O MORMOŃSKICH PRAKTYKACH CHRZTU

Dostosować ekumenizm do królestwa niebieskiego?
Jak się mają mormońskie praktyki chrztu do chrześcijaństwa

Podejmując swoje posłannictwo ewangelizacji, Kościół coraz częściej napotyka na nowe przejawy pluralizmu religijnego, który we współczesnym świecie przybiera często formę nowej religijności światowej[1]. Dotychczasowa działalność misyjna Kościoła polegała na głoszeniu chrześcijańskiego przesłania poza kręgiem kultury biblijnej. Natomiast obecne formy religijności w zurbanizowanym świecie wymagają raczej świadectwa i konfrontacji z tzw. duchowościami postbiblijnymi. Taka konfrontacja dokonywała się również w czasach misteriów i kultów hellenistycznych, ale ówczesna działalność misyjna i pogłębianie refleksji teologicznej przyczyniały się do spotęgowania głoszenia wiary Apostołów. Cały ten proces, jak można ocenić, mieścił się w nurcie przysparzania chwały Bożej.

Głoszenie Dobrej Nowiny o wyzwoleniu człowieka poprzez wydarzenia zbawcze śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa oznacza krzewienie chrześcijańskiego wyobrażenia o odnowionej tożsamości. W dzisiejszych czasach odbiorcą tego przesłania jest jednak świat, w którym wyraźnie zarysowuje się „rozłam pomiędzy Ewangelią i kulturą” (Evangelii nuntiandi, 20). Jednocześnie pojawiają się coraz to nowe grupy religijne, pretendujące do miana chrześcijańskich. Problem polega jednak na tym, że zazwyczaj uważają się one za chrześcijańskie, ale nie podzielają minimum wspólnej wiary z chrześcijaństwem, koniecznego dla włączenia się w nurt ekumeniczny. Trudno je bowiem zaklasyfikować do tych grup, o których II Sobór Watykański mówi w słowach:

„Wielu bowiem jest takich, którzy mają we czci Pismo Święte, jako normę wiary i życia, i wykazują szczerą gorliwość religijną, z miłością wierzą w Boga Ojca wszechmogącego i w Chrystusa, Syna Bożego, Zbawiciela, naznaczeni są chrztem, dzięki któremu łączą się z Chrystusem, a także uznają i przyjmują inne sakramenty w swoich własnych Kościołach czy wspólnotach kościelnych” (Lumen gentium, 15).

Niebezpieczeństwo ruchów postchrześcijańskich polega między innymi na ich zwodniczym deklarowaniu, że inspirują się chrześcijaństwem, i na odwołaniach balansujących na jego pograniczu. Zazwyczaj przybiera to formę używania terminologii biblijnej, ale wyraża się również poprzez żądanie włączenia ich przez Kościoły chrześcijańskie w nurt dialogu ekumenicznego. Nie tylko z racji czysto teologicznych, ale i ze względów praktycznych teologia chrześcijańska nie może jednak zrezygnować z roztropności i rozeznawania duchowego[2].

Przypomnijmy, że podstawą włączenia się w chrześcijański nurt ekumenizmu jest chrzest. Dlatego podstawowe kontrowersje, jakie rodzą się w związku z Kościołem Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, wiążą się głównie z praktykowaniem przez mormonów tak zwanego chrztu za zmarłych. Skoncentruję się na omówieniu niepublikowanych dotąd materiałów[3], pomijając kwestie związane z doktryną i historią mormonów[4].

Trudno jest przedstawić wyczerpujący opis mormonów tak, aby jednoznacznie ich zaklasyfikować. W każdym bądź razie należy ich traktować jako jeden z ruchów postchrześcijańskich. „Nie można być pewnym, czy w tym wypadku mamy do czynienia z sektą, kultem misteryjnym, nową religią, kościołem, społecznością, narodem, czy z formą subkultury amerykańskiej. Ponieważ – w zależności od chwili i miejsca – mormonizm przybiera wszystkie te formy, możemy więc go zaklasyfikować do wszystkich powyższych kategorii”[5].

Harold D. Turner, badając mechanizmy formowania się nowych ruchów religijnych, nowatorsko wskazał rok 1548 jako datę graniczną i najważniejszą w tej kwestii. Moment śmierci Marcina Lutra jest bowiem dla chrześcijan oznaką początku pojawiania się nowych grup inspirowanych chrześcijaństwem. Nie da się ukryć, że zjawisko to było efektem reformacji. Jednak w tym samym czasie, chociaż w innych częściach świata, zaczęły się wyłaniać nowe ruchy religijne. Były one owocem kontaktów kultury chrześcijańskiej z tradycjami lokalnymi, ale przybrały formę odradzania się ich pierwotnych kultów na skutek zaostrzającego się kryzysu i konfrontacji z dominacją kolonizatorów. W tym wypadku nowe ruchy religijne stanowiły:

„nową formę historyczną, która wyrosła z interakcji pomiędzy społecznością plemienną i jej pierwotną religią a społeczeństwem o wyższym poziomie rozwoju kulturowego i jego panującą religią. Spowodowało to oderwanie się tych ruchów od klasycznych form tradycyjnej religijności, a zarazem ich odnowę poprzez wypracowanie nowego systemu religijnego, nawiązującego do obydwu tych elementów” [6].

Ruchy te mają więc zupełnie inną genezę niż klasyczne sekty wyłaniające się z chrześcijaństwa. Chociaż aby uwiarygodnić swoje aspiracje wobec religii klasy dominującej (kolonializm), posługują się Biblią i terminologią zaczerpniętą z chrześcijaństwa, jednak grupy te stanowią nową formę rozwojową. Są one połączeniem tradycji lokalnych, świata duchów, modelu tajnych stowarzyszeń i przeróżnych inklinacji ich charyzmatycznych założycieli. Cechą, która je wyróżnia, jest to, że nie stanowią sekciarskiej formy deformacji doktryny chrześcijańskiej, ale pod płaszczykiem chrześcijaństwa są nawrotem pierwotnej religii neopogańskiej. Można je więc określić jako kulty czasu kryzysu, które rodzą się jako atrakcyjna i skuteczna odpowiedź na niepokoje społeczne i duchowe.

„Tworzenie się licznych ruchów religijnych stanowiło reakcję małych, słabych, niepiśmiennych populacji plemiennych na zetknięcie się z silnymi, liczebnymi i dobrze wykształconymi społecznościami o wysokim stopniu organizacji życia. Ruchy te zawierają w sobie elementy własnych pierwotnych wierzeń, jak również religii panującej w nowej kulturze, choć w pełni nie identyfikują się z żadnym z nich. Dlatego należy traktować je jako twory całkowicie nowe. Jednak podobieństwo sytuacji, w jakich wyrastają, ich cechy charakterystyczne oraz różnorodność ich form pozwalają uważać je za nowy etap rozwoju historii religii”[7].

Zgodnie z klasyfikacją Harolda W. Turnera mormonizm należy zaklasyfikować jako formę kultu powstałego w sytuacji kryzysowej na gruncie amerykańskim, bazującego na powrocie do pierwotnej religijności, zainicjowanego przez charyzmatycznego lidera. Mormonizm nie jest więc ruchem mieszczącym się w ramach chrześcijaństwa. Rzekome „objawienia” założyciela mormonów zostały wprawdzie wyrażone poprzez terminologię zapożyczoną z chrześcijaństwa, ale w istocie swej nie stanowią kontynuacji tradycji judeochrześcijańskiej. Doktryna mormonów stanowi zlepek przeróżnych idei, niejednokrotnie balansujących na granicy fantazji. Samo zaś użycie terminów o proweniencji chrześcijańskiej wskazuje na fakt, że w momencie jej formowania nie wypracowano jeszcze odpowiedniego słownictwa, w którym można by mówić o doświadczeniach religijnych i duchowych, a to, którym się posługiwano, było zdominowane pojęciami chrześcijańskimi.

„Takowe przemieszanie pojęć z pogranicza rozwoju duchowego i fizycznego było wyrazem całkowitej symbiozy religii i gwałtownie dokonujących się procesów uprzemysłowienia. Przekształcały one gwałtownie społeczeństwo amerykańskie, wywołując wśród wielu obywateli poczucie niepewności i zagubienia”[8].

Jeśli chodzi o pochodzenie Księgi Mormona, to warto przytoczyć słowa Fawn M. Brodie:

„To tworzywo z pogranicza amerykańskiej mentalności, płomiennych kazań nawołujących do nawrócenia, ludowych wierzeń Indian, aktualnie podejmowanych krucjat politycznych. Z pewnością błędne są wszelkie teorie o nadprzyrodzonym pochodzeniu tej księgi i o prorockim natchnieniu jej autora. Ani ignorancja, ani frustracje J. Smitha nie są w stanie wyjaśnić genezy tej księgi, choć w pewnej mierze tłumaczy ją jego wrażliwość na nastroje i opinie ówczesnej prowincji amerykańskiej. J. Smith nie był ani na tyle ambitny, ani na tyle wytrwały, by wpływać na otaczającą go rzeczywistość, ale miał otwarty umysł i ulegał wpływom różnych intelektualnych trendów, niezależnie od ich pochodzenia”[9].

Na płaszczyźnie naukowej teorie Jan Shipps i Fawn M. Brodie powszechnie uznaje się za reprezentatywne. Shipps przedstawiła wnikliwe studium historyczne pt. Mormonizm jako nowa tradycja religijna[10]. Natomiast Fawn M. Brodie analizuje mechanizmy powstania tego ruchu: „mamy tu do czynienia z rodzeniem się zupełnie nowej tożsamości religijnej, która chciała stać się dla chrześcijaństwa tym, czym chrześcijaństwo było dla judaizmu, czyli reformą i pełną formą realizacji”[11].

Ekumeniczna współpraca?

W wydanej przez agencję turystyczną broszurze o stanie Utah można znaleźć ciekawą informację, która wzbudza zdziwienie nie tylko turystów, ale i ekumenistów. Czytamy w niej:

„Czy wiecie, że?…
W mormońskiej świątyni St. George Tabernacle katolicki kapłan, o. Lawrence Scanlan, celebrował uroczystą Mszę Świętą. Łacińskie teksty odczytał i wyśpiewał chór St. George Stake. Można sobie wyobrazić odczucia mniej lub bardziej gorliwych mormonów, którzy doświadczyli powrotu do Kościoła po długiej w nim nieobecności”[12].

Wydarzenie to sprawia wrażenie, jakby mieściło się w ramach zwykłej ekumenicznej współpracy. Istotnie w ciągu ostatnich lat stosunki pomiędzy mormonami a Kościołami chrześcijańskimi stanu Utah wyraźnie się zacieśniły. Mamy tu do czynienia z ekumenizmem o charakterze pragmatycznym. Chrześcijanie sprawują liturgię w świątyniach mormonów, odbywają się wspólne spotkania modlitewne, wspólnie podejmuje się dzieła miłosierdzia. Zdaje się, że wreszcie wypracowano kuszące rozwiązanie: „współpracę międzyreligijną”, która pozwala przemilczeć wątpliwości i różnice doktrynalne, a w praktyce zachować pełne współdziałanie. Takie przejawy ekumenizmu praktycznego, nawet jeśli byłyby zrozumiałe z punktu widzenia mniejszościowej pozycji Kościoła w stanie Utah, to samo włączenie mormonów w ekumenizm jest wysoce kontrowersyjne, gdyż de facto nie uczestniczą oni w dialogu ekumenicznym. Jakkolwiek nieskazitelność jest cechą gołębia (Mt 10,16), to miecz Ducha jest cnotą chrześcijanina w kwestii rozeznawania (Ef 6,17). Nie wolno niwelować ani zacierać różnic doktrynalnych, gdy takowe istnieją. Zauważył to Bradley Wirth, pastor Kościoła metodystycznego w Salt Lake City, komentując posługę Ezry T. Bensoba: „Jestem pod wielkim wrażeniem uprzejmości i serdeczności, jakimi mnie otoczono. Dlatego czuję zakłopotanie, gdyż muszę stanowczo bronić czystości doktryny i przypominać o tym, że nie znajdujemy się w jednej owczarni”[13].

Popadanie w pochopną akceptację na płaszczyźnie ekumenizmu praktycznego nie może przysłużyć się „dialogowi dokonującemu się w prawdzie” (Dignitatis humanae, 1), ale utwierdza mormonów w ich przekonaniu, że są jedynym prawdziwym Kościołem. Świadczy o tym poniższa wypowiedź B.K. Packera, prezydenta Kworum Dwunastu Apostołów:

„W 1976 roku, przy okazji pewnej konferencji w Kopenhadze, prezydent Spencer W. Kimball zaproponował nam zwiedzenie malutkiego kościółka, w którym znajdowały się figury Chrystusa i dwunastu Apostołów B. Thorvaldsena […]. Kimball powiedział wtedy do starszego wiekiem kustosza, że w tym samym czasie, gdy w Danii Thorvaldsen tworzył te piękne rzeźby, w Ameryce Ewangelia Jezusa Chrystusa odradzała się poprzez dzieło Apostołów i Proroków, którzy mieli władzę jej głoszenia od czasów starożytnych […]. Staliśmy wtedy koło figury św. Piotra, którego rzeźbiarz przedstawił z kluczami w dłoni – symbolem kluczy do nieba. Prezydent Spencer W. Kimball powiedział wówczas: «my mamy prawdziwe klucze – tak jak Piotr – i używamy ich na co dzień». W tym momencie wydarzyło się coś, czego nie zapomnę do końca życia. Otóż Kimball – ten uprzejmy Prorok – zwrócił się do J.H. Benthina (reprezentanta duchowieństwa Kopenhagi) i z mocą zawołał: «Chcę, żebyś powiedział każdemu z duńskich prałatów z osobna, że to NIE oni posiadają te klucze! To JA JE MAM!»” [14].

Ochrzcić zaświaty

Zdumiewające są duchowe aspiracje mormonów. Ich wyrazem jest np. praktykowanie chrztu za zmarłych, który jako fenomen nie znajduje żadnych analogii w dziejach współczesnej religijności. Zaskakujące jest już samo użycie terminu „chrzest”, podobnie jak i jego formuła. Brzmi ona następująco:

„Bracie (siostro) NN, posiadając taką władzę, chrzczę cię na rzecz zmarłego MM, w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego, amen”.

Formuła ta świadczy o tym, że użycie terminologii chrześcijańskiej jest tu tylko i wyłącznie środkiem maskującym i sankcjonującym praktykę, która nie ma nic wspólnego z tradycjami judaizmu, chrześcijaństwa ani islamu. Użycie formuły trynitarnej brzmi znajomo i sugeruje ekumeniczną poprawność[15], ale znaczenie słów jest tu całkowicie odmienne, gdyż implikuje tryteizm[16] lub politeizm. Na bóstwo składają się trzy osoby: Ojciec i Syn mają ciało, składające się z mięsa i kości, a Duch jest postacią duchową. Podobnie jak antyczne postacie demiurgów Bóg nie jest stwórcą, ale tym, który „organizuje” odwiecznie istniejącą materię:

„Bóg jest człowiekiem: wywyższonym, udoskonalonym, potężnym i wyniesionym na tron. W swojej nieograniczonej wszechmocy Bóg wprowadza ład na ziemi i we wszystko, co na niej istnieje […].
Człowiek jest synem Boga […] i tak jak syn pierworodny ziemskich rodziców, wzrastając, staje się w pełni człowiekiem, tak i owoc niebiańskiego rodzica, ewoluując przez epoki i emanacje, staje się Bogiem”[17].

Istnieje wzajemna zależność pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Wyraża się ona w formie przedstawienia ich ewolucji i ich metaforycznego opisu. Na zasadzie analogii chrzest pociąga za sobą rzeczywistą więź, która zostaje ustanowiona między rodzicami a dziećmi, gdyż objawia relację pomiędzy płaszczyzną ludzką a przestrzenią duchową w perspektywie dzieła zbawienia. Zasadniczą różnicą dzielącą chrześcijańskie pojęcie chrztu, pojmowanego jako zbawcze doświadczenie śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, jest samo rozumienie zbawienia przez mormonów. Zbawienie w ich ujęciu jest niczym innym jak wejściem do rodziny Boga. Świadectwo Nowego Testamentu wyraźnie mówi, że krew Chrystusa dokonuje zadośćuczynienia i jest ożywiającym źródłem powszechnego pojednania. Natomiast według formuły chrzcielnej mormonów imię Chrystusa oznacza starszego brata, który objawia innym Bożym dzieciom ich boską naturę[18]. Sobie samym przypisują zatem biblijne proroctwo z Księgi Malachiasza (3,23-24):

„wówczas zwróci serca rodziców ku dzieciom, a serca dzieci ku rodzicom; tak że kraj uniknie zagłady. Zatem klucze do tego prawa zostały powierzone w nasze ręce. Po tym poznacie, że nadchodzi wielki i straszliwy dzień Pana i stoi już u naszych wrót […]”[19].

Tradycja wiąże to proroctwo z Dniem Pańskim (Łk 1,17). Natomiast Joseph Smith, podejmując tę kwestię, przybiera rolę herolda i głosiciela gnostyckiego prawa o wspólnym rozwoju ludzkości aż do czasów ostatecznych.

Mormoni uzasadniają chrzest za zmarłych tekstem z 1 Kor 15,29: „Bo inaczej czegoż dokonają ci, co przyjmują chrzest za zmarłych? Jeżeli umarli w ogóle nie zmartwychwstają, to czemuż za nich chrzest przyjmują?”. Nawet jeśli ten trudny do interpretacji werset wspomina o istnieniu takowej praktyki we wspólnocie Koryntian, to nie ma innych świadectw wspólnot chrześcijańskich, które by ją potwierdzały. Nie istnieje też żaden inny fragment ani wzmianka o boskim pochodzeniu tej praktyki, sam Jezus nie wspominał nigdy o podobnym rycie. Kontekst tego fragmentu mówi o zmartwychwstaniu, a św. Paweł wyraźnie odcina się od tejże praktyki i postawy Koryntian. Daleki jest też od polecania jej innym.

Mimo to chrzest ten dla mormonów jest bramą do świata niebiańskiego. Poprzez formę chrztu per procura (w zastępstwie) zostaje ona otwarta również tym, którzy zmarli przed rokiem 1830. W innym razie byliby oni zatraceni na wieki. Taka forma chrztu obejmuje również tych, którzy nigdy nie zetknęli się z doktryną mormonów.

Władza celebrowania rytów w zastępczej formie, którą uzurpują sobie „święci”, czyli mormoni, jest przez nich traktowana jako równoznaczna z mocą, jaką posiadał sam Chrystus. Według nich również w formie zastępczej zbawienie bazuje na ofierze odkupieńczej Chrystusa. Dlatego zasłużeni członkowie działają w imię Chrystusa jako jego zastępcy i dokonują jej również dla tych, którzy nie mieli okazji osobiście uczestniczyć w tym rycie[20]. Jednakże chrzest ten nie wiąże się ze zbawieniem od grzechu, ale z wywyższeniem człowieka do poziomu bóstwa. Ryt chrztu za zmarłych włącza te istoty duchowe w ruch wiecznego wzrastania. Będą one odtąd zradzać nowe byty duchowe i na jakiejś innej planecie powtórzą cykl dzieła zbawczego. Ceremoniał chrztu stanowi formę tajnego wprowadzenia (endowment) do tego właśnie zadania[21]:

„Ponieważ zbawcze ryty i wywyższenie zostały spełnione na ziemi w formie zastępczej, to przyjmując Ewangelię w zaświatach, znakomite postacie zmarłych mogą stać się dziedzicami pełni królestwa Ojca. Zbawienie zmarłych jest systemem, dzięki któremu zmarli mogą w zaświatach przyjąć Ewangelię. Chodzi tu o tych, którzy za życia przyjęliby Ewangelię, gdyby tylko o niej usłyszeli. Dzięki temu zabiegowi zmarli będą mogli dostąpić wszelkich błogosławieństw, których nie dostąpili w ziemskim życiu”[22].

Równość z Bogiem Ojcem zastrzeżona jest wprawdzie tylko dla mężczyzn, którzy ustanowieni zostali kapłanami jak Melchizedek. Kobiety mogą mieć udział w pełni zbawienia tylko na mocy błogosławieństwa ślubnego. Wynika stąd, że ryty sprawowane w imieniu zmarłych są nie tylko magicznym wywyższeniem kapłaństwa żyjących, ale ich posługą sprawowaną na rzecz zmarłych.

Rytuały odbywające się w świątyniach nie są więc czymś drugorzędnym dla mormonów, ale pojmowane są jako obowiązek i uroczyste błogosławieństwo dla żywych. Są zbawczą ofiarą mormona dla tych, którzy istnieją w zaświatach. Gorliwość ich żyjących przedstawicieli jest niezbędnym warunkiem rozwoju zmarłych osób po śmierci. Fundament wiary mormonów stanowi założenie, że jeszcze przed Sądem Ostatecznym każdej osobie dana zostanie okazja poznania i przyjęcia mormonizmu. Świątynie zatem, dzięki celebracji tajnych rytów, są postrzegane jako bramy do wieczności. Mormoni uważają te celebracje za wyraz miłosierdzia wobec tych, którzy potrzebują życia wiecznego. Takie wierzenia negują więc nowotestamentowe nauczanie o konieczności życia w relacji z Jezusem i przekonanie o Bożej mocy sądzenia. Kto włącza się w ryty chrztu per procura, pretenduje do zajęcia miejsca Chrystusa w jego zbawczym dziele oraz

„w pewien sposób może stać się jakby zbawicielem w domu swych ojców, podejmując w pokorze zastępcze działania i ofiarę, która przedstawiona jest w rycie chrztu, co jest typem śmierci, pogrzebania i zmartwychwstania Zbawiciela” [23].

A zatem mało wiarygodne są zapewnienia przedstawicieli władz mormońskich, że zmarli nie są przymuszani do uznania rytów chrztu per procura. Wręcz przeciwnie, podkreślają oni wywyższenie ludzkich mocy i specyficzną wizję świata duchowego:

„mogą je oni [zmarli] przyjąć lub odrzucić, w zależności od własnej pokory czy niechęci do Ewangelii. Ci jednak, którzy wykażą, jaki jest ich prawdziwy stan, szczerze się nawracając i wyznając tę naukę, będą mogli cieszyć się dobrodziejstwami rytu, dokonanego za nich na ziemi”[24].

Chrzest per procura stanowi więc coś więcej niż tylko ciekawostkę religioznawczą: stanowi swoistą hybrydę w dziejach historii religii, gdyż ogranicza zbawcze działanie Boga do mocy i autonomii człowieka. Jest wyniosłym sformułowaniem „amerykańskiej religii”, w której „Adam jest tak samo stary jak Bóg, starszy od Biblii, ponadczasowy, nieśmiertelny”[25]. Ze względu na takie rozumienie chrztu mormonizm jednoznacznie zajmuje stanowisko, które jest absolutnie nie do pogodzenia z tradycją chrześcijańską. Sami mormoni traktują ten obrzęd jako punkt styczności z chrześcijaństwem, ale powyższe stwierdzenia jasno wykazują, że to właśnie takie jego rozumienie stawia ich jednak zdecydowanie poza kręgiem dialogu ekumenicznego.

W ostatnich latach obserwujemy wśród mormonów tendencję do maksymalizowania liczby chrztów, nawet gdyby miały one wykraczać poza kręgi przodków samych mormonów. W 1994 roku pewien Żyd, szukając dokumentacji potrzebnej do tworzenia żydowskich drzew genealogicznych, odkrył, że ponad 380 tysięcy żydowskich ofiar Holocaustu zostało przez mormonów ochrzczonych per procura. Dopiero na skutek zdecydowanych protestów środowisk żydowskich przywódcy mormonów obiecali wykreślić te imiona ze swoich archiwów oraz nakazać mormonom, by sprawowali ryty chrztu za zmarłych tylko w imieniu swych własnych przodków, bez włączania znanych osobistości i osób należących do innych grup religijnych[26]. Wiele chrztów per procura objęło różne znane osoby. Są wśród nich wymienieni np. Elvis Presley, Walt Disney, Adolf Hitler[27] czy Józef Stalin. Dla wiarygodności tych rytów nie stanowi różnicy, czy sprawowano je w imieniu osób uważanych za historyczne, czy również takich postaci jak znany wszystkim Dracula.

Prozelityzm wsteczny

Paragraf ten poświęcimy niektórym dokumentom mówiącym o przewrocie w misyjnej działalności mormonów, który miał na celu włączenie chrześcijańskich świętych do ekonomii mormońskiego zbawienia.

Zgodnie z nauczaniem Smitha o obecnym odrodzeniu Ewangelii przy pełni czasów[28] chrześcijańskich męczenników, przelewających krew dla Kościoła odstępczego, należy traktować jako duchowo niekompetentnych w takich aktach. Ponadto nie należy uważać ich męczeństwa za akt zgodny z wolą Bożą. Takie stwierdzenia świadczą zatem o wizerunku Boga dla elit. Według mormonów Bóg zbawia tylko tych, którzy są w formalnej relacji ze strukturami ich organizacji. Taka opinia stoi oczywiście w sprzeczności z dogmatycznymi deklaracjami władz Kościoła (Lumen gentium, 16) o Bożej woli powszechnego zbawienia.

Obecnie na liście chrześcijańskich świętych, których mormoni ochrzcili per procura, figuruje ponad 150 nazwisk[29]. Wykaz ten przypomina liturgiczną wersję katolickiej Litanii do Wszystkich Świętych. Jest ona recytowana w obecności zwierzchników społeczności mormońskiej[30]. Tego rodzaju uroczystości stanowią – ich zdaniem – ciche kroki na drodze dialogu ekumenicznego. Jednak cicha tolerancja lokalnych władz Kościoła katolickiego, sankcjonująca przyzwolenie na tego rodzaju obrzędy, dla prawdziwego ekumenizmu stanowić będzie rodzaj bumerangu. Świadczy o tym chociażby dokonane ostatnio – oczywiście per procura – włączenie lokalnych zmarłych hierarchów Kościoła katolickiego do imperium mormońskiego.

Kościół pierwszych wieków reprezentują dwie ważne postacie żyjące w czasie walki z herezjami: św. Jan Chryzostom (344-404, pochowany w Bazylice św. Piotra w Rzymie)[31], i św. Piotr Chryzogon (380-450)[32]. Pod swoim nazwiskiem rodzinnym, czyli jako Augustyn z Hippony, wymieniany jest tu św. Augustyn, wielki biskup kościoła łacińskiego:

„Hippona, Augustyn
płeć: m
urodzony: 13 XI 354 w Tagaście, Algeria
ojciec: Patrycjusz z Tagasty
matka: Monika z Tagasty
Ryty Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich:
Ochrzczony: 19 XI 1988
Wprowadzony (endowed; poddany inicjacji): 24 II 1989
Opieczętowany jako dziecko rodziców (sealed to parents; ustanowienie „rodziny na wieczność”): 17 VII 1989 (świątynia: Provo, Utah)” [33].

Począwszy od 1880 roku[34], wielokrotnie powtarzano ceremonie per procura, którymi objęto wielkich męczenników Kościoła. Należą do nich np.: Tomasz Becket (1118-1170), Tomasz Morus (1478-1535)[35], w imieniu którego sprawowano dziesięć celebracji, oraz niestrudzony biskup z okresu potrydenckiego, św. Karol Boromeusz (1538-1584)[36]. Może w ten właśnie sposób dano im możliwość podjęcia pokuty w intencji świadectwa, jakie niesie ze sobą jedność Kościoła?

Według liczby sprawowanych ceremonii w intencji postaci szczególnie cenionych w pobożności ludowej można kolejno wyliczyć takich obrońców Kościoła, jak: król Olaf I Norweski (995-1030)[37], Laszlo I – król Węgier (1040-1095)[38], Ferdynand III – król Leonu i Kastylii (1199-1252)[39], Ludwik IX – król Francji (1219-1270)[40], a także: Joannę d’Arc (1412-1431)[41], mistyka i eremitę Mikołaja von der Flue (1417-1487)[42] oraz Katarzynę z Genui – mistyczkę Bożej miłości (1447-1510)[43].

Zważywszy na podejmowaną przez mormonów krytykę Kościoła katolickiego jako Kościoła fałszywego i odstępczego, sprzeczne wydaje się praktykowanie chrztu za niektórych papieży. Należy do nich np. Giuseppe Sarto, który jako papież Pius X (1903-1914) walczył o wzmocnienie antymodernistycznych tendencji w katolickiej tożsamości:

„Sarto, Giuseppe
płeć: m
ur. 2 VI 1835 w Riese, Włochy
(brak informacji o rodzicach)
Ryty Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich:
Ochrzczony: 30 IV 1993
Endowed: 29 V 1993
Sealed to parents: świątynia we Frankfurcie, Niemcy”[44].

Zdaniem mormonów wielu jezuickich świętych – począwszy od ich założyciela Ignacego Loyoli (1491-1556)[45] – potrzebowało chrztu per procura i dlatego poddano ich podobnym ceremoniom. Zdaje się jednak, że postacie te zostały wyselekcjonowane według ściśle określonych kryteriów. Na liście tej znajdują się również jezuiccy misjonarze, którzy w różnych krajach oddali swe życie za Ewangelię i „zanieśli ogień na świat” (por. Łk 12,49). Należy do nich jeden z pierwszych towarzyszy Ignacego i patron misji, św. Franciszek Ksawery (1506-1552), sześciokrotnie ochrzczony i poddany inicjacji (endowment) według rytu mormonów. W jednej z takich ceremonii Franciszek Ksawery został też przez nich połączony (zjednoczony) z małżonką, która nigdy nie istniała[46]. Dokumenty mormonów wskazują tu datę o dziesięć lat wcześniejszą od daty jego świeceń kapłańskich. Zgodnie z dokumentami mormonów Franciszek Ksawery w 1527 roku zawarł związek małżeński w Sanguessie (Nawarra, Hiszpania) z kobietą noszącą to samo imię, co on, tzn. z panią Franciszką Ksawerią. Bibliografie świętego wskazują jednak, że w tym okresie Franciszek Ksawery był studentem i przebywał w Paryżu. Czyżby w ten sposób pośmiertnie przyznano misjonarzowi nagrodę za trud życia w celibacie?

Dokumenty mormonów wspominają również o poddaniu ceremonii chrztu per procura innego katolickiego misjonarza, zaangażowanego w wyzwalanie ciemnoskórych niewolników w Ameryce Łacińskiej, Piotra Klawera[47]. Nawiązując do tej idei, prezydent mormonów, Spencer Kimball, wyjawił w 1989 roku, że rozciągnął kapłaństwo na „wszystkich ciemnoskórych mężczyzn, którzy są tego godni […], nie zważając na ich rasę i kolor skóry”.

Istnieje przekaz o tym, jak nawrócony na katolicyzm św. Edmund Campion SJ (1540-1581)[48] w chwilę przed swoją egzekucją nie chciał, aby anglikański duchowny sformułował za niego modlitwę: „Łączy nas religia i dlatego proszę Pana o nawrócenie. Ja nie zabraniam nikomu modlić się, ale pragnę modlić się z tymi, którzy są w tej samej owczarni (household of faith). Zaś w chwili śmierci chcę odmówić Credo[49].

Nikt nie chce wracać do dawnych uraz, ale powyższe świadectwo nawołuje do ponownego podjęcia kwestii „tej samej owczarni”, która, jak się zdaje, stanowi jedyny wątek zdolny podtrzymać dialog. Historię kanadyjskich jezuitów męczenników można wziąć za ironię. Niestrudzenie głosili prawdy wiary chrześcijańskiej pośród Indian amerykańskich. Jednak aby osiągnąć pełny sukces, jakby spontanicznie musieliby się zgodzić na mormońskie ceremonie, które świadczyłyby później o ich apostazji. W chwilach męczeństwa Jan de Brébeuf (1593-1649) i jego towarzysze czerpali swe siły z Boga. Czy w ich przypadku mamy do czynienia z działaniem tego samego Chrystusa, który miałby w 1820 roku udzielić Josephowi Smithowi wizji całkowicie negujących autentyczność chrześcijaństwa? Czy w obydwu przypadkach może być mowa o tym samym Chrystusie?

Również inni święci Kościoła katolickiego mogą być traktowani jako potencjalni mormoni. Dotyczy to św. Franciszka z Asyżu (1181-1226)[50], św. Klary (1194-1253)[51], św. Antoniego z Padwy (1195-1231)[52]. Należy do nich również św. Tomasz z Akwinu, choć to właśnie na Jego systemie teologicznym Kościół katolicki opierał przez wieki swe nauczanie:

„z Akwinu, Tomasz
płeć: m
ur. w 1225 r. w Rocca Secca, Acquino, Włochy
ojciec: Landulfo Acquino
matka: Teodora
Ryty Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich:
Ochrzczony: 22 I 1993
Endowed: 16 IV 1993
Sealed to parents: świątynia w Salt Lake City”[53].

Dominikanin – a w oczach mormonów apostata[54] – miał jednak to szczęście uczestniczenia w ceremonii inicjacji summy, potwierdzającej „sens stworzenia i próby śmierci”[55].

W końcu warto wspomnieć św. Hildegardę z Bingen (1098-1179)[56]. Pojawienie się jej imienia należy przypisać współczesnym wpływom New Age. Jest to dobry przykład prawdopodobnego powiązania New Age z mormonami, a jednocześnie możliwości i efektów komputerowych poszukiwań i niespodzianek drzemiących w internecie. W tym przypadku rodowe nazwisko świętej zostało zapisane „von Bingen”, datę urodzin lokuje się w latach 1098-1200, a miejsce urodzenia Bremershein ma się znajdować w Prusach (do których istotnie należało, ale po 1815 roku).

Zbawienie – „zrób to sam”

Wielu autorów publikacji jest zdania, że mormonizm jest jednym z nowych ruchów religijnych, który wyrósł nie tylko poza chrześcijaństwem, ale i w opozycji do niego, i dlatego nie uczestniczy w dialogu ekumenicznym. Przejście na mormonizm pociąga za sobą całkowite odrzucenie tradycji chrześcijańskiej. Chrzest sprawowany przez mormonów nie może być uznany przez żaden z Kościołów chrześcijańskich[57]. Natomiast uczestnictwo przedstawicieli mormonów w liturgii chrześcijańskiej jest sprzeczne z ideą ekumenizmu. Stosowanie tych samych pojęć teologicznych – przy nadawaniu im zupełnie odmiennych znaczeń – nie przyczynia się do wzajemnego zrozumienia, ale jest źródłem zamętu wśród wiernych i może stanowić pożywkę dla nierealnych oczekiwań co do uzgadniana wzajemnych stanowisk w przyszłości.

Nowa tradycja chrztu za zmarłych jest wyrazem wagi, jaką przykładał Joseph Smith do potrzeby określenia warunków i sposobów osiągnięcia zbawienia. Uważał on, że to nie Jezus Chrystus zbawia oraz że można sobie poradzić bez Jego zbawczego dzieła. Wystarczy bowiem poznać przekazane przez serię nowych objawień ludzkie wyobrażenie „Jezusa”. Mamy tu do czynienia z gnostyckim wzorcem zbawienia, które Joseph Smith określił jako autentyczne przyjęcie kluczy królestwa[58]. Jan Shipps wykazała, że jest to gnoza pretendująca do przejęcia funkcji zbawczych, w której minimalizuje się rolę Chrystusa, a wspólnota nabiera cech bóstwa:

„Ponieważ «podmiotem zbawienia» w mormonizmie pozostaje jednostka, samo zbawienie więc zależy od poznania Chrystusa. Jednak poznanie to dokonuje się tylko w strukturze wspólnoty i tylko dzięki przyzwoleniu przywódców Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich. Mimo że Ewangelia jest dostępna dla każdego, to «komórką wywyższenia» jest rodzina, a nie jednostka. Ostatecznym celem mormonów nie jest też życie wieczne w obecności Pana Jezusa Chrystusa, ale «wiekuiste zmierzanie ku boskości»”[59].

Zgodnie ze swoją opcją mormoni uważają, że Kościół odstąpił od nauki Chrystusa, a pojawienie się Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich nazywane jest jej przywróceniem. Taki sposób myślenia sankcjonuje praktykę chrztu per procura i ewidentnie świadczy o realnej niechęci mormonów do podejmowania dialogu ekumenicznego. Ważność chrztu i uczestnictwo w zbawczej śmierci i zmartwychwstaniu Pana podważa się nawet w przypadku męczenników, którzy na przestrzeni dziejów Kościoła poprzez ofiarę własnej krwi dali świadectwo utożsamienia się z mistycznym Ciałem Chrystusa.

Fakt ten może też być pojmowany zupełnie inaczej. Podejmowane przez mormonów długoletnie zabiegi, mające na celu spreparowanie listy świętych i świadków, mogą być traktowane jako próba „przeskoczenie przepaści ciemności” i zatuszowania kontrowersyjnego faktu, że ich rzekomo prawdziwy kościół powstał dopiero w 1830 roku. Dążąc do rozprzestrzeniania się w świecie, mormoni nie próbują współistnieć z innymi tradycjami, ale starają się je sobie podporządkować. Sprawując praktyki chrztu per procura chrześcijańskich świętych, mormoni podważają autentyczność ich świadectwa lub traktują ich jako niewinne ofiary fałszywego Kościoła. Chrzest za zmarłych miałby więc stać się dla nich ostatnią szansą włączenia w szeregi wybrańców Boga, a wszystko to dokona się… dzięki miłosierdziu prawdziwych „świętych”. Prawdziwa tolerancja oznacza jednak szacunek dla chrześcijańskich świętych i uznanie tradycji chrześcijaństwa. Natomiast zbawcze ryty chrztu per procura świadczą o duchowym konflikcie, który przekreśla Kościoły chrześcijańskie. Są one postrzegane jako „pogrążone w niewoli śmierci”. Ponieważ ze strony przedstawicieli Kościoła brak jest oficjalnych wypowiedzi potępiających, można to rozumieć jako przejaw lekceważenia świętych przez ich braci i siostry w wierze, za których święci ci oddali życie.

Z pewnością z jednej strony chrześcijanie mogliby po prostu zignorować te praktyki i potraktować je jako niewinne naśladownictwo. Można by je nawet wziąć za gest powszechnego uznania dla wybitnych postaci świętych. Jednak z drugiej strony nie chodzi tu tylko i wyłącznie o problem kultu świętych, ale o podważanie całej sfery sakramentalnej Kościoła i jego wierności biblijnemu Objawieniu. Przemilczenie kwestii tych rytów oznaczałoby zatem uznanie wiarygodności mormońskiego kapłaństwa. Konsekwencją tego byłoby rozmywanie stanowisk i tuszowanie różnic teologicznych, które są nie do pogodzenia.

Triumfalistyczne podkreślanie wyższości mormonizmu nad chrześcijańskim ekumenizmem oraz chrzty per procura są traktowane przez mormonów jako integralna część Bożego planu, sankcjonującego istnienie ich kościoła. Samo określenie Święci w Dniach Ostatnich wskazuje, że pracują oni na rzecz ponownego przyjścia Chrystusa i jako wspólnota zrobią wszystko, by przygotować Jego powrót. Niepodważalnym znakiem paruzji będzie dostatek materialny, tak jak to opisał millenarystyczny filozof Joe E. Barnhart:

„Koniec świata przyjdzie nie jako apokalipsa czy kataklizm, ale w formie uprzejmych perswazji, dzieł miłosierdzia i sprawiedliwości. Bóg wprowadzi w swe królestwo poprzez współpracę międzyludzką. Po tym sam Chrystus powróci na ziemię. Według niektórych wersji millenarystycznych Izrael odrodzi się w nieograniczonym dobrobycie, poprzez co Bóg wypełni swe obietnice dane Abramowi i jego potomkom”[60].

Uważając siebie za prawdziwych – na gruncie amerykańskim – potomków Abrahama i Izraela, mormoni w specyficzny sposób interpretują swój wzrost liczebny i sukcesy w skali światowej. Traktują je po prostu jako integralną część Bożego planu. Salt Lake City stało się więc „nowym Syjonem” i powołane jest do rozprzestrzenienia się po całym świecie. Jako lud wybrany przez odrodzony kościół święci (żyjący w przeszłości) włączają się w pełne chwały dziedzictwo amerykańskiego nacjonalizmu. Tak właśnie interpretowano pierwszy z rytów chrzcielnych sprawowanych w intencji ofiar Holocaustu. W ten oto sposób religia powstała w XIX wieku włącza się we wspaniałą przeszłość i przyozdabia się splendorem kultury chrześcijańskiej:

„Większa część narodu nie zna źródeł pochodzenia i przeznaczenia narodu Stanów Zjednoczonych, tak jak znają je Święci w Dniach Ostatnich […]. Pan stworzył Stany Zjednoczone w ściśle określonym celu. Dał wolność słowa, prasy, zgromadzeń i kultu […], a poprzez to postanowił odnowić Ewangelię. Stąd ma rozprzestrzeniać się ona po całym świecie. Stąd też w czasach ostatecznych Chrystus będzie rządził światem”[61].

Otoczone tajemniczością antynuklearnych podziemi, skomputeryzowane i bogate w dane mormońskie archiwum genealogiczne stanowi jakby „księgę życia” i gwarancję wieczności. W sprzeczności z Nowym Testamentem stoi też sposób spisywania tej księgi, bazujący na alchemii, poszukiwaniach genealogicznych, rytach per procura. W ten oto sposób cały świat jest penetrowany przez czujne oko mormonów. Ameryka zaś, jako nowy naród Boży, jest powołana do przechowywania kluczy królestwa. Podobnie jak pewnego razu wzgórze Cumorah było świadkiem nowego objawienia, tak Granite Mountain Record Vault w stanie Utah przynosi nową erę zbawienia. Wieczność zostaje więc sprowadzona do gorliwości wiernych pszczół robotnic, które kopiują archiwa, sporządzają listę kandydatów do odkupienia i dbają o interesy świątyni:

„Jako kościół, jako lud, jako Święci w Dniach Ostatnich składamy Panu ofiarę sprawiedliwą. A gdy nadejdzie czas, ofiarujemy w Jego świętej świątyni księgę zawierającą imiona naszych zmarłych, którzy staną się godni, by w pełni zostali przyjęci”[62].

Możliwe, że za troską o interesy świątynne stoją typowo ludzkie i ziemskie przesłanki. Jak napisał jeden z mormoński historyków, D. Michael Quinn, świątynie są „jak olbrzymia gąbka, która wciąż domaga się nowej listy imion”[63]. Szybkie budowanie świątyń w całym świecie powinno potwierdzać coraz to intensywniejsza działalność członków i ich oddanie. Ofiary finansowe i wierność świątyni wspierane są chwałą przeszłości. Natomiast nowa tożsamość zostaje im dana per procura – poprzez uroczyste włączenie ich do grona świętych.

W pewnym sensie wszystko to sprowadza się po prostu do pragnienia zawładnięcia życiem tych wielkich, ale należących już do przeszłości postaci. Format ich pamięci dla tych, którzy wierzą w reinkarnację, staje się sposobem maskowania niezadowolenia ze swojej przeciętnej mieszczańskiej egzystencji. Pod tym względem świątynne ryty Świętych w Dniach Ostatnich są niczym innym jak tylko przejawem współczesnej amerykańskiej religijności, przybierającej formę religii typu „zrób to sam”.

Michael Fuss, profesor Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie

tłum. Agnieszka Rybińska

[1] J. Aagaard, Die neue Weltreligion, „Berliner Dialog” 1 (1995) z. 3; M. Fuss, L’arcobaleno della nuova religione mondiale, „Lateranum” (Roma) 62 (1996), s. 437-457.

[2] Chciałbym wyrazić uznanie dla pionierskiej pracy Johannesa Aagaarda, który na płaszczyźnie badań misjologicznych zwrócił uwagę na kilka nowych aspektów związanych z tą problematyką.

[3] Dostęp do tych materiałów zawdzięczam uprzejmości Helen Radkey. Zob. The Inglorious Alliance. The Church of Jesus Christ of Latter-Day Saints (Mormon) and the Catholic Church in Utah, t. II, Salt Lake City 1995-1996 (materiał badawczy, dotąd niepublikowany). Skróty: IGI = International Genealogical Index; FCN = Film Call Number.

[4] Por. R. Hauth, Die Mormonen. Sekte oder neue Kirche Jesu Christi?, Freiburg – Basel – Wien 1995.

[5] S.E. Ahlstrom, A Religious History of the American People, New Haven 1972, s. 508.

[6] H.W. Turner, Tribal Religious Movements, New, w: Enciclopedia Britannica. Macropaedia, t. XVIII, Chicago 1977, wyd. 15, s. 698. Turner uważa, że pierwszy z nowych ruchów religijnych, o którym wspominają dokumenty z roku 1546, powstał na terenie Kolumbii; por. W.E. Mühlmann, Chiliasmus und Nativismus, Berlin 1961, s. 75 i 81.

[7] H.W. Turner, Tribal Religious Movements, art. cyt., s. 697.

[8] K.J. Hansen, Mormonism, w: Encyclopedia of Religion, red. M. Eliade, t. X, New York 1987, s. 108.

[9] F.M. Brode, No Man Knows My History, New York 1992, s. 69. Podobne stanowisko prezentuje

Sydney E. Ahlstrom, zob. A Religious History of the American People, dz. cyt., s. 503: „[…] Książka mówi o naturze Smitha, jego celach, pozycji społecznej, stanie ducha niczym w burned-over district [obszar ogarnięty ogniem z nieba, czyli przebudzeniem pentekostalnym], atmosferze panującej na zachodzie stanu Nowy Jork. Autor zdaje się posiadać wspaniałą zdolność przystosowawczą, niezdrową ciekawość i nieograniczoną wyobraźnię. Cechują go szerokie, niezdrowe i zbyt podatne na wpływy skojarzenia, a jednocześnie ostry zmysł potrzeb religijnych tych, którzy zetknęli się, ale nie ulegli odnowowym tendencjom ani niejasnym i irracjonalnym formom ekscentryzmu, które dominowały wówczas w kraju”.

[10] J. Shipps, Mormonism: The Story of a New Religious Tradition, Urbana – Chicago 1985, s. 149.

[11] F.M. Brode, No Man Knows My History, dz. cyt., VIII.

[12] America’s Key to the Cities. Welcome to Utah, Riverton (Utah) 1995.

[13] Benson Legacy Includes Greater Interfaith Cooperation, „Salt Lake City Tribune” z 4 VI 1994.

[14] B.K. Packer, The Shield of Faith, „The Ensign” z V 1995, s. 8.

[15] Bardzo kontrowersyjne stanowisko, które prezentuje Cummings, zob. O.F. Cummings, Is Mormon Baptism Valid?, „Worship” 71 (1997), s. 146-153. Jasne stanowisko natomiast zajmuje Reller: Handbuch religiöse Gemeinschaften, red. H. Reller, Gütersloh 1993, s. 405: „Mormonizm powinien być traktowany jako nowa i autonomiczna religia, choć ma synkretyczny charakter. Konsekwencją tego jest konieczność zanegowania praktykowanego przez nich chrztu. Chrzest mormonów nie może być uznany za chrzest chrześcijański […]”.

[16] J.G. Melton, The Encylopedia of American Religions, Detroit 1989, s. 95.

[17] First Presidency, The Origin of Man (1909), w: Encyclopedia of Mormonism, red. D.H. Ludow, t. IV, New York 1992, s. 1669.

[18] The Father and the Son: A Doctrinal Exposition by the First Presidency and the Twelve (1916), w: tamże, s. 1670-1677.

[19] Doctrine and Covenants (110), w: tamże, s 16.

[20] Mormon Doctrine, w: tamże, s. 822.

[21] R. Hauth, Tempelkult und Totentaufe, Gütersloh 1985.

[22] Mormon Doctrine (673).

[23] J.E. Talmage, The Articles of Faith, Salt Lake City 1982, s. 152.

[24] Tamże, s. 153.

[25] H. Bloom, The American Religion. The Emergence of the Post-Christian Nation, New York 1992, s. 15.

[26] „The Ensign” z 29 IX 1995, s. 80.

[27] Ochrzczony 10 XII 1993 roku w świątyni mormonów w Londynie.

[28] Doctrine and Covenants, art, cyt., 27: 13-14.

[29] Mormoni używają pojęcia „święty” w znaczeniu odmiennym niż chrześcijanie. Zob. Dawid Bitton, Historical Dictionary of Mormonism, Metuchen (N.J.) – London 1994, s. 205: „Czcigodni zmarli, bohaterskie figury przeszłości nie są przedmiotem jakiegoś szczególnego kultu i czci. Modlitwy nie są więc do nich kierowane”.

[30] Podobnie jak przy przemianowaniu katolickiej katedry św. Magdaleny w Salt Lake City („Salt Lake City Tribune” z 21 II 1993). Podobnie co najmniej niezręczne było porównanie, jakiego użył kard. Mahony w swojej homilii, mówiąc: „Bardzo podobna do bliskiej nam świątyni mormonów jest nasza katedra. Wyłania się ona jak latarnia morska na wspólnym dla wszystkich horyzoncie nadziei”.

[31] IGI, wydanie 1994, wersja z 3 V, kontynent europejski, FCN 1903547, FCN 1903582.

[32] Dwukrotny chrzest-endowment: IGI 1994, wersja z 3 V, południowo-zachodnia Europa, FCN 1903822 (Meza, AZ), FCN 1903897 (Salt Lake City).

[33] IGI, wyd. 1993, wersja 3 II, Afryka, Gr. + str. T 991035 151, Źródło nr 1553261.

[34] IGI, wyd. 1993, wersja 3 II, Wyspy Brytyjskie, Film nr 170850, 438, 7614: 9 III 1880 (St. George, Utah); inne ceremonie udokumentowano w latach: 1900, 1934, 1987, 1989, 1990, 1992, 1993.

[35] 10 ceremonii udokumentowanych; pierwszy chrzest: 15 VIII 1908 (Salt Lake City ), IGI, wyd. 1993, wersja 3 II, Wyspy Brytyjskie, 183400, 299, 10730; różne wersje imion rodziców i daty narodzin.

[36] 9 ceremonii udokumentowanych; pierwszy chrzest: 1 II 1881 (St. George, Utah), IGI, wyd. 1993, wersja 3 II, Europa Północna, 170852, 94, i 23 IX 1919 (Salt Lake City ), IGI, wyd. 1993, wersja 3 II, 183477, 991, 34440.

[37] 2 adnotacje: IGI 1994, wersja 3 V, Norwegia, FCN 1761021.

[38] 4 dokumenty: od 14 V 1938: IGI 1993, wersja 3 II, Europa Zachodnia, T990238.311, 1261294.

[39] Posiadam 34 dokumenty mówiące o 7 chrztach w 1991 roku, 16 – w 1993 (zdaje się być postacią roku!); różne wersje imion rodziców i daty urodzenia (1191-1220).

[40] 21 ceremonii udokumentowanych, począwszy od 24 VI 1933 (Mesa, Arizona): IGI 1994, wersja 3 V Europa Zachodnia, T990834.18, 1396383.

[41] Co najmniej 16 ceremonii udokumentowanych, począwszy od 25 VIII 1869 roku (Endowment House); IGI 1993, wersja 3 II, Europa kontynentalna, 183423,8,278; film nr 1149518, 3100.

[42] 4 ceremonie udokumentowane, począwszy od 23 V 1899 (Salt Lake City ), IGI, wyd. 1994, wersja 3 V, Europa kontynentalna, 183423,8,278; wersja poprawiona jako „Vander Flue Niklaus”.

[43] 3 dokumenty: począwszy od chrztu 19 VI 1991 (Jordan River, Utah): IGI 1993, wersja 3 II, południowo-zachodnia Europa, 6003339.66, 1621581.

[44] Międzynarodowy spis genealogiczny, wydanie 1994, wersja 3 V, południowo-zachodnia Europa, FCN 1903964: ochrzczony 4 XII 1992, endowment 2 VI 1994 (Jordan River, Utah): IGI, wyd. 1993, wersja 3 II; grupa + s. 8912890.13, źródło nr 1553472: ochrzczony 8 VIII 1991, inicjacja 30 I 1992 (Longan, Utah), z dopiskiem: „Pius X”.

[45] 3 dokumenty mówią o chrzcie: 29 III 1991 (Provo, Utah): IGI 1993, wersja 3 II, południowo-zachodnia Europa, 9032090.41, 1553883.

[46] Jeden z dokumentów mówi o chrzcie: 24 IV 1991 (Provo, Utah): IGI 1993, wersja 3 II, południowo-zachodnia Europa, 9035590.29, 1553918; różne są też dane mówiące o dacie urodzin (jedna z wersji podaje Włochy jako miejsce narodzin!). Małżeństwo zostało zawarte 16 XI 1993 (Jordan River, Utah): IGI 1994, wersja 3 V, południowo-zachodnia Europa, FCN 1903700. Warto tu wspomnieć o innym fikcyjnym ślubie, a mianowicie: włoskiego stygmatyka ojca Pio. Również w tym przypadku jako imię domniemanej małżonki podano męską wersję imienia: „pani ojciec Pio” (10 III 1994, Jordan River, Utah), IGI 1994, wersja 9 VI, południowo-zachodnia Europa, FCN 1903842. Ceremonię poprzedziło wiele chrztów.

[47] Pierwszy z jego dwóch chrztów odbył się 7 VII 1989 (Salt Lake City ), IGI, wyd. 1993, wersja 43.02, Europa, 5009378.34, 1553415. Jeżeli zaś chodzi o niewolnictwo w środowiskach mormońskich: zob. J. Christensen, A Social Survey of the Negro Population of Salt Lake City, Utah, praca magisterska, niepublikowana, archiwum Uniwersytetu Utah, z. 11; J.S. Tanerr, Mormons and Negroes, Salt Lake City 1970, „Utah Linghthouse Ministry” z. 34: „W 1850 stan Utah był jedynym na zachodnim terytorium USA, który zachował stan niewolnictwa czarnych. Był też jednym z nielicznych miejsc USA, w którym jednocześnie istniało niewolnictwo Murzynów i Indian. Interesujące jest porównanie postaw mormońskich kolonizatorów: powszechnie uznawano niewolnictwo Murzynów, choć jednocześnie odcinano się od handlu Indianami”.

[48] Pierwszy z jego dwóch chrztów miał miejsce 10 IX 1993 (Provo, Utah): IGI 1994, wersja 3 VI, Wyspy Brytyjskie, FCN 1903736.

[49] E. Waugh, Edmund Campion. Jesuit and Martyr, London 1935, s. 187.

[50] Zgodnie z mormońską dokumentacją pierwszy z jego dwóch chrztów miał miejsce 26 VI 188 (Zollikoen, Szwajcaria), IGI 1993, wersja z 3 II, południowo-zachodnia Europa, 8810301.61,1553176.

[51] Zarejestrowano pierwszy z jego dwóch chrztów: 20 VII 1990 (Atlanta GA): IGI 1994, wersja z 3 V, południowo-zachodnia Europa, 8929623.46, 155611.

[52] 3 udokumentowane chrzty: od 19 VII 1990(Atlanta GA): IGI 1993, wersja z 3 II, południowo-zachodnia Europa, 8929623.44, 1553611.

[53] Skrót Ogólnego Spisu Międzynarodowego, wyd. 1994, wersja 3 V, południowo-zachodnia Europa, Film nr (skrót: FCN) 1903533; inne ceremonie zanotowano:

FCN 1903542: chrzest 30 IV 1993, endowment 5 VI 1993 (Salt Lake City);

FCN 1903667, chrzest 12 V 1993, endowment 15 X 1993 (Jordan River, Utah);

FCN 1903851; chrzest 3 IX 1993, endowment 23 II 1994 (Ogden, Utah);

FCN 1903582: chrzest, endowment, sealing to parents 23 VII 1993 Salt Lake City, IGI, 1993, wersja z 3 II;

FCN 1761025, chrzest 9 I 1992, endowment 24 XI 1992 (Mesa, AZ);

FCN 1760992: chrzest 27 VIII 1992; endowment 16 X 1992 (Logan, Utah).

[54] Zob. D. Bitton, Historical Dictionary of Mormonism, dz. cyt., s. 25: „Jako apostazję traktują oni jakiekolwiek odejście od nauczania Jezusa Chrystusa, tak na płaszczyźnie teologicznej – pod wpływem myśli greckiej, jak i organizacyjnej – poprzez oddziaływania prawodawstwa rzymskiego”.

[55] Tamże, s. 242.

[56] 4 udokumentowane chrzty: począwszy od chrztu 8 XII 1993 (Los Angeles, CA): IGI 1994, wersja z 3 V, Niemcy, FCN 1903965.

[57] Por. adnotacje dotyczące stanowiska Kościoła luterańskiego: Handbuch religiöse Gemeinschaften, dz. cyt., s. 405.

[58] Doctrine & Covenants, 27: 5-13; 128: 18.

[59] J. Shipps, Mormonism…, dz. cyt., s. 149.

[60] J. Barnhart, za: J. Heinermann, A. Shupe, The Mormon Corporate Empire, Boston 1985, s. 5-6.

[61] Preserving Our Loyalties, „Church News” z XI 1982, za: tamże, s. 130. Wizja teokratycznej władzy w świecie pojawia się również w słowach McConkiego. Zob. Bruce R. McConkie: „Widzimy Pana, który powala bariery, tak że świat islamu i świat komunizmu usłyszą przesłanie Odnowy”, za: R.O. Cowan, The Church in the Twentieth Century, Salt Lake City 1985, s. 425.

[62] Doctrine & Covenants, 128: 24.

[63] Za: K. Moulton, LDS Sending New Signals in Baptism For the Dead, w: „The Salt Lake Tribune” z 6 V 1995, D-1z. W 1974 Przewodniczący Spencer W. Kimbal otworzył świątynię mormonów w Waszyngtonie. Wygłosił wówczas postulat przepojenia wiary zmysłem przedsiębiorczości (informację tę podaje A.Schoumatoff; zob. A. Schoumatoff, The Mountain of Names, New York 1985, 86: „Wkrótce nadejdzie dzień, że wszystkie świątynie na świecie w dzień i w nocy będą sprawować kult. Nastąpi przemiana i ludzie będę przychodzić do nich rano i przez cały dzień […] dla wielkiej liczby osób śpiących w wieczności, które wzdychają i pragną błogosławieństwa, jakie możemy im przynieść”.

13


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *