O CHWALE BOGA STWÓRCY (03.09.2003)

1. Pieśń, której przed chwilą wysłuchaliśmy, wyśpiewuje człowiek wierny świętemu Bogu. Chodzi o Psalm 92 (91), który – jak sugeruje dawny tytuł tego utworu – wykorzystywany był w tradycji żydowskiej „na dzień szabatu” (w. 1). Hymn rozpoczyna się podniosłym wezwaniem do wielbienia i wysławiania Pana śpiewem i muzyką (por. ww. 2-4). Istnieje strumień modlitwy, który wydaje się nie mieć nigdy końca, albowiem miłość Boża musi być wysławiana o poranku, gdy zaczyna się dzień, ale musi być też głoszona w ciągu dnia i w czasie godzin nocnych (por. w. 3). Właśnie odwołanie się do instrumentów muzycznych, zawarte przez Psalmistę we wstępnym zaproszeniu, skłoniło św. Augustyna do następujących rozważań w jego Wykładzie nt. Psalmu 91: „Cóż oznacza, bracia, wysławianie z psałterzem? Psałterz jest instrumentem muzycznym wyposażonym w struny. Naszym psałterzem są nasze uczynki. Ktokolwiek rękami swymi czyni dobrze, chwali Boga przy pomocy psałterza. Ktokolwiek wyznaje ustami, śpiewa Bogu. Śpiewaj ustami! Psałterzuj uczynkami!… Kimże są więc ci, którzy śpiewają? To ci, którzy czynią dobro z radością. Śpiew bowiem jest oznaką wesela. Cóż mówi apostoł: «Albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg» (2 Kor 9, 7). Cokolwiek czynisz, czyń to z radością. Czynisz wtedy dobro i czynisz je dobrze. Jeżeli natomiast działasz ze smutkiem, to choćby za twoją sprawą i dobro było czynione, nie ty je czynisz: trzymasz psałterz, lecz nie śpiewasz” (Esposizioni sui Salmi, III, Rzym 1976, ss. 192-195).

2. Poprzez słowa św. Augustyna możemy dotrzeć do sedna naszej refleksji i podjąć zasadniczy temat Psalmu: sprawę dobra i zła. Jedno i drugie dopuszcza Bóg sprawiedliwy i święty, „na wieki wywyższony” (w. 9), Ten, który jest wieczny i nieskończony, którego uwadze nie ujdzie nic z tego, co czyni człowiek.

Dochodzi tu więc w sposób powtórzony do konfrontacji dwóch przeciwnych postaw. Wierny pochłonięty jest celebrowaniem dzieł Bożych, zgłębianiem myśli Pana i tą drogą jego życie napełnia się światłem i radością (por. ww. 5-6). Dla odmiany człowiek przewrotny ukazany jest w swej tępocie, niezdolny do zrozumienia ukrytego sensu ludzkich losów. Chwilowe powodzenie sprawia, że jest zuchwały, w rzeczywistości jednak jest on bardzo kruchy i skazany, po przelotnym sukcesie, na upadek i klęskę (por. ww. 7-8). Psalmista, idąc za wzorem interpretacyjnym Starego Testamentu związanym z zapłatą, przekonany jest, że Bóg wynagrodzi sprawiedliwych już za tego życia, obdarowując ich szczęśliwą starością (por. w. 15), nikczemników zaś szybko ukarze.

W rzeczywistości, jak potwierdzi Hiob i będzie nauczał Jezus, historii nie da się interpretować w sposób tak prosty. Wizja Psalmisty staje się więc prośbą do Boga sprawiedliwego i „wywyższonego” (por. w. 9), aby wszedł On w ciąg ludzkich wydarzeń i sądził je, pozwalając zabłysnąć dobru.

3. Kontrast między sprawiedliwym a nikczemnikiem podejmuje raz jeszcze modlący się. Oto z jednej strony „wrogowie” Pana, „złoczyńcy”, raz jeszcze skazani na rozproszenie i porażkę (por. w. 10). Z drugiej zaś ukazują się w całej swej wspaniałości wierni, ucieleśnieni przez Psalmistę, który opisuje samego siebie za pomocą malowniczych obrazów, zaczerpniętych z symboliki wschodniej. Sprawiedliwy ma niedającą się złamać siłę bawołu i gotów jest przeciwstawić się każdej przeciwności; jego dumne czoło namaszczone jest olejem Bożej opieki, stając się niczym tarcza, która chroni wybrańca, sprawiając, że jest bezpieczny (por. w. 11). Z wysokości swej mocy i bezpieczeństwa modlący się widzi, jak niesprawiedliwi wpadają w otchłań swego potępienia (por. w. 12).

Psalm 92 tryska więc szczęściem, zaufaniem, optymizmem: darami, o które winniśmy prosić Boga właśnie w naszych czasach, gdy z łatwością zakrada się pokusa nieufności czy nawet rozpaczy.

4. Hymn nasz, idąc śladem głębokiej pogody, jaką jest przepojony, rzuca pod koniec spojrzenie na dni starości sprawiedliwych i zapowiada ich dalszą pogodę. Nawet kiedy nadciągną te dni, duch modlącego się będzie jeszcze żywotny, radosny i aktywny (por. w. 15). Czuje się on podobny do palm i cedrów, które zasadzone są na dziedzińcu świątyni Syjonu (por. ww. 13-14).

Korzenie sprawiedliwego sięgają samego Boga, z którego czerpią soki Bożej łaski. Życie Pańskie posila go i przemienia, sprawiając, że jest kwitnący i bujny, to znaczy jest w stanie obdarzyć innych i świadczyć im o swej wierze. Ostatnie słowa Psalmisty w tym opisie sprawiedliwego i pracowitego istnienia oraz intensywnej i aktywnej starości, są bowiem związane z zapowiedzią wiecznej wierności Pana (por. w. 16). Moglibyśmy zatem zakończyć w tym miejscu przypomnieniem śpiewu, jaki niesie się do Boga pełnego chwały w ostatniej Księdze Biblii, to jest w Apokalipsie: księdze straszliwej walki dobra ze złem, ale także nadziei na ostateczne zwycięstwo Chrystusa: „Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów!… Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą, bo ujawniły się słuszne Twoje wyroki… Ty jesteś sprawiedliwy, Który jesteś, Który byłeś, o Święty, że tak osądziłeś. Tak, Panie, Boże wszechwładny, prawdziwe są Twoje wyroki i sprawiedliwe” (15,3-4; 16,5.7).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

DZIĘKCZYNIENIE ZA MĄDROŚĆ I WSZECHMOC BOGA – PS 147 (20.08.2003)

1. Psalm, który jest teraz przedmiotem naszych rozważań, stanowi drugą część poprzedniego Psalmu 146. Dawne przekłady grecki i łaciński, a za nimi również Liturgia, uważały go jednak za pieśń samodzielną, ponieważ jego początek różni go wyraźnie od części wcześniejszej. Początek ten stał się sławny także dlatego, że często dodawano muzykę do jego wersji łacińskiej: Lauda, Jerusalem, Dominum. Te początkowe słowa stanowią typowe dla hymnów psalmodycznych zaproszenie do celebrowania i wysławiania Pana: tym razem to Jerozolima, uosabiająca lud, wezwana jest do wychwalania i wielbienia swego Boga (por. w. 12).

Zaraz też wymienia się powód, dla którego modląca się wspólnota winna zanosić do Pana Jego chwałę. Jest to powód natury historycznej: to On, Wyzwoliciel Izraela z niewoli babilońskiej, obdarza swój lud bezpieczeństwem, „umacniając zawory bram twoich” (por. w. 13).

Kiedy Jerozolima upadła pod naporem wojsk króla Nabuchodonozora w 586 roku przed Chrystusem, Księga Lamentacji wprowadziła na scenę samego Pana jako sędziego grzechu Izraela, gdy „wywracał szańce Córy Syjonu… bramy runęły na ziemię; połamał, pokruszył zawory” (Lm 2,8.9). Teraz natomiast Pan znów jest budowniczym świętego miasta; w odbudowanej świątyni błogosławi On znowu swoje dzieci. W ten sposób nawiązuje się do dzieła, dokonanego przez Nehemiasza (por. Ne 3,1-38), który odbudował mury Jerozolimy, aby na nowo była ona oazą pogody i pokoju.

2. Natychmiast wspomniany jest pokój, szalom, także dlatego, że znajduje się symbolicznie w samej nazwie Jerozolimy. Już prorok Izajasz obiecywał miastu: „Ustanowię pokój twoim zwierzchnikiem, a sprawiedliwość twą władzą” (60,17).

Ale oprócz odbudowania murów miasta, błogosławienia mu i zapewnienia bezpiecznego pokoju, Bóg daje Izraelowi inne podstawowe dary: opisuje to zakończenie Psalmu. Wspomina się tam mianowicie dary Objawienia, Prawa i przepisów Bożych: „Obwieścił swoje słowa Jakubowi, Izraelowi ustawy swe i wyroki” (Ps 147,19).

Celebruje się w ten sposób wybór Izraela i jego jedyną w swoim rodzaju misję wśród narodów: głoszenie światu Słowa Bożego. Jest to misja prorocka i kapłańska, gdyż „któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?” (Pwt 4,8). Za pośrednictwem Izraela, a zatem również za pośrednictwem wspólnoty chrześcijańskiej, czyli Kościoła, Słowo Boże może rozbrzmiewać w świecie i stawać się normą i światłem życia dla wszystkich narodów (por. Ps 147,20).

3. Do tej pory opisywaliśmy pierwszy powód chwały zanoszonej do Pana: jest to powód historyczny, to znaczy związany z wyzwoleniem i objawieniem, jakie Bóg uczynił swemu ludowi.

Istnieje jednak także inne źródło wysławiania i chwały: jest ono natury kosmicznej, czyli związanej z Bożym dziełem stworzenia. Słowo Boże pojawia się, by nieść życie stworzeniu. Niczym posłaniec przemierza ono niezmierzone połacie ziemi (por. Ps 147,15). I od razu kwitną cuda.

Oto nadejście zimy, opisane poetycko wraz z jej zjawiskami atmosferycznymi: śnieg ze względu na swoją biel podobny jest do wełny, drobne grudki szronu są jak popiół (por. w. 16), grad podobny jest do rozrzuconych na ziemi okruchów chleba, mróz skuwa ziemię i roślinność (por. w. 17). Ten zimowy obraz, który zaprasza do odkrycia wspaniałości stworzenia, podjęty zostanie na bardzo malowniczych kartach innej księgi Biblii – Syracha (43,18-20).

4. Oto jednak, stale za sprawą Słowa Bożego, pojawia się znów wiosna: topnieją lody, wieje ciepły wiatr i spływają wody (por. Ps 147,18), tym samym powtarza się ustawiczny cykl pór roku, a więc i sama możliwość życia mężczyzn i kobiet.

Naturalnie nie brakowało metaforycznych interpretacji tych Bożych darów. „Kwiat pszenicy” nasuwał myśl o wielkim darze chleba eucharystycznego. Co więcej, wielki pisarz chrześcijański trzeciego stulecia Orygenes widział w tym zbożu znak samego Chrystusa a w szczególności Pisma Świętego.

Oto jego komentarz: „Pan Nasz jest ziarnem zboża, co pada na ziemię i rozmnaża się dla nas. Jednakże to ziarno zboża jest nadzwyczaj obfite. Słowo Boże jest w najwyższym stopniu obfite, zawiera w sobie wszystkie delicje. Wszystko, czego pragniesz, pochodzi ze Słowa Bożego, w ten sam sposób, jak przedstawiają to Żydzi: gdy posilali się manną, miała ona w ich ustach smak tego, co każdy z nich pożądał. Podobnie w ciele Chrystusa, które jest słowem nauczania, to znaczy zrozumieniem Pisma Świętego, jak wielkie jest w nas jego pragnienie, tak samo wielkie jest pożywienie, jakie zeń otrzymujemy. Jeśliś człowiekiem świętym, znajdziesz ochłodę; jeśli jesteś grzesznikiem, znajdziesz udrękę” (Origene – Gerolamo, 74 omelie sul libro dei Salmi, Milano 1993, pp. 543-544).

5. Pan zatem działa swym Słowem nie tylko w stworzeniu, ale także w historii. Objawia się On milczącym językiem przyrody (por. Ps 19 [18], 2-7), wyraża się jednak w sposób bezpośredni przez Biblię i przez swą osobistą łączność z prorokami i w pełni w Synu (por. Hbr 1,1-2). Są to dwa odmienne, ale zbieżne dary Jego miłości.

Dlatego winniśmy codziennie chwalić Boga. Jest to nasze dziękczynienie, które rozkwita o świcie w modlitwie Liturgii Godzin, by błogosławić Pana życia i wolności, istnienia i wiary, stworzenia i odkupienia.

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

HYMN DZIĘKCZYNNY Z KSIĘGI TOBIASZA (13.08.2003)

1. Do kantyków Liturgii Godzin wszedł fragment hymnu, przypieczętowującego historię, o której opowiada biblijna Księga Tobiasza: wysłuchaliśmy go przed chwilą. Hymn ten, dość długi i podniosły, jest typowym wyrazem modlitwy i duchowości żydowskiej, czerpiącym z innych tekstów obecnych już w Biblii. Pieśń ta zawiera dwojakie błaganie. Rzuca się w oczy przede wszystkim powtarzające się wezwanie do wysławiania Boga (por. ww. 3.4.7) w celu uzyskania oczyszczenia, jakiego dokonuje On za sprawą wygnania. „Synowie Izraela” zachęceni są do przyjęcia tego oczyszczenia ze szczerym nawróceniem (por. ww. 6.8). Jeżeli w sercach rozkwitnie nawrócenie, Pan sprawi, że wzejdzie na widnokręgu jutrzenka wyzwolenia. Taki właśnie klimat duchowy panuje na początku kantyku, który Liturgia zaczerpnęła z najdłuższego hymnu 13. rozdziału Księgi Tobiasza.

2. Druga część tekstu, zaintonowna przez Tobiasza starszego [ojca], który wraz z synem jest bohaterem całej księgi, jest prawdziwą i właściwą celebrację Syjonu. Odzwierciedla ona bowiem gorącą tęsknotę i żarliwą miłość, jaką Żyd z diaspory żywi do świętego miasta (por. ww. 9-18). Również ten aspekt jaśnieje swym blaskiem we fragmencie, wybranym do Jutrzni w Liturgii Godzin. Zatrzymajmy się przy tych dwóch tematach, to znaczy oczyszczenia z grzechu przez próbę oraz oczekiwania na spotkanie z Panem w świetle Syjonu i jego świętej świątyni.

3. Tobiasz starszy wzywa gorąco grzeszników, aby się nawrócili i postępowali sprawiedliwie: oto droga, jaką należy wybrać, aby odnaleźć miłość Boga, która przynosi spokój i nadzieję (por. w. 8).

Sama historia Jerozolimy jest przypowieścią, która uczy wszystkich, co wybrać. Bóg ukarał miasto, ponieważ nie mógł być obojętny na zło, jakie czynili jego synowie. Teraz jednak, widząc, że wielu się nawróciło i stało się synami sprawiedliwymi i wiernymi, okaże On znowu swoją miłość miłosierną (por. w. 10).

W całym kantyku z 13. rozdziału Księgi Tobiasza powtarza się często następujące przekonanie: Pan „karze i okazuje miłosierdzie… karci was za wasze nieprawości, ale zmiłuje się nad wami wszystkimi… On ześle karę za czyny twych synów i znowu zmiłuje się nad synami sprawiedliwych” (ww. 2. 5. 10). Bóg ucieka się do kary jako środka, by sprowadzić na drogę prawości grzeszników głuchych na inne wezwania. Ostatnim słowem sprawiedliwego Boga pozostaje jednak miłość i przebaczenie; Jego najgłębszym pragnieniem jest móc objąć na nowo zbuntowane dzieci, które wracają do Niego ze skruszonym sercem.

4. Wyrazem Bożego miłosierdzia wobec narodu wybranego będzie odbudowa Świątyni Jerozolimskiej, dokonana przez samego Boga: „On odbuduje twój namiot z radością” (w. 11). W ten sposób ukazuje się drugi temat – Syjonu jako miejsca duchowego, którego celem jest nie tylko powrót Żydów, ale także pielgrzymowanie ludów, które szukają Boga. Tak też otwiera się uniwersalny horyzont: po odbudowie świątyni w Jerozolimie, która jest znakiem i obecnością Boga, zabłyśnie na nowo światło planetarne, które skruszy ciemności, aby mogły wyruszyć „liczne narody z daleka i mieszkańcy wszystkich krańców ziemi” (por. w. 13), niosąc swoje dary i wyśpiewując radość z udziału w zbawieniu, jakim Pan obdarza Izraela.

A zatem Izraelici i wszystkie narody są razem w drodze ku jedynemu celowi wiary i prawdy. To dla nich piewca tego hymnu prosi o nowe błogosławieństwo, zwracając się do Jerozolimy: „Szczęśliwi, którzy cię miłują, i szczęśliwi, którzy się cieszą z twego pokoju!” (w. 15). Szczęście jest prawdziwe, gdy odnajdzie się światło, które promieniuje z niebia na tych wszystkich, którzy szukają Pana z sercem oczyszczonym i z pragnieniem prawdy.

5. Do tej Jerozolimy, wyzwolonej i pełnej chwały, będącej znakiem Kościoła w ostatnim celu jego nadziei, zapowiedzianym przez Paschę Chrystusa, żarliwą myśl kieruje w swych „Wyznaniach” święty Augustyn.

Nawiązując do modlitwy, jakiej zamierza oddać się w swym „tajemnym pokoju”, opisuje on owe „pieśni miłosne pośród jęków… niewypowiedziane jęki, jakie w czasie mego pielgrzymowania wzbudza wspomnienie Jeruzalem w sercu wychylonym ku tobie, Jeruzalem, moja ojczyzno, Jeruzalem, moja matko i ku Tobie, jego panu, jego oświecicielu, jego ojcu i opiekunie, i oblubieńcze, jego czyste i silne rozkosze, jego mocną radość i wszystkie jego niewyrażalne dobra”. Kończy zaś obietnicą: „Nie ustanę w wędrówce, aż do chwili, gdy w spokoju owej matki najukochańszej, gdzie są pierwociny ducha mego, gdzie bije źródło wszystkiego, czego jestem pewny, nie zgromadzisz wszystkiego, czym jestem z powodu tego przykrego rozproszenia, aby stać się ostatecznie całością na wieczność, Boże mój, Miłosierdzie moje” (Le Confessioni, 12,16,23. Roma 1965, str. 424-25).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

PSALM O MIŁOSIERDZIU BOŻYM – PS 51 (30.07.2003)

1. Już po raz czwarty w naszych rozważaniach na temat Liturgii Godzin wysłuchaliśmy Psalmu 51 (50), słynnego Miserere. Powraca on w piątek każdego tygodnia, aby stać się oazą medytacji, w której odkryć można zło, jakie zagnieździło się w sumieniu oraz prosić Pana o oczyszczenie i przebaczenie. Jak bowiem wyznaje Psalmista w innej modlitwie: „nikt żyjący nie jest sprawiedliwy przed Tobą” (Ps 143 [142],2). W Księdze Hioba czytamy: „Czyż człowiek jest sprawiedliwy w oczach Boga, a syn niewiasty – bezgrzeszny? Jeśli niejasny i księżyc, gwiazdy przed Nim nieczyste, tym więcej człowiek – ten robak i syn człowieczy – znikomość” (25, 4-6).

Są to słowa twarde i dramatyczne, które pragną z całą powagą ukazać ograniczenia i kruchość ludzkiego stworzenia, jego zgubną zdolność do siania zła i przemocy, nieczystości i kłamstwa. Wszelako orędzie nadziei Miserere, jakie Psałterz wkłada w usta Dawida, nawróconego grzesznika, jest następujące: Bóg może „zmazać, zmyć, oczyścić” winę wyznaną ze skruszonym sercem (por. Ps 51 [50], 2-3). Pan mówi głosem Izajasza: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna” (1,18).

2. Tym razem zatrzymamy się krótko nad zakończeniem Psalmu 51 (50), zakończeniem pełnym nadziei, ponieważ modlący się świadom jest, że Bóg mu wybaczył (por. ww. 17-21). Jego usta za chwilę wyśpiewają światu pochwałę Pana, dając tym samym dowód radości, jakiej doznaje dusza oczyszczona ze zła, a tym samym uwolniona od wyrzutów sumienia (por. w. 17).

Modlący się daje w sposób jednoznaczny świadectwo innemu jeszcze przekonaniu, nawiązując do nauczania proroków (por. Iz 1,10-17; Am 5,21-25; Oz 6,6), iż najmilszą Panu ofiarą, która wznosi się ku Niemu niczym przyjemna woń i zapach (por. Rdz 8,21), jest nie całopalenie byków i jagniąt, ale raczej „pokorne i skruszone serce” (Ps 51 [50], 19).

„Naśladowanie Chrystusa” – tekst tak drogi duchowej tradycji chrześcijaństwa – powtarza to samo ostrzeżenie Psalmisty: „Pokorne wyznanie grzechów jest dla ciebie miłą ofiarą, zapachem znacznie słodszym aniżeli woń kadzidła… Tak oczyszcza się i zmywa wszelka niegodziwość” (III, 52,4).

3. Psalm kończy się w sposób nieoczekiwany całkowicie odmienną perspektywą, która zdaje się wręcz sprzeczna (por. ww. 20-21). Od ostatniego błagania pojedynczego grzesznika przechodzi się do modlitwy o odbudowę całego Jeruzalem, co przenosi nas z epoki Dawida do czasów zburzenia miasta, kilka wieków później. Z drugiej strony, po wyrażeniu w wierszu 18 niechęci Boga do ofiar ze zwierząt, Psalmista zapowiada w wierszu 21, że Bogu spodobają się te same ofiary.

Jest oczywiste, że ten końcowy urywek został dodany później, w okresie wygnania, by w pewnym sensie poprawić lub przynajmniej uzupełnić perspektywę Psalmu Dawida. I to w dwóch punktach: z jednej strony nie chciano, aby cały Psalm sprowadził się do modlitwy indywidualnej; należało myśleć także o pożałowania godnym położeniu całego miasta. Z drugiej strony chciano zmienić wymiar Bożego odrzucenia ofiar rytualnych; odrzucenie to nie mogło być ani całkowite, ani ostateczne, chodziło bowiem o kult nakazany przez samego Boga w Torze. Ten, kto uzupełnił Psalm, kierował się słusznym wyczuciem: zrozumiał potrzebę, w jakiej znajdują się grzesznicy, potrzebę ofiarniczej mediacji. Grzesznicy nie są w stanie oczyścić się sami; nie wystarczą dobre intencje. Potrzebna jest skuteczna mediacja z zewnątrz. Nowy Testament pokaże pełne znaczenie tej intuicji, ukazując, że przez ofiarę własnego życia Chrystus dokonał doskonałej mediacji duchowej.

4. W swoich homiliach na temat Ezechiela święty Grzegorz Wielki uchwycił właściwie różnicę perspektywy, istniejącą między wierszami 19 i 21 Miserere. Proponuje on ich interpretacje, którą możemy zakończyć nasze rozważanie. Św. Grzegorz odnosi wiersz 19, mówiący o duchu skruszonym, do ziemskiej egzystencji Kościoła, a wiersz 21 – o całopaleniu – do Kościoła w niebie.

Oto słowa tego wielkiego Papieża: „Kościół święty ma dwa żywoty: jeden, który wiedzie w czasie, i drugi, który otrzymał na wieczność; jeden, w którym trudzi się na ziemi, i drugi, który wynagrodzony jest w niebie; jeden, w którym gromadzi zasługi, i drugi, którym cieszy się na mocy swych zasług. W jednym i drugim życiu składa ofiarę: tu ofiarę żalu, tam w górze zaś ofiarę chwały. O pierwszej ofierze powiedziano: «Moją ofiarą, Boże, duch skruszony» (Ps 51 [50], 19); o drugiej napisano: «Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia» (Ps 51 [50], 21). W obu składa się mięso, gdyż tutaj dar z mięsa jest umartwieniem ciała, tam w górze zaś dar z ciała jest chwałą zmartwychwstania w chwale Boga. Tam w górze będzie ofiarowane ciało jako całopalenie, gdy przemienione zostanie w wieczną niezniszczalność, nie będzie więcej żadnego konfliktu ani niczego śmiertelnego, trwać bowiem będzie nienaruszone i płonące miłością do Niego, w chwale bez końca” (Omelie su Ezechielele/2, Roma 1993, s. 271).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

O POTĘDZE I DOBROCI PANA – PS 147 (23.07.2003)

1. Psalm, którego przed chwilą wysłuchaliśmy, stanowi pierwszą część utworu, który zawiera także następny Psalm 148 i który w hebrajskim oryginale zachował się jako całość. To dawne wersje, grecka i łacińska, podzieliły ten kantyk na dwa oddzielne Psalmy.

Psalm rozpoczyna się wezwaniem do wysławiania Boga, następnie wymienia długi szereg powodów tej chwały, przy czym wszystkie wyrażone są w czasie teraźniejszym. Chodzi o czyny Boga uważane za charakterystyczne i zawsze aktualne; są one jednak bardzo zróżnicowane: niektóre dotyczą ingerencji Boga w życie człowieka (por. Ps 147, 3.6.11) a zwłaszcza na rzecz Jerozolimy i Izraela (por. w. 2); inne dotyczą stworzonego wszechświata (por. w. 4), szczególnie zaś ziemi z jej roślinnością i zwierzętami (por. ww. 8-9).

Wskazując na koniec w kim Pan ma upodobanie, Psalm wzywa nas do dwojakiej postawy: bojaźni religijnej i ufności (por. w. 11). Nie zostaliśmy pozostawieni samym sobie ani siłom wszechświata, lecz jesteśmy zawsze w rękach Pana związani z Jego planami zbawienia.

2. Po radosnym wezwaniu do wychwalania (por. w. 1) Psalm rozwija się na dwóch płaszczyznach poetyckich i duchowych. W pierwszej z nich (por. ww. 2-6) ujawnia się przede wszystkim historyczne działanie Boga pod postacią budowniczego, który odbudowuje Jerozolimę wracającą do życia po niewoli babilońskiej (por. w. 2). Jednakże ten wielki stwórca, którym jest Pan, ukazuje się również jako ojciec, pochylający się nad ranami wewnętrznymi i fizycznymi, jakie nosi na sobie Jego lud, upokorzony i uciskany (por. w. 3).

Oddajmy głos św. Augustynowi, który w Wykładzie Psalmu 147, wygłoszonym w Kartaginie w 412 roku, tak skomentował zdanie: „Pan leczy złamanych na duchu” [we włoskim tekście katechezy użyte jest słowo „serce” – KAI]: „Kto nie łamie serca, nie zostaje uzdrowiony… Kim są ci, którzy łamią serce? Pokorni. A ci, którzy go nie łamią? Dumni. W każdym razie złamane serce zostaje uzdrowione, a serce przepełnione dumą zostaje pokonane. Więcej, prawdopodobnie jeśli zostaje powalone, to właśnie dlatego, aby raz złamane mogło być wyprostowane, mogło zostać uzdrowione… «On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany»… Innymi słowy leczy ludzi pokornego serca, tych, którzy się spowiadają, którzy wymierzają sobie karę, którzy sądzą siebie surowo, aby móc doświadczyć Jego miłosierdzia. Oto kogo leczy. Doskonałe zdrowie można będzie jednak osiągnąć na zakończenie obecnego śmiertelnego stanu, kiedy nasze życie podlegające zniszczeniu zostanie przyodziane w niezniszczalność, a nasze śmiertelne życie obleczone zostanie w nieśmiertelność” (5-8: Esposizioni sui Salmi, IV, Roma 1977, ss. 772-779).

3. Ale dzieło Boga objawia się nie tylko przez uzdrawianie cierpień Jego ludu. On, który tkliwością i troską otacza ubogich, staje się surowym sędzią wobec nikczemników (por. w. 6). Pan dziejów nie jest obojętny wobec panoszenia się arogantów, którym wydaje się, że są jedynymi sędziami ludzkich losów: Bóg do prochu ziemi nagina tych, którzy dumą swoją rzucają wyzwanie niebu (por. 1 Sm 2,7-8; Łk 1,51-53).

Działanie Boże nie wyczerpuje się jednak w Jego panowaniu nad historią; jest On również królem stworzenia, wszechświat cały odpowiada na Jego wezwanie jako Stwórcy. Może On nie tylko policzyć nieogarnięty szereg gwiazd, ale jest również w stanie nazwać każdą z nich po imieniu, określając tym samym jej naturę i cechy (por. Ps 147, 4).

Już prorok Izajasz śpiewał: „Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te [gwiazdy]? – Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu” (Iz 40,26). „Zastępami” Pańskimi są więc gwiazdy. A prorok Baruch tak kontynuował: „Gwiazdy radośnie świecą na swoich strażnicach. Wezwał je. Odpowiedziały: «Jesteśmy»” (3,34-35).

4. Po nowym radosnym wezwaniu do wysławiania (por. Ps 147, 7), otwiera się oto druga część Psalmu 147 (por. ww. 7-11). Bohaterem jest nadal twórcza działalność Boga w kosmosie. W krajobrazie często jałowym, jak to bywa na Wschodzie, pierwszym znakiem boskiej miłości jest deszcz, który zapładnia ziemię (por. w. 8). W ten sposób Stwórca przygotowuje ucztę dla zwierząt. Co więcej, troszczy się także o to, aby miały pożywienie najmniejsze istoty, jak wołające z głodu pisklęta kruka (por. w. 9). Jezus wezwie nas, byśmy patrzyli na [ptaki niebieskie] „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi” (Mt 6,26; por. także Łk 12,24, gdzie jest bezpośrednie odwołanie do „kruków”).

Po raz kolejny jednak uwaga przesuwa się ze stworzenia na istnienie człowieka. W ten sposób Psalm kończy się, ukazując Pana, który pochyla się nad sprawiedliwym i pokornym (por. Ps 147, 10-11), jak to już zapowiadała pierwsza część hymnu (por. w. 6). Poprzez dwa symbole władzy: rumaka i nogę biegnącego człowieka, zarysowuje się postawa Boga, którego nie można podbić ani zastraszyć siłą. Raz jeszcze logika Pana nie liczy się z dumą i arogancją władzy, lecz staje po stronie tego, kto dochowuje wierności i „wyczekuje Jego łaski” (w. 11), to znaczy zdaje się na kierownictwo Boga w swych działaniach i w swoim myśleniu, w swych planach i w swoim codziennym życiu.

Wśród nich powinien się znaleźć także modlący się, pokładając swą nadzieję w łasce Pana i mając pewność, że okryty zostanie płaszczem Bożej miłości: „Oto oczy Pana nad tymi, którzy się Go boją, nad tymi, co ufają Jego łasce, aby ocalił ich życie od śmierci i żywił ich w czasie głodu. (…) W Nim przeto raduje się nasze serce, ufamy Jego świętemu imieniu” (Ps 33 [32],18-19.21).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

O POCIESZENIU I RADOŚCI W MIEŚCIE BOGA – IZ 66,10-14 (16.07.2003)

1. Pochodzący z ostatnich kart Księgi Izajasza hymn, którego właśnie wysłuchaliśmy, jest kantykiem radości, w którym dominuje macierzyńska postać Jerozolimy (por. 66,11), a następnie pełna miłości troska samego Boga (por. w. 13). Bibliści uważają, że ten końcowy fragment, otwarty na wspaniałą i radosną przyszłość, jest świadectwem głosu późniejszego, głosu proroka, który świętuje odrodzenie Izraela po mrocznej przerwie niewoli babilońskiej. Jesteśmy zatem w szóstym wieku przed Chrystusem, w dwa stulecia po misji Izajasza, wielkiego proroka, którego imię nosi całe to natchnione dzieło.

Prześledzimy obecnie radosny nurt tej krótkiej pieśni, otwartej przez trzy polecenia, będące właśnie wezwaniem do radości: „radujcie się”, „weselcie się”, „cieszcie się” (por. w. 10). Jest to jasny wątek, który często pojawia się na ostatnich kartach Księgi Izajasza: płaczący na Syjonie są rozweseleni, noszą wieniec, namaszczeni „olejkiem radości” (61,3); sam prorok „ogromnie weseli się w Panu, jego dusza raduje się Bogu” (w. 10); „jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się raduje” (62,5). Na stronie poprzedzającej tę, która jest teraz przedmiotem naszego śpiewu i naszej modlitwy, sam Pan bierze udział w radości Izarela, który odradza się jako naród: „Będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu” (65,18-19).

2. Źródłem i powodem tej wewnętrznej radości jest odnaleziona żywotność Jerozolimy, powstałej z popiołów ruiny, jaka spadła na nią, kiedy zburzyły ją wojska babilońskie. Mowa jest bowiem o jej „smutku” (66,10), który ma już za sobą.

Jak to dzieje się często w różnych kulturach, miasto przedstawione jest za pomocą obrazów kobiecych, co więcej, macierzyńskich. Kiedy miasto cieszy się pokojem, podobne jest do osłoniętego i bezpiecznego łona; a nawet jest niczym matka, która karmi piersią swe dzieci aż do nasycenia i z rozkoszą (por. w. 11). W tym świetle rzeczywistość, którą Biblia, stosując porównania kobiece, nazywa „córką Syjonu”, czyli Jerozolima, znowu jest miastem-matką, które przyjmuje, karmi i rozpieszcza swe dzieci, czyli swych mieszkańców. Na scenę tę, pełną życia i czułości, spływa z kolei słowo Pana, które ma wymowę błogosławieństwa (por. ww. 12-14).

3. Bóg ucieka się do innych obrazów związanych z płodnością: mówi bowiem o rzekach i strumieniach, czyli wodach, symbolizujących życie, bujną roślinność, pomyślność ziemi i jej mieszkańców (por. w. 12). Pomyślność Jerozolimy, jej „pokój” (szalom), wielkoduszny dar Boży, zapewni jej dzieciom byt otoczony macierzyńską troską: „ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone” (tamże), a ta matczyna czułość będzie czułością samego Boga: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (w. 13). W ten sposób Pan posługuje się metaforą macierzyństwa, by opisać swoją miłość do swych stworzeń.

Także wcześniej w Księdze Izajasza znajdujemy fragment, w którym przypisuje się Bogu cechy matczyne: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (49,15). W naszej pieśni słowa Pana skierowane do Jerozolimy podejmują na koniec temat żywotności wewnętrznej, wyrażonej przez inny obraz płodności i energii, mianowicie obraz świeżej trawy, obraz odnoszący się do kości dla ukazania wigoru ciała i istnienia (por. 66,14).

4. W tym miejscu, w obliczu miasta-matki, z łatwością możemy poszerzyć nasze pole widzenia i zobaczyć Kościół, dziewicę i płodną matkę. Zakończmy nasze rozważanie na temat odrodzonej Jerozolimy refleksją świętego Ambrożego, pochodzącą z jego dzieła „Dziewice”: „Kościół święty jest niepokalany w swej więzi małżeńskiej: płodny w swych porodach, jest dziewicą ze względu na swą czystość, chociaż jest matką dla dzieci, które rodzi. My zatem zostaliśmy zrodzeni z dziewicy, która poczęła nie za sprawą męża, lecz za sprawą Ducha. Zostaliśmy więc zrodzeni z dziewicy nie wśród boleści fizycznych, lecz wśród radości aniołów. Karmi nas dziewica nie mlekiem z ciała, lecz tym, o którym mówi Apostoł, kiedy powiada, że karmiła słaby wiek dorastającego ludu Bożego.

Któraż z mężatek ma więcej dzieci niż Kościół święty? Kościół jest dziewicą ze względu na świętość otrzymywaną w sakramentach i matką narodów. O płodności jej zaświadcza również Pismo, gdy stwierdza: «Bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża» (Iz 54,1; Gal 4,27), matka nasza nie ma męża, lecz ma oblubieńca, jako że zarówno Kościół wśród narodów, jak dusza u jednostek – wolne od wszelkiej niewierności i płodne w życiu ducha – bez utraty wstydu za męża biorą Słowo Boga niczym oblubieńca wiecznego” (I,31: Saemo 14/1, pp. 132-133).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

ROZWAŻANIA „PSALMU POKUTNEGO” – PS 142 (09.07.2003)

1. Usłyszeliśmy przed chwilą Psalm 143, ostatni z cyklu siedmiu tak zwanych „psalmów pokutnych”, zawartych w Psałterzu (por. Ps 7; 32; 38; 51; 102; 130; 143). Tradycja chrześcijańska korzystała z nich, by prosić Pana o wybaczenie grzechów. Tekst, który dzisiaj pragniemy zgłębić, był szczególnie drogi świętemu Pawłowi, który wyciągnął z niego wniosek o radykalnej grzeszności wszystkich stworzeń ludzkich: „Nikt żyjący nie jest sprawiedliwy przed Tobą” (w. 2). Zdanie to stało się dla Apostoła podstawą jego nauczania o grzechu i o łasce (por. Gal 2,16; Rz 3,20).

Liturgia godzin proponuje nam tę prośbę jako wyraz pragnienia wierności i błaganie o pomoc Bożą na początku dnia. Psalm bowiem każe nam powiedzieć Bogu: „Spraw, bym rychło doznał Twojej łaski, bo w Tobie pokładam nadzieję” (Ps 143, 8).

2. Psalm otwiera intensywna i usilna prośba skierowana do Boga, wiernego obietnicy zbawienia złożonej ludowi (por. w. 1). Modlący się uznaje, że nie ma żadnych zasług, na które mógłby się powołać, prosi więc Boga pokornie, by nie występował wobec niego jako sędzia (por. w. 2).

Następnie opisuje dramatyczną sytuację, podobną do śmiertelnej zmory, w której się znajduje: nieprzyjaciel, który symbolizuje zło historii i świata, przywiódł go na skraj śmierci. Oto widzimy go leżącego w prochu ziemi, który jest wyobrażeniem grobu; oto mroki, które są negacją światła, znaku boskiego życia; oto wreszcie „dawno umarli” (por. w. 3), wśród których zdaje się widzieć siebie.

3. Samo życie Psalmisty jest rozbite: brak mu już oddechu, a serce wydaje się być kawałem lodu, niezdolnym bić dalej (por. w. 4). Powalony i zadeptany wierny ma już tylko wolne ręce, które unosi ku niebu w geście, który jest zarazem prośbą o pomoc i szukaniem oparcia (por. w. 6). Myślami bowiem powraca do przeszłości, gdy Bóg czynił cuda (por. w. 5).

Ta iskra nadziei ogrzewa mróz cierpienia i próby, w jakiej modlący się czuje się zanurzony i stojący na progu porażki (por. w. 7). Napięcie pozostaje więc nadal wysokie; na horyzoncie zdaje się jednak jawić promień nadziei. I tak przechodzimy do drugiej części Psalmu (por. ww. 7-11).

4. Otwiera ją nowa, usilna prośba. Wierny czując niemal, że uchodzi z niego życie, woła do Boga: „Prędko wysłuchaj mnie, Panie, albowiem duch mój omdlewa” (w. 7). Owszem, obawia się on, że Bóg ukrył swe oblicze i oddalił się, porzucając i opuszczając swoje stworzenie.

Zniknięcie Bożego oblicza pogrąża człowieka w smutku, owszem, w samej śmierci, ponieważ Pan jest źródłem życia. Właśnie na tej swego rodzaju krańcowej granicy kwitnie ufność w Boga, który nie opuszcza. Modlący się ponawia swe prośby i popiera je deklaracjami ufności w Panu: „Bo w Tobie pokładam nadzieję… bo wznoszę do Ciebie moją duszę… do Ciebie się uciekam… Ty jesteś moim Bogiem”. Prosi o ocalenie od swych nieprzyjaciół (por. ww. 8-12) i uwolnienie z utrapień (por. w. 11), powtarza jednak wciąż inną prośbę, która jest wyrazem głębokiego duchowego pragnienia: „Naucz mnie czynić Twoją wolę, bo Ty jesteś moim Bogiem” (w. 10). Musimy przyswoić sobie tę godną podziwu prośbę. Musimy zrozumieć, że naszym największym dobrem jest więź naszej woli z wolą naszego Ojca Niebieskiego, albowiem tylko w ten sposób możemy otrzymać całą jego miłość, która przynosi nam zbawienie i pełnię życia. Jeśli nie towarzyszy jej silne pragnienie posłuszeństwa wobec Boga, ufność pokładana w Nim nie jest autentyczna.

Modlący się zdaje sobie z tego sprawę, i wyraża to pragnienie. Składa więc prawdziwe wyznanie ufności w Boga-zbawiciela, który ocala od niepokoju i przywraca smak życia, w imię swej „sprawiedliwości”, czyli pełnej miłości i zbawiającej wierności (por. w. 11). Modlitwa, dla której punktem wyjścia była sytuacja udręki, osiągnęła nadzieję, radość i światło dzięki szczeremu przylgnięciu do Boga i Jego woli, która jest wolą miłości. Taka jest moc modlitwy, rodzącej życie i zbawienie.

5. Koncentrując wzrok na świetle poranka łaski (por. w. 8) święty Grzegorz Wielki w swym komentarzu do siedmiu psalmów pokutnych tak opisuje ów świt nadziei i radości: „To dzień rozjaśniony tym prawdziwym słońcem, które nie zna zachodu, którego chmury nie czynią pochmurnym a mgła nie osłabia… Kiedy pojawi się Chrystus, nasze życie, i zaczniemy widzieć Boga z odkrytym czołem, wówczas pierzchną wszelkie opary mroku, ulotni się wszelki dym niewiedzy, rozwiane zostaną wszelkie mgły pokusy… Będzie to dzień jasny i wspaniały, przygotowany dla wszystkich wybranych przez tego, który wyrwał nas z mocy mroku i przeniósł do królestwa Jego Syna umiłowanego.

Ranek tego dnia to przyszłe zmartwychwstanie… Tego ranka zabłyśnie radość sprawiedliwych, ujrzymy wielką radość, kiedy Bóg zetrze wszelką łzę z oczu świętych, kiedy jako ostatnia padnie śmierć, kiedy sprawiedliwi błyszczeć będą niczym słońce w królestwie Ojca.

Tego ranka Pan da poznać swoje miłosierdzie… mówiąc: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego” (Mt 25,34). Wtedy objawi się miłosierdzie Boże, którego w życiu obecnym umysł ludzki nie może sobie wyobrazić. Dla tych, którzy Go miłują, Pan bowiem przygotował to, czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani nie weszło do serca człowieka” (PL 79, coll. 649-650).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

NIE JESTEŚMY SAMI (02.07.2003)

1. Psalm 146 (145), którego przed chwilą wysłuchaliśmy, to „Alleluja”, pierwszy z pięciu, które zamykają cały zbiór Psałterza. Już żydowska tradycja liturgiczna używała hymnu jako porannej pieśni pochwalnej: jego szczytem jest głoszenie królowania Boga nad ludzką historią. Na końcu Psalmu stwierdza się bowiem, że „Pan króluje na wieki” (w. 10).

Wynika z tego pokrzepiająca prawda: nie jesteśmy pozostawieni samym sobie, wydarzenia naszych dni nie są zdominowane przez chaos ani fatum, wypadki nie są zwykłym występowaniem po sobie czynów pozbawionych sensu i celu. Z przekonania o tym wypływa prawdziwe wyznanie wiary w Boga, celebrowanego w swego rodzaju litanii, w której wymienia się właściwe Mu przymioty miłości i dobroci (por. ww. 6-9).

2. Bóg jest stworzycielem nieba i ziemi, jest wiernym stróżem paktu, jaki wiąże Go ze swym ludem, jest Tym, który wymierza sprawiedliwość uciskanym, daje chleb, którym posilają się głodni i uwalnia więźniów. To On otwiera oczy ślepym, odnosi tych, którzy upadli, miłuje sprawiedliwych, broni cudzoziemca, wspiera sierotę i wdowę. To On myli drogi niegodziwym i króluje nad wszystkimi istotami i wszystkimi czasami.

To dwanaście twierdzeń teologicznych, które w swej doskonałej liczbie wyrażają pełnię i doskonałość Bożego działania. Pan nie jest władcą dalekim od swych stworzeń, lecz uczestniczy w ich historii, jako Ten, który broni sprawiedliwości, stając po stronie ostatnich, ofiar, uciskanych, nieszczęśliwych.

3. Człowiek staje więc wobec radykalnego wyboru dwóch sprzecznych ze sobą możliwości: z jednej strony istnieje pokusa „pokładania ufności w książętach” (w. 3), przyjmując ich kryteria oparte na nikczemności, egoizmie i dumie. W rzeczywistości jest to droga śliska i rujnująca, to „drogi pełne fałszu i błędów” (por. Prz 2,15), której kresem jest rozpacz.

Psalmista przypomina nam bowiem, że człowiek jest istotą kruchą i śmiertelną, jak mówi samo słowo „adam”, które w języku hebrajskim jest odwołaniem do ziemi, do materii, do prochu. Człowiek – jak często powtarza Biblia – podobny jest do rozsypującego się domu (por. Koh 12,1-7), do pajęczyny, którą może rozerwać wiatr (por. Job 8,14), do źdźbła trawy zieleniącego się o świecie i suchego wieczorem (por. Ps 90,5-6; 103,15-16). Kiedy śmierć spada na niego, wszystkie jego plany się rozwiewają, a on staje się prochem: „Gdy tchnienie go opuści, wraca do swej ziemi; wówczas przepadają jego zamiary” (Ps 146, 4).

4. Istnieje jednak przed człowiekiem i inna możliwość, a jest nią ta, o której Psalmista mówi jako o błogosławieństwie: „Szczęśliwy, komu pomocą jest Bóg Jakuba, kto ma nadzieję w Panu, Bogu swoim” (w. 5). To jest droga ufności w Bogu wiecznym i wiernym. Amen, które jest hebrajskim słowem wiary, znaczy właśnie oparcie się na niewzruszonej stałości Pana, na Jego wieczności, na Jego nieskończonej mocy. Przede wszystkim jednak oznacza dzielenie Jego wyborów, które ukazały opisane przez nas wcześniej wyznanie wiary i chwały.

Trzeba żyć w przylgnięciu do woli Bożej, dawać chleb zgłodniałym, odwiedzać więźniów, wspierać i pocieszać chorych, bronić i gościć cudzoziemców, służyć biednym i nędzarzom. W praktyce jest to ten sam duch Błogosławieństw; to zdecydowanie się na tę propozycję miłości ocala nas już w tym życiu i będzie potem przedmiotem naszej oceny na Sądzie Ostatecznym, który przypieczętuje historię. Będziemy wówczas sądzeni za wybór służenia Chrystusowi w głodnym, spragnionym, cudzoziemcu, nagim, chorym, uwięzionym. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): tak powie wówczas Pan.

5. Kończymy nasze rozważanie Psalmu 146 (145) refleksją, którą podsuwa nam późniejsza tradycja chrześcijańska. Wielki pisarz trzeciego stulecia Orygenes, gdy dotarł do wersu 7 Psalmu, który mówi: „Pan daje chleb głodnym i uwalnia jeńców”, widzi w tym bezpośrednie odwołanie do Eucharystii: „Łakniemy Chrystusa i to On sam da nam chleb z nieba. «Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj». Ci, którzy to mówią, są głodni; ci, którzy odczuwają potrzebę chleba, są zgłodniali”. Głód ten w pełni zaspokaja Sakrament Eucharystii, w którym człowiek posila się Ciałem i Krwią Chrystusa (por. Origene – Gerolamo, 74 omelie sul libro dei Salmi, Milano 1993, pp. 526-527).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

KANTYK Z KSIĘGI IZAJASZA (18.06.2003)

1. Niczym Magnificat rozpoczyna się wspaniały Kantyk, który proponuje nam Liturgia godzin i którego przed chwilą wysłuchaliśmy: „Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim” (Iz 61,10). Tekst znajduje się w trzeciej części Księgi proroka Izajasza, którą uczeni sytuują w epoce późniejszej, gdy Izrael, po powrocie z niewoli babilońskiej (IV w. przed Chrystusem) podejmuje życie wolnego ludu w ziemi ojców i odbudowuje Jerozolimę oraz świątynię. Nie przypadkowo, jak zobaczymy, święte miasto jest w centrum Kantyku, a horyzont, jaki się otwiera jest świetlany i pełen nadziei.

2 Prorok otwiera swój Kantyk pokazując odrodzony naród, obleczony we wspaniałe szaty, niczym para oblubieńców, gotowych na wielki dzień wesela (por. w. 10). Zaraz potem pojawia się inny symbol, wyraz życia, radości i nowości: roślinny symbol sadzonki (por. w. 11).

Prorocy uciekają się do obrazu sadzonki, w rozmaitych postaciach, by przedstawić króla mesjańskiego (por. Iz 11,1; 53,2; Jr 23,5; Za 3,8; 6,12). Mesjasz jest płodną sadzonką, która odnawia świat, prorok zaś wyraża głęboki sens tej żywotności: „Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość” (Iz 61,11), dlatego święte miasto stanie się niczym ogród sprawiedliwości, to jest wierności i prawdy, prawa i miłości. Jak powiedział przed chwilą prorok, „murom twoim nadasz miano «Ocalenie», a bramom twoim «Chwała»” (Iz 60,18).

3. Prorok nadal podnosi głos: śpiew jest niezmordowany i chce przedstawić narodziny Jerozolimy, przed którą otwiera się nowa era (por. Iz 62,1). Miasto umalowane jest jak oblubienica szykująca się do ślubu.

Symbolika weselna, która z mocą pojawia się w tym fragmencie (por. ww. 4-5) należy w Biblii do jednego z najintensywniejszych wyobrażeń więzów zażyłości i paktu miłości, jakie łączą Pana i naród wybrany. Jego uroda, na którą składają się „zbawienie”, „sprawiedliwość” i „chwała” (por. ww. 1-2), będzie tak wspaniała, że stanie się „prześliczną koroną w rękach Pana” (por. w. 3).

Decydującym elementem będzie zmiana imienia, jak to ma miejsce i w naszych czasach, gdy dziewczyna wychodzi za mąż. Przyjęcie „nowego imienia” (por. w. 2) oznacza jakby przybranie nowej tożsamości, podjęcie misji, radykalną zmianę życia (por. Rdz 32,25-33).

4. Nowe imię, jakie przybierze oblubienica Jerozolima, której przeznaczeniem jest reprezentować cały lud Boży, podkreśla kontrast, który prorok wyjaśnia: „Nie będą więcej o tobie mówić «Porzucona», o krainie twej już nie powiedzą «Spustoszona», raczej cię nazwą «Moje w niej upodobanie», a krainę twoją «Poślubiona»” (Iz 62,4). Imiona, które wskazywały poprzednią sytuację opuszczenia i spustoszenia, czyli zniszczenia miasta przez Babilończyków oraz dramatu wygnania, zastąpione zostają teraz imionami odrodzenia i są wyrazem miłości i czułości, święta i szczęśliwości.

W tym momencie cała uwaga skupia się na oblubieńcu. I oto wielka niespodzianka: sam Pan nadaje Syjonowi nowe imię weselne. Wspaniała jest przede wszystkim końcowa deklaracja, która podejmuje wątek tematyczny pieśni miłosnej, zaintonowanej przez lud: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się raduje” (w. 5).

5. Kantyk nie jest już hymnem pochwalnym na cześć zaślubin między królem i królową, ale wychwala głęboką miłość, jaka łączy na zawsze Boga i Jerozolimę. W swej ziemskiej oblubienicy, którą jest naród święty, Pan odnajduje tę samą szczęśliwość, jakiej mąż doznaje w ukochanej żonie. Miejsce Boga dalekiego i nadprzyrodzonego, sędziego sprawiedliwego, zajmuje teraz Bóg bliski i zakochany. Ta symbolika weselna przeniesie się do Nowego Testamentu (por. Ef 5,21-32) i zostanie rozwinięta przez Ojców Kościoła. Na przykład św. Ambroży przypomina, że z tego punktu widzenia „oblubieńcem jest Chrystus, oblubienicą jest Kościół, poślubiona z miłości, dziewica nieskalanej czystości” (Esposizione del Vangelo secondo Luca: Opere esegetiche X/II, Mediolan-Rzym 1978, s. 289).

I tak mówi dalej w innym dziele: „Kościół jest piękny. Dlatego Słowo Boże mówi do niego: «Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy» (Pnp 4,7), ponieważ wina została zatopiona… Dlatego Pan Jezus – powodowany pragnieniem miłości tak wielkiej, pięknem jej odzienia i jej gracją, gdyż w tych, którzy zostali oczyszczeni nie ma już śladu obrzydliwości winy – powiada do Kościoła: «Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu» (Pnp 8,6), to znaczy: jesteś strojna, duszo moja, cała piękna jesteś, niczego ci nie brakuje! «Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu», aby przez nią wiara twa zajaśniała w pełni sakramentu. Również dzieła twoje rozbłysną i ukażą wizerunek Boga, na obraz którego zostałaś stworzona” (I misteri, nn. 49.41: Opere dogmatiche, III, Mediolan-Rzym 1982, ss. 156-157).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)

JAN PAWEŁ II MÓWI O BOGU – NADZIEI SWEGO LUDU (28.05.2003)

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Psalm 108 (107), którego przed chwilą wysłuchaliśmy, należy do cyklu Psalmów Liturgii Godzin, będących przedmiotem naszych katechez. Wyróżnia się on na pierwszy rzut oka cechą zaskakującą. Jest on bowiem ni mniej ni więcej połączeniem dwóch fragmentów Psalmów istniejących już wcześniej: jeden pochodzi z Psalmu 57 (56; ww. 8-12) a drugi z Psalmu 60 (59; ww. 7-14). Pierwszy fragment utrzymany jest w tonacji hymnu, drugi – o charakterze błagalnym – zawiera jednak również przepowiednię boską, która przynosi modlącemu się pogodę i ufność.

Połączenie to tworzy nową modlitwę, a fakt ten stanowi dla nas przykład. W istocie bowiem również liturgia chrześcijańska łączy często różne fragmenty biblijne, które w ten sposób stają się nowym tekstem, służącym wyjaśnieniu nowych sytuacji, choć zarazem pozostaje związek z tekstem wyjściowym. W praktyce Psalm 108 – (ale nie tylko on; inne świadectwo znaleźć możemy np. w Psalmie 144) – ukazuje, jak już w Starym Testamencie Izrael używał powtórnie Słowa Bożego objawionego i aktualizował je.

2. Psalm, powstały z tego połączenia, jest więc czymś więcej aniżeli zwykłą sumą czy nałożeniem na siebie dwóch istniejących wcześniej fragmentów. Zamiast zacząć od pokornej prośby, jak w Psalmie 57 (56): „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną” (w. 2), nowy Psalm rozpoczyna się od zdecydowanego wyrażenia chwały Bogu: „Gotowe jest serce moje, Boże… zaśpiewam [psalm] i zagram” (Ps 108 [107], 2). Pochwała ta zajmuje miejsce żalow, które składały się na początek innego Psalmu (por. Ps 60 [59], 1-6) i staje się podstawą do następnej boskiej przepowiedni (Ps 60 [59], 8-10 = Ps 108 [107], 8-10) oraz związanej z nią prośby (Ps 60 [59], 7.11-14 = Ps 108 [107], 7.11-14).

Nadzieja i zmory łączą się i stają się istotą nowej modlitwy, zmierzającej do wzbudzenia ufności nawet w czasach prób, doświadczanych przez całą wspólnotę.

3. Psalm rozpoczyna się więc radosnym hymnem chwały. Jest to pieśń poranna przy akompaniamencie harfy i cytry (por. Ps 108 [107], 3). Przesłanie jest jasne, a w jego centrum znajduje się „dobroć” i „prawda” Boża (por. w. 5): po hebrajsku hésed i „emet” to terminy na określenie miłosnej wierności Pana w stosunku do przymierza swe swoim ludem. W oparciu o tę wierność lud jest pewien, że nie zostanie nigdy rzucony przez Boga w otchłań nicości i rozpaczy.

Chrześcijańska interpretacja tego Psalmu jest wyjątkowo wymowna. W w. 6 Psalmista celebruje nadprzyrodzoną chwałę Boga: „Bądź wywyższony, Boże, ponad niebo”. Słynny pisarz chrześcijański z III wieku, Orygenes, komentując ten Psalm, odsyła do słów Jezusa: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32), które odnoszą się do ukrzyżowania. Ich wynikiem jest to, o czym mówi następny werset: „Aby ocaleli ci, których Ty miłujesz” (Ps 108 [107], 7). Konkluduje więc Orygenes: „Jakie wspaniałe znaczenie! Powodem, dla którego Pan został ukrzyżowany i wywyższony, jest to, by zostali uwolnieni ci, których On miłuje… Spełniło się to, o cośmy prosili: On został wywyższony, my zaś zostaliśmy wyzwoleni” (Origene-Gerolamo, „74 omelie sul libro dei Salmi”, Mediolan 1993, s. 367).

4. Przejdźmy teraz do drugiej części Psalmu 108 (107), która – jak powiedzieliśmy – jest po części cytatem z Psalmu 60 (59). W niepokoju Izraela, który odczuwa nieobecność i dystans Boga (?Czyż nie Ty, o Boże, nas odrzuciłeś”: w. 12), słychać głos przepowiedni Pana, który rozlega się w świątyni (por. ww. 8-10). W tym objawieniu Bóg ukazuje się jako sędzia i Pan całej Ziemi Świętej, od miasta Sychem po dolinę Sukkot na drugim brzegu Jordanu, od wschodnich połaci Gileadu i ziemi Manassesa aż po środkowo-południowe obszary Efraimu i Judy, aby sięgnąć po ziemie podporządkowane, lecz obce – Moabu, Edomu i Filistei.

Za pomocą barwnych wyobrażeń pochodzenia wojskowego lub o charakterze prawnym głosi się panowanie Boga nad Ziemią Obiecaną. Jeśli Pan króluje, nie należy się obawiać: nie miotają nami na wszystkie strony ciemne siły fatum bądź chaosu. Zawsze, nawet w chwilach mrocznych, istnieje wyższy plan, na którym opiera się historia.

5. Wiara ta rozpala płomień nadziei. Bóg wskaże bowiem drogę wyjścia, to znaczy „miasto warowne”, leżące w krainie Idumei. Oznacza to, że mimo prób i milczenia, Bóg ponownie ukaże się, aby wspierać i prowadzić swój lud. Tylko od Niego może nadejść decydująca pomoc, nie zaś z zewnętrznych sojuszy wojskowych, czyli siły broni (por. w. 13). Tylko z Nim uzyska się wolność i „dokonamy czynów pełnych mocy” (por. w. 14).

Wraz ze św. Hieronimem wspominamy ostatnią naukę Psalmisty, odczytywaną po chrześcijańsku: „Nikt nie powinien rozpaczać z powodu tego życia. Masz Chrystusa i boisz się? On będzie naszą siłą, On naszym chlebem, On naszym przewodnikiem” (Breviarium in Psalmos, Ps. CVII: PL 26,1224).

Tłum. Marek Lehnert (KAI)