CZEŚĆ DLA JEZUSA – HBR 1,6 I „WNIKLIWE POZNAWANIE PISM” (część II)

W pierwszej części tego artykułu omówiliśmy między innymi historię czci dla Jezusa w wierzeniach Świadków Jehowy. Wspomnieliśmy o zastąpieniu u nich z czasem tej „czci” „hołdem” i „szacunkiem” dla Chrystusa i o pozostawieniu „czci” i „uwielbienia” tylko dla Boga. Rozpoczęliśmy też polemikę na temat czci dla Jezusa ze słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica pt. Wnikliwe poznawanie Pism (2006). Tu będziemy ją kontynuować, poszerzając sprawę tekstu Hbr 1,6 i greckiego słowa proskyneo (‘cześć, hołd, pokłon’). Na końcu zamieściliśmy też dodatek pt. Cześć dla Jezusa według pism wczesnochrześcijańskich, który choć nie wiąże się z zawartością słownika Towarzystwa Strażnica, to jednak uzupełni naszą wiedzę w tej kwestii.

Cześć dla Jezusa i Hbr 1,6

1. Oto stwierdzenia o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica:

„Choć w niektórych przekładach słowo proskyneo w powiązaniu z Jezusem bywa tłumaczone na ‘oddawać cześć’, fakty nie dają podstaw do takiego rozumienia tego wyrazu. Okoliczności, w których Jezus odbierał hołd, przypominały wcześniejsze sytuacje, kiedy oddawano hołd królom i prorokom (por.Mt 8:2; 9:18; 15:25; 20:20 z 1 Sm 25:23, 24; 2 Sm 14:4-7; 1 Kl 1:16; 2 Kl 4:36, 37). Nawet to, co mówiono wtedy do Jezusa, dowodzi, że składano mu hołd nie jako Bogu czy Bóstwu, lecz jako przedstawicielowi Boga – «Synowi Bożemu», zapowiedzianemu «Synowi Człowieczemu», Mesjaszowi dysponującemu władzą od Boga. Często też chodziło o wyrażenie – podobnie jak w dawniejszych czasach – wdzięczności za objawienie od Boga lub jakąś łaskę (Mt 14:32, 33; 28:5-10, 16-18; Łk 24:50-52; Jn 9:35, 38)” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. I, s. 825, hasło: Hołd).

Co możemy powiedzieć o tych stwierdzeniach? Otóż przypomnijmy na początek, że Świadkowie Jehowy sami, jak widzieliśmy wcześniej (patrz pkt 2 w części I), w Ap 5,14 przetłumaczyli w swej Biblii greckie proskyneo na „cześć” dla Baranka i Ojca! Dlaczego więc piszą, że „fakty nie dają podstaw do takiego rozumienia tego wyrazu”? Mało tego, sami poniżej w słowniku nie wykluczają, że proskyneo oznacza ‘cześć’: „Jeśli więc uznać, że aniołowie «oddają cześć» Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie […]” (t. I, s. 826). Prócz tego ich angielska Biblia z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures – With References,1984) w przypisie do Hbr 1,6 podaje, że można również umieścić w tym wersecie angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „wielbienie”.

Dodajmy tu, że publikacje Towarzystwa Strażnica, omawiając Ap 5,14, zdają się prawie nie zauważać, że mówi on też o czci dla Jezusa, lub pomijają Go (patrz Wspaniały finał Objawienie bliski!, 1993, s. 89; Proroctwo Izajasza światłem dla całej ludzkości, 2000, t. I, s. 270; „Strażnice” nr 2/1957, s. 21; nr 9/1957, s. 22; nr 12/1998, s. 16; nr 17/1998, s. 9; nr 1/2000, s. 16; wyjątek stanowi tu „Strażnica” rok CI [1980] nr 12, s. 20, która wymienia Jezusa i Jehowę jako przyjmujących „pokłon” – ang. odpowiednik ma tu słowo worshiped [‘cześć’]; „Strażnica” z 15 VIII 1979, s. 7).

Nie wiadomo też, dlaczego omawiany słownik porównuje hołd dla Jezusa z pokłonami dla ziemskich królów, często grzesznych, oraz dla proroków. Przecież Syn Boży powiedział: „a oto tu jest coś więcej niż [król] Salomon” (Mt 12,42). Podobnie Chrystus mówił o sobie i świątyni Jahwe, przed którą składano pokłon i czczono ją (Ps 5,8 i 138,2 [proskyneo], Kpł 26,2): „Tu jest coś większego niż świątynia” (Mt 12,6).

Natomiast proroków Nowy Testament wyraźnie odróżnia od Syna Bożego – Dziedzica wszechświata:

„[…] przemawiał niegdyś Bóg przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat”(Hbr 1,1-2).

Czy można więc porównywać hołd dla Jezusa z pokłonami dla królów i proroków?

Mało tego, kilka linijek niżej słownik Świadków Jehowy sam stwierdza, że: „Hołd składany tym osobom był tylko obrazem hołdu należnego Chrystusowi” (t. I, s. 825).

Ciekawe, że słownik Towarzystwa Strażnica nie starał się ukazać podobieństw między pokłonami dla królów i proroków i hołdem dla Boga. Zapewne w tych formach wyrażania czci znalazłyby się takie elementy wspólne. To jednak pozostawiamy do indywidualnego rozważenia, bo nie jest przedmiotem naszej analizy.

Czy rzeczywiście hołd dla Jezusa prawie niczym nie różnił się od pokłonów dla królów i proroków?

Aby zauważyć, jak różnorodnych form w opisie hołdu dla Chrystusa użyli ewangeliści, pokażemy to w tabeli. I nie chodzi tu wyłącznie o słowo proskyneo, które wyłącznie wymienia słownik Towarzystwa Strażnica. My zaś odwołamy się poniżej także do innych terminów greckich.

Polskie słowa w tabeli oddamy według Biblii Tysiąclecia (wyd. 3), a zwroty greckie, czasem dosłownie według greckiego tekstu biblijnego (np. peson epi prosopon), a czasem w postaci słownikowej (np. proskyneo). W kilku przypadkach (zdania dłuższe) rezygnujemy z cytowania tekstu greckiego (np. J 18,6 – „Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię”).

Mateusz

Marek

Łukasz

Jan

Mt 2,2.8.11 – proskyneo (pokłon)

Mt 8,2 – proskyneo (upadł przed Nim)

Mk 1,40 – gonypedeo (upadł na kolana)

Łk 5,12 – peson epi prosopon (upadł na twarz)

Mt 9,18 – proskyneo (pokłon)

Mk 5,22 – piptei pros tous podas (upadł do nóg)

Łk 8,41 – peson para tous podas (upadł do nóg)

Mt 14,33 – proskyneo (upadli przed Nim)

Mt 15,25 – proskyneo (upadła przed Nim)

Mk 7,25 – prosepesen pros tous podas (upadła do nóg)

Mt 17,6 – epesas epi prosopon (upadli na twarz)

Mt 17,14 – gonypedeo (padając na kolana)

Mt 20,20 – proskyneo (pokłon)

Mt 21,8-9 – „[…] tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze; […] wołały głośno: «Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!»”

Mk 11,8-9 – „Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: «Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie […]. Hosanna na wysokościach!»”

Łk 19,36.38 – „Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. […] I wołali głośno: «Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach»”

J 12,13 – „[Tłum] wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: «Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie», oraz: «Król izraelski!»”

Mt 27,29 – gonypedeo (przyklękali przed Nim)

Mk 15,19 – tithentes ta gonata (przyklękając); proskyneo (oddawali hołd)

Mt 28,9 – ekratesan autou tous podas (objęły Go za nogi); proskyneo (pokłon)

Mt 28,17 – proskyneo (pokłon)

Mk 3,11 – prosepipton auto kai ekradzon legontes hoti sy ei ho hyios tou Theou (padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”)

Mk 5,6 – proskyneo (pokłon)

Łk 8,28 – prosepesen auto (upadł przed Nim)

Mk 5,33 – prosepesen auto (upadła przed Nim)

Łk 8,47 – prospesousa auto (upadłszy przed Nim)

Mk 9,15 – „podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go”

Mk 10,17 – gonypedeo (upadł na kolana)

Łk 4,15 doksadzo – (wysławiany)

Łk 5,8 – prosepesen tois gonasin (przypadł do kolan)

Łk 7,38 – „[…] stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem”

Łk 7,45-46 – „Nie dałeś Mi pocałunku; a ona […] nie przestaje całować nóg moich; […] olejkiem namaściła moje nogi”

Łk 8,35 – para tous podas (u stóp)

Łk 10,39 – pros tous podas (u stóp)

Łk 17,16 – epesen epi prosopon para tous podas autos euchariston auto (upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu)

Łk 24,52 – proskyneo (pokłon)

J 4,44 – time (doznawać czci)

J 5,23 – timao (oddawali cześć)

J 9,38 – proskyneo (pokłon)

J 11,2 – „namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi”

J 11,32 – epesen autou pros tous podas (upadła Mu do nóg)

J 12,3 – „namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła”

J 18,6 – „Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię”

Uzupełnijmy też tę tabelę innymi, niezamieszczonymi w niej terminami. Dotyczy to np. określeń „otaczany chwałą”, „wysławiany”, „uwielbiony” (J 11,4; 13,31; Łk 4,15; J 12,23; 17,10), a które wywodzą się od słowa greckiego doksadzo.

Wspomnijmy też o „miłowaniu” (agapao) Jezusa (J 8,42; 14,21.23-24.28; 21,15-16; Ef 6,24; Jk 1,12; 1 P 1,8).

Prócz powyższych różnorodnych ewangelicznych form oddawania hołdu, pokłonów, czci i szacunku Chrystusowi mamy też kilka fragmentów dotyczących powyższego z innych ksiąg Nowego Testamentu. Oto one:

– Dz 9,4; 22,7; 26,14 – „[Paweł] upadł [upadłem] na ziemię [przed Panem]”;

– Flp 2,10 – „aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca”;

– 2 Tm 4,18 – doksa (‘chwała’);

– Hbr 1,6 – proskyneo (‘pokłon’);

– Hbr 2,7.9 – doksa i time (‘chwała’ i ‘cześć’);

– Hbr 3,3 – doksa i time (‘cześć’ i ‘cześć’);

– Hbr 13,21 – doksa (‘chwała’);

– 2 P 1,17 – time i doksa (‘cześć’ i ‘chwała’);

– 2 P 3,18 – doksa (‘chwała’);

– Ap 1,6 – doksa (‘chwała’);

– Ap 1,17 – epesa pros tous podas autou („do stóp Jego upadłem”);

– Ap 5,8-9 – „czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem […]. I taką nową pieśń śpiewają: «Godzien jesteś»”…;

– Ap 5,12 – „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę [dynamis] i bogactwo [plouton], i mądrość [sofia], i moc [ischys], i cześć [time], i chwałę [doksa], i błogosławieństwo [eulogia]”;

– Ap 5,13-14 – „Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo [eulogia] i cześć [time], i chwała [doksa], i moc [kratos], na wieki wieków! […] Starcy zaś upadli i oddali pokłon [proskyneo]”;

– Ap 22,3 – „I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć [latreuo] oddawali”.

Wspomnieliśmy też, że słownik Towarzystwa Strażnica porównuje hołd dla Jezusa z pokłonami dla królów i proroków, natomiast nie chce zestawiać go z hołdem i czcią dla Boga Ojca. My zaś to zrobimy.

Przykładowo termin proskyneo w stosunku do Ojca Jezusa zastosowany jest w następujących miejscach Nowego Testamentu: Mt 4,10; Łk 4,8; J 4,20-24; 12,20; Dz 8,27; 24,11; 1 Kor 14,25; Hbr 11,21; Ap 4,10; 7,11; 5,14 (Bóg i Baranek); 11,1; 11,16; 14,7; 15,4; 19,4; 19,10; 22,9.

Każdy łatwo zauważy, że wiele z tych fragmentów dotyczących Boga Ojca odpowiada urywkom o Synu Bożym. Przykładowo termin proskyneo w Mt 4,10 jest tym samym, co w Hbr 1,6, a w Ap 5,14 zastosowano go do obu Osób Bożych razem!

Mało tego, dotyczy to też innych terminów, które podaliśmy w tabeli. Przykładowo określenie epesas epi prosopon („upadli na twarz”) z Mt 17,6 dotyczące Jezusa, jest identyczne jak w Mt 26,39, gdzie jest odniesione do Ojca (epesen epi prosopon, tzn. „upadł na twarz”).

To samo dotyczy np. tekstu J 5,23 i zawartego w nim greckiego słowa timao (‘cześć, szacunek’) odniesionego do Ojca i Syna.

Kolejny przykład to słowa J 13,31, gdzie jest napisane, że Jezus i Ojciec są „otoczeni chwałą” (doksadzo).

Inne teksty o hołdzie i czci, wraz ze słowami greckimi zastosowanymi zarówno do Syna, jak i do Ojca, podaliśmy w pierwszej części tego artykułu (pkt 1) i tam odsyłamy zainteresowanych (patrz Cześć dla Jezusa, Hbr 1,6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” – cz. I).

Prócz tego mamy „miłować” (agapao) tak samo Jezusa (J 8,42; 14,15.21.23-24.28; 21,15-16; Ef 6,24; Jk 1,12; 1 P 1,8), jak i Boga (Mt 22,37; Mk 12,30; Łk 10,27; Rz 8,28; 1 Kor 2,9; 8,3; Jk 2,5; 1 J 4,10.20-21; 5,1-2).

Szczególny hołd dla Jezusa potwierdza też jego podwójne podkreślenie. Ale nie to odróżnia go od pokłonów dla królów i proroków, lecz dodatkowe podziękowanie i wyznanie, że Jezus jest Synem Bożym! Podobnie – jak zobaczymy to poniżej – dziękowano Jahwe i wyznawano Jego Bóstwo. Oto przykłady:

– „objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon” (ekratesan autou tous podas [objęły Go za nogi] i proskyneo [pokłon]) – Mt 28,9;

– „upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu” (epesen epi prosopon para tous podas autos euchariston auto) – Łk 17,16; por. Rdz 24,48 – oddanie pokłonu Bogu i podziękowanie Mu; por. Ap 5,13-14;

– „upadli (proskyneo) przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym»” – Mt 14,33; por. Rdz 24,26-27 – oddanie pokłonu Jahwe i wyznanie, że jest On Bogiem;

– „padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży» (prosepipton auto kai ekradzon legontes hoti sy ei ho hyios tou Theou)” – Mk 3,11;

– „wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży […]; upadła Mu do nóg (epesen autou pros tous podas)” – J 11,27.32.

– „przyklękając (tithentes ta gonata), oddawali Mu hołd (proskyneo)” – Mk 15,19;

– „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” – Mt 27,54; „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” – Mk 15,39.

O tym, że hołd składany Jezusowi był niezwykły, świadczą też pewne opisy w Nowym Testamencie. Przykładowo Łukasz jakby celowo wydaje się mieszać hołd dla Jezusa z czcią dla Boga. Pisze on bowiem:

„[Samarytanin] upadł na twarz do Jego nóg i dziękował Mu […]. Jezus rzekł: […] «Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu»” – Łk 17,16-18.

Inny przykład:

„A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei”… – Łk 7,16-17.

Kolejny przykład:

„[…] zastali człowieka […] siedzącego u nóg Jezusa. […] lecz [Jezus] odprawił go słowami: «Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą». Poszedł więc i głosił po całym mieście wszystko, co Jezus mu uczynił” – Łk 8,35.39; por. Mk 5,19-20.

Patrz też Łk 9,42-43 (por. Mt 17,14 i Mk 9,15, gdzie wspomniano, że wcześniej złożono pokłon Jezusowi i podziwiano Go), Łk 18,42-43.

Na koniec jeszcze raz wracamy do słowa proskyneo. Otóż tekst Łk 24,51-52 może ukazywać, że Jezus, któremu złożono pokłon, otrzymał tym samym hołd boski, czyli cześć. Wskazuje na to fakt, że Chrystus mógł być już niewidziany (jak Bóg), gdy Mu się kłaniano (na co też może wskazywać tekst Dz 1,9-10): „A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy” – Łk 24,51-52.

Nie był to więc, jak widać, hołd taki jak dla króla ziemskiego, proroka czy anioła, któremu nie wolno było go składać (Ap 19,10; 22,8-9).

2. Oto kolejne słowa o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa z omawianej publikacji Świadków Jehowy (pomijamy tu fragment ze słownika, który mówi o pokłonach dla ludzi):

„Z Hebrajczyków 1:6 wynika, że wskrzeszonemu Jezusowi składają hołd nawet aniołowie. Występujące w tym wersecie słowo proskyneo niektórzy tłumaczą na ‘oddawać cześć’ (BWP), a inni na ‘składać pokłon’ (BT, BW) lub ‘padać na twarz’ (BP). Bez względu jednak na to, jak przełożono owo greckie słowo, jego znaczenie musi harmonizować z resztą Pisma Świętego. Sam Jezus stanowczo oświadczył Szatanowi: «Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo] i tylko dla niego masz pełnić świętą służbę» (Mt 4:8-10; Łk 4:7, 8). Również anioł (aniołowie) powiedział do Jana: «Oddaj cześć Bogu» (Obj 19:10; 22:9), a było to już po wskrzeszeniu i wyniesieniu do chwały Jezusa, co dowodzi, że w tej kwestii nic się nie zmieniło” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. I, s. 826, hasło: Hołd).

Cóż powiemy o powyższym? Otóż rzeczywiście liczne przekłady biblijne używają w Hbr 1,6 różnych słów, by ukazać boski hołd dla Jezusa (tuż obok w Hbr 1,8-9 nazwany jest On „Bogiem”, a w Hbr 1,10 „Panem”). Wymieńmy tu jeszcze inne znane Nowe Testamenty.

Pierwszy to tekst Towarzystwa Strażnica, które od 1950 roku aż do mniej więcej lat 1970-1971 następująco oddawało Hbr 1,6 w swej Biblii:

„And let all God’s angels worship him” (New World Translation of the Christian Greek Scriptures, 1950; The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures, 1969).

Ten sam tekst po polsku wyglądał następująco:

„«I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży» (NW)” („Strażnica” rok XCIV [1973] nr 17, s. 22; ang. „Strażnica” z 15 XI 1970, s. 702).

Obecny tekst Hbr 1,6 Towarzystwa Strażnica to:

„I niech mu złożą hołd [w ang. obeisance] wszyscy aniołowie Boży” (Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata, 1997).

Zaś angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures – With References,1984) w przypisie do Hbr 1,6 podaje, że można również umieścić w tym wersecie angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „wielbienie”.

O co więc chodzi Towarzystwu Strażnica?

Oto inne, najbardziej znane polskie Nowe Testamenty i ich słowa z Hbr 1,6 (prócz wymienionych powyżej BT, BP, BW i BWP). Mamy w nich terminy: „cześć”, „hołd”, „pokłon”, „pokłonić się”, „kłaniać się”:

„Niech mu cześć oddają wszyscy aniołowie Boży” (NT, tłum. ks. Dąbrowski, 1965; podobnie NT, tłum. ks. Dąbrowski z Wulgaty, 1963);

„Niech Mu oddają cześć wszyscy aniołowie Boży” (NT, tłum. ks. Romaniuk, 1989);

„Niech mu oddadzą hołd wszyscy aniołowie Boży” (Nowy Testament – współczesny przekład, 1991);

„A niech się mu oddają pokłon wszyscy Aniołowie Boży” (NT 1881 [uwspółcześniony NT z Biblii gdańskiej z 1632 r.]).

„Niech wszyscy aniołowie Boży pokłon mu oddadzą” (NT, tłum. style=”mso-spacerun: yes”> ks.Kowalski, 1957);

„I niech się pokłonią Mu wszyscy zwiastuni Boga” (Grecko-polski Nowy Testament wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, tłum. ks. R. Popowski, dr M. Wojciechowski, Warszawa 1993).

„Niech Mu się pokłonią wszyscy aniołowie Boga” (Pismo Świętego Nowego Testamentu i Psalmy, przekład ekumeniczny z języków oryginalnych, 2001);

„A niech się mu kłaniają wszyscy Aniołowie Boży” (Biblia gdańska, 1632);

„Niech się mu kłaniają wszyscy aniołowie Boży” (komentarz KUL do Hbr, 1959);

„I niech mu się kłaniają wszyscy aniołowie boży” (NT, tłum. ks. Wujek, 1989);

„Niech Mu kłaniają się wszyscy aniołowie Boga” (Słowo Życia. Nowy Testament, 1989).

W dalszym fragmencie omawiany słownik podaje, że Jezus nakazał „Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo] […] (Mt 4:10)”, ale przecież w Hbr 1,6 Bóg mówi tak samo jak Chrystus: „Niech Mu [Jezusowi] cześć oddają [proskyneo]” (ks. Dąbrowski). Z tych zdań wynika tylko równość hołdu dla obu Osób Bożych, a nie różnica między pokłonami dla nich! I nawet gdy Jezus mówi, że tylko Bogu należy się cześć, to Ojciec może wbrew sceptykom powiedzieć, że mają ją oddawać Synowi wszyscy aniołowie i ludzie. Mało tego, choć Bóg powiedział: „chwały mojej nie odstąpię innemu” (Iz 42,8), to jednak o Synu Biblia mówi: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca” (J 1,14; por. J 17,5). Zaś tekst Mt 16,27 mówi o Synu, że powróci w „chwale Ojca swego z aniołami swoimi”.

Następnie słownik Towarzystwa Strażnica sugeruje, czy nawet stwierdza, że anioł zakazał oddawania czci Jezusowi: „anioł […] powiedział do Jana: «Oddaj cześć Bogu» (Obj 19:10; 22:9), a było to już po wskrzeszeniu i wyniesieniu do chwały Jezusa, co dowodzi, że w tej kwestii nic się nie zmieniło”.

Czy rzeczywiście nic się nie zmieniło? Wręcz przeciwnie! Jezus jest „Panem i Bogiem” (J 20,28) i jeśli mamy oddawać pokłony i cześć Bogu, to i Jego Synowi, który jest „Jednorodzonym Bogiem” (J 1,18). Tak właśnie uczynił Jan: „do stóp Jego upadłem” (Ap 1,17). I tu go nikt nie wstrzymywał, jak wtedy gdy chciał oddać pokłon aniołowi (Ap 19,10; 22,8-9)! Identycznie jak Jan postępują aniołowie według tekstu Hbr 1,6, oraz inne postacie z Ap 5,8, które „upadły przed Barankiem” i które przed Bogiem i Barankiem „upadły i oddały pokłon (proskyneo)” (Ap 5,14; patrz też Flp 2,10). Wspomnieliśmy też powyżej, że np. tekst Mt 28,9 podwójnie podkreślił hołd dla zmartwychwstałego Jezusa: „objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon”.

Widzimy więc, że wszystko „harmonizuje się” tu z resztą Pisma Świętego, jak chce tego Towarzystwo Strażnica.

Mało tego, tak też interpretowali powyższe teksty chrześcijanie pierwszych wieków. Przykładowo Cyprian (ur. 200) zamieszcza, prawdopodobnie za jakimś starołacińskim tłumaczeniem Biblii, zdanie o Ap 22,9, którego treść jest wyrazem oddawania czci Jezusowi w jego czasach:

„Bóg Ojciec przykazał czcić swego Syna, a apostoł Paweł, pomny bożego przykazania, mówi: «Bóg wywyższył go i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię, aby na imię Jezusowe wszelkie kolano klękało, niebieskich, ziemskich i podziemnych» (Flp 2,9-10). A w Objawieniu anioł sprzeciwia się Janowi, chcącemu oddać mu pokłon, i mówi: «Patrz, żebyś nie czynił, bom jest współsługa twój i braci twoich. Jezusowi Panu się kłaniaj» [Ap 22,9]. Jakiż Pan Jezus, i jak wielka jego cierpliwość, że odbierając cześć w niebie, jeszcze nie jest mszczony na ziemi!” (O pożytku cierpliwości, 24).

Jeszcze tylko na koniec przypomnijmy, że wśród powyższych zdań z omawianego słownika, w starszym jego wydaniu (Aid to Bible Understanding, 1971) znajdowało się zdanie (później usunięte z nowego słownika), które dopuszczało, choć „wyjątkową” i „względną” cześć dla Jezusa. Oto ono:

„If the rendering ‘worship’ is preferred, then it must be understood that such ‘worship’ is only of a relative kind” (Aid to Bible Understanding, 1971, s. 1242, has³o: Obeisance).

Zdanie to przetłumaczyliśmy następująco:

„Gdyby przyjąć tłumaczenie ‘wielbić’ [lub ‘czcić’], wtedy musi być rozumiane, że takie «wielbienie» [czy «cześć»] jest tylko względne”.

3. Oto ostatni fragment o hołdzie i kwestionowanej czci dla Chrystusa ze słownika biblijnego Towarzystwa Strażnica:

„To prawda, że Psalm 97 – który apostoł niewątpliwie przytoczył w Hebrajczyków 1:6 i odniósł do Chrystusa Jezusa – mówi o kłanianiu się Jehowie Bogu (Ps 97:1, 7). Jednak wcześniej Paweł wykazał, że zmartwychwstały Chrystus jest «odbiciem chwały Boga i dokładnym wyobrażeniem samej jego istoty» (Heb 1:1-3). Jeśli więc uznać, że aniołowie «oddają cześć» Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie Bogu, Najwyższemu Władcy, «Temu, który uczynił niebo i ziemię, i morze, i źródła wód» (Obj 4:10, 11; 7:11, 12; 11:16, 17; 14:7; por. 1 Kn 29:20; Obj 5:13, 14; 21:22). Z drugiej strony zwroty «oddawać pokłon» czy «padać na twarz» (zamiast «oddawać cześć») są całkowicie zgodne ze znaczeniem hebrajskiego hisztachawach użytego w Psalmie 97,7 oraz greckiego proskyneo w Hebrajczyków 1:6, gdyż wydobywają ich podstawowy sens” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. I, s. 826, hasło: Hołd).

Co powiemy o tym fragmencie? Otóż słownik Towarzystwa Strażnica przyznaje, że w Hbr 1,6 odniesiono słowa Ps 97,7 do Jezusa, które w Psalmie dotyczyły Jahwe (por. Ps 97:1). Zaraz jednak dodaje, że Chrystus jest tylko „odbiciem chwały Boga”. Ale to nam wystarczy, że nawet Ten, który jest tylko „odbiciem chwały Boga” otrzymuje taki sam hołd jak Bóg i odniesiony jest do Niego ten sam werset biblijny. I choćby nie wiem ile Towarzystwo Strażnica napisało na ten temat, to widać wyraźnie, że oba hołdy, dla Boga i Syna, są identyczne, od wszystkich aniołów Bożych. Tu tylko małe wtrącenie. Jezus jest nie tylko „odbiciem chwały Boga”, ale i „prawdziwą światłością” (J 1,9) oraz „Bogiem i Panem” (J 20,28; Hbr 1,8-10).

W dalszym fragmencie omawiany słownik sugeruje, że ową „cześć” w Hbr 1,6 aniołowie w rzeczywistości oddają Bogu „za pośrednictwem” Jezusa. Tutaj trzeba przypomnieć, że Chrystus jest „pośrednikiem między Bogiem a ludźmi” (1 Tm 2,5), a nie między „Bogiem a aniołami”.

Nic nie upoważnia nas do twierdzenia, że pokłony z Hbr 1,6 są dla Boga poprzez Jezusa, gdyż np. w Ap 5,13-14 są one dla Nich obu wspólne. Widać wobec tego, że według Hbr 1,6 i Ps 97,7 także cześć dla obu Osób Bożych jest identyczna i wspólna.

Prócz tego Hbr 1,6 nie mówi o czci dla Boga, lecz cały fragment Hbr 1,5-14 ukazuje wyższość Syna nad aniołami, a więc jakby przeciwstawia się Go duchom niebieskim. Nawiasem mówiąc, Jezus nie może być aniołem czy archaniołem Michałem, jak uczy omawiany słownik (patrz t. II, s. 42-43), bo przecież im zabroniono przyjmowania pokłonów (Ap 19,10; 22,8-9), a On je odbierał (Mt 28,9; Hbr 1,6; Ap 1,17).

Tekst Hbr 1,6 nawiązuje nie tylko do Ps 97,7, ale i do Pwt 32,43. Słowa te według przypisu w Biblii Tysiąclecia, w jednym z hebrajskich rękopisów i w Septuagincie wyglądają następująco: „Sławcie, niebiosa, Jahwe, oddajcie Mu pokłon, synowie Boży (= aniołowie)” (BT, wyd. 2, przypis do Pwt 32,43). Omawiany słownik o tym nie wspomina, natomiast podawała to „Strażnica” nr 8/1991, s. 12-13.

Towarzystwo Strażnica przypomina nam też w swym słowniku, że to Bóg „uczynił niebo i ziemię” i Jemu należy się cześć. Ale przecież fragment sąsiadujący z Hbr 1,6 mówi, że Chrystus jest także Panem i Stwórcą: „Tyś, Panie, na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są niebiosa” (Hbr 1,10). Jezus jest też Bogiem (Hbr 1,8-9; J 20,28).

I wreszcie ostatnia sprawa ze słownika. Jeśli – tak jak on podaje – zwroty „oddawać pokłon” czy „padać na twarz”, zamiast „oddawać cześć”, są całkowicie zgodne ze znaczeniem hebrajskiego słowa hisztachawach użytego w Ps 97,7 (ściśle rzecz biorąc, występuje tu forma hisztachawu, utworzona od tematu szachah) oraz greckiego terminu proskyneo z Hbr 1,6, gdyż wydobywają ich podstawowy sens, to wobec tego również zwroty te („oddawać pokłon”, „padać na twarz”) stosowane w Ps 97,7 dotyczą Boga. Znaczy to, że pokłony dla Syna Bożego są identyczne jak dla Ojca, albo nawet wspólne dla Nich, jak to pokazuje Ap 5,14.

Ponieważ omawiany słownik (t. I, s. 825) wspomina też o pokłonach dla ludzi, my także, choć w kilku zdaniach, do tego nawiążemy. Otóż, co jeszcze potwierdza nam, że pokłony składane Jezusowi były wyrazem boskiej czci dla Niego? Mianowicie to, że Dz 10,25 mówią o tym, że Korneliusz oddał Piotrowi pokłon. Ale nie był to zwykły pokłon, bo Piotr na to powiedział: „Wstań, ja też jestem człowiekiem” (Dz 10,26). Widać, że nie chciał przyjmować pokłonu jako wyrazu czci, który należy się Bogu, bo Piotr był tylko człowiekiem. Natomiast Jezus, będąc człowiekiem i przyjmując pokłony od ludzi, nie upominał ich, czyli potwierdzał swój boski majestat. Jeśli więc pokłon jako wyraz czci był kierowany do Piotra, to tym bardziej kierowane do Chrystusa pokłony miały taki charakter.

Cześć dla Jezusa według pism wczesnochrześcijańskich

Kończąc omawiać temat czci dla Jezusa, wskażemy, jak wypowiadano się o niej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Towarzystwo Strażnica bowiem wprowadziło swój zwyczaj negowania oddawania czci Chrystusowi dopiero w XX wieku, nie informując też, jaka praktyka istniała wśród uczniów apostolskich i ich następców. Nie wspomniało też ani słowem w swym słowniku o tej sprawie. Oto świadectwa z historii chrześcijaństwa:

Klemens Rzymski († 101)

„Czcijmy Pana Jezusa Chrystusa, którego krew została za nas wylana, szanujmy naszych zwierzchników, poważajmy starszych” (List do Koryntian, 21,6).

Ignacy Antiocheński († 107)

„Wielbię Jezusa Chrystusa Boga, który uczynił was tak mądrymi” (Do Kościoła w Smyrnie, 1,1).

Hymn Gloria (Chwała na wysokości Bogu) wprowadzony do liturgii przez papieża Telesfora (125-136)

„Chwalimy Cię, Błogosławimy Cię, Wielbimy Cię, Wysławiamy Cię, Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja […]. Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca […]. Albowiem tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste, z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca, amen”.

Hymn Phos hilaron (II w.)

„[…] ku czci Twojej, Boże Ojcze, Synu i Duchu Świętości, śpiewamy, boś godzien jest tego, o Panie”.

Męczeństwo św. Polikarpa († 155)

„Jemu składamy hołd naszej adoracji, gdyż jest Synem Bożym, męczenników zaś kochamy jako uczniów i naśladowców Pana”… (17,3).

„[Polikarp modlił się:] «Dlatego też za wszystko Cię chwalę, błogosławię, wielbię przez Arcykapłana wiecznego i niebieskiego, Jezusa Chrystusa, Twego Syna umiłowanego, przez którego Tobie z Nim razem i z Duchem Świętym chwała i teraz, i na przyszłe wieki. Amen»” (Męczeństwo św. Polikarpa, 14,3).

„Przeczytawszy ten list poślijcie go zatem braciom w miastach dalej położonych, aby i oni wielbili Pana, który powołuje wybranych spośród sług swoich” (Męczeństwo św. Polikarpa, 20,1).

„Królem zaś na wieki Pan nasz, Jezus Chrystus. Jemu chwała, cześć, majestat, tron wieczny z pokolenia na pokolenie. Amen” (Męczeństwo św. Polikarpa, 21,1).

Justyn Męczennik (ur. 100)

„Zarówno Jemu samemu, jak i Jego Synowi, którego do nas posłał […], składamy uwielbienie i pokłon, oddając im cześć zgodną z rozumem i prawdą” (I Apologia, 6,2).

„Wykażemy Wam również, że z całą słusznością cześć oddajemy Temu, który nas tych rzeczy nauczył i dla tego się właśnie narodził, Jezusowi Chrystusowi”… (I Apologia, 13,3).

„Czy myślicie, że według Pism czcić i nazywać Panem Bogiem należy kogo innego oprócz Stwórcy tego wszechświata oraz Chrystusa?” (Dialog z Żydem Tryfonem, 68,3).

„Jeśli im wreszcie przytaczamy Pisma, które wam już podałem, wskazujące jak najwyraźniej na to, że Chrystus jest podległy cierpieniom, że Go należy czcić i że jest Bogiem, muszą wprawdzie przyznać, że one się odnoszą do Chrystusa, ale śmią twierdzić, że ten Jezus nie jest Chrystusem, a jednak uznają, że Bóg przyjdzie, by cierpieć, królować i cześć odbierać” (Dialog z Żydem Tryfonem, 68,9).

„Albowiem po Bogu czcimy i miłujemy Słowo, pochodzące od Boga niezrodzonego i niewysłowionego, jako że dla nas stało się człowiekiem” (II Apologia, 13,4).

„Owszem, wiemy, że to niedowiarki, bezbożnicy, niegodziwcy i ludzie niesprawiedliwi, którzy zamiast Jezusowi cześć oddawać, wyznają Go tylko z imienia” (Dialog z Żydem Tryfonem, 35,5).

„My zaś, cośmy czerpali naukę z prawdy całkowitej, cześć Mu oddajemy aż do śmierci, czynami, rozumem i sercem. Tymczasem wy wahacie się wyznać, że On jest Chrystusem”… (Dialog z Żydem Tryfonem, 39,5-6).

„A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” (Dialog z Żydem Tryfonem, 63,5).

„Ale któż to jest Ten, którego […] Dawid [zowie] Chrystusem i Bogiem, którego należy czcić” (Dialog z Żydem Tryfonem, 126,1).

„[…] jeśli Chrystusa wyznajemy, jeśli Go słuchamy i cześć Mu oddajemy” (Dialog z Żydem Tryfonem, 131,2).

Tacjan Syryjczyk (ur. 130)

„Duch Boży nie istnieje wprawdzie już teraz we wszystkich ludziach […], te zaś, które mądrości nie przyjęły, lecz odrzuciły posłańca [Ducha Świętego], Boga cierpiącego, uznane zostały raczej za wrogów Boga niż za jego czcicieli” (Mowa przeciw Grekom, 13).

II List do Koryntian (II w.)

„Bracia, musimy patrzeć na Jezusa jak na Boga, jak na Tego, który będzie sądził żywych i umarłych, i nie powinniśmy zbyt nisko cenić sobie naszego zbawienia. […] W jaki sposób Mu za to zapłacimy albo jaki owoc ofiarujemy Mu godny tego, co On sam nam daje? […] Jakże więc zdołamy Mu podziękować, jak zapłacić za wszystko, cośmy otrzymali” (1,1-5).

Męczeństwo św. Justyna († 163)

„Czcimy Jezusa Chrystusa, Syna Bożego […]. Ja jestem tylko człowiekiem, więc wiem, że słowa moje są nędzne w porównaniu z Jego nieskończonym Bóstwem” (2,5-6).

Klemens Aleksandryjski (ur. 150)

„Mamy polecenie uwielbiać i czcić Słowo, w przekonaniu, że On jest naszym Zbawicielem i Władcą, a za Jego pośrednictwem czcić Ojca […], czyniąc to przez całe życie i na wszelki sposób” (Kobierce, VII, 35,1).

„On wzgardzony z powodu swego zewnętrznego objawienia, czczony ze względu na swe dzieło, oczyszczający, zbawiający i łaskawy, boski Logos, który bez najmniejszego sprzeciwu stawiany jest na równi z Bogiem i Panem wszechświata, ponieważ był Jego Synem a «Słowo było u Boga»” (Zachęta Greków, X, 110,1).

„Skoro na początku było Słowo, Ono było i jest boskim początkiem rzeczy. Przybrało dawne, święte imię, zasługujące na największą cześć, imię Chrystusa, którego nazwałem Nową Pieśnią” (Zachęta Greków, I, 6,5).

„Jemu przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, Pana żywych i umarłych i przez Ducha Świętego niechaj będzie sława, cześć, panowanie i wiekuista chwała Jego majestatu, teraz i w pokolenia pokoleń i na wieki wieków. Amen” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 42).

„[…] świadcząc cześć Bogu wszechrzeczy za pośrednictwem czci dla arcykapłańskiego Logosu” (Kobierce, II, 45,7).

„Nie obawiajcie się ich gróźb i nie ulegajcie panice, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, uwielbiajcie w sercach waszych najwyższą czcią [por. 1 P 3,14-15]” (Kobierce, IV, 46,3).

Tertulian (ur. 155)

„Imię zaś Chrystusa i jego władza rozciąga się wszędzie tam, gdzie w niego wierzą, wspomniany przez wszystkie ludy, jest czczony, wszędzie panuje, wszędzie jest adorowany” (Przeciw Żydom, 7).

„Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi,i Duchowi, wzywalibyśmy «bogów» i «panów», to zgasilibyśmy nasze lampy” (Przeciw Prakseaszowi, 13,8).

Hipolit(ur. przed 170)

„[…] wierzmy w Boga tak, jak Bóg chce, aby w niego wierzono; uwielbiajmy Syna tak, jak chce, aby go uwielbiano” (Przeciw Noetosowi, 9).

„On, który jeszcze niedawno odbierał od niego cześć jako Bóg, kiedy Kajfasz spełniał swe funkcje kapłańskie; gdy doznaje lekceważenia ze strony Heroda” (Przeciw Noetosowi, 18).

„On jest Bogiem, a dla nas stał się człowiekiem, jemu wszystko poddał Ojciec. Jemu chwała i władza wraz z Ojcem i Duchem Świętym w świętym Kościele, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen” (Przeciw Noetosowi, 18).

„[…] przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie chwała i moc, i cześć, Ojcu i Synowi wraz z Duchem Świętym, w świętym Kościele Twoim, teraz i na wieki wieków” (Tradycja apostolska, 1,1 [słowa te padają trzy razy]; patrz też Przeciw Noetosowi, 1,2, gdzie słowa te padają dwa razy).

„[…] wielbimy Cię i sławimy przez Twego jedynego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego Tobie i Jemu chwała, moc i cześć wraz z Duchem Świętym, teraz i po wszystkie wieki” (Tradycja apostolska, 3,3).

Orygenes (ur. 185)

„Miejsce to [Betlejem] słynie w całej okolicy, nawet wśród niewierzących, z tego, że urodził się tam Jezus, którego czczą i któremu kłaniają się chrześcijanie” (Przeciw Celsusowi, 1,51).

„Jeśli natomiast Celsus zapyta nas o taki sam dowód w odniesieniu do Jezusa, wykażemy, że Bóg udzielił Mu prawa do czci, «ażeby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu». Już proroctwa przed narodzeniem Jezusa zawierały zalecenia Jego czci. Również cuda, których dokonał nie za pomocą sztuczek magicznych, jak sądzi Celsus, lecz przez zapowiedzianą przez proroków boskość, miały w sobie świadectwo Boga. A zatem słusznie postępuje ten, kto czci Syna, Słowo, a przez składanie Mu czci sam siebie wspiera, kto wielbi Syna, Prawdę, i staje się przez to lepszy” (Przeciw Celsusowi, 8,9).

„Czcimy więc Ojca Prawdy i Syna-Prawdę, którzy substancjalnie są dwiema osobami, ale stanowią jedność w identyczności, zgodzie i tożsamości woli. Ten przeto, kto widział Syna, który jest «odblaskiem chwały i odbiciem istoty» [Hbr 1,3] Boga, w obrazie Bożym oglądał również Boga. Z tego, że na równi z Bogiem czcimy Jego Syna, wynika według Celsusa wniosek, iż czcimy nie tylko Boga, lecz kłaniamy się również Jego sługom” (Przeciw Celsusowi, 8,12-13).

„O tym bowiem, iż tę sama cześć należy oddawać obu, to znaczy Ojcu i Synowi, poucza nas słowo Boże, stwierdzając: «Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu» [J 5,23]” (Komentarz do Listu do Rzymian, 8,5).

Cyprian (ur. 200)

„Ojciec niczego nie sądzi, jeno Syn, i nie czci Ojca, kto nie czci Syna” (Do Kwiryna, 3,33).

„Przebłogosławiony męczennik Cyprian poniósł śmierć czternastego września, za imperatorów Waleriana i Galliena, a za królowania Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen” (Akta prokonsularne, 6; patrz też cytat powyżej w pkt. 2: O pożytku cierpliwości, 24).

Teksty pism wczesnochrześcijańskich cytowane za:

Antologia literatury patrystycznej, tłum. M. Michalski,Warszawa 1975.

Antologia patrystyczna, tłum. A. Bober, Kraków 1965.

Apologie. Minucjusz Feliks, Oktawiusz, Do Diogneta, Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków, tłum. M. Szarmach, A. Świderkówna, J.Sołowianiuk, Warszawa 1988.

Cyprian, Listy, tłum. O. W. Szołdrski CSsR, Warszawa 1969;

Cyprian, Pisma , t. I: Traktaty, tłum. J. Czuj, Poznań 1937.

Euzebjusz z Cezarei, Historia Kościelna. O Męczennikach Palestyńskich, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1924.

Ireneusz z Lyonu, Bóg w Ciele i Krwi, tłum. W. Myszor, Kraków 2001.

Ireneusz z Lyonu, Chwałą Boga żyjący człowiek, tłum. W. Myszor, Kraków 1999.

Ireneusz z Lyonu, Wykład nauki apostolskiej, tłum. W. Myszor, Kraków 1997.

Justyn Męczennik, Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926.

Klemens Aleksandryjski, Czy człowiek bogaty może być zbawiony, tłum. J. Czuj, Warszawa 1953.

Klemens Aleksandryjski, Kobierce, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994.

Ojcowie apostolscy, tłum. A. Świderkówna, Pisma starochrześcijańskich pisarzy XLV, Warszawa 1990.

Orygenes, Homilie o Ewangelii św. Łukasza, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1986.

Orygenes, Komentarz do Listu św. Pawła do Rzymian, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1994.

Orygenes, Przeciw Celsusowim tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1986.

Pierwsi apologeci greccy, tłum. ks. L. Misiarczyk, Kraków 2004.

Apologetyk, tłum. J. Sajdak, Poznań 1947.

Tertulian, Cyprian, Orygenes, Odpowiedź na Słowo. Najstarsi mistrzowie chrześcijańskiej modlitwy, H. Pietras, Kraków 1993.

Tertulian, Wybór pism, t. II, tłum. W. Myszor, E. Stanula, A.C. Guryn, K. Obrycki, Warszawa 1983.

Tertulian, Wybór pism, W. Myszor, E. Stanula, W. Kania, Warszawa 1970.

Trójca Święta. Tertulian, Przeciw Prakseaszowi.Hipolit, Przeciw Noetosowi, tłum. E. Buszewicz i S. Kalinkowski, Kraków 1997.

CZEŚĆ DLA JEZUSA – HBR 1,6 I „WNIKLIWE POZNAWANIE PISM” (część I)

Od samego początku swego istnienia Towarzystwo Strażnica pozwalało czcić Jezusa, pomimo że uważało Go w hierarchii za drugiego po Ojcu. Dziś wiemy, że naucza inaczej, ale przypomnijmy owe dawniejsze nauki:

„[…] możemy właściwiej i więcej czcić i miłować Wszechmogącego Boga, podczas gdy nie odejmiemy nic ze czci i miłości, jaką uwielbiamy naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, w którym widzimy obraz Niebieskiego Ojca […]” (Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem, 1920, s. 35).

„[…] a ostatecznie «wszelkie stworzenie» pojmie, że Jehowa nader wywyższył Jednorodzonego Syna Swego, to jest do uczestnictwa ze sobą w Królestwie, i będzie mówiło: «Siedzącemu na stolicy (wszechświata – Jehowie) i Barankowi błogosławieństwo, i cześć, i chwała, i siła na wieki wieków» [Ap 5,13]. Nic więc dziwnego, że mamy powiedziane, że odtąd wszyscy ludzie będą czcili Syna, jak czczą Ojca, który tak wielce Go wywyższył – Ew. Jana 5:23” (Pojednanie pomiędzy Bogiem i człowiekiem, 1920, s. 38-39).

„Zazwyczaj modlitwy moje zanoszę do Ojca Niebieskiego i tylko w imieniu Pana Jezusa, lecz niekiedy zwracam się wprost do Jezusa, bo nie znalazłem w Piśmie Świętym nic przeciwko temu. Pismo Święte mówi, aby czcić Syna, tak jak czcimy Ojca” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania, 1947 [ang. 1917], s. 290).

„Pokazuje to, że czas płaczu minął i że nadszedł czas do śpiewania nowej pieśni na cześć i chwałę Jehowy i jego wzniosłego Króla” (Światło, 1930, t. I, s. 68).

„Bóg nie odwlókł tych błogosławieństw, ale wyznaczył słuszny czas na ustanowienie swego Królestwa pod władzą Chrystusa, na usprawiedliwienie swego imienia i błogosławienie wszystkim, którzy jego i jego Słowo czczą i wysławiają” (Życie i zdrowie, 1932, s. 47).

Jednak już od początku lat trzydziestych XX wieku Towarzystwo Strażnica zaczęło powoli odsuwać Chrystusa w cień. Przykładowo wymieniony powyżej podręcznik Światło zaczął nauczać o latach przed rokiem 1930 następująco:

„W owym czasie większy był kładziony nacisk na imię Jezusa aniżeli na imię Jehowy” (Światło, 1930, t. I, s. 18).

W tym czasie następował też proces ograniczania liczby czy usuwania ze śpiewników pieśni „sławiących Jezusa”:

„W śpiewniku wydanym przez lud Jehowy w roku 1905 było dwa razy więcej pieśni sławiących Jezusa niż wywyższających Jehowę. W śpiewniku z roku 1928 zamieszczono mniej więcej tyle samo pieśni wychwalających Jezusa, co wysławiających Jehowę. Jednakże w najnowszym śpiewniku wydanym w roku 1984, a po polsku w roku 1989, pieśni na cześć Jehowy jest czterokrotnie więcej niż pieśni o Jezusie” (Wspaniały finał Objawienia bliski!, 1993, s. 36).

Widzimy więc, że nie tylko zmniejszano stale ilość pieśni dotyczących Chrystusa, ale w końcu usunięto wszystkie „sławiące Jezusa” czy „wychwalające Jezusa”, a wstawiono tylko „o Jezusie”.

Temu procesowi sprzyjała okoliczność, że w pewnym momencie Towarzystwo Strażnica przychylało się do tego, by wcale nie śpiewać pieśni na zebraniach! Oto wspomnienia z tego czasu:

„Wprawdzie około roku 1938 w większości zborów zrezygnowano ze śpiewu na zebraniach, ale w roku 1944 przywrócono ten zwyczaj […]” (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, 1995, s. 241).

W 1944 roku wydano też nowy podręcznik zawierający tylko 62 pieśni, choć poprzedni, z 1928 roku, miał ich aż 337 (tamże).

W 1939 roku Towarzystwo Strażnica zmieniło nawet podtytuł „Strażnicy”, tzn. „Zwiastun Obecności Chrystusa”, na „Zwiastująca Królestwo Jehowy”, choć jeszcze pierwsze 4 numery z 1939 roku miały w tytule „Zwiastun Królestwa Chrystusa” (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, 1995, s. 724). Widać więc, że imię Jezusa rugowano ze wszystkich miejsc, z jakich się tylko dało.

Nie będziemy tu poruszać tematu modlitwy do Jezusa i jej zaniechania przez Świadków Jehowy, bo o tym pisaliśmy w osobnym artykule. Odsyłamy zainteresowanych do tego opracowania: Modlitwa do Jezusa i „Wnikliwe poznawanie Pism”

W 1950 roku, gdy Towarzystwo Strażnica wydało swój angielski Nowy Testament pod nazwą New World Translation of the Christian Greek Scriptures (Chrześcijańskie Pisma greckie w przekładzie Nowego Świata), nadal zapewne pozwalało oddawać cześć Jezusowi, bowiem tekst Hbr 1,6 oddało następująco:

„But when he again brings his First-born into the inhabited earth, he says: «And let all God’s angels worship him»”.

Tak przekazywały ten tekst również angielskie „Strażnice”: z 15 XI 1950, s. 449; z 1 VII 1951, s. 402; z 1 I 1954, s. 31; z 15 V 1954, s. 317; i z 15 XI 1970, s. 702, oraz np. książka z 1953 roku pt. New Heavens and New Earth (s. 28), a jej polski odpowiednik oddał to następująco:

„Lecz gdy znowu wprowadza swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, mówi: «I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży […]» (Hebr. 1:4-13, NW)” (Nowe niebiosa i nowa ziemia, 1958, s. 27).

Także polska „Strażnica” z 1973 roku, która jest odpowiednikiem angielskiej z 15 XI 1970, s. 702, podała taki tekst:

„A gdy znowu wprowadzi swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, powie: «I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży» (NW)” („Strażnica” rok XCIV [1973] nr 17, s. 22; por. „Strażnica” nr 2/1957, s. 22; za: ang. „Strażnica” 1 I 1954, s. 31).

Mniej więcej w tym samym czasie Towarzystwo Strażnica dokonało korekty w tekście własnego Nowego Testamentu (wydano angielskie edycje zrewidowane w 1970 i 1971 roku) i słowo „wielbią” (ang. worship) w Hbr 1,6 zastąpiło terminem „złożą hołd” (ang. obeisance). Oto ten nowy tekst:

„But when he again brings his Firstborn into the inhabited earth, he says: «And let all God’s angels do obeisance to him»”.

Wtedy już angielska „Strażnica” z 1 IV 1973, s. 215, przekazała ten tekst jak wspomniany wyżej Nowy Testament Świadków Jehowy (por. polska „Strażnica” rok XCIX [1978] nr 16, s. 15).

Po latach polski Nowy Testament Towarzystwa Strażnica oddał Hbr 1,6 następująco:

„I niech mu złożą hołd wszyscy aniołowie Boży [Hbr 1,6]” (Chrześcijańskie Pisma greckie w przekładzie Nowego Świata, 1994).

Prawdopodobnie korektę tę wprowadzono w 1971 roku, bo ową naukę zawiera już wydany w tym właśnie roku pierwszy słownik biblijny Towarzystwa Strażnica pt. Aid to Bible Understanding (Pomoc do zrozumienia Biblii, brak polskiej edycji, s. 1242).

Ciekawie też wygląda zestawienie tekstów z grecko-angielskich Nowych Testamentów Towarzystwa Strażnica z lat 1942 (wydany pierwszy raz w 1902 roku), 1969 i 1985, które różnie tłumaczą greckie słowo proskyneo z Hbr 1,6:

The Emphatic Diaglott, 1942 (wyd. przez Towarzystwo Strażnica od roku 1902)

The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures, 1969

The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures, 1985

Tłumaczenie słowo w słowo:

worship

Tekst za marginesem według NT B. Wilsona: worship

Tłumaczenie słowo w słowo:

obeisance

Tekst za marginesem wg NT Świadków Jehowy: worship

Tłumaczenie słowo w słowo:

obeisance

Tekst za marginesem wg NT Świadków Jehowy: obeisance

Wydaje się, że chociaż Towarzystwo Strażnica zmieniło w swej Biblii tłumaczenie wersetu Hbr 1,6, to jednak pod naporem faktów przyznaje, że greckie słowo proskyneo można oddawać poprzez polskie „cześć”. Okazuje się bowiem, że angielska Biblia Świadków Jehowy z referencjami (New World Translation of the Holy Scriptures – With References, 1984) podaje w przypisie, iż w tym wersecie można również umieścić angielskie słowo worship, czyli „cześć”, „uwielbienie”.

Cóż z tego, skoro w Hbr 1,6 dotyczy to aniołów, a Świadkowie Jehowy jako ludzie nie oddają czci i uwielbienia Jezusowi, które rezerwują tylko dla Jehowy. Oto ich słowa:

„Wypływa stąd dla nas bezsporny wniosek, że mamy czcić wyłącznie Boga (Mateusza 4:10). Nie wolno nam kalać czystego wielbienia oddawaniem czci czemukolwiek ani komukolwiek innemu (Izajasza 42:5,8)” (Wspaniały finał Objawienia bliski!, 1993, s. 314).

Tak więc Świadkowie Jehowy mogą oddawać Jezusowi tylko „hołd” (Hbr 1,6) i „szacunek” (J 5,23), natomiast jedynie Jehowie, prócz wymienionych, także „cześć”, którą nazywają też „wielbieniem” (Mt 4,10).

Ten pogląd podtrzymuje też wydany w 2006 roku (ang. edycja 1988) słownik biblijny Towarzystwa Strażnica pt. Wnikliwe poznawanie Pism – i tu zajmiemy się przedstawieniem jego opinii. Przeprowadzimy też z nim polemikę.

Ale na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż nie myślmy, że Świadkowie Jehowy zrównywali cześć dla Jezusa z czcią dla Jehowy, nawet gdy używali w Hbr 1,6 terminu „cześć”. Otóż Towarzystwo Strażnica – jak się wydaje – już w latach pięćdziesiątych XX wieku poczyniło rozróżnienie (poprzez słownictwo) czci dla obu tych Osób i trwało to aż do roku 1971. Uczyło ono, że Jezusa trzeba „czcić”, ale „wielbić” można tylko Jehowę (dziś te oba terminy używają zamiennie i tylko odnośnie do Jehowy). Oto tamta nauka:

„Zatem wielbienie musi być składane Jehowie Bogu, choć cześć, sława i wychwalanie powinny być przypisywane także uświetnionemu Jezusowi” („Strażnica” nr 2/1957, s. 22); por. tekst ang.: „Thus the worship was to be rendered to Jehovah God, although blessing, glory and praise were to be ascribed to the glorified Jesus” (ang. „Strażnica” z 1 I 1954 , s. 31).

Podobnie uczyła wydana jeszcze w 1965 roku broszura pt. Słowo – Kogo miał na myśli apostoł Jan?:

„Czcząc Syna okazujemy poszanowanie dla boskiej nominacji Syna na sędziego” (s. 36).

Zapewne dopiero wydanie w 1971 roku wspomnianego słownika pt. Aid to Bible Understanding (Pomoc do zrozumienia Biblii) spowodowało, że Towarzystwo Strażnica usystematyzowało swoje słownictwo na temat wielbienia, czci i hołdu (patrz s. 1242 i 1674). Wtedy też zniknęło rozróżnienie między „wielbieniem” i „czcią”, a dla Jezusa pozostał tylko „hołd”.

I jeszcze jedna uwaga. Otóż pomimo że w angielskich „Strażnicach” używano już od 1950 roku (np. w J 5,23) słowa „szanować” (ang. honor) zamiast „czcić” (ang. worship), to jednak w polskich „Strażnicach” tłumaczono je niejednokrotnie na „czcić”. Dokonywano tego rzekomo za tekstem angielskiej Biblii Towarzystwa Strażnica. Oto przykład:

„Dzieje to się w tym celu «aby wszyscy czcili Syna, właśnie jak czczą Ojca» – Jana 5:22, 23, NW” (Strażnica Nr 2, 1957 s. 22).

Oto zaś ten sam tekst z angielskiej „Strażnicy”:

„Thus, «all may honor the Son just as they honor the Father» – John 5:22, 23, NW” (ang. „Strażnica” z 1 I 1954, s. 31).

Świadczy to o tym, że albo Towarzystwo Strażnica dysponowało wówczas w Polsce słabymi tłumaczami, albo że polscy Świadkowie Jehowy nie nadążali za zmianami poglądów swojej organizacji.

Cześć dla Jezusa

Na początku jedna uwaga: Będziemy tu zamiennie stosować terminy „hołd” i „cześć” w odniesieniu do Jezusa, bo jedynie Towarzystwo Strażnica ma z tym jakieś trudności. Tylko wtedy, gdy wystąpi taka potrzeba, postaramy się uwidocznić różnicę między tymi słowami.

Rozpoczniemy nasz temat, podając zauważalną różnicę pomiędzy wcześniejszym słownikiem biblijnym Towarzystwa Strażnica a nowszym. Ten starszy, z 1971 roku, pt. Aid to Bible Understanding (Pomoc do zrozumienia Biblii), zawiera takie oto zdanie, którego brak i w angielskiej (1988) i polskiej (2006) edycji Insight on the Scriptures (Wnikliwe poznawanie Pism):

„If the rendering «worship» is preferred, then it must be understood that such «worship» is only of a relative kind” (Aid to Bible Understanding, 1971, s. 1242, hasło: Obeisance).

Zdanie to można przetłumaczyć następująco:

Gdyby przyjąć tłumaczenie «wielbić» [lub «czcić»], wtedy musi być rozumiane, że takie «wielbienie» [lub «cześć»] jest tylko względne”.

Powyżej opuszczonego fragmentu we Wnikliwym poznawaniu Pism padają słowa, które znajdują się również w starszym słowniku:

„Bez względu na to, jak przełożono owo greckie słowo, jego znaczenie musi harmonizować z resztą Pisma Świętego” (t. I, s. 826, hasło: Hołd).

Natomiast po tym opuszczonym fragmencie we Wnikliwym poznawaniu Pism znajduje się stwierdzenie:

„Sam Jezus stanowczo oświadczył Szatanowi: «Jehowę, twego Boga, masz czcić [forma słowa proskyneo] […]»”.

Widać więc, że starszy słownik biblijny Towarzystwa Strażnica dopuszczał „względne wielbienie” Jezusa, a nowszy już tego nie uwzględnił. Ciekawe, że „Strażnica” nr 2/1992, s. 23, jakby powróciła do tego porzuconego w 1988 roku przez nowszy słownik stwierdzenia i uczy następująco:

„Tak więc wszelka «cześć» oddawana przez aniołów Synowi Bożemu jest względna, gdyż za jego pośrednictwem jest składana samemu Jehowie”.

Natomiast jeszcze nowsza publikacja nie wspomina o „względnym wielbieniu” ale mówi:

„Jezus z pewnością odgrywa w czystym wielbieniu kluczową rolę, przez co zasługuje na szacunek i respekt […]. Ale cześć prawdziwi chrześcijanie słusznie oddają tylko Wszechmocnemu Jehowie Bogu” („Przebudźcie się!” nr 7/2000, s. 27).

O „względnym wielbieniu” nie mówi również, podobnie jak słownik Wnikliwe poznawanie Pism, inna znana książka Świadków Jehowy pt. Prowadzenie rozmów na podstawie Pism z 2001 roku (s. 128-129).

1. Oto definicja „czci”, jaką podaje słownik Świadków Jehowy (hasło: Oddawanie czci):

„Oddawanie czci. Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. II, s. 237).

Później słownik ten podaje różne słowa hebrajskie i greckie, którymi Pismo Święte określa oddawanie czci.

Wymienia hebrajskie terminy:

– „awad […] oznacza «służyć» (Rdz 14:4; 15:13; 29:15)”;
-„hisztachawah, dosłownie: «kłaniać się» (Rdz 18:2) lub «składać hołd»”;
– „sagad (Iz 44:15, 17, 19; 46:6) oznacza przede wszystkim «paść na twarz»” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. II, s. 237).

Podaje też greckie słowa:

– „latreuo […], latreia kryją w sobie myśl o pełnieniu służby, przy czym nie chodzi zwykłe, prozaiczne posługi, lecz o świętą służbę”;
– „proskyneo jest greckim odpowiednikiem hebrajskiego hisztachawah i oznacza złożenie hołdu, a niekiedy oddawanie czci”;
– „terminy nawiązujące do oddawania czci pochodzą od wyrazów eusebeo, threskeuo oraz sebomai. […] eusebeo oznacza «żyć; postępować zbożnie» lub «czcić; okazywać szacunek»; […] threskeuo […] może oznaczać «formę oddawania czci» – właściwą bądź niewłaściwą […]; sebomai oznacza «oddawać cześć; czcić; szanować»” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. II, s. 237-238).

Co można powiedzieć o powyższych definicjach? Otóż na pierwszy rzut oka stwierdzenia te wyglądają pięknie i składnie. Szczególnie definicja „oddawania czci” wydaje się nam satysfakcjonująca, lecz jest jedno duże „ale”!

Tak się składa, że niestety – o czym się przekonamy – Towarzystwo Strażnica w stosunku do Jezusa nie stosuje wymiennie „oddawania czci” i „hołdu”, jak by to wynikało z powyższej definicji: „Oddawanie czci. Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu”. Zamienność tych terminów zastrzeżona jest u Świadków Jehowy, tylko gdy mowa jest o Bogu! Z tej definicji Towarzystwo Strażnica przydziela Jezusowi gdzie indziej tylko „szacunek” i „hołd”, natomiast Jehowie „cześć” i pozostałe określenia. O tym będziemy mówić poniżej.

Ciekawe też jest to, że omawiając to hasło na stronach 237-238, słownik ów nie wspomina wcale Chrystusa jako odbierającego cześć czy choćby hołd i szacunek. A przecież „Oddawanie nabożnego szacunku lub hołdu” powinno dotyczyć też Jezusa, który jest „Panem i Bogiem”(J 20,28; por. J 5,23, Ap 5,12-13).

Ponieważ omawiany słownik greckie terminy w powyżej cytowanym fragmencie odnosi tylko do Boga, wspomnijmy tylko przykładowo, gdzie są one zastosowane w stosunku do Chrystusa:

– latreuo, latreia – Ap 22,3 (Bóg i Baranek);

– proskyneo – Ap 5,14 (Bóg i Baranek), Hbr 1,6;

– eusebeo – 1 Tm 3,16;

– sebomai – w J 5,23 zastosowane jest do Jezusa i Ojca słowo greckie timao, ale w Mt 15,8-9 jest ono zamiennie użyte z gr. sebomai w odniesieniu do Boga: „Ten lud czci [gr. timao] Mnie wargami […]. Ale czci [gr. sebomai] Mnie na próżno” (Mt 15,8-9).

– threskeuo – choć słowo nie stosowane do Chrystusa, ale użyte w stosunku do aniołów (Kol 2,18), religii faryzeuszów (Dz 26,5) oraz Boga Ojca (Jk 1,26-27), co przyznaje omawiany słownik (t. II, s. 238).

Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica starało się wyszukać w Biblii tylko słowa charakteryzujące cześć względem Boga, a „przeoczyło” te, które dotyczą Syna i Ojca razem. Czyżby miało to służyć jakimś ukrytym intencjom?

Oto niektóre inne terminy greckie, które pozostały jakby niezauważone przez omawiany słownik w tym haśle:

– doksadzo – „otaczać chwałą”, „wysławiać”, „uwielbiać” (J 11,4; 12,23; 13,31; 17,10; Łk 4,15); por. o Ojcu (J 13,31; 14,13; 15,8);

– eksomologeo – „wyznawanie”, że Jezus jest Panem (Flp 2,11); por. o Ojcu (Rz 14,11; 15,9);

– eulogeo – głoszenie Jezusa „błogosławionym” (Mt 21,9; 23,39; Łk 1,42b; 13,35); por. o Ojcu (Ef 1,3);

– eulogia – wołanie o „błogosławieństwo” dla Pana (Rz 15,29; Ap 5,12.13); por. o Ojcu (Hbr 6,7; Ap 5,13; 7,12);

– timao, time – „cześć”, „szacunek” dla Syna (J 5,23; Hbr 2,7.9; 2 P 1,17; Ap 5,12-13); por. o Ojcu (J 5,23; 8,49; 1 Tm 1,17; Ap 5,13; 7,12);

– fobos – „bojaźń” Pańska, Chrystusowa (2 Kor 5,11; Ef 5,21); por. o Ojcu (Dz 9,31; Rz 3,18; 2 Kor 7,1);

– fobeomai – „lękać się”, „czuć bojaźń” przed Chrystusem (Mt 9,8; Mk 11,18; Kol 3,22); por. o Ojcu (Łk 1,50; 1 P 2,17; Ap 14,7);

– endoksadzomai – „być uwielbianym”, „otaczanym chwałą” (2 Tes 1,10.12); por. o Bogu (Ps 89,8 – LXX).

– agapao – „miłować” (J 8,42; 14,15.21.23-24.28, 21,15-16; Ef 6,24; Jk 1,12; 1 P 1,8); por. o Ojcu (Mt 22,37; Mk 12,30; Łk 10,27; Rz 8,28; 1 Kor 2,9; 8,3; Jk 2,5; 1 J 4,10.20-21; 5,1-2).

Powiedzmy też przykładowo kilka słów o pierwszym greckim terminie doksadzo. Łk 4,15 mówi, że Jezus był „wysławiany przez wszystkich”. Lecz Biblia Towarzystwa Strażnica oddała te słowa jako „darzony przez wszystkich szacunkiem”, choć w stosunku do Boga używa tu słówka „wychwalany” (np. Łk 2,20; 5,25; 17,15). Nawet członki ciała mogą być według tej Biblii „otaczane chwałą” (1 Kor 12,26), a Syn Boży – nie (Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata, 1997). Ciekawe, że Świadkowie Jehowy w swym grecko-angielskim przekładzie Nowego Testamentu (The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures) w Łk 4,15, przy tłumaczeniu słowo w słowo, użyli słów being glorified, w oficjalnym zaś tekście angielskim tylko being held in honor.

Pamiętajmy też, że jeśli powyższe terminy czasem są stosowane wobec innych osób, to nie ma to wielkiego znaczenia, ponieważ wobec Jezusa używane są one w takim znaczeniu jak wobec Boga Ojca. Najwyraźniej ukazują to chyba teksty J 5,23 i Ap 5,12-13. Prawie identyczne są też słowa wysławiające Chrystusa i Boga w Flp 2,10-11 i Rz 14,11, a teksty J 8,49 („czczę Ojca”) i 2 P 1,17 („Otrzymał […] od Boga Ojca cześć […]”) mówią o wzajemnym okazywaniu sobie czci (gr. timao, time) przez Osoby Boże.

Na koniec zobaczmy w tabeli, jak wygląda porównanie oddawania czci Ojcu i Synowi:

Baranek według Ap 5,12

Bóg według Ap 7,12

„Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”.

Baranekowi, prócz sześciu wspólnych z Ojcem przymiotów, przysługuje dodatkowo „bogactwo”, które Bóg posiada też wg Flp 4,19.

Patrz też wspólnie (Ojciec i Syn) dodatkowo kratos (Ap 5,13) – „siła, moc, potęga”. Ten termin grecki nie występuje w Ap 5,12 i 7,12.

Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków!”.

Bogu, prócz sześciu wspólnych z Synem przymiotów, przysługuje dodatkowo „dziękczynienie”, które Jezus otrzymuje też wg Łk 17,16.

Patrz też wspólnie (Ojciec i Syn) dodatkowo kratos (Ap 5,13) – „siła, moc, potęga”. Ten termin grecki nie występuje w Ap 5,12 i 7,12.

2. Oto co podaje omawiany słownik o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa (hasło: Hołd):

„Hołd. Wyrażenie swego podporządkowania przez złożenie pokłonu, uklęknięcie, upadnięcie na twarz lub w jeszcze inny sposób; również zwykłe okazanie szacunku. «Hołd» często jest trafnym odpowiednikiem hebrajskiego słowa hisztachawah i greckiego proskyneo” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. I, s. 824).

Dalej w długim fragmencie Towarzystwo Strażnica omawia różne formy hołdu i pokłonów w Starym i Nowym Testamencie oraz przedstawia sytuacje, gdzie użyte są powyższe hebrajskie i greckie słowa. Dotyczy to zwykłych ludzi, króla, osoby piastującej władzę, arcykapłana, proroka, starszego wiekiem krewnego, przybysza, fałszywych bogów i ich wizerunków, chrześcijan, aniołów, Boga prawdziwego i wreszcie Jezusa Chrystusa (t. I, s. 824-825).

Co można o tym powiedzieć? Otóż ten wstęp jest w słowniku Świadków Jehowy tylko przygotowaniem do zmniejszenia rangi greckiego słowa proskyneo (cześć, hołd, pokłon), użytego wiele razy w stosunku do Jezusa. Bo zapewne domyślamy się, że Towarzystwo Strażnica nie będzie zestawiać Jezusa, Syna Bożego oraz „Pana i Boga” (J 20,28) z Bogiem Ojcem, mówiąc o hołdzie, ale z innymi osobami, które wymieniliśmy powyżej.

My jednak, zgodnie z Biblią, będziemy łączyć Jezusa z Jego Ojcem w oddawanym im hołdzie, czy raczej w należnej Im czci. Tak będzie też w przypadku greckiego słowa proskyneo:

„«Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!» […] Starcy zaś upadli i oddali pokłon [proskyneo]” (Ap 5,13-14) („cześć” – Nowy Testament ks. S. Kowalskiego, 1957; „najgłębszy hołd” – Nowy Testament. Współczesny Przekład, 1991).

Ciekawe, że Towarzystwo Strażnica w swym słowniku jakoś nie komentuje tekstu Ap 5,14, a jedynie wspomina, że „Jeśli […] uznać, że aniołowie «oddają cześć» Synowi, to w rzeczywistości za jego pośrednictwem oddają ją Jehowie Bogu […] (Obj 4:10, 11 […]; Obj 5:13, 14; 21:22)” (t. I, s. 826).

Oczywiście w tym wypadku to nie jest prawda, bo Chrystus w tym fragmencie (Ap 5,13-14) występuje obok swego Ojca i każdy z Nich odbiera cześć osobno. Nie ma tu więc mowy o pośrednictwie. Mało tego, Jezus nie jest pośrednikiem dla aniołów, lecz dla ludzi (1 Tm 2,5)!

Z satysfakcją trzeba stwierdzić, że w jednym, jedynym przypadku, tzn. w Ap 5,14, Biblia Towarzystwa Strażnica użyła słowo „cześć” w stosunku do Jezusa, ale pewnie tylko dlatego, że występuje On tam wraz z Ojcem. Oto ten fragment:

„starsi zaś upadli i oddali cześć” (Ap 5,14) (Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata, 1997);

„and the elders fell down and worshiped” (Ap 5,14) (New World Translation of the Holy Scriptures – With References, 1984).

Dziwne, czemu jednak Świadkowie Jehowy nie uznają owej „czci” dla Jezusa, a tylko „hołd”?

Nie tylko po zmartwychwstaniu cześć dla Jezusa jest zrównywana z czcią dla Boga. Wiemy to na przykładzie słów z J 5,23 („aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał”) i nawet jeśli odczytamy je jako „szacunek”, a nie „cześć”, to jednak ma on być identyczny dla Syna jak dla Ojca! Omawiany słownik jakoś nie poświęca uwagi temu wersetowi. Jego jedyny komentarz o nim jest następujący:

„Ponieważ to Jehowa Bóg wywyższył swego Syna, każdy, kto nie chce uznać Jezusa Chrystusa za nieśmiertelnego Króla królów i Pana panów, lekceważy jego Ojca. Syn zasługuje na szacunek i lojalne poparcie ze względu na swoją pozycję i dokonania (Jn 5:23; 1Tm 6:15, 16; Obj 5:11-13)” (t. II, s. 829, hasło: Szacunek).

Ani słowa tu o zrównywaniu szacunku dla Osób Bożych, a przecież wcześniej (J 5,19-22) mowa jest też o takich samych czynach Jezusa jak Ojca (sądzenie, wskrzeszanie, „to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” – J 5,19).

Omawiany słownik czyni jeszcze tylko jedną aluzję do słów J 5,23:

„Na respekt zasługiwali ci, którzy występowali w imieniu Jehowy – prorocy, a zwłaszcza Syn Boży, Jezus Chrystus. […] por. J 5:23” (t. II, s. 592, hasło: Respekt).

Tu także nie zestawiono Syna z Ojcem, lecz z prorokami.

Czy rzeczywiście greckie słowo timao tłumaczone częściej jako „cześć”, ale też jako „szacunek”, ma wyłącznie znaczenie „szacunku”? Otóż nawet gdy bywa ono oddawane jako „szacunek”, to jednak w znaczeniu „czci”! Oto przykłady biblijne, dotyczące Chrystusa i Boga, gdzie termin ten występuje wymiennie ze słowami „chwała” i „cześć”. Cytujemy z Biblii Świadków Jehowy, w której użyto słowo „szacunek”:

„On bowiem jest poczytywany za godnego większej chwały [gr. doksa] niż Mojżesz, podobnie jak więcej szacunku [gr. time] niż dom zażywa ten, kto go buduje” (Hbr 3,3).

„Lud ten okazuje mi szacunek [gr. timao] swoimi wargami […]. Lecz na próżno mnie czczą [gr. sebomai]” (Mt 15,8-9; por. Mk 7,6-7).

Mało tego, cytowane słowa w Mt 15,8-9 i Mk 7,6-7 pochodzą z Iz 29,13, a tam Biblia Świadków Jehowy oddała je jako „wychwalają mnie” (za gr. timao) i „bojaźń” (za gr. sebomai). Dodajmy, że w greckim Starym Testamencie występują tu prawie identyczne słowa jak w Nowym Testamencie.

To co powiedzieliśmy powyżej o greckim słowie timao w J 5,23, dotyczy też Ap 5,12-13, bo i tam ono występuje (także w np. 2 P 1,17; J 8,49; Ap 4,9.11; 7,12).

3. Oto dalsze słowa o hołdzie i kwestionowanej czci dla Jezusa (hasło: Hołd):

„O złożeniu hołdu człowieczemu królowi wspomniał Jezus w pewnej przypowieści (Mt 18:26). Najprawdopodobniej tego rodzaju hołd złożyli astrolodzy Jezusowi jako «narodzonemu królowi Żydów»; taki też hołd rzekomo chciał mu oddać Herod, a szyderczo również żołnierze przed zawieszeniem go na palu. Bez wątpienia nikt z nich nie uznawał go za Boga czy bóstwo (Mt 2:2. 8; Mk 15:19)” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. I, s. 825).

Co powiemy o tych stwierdzeniach? Otóż zapytajmy, dlaczego słownik Towarzystwa Strażnica podaje, że hołd składany Jezusowi miał być „najprawdopodobniej” taki, jaki był złożony w przypowieści zwykłemu królowi? Widać tu jakąś niepewność autorów słownika, co do swego wniosku. I słusznie, bo Jezus to nie „zwykły król”, ale taki, którego „król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2,3). Mało tego, to Król na którego obecność wskazywało nadzwyczajne zjawisko – gwiazda.

Prócz tego Herod wypytywał nie tylko o króla, ale o kogoś więcej, o Mesjasza (Mt 2,4)! Tego Króla-Władcę zapowiadał prorok (Mt 2,5-6). Fragment, który o Nim zacytowali uczeni Herodowi, nie wszystko jeszcze ukazał (Mi 5,1; por. Mt 2,6). Ale gdy przeczytamy dalsze słowa proroka Micheasza, dopiero wówczas zdamy sobie sprawę z tego, że mowa jest tu o oczekiwanym Mesjaszu:

„a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności […]; paść będzie mocą Jahwe, przez majestat Boga swego, Jahwe” (Mi 5,1-3).

Takiemu to Królowi mieli złożyć pokłon, cześć i hołd Mędrcy, a obawiał się Go Herod i cała Jerozolima. Czy można więc porównywać ten hołd z tym z przypowieści Jezusa? Chyba słownik Towarzystwa Strażnica pomylił się z tym swoim „najprawdopodobniej”.

Prócz tego, gdy mowa jest powtórnie o hołdzie Mędrców, to napisane jest, że prócz pokłonów złożyli mu oni dary (Mt 2,11). O nich zaś komentarz biblijny mówi następująco:

„Niektórzy są przekonani, iż wymienione dary mają charakter symboliczny: dla podkreślenia godności królewskiej (złoto) Dziecięcia, Jego pochodzenia Bożego i godności arcykapłańskiej (kadzidło) oraz Jego człowieczeństwa zapowiadając swą symboliką gorycz przyszłej męki, a przede wszystkim Jego pogrzeb (mirra)” (Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp – Przekład z oryginału – Komentarz, ks. J. Homerski, Poznań – Warszawa 1979, s. 90).

Co do żołnierzy, którzy składali „Mu hołd” (Mk 15,19), to rzeczywiście nazywali Jezusa tylko „królem żydowskim” (Mk 15,18), ale już na krzyżu, gdy dojrzeli «znaki» (Mk 15,33; Mt 27,54), wraz z dowódcą powiedzieli: „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” (Mt 27,54; por. Mk 15,39). Wiemy zaś, że ewangeliczne określenie „Syn Boży” często jest równoznaczne z terminem „Bóg” (np. J 20,31; por. J 20,28); „Jednorodzony Syn Boży” (J 3,18); por. „Jednorodzony Bóg” (J 1,18). Widzimy więc, że żołnierze, choć nieświadomie i nieszczerze, ale złożyli Chrystusowi nie tylko hołd królewski, ale i oddali cześć Boską.

Dalsze omówienie tego tematu znajdziemy w drugiej części tego artykułu.

TEOLOGIA „AKTU ODDANIA RUCHU ŚWIATŁO-ŻYCIE NIEPOKALANEJ MATCE KOŚCIOŁA”

Jubileuszowe zamyślenia

o.Celestyn Napiórkowski OFMConv

[Tekst publikowany za zgodą ks. Adama Wodarczyka, Moderatora Generalnego Ruchu Światło-Życie]

Jubileusze przyzywają wspomnienia. Trzydzieści lat temu, 11 czerwca 1973 roku, dokładnie w tym miejscu dokonało się pierwsze uroczyste zawierzenie Ruchu Światło-Życie Niepokalanej Matce Kościoła. Brat Franciszek od Niepokalanej Matki Kościoła i Chrystusa Sługi, założyciel Ruchu Światło-Życie, uznał tamto wydarzenie za konstytutywny akt tegoż ruchu.

Organizatorzy dzisiejszych uroczystości wpadli na pomysł, by zamyślić się przy tej okazji nad teologią i duchowością wielkiego tekstu Aktu oddania Ruchu, skoro Założyciel uznał go za kamień fundamentalny. Pomysł to przedni.

W sposób nieprzemyślany przyjąłem propozycję Moderatora Generalnego Ruchu, ks. Romana Litwińczuka, dokonania tych zamyśleń podczas wielkiej Oazy Matki 2003. Nie wziąłem pod uwagę, że to okres wielkich żniw na uczelni. Kiedy przyszła łaska oprzytomnienia i realizmu, za późno było na odwrót.

Co udało się zrobić? Zebrałem wiele różnych aktów oddania się Matce Najświętszej i wybrałem kilka, w moim przekonaniu najbardziej znaczących. Ułożyłem je obok siebie. Zapraszam do zwiedzenia tej wystawy. Jako przewodnik wystawy sięgam po szkiełko i oko teologa. Przydadzą się one do odkrycia teologii wspomnianych Aktów, by w jej kontekście uważnie odczytać Akt Oddania Ruchu Światło-Życie z Krościenka sprzed 30 lat. Łatwo domyślić się celu zwiedzania. Chodzi o ustalenie, w czym kryje się oryginalność teksu napisanego przez brata Franciszka, odczytanego przez brata kardynała Karola, a ożywiającego wielki Ruch, w sercu którego dokonało się tamto wydarzenie sprzed lat.


I. Teologia wybranych aktów oddawania się Najświętszej Maryi Pannie


Zanim było Krościenko, zanim był w Krościenku 11 czerwca 1973 Kardynał z Krakowa i uroczysty Akt Oddania Ruchu Światło-Życie Niepokalanej Matce Kościoła jako akt konstytutywny, było wiele znaczących aktów oddania się Matce Bożej. Stanowiły one dalszy czy bliższy kontekst teologiczny naszego wydarzenia. Dobrze jest postrzegać badany przedmiot nie w izolacji, ale w kontekście. Kontekst utworzy 9 aktów oddania się Matce Bożej:

  1. Fenickiego i Chomentowskiego,

  2. króla Jana Kazimierza,

  3. św. Ludwika Grigniona de Montfort,

  4. św. Maksymiliana,

  5. Legionu Maryi,

  6. Jasnogórskich ślubów Narodu,

  7. oddania Polski w macierzyńską niewolę miłości Maryi Matce Kościoła,

  8. Ruchu Rodzin Nazaretańskich,

  9. Jana Pawła II z Fatimy (1982).


1.1. Akt oddania się za wiecznego niewolnika Najświętszej Pannie

(Franciszek Stanisław Fenicki – Jan Chomentowski, 1632)1


Akt oddania polscy jezuici zredagowali w formie przemówienia do Matki Najświętszej: „Naświętsza Panno rodzicielko (Boża MARYA. Oto ja, N.) N.”…

Jezuici wyznają swoją niegodność, przypominają dobroć i łaskawość Maryi oraz Jej opiekę, obierają sobie Ją za „osobliwą Panią, Matkę i orędowniczkę”. Deklarują gotowość bycia Jej sługami i niewolnikami na zawsze. Nazywają Maryję także Panną przechwalebną i Matką miłosierdzia. Proszą, by nimi kierowała i przyszła na ratunek w godzinę ich śmierci.

Nie ma tu apostrofy do Boga ani do Chrystusa. Owszem, Chrystus jest wspomniany – w kontekście nieco dziwnym: Jezuici zaklinają Maryję przez „naydroższą Krew Syna, IEZVSA Chrystusa”, aby ich przyjęła za swoich niewolników. Nie wobec Chrystusa argumentują, Jego Krwią, ale Matkę Bożą zaklinają by ich przyjęła… Teologia przynajmniej dziwna.

Brakuje otwarcia społecznego i apostolskiego. Akt oddania Fenickiego-Chomentowskiego mieści się w granicach pobożności indywidualnej. Brakuje też osadzenia w szerszym kontekście teologicznym.


1.2. Śluby Jana Kazimierza (1 IV 1656)2


Król, jak wspomniani jezuici, zwraca się nie do Boga, nie do Trójcy Świętej, nie do Jezusa Chrystusa, ale do „Wielkiej Boga człowieka Rodzicielki, Panny Najświętszej – Magna Dei Hominis Mater, Virgo Sanctissima […]”. Jej opiece i obronie poleca swoje narody, wojska i wszystek lud. Prosi o pomoc i miłosierdzie w opłakanym i groźnym stanie królestwa.

Król z narodem są świadomi wielkich dobrodziejstw otrzymanych od Maryi. Czują się zobowiązani do „nowego i gorliwego poświęcenia się na Jej służbę”. Król we własnym i swoich ludów imieniu przyrzeka szerzyć cześć Maryi i Jezusa Chrystusa.

Król ślubuje podjąć starania u Stolicy Apostolskiej o święto upamiętniające dzień lwowskich ślubów, ale pod warunkiem, że Matka Boża załatwi u Syna zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi Polski, zwłaszcza nad Szwedami.

Król przyrzeka i ślubuje, że po wyzwoleniu zadba o wyzwolenie ludu od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków.

Jaki obraz Chrystusa, a jaki Maryi odsłania się w ślubach Jana Kazimierza? Maryja jest „najmiłosierniejszą Królową”, Chrystus „sprawiedliwym Sędzią”, który „z powodu jęku i ucisku ludzi stanu plebejskiego zesłał plagi, zarazy, wojny i inne nieszczęścia przez ostatnich lat siedem”.

Cel oddania – nie indywidualne dobra duchowe – jak u jezuitów, ale społeczno-polityczno-narodowy.


1.3. Akt oddania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi (ok. 1700) św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort3


Wielki apostoł niewolnictwa maryjnego prawdopodobnie zdziwiłby się niemało, słysząc licznych apostołów tzw. maryjnego niewolnictwa, przypisywanego jego autorstwu. Św. Ludwik był przede wszystkim wielkim misjonarzem ludowym zafascynowanym odwieczną wcieloną Mądrością, czyli Chrystusem. Dwa miejsca zdumiewały go najbardziej: łono Maryi oraz krzyż, a ściślej – Słowo odwieczne wcielone, ukryte w łonie Kobiety-Matki, i Słowo odwieczne wcielone wiszące na krzyżu; ukrywające się w łonie swej Matki i ukrywające się na krzyżu, odwieczna Mądrość wcielona i ukrzyżowana. Z niesłabnącym zapałem szerzył dwa kulty: kult Mądrości wcielonej w Maryi oraz kult Ukrzyżowanego. Kult Mądrości Ukrzyżowanej szerzył m.in. poprzez budowanie Kalwarii z wielkim krzyżem – na zakończenie prowadzonych misji ludowych; kult Mądrości wcielonej połączył z osobowym miejscem wcielenia, czyli z Matką Bożą. Szerzył cześć Chrystusa w Maryi, jako żywym tabernakulum czy żywym kościele. Swój Akt ofiarowania się zatytułował w sposób, który wybitnie i celnie charakteryzuje specyfikę jego podejścia. Jest to Akt ofiarowania się Chrystusowi. Rozpoczyna ów Akt wielką i piękną apostrofą do odwiecznej, wcielonej w Maryi Mądrości:

„O odwieczna, wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze, Synu jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Ojca Twego w wieczności oraz w dziewiczym łonie Maryi [zaznaczenie SCN], Twej najgodniejszej Matki, w czasie Twego wcielenia”.

Następnie św. Ludwik dziękuje odwiecznej i wcielonej Mądrości za wcielenie, za przyjęcie (uwaga!) postaci sługi. Chwali Ją i uwielbia za to, że Ona, Mądrość, raczyła poddała się Maryi po to, aby jego, Ludwika, uczynić przez Maryję swoim niewolnikiem (uwaga: wielkie dzieło wcielenia miało na celu uczynić go niewolnikami odwiecznej i wcielonej Mądrości, czyli Chrystusa; święty nie mówi, że „niewolnikiem Maryi”, ale że „niewolnikiem Jezusa przez Maryję”. Wspomina o chrzcie, wyznając, że nie dochował złożonych przy nim obietnic (domyślne: przynależenia do Chrystusa i bycia Jego niewolnikiem). Obecnie wszystko w nim, w Ludwiku, zasługuje na Chrystusowi gniew, dlatego on, Ludwik, nie śmie już zbliżyć się do Jezusa. Mówi, że nie śmie już sam zbliżyć się do Najświętszego i Najdostojniejszego Majestatu Chrystusa, dlatego zwraca się od Chrystusa do Maryi, ucieka się do Jej wstawiennictwa i miłosierdzia. Przypomina Panu Jezusowi w Najświętszym i Najdostojniejszym majestacie, że to On sam, Jezus, dał mu, tzn. niewiernemu Ludwikowi, Maryję za Pośredniczkę u siebie. Jej pośrednictwo jest możne, dlatego Ludwik liczy na nie i spodziewa się, że Maryja wyjedna mu o Chrystusa skruchę i przebaczenie grzechów, prawdziwą mądrość i wytrwanie w mądrości.

Teraz święty zmienia adresata swojego słowa; przechodzi do „Niepokalanej Dziewicy, żywego Przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie”. Pozdrawia Matkę Bożą jako Królową nieba i ziemi, „której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane”, oraz jako Ucieczkę grzeszników, „której miłosierdzie nie zawiodło nikogo”. Pozdrowiwszy, przystępuje do najważniejszego, czyli samego aktu oddania. Zaczyna od odnowienia i zatwierdzenia ślubów chrztu (właśnie ślubów, nie przyrzeczeń), wyrzeka się szatana i jego dzieł, a oddaje się całkowicie (uwaga! komu się oddaje?) „Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia”. Podstawowe zatem oddanie to oddanie się Chrystusowi, Mądrości wcielonej. Oddanie się Maryi następuje jako drugi etap oddania; ma na celu zabezpieczać oddanie pierwsze i podstawowe: ma zabezpieczać oddanie się Chrystusowi, czyli oddanie się Maryi pełni funkcję służebną w stosunku do oddania się Chrystusowi. Święty napisał: Św. Ludwik oddaje się i poświęca jako niewolnik swej Matce i Pani, by być wierniejszym Chrystusowi: „Bym zaś wierniejszy Mu był” [wierniejszy Chrystusowi]. Bardzo klarownie oddanie się Chrystusowi wyeksponował jako cel oddawania się Matce Pana. Kiedy już wskazał główny cel maryjnego niewolnictwa: zabezpieczenie wierności oddaniu się Chrystusowi, dodał trzy inne cele: 1) by uczcić i naśladować uległość odwiecznej Mądrości, 2) by uczcić władzę Jezusa i Maryi nad Ludwikiem, 3) by podziękować Trójcy Przenajświętszej za udzielone mu przywileje. Święty następnie prosi Maryję o protekcję u Syna, by przez Maryję go kiedyś przyjął, jak przez Maryję go odkupił. Matkę Miłosierdzia prosi o łaskę prawdziwej mądrości Bożej; Dziewicę wierną prosi o wierność Chrystusowi, ponieważ pragnie być „zawsze i we wszystkim tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa”. Kończy odwołaniem się do pośrednictwa Maryi oraz do Jej przykładu: „abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i Jego chwały w niebie”.

Wiele głębokiej teologii kryje się w Grignionowym akcie oddania: odwieczna Mądrość i Chrystus Sługa, i oddanie się Chrystusowi w sakramencie chrztu. Jednego jednak nie można pojąć: dlaczego porzuca Chrystusa, by przejść do Maryi, dlaczego w newralgicznym punkcie zawodzi (bo przecież zawodzi – argumentując zagniewaniem, największą świętością i Najdostojniejszym Majestatem Chrystusa z jednej strony, a miłosierną Wstawienniczką i Pośredniczką z drugiej strony.


1.4. Akt poświęcenia się Niepokalanej św. Maksymiliana Kolbego (1917)4


Adresatką Aktu jest Niepokalana, nieba i ziemi Królowa, Ucieczka grzeszników i Matka nasza najlitościwsza, której Bóg zechciał zlecić cały porządek miłosierdzia (idea Wszechpośredniczki), której ręce niepokalane i najmiłościwsze. Przez te ręce wszelkie łaski spływają. Nie ma wzmianki o Trójcy Świętej, jest wzmianka o Bogu – tylko tyle, że Bóg Niepokalanej zlecił cały porządek miłosierdzia. Obraz Chrystusa bardzo ciepły i serdeczny. Dwukrotna wzmianka i dwukrotnie w połączeniu z Sercem Jezusa. Z tego Serca spływają na nas wszelkie łaski, a Królestwo tego Serca jest celem aktu oddania się Niepokalanej. Oddanie się Niepokalanej aspiruje do maksymalnej totalności. Nie ma idei, że oddając się Niepokalanej oddajemy się Chrystusowi. Chrystus z Sercem i Jego Królestwo pojawiają się jako punkt dojścia, jako cel ostateczny. Uwaga skupia się na drodze czy metodzie: całkowite oddanie się Niepokalanej Wszechpośredniczce łask jako narzędzie w budowaniu Królestwa Serca Jezusa.

Interesujące, że z jednej strony cały porządek miłosierdzia został zlecony Niepokalanej (tu kleryk franciszkański idzie za św. Bernardem, który podzielił Królestwo Chrystusa na królestwo miłosierdzia – oddane we władanie Maryi, by rozdawała łaski, kiedy chce, komu chce i jak chce, oraz królestwo sprawiedliwości pozostawione Chrystusowi – niechaj Pan miłosierny wybaczy św. Bernardowi taką jego miłość do Matki Bożej i takie teologiczne pomysły), z drugiej strony nie pojawia się Chrystus Sędzia, ale Chrystus miłosierny.

O. Kolbe otwiera akt oddania na rozległy cel apostolski; nie chodzi mu przede wszystkim o uświęcenia jednostki (co widzieliśmy u Grigniona), ale o nawrócenie i uświęcenie wszystkich, zwłaszcza masonów.

Święty maluje obraz Jezusa wyłącznie maksymalnie ciepło: „błogie Królestwo Najświętszego Serca Jezusowego oraz Najsłodsze Serce Jezusowe”. Jednak nie proponuje, by biec do Niego i rzucić się Mu w ramiona, ale by oddawać się Maryi… Na wielu miejscach zakłada, nawet niekiedy próbuje uzasadniać, że płynie z tego większa chwała Boża.


1.5. Akt poświęcenia używany przez Legion Maryi5


Legion, założony w 1921 roku (4 lata później niż Rycerstwo Niepokalanej), deklaruje solidarność z duchowością św. Ludwika Grigniona de Montfort. Posługuje się jednak własnym Aktem poświęcenia się. Ma on dwie części: pierwsza jest obszerna, druga radykalnie zwięzła. Proporcja jak 10:1. W pierwszej przypomina się miejsce i rolę Maryi w planach Bożych i w dziejach zbawienia, w życiu Jezusa, Kościoła i naszym (stąd rozległość). Mówi się m.in., że z woli Bożej została ustanowiona Pomocnicą Chrystusa i Pomocnicą niezbędną i nierozłączną. Gdyby nie Ona, nadal żylibyśmy w ciemnościach. Została zjednoczona z Chrystusem we wszystkich Jego Tajemnicach i zrównana z Nim w chwale Wniebowstąpienia. Jej modlitwa ściągnęła Jezusa na ziemię. Już w planach Bożych miała być narzędziem w każdym rozdawnictwie łask. Po tym wyznaniu następuje część druga – akt poświęcenia:

„Gdyśmy w ten sposób wyznali wielkość i słodycz naszego długu, cóż więcej możemy powiedzieć, jak tylko powtórzyć z całego serca: «Jesteśmy całkowicie Twoi, nasza Królowo i nasza Matko, i wszystko, co mamy, jest Twoim»”.

Nie znajdujemy tu niewłaściwego obrazu Boga. Jest miłosierny. W miłosiernych swoim planach złączył Maryję z Odkupicielem – od wieczności po wieczność, od planów zbawienia po wspólnotę chwały w niebie. W obrazie Chrystusa również nie znajdujemy elementów surowości.

Autor tekstu nie usiłował formalnie argumentować za aktem całkowitego oddania się Chrystusowi nie wprost, ale pośrednio, przez Maryję. Po prostu opisał rolę i miejsce Maryi w planach Bożych i dziejach zbawienia i przeszedł do aktu oddania, traktując ten krok prawdopodobnie jako rzecz samą przez się zrozumiałą i przekonującą.



1.6. Jasnogórskie śluby Narodu (28 VIII 1956)6


Adresatem jest „Wielka Boga-Człowieka Matka, Bogarodzica, Dziewica, Bogiem sławiona Maryja, Królowa świata i Polski Królowa!” – a więc nie Bóg i nie Chrystus. Wyraźnie nawiązuje się do ślubów Jana Kazimierza sprzed 300 lat. Maryja otrzymuje nowe tytuły, po które nie sięgnął Jan Kazimierz: „Pośredniczka Łask Wszelkich oraz Matka Miłosierdzia, Łaskawa Pani, którą prosimy, by spojrzała na nas okiem Miłosierdzia swego, Królowa Polski, Matka Dobrej Rady, Matka Chrystusowa, Dom Złoty, Zwycięska Pani Jasnogórska, Matka naszej Drogi, Prawdy i Życia”.

O obrazie Boga i Chrystusa trudno mówić: pojawiają się bowiem jakoś na marginesie, w cieniu.

Pod względem treści Jasnogórskie śluby dzielą się na dwie części: w pierwszej duchowieństwo z „królewskim kapłaństwem”, czyli z laikatem, składa Maryi w ofierze siebie i wszystko, co posiada, a także odnawia śluby Jana Kazimierza; w drugiej części – wyraźnie obszerniejszej – składa przyrzeczenia czynić wszystko, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Maryi oraz Jej Syna, co kolejne przyrzeczenia pięknie ukonkretniają. Nie ma hasła „Przez Maryję do Chrystusa”. Chrystusa w Jasnogórskich ślubach narodu boleśnie mało. Przyrzeczenia Jasnogórskich ślubów składa się bezpośrednio przed obliczem Trójcy Świętej, o Chrystusie nie ma tu wzmianki.

W przededniu milenium chrztu Polski chrzest został wprawdzie wspomniany, ale natychmiast został połączony z Maryją:

Ty pierwsza wyśpiewałaś Narodowi hymn wyzwolenia z niewoli grzechu; Ona pierwsza stanęła w obronie maluczkich i łaknących i okazała światu Słońce Sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego”.

Maryja niech nas prowadzi poprzez polską ziemię do Bram Ojczyzny niebieskiej. A gdzie Pan Jezus? Spotkamy Go dopiero na progu nowego życia, do którego zaprowadzi nas Ona sama.


1.7. Oddanie Polski w macierzyńską niewolę miłości Maryi, Matce Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego (3 V 1966)7


Ten historycznie wielki akt otwiera uroczysta inwokacja skierowana do Boga Ojca:

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego dałeś światu za sprawą Ducha Świętego przez Maryję, Służebnicę Twoją, Bogarodzicę, Matkę Boga i Kościoła.

Ojcze wszystkich Dzieci Bożych! […]

Wołamy dziś do Ciebie przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Pośrednika między niebem a ziemią, przez przyczynę Matki Chrystusowej i naszej matki i przez wstawiennictwo wszystkich świętych Patronów polskich”.

Następuje monolog z Bogiem Ojcem na temat dziejów Polski: przecież to z woli Boga Ojca dotarli do nas misjonarze, dostąpiliśmy łaski chrztu, włączeni zostaliśmy do Ciała Mistycznego Chrystusa, Jemu śpiewamy wdzięczne Te Deum za milenium chrześcijaństwa W monologu informuje się Boga Ojca, że pragniemy zabezpieczyć Kościół na drugie tysiąclecie i że mamy na to pomysł:

„uczynimy to w niezawodnych dłoniach Matki Najświętszej, których opieki i pomocy doświadczyliśmy przez dzieje; Ona uratowała wiarę narodu; pragniemy, Ojcze, w Twoim obliczu oddać Jej całkowicie umiłowaną ojczyznę naszą na nowe Tysiąclecie wiary, za Kościół Twojego Syna”.

Z Chrystusem Ksiądz Prymas nie rozmawia. Od Ojca przechodzi bezpośrednio do Bogurodzicy Dziewicy, Matki Kościoła, Królowej Polski i Pani naszej Jasnogórskiej, która jest dana „ku obronie Narodu polskiego”. W ostatnim zdaniu słyszymy prośbę, by Maryja naszą ufność złożyła „przed obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego”.

Oddanie Polski z 3 V 1966 roku otrzymuje nowy oddech, szeroki, katolicki: oddajemy Maryi „w niewolę miłości za Kościół całą Polskę, wszystko, co Polskę stanowi”, nie tylko za Kościół w Polsce i za jego wolność, ale także za Kościół na całej ziemi.

Prymas prosi Matkę Bożą, by przyjęła Kościół w Polsce w niewolę i posługiwała się nim jako swoim narzędziem ku pożytkowi Kościoła uniwersalnego. Prymas wierzy, że takie oddanie Maryi znaczy oddaniem się w niewolę Chrystusowi:

„Oddając się Tobie za Kościół, który jest żyjącym i obecnym w świecie współczesnym Chrystusem, wierzymy, że przez Twoje ręce oddajemy się w niewolę samemu Chrystusowi i Jego sprawie na ziemi”.

Wyraźnie dostrzegamy w tym akcie oddania Polski w macierzyńską niewolę soborowe poszerzenie perspektywy i poczucie odpowiedzialności na cały Kościół.

Pojawia się wyraźnie sformułowana świadomość, że oddanie się w niewolę Matki Bożej znaczy oddanie się w niewolę Chrystusowi. Brak próby argumentującego wyjaśnienia, a przecież ono jest bardzo potrzebne, narzuca się bowiem myśl: Czemu nie oddawać się bezpośrednio Chrystusowi?



1.8. Akt oddania się Matce Bożej na wyłączną służbę Kościołowi (Ruch Rodzin Nazaretańskich)8


Akt właściwie nie ma adresata. Oddający się wymienia swoje imię i nazwisko (albo tylko imię) i oświadcza: „Składam wobec Boga w Trójcy Jedynego na ręce mojego spowiednika, akt oddania się Maryi i na wyłączną służbę Kościołowi”. Oddający się podkreśla swoją duchową nędzę i sytuację ewangelicznego żebraka. Jako taki pragnie „żyć na wzór Jana Apostoła w komunii z Maryją”. Ufa, że Maryja będzie żyła w nim i za niego na obraz i podobieństwo swego Syna; ufa również, że w ten sposób ostatecznie już nie on będzie żył, ale Chrystus w Nim, za niego i przez niego. Oddający się podpisuje się pod tym aktem, dodając datę.

Elementy charakterystyczne: 1) ważną rolę przyznaje się spowiednikowi (wyróżnik Ruchu Rodzin Nazaretańskich); 2) podkreśla się wymiar apostolsko-eklezjalny, stoi przed Nim z pustymi rękoma: „na wyłączną służbę Kościołowi”; 3) wprowadza się umiłowany przez Marcina Lutra element antropologiczny – człowiek wobec Boga jest żebrakiem; 4) Jana Apostoła postrzega się jako wzór życia w komunii z Maryją; 5) Wyraża się nadzieję, że Maryja będzie żyła w nas i za nas, a „w ten sposób ostatecznie już nie ja będę żył, ale Chrystus we mnie, za mnie i przeze mnie”. Teolog zgłasza pytanie, czy Jezusa nie przesuwa się na dalszy plan jako dalszy etap, a czy nie Maryję wysuwa się na plan pierwszy. Teolog nie bardzo rozumie program życia Maryi w nas i za nas, żeby Jezus żył w nas, za nas i przez nas.


1.9. Jana Pawła II Akt oddania z Fatimy (13 V 1982)9


Temu tematowi z powodzeniem można by poświęcić rozprawę doktorską. Na początku – jeszcze w Solvayu, na duchowej drodze Karola stanął był św. Ludwik Grignion de Montfort. Żadnych zastrzeżeń ze strony kleryka Wojtyły. Później współpraca z Prymasem Wyszyńskim. Już wówczas, przed papiestwem, bezboleśnie spowodował zastąpienie „niewolnictwa” „zawierzeniem”. Jeszcze później – jako papież – dokonał bardzo licznych poświęceń. Najczęściej jest to polecanie opiece Matki Najświętszej. „Zawierzenie” znaczy w nich polecenie opiece. Trudno lub wręcz niemożliwe dopatrzyć się tam idei niewolnictwa. Niektóre jednak akty oddania niosą godną głębszej analizy treść teologiczną, np. Akt oddania z Fatimy z 13 V 1982 roku.

W pierwszej części – wyraźnie mariocentrycznej – rozpoczynającej się słowami „Pod Twoją obronę”, Jan Paweł II przypomina poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi sprzed 40 lat, następnie zawierza i poświęca Matce Bożej ludy i narody.

W drugiej części – wyraźnie chrystocentrycznej, a może raczej teocentrycznej – z ust Jana Pawła słyszymy coś niezmiernie interesującego: Papież przypomina słowa z J 3,16: „Tak Bóg umiłował świat, że posłał Syna […]” (J 3,16), i dodaje, że Syn poświęca siebie w ofierze za nas. Zwraca się następnie do Matki Chrystusa:

„Gdy dzisiaj staję przed Tobą, Matko Chrystusa, pragnę wraz z całym Kościołem, wobec Twego niepokalanego Serca, zjednoczyć się z Odkupicielem naszym w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które tylko w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić”.

To poświęcenie jest wciąż aktualne, ogarnia wszystkie czasy i wszystkich ludzi, a my pragniemy zjednoczyć się z tym poświęceniem się Chrystusa, pragnie tego cały Kościół. Chcemy poświęcić się za ludzkość i świat – w jedności z Chrystusem. Boli nas, że ozięble uczestniczymy w tym poświęceniu się Chrystusa. Niech będzie błogosławiona Maryja, że Ona czyniła inaczej, że Ona jest „cała zjednoczona z odkupieńczym poświęceniem” swego Syna. Nie ma tu mowy o tym, że my poświęcamy się Maryi, ale że Jezus poświęca się Ojcu, i to się dopiero liczy, a my z Maryją włączamy się w to poświęcenie Chrystusa: my żałośnie niedoskonale, Ona najpiękniej z ludzi. W tym miejscu niebotycznie zdumiejcie się wszyscy teoretycy i praktycy maryjnych poświęceń, bo oto Jan Paweł dokonuje Maryi zawierzenia, ale cóż to dopiero za zawierzenie! Zawierza Jej nasze zawierzenie Chrystusowi:

„Zawierzając Ci, o, Matko, świat, wszystkich ludzi i wszystkie ludy, zawierzamy Ci także to nasze poświęcenie za świat, składając je w Twoim macierzyńskim Sercu”.


Słowo komentarza

Nie nasze poświęcanie się Matce Bożej jest najważniejsze. Najważniejsze jest poświęcanie się Chrystusa Ojcu. A my włączamy się w to poświęcenie się Chrystusa (czynimy to przede wszystkim w chrzcie i świętej Eucharystii), ale także osobowymi aktami woli naszej wspólnoty z Chrystusem poświęcającym się Ojcu. Matce Bożej, najpiękniej włączającej się w synowskie poświęcenie się Ojcu, tej Matce polecamy, zawierzamy, poświęcamy czy jakkolwiek to nazwiemy – nasze teocentryczne poświęcenie z Chrystusem i w Chrystusie.

Nie ma tej głębi ani u polskiej małej jezuickiej trójcy (Drużbicki – Chomentowski – Fenicki), ani u Grigniona, ani u św. Maksymiliana, ani u kard. Wyszyńskiego, ani w Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Nie jestem pewny, czy zauważył to nasz Brat Franciszek od Chrystusa Sługi. Należałoby starannie przejrzeć kalendarz, bowiem akt oddania z Fatimy miał miejsce 13 maja 1982 roku, a komentarz ks. Franciszka Blachnickiego na VII Krajową Kongregację Odpowiedzialnych Ruchu musiał być pisany w tym mniej więcej czasie. Z treści komentarza nie wynika, że jego autor znał akt z Fatimy.

Analogiczny wykrzyknik należałoby postawić przy teologii zawierzenia, którą usłyszała Bazylika Matki Bożej Większej w Rzymie w dniu 7 VI 1981 roku. Jak w Fatimie Jan Paweł II dał chrystologiczną interpretację zawierzenia, tak w Santa Maria Maggiore dał interpretację pneumatologiczną, wiążąc je z Duchem Świętym10.


II. Krościenko w kontekście

Oryginalność Aktu oddania Ruchu Światło-Życie Niepokalanej Matce Kościoła


Jak na tle dziewięciu przypomnianych aktów oddania się Matce Bożej jawi się Krościenko z Aktem oddania sprzed 30 lat? Słuchacze mają prawo lepiej znać ten Akt z jego teologią niż mówiący, któremu bardziej do twarzy byłoby uczyć się od swoich Słuchaczy niż ich pouczać. Jeśli ośmiela się otwierać usta na ten temat, to dlatego, że na świeżo zapoznał się z komentarzem ks. Blachnickiego napisanym na VII Krajową Kongregację Odpowiedzialnych Ruchu, która odbyła się w Krościenku w 1982 roku. Jeśli ma się nieco inne akty oddania, omówione w pierwszej części, a także inne, na których omówienie nie stało czasu, i jeśli otrzymało się komentarz Założyciela, można odpowiedzialnie coś niecoś dopowiedzieć.

Najpierw słowo o tym, czego w krościenkowym Akcie oddania nie ma. Po pierwsze, nie ma przeciwstawiania Chrystusa Sędziego miłosiernej Matce. Takie kontrastowanie Chrystusa z Maryją rozpowszechniło się ewidentnie, a Chrystus Syn z reguły przegrywa tę konkurencję na korzyść Maryi Matki.

Po drugie, nie ma bardzo dyskusyjnego modelu maryjnego pośrednictwa do Chrystusa, czyli „pośrednictwa po stopniach”, czyli „piętrowego rozumienia hasła Per Mariam ad Iesum – w takim sensie, że mądry, roztropny i dojrzały chrześcijanin nie usiłuje iść bezpośrednio do Chrystusa; bezpośrednio idzie do Maryi, a dopiero z Nią i przez Nią odważa się zbliżać do Niego. Przed taką naturalistyczną, psychologizującą i pełną dyplomatycznej mądrości interpretacją naszych relacji z Chrystusem Krościenko zamknęło drzwi. Trzeba to podkreślić z radością i uznaniem, jako że w nauce o pośrednictwie Maryi z reguły teologię zamienia się na psychologię, a dowodzeniem typu „Matka wszystko rozumie”, „kto czci Matkę, czci Syna”, „Pan Jezus cieszy się, gdy czcimy Jego Matkę” itp. zastępuje się wyraźną wolę Chrystusa, by wszyscy, którzy są spragnieni i obciążenie, szli do Niego (Mt 11,28); przemilcza się też nowotestamentowe teksty o miłosierdziu Chrystusa, np. „Przybliżmy się z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili” (Hbr 4,16). Jeśli promotorzy maryjnej pobożności sięgają po ten tekst, z reguły aplikują go do Matki miłosierdzia.

Nie ma w krościenkowym tekście dzielenia Królestwa Bożego (czy Chrystusowego), na połowy: na królestwo sprawiedliwości, które pozostaje przy Chrystusie, oraz na królestwo miłosierdzia, przydzielone Maryi, Pośredniczce łask wszelkich, która rozdaje, komu chce, ile chce i kiedy chce. Echo takiej ekonomii Bożej wyraźnie rozbrzmiewa w Akcie oddania się Niepokalanej, nieba i ziemi Królowej, „której Bóg cały porządek miłosierdzia powierzyć raczył” (to słowa z aktu oddania się Niepokalanej, ułożonego przez kleryka, brata Maksymiliana Kolbego. Po II Soborze Watykańskim światowa centrala MI zaproponowała nową formułę w imię wierności odnowionej mariologii z Konstytucji dogmatycznej o Kościele, ale w recepcją soborowego aggiornamento w tym punkcie idzie jak po grudzie. Kiedy bywając w Niepokalanowie, uczestniczyłem w porannych modlitwach, przeżywałem rozterki, kiedy klasztor wspólnie odmawiał niezmieniony Akt oddania. Po jakimś czasie znalazłem wyjście: milknę, kiedy przychodzą słowa o powierzonym Maryi „całym porządku miłosierdzia”.

Takich rzeczy nie ma w propozycjach Sługi Bożego z Lublina i Krościenka. Prawdopodobnie było to na młodym, jeszcze katowickim etapie jego wtajemniczenia w myśl św. Maksymiliana, kiedy przez trzy miesiące studiował ją w Niepokalanowie. Bogu dzięki, nie wniósł tego pomysłu do Krościenka.

Należy wyśpiewać pieśń pochwalną na cześć ks. Franciszka Blachnickiego z racji jego eklezjologii. Pamiętam euforię na KUL-owskiej dogmatyce, kiedy opublikowano soborową Konstytucję dogmatyczną o Kościele. Studia na KUL rozpoczynałem równocześnie ze startem obrad soborowych. Eklezjologię studiowaliśmy trochę na seminariach pod kierunkiem ks. doc. Wincentego Granata (nigdy nie doszedł do profesury, a złożone dokumenty związane z procedurą uzyskania profesury wycofał). Jeden z kolegów robił doktorat z eklezjologii kard. Charlesa Journeta na podstawie jego dzieła L’Eglise du Verbe Incarné. Wtajemniczał więc nas w misterium Kościoła Słowa Wcielonego. O Kościele jako wspólnocie (communio, koinonia) nie mówiło się. Po soborze byliśmy zachwyceni soborową eklezjologią Ludu Bożego. Otwierała ona nowe perspektywy przed teologią laikatu i świeckimi w Kościele. Uważaliśmy tę kategorię eklezjologiczną za apogeum eklezjologii Vaticanum II. Że tak nie było, dowiedziałem się stosunkowo późno, mianowicie, kiedy sam prowadziłem seminaria doktoranckie. Ks. Michałowi Kozakowi zaproponowałem temat pracy doktorskiej na temat wkładu kanonika Gerarda Philipsa z Louvain w eklezjologię Vaticanum II. Philipsa znałem z pierwszych skrzypiec, jakie z sukcesem zagrał na soborze w mariologii przeciwko o. Carlo Balicowi. Okazało się, że Philips grał pierwsze skrzypce także w eklezjologii i że w znacznej mierze dzięki niemu główną kategorią eklezjologii soborowej jest nie Lud Boży, ale koinonia, communio, wspólnota…

Tymczasem ks. Blachnicki celnie i od zaraz odczytał naukę Vaticanum II o Kościele. Natychmiast posłyszał jej dominantę, czyli ideę Kościoła jako wspólnoty. Przecież doktorat robił z Arnolda, a Arnold znaczy eklezjologię wspólnoty. Nikt w Polsce nie zasłużył się w recepcji soborowej nauki o Kościele jak ks. Franciszek. Nikt też nie dorównał mu w przekładzie tej eklezjologii na duszpasterstwo i „żywy Kościół”. Ks. Biela ukazał to w swojej rozprawie doktorskiej o Kościele jako komunii według ks. Blachnickiego11.

Ideę Kościoła jako komunii uwzględnił ks. Franciszek w proponowanej swojemu Ruchowi maryjności. Nadał jej charakter wyraźnie eklezjalny, czego nie ma ani u św. Maksymiliana, ani u św. Ludwika, ani w innych przywołanych wyżej aktach oddania. Otwórzmy Komentarz ks. Blachnickiego z 1982 roku do Aktu oddania z 1973 roku. Tłumaczył w nim: Kościół jest wspólnotą-komunią. Kogo z kim? Jezusa z nami, nas z Jezusem. Kościół staje się wówczas, gdy w Duchu Świętym Chrystus daje się nam, a my w tymże Duchu Chrystusowi. Duch Święty uzdalnia nas do otwarcia się na Chrystusa i oddania się Mu przez wiarę, nadzieję i miłość. To pionowy, wertykalny wymiar Komunii Kościoła: my Chrystusowi, a przez Chrystusa Ojcu. Na tej drodze stajemy się dziećmi Bożymi. I odwrotnie, z góry na dół: w Duchu Świętym Ojciec przez Syna oddaje się nam.

Komunia Kościoła ma też wymiar poziomy, horyzontalny: nasze w Duchu Świętym zjednoczenie z Chrystusem i Ojcem rozlewa się na siostry i braci (ogarnia ich, udziela się im, wpływa na nich), zwłaszcza tych, którzy jak my tworzą wspólnotę pionową.

Ks. Franciszek napisał:

„W miarę jak przyjmujemy Jezusa w sposób osobisty – jako swego Zbawiciela, Pana i Oblubieńca – wchodzimy w komunię z Nim, stajemy się Kościołem […]. Zaczynamy też myśleć i czuć coraz bardziej kategoriami my z Chrystusem. Jego wola, jego myśli, sądy, pragnienia, plany stają się naszymi. Na tej drodze dochodzimy także do przeżywania swojego my z innymi ludźmi, którzy także są w Chrystusie […]. Nie można więc oddzielić my wertykalnego z Chrystusem od my horyzontalnego z braćmi, ze wspólnotą Kościoła”12.

Kościół więc to wspólnota, to my zjednoczenia z Chrystusem i braćmi.

We wspólnocie Kościoła dokonuje się ciągły ruch, ciągle bezinteresowne dawanie siebie. W bezinteresownym dawaniu siebie rośniemy, zdobywamy siebie. Taka wspólnota daje życie. Żyje i ożywia. Staje się rodzicielem, duchowym ojcem i matką. Dziecko, gdy modli się o nawrócenie rodziców, staje się ich duchowym rodzicielem, ojcem i matką swojego ojca czy matki. Matka, gdy modli się i cierpi w intencji nawrócenia swego dziecka, staje się podwójnie jego matką, ponieważ także matką duchową.

Taką ideę ks. Blachnicki odkrył najpierw w monografii z zakresu eklezjologii ojców Kościoła, mianowicie w rozprawie Karola Delahaye pt. Ecclesia Mater (Kościół Matką). Delahayego, obok św. Maksymiliana, duchowe dzieci ks. Franciszka niech traktują jako swoich duchowych dziadków, jeśli chodzi o rozumienie maryjności. Nie można pojąć, dlaczego nie mamy książki Ecclesia Mater przełożonej na język polski. Sam Sługa Boży wyznaje, że właśnie Delahaye – po o. Kolbem – jest drugim decydującym źródłem inspiracji i maryjności Ruchu Światło-Życie.

Papież Paweł VI nazwał Matkę Bożą tytułem „Matka Kościoła – Mater Ecclesiae”. Ks. Franciszek połączył Pawła VI z Delahayem, a z tego połączenia zrodziła się promowana przez niego formuła: Mater Ecclesiae – Ecclesia Mater. Chętnie posługiwał się tą grą słów. Łączy ona twórczo mariologię z eklezjologią. Chroni maryjność przed zwyczajnie zwykłą dewocją. Hasło-program „Matka Kościół – Kościół Matka” w sposób niejako naturalny rodzi apostolskie zaangażowanie.

O samym Akcie oddania Ruchu Światło-Życie Niepokalanej Matce Kościoła pragnę Wam, Drodzy Członkowie tego Ruchu, powiedzieć trzy słowa:

1. Stanowi on bardzo znaczący krok ku pogłębieniu maryjności nie tylko polskiej (główne elementy tradycyjnej maryjności to zanoszenie próśb i liczenie na wstawiennictwo Matki Bożej Pośredniczki łask i Matki duchowej (pobożność błagalna: „Módl się za nami”); ze strony Matki Najświętszej oczekuje się przede wszystkim Jej wstawiennictwa i szafarstwa łask.

2. Wyzwala on maryjność ze szkodliwej izolacji teologicznej; otwiera maryjność na chrystologię, pneumatologię, antropologię i eklezjologię. W Katedrze Mariologii KUL zdecydowanie idziemy w tym kierunku. Ks. Kazimierz Pek w pracy doktorskiej połączył mariologię z pneumatologią13, a ks. Andrzej Czaja z I Katedry Teologii Dogmatycznej zarówno w pracy doktorskiej14, jak habilitacyjnej15 rozwija pneumatologię, tworząc cenną przestrzeń oraz instrumentarium dla pogłębienia mariologii przez naukę o Duchu Świętym. Ks. Michał Kozak opracował eklezjologię Gerarda Philipsa, czołowego inżyniera Konstytucji dogmatycznej o Kościele16, co dobrze służy właściwemu odczytywaniu mariologii Vaticanum II.

3. Słowo o samym Akcie oddania Ruchu. Akt oddania ma trzy części. Część pierwsza („Niepokalana, Matko Kościoła” oraz potrójne „Wyznajemy”) twórczo interpretuje tytuł „Niepokalana Matka Kościoła” w kierunku od dewocji do wzrastania, dojrzałości i zaangażowania w Kościół. Część druga (potrójne „Jesteśmy przekonani”) wyraża tajemnicę Kościoła Matki. Z radością dostrzegam tu wyeksponowanego Chrystusa o postawie dawania siebie. Pojawia się ulubiona myśl ks. Blachnickiego o posiadaniu siebie i zdobywaniu siebie w dawaniu siebie Chrystusowi i braciom, a także myśl o służbie Chrystusowi w Jego Kościele. Część trzecia (potrójne „Przyjmij”) zawiera samo zaofiarowanie.


Po 30 latach od narodzin tego tekstu nie znajduję niczego, przed czym wzdrygałaby się moja teologiczna wrażliwość. Owszem, postrzegam go jako Akt oddania teologicznie lepszy od Aktu trójcy polskich jezuitów (Fenicki – Drużbicki – Chomentowski), św. Ludwika, św. Maksymiliana i Prymasa Wyszyńskiego. Nie jestem przekonany do przyznania ks. Blachnickiemu jakościowego pierwszeństwa w porównaniu z Jana Pawła II Aktem oddania w Fatimie.

Jako że po grzechu pierworodnym śmiertelni nie tworzą dzieł doskonałych, ośmielę się zgłosić trzy teologiczne niedosyty pod adresem Aktu oddania Założyciela Ruchu Światło-Życie:

1. Brak mi idei zaofiarowania się Jezusa Chrystusa Ojcu (pojawia się ona w komentarzu pióra ks. Franciszka do Aktu) oraz naszego zaofiarowania się w chrzcie (tu wyraźnie lepszy jest Grignion).

2. Brak mi też Ducha Świętego. Przecież to On sprawia nasze bezpośrednie związki z Chrystusem; w tym sensie jest naszym Pośrednikiem do Chrystusa. Dopóki nie wyeksponuje się tego abecadła naszej drogi, dopóty nasze nauczanie o Matce Najświętszej jako Pośredniczce będzie chore, a nawet niebezpieczne. U ks. Blachnickiego ten element występuje obficie na innych miejscach (ks. Franciszek zna Heriberta Mühlena, najlepszego teologa w tym temacie), nie przebił się on jednak do Aktu oddania Ruchu. Odpowiedzialni niech to odpowiedzialnie uzupełnią w komentarzach, skoro sam tekst Aktu oddania pozostaje raczej nietykalny.

3. Brak mi też Chrystusa Sługi. Kapłani Chrystusa Sługi niech energicznie promują ten tytuł. Nie robi on jednak kariery w Kościele. Jan Paweł II, który w Fatimie zwrócił uwagę na zaofiarowanie się Chrystusa, wyraźnie promuje ideę Chrystusa Sługi17. Pamiętając, jak ks. Franciszek z determinacją dopominał się o Chrystusa Sługę, zaproponowałem temat pracy doktorskiej o Chrystusie Słudze według Jana Pawła II doktorantce z honorackiego zgromadzenia Sług Jezusa18. Zebrała bardzo interesujący materiał źródłowy. Zaproście ją kiedyś z referatem.


Organizatorzy tego spotkania w Krościenku przesłali mi Komentarz ks. Franciszka Blachnickiego do Aktu oddania Ruchu Światło-Życie Niepokalanej Matce Kościoła. Zamierzałem nawet oprzeć się na nim i w jego świetle wyłożyć teologię tegoż Aktu. Pomyślałem sobie jednak, że komentarz ks. Blachnickiego każdy z moich Czcigodnych Słuchaczy bez trudu może sobie przeczytać, a ja, człowiek sprowadzony specjalnie z końca świata, mogę prawdopodobnie z pożytkiem podzielić się z Wami swoim warsztatem i swoim myśleniem. Co niech mi będzie miłosiernie wybaczone.



Aneks 1


MODLITEWNIK MARYJNY (1632)

(Fenicki – Chomentowski)19


Druga modlitwa

Abo oddánie się zá wie- / cznego Niewolnika Naświętszey / PANNIE


Naświętsza Pánno rodźićielko (Boża MARYA. Ato ia N.) N. áczkolwiek zewszech tych ktorzy / się pod opiekę Twoję gárną, y ná / służbę Twoję oddáią nayniego- / godniejszy, ábym był w liczbie sług / twoich policzony; wszákże iednák / wzruszony dobroćią, y łáskáwośćią / twoią ktorey się y sámi Anyoło- / wie dźiwują: y wzbudzony prágnie- / niem, Tobie iáko napokorniey słu- / żyć; Biorę Ciebie dźiśia, przy obe- [s. 92] cnośći Anyołá strożá, y przed wszy- / stkim dworem Niebieskim, zá oso- / bliwą Pánią, Mátkę y orędowni- / czkę. Y mocno stánowię, záwżdy być / sługą y Niewolnikiem wiecznym / Twoim: y że się będę stárał, ile ze / mnie będźie, ábyć wszyscy służyli, y / Ciebie według godnośći Twoiey / szánowáli. A przetoż Ciebie po- / kornie Pánno przechwalebna, má- / tko miłośierddżia, przez naydroższą / Krew Syná twego IEZUSA Chry- / stusá, zá mnie ná Ołtarzu Krzyżá / wylaną proszę: ábyś mię w poczet / sług twoich policzyć ráczyłá, á mną / sługą y Niewolnikięm twoim wie- / cznym nie pogárdzáłá. Spráwuy / mię Krolowa moiá, Páni y Do- / brodźieyko moiá: kieruy zabáwy / moie, rządź myślámi, słowy, y v- / czynkámi mymi. ábyć duszá moiá / ták służyłá, y to czyniłá coby się o- / czom Twoim przenaczystszym po- [s. 93] dobało, á ich nie obrażáło. Wspo- / mni ná mię Mátko, y Páni moiá / Miłośćiwa, w godźinę śmierći / moiey: przybądź mi ná rátunek w o- / státniey potrzebie moiey: O nyłá- / skawsza, o naydoższa Dźiewico / MARYA. Amen.



Aneks 2


ŚLUBY KRóLA JANA KAZIMIERZA

1 kwietnia 1656 r.20


Wielka Boga Człowieka Rodzicielko, Panno Najświętsza. Ja, Jan Kazimierz, przez Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego oraz Twoje zmiłowanie król, do Twoich Najświętszych stóp upadłszy, Ciebie za Patronkę moją i za Królowę państw moich dzisiaj obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo Polskie, Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie, Czernichowskie oraz wojska obu narodów i wszystek lud Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym opłakanym i groźnym stanie Królestwa mego przeciw nieprzyjaciołom Świętego Rzymskiego Kościoła pokornie błagam.

A ponieważ nadzwyczajnymi dobrodziejstwami Twymi wraz z narodem polskim obowiązanym się czuję do nowego i gorliwego poświecenia się na Twą służbie, przyrzekam zatem, tak moim, jak moich ludów imieniem, Tobie i Twojemu Synowi Jezusowi Chrystusowi, że wszędzie, po wszystkich ziemiach Królestwa mojego cześć i nabożeństwo ku Tobie rozszerzać będę.

Skoro zaś tylko potężnym Twym wstawiennictwem, a Syna Twego wielkim zmiłowaniem nad nieprzyjaciółmi, a szczególniej nad Szwedami otrzymam zwycięstwo, ślubuję, iż wystaram się u Stolicy Apostolskiej, ażeby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie był obchodzony czasy wiecznymi i dołożę starania wraz z biskupami Królestwa mego, ażeby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione było.

Gdy zaś wielką serca mego boleścią jasno poznaję, że z powodu jęku i ucisku ludzi stanu plebejskiego zesłane zostały na kraje moje przez Twego Syna, sprawiedliwego Sędziego, plagi: zarazy, wojny i inne nieszczęścia przez ostatnich lat siedem, przyrzekam jeszcze i ślubuję, że po zawarciu pokoju poważnie wraz ze wszystkimi stanami wszelkich użyję środków, aby lud mego Królestwa został wyzwolony od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków.

Ty, o najmiłosierniejsza Królowo, jakoś mnie pomysłem do powzięcia ślubów natchnęła, tak racz mi wyprosić łaskę u Syna Twego do ich wypełnienia.



Aneks 3


Ludwik Grignion de Montfort

AKT OFIAROWANIA SIĘ JEZUSOWI CHRYSTUSOWI PRZEZ RĘCE MARYI21


O odwieczna, wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze, Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Ojca Twego w wieczności oraz w dziewiczym łonie Maryi, Twej najczcigodniejszej Matki, w czasie Twego wcielenia.

Dzięki Ci składam, żeś wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi, by mnie wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, żeś we wszystkim poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby mnie przez Nią wiernym Swym niewolnikiem uczynić. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie przy chrzcie świętym. Nie wypełniłem zobowiązań swoich; nie jestem godny zwać się dzieckiem lub niewolnikiem Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój gniew, nie śmiem już sam zbliżyć się do Twego Najświętszego i Najdostojniejszego Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u Siebie. Za Jej możnym pośrednictwem spodziewam się wyjednać sobie u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów, oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.

Pozdrawiam Cię, więc Dziewico Niepokalana, żywy przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane. Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo; wysłuchaj prośbę mą, pełną gorącego pragnienia Boskiej mądrości i przyjmij śluby i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.

Ja, N., grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby chrztu świętego. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebiańskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzenia mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania ku większej chwale Boga w czasie i wieczności. Przyjmij, Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mego niewolnictwa dla uczczenia i naśladowania owej uległości, jaką Mądrość odwieczna macierzyństwu Twemu okazać raczyła: dla uczczenia władzy, jaką oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i grzesznikiem nędznym; jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca Najświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd jako prawdziwy Twój niewolnik chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłuszny. Matko Przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby jako mnie przez Ciebie odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko Miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz jak dzieci swe i sługi. Dziewico Wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i Jego chwały w niebie. Amen.



Aneks 4


AKT ODDANIA SIĘ NIEPOKALANEJ

św. Maksymiliana Kolbego


O, Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, Ucieczko grzesznych i Matko nasza najmiłościwsza, Ty, której Bóg cały porządek miłosierdzia powierzyć raczył, ja niegodny grzesznik, rzucam się do stóp Twoich, kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła i uczyniła ze mną, wraz ze wszystkimi władzami mej duszy i ciała, i z całym mym życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Ci się podoba.

Użyj także, jeżeli zechcesz, mnie całego, bez żadnego zastrzeżenia, do dokonania tego co o Tobie powiedziano: „Ona zetrze głowę twoją” (Rdz 3,15), jako też: „Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie”, abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu Twej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach, a w ten sposób do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego, albowiem gdzie Ty wejdziesz, tam łaskę nawrócenia i uświęcenia wypraszasz, przez Twoje bowiem ręce wszelkie łaski z Najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają.

V. Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza.

R. Daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim.



Aneks 5


Synteza maryjna:

zwięzłe przedstawienie zadziwiającej roli współudziału Maryi w całym planie zbawienia. Pożądane jest, by miało ono zastosowanie w Acies jako zbiorowy akt poświęcenia, lub (jeśli pominie się pierwszy ustęp) przy innych okazjach22


Nasza Królowo i nasza Matko!

Chwila przed Twym sztandarem pozwoliła na krótką jedynie formułę oświadczenia naszej miłości. Teraz możemy swobodniej otworzyć nasze serca przed Tobą i rozwinąć nasz krótki akt poświęcenia w pełniejsze wyznanie wiary w Ciebie.

Zdajemy sobie sprawę z wielkości naszego zobowiązania wobec Ciebie. Ty dałaś nam Jezusa, który jest źródłem wszelkiego naszego dobra. Gdyby nie Ty, nadal żylibyśmy w ciemnościach upadłego świata, podlegli starodawnemu wyrokowi śmierci. Z tej skrajnej nędzy Boża Opatrzność zechciała nas wybawić. Podobało się Bogu użyć Ciebie w swym miłosiernym zamyśle, wyznaczając Ci rolę, nad którą nie może być szlachetniejszej. Choć w pełni zależna od Zbawiciela, zostałaś ustanowiona Jego Pomocnicą i postawiona tak blisko Niego, jak tylko jest to możliwe dla stworzenia. Z woli Bożej stałaś się niezbędna dla Niego.

Od wieków byłaś z Nim złączona w planach Trójcy Przenajświętszej, dzieląc Jego przeznaczenie. Oznajmiona wraz z Nim w pierwotnym proroctwie, jesteś ta Niewiastą, z której On miał się narodzić. Połączona jesteś z Nim w prośbie, w której wzywano Jego przyjścia i uczyniona jednym z Nim; przez łaskę Niepokalanego Poczęcia przecudownie odkupiona przez Niego. Zjednoczona z Nim we wszystkich tajemnicach Jego ziemskiego życia, od anielskiego Zwiastowania do Krzyża. Zrównana z Nim w chwale Wniebowstąpienia, siedzisz przy Jego boku na Jego tronie i wielbiona jesteś z Nim w królestwie chwały. Z całego rodzaju ludzkiego Tyś była jedynie dostatecznie czystą i mocną we wierze i w duchu, by stać się Nową Ewą, i by z Nowym Adamem odwrócić pierwotny upadek. Twoja modlitwa, pełna Ducha Świętego, ściągnęła Jezusa na ziemię. Twoja wola i Twoje ciało poczęło Zbawiciela. Twoje mleko karmiło Go. Twoja przewyższająca wszystko miłość spowijała Go i pozwoliła Mu dojrzewać w latach, w sile i w mądrości. W rzeczywistości Ty kształtowałaś Tego, który Cię stworzył. Gdy nadeszła godzina przeznaczona na ofiarowanie, Ty dobrowolnie oddałaś Boskiego Baranka Jego misji i Jego zbawczej śmierci na Kalwarii, trwając z Nim i w pełni znosząc cierpienia. Tak bardzo chciałaś z Nim umrzeć, lecz miałaś przecież zostać opiekunką młodego Kościoła.

Będąc zawsze Jego nierozłączną Pomocnicą w dokonaniu Zbawienia, jesteś nie mniej z Nim złączona i Jemu potrzebna w obdarzaniu chrześcijan. Twoje macierzyństwo rozszerza się na tych wszystkich, za których On umarł. Tyś jest Matką ludzkości, ponieważ my jesteśmy w Nim. Każda dusza jest powierzona Twojej troskliwej pieczy, przez cały czas, aż do chwili narodzenia do życia wiecznego.

Tak było zamierzone w całości planu zbawienia. Maryja miała być narzędziem w każdym rozdawnictwie. Tak było potrzebne, by była włączona w nasz kult. My mamy być za wszystko, co nam daje, wdzięczni poprzez naszą wiarę, naszą miłość, naszą służbę, poprzez nasz wysiłek przyznawania się do Niej.

Gdyśmy w ten sposób wyznali wielkość i słodycz naszego długu, cóż więcej możemy powiedzieć, jak tylko powtórzyć z całego serca: „Jesteśmy całkowicie Twoi, nasza Królowo i nasza Matko, i wszystko, co mamy, jest Twoim”.

„To jest pierwszorzędna pora, by na Soborze ekumenicznym przedstawić obszernie syntezę katolickiej nauki, oraz ustalić miejsce, jakie zajmuje Najświętsza Maryja Panna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Jest to zgodne z zamierzeniami, które postawił sobie Sobór, tj. ukazaniem oblicza Kościoła świętego. Przez Maryję prowadzi najbliższa droga do Kościoła. Powinno się najuroczyściej oświadczyć: «Ona jest jego najwspanialszą i najlepszą, szczególną i wybraną cząstką» (Rupert de Apoc).

„Prawdziwa istota Kościoła nie polega jedynie na jego hierarchicznej strukturze, jego liturgii, jego sakramentach, jego prawnych orzeczeniach. Jego najgłębsza istota, pierwsze Źródło jego skutecznej mocy, a także świętości, jest w jego dążeniu do mistycznej jedności z Chrystusem. Ta jedność nie może być uważana za coś innego od tej jedności, która istnieje pomiędzy Matką Słowa Wcielonego i Jezusem Chrystusem, który dla dopełnienia naszego zbawienia uczynił taką poufałość między Nią a Sobą. To wyjaśnienie zawarte w tym krytycznym przeglądzie Kościoła, ma przyspieszyć podjęcie pełnej miłości kontemplacji cudów, które Bóg sprawił w swej Najświętszej Matce. Ta znajomość poprawnej nauki katolickiej o Maryi stanowi zawsze dobre i doskonałe zrozumienie tajemnicy Chrystusa w Kościele”.

„A tak przeto ogłaszamy Najświętszą Maryję Pannę Matką Kościoła, to jest wszelkiego ludu Bożego, jego wiernych i pasterzy” (Papież Paweł VI, Przemówienie w czasie II Soboru Watykańskiego).

(Ten ustęp nie stanowi części syntezy maryjnej)



Aneks 6


JASNOGóRSKIE ŚLUBY NARODU POLSKIEGO

26 sierpnia 1956 r.23


Wielka Boga-Człowieka Matko!

Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

Królowo świata i Polski Królowo!

Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zostałaś Królową Polski, oto my, dzieci Narodu polskiego i Twoje dzieci, krew z krwi Przodków naszych, stajemy znów przed Tobą, pełni tych samych uczuć miłości i nadziei, jakie ożywiały ongiś Ojców naszych.

My, biskupi polscy i królewskie kapłaństwo, Lud nabyty zbawczą Krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask wszelkich, Matko Miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia.

Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.

Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli.

Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś była nam Dziewicą Wspomożycielką wśród straszliwych klęsk tylu potopów.

Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy ślubów i przyrzeczeń Ojców naszych.

Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.

Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby Przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i za Królową Narodu polskiego uznajemy.

Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszystek lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie.

Wzywamy pokornie pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, chrześcijańskiej przedniej straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko Dziewico, przed obliczem Boga, na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim, pod opieką najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.

Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski, jako źródła Bożego życia.

Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios, dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię – pod przewodem Kościoła katolickiego – do Ojczyzny wiecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.

Walczyć będziemy w obronie każdego dziecka i każdej kołyski, równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli zadać śmierć bezbronnym.

Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne.

Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych.

Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym.

Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku.

Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi.

Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu, rozwiązłości.

Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Królowo Polski! Ponawiamy śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wielką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy.

Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.

Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe Wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązują do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski.

W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących, i okazałaś światu Słońce Sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego.

Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twojego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią.

Przyjm nasze przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed Oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy nasza przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko, co miłujemy w Bogu.

Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemie polską do bram Ojczyzny Niebieskiej. A na progu nowego życia sama okaż nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Amen.



Aneks 7


MILENIJNY AKT ODDANIA POLSKI W MACIERZYŃSKĄ NIEWOLĘ MARYI, MATKI KOŚCIOŁA, ZA WOLNOŚĆ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO

3 maja 1966 r.24


Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego dałeś światu za sprawą Ducha Świętego przez Maryję, służebnicę Twoją, Bogurodzicę Dziewicę, Matkę Boga i Kościoła.

Ojcze wszystkich dzieci Bożych, wszystkich narodów i ludów, od którego wszelkie ojcostwo pochodzi na niebie i na ziemi!

Wołamy dziś do Ciebie, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Pośrednika między niebem a ziemią, przez przyczynę Matki Chrystusowej i naszej Matki i przez wstawiennictwo wszystkich świętych Patronów polskich.

Z błogosławionej woli Twojego Syna dotarli do naszej ziemi przed tysiącem lat Apostołowie Dobrej Nowiny, ustawili Krzyż, znak Zbawienia i nadziei i rozpoczęli chrzcić praojców w Imię Trójcy Świętej. Od tej chwili źródło wody żywej nieustannie spływa na głowy i serca dzieci Narodu polskiego. Zostaliśmy włączeni do wielkiej rodziny Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Przenikani duchem wiary, nadziei i miłości, przyjmując Ziarno Boże w serca nasze, przynosiliśmy owoc cierpliwości. Przez dziesięć wieków zostaliśmy, jako naród ochrzczony, wierni Tobie, Twojemu Synowi, Jego Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom.

Dziś po zakończeniu rachunku sumienia w dziewięcioletniej Nowennie, która przygotowała nas do Tysiąclecia, po odnowieniu przyrzeczeń Chrztu świętego, w obecnym Roku Wielkiego Te Deum Narodu polskiego wołamy do Ciebie z wdzięcznością: „Błogosławiona niech będzie Święta Trójca i nierozerwalna Jedność. Uwielbiamy Ją, gdyż okazała nad nami Miłosierdzie Swoje”.

W tysiączną rocznicę Chrztu Polski, powodowani uczuciem wdzięczności za powołanie naszego Narodu do nadprzyrodzonej rodziny Chrystusowej, przyzywamy przed Twój Tron, Ojcze, wszystkie pokolenia, które przeszły w znaku wiary przez polską ziemię do Twojego Nieba, jak również i te, które radują się obecnie z daru życia na polskiej ziemi.

Pragniemy dziś społem ubezpieczyć Kościół święty na drugie tysiąclecie, a nienaruszony skarb wiary przekazać nadchodzącym pokoleniom młodej Polski. Uczynimy to w niezawodnych dłoniach Matki Najświętszej, których opieki i pomocy doświadczyliśmy przez dzieje. Pełni wdzięczności za Matkę Chrystusową, którą Syn Twój dał Kościołowi świętemu, wspominamy Jej krzepiącą obecność w dziejach Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej.

Ona jedna wytrwała pod Krzyżem Chrystusa na Kalwarii, a dziś trwa w misterium Chrystusa i Kościoła. Ona zawsze trwała pod krzyżem naszego Narodu. Wspominając z wdzięcznością Jej macierzyńską opiekę nad dziećmi polskiej ziemi, którą za Jej królestwo uważamy, świadomi, że dzięki Niej została uratowana wiara Narodu, pragniemy, Ojcze, w Twoim obliczu oddać Jej całkowicie umiłowana Ojczyznę naszą na nowe tysiąclecie wiary, za Kościół Twojego Syna.

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pana nasza Jasnogórska, dana nam jako Pomoc ku obronie Narodu polskiego. W obliczu Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w głębokim zjednoczeniu z Głową Kościoła rzymskokatolickiego, Ojcem Świętym Pawłem VI, my, Prymas i Biskupi polscy, zebrani u stóp Twojego Jasnogórskiego Tronu, otoczeni przedstawicielami całego wierzącego Narodu – duchowieństwa i Ludu Bożego z diecezji i parafii, w łączności z Polonią światową, oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej, ku rozszerzaniu się Królestwa Chrystusowego na ziemi. Oddajemy więc Tobie w niewolę miłości całą Polskę, umiłowaną Ojczyznę naszą, cały Naród polski, żyjący w kraju i poza jego granicami.

Odtąd, Najlepsza Matko nasza i Królowo Polski, uważaj nas, Polaków – jako naród – za całkowita własność Twoją, za narzędzie w Twych dłoniach na rzecz Kościoła świętego, któremu zawdzięczamy światło wiary, moce Krzyża, jedność duchową i pokój Boży. Czyń z nami, co chcesz. Pragniemy wykonać wszystko, czego zażądasz, byleby tylko Polska po wszystkie wieki zachowała nieskażony skarb wiary świętej, a Kościół w Ojczyźnie naszej cieszył się należną mu wolnością: bylebyśmy z Tobą i przez Ciebie, Matko Kościoła i Dziewico Wspomożycielko, stawali się prawdziwą pomocą Kościoła powszechnego ku budowaniu Ciała Chrystusowego na ziemi. Dla tego celu pragniemy odtąd żyć jako naród katolicki, przez pracę ku chwale Bożej dla dobra Ojczyzny doczesnej. Oddani Tobie w niewolę pragniemy czynić w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym nie wolę własną, ale wolę Twoją i Twojego Syna, wolę, która jest samą miłością.

Oddając się Tobie za Kościół, który jest żyjącym i obecnym w świecie współczesnym Chrystusem, wierzymy, że przez Twoje ręce oddajemy się w niewolę samemu Chrystusowi i Jego sprawie na ziemi.

Ufamy, że tym aktem głębokiej wiary i ufności wyjednamy Kościołowi świętemu wolność, a Ojczyźnie naszej Twą macierzyńską opiekę na nowe wiary tysiąclecie, Panno chwalebna i błogosławiona.

Przyjm naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.



Aneks 8


AKT ODDANIA SIĘ MATCE BOŻEJ NA WYŁĄCZNĄ SŁUŻBĘ KOŚCIOŁOWI25


Ja N.N. składam wobec Boga w Trójcy Jedynego na ręce mojego spowiednika akt oddania się Maryi na wyłączną służbę Kościołowi. Świadomy mojej wolności i godności dziecka Bożego, równocześnie głęboko przeświadczony o mojej duchowej nędzy, pragnę w postawie ubogiego w duchu-żebraka ewangelicznego żyć na wzór św. Jana Apostoła w komunii z Maryją. Ufam, że to Ona będzie żyła we mnie i za mnie na obraz i podobieństwo swego Syna, posłusznego woli Ojca aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Wierzę, że w ten sposób ostatecznie już nie ja będę żył, ale Chrystus we mnie, za mnie i przeze mnie.



Aneks 9


Jan Paweł II

AKT ODDANIA

Portugalia – Fatima, 13 maja 1982 r.26


„Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!” Ze słowami tej antyfony, którą modli się od wieków Chrystusowy Kościół, staję dzisiaj na miejscu przez Ciebie wybranym i szczególnie przez Ciebie, Matko, miłowanym.

Staję w szczególnym poczuciu jedności z wszystkimi Pasterzami Kościoła, z którymi wspólnie stanowimy jedno ciało i jedno kolegium, tak jak z woli Chrystusa Apostołowie byli w jedności z Piotrem. W poczuciu tej jedności wypowiadam słowa niniejszego Aktu, w którym raz jeszcze pragnę zawrzeć „nadzieje i obawy” Kościoła w świecie współczesnym.

Przed czterdziestu laty, a także w dziesięć lat później, Twój Sługa papież Pius XII, mając przed oczyma bolesne doświadczenia rodziny ludzkiej, zawierzył i poświęcił Twemu Niepokalanemu Sercu cały świat, a zwłaszcza te narody, które stanowiły przedmiot Twej szczególnej miłości i troski.

Ten świat ludzi i narodów mam przed oczyma również dzisiaj, kiedy pragnę ponowić zawierzenie i poświęcenie dokonane przez mojego Poprzednika na stolicy Piotrowej: świat kończącego się drugiego tysiąclecia, świat współczesny, nasz dzisiejszy świat! Kościół na Soborze Watykańskim II odnowił świadomość swego posłannictwa w tym świecie, pomny na słowa Pana: „idźcie […] i nauczajcie wszystkie narody […], oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia Świata” (Mt 28,19-20).

I dlatego, o Matko ludzi i ludów, Ty, która znasz „wszystkie ich cierpienia i nadzieje”, Ty, która czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłością i ciemnością, jakie wstrząsają współczesnym światem – przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Przenajświętszym wprost do Twojego Serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludzi i ludów.

W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego najbardziej potrzebują.

„Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko! Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych!”

Racz nie gardzić!

Przyjmij naszą ufność pokorną i nasze zawierzenie! „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Ta to właśnie miłość kazała Synowi Bożemu poświęcić Siebie samego za wszystkich ludzi: „za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19).

Mocą tego „poświęcenia w ofierze”, uczniowie wszystkich czasów są powołani do żywego uczestniczenia w dziele zbawienia świata; do dopełniania tego, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1,24; 2 Kor 12,15).

Gdy dzisiaj staję przed Tobą, Matko Chrystusa, pragnę wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z Odkupicielem naszym w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które tylko w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić!

Moc tego poświęcenia trwa przez wszystkie czasy, ogarnia wszystkich ludzi, ludy i narody, przewyższa zaś wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach: jakie też rozniecił w naszych czasach.

Z tym poświęceniem Odkupiciela naszego, przez posługę następcy Piotra, jednoczy się Kościół: Ciało Mistyczne Chrystusa.

O, jakże głęboko czujemy potrzebę poświęcenia za ludzkość i świat: za nasz współczesny świat w jedności z Samym Chrystusem! Odkupieńcze dzieło Chrystusa ma się stawać przecież udziałem świata przez Kościół.

O, jakże nas przeto boli wszystko, co w Kościele, w każdym z nas, jest przeciwne świętości i poświęceniu! Jakże nas boli to, że wezwanie do pokuty, nawrócenia, modlitwy nie spotkało się i nie spotyka z takim przyjęciem, jak powinno!

Jakże nas boli, że tak ozięble uczestniczymy w dziele Chrystusowego Odkupienia! Że tak niewystarczająco dopełniamy w swoim ciele to, czego „nie dostaje cierpieniom Chrystusa” (Kol 1,24).

Niechże więc będą błogosławione wszystkie dusze, które są posłuszne wezwaniu Odwiecznej Miłości. Niech będą błogosławieni wszyscy ci, którzy dzień po dniu, z niewyczerpaną hojnością, przyjmują Twoje wezwanie, o Matko, do czynienia tego, co powie Twój Syn, Jezus (por. J 2,5), dając Kościołowi i światu radosne świadectwo życia natchnionego Ewangelią.

Bądź błogosławiona Ty nade wszystko, Służebnico Pańska, która najpełniej jesteś posłuszna temu Bożemu wezwaniu! Bądź pozdrowiona Ty, która jesteś cała zjednoczona z odkupieńczym poświęceniem Twojego Syna!

Matko Kościoła! Przyświecaj Ludowi Bożemu na drogach wiary, nadziei i miłości! Pomóż nam żyć całą prawdą Chrystusowego poświęcenia za całą rodzinę ludzką w świecie współczesnym.

Zawierzając Ci, o Matko, świat, wszystkich ludzi I wszystkie ludy, zawierzamy Ci także samo to poświęcenie za świat, składając je w Twym macierzyńskim sercu.

O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!

Od głodu i wojny – wybaw nas!

Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny – wybaw nas!

Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania – wybaw nas!

Od nienawiści i podeptania godności dziecka Bożego – wybaw nas!

Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowym – wybaw nas!

Od deptania Bożych przykazań – wybaw nas!

Od usiłowań zadeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich – wybaw nas!

Od grzechów przeciw Duchowi Świętemu – wybaw nas! Wybaw nas!

Przyjmij, o Matko Chrystusa, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi! Nabrzmiałe cierpieniem całych społeczeństw!

Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona potęga Miłości miłosiernej! Niech powstrzyma zło! Niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei!

Zwracam do Ciebie pełne bólu błaganie, byś wstawiła się za pokojem w świecie, pokojem pomiędzy ludami, które w różnych rejonach świata powstają przeciwko sobie, powodowane sprzecznymi interesami narodowymi lub walczą, dokonując krwawych aktów niesprawiedliwej przemocy.

Szczególnie błagam Cię, ażeby zakończył się konflikt pomiędzy dwoma wielkimi krajami, którego sceną od zbyt wielu już dni są wody południowego Atlantyku i który pociąga za sobą bolesne ofiary ludzkiego życia. Spraw, by w końcu znalazło się sprawiedliwe i honorowe rozwiązanie tego konfliktu, zagrażającego obydwu stronom nieobliczalnymi konsekwencjami, a także i nade wszystko, ażeby została przywrócona wyższa i głębsza harmonia, godna ich historii, ich cywilizacji i chrześcijańskiej tradycji.

Spraw, że ten poważny i groźny konflikt zostanie szybko rozwiązany, tak, ażeby moja przewidywana podróż pasterska do Wielkiej Brytanii mogła szczęśliwie się odbyć, czyniąc zadość nie tylko mojemu pragnieniu, ale także i tych wszystkich, którzy gorąco tej wizyty oczekują i z całym oddaniem i sercem ją przygotowali.



Aneks 10

AKT ODDANIA RUCHU NIEPOKALANEJ MATCE KOŚCIOŁA


NIEPOKALANA, MATKO KOŚCIOŁA, zgromadzeni dzisiaj wspominamy z wdzięcznością Twoją opiekę nad dziełem Oazy Żywego Kościoła.

WYZNAJEMY, że dzięki Twojej macierzyńskiej miłości pierwsza Oaza Niepokalanej oddana pod Twoją szczególną opiekę rozwinęła się w przedziwny sposób w ruch oazy i wywodzący się z niego Ruch Światło-Życie.

WYZNAJEMY, że Twoja postawa bezgranicznego, oblubieńczego, oddania się w miłości Chrystusowi jest źródłem Twojej macierzyńskiej płodności w ludzie Bożym. Ponieważ jesteś Niepokalaną Oblubienicą Słowa, zwłaszcza w zjednoczeniu z Nim w szczytowej godzinie miłości na Krzyżu, dlatego jesteś Matką wszystkich żyjących, Matką Kościoła.

WYZNAJEMY także, że zjednoczenie z Tobą w postawie oblubieńczego oddania się Chrystusowi jest i pozostanie zawsze jedyną, prawdziwą i najgłębszą zasadą żywotności i płodności Kościoła-Matki. Kościół o tyle razem z Tobą będzie Kościołem-Matką, o ile w poszczególnych swoich członkach będzie wraz z Tobą, Oblubienicą oddaną Panu w wierze i miłości.

JESTEŚMY PRZEKONANI, że całe dzieło Oazy opiera się na zrozumieniu tej tajemnicy i nie ma ono innego celu, jak wychowywanie swoich uczestników do coraz głębszego zrozumienia i zrealizowania postawy posiadania siebie w dawaniu siebie Chrystusowi i braciom.

JESTEŚMY PRZEKONANI, że taka postawa jest źródłem nowego życia; dlatego słuszne jest abyśmy na nowo i bardziej świadomie oddali to dzieło Tobie, błagając, abyś raczyła je przyjąć i uznać za swoje.

JESTEŚMY PRZEKONANI głęboko, że o tyle tylko staniemy się „Oazą Żywego Kościoła”, o ile w zjednoczeniu z Tobą będziemy realizować postawę służby i oddania się Chrystusowi w Jego Kościele.

PRZYJMIJ więc jako swoją rzecz i własność wszystkich którzy oddali swoje życie i wszystkie swe siły na diakonię Ruchu Światło-Życie.

PRZYJMIJ wszystkich, zwłaszcza moderatorów i animatorów, którzy pragną służyć w ramach Ruchu wielkiej sprawie budowania żywych wspólnot Kościoła.

PRZYJMIJ wszystkich, którzy na zakończenie pobytu w oazie oddali w Twoje ręce swoje dobre postanowienia i udziel im łaski wytrwania.

NIEPOKALANA, MATKO KOŚCIOŁA, BĄDŹ RóWNIEŻ MATKĄ DZIEŁA OAZY I RUCHU ŚWIATŁO-ŻYCIE.

Amen.


1 Tekst: Aneks 1.

2 Tekst: Aneks 2.

3 Tekst: Aneks 3.

4 Tekst: Aneks 4.

5 Tekst: Aneks 5.

6 Tekst: Aneks 6.

7 Tekst: Aneks 7.

8 Tekst: Aneks 8.

9 Tekst: Aneks 9.

10 Italia Rzym. Bazylika Matki Bożej Większej. 7 czerwca 1981 r., w: B. Lewandowski, Zawierzyć Maryi. Antologia wypowiedzi i aktów zawierzeń maryjnych Jana Pawła II, Rzym 1991, s. 101-103. O historii i teologii zawierzeń, zob.: W. Wermter, Zawierzenie Maryi a nowa ewangelizacja. Na przykładzie św. Kaspra del Bufalo i współczesnej maryjności w Polsce, Częstochowa 1991; Zawierzenie Maryi ku przyszłości. Sympozjum Mariologiczne Jasna Góra, 6-8.12.1993, red. Z.S, Jabłoński, Jasna Góra – Częstochowa 1994.

11 B. Biela, Kościół – wspólnota. Wspólnota jako zasada urzeczywistniania się Kościoła w ujęciu ks. Franciszka Blachnickiego (1921-1987), Katowice 1993.

12 F. Blachnicki, Tajemnica wielka – w Chrystusie i w Kościele. Charyzmat maryjny Ruchu Światło-Życie, 3c.

13 Per Spiritum ad Mariam. Implikacje mariologiczne pneumatologii Y. Congara, Lublin 2000.

14 Jedna Osoba w wielu osobach. Pneumatologiczna eklezjologia Heriberta Mühlena, Opole 1997.

15 Credo in Spiritum Vivificantem. Pneumatologiczna interpretacja Kościoła jako komunii w posoborowej teologii niemieckiej, Lublin 2003.

16 Kościół jako „communio” według Gérarda Philipsa, Lublin 2000 (praca w druku).

17 Np. Powołani do służenia na wzór Chrystusa. Orędzie papieskie na XI Światowy Dzień Modlitw o Powołania, Do katolickiego laikatu w Rzymie „Solidarni z Chrystusem” (niedziela, 26 XI 1978, w: Nauczanie papieskie, t. VI, 1, s. 102-104; (czwartek, 31 III 1983, Msza św. Wieczerzy Pańskiej), w: tamże, t. VI, 1, s. 411-412; Wyniesienie przez wyniszczenie (niedziela, 4 IV 1982, Niedziela Palmowa), w: tamże, s. 494-495; Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II na uroczystość jubileuszu kapłanów (23 II 1984); List do kapłanów, 12 III 1989; Posynodalna Adhortacja Apostolska „Pastores dabo vobis” (21).

18 Jadwiga Rowicka, Al. Racławickie 1 m. 4, 20-059 Lublin.

19 Za: B. Lewandowski, Zawierzyć Maryi…,dz. cyt., s. 305.

20 W. Wermter, Zawierzenie Maryi a nowa ewangelizacja…, dz. cyt., s. 185-186.

21 Św. Ludwik Grignion, Tajemnica Maryi, wyd. 3, przedmowa i tłum. s. Maria Józefa od Wcielenia OCD, Niepokalanów 1999, s. 120-123.

22 Za: Oficjalny podręcznik Legionu Maryi, Vienna 1980, s. 335-337.

23 Za: B. Lewandowski, Zawierzyć Maryi…,dz. cyt., s. 205-208.

24 Za: tamże, s. 208-210.

25 Za: Ruch Rodzin Nazaretańskich, Komentarz do aktu oddania się Matce Bożej na wyłączną służbę Kościołowi, Warszawa 1997, s. 5.

26 Za: B. Lewandowski, Zawierzyć Maryi…,dz. cyt., s. 110-113.

ZWIEDZENIE Z TORONTO

Redakcja Apologetyki zdecydowała się na zamieszczenie tego tekstu, aby dać okazję do refleksji wspólnotom katolickim, które często fascynowały się fenomenem „błogosławieństwa z Toronto”.

Więcej na temat tego zjawiska: Toronto: czy na pewno błogosławieństwo?

Zwiedzenie z Toronto
(napisał Paul Gowdy, były pastor zboru Vineyard w Toronto)

Minęło dziewięć lat, zanim zdecydowałem się opisać tę historię. Po części dlatego, że nie czułem się do końca przekonany, iż czymś właściwym jest publicznie wytykać słabości Ciała Chrystusa. Inny powód zwłoki to fakt, że musiałem poświęcić wiele lat na rozmyślania i badanie swoich motywacji, aby nabrać przeświadczenia, że to, co działo się w TACF (Toronto Airport Christian Fellowship – Chrześcijańska Społeczność Lotniska w Toronto) rzeczywiście było w całości złe, a przynajmniej że było w tym więcej zła niż dobra.

Przez minione lata zwykłem nazywać to doświadczenie mieszanym błogosławieństwem. Zdaje się, że James A. Beverly określił je tak w swojej książce Holy Laughter and the Toronto Blessing (Święty śmiech i błogosławieństwo z Toronto, 1994). Dziś nazwałbym je raczej mieszanym przekleństwem, jako że nad wszelkim dobrem wynikającym z tego doświadczenia przeważa szkoda i szatańskie zwiedzenie. To stąd właśnie brał się mój dylemat. Próbowałem wieść życie w bojaźni Pana, a Jezus powiedział nam, że bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu – przypisywanie szatanowi tego, co w rzeczywistości jest dziełem Bożym – jest grzechem, który nie będzie odpuszczony. Gdybym musiał zdecydować, czy „błogosławieństwo z Toronto” to sprawa wyłącznie Boża czy wyłącznie diabelska, wciąż bym się wahał, ale jestem przekonany, że szatan użył tego doświadczenia, aby zaślepić ludzi na Bożą naukę, przeszkodzić im w przynoszeniu owoców godnych nawrócenia oraz w rozpoznawaniu duchów i w badaniu daru proroctwa.

Po trzech latach zaangażowania w „błogosławieństwo z Toronto” nasze zgromadzenie Vineyard w Scarborough (we wschodnim Toronto) uległo niemal całkowitemu rozkładowi. Pożeraliśmy siebie nawzajem przez plotki, intrygi, podziały, sekciarskie krytykanctwo. Po trzech latach modlitwy „nasiąkania” i modlitwy wstawienniczej, drgawek, śmiechu, krzyku, posługiwania w grupie modlitewnej TACF, prowadzenia nabożeństw w TACF, głoszenia kazań w TACF, spędzania całego swojego czasu w TACF – byliśmy wciąż najbardziej cielesnymi, niedojrzałymi i zagubionymi chrześcijanami, jakich znałem. W 1997 roku powiedziałem znajomemu, który był głównym pastorem zboru Vineyard (Winnica) w Scarborough, że nasza wspólnota praktycznie rozpadła się, odkąd zaczęliśmy się zajmować „błogosławieństwem z Toronto”. Zgodził się ze mną!

Z mojego doświadczenia wynika, że dary duchowe wymienione w rozdziale 12 Pierwszego Listu do Koryntian ujawniały się w naszym zborze dużo częściej przed styczniem 1994 roku, kiedy to zawitało do nas „błogosławieństwo z Toronto”, niż później, w okresie rzekomego nawiedzenia przez Ducha Świętego. W latach 1992-1993, podczas modlitwy wstawienniczej doświadczaliśmy autentycznego – w moim przekonaniu – daru proroctwa, uwolnień i wielu łask Pańskich. Odkąd pojawiło się „błogosławieństwo z Toronto”, czas posługiwania zmienił się diametralnie. Naszą jedyną modlitwą było „Jeszcze, Panie, JESZCZE”, okrzyki „Ogień!”, drgawki całego ciała i jęki „och, ooch, OOOOCH”. Nie żartuję!

Dwudziestego stycznia 1994 roku jakieś 15 osób z naszego zboru wybrało się do ośrodka Vineyard przy porcie lotniczym w Toronto, aby posłuchać Randy’ego Clarka, pastora zboru Vineyard ze Stanów Zjednoczonych. John Arnott zadzwonił do naszego głównego pastora z zaproszeniem. Powiedział, że Randy był na spotkaniu z Rodneyem Howardem Brownem i że w ciągu kilku następnych tygodni w jego zborze zaczęły się dziać wielkie rzeczy. John miał nadzieję, że u nas też może się zacząć dziać coś wielkiego. Pojechaliśmy tam ochoczo. Nasz zbór stanowił odrośl grupy z lotniska, od której odłączyliśmy się w 1992 roku. W tym czasie w Toronto były ogółem trzy ośrodki Vineyard: jeden w centrum miasta, Scarborough we wschodniej części i macierzysty zbór na lotnisku w Toronto. Stanowiliśmy jedną wielką szczęśliwą rodzinę. Poszczególne grupy były niezbyt liczne, więc konferencje, spotkania nadzwyczajne itp. urządzaliśmy razem.

Rok wcześniej większość naszych liderów udała się wspólnie do Nikaragui na krótką wyprawę misyjną. Byliśmy pełni wzajemnej miłości i braterstwa. Odkąd opuściłem Vineyard, czytałem sporo krytycznych analiz, z których część utrzymywała, że „błogosławieństwo z Toronto” stanowiło zmowę w celu wpędzenia Ciała Chrystusa w herezję. Sądzę, że rzeczywiście mogło ono skutkować herezją i apostazją, ale nie było to niczyim świadomym celem. Jestem przekonany, że przywódcy zborów Vineyard są prawdziwymi narodzonymi na nowo chrześcijanami, którzy kochają Pana, ale ulegli zwiedzeniu. Kochali Go nie dość mocno, aby zachowywać Jego przykazania. Nie byli posłuszni Pismu i zeszli na manowce wskutek pragnienia czegoś większego, wspanialszego, bardziej podniecającego i dynamicznego. Ja także jestem winien tego grzechu. Głosiłem odnowę w Korei, w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych i tu, w Kanadzie. Teraz naprawdę się nawróciłem i opisując tę historię, chcę prosić Ciebie, Oblubienico i Ciało Chrystusa, o przebaczenie. A zwłaszcza chcę prosić o przebaczenie chrześcijan charyzmatycznych i pentekostalnych, bo to oni są mi teologicznie najbliżsi. Jestem i zawsze byłem chrześcijaninem ewangelikalnym, ale nie wierzę w ustanie darów duchowych z końcem czasów apostolskich. Uważam, że to właśnie moje ewangelikalne korzenie (pochodzę z rodziny baptystów, a narodziłem się na nowo w kościele prezbiteriańskim) pozwoliły mi dostrzec problemy z tak zwaną odnową. Jak mogłem być tak ślepy? Śmiałem się z ludzi zachowujących się jak psy i udających, że oddają mocz na kolumny budynku TACF. Patrzyłem, jak naśladują zwierzęta, warczą, ryczą, gdaczą, usiłują fruwać na wyimaginowanych skrzydłach, zachowują się jak pijani, śpiewają głupie piosenki. Jak mogłem myśleć, że cokolwiek z tego pochodzi od świętego Ducha Bożego! Było to hałaśliwe, pozbawione szacunku i bluźniercze wobec świętego Boga Biblii. Ale wtedy myślałem, że dopóki nie naucza się niczego wprost sprzecznego z Pismem, takie zachowania można określić w najgorszym razie jako „egzotyczne”. To takie modne słówko, którym nazywaliśmy znaki niedające się usprawiedliwić z biblijnego punktu widzenia. Powiedziano mi z ambony, że mamy tylko dwie możliwości: porządek przedszkola, pełen życia i bałaganu – albo porządek cmentarza, bardzo uporządkowany, ale martwy. Jako młody, niedojrzały pastor wybierałem życie i bałagan. Zapomniałem, że Bóg chce, abyśmy dojrzewali i wzrastali w Nim. Czułem się zażenowany, słysząc proroctwa, szczególnie proroctwa Carol Arnott, która opowiadając o swoim „doświadczeniu oblubienicy”, kiedy to znalazła się w bezpośredniej obecności Jezusa i poczuła Jego miłość, powiedziała, że było to lepsze niż seks! Byłem zaszokowany i zastanawiałem się w duchu, jak można porównywać miłość Bożą z seksem. Kiedy podejrzewaliśmy, że na naszych nabożeństwach szaleją demony, John Arnott pouczał nas, żebyśmy pytali, czy przychodzą, czy odchodzą. Jeśli odchodzą, to wszystko jest w porządku! John bronił chaosu, mówiąc, że nie powinniśmy się obawiać zwiedzenia: skoro prosiliśmy Ducha Świętego, aby przyszedł i nas napełnił, to jak mógłby przyjść szatan i nas oszukać? To by znaczyło, że szatan jest potężny, a Bóg słabiutki! Twierdził, że musimy wierzyć mocniej w wielkiego Boga, który nas chroni, niż w wielkiego diabła, który nas mami. Brzmiało to bardzo przekonująco, ale było zupełnie sprzeczne z Pismem, jako że Jezus, św. Paweł, św. Piotr i św. Jan – wszyscy ostrzegają nas przed potęgą duchów zwodniczych, szczególnie w czasach ostatecznych. Znów za mało kochaliśmy Boga, żeby wypełniać Jego słowo, i w rezultacie otworzyliśmy się na działanie ducha kłamstwa. Niech Bóg zmiłuje się nad nami!

Przejrzałem na oczy, kiedy pewnego wieczora, „pijany Duchem”, turlałem się po podłodze. Zacząłem śpiewać i nagle przypomniała mi się dziecięca rymowanka: „Mary miała małą owieczkę, jej runo było białe jak śnieg”. Zaśpiewałem ją szyderczo i natychmiast poznałem w sercu, że to był demon. W tej samej chwili uczyniłem akt skruchy, całkiem wstrząśnięty. W jaki sposób demon znalazł do mnie dostęp? Czyż nie kochałem Boga? Czy nie byłem gorliwy w sprawach Bożych? Czy nie miałem bzika na punkcie Jezusa? Wiedziałem, że przeze mnie właśnie objawił się duch nieczysty i że jestem winien wielkiego grzechu. Po tym doświadczeniu trzymałem się z dala od TACF. Już nigdy tam nie wróciłem. Nie byłem przekonany, że należy odrzucić całe to doświadczenie, ale uważałem, że nie obchodziliśmy się z owym „błogosławieństwem” we właściwy sposób.

Nawet kiedy przestałem chodzić do TACF, miałem do czynienia z jego skutkami. Na przykład kiedyś nasi ludzie wrócili ze spotkania i zapytali, czy wszyscy otrzymaliśmy złoty miecz Pana. Spytałem, o czym właściwie mówią, sądząc, że to jakieś prorocze odniesienie do Pisma Świętego, ale oni odpowiedzieli: nie, to nie chodzi o Biblię, ale o niewidzialny złoty miecz, który mogą otrzymać tylko czyści. Kto go weźmie w nieprawy sposób, tego Pan zabije. Ale kto jest wystarczająco święty, aby otrzymać ten miecz, ten może nim władać, a będzie uzdrawiał AIDS, raka itp., i będzie niósł zbawienie. „Władanie” mieczem polegało na udawaniu, że dzierży się w ręku tę niewidzialną broń, i wykonywaniu takich ruchów, jakby uderzało się nim inne osoby podczas modlitwy! Nawet wtedy, chociaż sam jeszcze byłem zwiedziony, uznałem, że TACF zmieniło się w dom wariatów! Miecz jako pierwsza otrzymała rzekomo Carol Arnott, a potem przekazywała go innym, wystarczająco świętym, aby go otrzymać. Była też sprawa złotych plomb w zębach. Niektórzy członkowie naszego zboru zaglądali sobie nawzajem do ust, wypatrując złotych plomb, które Bóg umieścił tam, aby okazać im swoją miłość! Przez cały czas, jaki tam spędziłem, raz tylko usłyszałem, żeby ktoś głosił nawrócenie. Był to Jackie Pullinger, gość z Hongkongu, a jego słowa upadły między nas jak kamień. Nie przyszliśmy się tam nawracać, przyszliśmy świętować w Panu! Po roku trwania „błogosławieństwa” odezwałem się na spotkaniu pastorów: „Popatrzcie: mamy drgawki, jazgoczemy, turlamy się, śmiejemy, płaczemy i kupujemy koszulki. Ale nie widać u nas duchowego ożywienia, zbawienia, nie widać owoców, nie wzrasta nasza działalność ewangelizacyjna – więc gdzie tu sens?”. Zostałem porządnie skarcony. Jak śmiałem oczekiwać owoców, kiedy Pan uzdrawiał swój poraniony lud? Za długo byliśmy legalistami i Bóg teraz potrzebował czasu, aby przywrócić nam zdrowie i wyzwolić spod prawa. Powiedziano mi, abym nie popędzał Pana, a żniwo nadejdzie we właściwym czasie.

Wiedziałem, że coś tu jest nie tak, bo przecież Jezus nakazał nam iść na cały świat i czynić uczniów! Nie mówił, że każdy ma wziąć sobie wolne na nie wiadomo jak długo, podczas gdy Bóg zrobi z nami jakąś dziwną nową rzecz! Ostatecznie odszedłem w związku z kontrowersją dotyczącą wyświęcania kobiet. Osobiście na podstawie Pisma wierzę, że kobiety nie powinny być pastorami ani starszymi lokalnego zboru. Mogę się w tej sprawie mylić – jest to temat wielkiej debaty we współczesnym Kościele – ale takie jest moje przekonanie, a w Vineyard zaczęto wyświęcać żony pastorów, aby posługiwały wraz z mężami. Oczywiście popieram zaangażowanie kobiet w służbę Bożą, ale uważam, że funkcja pastora czy starszego zboru winna być zarezerwowana dla mężczyzn. Nie ja napisałem Pismo Święte, ale z Bożą pomocą wystarczy mi łaski, aby być mu posłusznym.

Taka jest moja historia. Mógłbym kontynuować długo, dokumentując całą przesadę, szaleństwo, grzech i nauczanie o królestwie dni ostatnich, gdzie przejawia się prorocki aspekt „błogosławieństwa”, ale inni już to zrobili. Śpiewaliśmy o armii Joela i przebudzeniu dla miliarda dusz, jakby to było jedno z Dziesięciu przykazań i jakby zawsze było tuż-tuż: za miesiąc, za rok… Jezus pytał: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. A gdyby nie przyszedł, nikt by nie ocalał – ale ze względu na swoich wybranych powróci. To nie ma nic wspólnego z dominionizmem[1], którego naucza się w proroczym ruchu walki duchowej w Vineyard. Oni chyba naprawdę myślą, że uda im się podbić cały świat! Jeszcze będąc w Vineyard, przyjąłem jako dewizę werset z apostoła Pawła mówiący, aby nie wykraczać ponad to, co zostało napisane.

Na zakończenie chciałbym po prostu przeprosić za szkodę, jaką osobiście wyrządziłem, nauczając rzeczy niezgodnych z Pismem Świętym. Wyrażam skruchę przed ludźmi, jak już to uczyniłem przed Bogiem. Nie usprawiedliwiam swojego zwiedzenia. Nie dołożyłem starań, by wszystko badać, mimo że Biblia jasno to nakazuje. Każdy, kto widział, jak cała sprawa się zaczęła, wie, że opisałem ją wiernie – co najwyżej może ją inaczej oceniać, zwłaszcza jeśli sam wciąż głosi „rzekę błogosławieństwa”[2].

Tym, którzy tkwią w tej „rzece”, mówię: niech czym prędzej z niej wyjdą, bo w głębinach czai się coś, co może ich boleśnie pogryźć! Kocham ludzi z TACF i ruchu Vineyard, ale sądzę, że wszyscy mamy z czego się tłumaczyć. Oby Pan otworzył im oczy jak najprędzej. Podejrzewam, że gdy ten list ukaże się w Internecie, zaczną mnie bombardować e-maile z obydwu obozów: niektórzy będą mnie wyklinać za to, że nadal wierzę w posługę Ducha Świętego i podlegam zwiedzeniu, podczas gdy dawni przyjaciele potępią mnie za wyciąganie brudów i niechęć do pomazańców Bożych! Bóg zna moje serce i swoją łaską doprowadzi mnie do prawdy, bo chcę znać tylko Chrystusa, i to Ukrzyżowanego! Jeśli sądzicie, że pozostaję w błędzie i grzechu, módlcie się, aby Pan mi wybaczył i oświecił mnie. Będę studiował słowo, abym okazał się wypróbowanym robotnikiem! Wzywam wszystkich, którzy to czytają: módlcie się, aby Pan otworzył oczy wszystkim zaangażowanym w to oszustwo. Przywódcy czy zwykli wierzący – wszyscy są kochani przez miłosiernego Boga. On powiedział, że jest wierny i sprawiedliwy i że jeśli tylko wyznajemy nasze grzechy, On odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jesteśmy jak kościół w Laodycei: uważamy się za bogatych, którym nic nie potrzeba, a nie zdajemy sobie sprawy, że w rzeczywistości jesteśmy nędzni, godni pożałowania, biedni, ślepi i nadzy. Musimy przyjąć radę Jezusa i kupić złoto wypróbowane w ogniu, którym jest Jego cierpienie, a nie zwodniczy duch!, białe szaty dla okrycia naszej haniebnej nagości i balsam do namaszczenia oczu, abyśmy mogli przejrzeć. Jezus wzywa nas do nawrócenia i dziękczynienia Panu za to, że jest. To doprowadzi nas do odnowienia relacji z Ojcem. Jeżeli Bóg przebaczył mi i otworzył mi oczy, może uczynić to samo dla innych, którzy zostali zwiedzeni. Na koniec przypomnę ostrzeżenie św. Pawła: komu się zdaje, że stoi, niech baczy, aby nie upadł.

Z poważaniem,
Paul Gowdy

tłum. Katarzyna Dymara
za: The Toronto Deception
Tekst tłumaczony i zamieszczony za zgodą Discernment-Ministries Inc.

Zachęcamy naszych Czytelników do gorącej debaty na ten i podobne tematy na naszym Forum apologetycznym.