiary, którego zaczerpnęli niegdyś na rekolekcjach oazowych i spotkaniach Ruchu Światło-Życie. Ten obiektywizm jest jednak tylko pozorem. Zaraz bowiem dodaje: powinniśmy się spodziewać, że procentowy udział oazowiczów wśród tych osób będzie niższy niż generalnie w społeczeństwie, czyli nie za duży. A, jak twierdzi, tak nie jest.

Czy rzeczywiście tak nie jest? Jak pisałem, jest to całkowicie gołosłowne twierdzenie autora. Załóżmy jednak, że ma on rację. Warto zadać pytanie, dlaczego tak się dzieje – pisze dalej. Bardzo słuszne pytanie, jednak bez przeprowadzenia konkretnych badań skazani jesteśmy na domysły.

Ale oczywiście pewne refleksje można poczynić. Pamiętając rzecz jasna, że opieranie się na własnych odczuciach może być zwodnicze. Niemniej trudno autora uznać za obiektywnego, skoro natychmiast po postawieniu wskazanego pytania przechodzi oazowego do programu formacyjnego, pomijając okoliczności wręcz się tutaj narzucające.

Jaka jest mianowicie droga ludzi, którzy zmieniają wyznanie? U jej początku często są jakieś duchowe poszukiwania, wynikające z niemożności znalezienia się we własnym Kościele. Początkiem tych poszukiwań jest wejście do jakiejś grupy czy wspólnoty – zmiana kościoła jest wszak rzeczą poważną, ludzie niezadowoleni najczęściej jednak najpierw szukają jakiegoś miejsca we własnym Kościele.

Każdy, kto był czy jest w jakiejś dynamicznej wspólnocie, zauważa że wokół takiej wspólnoty kręci się wiele osób. Niby zaangażowanych, ale nie do końca. Ciągle stawiających trudne pytania, ciągle szukających. Będących potężnym wyzwaniem dla odpowiedzialnych i animatorów. Niektóre z takich osób udaje się związać ze wspólnotą na stałe, inne jednak odchodzą – do innej wspólnoty, innego ruchu. Potem jest jeszcze jedna wspólnota, jeszcze jedna. Niestety, na którymś etapie tej drogi jest zmiana kościoła, często też nie oznaczająca końca wędrówki.

Co to ma wspólnego z ruchem oazowym? Ano to, że kiedyś wspólnoty katolickie w Polsce to były głównie wspólnoty oazowe. I praktycznie każdy, kto jakoś szukał, o oazę się otarł. Niektórzy uczestniczyli w rekolekcjach, inni w pracy w ciągu roku, jeszcze inni przychodzili na otwarte spotkania (dni wspólnoty, spotkania modlitewne). Jeśli ktoś w swoich poszukiwaniach przeszedł przez kilka wspólnot, to wspólnota oazowa wśród nich raczej być musiała. Niewątpliwie nie jest żadnym powodem do chluby to, że nie udało się zatrzymać takich ludzi w Kościele (choć iluś pewno jednak zatrzymano). Niemniej gdy pytamy, dlaczego wśród członków innych kościołów są byli oazowicze, to jest to jeden z istotnych aspektów odpowiedzi.

I nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ks. Siemieniewski o tym nie wspomniał – skoro pytanie o przyczyny postawił. Nie mogę uwierzyć, że człowiek, który ma jaką taką orientację w polskim Kościele, nie zauważy, iż swoista „nadreprezentacja” byłych oazowiczów jest właściwie wszędzie. I wśród kapłanów, i wśród członków zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, i wśród katechetów, i wśród członków rozmaitych innych ruchów i stowarzyszeń, również wśród członków Episkopatu! Jej przyczyną jest właśnie to, że kiedyś niemal każdy jakoś przez oazę przechodził. Daleko zresztą nie trzeba szukać – bodajże wszyscy autorzy krytycznych wypowiedzi na temat oazowej formacji na forum „Apologetyki” mają ją za sobą! Ale niestety drugą stroną tego pięknego medalu może być to, że byłych oazowiczów można znaleźć również wśród tych, którzy Kościół opuścili.

Na koniec zostawiłem sprawę, która muszę powiedzieć, nieco mnie ubawiła. Tomasz Dyć omawiając książeczkę „Czy słyszałeś o Czterech Prawach Życia Duchowego” pisze „Warto też nadmienić, że w ‚czterech prawach’ zauważone zostały pewne braki czy niezgodności z doktryną katolicką – co zaowocowało np.: zmianą sformułowań w ‚czterech prawach’ stosowanych w Ruchu Światło-Życie” – i tu odwołuje się (w przypisie) do strony internetowej Ruchu, dodając „Szczegółowe opisanie wszystkich korekt ‚czterech praw’ dokonanych w Ruchu Światło-Życie leży poza moimi możliwościami. Warto jednakże wiedzieć, że oprócz innego sformułowania ‚czterech praw’ zmieniono także sposób ich interpretacji”.

Gdy zorientowałem się, co znajduje się na stronie wskazanej przez Tomasza Dycia, wybuchnąłem śmiechem. Otóż jesienią 2003 r. na potrzeb internetowych stron Ruchu Światło–Życie opracowywałem „słownik” przedstawiający podstawowe i często używane oazowe pojęcia. Oczywiście znalazły się tam również „Cztery Prawa Życia Duchowego”. Przepisałem je z jakichś materiałów, które miałem pod ręką (nie pamiętam w tej chwili jakich), dokonując przy okazji korekty stylistycznej. Całość (były tam nie tylko „Cztery Prawa” ale i zdanie wprowadzające) podpisałem rzecz jasna swoim nazwiskiem.

Istota sprawy leży w tym, że nie ma jakiegoś jednego, powszechnie obowiązującego sformułowania „Czterech Praw Życia Duchowego”. To przecież nie są przykazania! Wiadomo, że pierwsze prawo mówi o Bożej miłości skierowanej do każdego człowieka, drugie o grzechu, który oddziela człowieka od Boga i nie pozwala doświadczyć tej miłości. Trzecie prawo mówi o Jezusie, który przyszedł na ziemię, aby zniszczyć skutki grzechu i przywrócić jedność z Bogiem. Czwarte prawo to wezwanie do przyjęcia Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela. Taka jest ich treść, przekazuje się zaś ją różnymi słowami.

I nie jest to bynajmniej praktyka Ruchu Światło–Życie. W ten sposób „Cztery Prawa” funkcjonują przede wszystkim w Ruchu Nowego Życia. Mam z dawnych czasów książeczkę omawianą przez Tomasza Dycia. Ale obecnie Ruch Nowego Życia posługuje się nieco inną. Nosi tytuł „Przyjaźń z Bogiem”, przekazuje dokładnie te same treści, ale sformułowania są inne. Również same „Cztery Prawa” nie brzmią tak samo i nie jest to tylko kwestia ewentualnego wygładzania języka – choć oczywiście ich sens się nie zmienił.

Tak więc nie miałem pojęcia, że przywołując „Cztery Prawa” takich a nie innych materiałów dokonałem „zmiany sformułowań stosowanych w Ruchu Światło-Życie”. I że chodziło mi to, aby usunąć „niezgodność z doktryną katolicką”. Sytuacja niewątpliwie dla mnie zabawna, ale kompletnie nie odpowiadająca rzeczywistości.

Niestety – i to już nie jest zabawne – Tomasz Dyć znalazł się w pułapce stosując standardy przyjęte przez autorów „Apologetyki”. Standardy polegające na chwytaniu za słówka, dopatrywaniu się w tekstach drugich znaczeń, wszelkich potencjalnie możliwych interpretacji. To, że te interpretacje nikomu, poza autorami „Apologetyki”, do głowy nie przychodzą (zwłaszcza zaś nie przychodzą do głowy uczestnikom formacji), to już nie jest istotne.

Swoją drogą w nowej książeczce Ruchu Nowego Życia nie ma iluś sformułowań analizowanych krytycznie przez Tomasza Dycia. Przypuszczam, że autorzy dokonali zmiany kierując się jasnością przekazu, uznali że nowe sformułowania są lepsze, lepiej oddają to, o co chodzi. Normalne udoskonalenie opracowania, ciekawe jednak jakie ukryte znaczenia odkryliby autorzy „Apologetyki”.

Trudno mieć oczywiście pretensje do autora, że zwrócił uwagę na różnice sformułowań. Nie zmienia to jednak faktu, że wskazanie przezeń przyczyn tych różnic było wyraźnym nadużyciem. Tomasz Dyć nikogo o przyczyny różnic nie pytał, tylko po prostu je wymyślił – tak by mu pasowały do artykułu. Ciekawa metoda dowodzenia swoich racji. Chyba jednak nie za bardzo katolicka.

Tak przy okazji – Ruch Światło–Życie rozważa wprowadzenie nowego typu rekolekcji: oazy ewangelizacyjnej. Ewangelizacja na tej oazie nie będzie oparta na „Czterech Prawach Życia Duchowego”. Powód? Uczestnicy tych rekolekcji w toku dalszej formacji będą co najmniej dwa razy rozważać „Cztery Prawa” – i to w niedługim czasie. Chodziło więc o to, aby nie musieli powtarzać ich trzykrotnie. Niemniej jestem w stanie sobie wyobrazić owe „głębie uzasadnień”, gdyby ta oaza już była wprowadzona i gdyby któryś z autorów „Apologetyki” dowiedział się, że oto wprowadzono w Ruchu Światło–Życie ewangelizację, która nie jest oparta na „Czterech Prawach Życia Duchowego”.

Gdy przystępowałem do pisania tego tekstu, miałem szczery zamiar podjąć dyskusję z tezami autorów „Apologetyki”. Nie sądziłem jednak, że tyle miejsca (i czasu) zajmie mi samo prostowanie faktów i zwracanie uwagi na pominięcia. Trochę szkoda, bowiem wizja ewangelizacji, Kościoła, jego obecności w świecie jaką prezentują autorzy „Apologetyki” jest w istotnych miejscach rażąca inna od mojej. Byłoby więc o czym podyskutować. Jest to jednak, jak widać, temat na odrębny artykuł – tu trzeba poprzestać na sprostowaniach. Nieuchronnie jednak nasuwa mi się pytanie: czy gdyby tezy autorów były prawdziwe, trzeba by do ich wykazania uciekać się do aż takich manipulacji?

Krzysztof Jankowiak

ROZPRAWA KRYTYCZNA O ‚CZTERECH PRAWACH DUCHOWEGO ŻYCIA’

I. Wstęp, uwagi ogólne, cel artykułu

Tematem poniższej rozprawki jest książeczka pt. Czy słyszałeś o czterech prawach duchowego życia?, rozprowadzana w Polsce przez Ruch Nowego Życia (ponadwyznaniową organizację chrześcijańską), różne wspólnoty protestanckie, a także przez wiele katolickich wspólnot charyzmatycznych czy oazowych.

Poniższe rozważania są osobistymi przemyśleniami autora niepretendującymi do godności oficjalnej nauki Kościoła. Proszę ich nie traktować jako formę znęcania czy pastwienia się nad „czterema prawami” – jest to raczej próba pokazania niekatolickich wniosków mogących pojawić się po lekturze sztandarowej książeczki.

Cztery prawa duchowego życia zostały opracowane w 1956 r. przez Billa Brighta, protestanta, założyciela ruchu Campus Crusade for Christ (w Polsce Ruch Agape, obecnie Ruch Nowego Życia).

Cztery prawa życia duchowego stanowią jeden z elementów formacji Ruchu Światło-Życie (I stopień), a także są dosyć powszechnie używane przez katolickie wspólnoty charyzmatyczne jako podstawa ewangelizacji – pierwszego głoszenia, rozbudzania wiary u osób nowych – dopiero co trafiających do takich wspólnot. Pewną mutacją „czterech praw” jest kerygmat stosowany przez Szkoły Nowej Ewangelizacji i wspólnoty z nimi związane.

Poniższe rozważania mogą być przydatne dla osób z tych środowisk, dla których ewangelizacja poprzez głoszenie kerygmatyczne jest szczególnie bliska.

Książeczka pt. Czy słyszałeś o czterech prawach duchowego życia? najczęściej występuje w postaci spiętych zszywaczem szesnastu czarno-białych stron tekstu z kilkoma obrazkami, o wymiarach 10,5×7 cm. Na podanej stronie[1] organizacji Campus Crusade for Christ można obejrzeć polską wersję książeczki, do której to będę się odnosił.

Celem artykułu jest dokonanie krytycznej refleksji teologicznej z punktu widzenia nauki katolickiej oraz ukazanie różnych interpretacji „czterech praw życia duchowego”, które mogą pojawić się podczas lektury tejże książeczki, a które są niezgodne z doktryną katolicką. Należy pamiętać, że teksty ewangelizacyjne (a takim są „cztery prawa”) zawsze zawierają pewną warstwę teologiczną – jawną lub ukrytą, świadomą lub nie – która może być zgodna lub nie z doktryną katolicką.

Oczywiście, że życie jest bogatsze od wszelkich pomysłów – i niestety pewnie jest już wymyślonych więcej dziwacznych interpretacji niż te, które zaprezentuję. Ale cóż – mam nadzieję, że uświadomienie pewnych zagrożeń pozwoli ograniczyć nieortodoksyjność nauczania w katolickich wspólnotach oraz przede wszystkim pozwoli lepiej zrozumieć własną wiarę katolikom chcącym w ten sposób głosić Ewangelię.

Proszę o w miarę chłodne przyjrzenie się moim przemyśleniom – w niektórych momentach będę celowo stosował przesadę, aby lepiej zaakcentować myśl lub uwypuklić problem.

Oczywiście wiele zależy od osoby głoszącej daną treść oraz od osoby tę treść odbierającej – dlatego też czytelnicy mogą mieć zupełnie inne wrażenia po usłyszeniu czy przeczytaniu książeczki Czy słyszałeś o czterech prawach duchowego życia? Poniższa interpretacja jest oparta na moich osobistych przemyśleniach i doświadczeniach.

II. Analiza przesłania książeczki

Strona 1

Celem łatwiejszego zorientowania się, co jest cytatem z omawianej pozycji, a co moim komentarzem, cytaty zostały wyróżnione kursywą.

Strona pierwsza jest stroną tytułową, zawierającą tylko czarno-biały tekst tytułu Czy słyszałeś o czterech prawach duchowego życia?

Z pozostałych stron zostaną zacytowane tylko te teksty, które według mnie są warte komentarza lub mogą w prosty sposób prowadzić do niekatolickich wniosków teologicznych.

Strona 2

Obok praw fizycznych, które rządzą światem materialnym, istnieją także prawa duchowe, które regulują nasz stosunek do Boga.

Powstaje pytanie: Czy Prawo dane Mojżeszowi na Synaju to prawo fizyczne? Czy też prawo duchowe regulujące nasz stosunek do Boga? Bo o ile Dekalog i inne przepisy Prawa w Biblii można znaleźć, to cztery prawa przedstawiane w tej książeczce są pewną próbą interpretacji przesłania ewangelicznego, a nie samą Ewangelią.

Książeczka ta ma na celu przedstawienie owych praw duchowych. Należy więc zauważyć, że jest to próba wyciągnięcia „esencji” czy też „streszczenia” Ewangelii.


I. PRAWO PIERWSZE:
Bóg miłuje ciebie i ma dla twojego życia wspaniały plan.

Dobra wiadomość na początek. Warto zauważyć osobiste skierowanie się do czytelnika (ciebie, twojego). W opisie następnych praw zostało to zmienione na formy bardziej ogólne (ludzie, my, wszyscy).

(podane teksty biblijne należy w miarę możliwości czytać – łącznie z kontekstem – bezpośrednio z Pisma Świętego)

Czego też postaram się trzymać w dalszym ciągu rozważań.

Strona 3

O ile miłość Boża nie budzi moich wątpliwości, o tyle dalsza część dała mi sporo do myślenia…

BOŻY PLAN
Chrystus Pan mówi: "Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości (Chodzi tu o życie mające pełną wartość i cel) (Jan 10,10). Dlaczego jednak większość ludzi nie posiada życia w obfitości?

a) Co jest rozumiane pod pojęciem Bożego planu? Czym jest ów plan? Czy jest to równoznaczne z powołaniem?

Boży plan łatwo zrozumieć jako coś od nas niezależnego – w skrajnych przypadkach wpadającego wręcz w teorię predestynacji. Należy uważać, aby sformułowanie Boży plan nie zostało zrozumiane jako szczegółowy grafik mojego życia (skoro Bóg jest nieskończenie od nas inteligentniejszy – to Jego plan jest wykończony co do najmniejszego szczegółu), który muszę zaakceptować – ale właściwie nie mam na ten plan żadnego wpływu.

Czy jest to równoznaczne z powołaniem? Z powołaniem do świętości, które może być realizowane na wiele sposobów? Z powołaniem, które nie jest szczegółowym planem mojego życia, lecz bardziej pewną wizją na życie? Bardziej pokazaniem kierunku niż prowadzeniem za rękę? Z powołaniem, które może zostać zmarnowane – ale na miejsce którego kochający Bóg natychmiast daje następne?

b) Jak rozumiane jest życie? A już szczególnie życie w obfitości? Czy uprawniony jest dodany w nawiasie komentarz: Chodzi tu o życie mające pełną wartość i cel?

Podany cytat wraz z komentarzem łatwo zrozumieć jako odnoszący się do naszego ziemskiego życia (mającego wartość i cel) – do dobrobytu, samorealizacji, Bożego błogosławieństwa „w zamian za wiarę” itp. teorii dryfujących w stronę „ewangelii sukcesu”.

A co z perspektywą wieczną? Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu podaje dla wersetu J 10,10 następujące wyjaśnienie: „W żydowskiej potocznej frazeologii «życie» było skróconą formą zwrotu «życie wieczne», który oznacza życie w przyszłym świecie. Jedność z Jezusem pozwala doświadczać tego życia już obecnie”[2].

Widać wyraźnie, że podany przez książeczkę komentarz (Chodzi tu o życie mające pełną wartość i cel) jest pewną narzucaną (czy proponowaną) czytelnikowi interpretacją cytatu z J 10,10 (Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości).

c) Dlaczego jednak większość ludzi nie posiada życia w obfitości? – Jak to ocenić? Zobaczyć?

Pierwszym skojarzeniem życia w obfitości jest dziś życie w dostatku, które oczywiście można zaobserwować. I rzeczywiście, większość ludzi nie posiada takiego życia.

d) Dodatkowo wskazany werset może sugerować, że Boży plan, czyli życie w obfitości, realizowany jest dopiero od momentu przyjścia Jezusa („Ja przyszedłem […], aby owce miały życie”). Tak jakby wcześniejsza historia zbawienia nie wchodziła w skład Bożego planu.

Strona 4

Człowiek jest grzeszny i w konsekwencji oddzielony od Boga, dlatego też nie może znać ani przeżywać Bożej miłości i planu dla swojego życia.

a) Co oznacza nie może? Jest absolutnie głuchy na głos Boga i ślepy na jego znaki? Czy poganie nie mają sumienia? Czy Bóg nie daje im łaski? Oczywiście, że w innym stopniu ją przyjmują, ale czy na pewno nie mogą znać ani przeżywać Bożej miłości?

Jest to punkt, w którym chyba najwyraźniej widać, że „cztery prawa” zostały sformułowane przez protestanta. Jedną z różnic pomiędzy teologią protestancką a teologią katolicką (i prawosławną) jest określenie stanu natury człowieka po grzechu pierworodnym. Dla protestanta natura ludzką jest całkowicie zniszczona przez grzech pierworodny, wola człowieka jest zniszczona, cokolwiek człowiek czyni przed usprawiedliwieniem, jest grzechem – dlatego też może on powiedzieć, że poganin nie może znać ani przeżywać Bożej miłości. Dla katolika natura ludzka jest przez grzech pierworodny zraniona, osłabiona – ale nie zniszczona[3].

b) I jaki człowiek? Każdy? Dalsze wersety to sugerują, dodatkowo cała książeczka (przynamniej w Polsce) przeznaczona jest dla ludzi już ochrzczonych, mniej lub bardziej wierzących. A Ci ludzie są traktowani identycznie jak poganie. Czy chrzest nie ma tu żadnego znaczenia? Czy chrzest zmywa z nas grzech pierworodny, czy nie? Czy ja – katolik ochrzczony jako dziecko, po Pierwszej Komunii św., bierzmowaniu, szczerze chcący z Bogiem przeżywać moje życie – mogę znać i przeżywać Bożą miłość? Według mnie z tej książeczki wynika, że nie… przynajmniej dopóki nie przerobię jej dalej.

c) Cytat z Listu do Rzymian mówi o powszechności grzechu – natomiast nie mówi nic o tym, że grzesznik nie może znać ani przeżywać Bożej miłości. Widać więc, że podane objaśnienie jest pewną interpretacją czy raczej nadinterpretacją wskazanego wersetu biblijnego.

Strona 5

Tutaj obfite życie zostało pokazane jako coś innego niż życie dobre, uczciwe, kierujące się jakimiś zasadami etyki, filozofii lub religii. Wysiłki te przedstawione są jako nieskuteczne, co mogłoby czytelnikowi sugerować, że religia taka jak chrześcijaństwo jest nieskuteczna czy wręcz zbędna. Użyte sformułowanie dosięgnąć Boga i zdobyć mogłoby sugerować, że dobre, uczciwe życie czy religia to w zasadzie coś grzesznego – jako postępowanie egoistyczne (zdobyć coś dla siebie) i skierowanego przeciw Bogu (zdobyć coś na Bogu jako przeciwniku).

Natomiast powiązanie obfitego życia z Bogiem jest wyraźniejsze. Jednakże nadal brakuje perspektywy wiecznej.

Strona 6

Cytat z poprzedniej strony: Trzecie prawo daje nam jedyny sposób pokonania tej przepaści, wraz z treścią tej strony może doprowadzić do traktowania Chrystusa wyłącznie jako środka do celu, jakim jest pokonanie przepaści (np. Jezus jest Bożym rozwiązaniem).

Warto też zauważyć pozytywy:

  • akcentowane jest, że to przez Jezusa możemy najpełniej poznać Bożą miłość

  • zmartwychwstanie jest ujęte jako część zbawcza misji Jezusa.

Strona 7

Bóg przerzucił pomost nad tą przepaścią, która dzieli nas od Niego, przez posłanie swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby umarł zamiast nas płacąc w ten sposób karę za nasze grzechy.

Tutaj mamy użycie sformułowania zamiast nas w miejsce sformułowania za nas. W polskich przekładach Pisma Świętego (Biblia Tysiąclecia, Biblia warszawska, Biblia gdańska) sformułowanie „zamiast nas” nie występuje, natomiast „za nas” jak najbardziej[4]. Nie potrafię powiedzieć, czy obie formy są równoprawne, jednakże użycie sformułowania „zamiast nas” może (aczkolwiek nie musi) prowadzić do rozumienia: „Jezus poniósł zamiast mnie należną mi karę, a skoro należną mi karą za grzech jest piekło (odłączenie od Boga) – to Jezus zamiast mnie poszedł do piekła”. Wygląda nawet logicznie i można by to rozumowanie poprzeć sformułowaniem z powszechnie znanego Credo („zstąpił do piekieł”). Oczywiście w Credo nie o takie rozumienie chodzi – warto chociażby zajrzeć do punktów 631-635 Katechizmu Kościoła Katolickiego[5].

Warto też zauważyć, że „Jezus umarł za nasze grzechy” (1 Kor 15,3) natomiast zdecydowanie nie umarł „zamiast naszych grzechów”. Podobnie Jezus może „wstawiać się” za nami (Hbr 7,25), ale nie może wstawiać się „zamiast” nas.

Jednakże nie wystarczy tylko intelektualna znajomość tych trzech praw…

Pozwolę sobie na żartobliwy komentarz: Oczywiście że nie! PRAWA trzeba przestrzegać! Bo nieprzestrzeganie prawa grozi karą, w tym przypadku wieczną… i gdzie tu Ewangelia łaski? Czy Dobra Nowina?

Czy Dobra Nowina polega na tym, że zamiast 613 praw Tory mamy teraz tylko 4 prawa do przestrzegania? Skoro znów mówimy o jakimś „prawie” i o tym, że człowiek musi się starać coś zrobić według prawa…

Strona 8

Wtedy dopiero możemy poznać i przeżywać Bożą miłość i Jego plan dla naszego życia.

Czyli wcześniej nie było to możliwe. Oczywistą sprawą jest to, że nasze zbawienie jest tylko w Jezusie i że bez Niego nie ma co mówić o zbawieniu. Ale przecież wierzymy, że także ci, którzy nie przyjęli Jezusa jako Zbawiciela (bo Go nie znali, np. Indianie przed odkryciem Ameryki czy Salomon, Noe i inni święci żyjący przed Chrystusem), właśnie dzięki Jezusowi mają szansę na zbawienie.

Musimy przyjąć Chrystusa.

Czy aby na pewno musimy? Czy jest to logiczny wniosek z podanego cytatu? Znów czytelnikowi jest narzucana pewna interpretacja cytatu biblijnego wcale z niego nie wynikająca.

Przyjmujemy Chrystusa przez wiarę.

Co oczywiście jest prawdą, ale czy podany cytat na pewno o tym mówi? Według mnie nie, a już w szczególności nie mówi, jak odbywa się to przyjmowanie przez wiarę. Książeczka sugeruje natomiast, że odbywa się to w pewien określony, dalej opisany sposób.

Jak widać, podane cytaty biblijne nie uzasadniają wprost głoszonych tez. Jak zauważymy przy dalszym czytaniu, niestety, ten mankament występuje w książeczce Czy słyszałeś o czterech prawach duchowego życia? bardzo często.

Strona 9

Aby uniknąć posądzenia, że staram się maksymalnie skrytykować omawianą książeczkę, stronę dziewiątą zostawię bez krytyki. A szczerze mówiąc, nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Nawet więcej – bardzo podoba mi się sformułowanie:

Przyjęcie Chrystusa zawiera w sobie: odwrócenie się od swego „ja” i nawrócenie się do Boga, pozwolenie Jezusowi na wejście do naszego życia, przebaczenie naszych grzechów i przekształcenie nas według Jego woli.

Jakbym czytał zachętę do sakramentu pojednania (pokuty)!:

  • odwrócenie się od swego „ja” – odwrócenie się od egoizmu i grzechu

  • nawrócenie się do Boga, pozwolenie Jezusowi na wejście do naszego życia – pójście do spowiedzi

  • przebaczenie naszych grzechów – jak najbardziej, właśnie to dokonuje się w tym sakramencie

  • przekształcenie nas według Jego woli – czyli cel życia chrześcijanina: być podobnym do Chrystusa.

Podobnie, za bardzo cenną uważam zachętę:

Nie wystarczy tylko rozumieć, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i umarł za nasze grzechy. Nie chodzi też o religijne wzruszenia. Musimy przyjąć Jezusa Chrystusa przez wiarę, aktem naszej woli.

Niestety, moje własne doświadczenie wskazuje, że ta zachęta jest raczej nie zauważana. Rekolekcje czy kursy prowadzące do „przyjęcia Jezusa jak osobistego Pana i Zbawiciela” często prowadzone są w stronę „religijnych wzruszeń”. I kto wie, czy taka książeczka nie jest w tym przypadku lepsza niż kursy – z możliwością zastanowienia się, odczekania, aż emocje opadną, wielokrotnego wracania do treści celem przemyślenia, bez presji grupy itd.

Strona 10

Zamieszczone obrazki mogłyby sugerować, że po przyjęciu Jezusa od razu i na zawsze staje się On Królem i Panem mojego życia. A przecież zwykle jest to długi proces ciągłego nawracania się i tylko nieliczni mogą powiedzieć, że Jezus naprawdę króluje w ich sercu. Dobrze natomiast jeżeli obrazki zrozumiemy jako wyrażenie pragnienia, aby Jezus królował w naszym życiu.

Wciąż problematyczne sformułowanie Boży plan – z tekstu można by wywnioskować, że Boży plan to jakiś zewnętrzny względem mnie twór – wzorzec, ideał czy wręcz niezmienialne przeznaczenie, do którego muszę się dostosować, aby doprowadzić do harmonii (a skoro nie można zmienić Bożego planu, to aby zaistniała harmonia, trzeba zmienić siebie).

Dalsze uwagi wyjaśnią ci, w jaki sposób możesz przyjąć Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela.

Zobaczmy więc, cóż to za sposób.

Strona 11

Jeśli tak, to módl się w tej chwili, w taki sposób a Pan Jezus – według swojej obietnicy – zamieszka w twoim życiu.

Należy uważać, aby domyślnym założeniem tego zdania nie stało się stwierdzenie: „Bóg nie mieszka w Twoim życiu”; czy też: „Do tej pory Bóg nie mieszkał w Twoim życiu”.

Na stronie tej podany jest też przykład modlitwy:

Panie Jezu. Potrzebuję Cię. Uznaje swoją grzeszność. Otwieram Ci drzwi mojego życia i przyjmuję Cię, jako swego Zbawiciela i Pana. Dziękuję Ci, że przebaczyłeś moje grzechy umierając za mnie na krzyżu. Proszę o Twoje kierownictwo w moim życiu. Uczyń mnie takim, jakiego mnie pragniesz.

– pięknej i wartej propagowania. Należy jednakże uważać, aby nie stała się ona jakąś magiczną formułką mającą moc zbawić człowieka przez samo wypowiedzenie. Jest to przecież tylko godna polecenia praktyka religijna, forma modlitwy zawierzenia w rodzaju Aktów wiary, nadziei i miłości, oddania się Sercu Jezusowemu, czy aktu zaufania Jezusowi wyrażonego w słowach: „Jezu, ufam Tobie”.

Należy uważać, aby ta czy inna formuła modlitewna nie stała się nagle celem samym w sobie, jakimś nadzwyczajnym środkiem zbawienia itd. Szczególnie poważnym błędem jest przedkładanie tego typu aktów pobożnościowych nad sakramenty.

Strona 12

Jak możesz upewnić się. że Jezus Chrystus zamieszkał w twoim życiu?

I znów podobne domyślne założenie – z tego zdania można wyciągnąć wniosek: Do tej pory Jezus Chrystus nie mieszkał w Twoim życiu. Warto też zauważyć, że „jednorazowe zamieszkanie Chrystusa w życiu” to nie jest to samo co „ciągłe królowanie Chrystusa w życiu” (do czego miały zachęcać obrazki z „kołami życia”).


Czy prosiłeś Jezusa Chrystusa, aby wszedł do twojego życia? Czy uczyniłeś to szczerze? Jeśli tak, to pamiętając o Jego obietnicy zawartej w Apokalipsie Jana 3,20 – gdzie On teraz jest w stosunku do Ciebie? Chrystus powiedział, że wejdzie do twojego życia.

Sprawdźmy jaka to Jego obietnica kryje się pod Ap 3,20 – którą to obietnicę po raz pierwszy książeczka przytacza na stronie 9 w następującej treści:

Chrystus Pan mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Ap 3,20).

Wydawać by się mogło, że wybrano dobry cytat biblijny do uzasadnienia stawianej tezy. Jednakże warto znać jego kontekst. Wybrany cytat pochodzi z części Apokalipsy zawierającej listy do Kościołów. Wszystkie te listy pisane są do chrześcijan, a więc do tych, do których życie Chrystus już wszedł. Jest to zachęta do nawrócenia dla „letniego” (czy wręcz „umarłego” – Ap 3,1) chrześcijanina, aby stał się radykalny. Nie jest to natomiast wezwanie skierowane do ludzi, w których życiu nie mieszka Jezus – co mogłyby sugerować poprzedzające (i następujące) ten fragment zdania książeczki.

Oczywiście można by założyć, że ten Jezus, który w życie chrześcijanina wszedł przez chrzest czy inne sakramenty – został z niego później „wygnany” przez grzech i człowiek znów jest poganinem – jednakże zdecydowanie nie jest to nauka katolicka (neguje chociażby „nieusuwalne znamię chrztu”[6].

Słowo Boże obiecuje życie wieczne tym, którzy przyjęli Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela.

Mam wrażenie, że w omawianej pozycji (a także w powstałych na jej podstawie różnych mutacjach: rekolekcjach i kursach) nadużywane jest słowo osobistego. Tak jakby Jezus był „moim prywatnym zbawicielem”, a nie Zbawicielem świata. Może to szczegół, ale podobnie rozpatrywać możemy pytanie „Czy Jezus jest Zbawicielem?”. Odpowiedź jest oczywista: NIE, ponieważ: „Jezus jest JEDYNYM Zbawicielem” – „szczegół”, a jak może zmienić postrzeganie treści!

Dziękuj często Bogu za to, że Chrystus wszedł do twojego życia i nigdy cię nie opuści (Hbr 13,5).

Zdanie to (i kontekst) może sugerować, że to właśnie teraz Chrystus wszedł do mojego życia, a wcześniej Chrystusa w moim życiu nie było (albo mnie opuścił, co byłoby sprzeczne z tym, że mnie nigdy nie opuści). Dodatkowo podany werset z Listu do Hebrajczyków: „Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: «Nie opuszczę cię ani pozostawię»” (Hbr 13,5); nie mówi nic o tym, że to właśnie teraz (przez tę modlitwę, wyznanie itd.) Chrystus wszedł do mojego życia. Znów została dokonana pewna daleko idąca interpretacja (jeśli nie nadużycie) cytatu biblijnego, dla potwierdzenia głoszonej tezy.

Możesz być pewien, że od tego momentu, gdy opierając się na Jego obietnicy zaprosiłeś Go, Chrystus mieszka w tobie i że masz już życie wieczne. On nigdy cię nie zawiedzie.

To zdanie wprost twierdzi, że:

  • wcześniej nie miałeś życia wiecznego

  • od tego momentu (przyjęcia Jezusa jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela) masz życie wieczne.

Ciekawą kwestią jest, czy według tej książeczki można to życie wieczne utracić? Zdania Chrystus wszedł do twojego życia i nigdy cię nie opuści oraz Chrystus mieszka w tobie i że masz już życie wieczne. On nigdy cię nie zawiedzie mogłyby sugerować, że zbawienia nie da się utracić. Bo skoro „nigdy cię nie opuści” i „nigdy cię nie zawiedzie” to znaczyło by, że „Chrystus mieszka w tobie” na zawsze i „masz już życie wieczne” na zawsze. Bo czy można mieć życie wieczne bez Chrystusa? Albo nie mieć życia wiecznego z Chrystusem? Warto więc wiedzieć, że „nieutracalność zbawienia” nauką katolicką nie jest…

Strona 13

Strona ta jest następną bardziej przeze mnie chwaloną niż krytykowaną. Zawiera ona bardzo pożyteczną katechezę o zależności faktu, wiary i uczuć.

Warto jednakże zauważyć uwagi ks. A. Siemieniewskiego z artykułu Przyjąłem Jezusa i narodziłem się na nowo![7]

Strona 14

A teraz, gdy przyjąłeś Chrystusa

Według logiki tej książeczki – najważniejsze („akt przyjęcia”) już się dokonało. Teraz dochodzimy do wniosków z przebytej drogi – zobaczymy, jakie one są:

Z chwilą, gdy przyjąłeś Chrystusa przez akt wiary, w twoim życiu zaszło wiele zmian, a przede wszystkim:

  1. Jezus Chrystus zamieszkał w twoim życiu (Ap 3,20 i Kol 1,27).

  2. Grzechy twoje zostały przebaczone (Kol 1,14).

  3. Stałeś się dzieckiem Bożym (J 1,12).

  4. Zaczęła się w twoim życiu wielka przygoda, dla której Bóg cię stworzył i przeznaczył (J 10,10; 2 Kor 5,17; 1 Tes 5,18).

Ad 1. Może sugerować, że wcześniej Jezus nie mieszkał w moim życiu. Cytat z Apokalipsy, jak już wcześniej pokazywałem, wyrwany jest z kontekstu. Listy do Kościołów skierowane są do chrześcijan jako wezwanie do nawrócenia (wystarczy zobaczyć poprzedzający werset: „Bądź więc gorliwy i nawróć się” – Ap 3,19b), więc wymowa tego fragmentu jest sprzeczna z propagowaną wcześniej tezą. Bo albo jestem chrześcijaninem, jak podaje cytat (czyli Jezus już mieszka w moim życiu), albo też dopiero teraz zamieszkał, jak podaje książeczka (czyli w zasadzie dopiero teraz stałem się chrześcijaninem). Dużo lepszym wykorzystaniem wersetów Ap 3,19-20 jest wskazanie na konieczność „nawrócenia” przed „wieczerzą” (chociażby spowiedź przed Eucharystią). Następny wskazany cytat biblijny Kol 1,27 („Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały”) nic nie mówi o „zamieszkaniu Jezusa w moim życiu”, a już szczególnie nie mówi, kiedy i jak to się dzieje. Można by powiedzieć, że dokonuje się tu manipulacji na czytelniku, próbując mu zasugerować, że wskazany werset popiera postawioną tezę, mimo iż wcale tak nie jest. Albo autor książeczki liczył na to, że czytelnik nie będzie sprawdzał podanych cytatów (zwykle osoba obdarowana taką książeczką nie ma przy sobie Pisma Świętego), albo też dokona daleko idącej nadinterpretacji fragmentu Biblii, aby uzasadnić przeczytaną tezę.

Ad 2. Łatwo wyciągnąć wniosek, że to „przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela” (bo to właśnie według książeczki jest tym „przyjęciem Chrystusa przez akt wiary”) jest momentem w którym Grzechy twoje zostały przebaczone. Dokładny cytat z Listu do Kolosan (Kol 1,14) wygląda tak: „w którym [Jezusie] mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów”. Czy podany cytat biblijny wspiera takie rozumienie? Według mnie nie – po raz kolejny dokonano nadinterpretacji cytatu. Dodatkowo wniosek z punktu 2 prowadzić może do zastąpienia spowiedzi na rzecz „aktu przyjęcia” czy też po prostu zdewaluowania znaczenia spowiedzi.

Ad 3. Stałeś się dzieckiem Bożym – co może sugerować, że wcześniej takowym nie byłeś. Gdyby tak było, to istotnie „akt przyjęcia” trzeba by uznać za radykalnie zmieniający życie, wręcz „jednorazowy” (bo czy można kilkukrotnie stawać się dzieckiem Bożym?). Co niestety może prowadzić do zdewaluowania znaczenia chrztu czy wręcz zastąpienia sakramentu tą pobożną praktyką. Wskazany werset: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego” (J 1,12); mówi co prawda o „przyjęciu” i „staniu się dzieckiem Bożym”, jednakże nie wynika z niego, że dokonuje się to jednorazowo właśnie w momencie „przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela”.

Ad 4. Sugeruje, że wcześniej (przed „aktem przyjęcia”) nie uczestniczyłem w tej przygodzie. Jednakże cytaty z Ewangelii Jana: „Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości” (J 10,10); oraz z Listu do Tesaloniczan: „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5,18); niezbyt pasują do głoszonej tezy. Ponownie dokonana została nadinterpretacja tekstów biblijnych.

Natomiast cytat z Drugiego Listu do Koryntian („Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe” – 2 Kor 5,17) może wręcz sugerować, że „nowym stworzeniem” jestem właśnie teraz (po „akcie przyjęcia”). Co ciekawe, „nowym stworzeniem” jest ten, kto „pozostaje w Chrystusie – więc mamy tu do czynienia bardziej z pewną ciągłością (trwaniem) niż jednorazowym wydarzeniem. Dodatkowo z kontekstu można by odnieść wrażenie, że to właśnie teraz dokonało się „nowe narodzenie”, o którym mowa w trzecim rozdziale Janowej Ewangelii (rozmowa Jezusa z Nikodemem) – bo przecież dopiero teraz Zaczęła się w twoim życiu wielka przygoda, dla której Bóg cię stworzył i przeznaczył – czyli narodziłem się dla nowego, przeznaczonego mi przez Boga życia. Wniosek taki trudno uznać za ortodoksyjnie katolicki[8].

Wszystkie te wnioski można by odnieść przede wszystkim do chrztu. Zarówno zamieszkanie Jezusa w ochrzczonym, odpuszczenie grzechów, stanie się „dzieckiem Bożym”, jak i „nowe stworzenie” – jest skutkiem chrztu. Czy akt „przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela” ma porównywalną moc? Czy modlitwa zawierzenia się Jezusowi (w tej czy innej formie) ma takie skutki?

Strona przedstawiająca skutki „przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela” zawiera łącznie 7 odwołań do Biblii, z czego 7 (100%!) jest według mnie (w mniejszy lub większy sposób) „naciąganiem” treści biblijnych, aby uzasadnić głoszone tezy. Wszystkie wnioski przedstawiane przez książeczkę są dodatkowo „umocnione” następnymi zdaniami komentarza: Czy mogłoby zdarzyć się coś wspanialszego w twoim życiu, niż przyjęcie Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela? Ponieważ opisane w książeczce skutki przyjęcia Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela nie mają oparcia w podanych cytatach biblijnych, ciężko mi uznać, że jest to coś najwspanialszego, co mogło się zdarzyć w moim życiu.

Także zdanie: Czy chciałbyś w tej chwili podziękować Bogu w modlitwie za to, co dla ciebie uczynił?; sugeruje, że wskazane wyżej wnioski są jak najbardziej prawidłowe.

Strona 15

1. Codzienne przychodzenie do Boga w modlitwie (J 15,7).

2. Codzienne czytanie Pisma Świętego (Dz 17,11) – zaczynając od Ewangelii Jana.

3. Posłuszeństwo Bogu w każdej chwili życia (J 14,21).

4. Dawanie świadectwa o Chrystusie życiem i słowem (Mt 4,19; J 15,8).

5. Ufanie Bogu w każdej sprawie naszego życia (1 P 5,7).

Najpierw cytaty:

1. „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7).

Znów mamy sytuację, gdzie podany werset musi zostać poddany interpretacji, aby móc potwierdzić tezę. Czy w tym cytacie jest mowa o codziennym przychodzeniu w modlitwie? Dodatkowo podany cytat mógłby sugerować, że najważniejszą formą modlitwy jest prośba. Co więcej, literalne odczytanie tekstu mogłoby doprowadzić do wniosku, że:

  1. trwam w Jezusie – bo wszystko „mi się spełnia”,

  2. a skoro „mi się nie spełnia” – to znaczy, że nie trwam w Jezusie, czyli moje nawrócenie nie było szczere (bo jakby było szczere, to przecież Jezus mnie „nigdy by nie opuścił”, jak to na stronie 12 było sugerowane).

2. „Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest” (Dz 17,11).

Wreszcie cytat wprost mówiący o tym co głosi teza: codziennie badali Pisma.

3. „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie” (J 14,21).

Ponownie werset uzasadniający tezę – pokazanie, że zachowywanie przykazań jest okazaniem posłuszeństwa Bogu.

4. „I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” (Mt 4,19); oraz: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (J 15,8).

Pierwszy cytat pochodzi ze sceny powołania pierwszych apostołów (Szymona-Piotra i jego brata Andrzeja) i nic nie mówi o dawaniu świadectwa. Kolejny werset nie uzasadniający tezy, dla której uzasadnienia został użyty. Drugi cytat jest lepszy – „owoc obfity” jako „świadectwo życia”.

5. „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.” (1 P 5,7).

Następny cytat potwierdzający tezę – zaufanie Bogu w każdej sprawie („wszystkie troski”).

A teraz moje wnioski po przeczytaniu strony:

Wymienione wskazówki nie są oczywiście złe, ale… Oczywiście każdy katolik zgodzi się, że czytanie Pisma Świętego czy modlitwa to sprawy ważne. Natomiast co jest najważniejsze? Według tej książeczki najważniejsze jest już za nami („akt przyjęcia”). Natomiast Eucharystia nie znalazła się nawet wśród spraw ważnych! (opisanych tu jako wskazówki do wzrastania). Nie ma się oczywiście czemu dziwić – w końcu książeczkę tę napisał protestant. Pytanie pozostaje, czy dla katolików taka hierarchia ważności jest poprawna? Czy można pominąć, że jak twierdzi Sobór Watykański II: „Eucharystia jest źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego”[9]; czy też jak pisze papież Jan Paweł II: „Kościół żyje dzięki Eucharystii”?[10] Podobnie całkowicie pominięta rola została pozostałych sakramentów, a także rola Kościoła.

Strona 16

Konieczność uczęszczania do kościoła – według mnie w Polsce (wśród osób mniej angażujących się w życie religijne, a głównie do takich jest skierowana ta książeczka) najczęściej jest rozumiana jako konieczność chodzenia na Mszę niedzielną. Jednakże dalszy tekst raczej nie wskazuje na takie rozumienie. Bo czy nabożeństwo ma oznaczać także Eucharystię? Raczej nie… Dla większości katolików nabożeństwo raczej oznacza nabożeństwo majowe, czerwcowe, może jeszcze dla niektórych nabożeństwo Drogi krzyżowej. Czy dla polskiego czytelnika „wspólne zebranie chrześcijańskie” to katolicka Msza? Prędzej zostanie to odczytane jako „spotkanie ekumeniczne” (bo skoro mowa o chrześcijanach – to sugeruje, że chodzi nie tylko o katolików). Czy „Kościół” oznacza to samo co „grupa chrześcijan”? Powyższy tekst mógłby wręcz sugerować, że Kościół to tylko grupa chrześcijan wzajemnie się podtrzymujących, aby nie utracić posiadanej łaski (porównanie z żagwiami).

lub przyniosła jakiś inny pożytek – akurat dla mnie ten fragment jest powodem, z którego dzielę się nią z innymi. Wiem jednakże, że wiele osób skorzystało z niej w jak najbardziej dobry sposób, co oczywiście jest nie do pominięcia.

III. Rozłożenie akcentów w książeczce

Ciekawą kwestią jest rozłożenie objętościowe treści książeczki na poszczególne poruszane zagadnienia:

  • okładka (strona tytułowa) – 1 strona

  • miłość Boża – 2 strony

  • grzech – 2 strony

  • zbawienie – 2 strony

  • przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela – 4 strony

  • wnioski, wskazówki końcowe, zachęty itd. – 5 stron.

Jak widać, największy nacisk położony jest na „przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela” oraz na wyjaśnienie jego skutków, czyli na przedstawienie konkretnej teologicznej wizji „narodzenia na nowo” (czy wręcz „sposobu na zbawienie”) popartej specyficzną interpretacją wybranych fragmentów biblijnych.

IV. Wnioski

„Cztery prawa duchowego życia” są pewnym narzędziem ewangelizacyjnym dosyć szeroko używanym w polskiej rzeczywistości. Nie można ukryć, że dzięki temu narzędziu ogromna rzesza osób podjęła świadomą decyzję głębszego zaangażowania się w życie w wierze. Warto też nadmienić, że w „czterech prawach” zauważone zostały pewne braki czy niezgodności z doktryną katolicką – co zaowocowało np.:

  1. zmianą sformułowań w „czterech prawach” stosowanych w Ruchu Światło-Życie[11],

  2. sformułowaniem sześciopunktowego kerygmatu stosowanego przez Szkoły Nowej Ewangelizacji[12],

  3. sformułowaniem czteropunktowego kerygmatu opartego na IV modlitwie eucharystycznej[13],

  4. różnymi autorskimi propozycjami katolików zaangażowanych w ewangelizację[14],

  5. różnymi uwagami co do treści głoszonych jako kerygmat[15].

„Cztery prawa duchowego życia” – jak każde narzędzie – mogą być używane w zły sposób. Niestety są też narzędzia z samej swojej budowy wadliwe. W mojej ocenie takim właśnie narzędziem są „cztery prawa duchowego życia”.

Następujące punkty są uzasadnieniem mojej tezy:

    1. „Równanie w dół” – czyli każdy czytelnik (czy też osoba ewangelizowana za pomocą tej książeczki) najpierw zostaje sprowadzony do poziomu poganina, aby później móc mu ogłosić Dobrą Nowinę, by mógł wreszcie stać się chrześcijaninem.

    2. Wprowadzanie „aktu przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela” jako momentu „narodzenia na nowo” oraz nadawanie temu wydarzeniu znaczenia „supersakramentu” kumulującego w sobie skutki chrztu, spowiedzi i komunii. Łatwo zauważyć, że opisane „przyjęcie Jezusa” jest prawie dokładnie tym, co katolicy nazywają sakramentem. Spełnia warunki definicji sakramentu poza jednym: nie jest ustanowione przez Chrystusa, a przez Billa Brighta.

    3. Całkowite pominięcie (czy może raczej negacja) sakramentów.

    4. Całkowite pominięcie roli Kościoła.

    5. „Cytatologia” – nadinterpretacja cytatów biblijnych dla uzasadnienia głoszonej tezy. W poniższej tabelce podaję trochę statystyki pokazującej sposób stosowania cytatów oraz moją ocenę ich wykorzystania.


Cytaty podane w całości

Podany tylko adres cytatu

Razem

Liczba cytatów w całej książeczce

12

19

31

W tym liczba cytatów nie potwierdzających wprost tezy, w związku z którą zostały użyte

4

10

14

% cytatów nadinterpretowanych

33 %

53 %

45 %


Cytaty podane w całości

Podany tylko adres cytatu

Razem

Liczba cytatów na ostatnich trzech stronach[*]

1

16

17

W tym liczba cytatów nie potwierdzających wprost tezy, w związku z którą zostały użyte

0

9

9

% cytatów nadinterpretowanych

0 %

56 %

53 %


[*]Strony 14 i 15 zawierają wnioski z całej książeczki (A teraz, gdy przyjąłeś Chrystusa) oraz propozycje dalszego postępowania (Wskazówki do wzrastania w wierze). Strona 16 zawiera ostatni punkt wskazówek (Konieczność chodzenia do kościoła). Dla uściślenia należałoby zaznaczyć, że strona 16 zawiera tylko jedno odwołanie do Biblii (adres wersetu Hbr 10,25).

Jak widać, najmniej jasno jest pokazane bezpośrednie wypływanie z Pisma Świętego treści trzech ostatnich stron książeczki, a zwłaszcza skutków „aktu przyjęcia”, gdzie dokonano nadinterpretacji wszystkich wskazanych wersetów biblijnych. Oczywiście może być to spowodowane brakiem miejsca (książeczka ma być mała). Jednakże można odnieść wrażenie, że dokonuje się tu pewniej (świadomej lub nie) próby przemycenia treści niekoniecznie wynikających z Biblii czy też raczej pewnej specyficznej interpretacji przesłania Pisma Świętego (wskazanych wersetów biblijnych). Nie należy jednak zapominać, że na początku książeczki jest zachęta do czytania wskazanych fragmentów łącznie z kontekstem. Jednakże pozostaje pytanie: Czy czytelnik będzie czytał i rozważał powiązanie poszczególnych tez z podanymi cytatami, czy też przekonany dotychczasową argumentacją (lub zarzucony ilością) stwierdzi, że na pewno to prawda, skoro w tylu miejscach Biblia właśnie tak pisze?

Ciekawe jest postawienie sobie pytania: Czy na poważne traktowanie zasługuje jakiekolwiek dzieło (np. praca magisterska, doktorska, książka popularno-naukowa itd.), w którym około 50% wszystkich odwołań do literatury (tu: do Pisma Świętego) zawiera daleko posunięte interpretacje, jeśli nie przeinaczenia? A tym bardziej jeżeli dzieło to dotyczy najważniejszej w końcu kwestii – życia wiecznego?

6. Tworzenie „innej Ewangelii” – poprzez wielokrotne powoływanie się na Biblię (a w zasadzie na Nowy Testament) jako źródło głoszonych tez (co, jak widać z liczby dokonanych nadinterpretacji, jest trudne do przyjęcia), istnieje ryzyko pozostawienia w czytelniku przeświadczenia, że to właśnie proponowana przez tę książeczkę wersja interpretacji Ewangelii jest kwintesencją Dobrej Nowiny, sednem i najważniejszą częścią, cała reszta zaś to „fakultatywne dodatki”.

PRZYPISY:

[2] C.S. Keener, Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu, Warszawa 2000, s. 209.

[3] „Breviarium fidei” – Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, VII 59, Poznań 2001, s. 314.

KKK 405: „Chociaż grzech pierworodny jest grzechem własnym każdego, to jednak w żadnym potomku nie ma on charakteru winy osobistej. Jest pozbawieniem pierwotnej świętości i sprawiedliwości, ale natura ludzka nie jest całkowicie zepsuta: jest zraniona w swoich siłach naturalnych, poddana niewiedzy, cierpieniu i władzy śmierci oraz skłonna do grzechu (ta skłonność do zła jest nazywana «pożądliwością»). Chrzest, dając życie łaski Chrystusa, gładzi grzech pierworodny i na nowo kieruje człowieka do Boga, ale konsekwencje tego grzechu dla osłabionej i skłonnej do zła natury pozostają w człowieku i wzywają go do walki duchowej” (wyróżnienia autora), Katechizm Kościoła katolickiego, http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/kkkI-2-1.htm#o36kkkI-2-1, punkt 405.

[4] Dyskusja na ten temat toczy się na Forum Apologetyki: http://www.apologetyka.katolik.pl/forum/viewthread.php?tid=865.

[5] Katechizm Kościoła katolickiego, http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/kkkI-2-2.htm#o38kkkI-2-2, punkty 631-635.

[6] Katechizm Kościoła Katolickiego, http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/kkkII-2-1.htm#o2kkkII-2-1, punkt 1272.

[7] Ks. A. Siemieniewski, Przyjąłem Jezusa i narodziłem się na nowo!,
http://www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=832&Itemid=111.

[8] Tamże; D. Baranowska, Jak narodzić się powtórnie, czyli biblijna idea nowego narodzenia, http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=945&Itemid=50.

[9] Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, http://www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/kk2.html, nr 11.

[10] „Kościół żyje dzięki Eucharystii [Ecclesia de Eucharistia vivit]. Ta prawda wyraża nie tylko codzienne doświadczenie wiary, ale zawiera w sobie istotę tajemnicy Kościoła. Na różne sposoby Kościół doświadcza z radością, że nieustannie urzeczywistnia się obietnica: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28,20). Dzięki Najświętszej Eucharystii, w której następuje przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana, raduje się tą obecnością w sposób szczególny. Od dnia Zesłania Ducha Świętego, w którym Kościół, Lud Nowego Przymierza, rozpoczął swoje pielgrzymowanie ku ojczyźnie niebieskiej, Najświętszy Sakrament niejako wyznacza rytm jego dni, wypełniając je ufną nadzieją.
Słusznie Sobór Watykański II określił, że Ofiara eucharystyczna jest «źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego». «W Najświętszej Eucharystii zawiera się bowiem całe dobro duchowe Kościoła, to znaczy sam Chrystus, nasza Pascha i Chleb żywy, który przez swoje ożywione przez Ducha Świętego i ożywiające Ciało daje życie ludziom». Dlatego też Kościół nieustannie zwraca swe spojrzenie ku swojemu Panu, obecnemu w Sakramencie Ołtarza, w którym objawia On w pełni ogrom swej miłości”, Jana Paweł II, Encyklika Ecclesia de Eucharistia, http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=category&sectionid=42&id=120&Itemid=91, nr 1.

[11] Serwis www Ruchu Światło-Życie, Cztery Prawa Życia Duchowego – cztery podstawowe prawdy będące treścią ewangelizacji, http://www.oaza.pl/dokument.php?id=613. Szczegółowe opisanie wszystkich korekt „czterech praw” dokonanych w Ruchu Światło-Życie leży poza moimi możliwościami. Warto jednakże wiedzieć, że oprócz innego sformułowania „czterech praw” zmieniono także sposób ich interpretacji.

[12] Strona Katolickiego Zrzeszenia Gdańskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji „Jezus żyje”, http://www.snegdansk.pl/kerygmat.html.

[13] Jak przyjąć Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, „Zeszyty Odnowy” nr 18/1997, s. 61-66.

[15] M. Piotrowski, Kerygmat w kursach ewangelizacyjnych,
http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=833&Itemid=111;
ks. A. Siemieniewski, Przyjąłem Jezusa i narodziłem się na nowo!,
http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=832&Itemid=111.

EWANGELIZACJA EKUMENICZNA? GARŚĆ CYTATÓW

Uwaga! Tekst ten nie jest mojego autorstwa. Jest to zestawienie fragmentów pochodzących z wielu różnych pozycji wymienionych na końcu tekstu. Wybór i zestawienie są tendencyjne: zostały podyktowane tendencją do zilustrowania problemu odejść wspólnot charyzmatycznych z Kościoła katolickiego (AS).

W zborach ewangelikalnych i zielonoświątkowych można spotkać wiernych, którzy wcześniej byli katolikami i zetknęli się z Ruchem Światło-Życie lub nawet pełnili w nim funkcje animatorów. Brak jest dokładnych danych statystycznych, wiadomo jednak o przypadkach „dezercji” z katolicyzmu w Warszawie, Wrocławiu, Bielsku-Białej, Gliwicach, Krakowie, Lublinie i wielu innych ośrodkach. Obok pojedynczych konwersji zdarzały się też grupowe wystąpienia z Kościoła katolickiego. Znany jest kazus postoazowej grupy Lubelskie Stowarzyszenie Chrześcijańskie „Pojednanie”. Wydarzenia te rzucają jakiś cień na ekumenizm, który był realizowany w Ruchu Światło-Życie.

Zdarza się, że grupy Odnowy w Duchu Świętym powodują podziały i zamieszanie, stają się zarzewiem zgorszenia. Są też grupy, które już odpadły od Kościoła. Tworzenie własnej wizji „Kościoła otwartego”, ponadkonfesyjnego dla wielu wspólnot stało się początkiem ich upadku. Krytykowanie Kościoła hierarchicznego (księży, biskupów, papieża), wprowadzanie indyferentyzmu religijnego, brak właściwej katechezy oraz uprawianie ekumenizmu „na własną rękę” zaprowadziło już kilka grup charyzmatycznych do zerwania więzi z lokalną wspólnotą parafialną, a co za tym idzie, z całym Kościołem. Przykładem takiego postępowania mogą być byłe grupy Odnowy, znane dziś jako wolne Kościoły, do których należą m.in. Kościół Chrześcijański „Nowe Przymierze”, wspólnota „Wieczernik”, Apostolski Kościół Wolnych Chrześcijan „Kanaan”, Kościół Chrześcijański „Miecz Ducha” w Kaliszu, Wspólnota Chrześcijańska „Pojednanie” czy Chrześcijański Kościół „Dobra Nowina”.

W Ruchu Odnowy w Duchu Świętym wylicza się jeszcze jedno zagrożenie. Polega ono na odejściu od Kościoła katolickiego. Nie ma wprawdzie szczegółowych danych statystycznych co do osób, które opuściły Kościół katolicki. Przyznaje się jednak, że zjawisko takie istnieje. Liczne zarejestrowane obecnie wspólnoty protestanckie to byłe wspólnoty ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

W Polsce Odnowa w Duchu Świętym oderwała od Kościoła w ciągu kilku lat prawie tysiąc młodych, pobożnych katolików, którzy z kolei poważyli się na utworzenie swojego własnego kościoła.

Choć biograficzne korzenie wielu liderów ewangelikalnych zborów tkwią w katolickiej Odnowie charyzmatycznej, to nie tylko ona jest „źródłem” dla nowych ewangelikalnych wspólnot. Wiele z nich działało aktywnie także w Ruchu Światło-Życie.

Zaangażowani w Ruch Światło-Życie i w ruch Odnowy w Duchu Świętym katolicy często czytają ewangelikalną literaturę pobożnościową, przejmują najnowsze nowinki religijne, o czym świadczy tło wielu z przytaczanych podziałów, jak i fakt, że odłączone wspólnoty katolickie znajdujemy wśród najnowszych przebudzeń ewangelikalnego świata (np. Toronto czy Ruch Wiary).

Według szacunków można mówić o liczbie od pięciuset do tysiąca „oazowiczów”, którzy przeszli na protestantyzm różnych konfesji) – zjawisko to potraktowane zostało jako kluczowy argument przeciwko kontynuacji związków z protestantami.

Można z bólem wykazać, że odejściom niektórych wspólnot – najpierw z ruchu oazowego, a później nieraz nawet z Kościoła – towarzyszyła niechęć do czci maryjnej. Można by się spodziewać, że członkowie społeczności ewangelikalnych – byli katolicy – będą kształtować swoją tożsamość przez odwołanie się do tradycji protestanckiej. Okazuje się jednak, że znacznie częściej budują ją jedynie na bazie negacji Kościoła katolickiego.

Wiele osób z różnych katolickich grup Odnowy pod wpływem charyzmatyków, pochodzących z tzw. wolnych Kościołów lub zielonoświątkowców, opuściło Kościół katolicki. W połowie lat 90. słynne były rozłamy i odejścia całych grup katolickiej Odnowy. Ci, którzy zostali, zrewidowali swoje poglądy i zrozumieli, że odnowa polega nie na protestantyzacji katolicyzmu, ale na odnowie, umocnieniu i pogłębieniu dziedzictwa wiary i Tradycji Kościoła.

Powstałe podczas „trzeciej fali” przebudzenia także w naszym kraju nowe Kościoły charyzmatyczne zrzeszają najczęściej byłych gorliwych katolików, którzy odeszli z Kościoła pod wpływem natarczywej propagandy ukazującej katolicyzm jako niebiblijny. W mentalności tych ludzi opuszczenie Kościoła nie jest niczym dramatycznym ani nawet specjalnie niestosownym, odbierają to jak katolik zmianę parafii albo przejście z jednej wspólnoty przyparafialnej do innej. Uważają takie postępowanie za krok postępu na drodze duchowego rozwoju. Jeżeli macierzysty Kościół nie odpowiada już ich oczekiwaniom, zakładają sobie nowy! Ekumenizm odnosi się do wyznań powstałych setki lat temu i winni podziałów dawno już nie żyją. Jeśli jednak mamy do czynienia z grupami, które całkiem niedawno opuściły Kościół katolicki i beztrosko zgłaszają swój akces do kontaktów ekumenicznych, to słowo „ekumenizm” jest w tym przypadku dość niestosowne.

Czemu służą tzw. konferencje ekumeniczne? Praktycznie są one adresowane (przynajmniej w Polsce) głównie do nawróconych, ale jeszcze nie dojrzałych w wierze katolików (młodzież katolicka jest na takich spotkaniach większością). Te konferencje głoszą Jezusa, który żyje i uzdrawia, ale jednocześnie zaszczepiają nieufność wobec Kościoła, hierarchii, dogmatów i całego nauczania katolickiego. Zamiast umocnić osłabiają więc gorliwość w pracy dla Kościoła. Młodzi, nie ugruntowani w wierze ludzie oddalają się wówczas od nauczania Kościoła, od jego dogmatów, które są fundamentem ciągłości Kościoła i zwracają się ku nauczaniu ludzi, za którymi nie stoi żaden duchowy autorytet.

* * * * * * * * * * * * * * * * * *

Tekst jest zestawieniem fragmentów pochodzących z następujących pozycji:

Ks. Cz.St. Bartnik, Dotknąć Boga Żywego (rozdz. Odnowa w Duchu Świętym), Lublin 2004.

Ks. H. Bolczyk, Co dalej, Ruchu Światło-Życie?,
 http://jaceksdb.koszalin.opoka.org.pl/oaza21.htm, XI 2003.

D. Cupiał, Na drodze ewangelizacji i ekumenii, Lublin 1996.

J. Dudziak, Odnalazłem się w Kościele katolickim, „Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym” nr 6.

Ks. M. Gajewski SJ, Wspólnota na manowcach, „Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym” 70 (2004) nr 1.

A. Kowal, Ekumenizm czy obrona jedności?, „W drodze” 342 (2002) nr 2.

Kronika wspólnoty „Zwiastowanie”, http://www.republika.pl/janasout/grupa/zwiastow.html, 11 X 2004.

N. Modnicka, Polskie społeczności ewangelikalne jako „Kościoły wyboru”, w: Ewangelikalny protestantyzm we współczesnej Polsce u progu XXI stulecia, red. T.J. Zieliński, Warszawa – Katowice 2004.

Z. Pasek, Wspólnoty ewangelikalne we współczesnej Polsce, w: Ewangelikalny protestantyzm we współczesnej Polsce u progu XXI stulecia, dz. cyt.

Ks. G. Polok, W objęciach Ducha Świętego, Bytom – Katowice 2001.

T. Zieliński, Ruch oazowy obszarem zbliżenia katolicko-protestanckiego, tekst ukazał się w miesięczniku „Jednota”, http://www.magazyn.kosciol.pl/content/article/, XI 2003.