Wielu doświadczonych weteranów Odnowy charyzmatycznej w Polsce pamięta dobrze małą książeczkę sprzed dwudziestu lat. Liczba publikacji na temat Odnowy była wtedy w naszym kraju bardzo skromna, z tym większą ciekawością czytało się więc fascynującą relację o działaniu Ducha Świętego spisaną przez Johna Sherilla w książce Oni mówią innymi językami. Przy jej końcu autor przytacza bardzo pouczającą historyjkę o modlitwie w językach opowiedzianą mu przez pewnego kaznodzieję:

„Kiedyś jadąc natrafiłem na piękną gotycką kapliczkę. Wysiadłem, aby ją podziwiać. Ale okazało się, że drzwi kościółka były pomalowane jasną czerwoną farbą. Były tak jaskrawe, że przeszkadzały mi w obejrzeniu całości. Języki, John, są jak te drzwi. Dopóki stoisz na zewnątrz, twoją uwagę przyciąga coś, co nie pozwala ci zobaczyć niczego innego. Ale jeżeli przez nie przejdziesz, otoczą cię cuda światła, dźwięku i formy, które stworzył architekt. Drzwi od wewnątrz nie są pomalowane na czerwono. Są używane. Ale zajmują właściwe miejsce w architekturze całego kościoła. Nie koncentruj się na językach. Przekrocz próg i spotkaj się z Duchem Świętym”[1].

Read More →

1. Nasze katechezy poświęcone Bogu, Stworzycielowi rzeczy „niewidzialnych”, oświeciły i umocniły naszą wiarę w tym, co odnosi się do prawdy o złym duchu lub szatanie, którego istnienia Bóg – najwyższa Miłość i Świętość, mądra i potężna Opatrzność prowadząca nasze życie ku zwycięstwu nad księciem ciemności – oczywiście nie chciał. Wiara Kościoła przekonuje nas bowiem, że potęga szatana nie jest nieskończona. Jest on tylko stworzeniem, wprawdzie bardzo potężnym jako czysty duch, ale tylko stworzeniem, ograniczonym i podlegającym woli i panowaniu Boga i Jego królestwa, jego działanie jest dopuszczone przez Bożą Opatrzność, która z mocą i dobrocią (fortiter et suaviter) kieruje dziejami człowieka i świata. Działalność szatana wyrządza z pewnością wiele szkód jednostkom i społeczeństwu – szkód natury duchowej, a pośrednio także fizycznej – nie jest jednakże zdolna unicestwić Dobra – ostatecznej celowości człowieka i całego stworzenia. Nie może przeszkodzić w definitywnym ukształtowaniu się królestwa Bożego, gdzie dopełni się sprawiedliwość i miłość Ojca wobec stworzeń, które odwiecznie mają swoje „przeznaczenie” w Jezusie Chrystusie. Możemy wręcz powiedzieć za św. Pawłem, że dzieło złego przyczynia się do dobra (por. Rz 8,28) i że służy budowaniu chwały „wybranych” (por. 2 Tm 2,10).

Read More →

1. Kontynuując temat poprzednich katechez, które poświęciliśmy artykułowi wiary dotyczącemu świata aniołów, stworzeń Bożych, zagłębimy się dzisiaj w rozważania nad tajemnicą wolności, którą niektórzy z nich skierowali przeciwko Bogu i Jego planowi zbawienia w stosunku do ludności.

Ewangelista Łukasz pisze, iż w chwili, gdy uczniowie powrócili do Mistrza, pełni radości z owocnego przebiegu swej pierwszej wyprawy misyjnej, Jezus wypowiedział zdanie, nad którym warto się zastanowić: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica (Łk 10,18). W słowach tych Pan Jezus stwierdza, że głoszenie królestwa Bożego zawsze oznacza zwycięstwo nad diabłem, ale jego budowanie stale narażone jest na zasadzki złego ducha. Mówić o tym – co zamierzamy uczynić podczas dzisiejszej katechezy – znaczy przygotować się do walki, która w tym ostatecznym czasie dziejów zbawienia jest właściwa życiu Kościoła (jak twierdzi tekst Apokalipsy, por. 12,7). Równocześnie pozwala to wyjaśnić słuszną wiarę Kościoła, głoszoną w obliczu tych, którzy wprowadzają doń zamieszanie, przypisując zbyt duże znaczenie roli szatana, oraz tacy, którzy negują bądź minimalizują jego złowrogą moc.

Read More →

Rozpatrzmy seanse „wyzwalania” już nie z punktu widzenia teologii, lecz psychologii. Również w tej płaszczyźnie należy postępować z ogromną roztropnością, gdyż dotyka się najintymniejszego wnętrza osoby „wyzwalanej”.

Ukażemy dwa punkty szczególnie newralgiczne:

  • pierwszy, poprzedzający seans, to trudności samej diagnozy;

  • drugi, dotyczący niebezpieczeństw psychologicznych, na które naraża się zarówno „egzorcysta”, jak i „egzorcyzmowany”.


Read More →

47 Kościół katolicki, aczkolwiek stwierdza wyraźnie istnienie i wpływ Złych Mocy, jest pełen rezerwy w odniesieniu do usystematyzowanej demonologii. Jeżeli istnieje dziedzina, w której należy przestrzegać rady Apostoła i być trzeźwym, to właśnie tutaj. O diable można mówić jedynie pośrednio, nie wprost. Jego siła leży w utajaniu się, on zwodzi z natury, jest ojcem kłamstwa. Jest ciemny z definicji i wymogów swego wnętrza. Nikt nie widział wprost Złego, bo jest on istotą duchową i nie mamy możliwości dosięgnięcia go, wiemy o nim jedynie z Objawienia. Jego działanie jest trudne do ustalenia, bez względu na to, co myślą ludzie, którzy lekkomyślnie się zapuszczają na to zaminowane pole.

Read More →

39 Zanim przebadamy, jak w Odnowie praktykuje się posługę „wyzwolenia od złego ducha czy duchów”, należy stwierdzić, jaka demonologia kryje się pod tą praktyką i usunąć z niej słabość doktrynalną.

Jesteśmy świadkami zjawiska „zarażania się” tą praktyką, na którą powinniśmy zwrócić uwagę.

Katolicka Odnowa charyzmatyczna powstała w Stanach Zjednoczonych w kontekście religijnym, gdzie odczytywanie Biblii na sposób fundamentalny odgrywało, i jeszcze odgrywa, znaczną rolę.

Na początku liczni katolicy spotkali bądź odkryli w Odnowie praktykę „wyzwalania od złego” wśród chrześcijan innych wyznań, należących do tzw. wolnych Kościołów lub zielonoświątkowców, czytali i wciąż czytają książki powstałe w tamtym środowisku.

Read More →

1.Odnowa Charyzmatyczna barwny folklor modlitewny?

W szerokiej gamie nowych ruchów eklezjalnych każdy z nich odróżnia się jakąś specyficzną cechą. Dla Akcji Katolickiej będzie to zaangażowanie społeczne; neokatechumenat kojarzy się z wieloletnią drogą nawrócenia; Ruch Światło-Życie budzi skojarzenia z letnimi rekolekcjami oazowymi i formacją liturgiczną; dla ruchu Odnowy Charyzmatycznej z całą pewnością wyróżnikiem takim jest spotkanie modlitewne. Najróżniejsze bywa sceneria spotkań na modlitwie grup polskiej Odnowy Charyzmatycznej. Może to być kościół parafialny przy adoracji Najświętszego Sakramentu po czwartkowej Eucharystii wieczornej, a może też być wynajmowana od pobliskiej szkoły świetlica. Modlitwa wkomponowana jest w trwającą cztery godziny Mszę św. z modlitwą za chorych z udziałem tysięcy wiernych albo w spotkanie kilku osób w koleżeńskim gronie w prywatnym mieszkaniu. Potrafi zafascynować w ciągu kilku minut swoim niezwykłym pięknem albo zdenerwować hałaśliwą dysharmonią. Zdarzają się nawrócenia, gdy ktoś usłyszy, że „tak można się modlić”, oraz mocne postanowienia: „moja noga nigdy więcej już tu nie postanie!” Jedno jest pewne: ludzie Odnowy Charyzmatycznej na pewno modlą się często inaczej, niż przyzwyczajała do tego przez wieki katolicka tradycja. Dynamiczna modlitwa uwielbienia, wzlatujące zdawałoby się w niebo dźwięki pieśni, głośne i równoczesne wołanie do Boga przez dziesiątki, a czasem setki uczestników na raz: to zewnętrzny obraz sposobu modlenia się przez tak zwanych charyzmatyków. Jest to jednak tylko ogląd „od zewnątrz”, dostrzegający nowe zjawisko, ale nie sięgający jego istotnej głębi. Takie czysto zewnętrzne spojrzenie zdarza się wśród zaciekawionych obserwatorów, spotyka się je nawet wśród samych uczestników Odnowy w Duchu Świętym. Można wtedy spotkać „szkoły modlitwy”, polegające głównie na zachęcaniu do podnoszenia rąk i wypowiadaniu „na siłę” jakichkolwiek nieartykułowanych dźwięków. Zapewnia się przy tym, że właśnie o to chodziło: oto już Duch Święty działa podrywając ramiona w górę i modląc się „językami ludzi i aniołów” (por. 1 Kor 13,1).

Czysto naturalistyczne spojrzenie tego typu, wszystko jedno, czy przez postronnego obserwatora, czy przez nie dość uformowanego animatora Odnowy, z całą pewnością nie wystarcza. Dlatego droga do zrozumienia nowości modlitwy proponowanej przez charyzmatyków nie może zacząć się od opisu niezwykłych manifestacji modlitewnych, od podkreślania tego, co niecodzienne, dziwne, prowokujące: ręce wzniesione do góry, rozanielone oblicza, modlitwa w niezrozumiałych dla nikogo słowach, ciągnące się niekiedy po kilkanaście minut zwrotki tej samej pieśni…

Droga ta musi rozpocząć się znacznie wcześniej: od chrześcijańskiego kerygmatu, od odrodzenia „starego człowieka” w wierze i od zrozumienia roli Ducha Świętego w życiu chrześcijanina. Spróbujmy więc prześledzić, jakie intuicje leżą u podstaw praktykowanej w kręgach Odnowy drogi odnowy wiary, aby zobaczyć, dlaczego prowadzą one właśnie do takich specyficznych form modlitwy.

2.Modlitwa Odnowy Charyzmatycznej: na fundamencie odnowionej wiary

Pierwszy punkt, konieczny dla zrozumienia modlitwy w Odnowie Charyzmatycznej, płynie z fundamentalnego przekonania: odnowa modlitwy wypływa z odnowy wiary. Człowiek o nie odnowionym sercu wiary nie będzie się modlił w sposób nowy, choćby nawet trenowano go w tym celu na najbardziej charyzmatycznym spotkaniu. Szkołą modlitwy charyzmatycznej jest szkoła wiary. Dlatego typowa droga formacji w Ruchu Charyzmatycznym, jaką jest niewątpliwie siedmiotygodniowe Seminarium Życia w Duchu Świętym zaczyna się nie od nauki modlitwy, a od ogłoszenia kerygmatu chrześcijańskiego. Pierwsze cztery tygodnie to wdrożenie w główne elementy apostolskiego głoszenia Dobrej Nowiny:


1)Boża Miłość („jesteś kochany przez Boga”).
2)Zbawienie („twoje imię wobec Boga brzmi: «grzesznik», ale możesz zostać wyzwolony z grzechu”).
3)Nowe Życie („twoje życie może się zmienić i zostać napełnione zupełnie nową treścią”).
4)Boży Dar („oczekiwana nowość jest darem: jest to Duch Święty, dla którego trzeba otworzyć serce”).

Rzeczą niezmiernej wagi dla zrozumienia istoty i dynamiki modlitwy w Odnowie Charyzmatycznej jest fakt, że Jan Paweł II w liście Tertio millennio adveniente (TMA) zamieścił myśli, które można zinterpretować jako przypomnienie podstawowego kerygmatu chrześcijańskiego, wyrażonego w kategoriach myślowych bardzo bliskich tym, w które wdrażani są nowo przybyli do Odnowy Charyzmatycznej. Oznacza to, że podstawowe w tej kwestii intuicje Odnowy znajdują potężne przypieczętowanie w autorytecie Jana Pawła II. Jeśli zadamy tekstowi papieskiej adhortacji kilka naszych pytań, to zacznie nam on „odpowiadać”, jakby potwierdzając każdy krok kerygmatycznego wprowadzenia w modlitwę.


1)Kim jest Bóg dla człowieka? Pisze Jan Paweł II, że „Bóg szuka człowieka z potrzeby ojcowskiego serca” (TMA 7).
2)Jak jest pozycja człowieka przed Bogiem? „Człowiek oddalił się od Boga”, gdyż „dał się sprowadzić na manowce” przez zło, „przez Szatana” (TMA 7).
3)Czy jest możliwa zmiana tego stanu rzeczy? „Przezwyciężenie tego zła” możliwe jest tylko „za cenę Ofiary Chrystusa, dzięki której człowiek dostępuje darowania długu zaciągniętego przez grzech” (TMA 7).
4)Czego można się spodziewać po uwierzeniu w powyższe prawdy? „Duch Święty, którego Ojciec posłał w imię Syna, sprawia, że człowiek uczestniczy w wewnętrznym życiu Boga” i „wprowadza nas, ludzi, w te głębokości za sprawą Ofiary Chrystusa” (TMA 8).

Skutkiem personalistycznego nawrócenia jest coś więcej niż tylko zmiana światopoglądu, a nawet więcej niż tylko poprawa moralnego postępowania. Jan Paweł II pisze, że nasza religia „polega na trwaniu w wewnętrznym życiu Boga” (TMA 8). Znajdujemy się blisko klucza do zrozumienia modlitwy Odnowy Charyzmatycznej. Jej istotą jest to, że płynie z serca przemienionego przez wiarę, wyrażoną w sposób na tyle prosty, by łatwiej mogła zdobywać współczesnego człowieka. Przeżycie prostego, ale fundamentalnego kerygmatu, wywołuje prostą, ale serdeczną modlitwę. Bez przemieniającej serca kerygmatycznej wiary może mieć miejsce tylko pseudocharyzmatyczna gimnastyka rąk, wzajemne przekrzykiwanie się oraz nieustanne proroctwa i wizje o podejrzanej treści. Nie będzie jednak charyzmatycznej modlitwy.

3.Nowa modlitwa „nowego człowieka”

Kto chce zrozumieć istotną nowość modlitwy w grupach charyzmatycznych, nie może nie zauważyć, że kulminacją pierwszego etapu drogi wzrastania w formacyjnym Seminarium jest pewna decyzja. Droga ta nie wyczerpuje się bowiem w sumujących się drobnych krokach akceptowania kolejnych porcji chrześcijańskiego poglądu na Boga i na człowieka, ale prowadzi do radykalnej w skutkach konfrontacji z całym dotychczasowym życiem. Często przyjmuje to nazwę „przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela”, co ma oznaczać poddanie Mu jako Panu tego, co jeszcze do tej pory człowiek rezerwował dla siebie samego, odgradzając to od Boga (ulubione grzechy; zarezerwowane „na wszelki wypadek” furtki odstępstwa…)

Czy chrześcijanin, często gorliwie od wielu lat praktykujący, może zasadnie „przyjmować na nowo Jezusa jako Pana”? Czy nie stanowi to kwestionowania całej dotychczasowej drogi życia wiary? Jeśli teologowie twierdzą, że „nowe narodzenie” dokonać się może nie tylko przez chrzest, ale i przez odpowiednio radykalne przeżycie sakramentu pojednania, to z pewnością można mówić o „nowym narodzeniu” i „przyjęciu Jezusa jako Pana” w ramach siedmiotygodniowych rekolekcji Seminarium, najczęściej przecież obejmujących spowiedź generalną.

Dopiero uświadomienie sobie tych elementów pozwala zrobić kolejny krok w zrozumieniu istoty modlitwy grup charyzmatycznych. Grupy te nie zakładają prostej, organicznej ciągłości w stosunku do poprzednich faz życia religijnego swoich uczestników, ale będą raczej z upodobaniem podkreślać właśnie nieciągłość i dramatyzm nawracającego spotkania z Bogiem, często na tyle silne, by usprawiedliwić terminologię „nowego narodzenia”.

Wydaje się, że jeśli z obiektywnego punktu widzenia na podstawową „strukturę wiary chrześcijańskiej składa się słowo i sakrament” (TMA 31), a subiektywną odpowiedzią człowieka jest wiara w treść Słowa i w moc sakramentu, to Odnowa Charyzmatyczna stwarza praktyczną okazję do przyjęcia tejże wiary na nowo. „Jesteście ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa” (1 P 1,23). Modlić się w nowy sposób może tylko ten, kto faktycznie staje się nowym człowiekiem mocą zaproszonego do swojego serca Jezusa, Pana i Zbawiciela. Czy nie jest to jednym ze sposobów wprowadzenia w praktykę podstawowych prawd chrześcijańskich, tak często dziś zarzuconych, a przypominanych na nowo przez Jana Pawła II: „istnieje paląca potrzeba, aby ukazać jasno i głęboko prawdę o Chrystusie jako o jedynym Pośredniku między Bogiem a ludźmi i jedynym Odkupicielu świata, odróżniając go wyraźnie od założycieli innych wielkich religii” (TMA 38); gdyż „wiara w Niego jest koniecznym warunkiem zbawienia” (TMA 40)? Jakże daleka jest tak przeżywana suwerenność Bożego działania w człowieku od częstych dziś dążeń do pogłębienia modlitwy za pomocą różnorodnych technik, przy czym niejednokrotnie okazuje się, że jeśli techniki związane z tradycję katolicką okażą się za mało skuteczne, to sięga się do jakichkolwiek tradycji religijnych, nawet sprzecznych z chrześcijaństwem.

4. Modlitwa w Odnowie Charyzmatycznej: dzieło Ducha Świętego

Równie ważnym aspektem jak kerygmatyczne odnowienie fundamentu wiary jest przypomnienie, że budowniczym wznoszącym na tym fundamencie nie jest człowiek, ale Bóg. Konkretnie zaś: dar Ojca, udzielony przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa, a darem tym jest sam Duch Święty. Centrum typowej dla Odnowy drogi formacyjnej, Seminarium Życia w Duchu Świętym, nie jest ani szkolenie, ani nauczanie, ani nawet zachęta do modlitwy. Jest nim, zwykle w piątym tygodniu Seminarium, wstawiennicza modlitwa innych, którzy wcześniej już przeszli tę drogę, za tego, który pragnie „mieć nowe życie”. Najważniejszą postawą jest w czasie tego spotkania nie tyle wysiłek zmiany czegoś w sobie, co usiłowanie stania się „przezroczystym” dla działania Ducha Świętego, nastrojenie serca na skrajną receptywność symbolizowaną w rozłożonych modlitewnie dłoniach: „spójrz, Panie, moje ręce są puste…”

Oczekuje się, że podczas tego właśnie wieczoru, podczas tego właśnie wstawiania się współbraci nastąpi istotna odnowa modlitwy. Ma ona przyjść nie wskutek wdrożenia w nowe techniki koncentracji ani za przyczyną opanowania sztuki oddychania lub oddalania rozproszeń, ale jak się tego całym serce pragnie wskutek uproszonego działania Ducha Świętego. Często nazywa się ten właśnie moment odnowy serca „chrztem w Duchu Świętym”; zdarza się, że jest on początkiem spektakularnych fenomenów modlitewnych, jak na przykład „modlitwy w językach”, czyli za pomocą słów niezrozumiałych dla nikogo, najczęściej łącznie z wypowiadającym je.

Czy można słusznie oczekiwać, że Bóg Ojciec na taką prośbę modlitewną odpowie? Podstawą takiej ufności jest biblijna obietnica: „Jeśli wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13). Czy jednak można modlić się opierając na tej obietnicy o dar Ducha Świętego dla tych, którzy już wcześniej byli ochrzczeni, a często i bierzmowani? Chyba tak, skoro nauczali tego już Ojcowie Kościoła: „Duch Święty obiecany jest tym, którzy Go nie mają, aby go mieli, a tym, którzy mają aby go mieli w większej obfitości”.

I znowu wypada się ucieszyć zbieżnością podstawowych intuicji modlitewnej formacji Odnowy Charyzmatycznej z wieloma myślami zawartymi w Tertio millennio adveniente. Oto „do najważniejszych zadań związanych z przygotowaniem Jubileuszu należy ponowne odkrycie obecności Ducha Świętego, który działa w Kościele zarówno na sposób sakramentalny, zwłaszcza poprzez bierzmowanie, jak i za pośrednictwem licznych charyzmatów, zadań i posług” (TMA 45). Słusznie trzeba też nazywać to „odnową”, czyli powrotem do biblijnych początków, jako że „to, co się w pełni czasów dokonało za Jego [Ducha Świętego] sprawą, może też tylko za Jego sprawą wyłonić się z pamięci Kościoła” (TMA 44).

5. Żywa modlitwa w żywej wspólnocie

W naszym rozważaniu ciągle jeszcze nie czas, by zwrócić uwagę na to, co niezwykłe i widowiskowe w tak zwanej „charyzmatycznej modlitwie”. Nie da się jej w żaden sposób zrozumieć, jeśli zapomni się o 

Następnym konstytutywnym dla niej elemencie, o jej wspólnotowym wymiarze. Zasadniczo, najczęściej, jest to bowiem modlitwa wierzącej wspólnoty.

Niekiedy, w najpłytszym wydaniu, może tak być dlatego, że tylko wielu ludzi może utrzymywać się wzajemnie w kolektywnej ekstazie. Skoro bywają grupy charyzmatyczne o różnym poziomie, także takie, które są oparte na czystym emocjonalizmie i irracjonalizmie, to nietrudno zauważyć, że im więcej hałaśliwego tłumu, tym łatwiej zapomnieć o realiach życia społecznego, rodzinnego i religijnego poprzez oszałamiającą ekscytację. Stanowi to realne zagrożenie dla modlitwy w Odnowie Charyzmatycznej.

Ale pomijając takie niechlubne wyjątki, pozostajemy przy fakcie: „chrzest w Duchu Świętym” nie ma w zamyśle stworzyć chrześcijanina zatopionego głównie w indywidualnej kontemplacji, ale raczej człowieka, który jakkolwiek nie stroni od modlitwy osobistej to jednak jest stałym uczestnikiem wspólnotowych spotkań modlitewnych. Kolejne tygodnie Seminarium Odnowy, zatytułowane Wzrost (tydzień 6.) i Przemiana w Chrystusie (tydzień 7.), kładą nacisk na potrzebę wspólnoty. Ulubioną metaforą jest na tym etapie obraz ogniska: „Najskuteczniejszą metodą zgaszenia ognia jest rozsunięcie na boki palących się belek, a najlepszym sposobem, by ognisko zapłonęło na nowo jest zsunąć je z powrotem razem”.

Intuicja ta zgadza się zapewne z Pismem św.: „wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało […] wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem” (1Kor 12,13). W tę samą stronę kieruje nas też Jan Paweł II, gdy pisze o „jedności wewnątrz Kościoła, ku której zmierzają różne dary i charyzmaty wzbudzone w nim przez Ducha”, a także o tym, że „jedność Ciała Chrystusa jest oparta na działaniu Ducha” (TMA 47).

6. Interpretacja typowych dla Odnowy form modlitwy

Dopiero teraz, w świetle powyższych fundamentów, można pokusić się o zinterpretowanie różnych rodzajów modlitwy, szczególnie charakterystycznych dla Odnowy Charyzmatycznej, jak na przykład „modlitwa w językach”, „prorokowanie”, modlitwa o uzdrowienie czy modlitwa o uwolnienie z mocy złych duchów. Wymienione typy modlitwy nieczęsto spotyka się w takim nasileniu poza środowiskiem Odnowy.

a. napełnienie Duchem Świętym („Chrzest w Duchu”)

Bramą otwierającą modlitewny świat Odnowy Charyzmatycznej jest modlitwa o „napełnienie Duchem Świętym”, nazywana również „wylaniem Ducha Świętego” lub „wylaniem darów Ducha Świętego”. Udziela się go po długim przygotowaniu (na przykład po tradycyjnych już siedmiu tygodniach Seminarium Życia w Duchu Świętym), we wspólnocie modlitewnej, poprzez gest nałożenia rąk i przez modlitwę o ten dar skierowaną do Boga. Często odczuwanym skutkiem jest przełomowy wzrost wiary, radykalne zaangażowanie się w życie Kościoła lokalnego, moc do świadectwa. Częste jest też otrzymanie począwszy od tego właśnie momentu „darów Ducha Świętego”. W środowisku Odnowy najczęściej jednak nie określa się tym mianem siedmiu darów opisanych w księdze proroka Izajasza (Iz 11,1-3), ale raczej charyzmaty opisane przez św. Pawła (1 Kor 12,8-10): języki, proroctwa, uzdrawianie.

U wielu uczestników Ruchu powstaje problem konfrontacji „napełnienia Duchem Świętym” z rzeczywistością chrztu i bierzmowania. Trudność ta bywa wyjaśniana na dwa sposoby:

  • „Napełnienie Duchem Świętym” jest tylko uświadomieniem sobie obecności Ducha i uwolnieniem Jego siły, ale nie jest istotnie nowym darem Ducha.
  • Zgodnie z nauką św. Augustyna Duch Święty jest obiecany także tym, którzy już Go przyjęli, aby mogli Go mieć w większej obfitości. Podobne wnioski wypływają z lektury św. Tomasza. Chodzi więc o prawdziwie nowe przyjście Ducha Świętego.

Polecone przez Jana Pawła II na rok 1998 odkrywanie działania Ducha Świętego, także na sposób niezwiązany bezpośrednio z faktem udzielenia sakramentu (TMA 45), można zrozumieć jako zachętę do modlitewnego upraszania mocy Ducha dla tych wierzących, którzy odczuwają brak Jego działania w życiu. Chrześcijanie ochrzczeni i bierzmowani mogą prosić Boga o „napełnienie Duchem Świętym”, czyli o głębsze zanurzenie w Jego obecności.

b. modlitwa w językach

Bardzo wiele osób zaangażowanych w Odnowę utrzymuje, że otrzymało dar nowej modlitwy w nieznanym języku. Interpretują ten znak jako tożsamy z darem, o którym pisał Apostoł Paweł w 1 Kor 13,1 i 14,18. Różne są sposoby teologicznego interpretowania „glossolalii”, czyli modlitwy językami:

  • Najzagorzalsi entuzjaści twierdzą, że jest to cud w pełnym tego słowa znaczeniu, o którym pisał św. Paweł, że są to „języki ludzi i aniołów”, a więc dar bezpośrednio od Boga pochodzący.
  • Najostrzejszy krytycy Odnowy utrzymują, że jest to stan ekstazy religijnej, fenomen wynikający z niezdrowego entuzjazmu i z nadmiernego napięcia psychicznego.
  • Bardziej trzeźwe spojrzenie podpowiada jednak, że modlitwa w językach w praktyce wcale nie musi być połączona z jakąkolwiek ekscytacją psychologiczną. Jest to specjalny rodzaj modlitwy o formie wszechobejmującej psychiczne władze człowieka, nie ujętej wprawdzie w słowa żadnego zrozumiałego języka, ale najbardziej intensywnej. Zapewne więc jest cudem, ale nie bardziej niż inne rodzaje chrześcijańskiej modlitwy w końcu przecież „nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego «Panem jest Jezus!»” (1Kor 12,3).

c. proroctwa

Charakterystyczne dla wspólnot charyzmatycznych są też tak zwane „proroctwa”, czyli orędzia wygłaszane nierzadko tonem pełnym namaszczenia, zwykle napominające wspólnotę do większej gorliwości lub napełniające zebranych otuchą. Interpretowane bywają jako specjalne przesłania od Boga, aktualne na dany moment życia wspólnoty. Zapewne budziłyby znacznie mniej niezdrowych emocji, gdyby były traktowane w randze objawień prywatnych.

Pożądane byłoby też, aby odnośna nauka katolicka była szerzej upowszechniana na Wydziałach Teologicznych, zwłaszcza nauka o realnej możliwości takich objawień, o ich fakultatywności i nieobowiązywalności w sumieniu dla słuchaczy nawet wtedy, gdyby faktycznie pochodziły z autentycznego natchnienia Bożego. Praktyka wskazuje, że czasem ocena pasterzy i teologów dysponuje tylko dwiema kategoriami: albo „proroctwo” jest absolutnie fałszywe, albo jeśli ma w sobie coś z Bożego działania miałoby zobowiązywać tak samo jak Biblia.

Dychotomia ta jest oczywiście zupełnie błędna i niewystarczająca. Szerzej wyjaśnia tę problematykę św. Jan od Krzyża.

d. modlitwy o uzdrowienie

Częste są też w środowisku Odnowy Charyzmatycznej modlitwy o uzdrowienie z najróżniejszych dolegliwości fizycznych, psychicznych i duchowych. W przeciwieństwie do bardziej tradycyjnego podejścia nie bywają wiązane z jakimś konkretnym miejscem (sanktuarium) lub osobą (uzdrowicielem). Bazują bardziej na wierze w powszechną obecność Ducha Świętego, który przecież nie jest związany miejscami i osobami. Zauważa się godne podkreślenia ożywienie wiary w uzdrawiającą moc sakramentu namaszczenia chorych, a to na podstawie wiary w trwałość biblijnych obietnic (Jk 5,14-15).

e. modlitwa o uwolnienie

Osoby spoza środowiska Odnowy bywają zaskoczone intensywnością praktykowanych tam również modlitw o oddalenie wpływów szatana. Powrót do biblijnej nauki o realności złego ducha i możliwości jego wpływu na człowieka, sam w sobie oczywiście pożądany i dobry, prowadzi jednak czasem do przesadnego nacisku na rzekomą wszechobecność szatana.

f. spoczynek w Duchu

Tak zwany „odpoczynek w Duchu” przypomina to, co św. Teresa z Avila nazywała „zaniemożeniem na ciele”. Ta forma modlitwy niekiedy przybiera formy kolektywnej ekstazy, chociaż zdarzają się jej „łagodniejsze” formy, całkiem spokojne i opanowane. Jako powszechne zjawisko znana jest w środowiskach pietystów protestanckich od końca XVIII w., ale dziś budzi poważne wątpliwości teologiczne (wyrażane np. przez ks. kard. Suenensa).

* * * * *

Pewien ksiądz, po kilku latach naszego wzajemnego niewidzenia się, zapytał zdziwiony, gdy dowiedział się o mojej obecności w Odnowie Charyzmatycznej: „To ty jeszcze się w to bawisz? Przecież nawet w Ameryce moda na Odnowę już wyraźnie osłabła”. Idąc za intencją tak sformułowanego pytania, zauważyć trzeba, że wymienione rodzaje modlitwy „charyzmatycznej” można potraktować na sposób zewnętrzny, jako swojego rodzaju folklor modlitewny, podlegający prawom mody. Budzą wtedy odrzucenie (gdyż niepodobne są do zaakceptowanej tradycji) albo nie umotywowany entuzjazm (ale w takim przypadku na zasadzie barwnego fenomenu, porównywalnego na przykład z zachowaniami wyznawców Kriszny).

By uniknąć takiego rodzaju zainteresowania modlitwą Odnowy Charyzmatyczną, nie można stracić z oczu jej najbardziej podstawowego fundamentu, jakim jest przyjęcie na nowo kerygmatu chrześcijańskiej wiary, odnowienie więzi z Jezusem Chrystusem przez zdecydowane zaproszenie Go do swojego życia, otworzenie swojego wnętrza na działanie Ducha Świętego i trwanie w chrześcijańskiej wspólnocie. Wtedy dopiero można oczekiwać, że Odnowa Charyzmatyczna stanie się jednym z miejsc realizowania postulatów Jana Pawła II z Tertio millennio adveniente: „Duch uobecni w Kościele […] jedyne Objawienie przyniesione ludziom przez Chrystusa, czyniąc je żywym i skutecznym w duszy każdego człowieka” i „działać będzie za pośrednictwem licznych charyzmatów, zadań i posług przez Niego wzbudzonych dla dobra Kościoła” (por. TMA 44 i 45). Dopiero wtedy „języki” okażą się sposobem przeżycia ufności w Boże prowadzenie na modlitwie, „proroctwa” okażą się wyrazem pragnienia życia podporządkowanego Bożemu planowi zbawienia, modlitwy o uzdrowienie przypomną o bliskości i dostępności miłosierdzia Bożego, a modlitwy o uwolnienie staną się sposobem manifestowania zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad grzechem i śmiercią.

Ks. Andrzej Siemieniewski

Read More →

Dziękujemy Redakcji "Zeszytów Odnowy w Duchu Świętym" za zgodę na opublikowanie artykułu.

My wszyscy, którzy jesteśmy włączeni w Odnowę Charyzmatyczną, szczycimy się naszym specjalnym poznaniem Osoby Ducha Świętego. Doświadczyliśmy mocy Jego działania, poznaliśmy smak wolności, którą nam daje. Nie wolno nam jednak ograniczać działania Ducha Świętego. Pan Jezus powiedział do Nikodema: Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha (J 3,8).

Duch Święty jest nieprzewidywalny: czasami działa jak łagodny powiew, a czasami jak potężny wicher. Jednego dnia czyni znaki i cuda, a innego dokonuje niezauważalnej, choć głębokiej przemiany serc. Posłuszeństwo Duchowi Świętemu zawsze stanowi dla nas wyzwanie, a nie „przyjemną podróż” – gdyby tak było, wiele osób pragnęłoby przyłączyć się do nas. Dlatego nigdy nie powinniśmy pozwalać sobie na wygodę, stabilizację i rezygnację z podejmowania nowych zadań. Poznaliśmy uwalniającą moc Ducha i nie powinniśmy wracać do dawnego sposobu postępowania, bowiem czyniąc tak, odwracamy się od życia do śmierci.

Takiej właśnie pokusie ulegli Galaci, czym spowodowali gniew i pogardę Pawła Apostoła: O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełniania Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, [czyni to] dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze? (Ga 3,1-5).

U progu […] nowego tysiąclecia katolicka Odnowa Charyzmatyczna staje wobec nowego wyzwania. Zastanówmy się więc, czy jesteśmy kuszeni, by wrócić do starego życia i odwrócić się od ryzyka i wyzwań, które niesie w sobie posłuszeństwo Duchowi Świętemu? Może raczej wszystko, czego doświadczamy i co widzimy stanowi dla nas zachętę, a słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1998 w czasie spotkania na placu św. Piotra w Rzymie z okazji świąt Zesłania Ducha Świętego, inspirują nas:

"Wielką potrzebą dzisiejszego Kościoła są dojrzałe osobowości chrześcijańskie, świadome swego powołania w Kościele i w świecie! Potrzebujemy prawdziwie żywych wspólnot chrześcijańskich! I oto ruchy i nowe wspólnoty w Kościele są odpowiedzią Ducha Świętego na wyzwania końca wieku. Wy jesteście tą opatrznościową odpowiedzią".

Oznacza to, że Kościół rozpoznał wagę Odnowy Charyzmatycznej, nowych ruchów i nowych form życia wspólnotowego. Rozumie, że oba wymiary życia Kościoła, charyzmatyczny i hierarchiczny, są równie ważne, a nowe dzieła Ducha Świętego – silnym prądem w wielkiej rzece jego życia.

Istnieje jednak niebezpieczeństwo, wobec którego musimy być czujnymi – utrata naszej prorockiej determinacji, by być zaakceptowanym.

Kolejna ważna rzecz. Wstęp do statutu ICCRS przypomina nam bardzo jasno jedną z najbardziej znaczących cech katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, która odróżniają od pozostałych ruchów w Kościele.

"Katolicka Odnowa Charyzmatyczna nie jest jednolitym ruchem o zasięgu światowym. Nie ma jak większość ruchów jednego założyciela lub grupy założycieli. Nie ma też listy członków. Jest to wysoce zróżnicowany zespół osób i grup podejmujących różne działania, często od siebie niezależnych i o różnie rozłożonych akcentach, niemniej jednak ma to samo fundamentalne przeżycie i stawia sobie te same cele. Taki model luźno powiązanych relacji jest realizowany w diecezjach, na poziomie narodowym i międzynarodowym. Charakteryzuje go bardziej współpraca i dialog niż integracja czy tworzenie struktur. Przywództwo polega raczej na służbie niż na zarządzaniu."

Te słowa wskazują na to, co wyróżnia Odnowę Charyzmatyczną i pokazują, co musimy w niej chronić i podtrzymywać. Na różnych poziomach: lokalnym, narodowym i międzynarodowym były już bowiem próby, by dopasować Odnowę Charyzmatyczną do ustalonych z góry struktur, z listami członków i kryteriami przynależności, z programami formacyjnymi i z mocnym autorytetem centralnym. Odpowiedzialni muszą więc strzec się przed próbami zmiany natury Odnowy, ponieważ jeśli kiedykolwiek będą zrealizowane – zniszczy to jej życie. Kiedy struktury dominują, charyzmat umiera i cichnie prorockie wezwanie.

Nie chodzi mi o to, by przywództwo w katolickiej Odnowie Charyzmatycznej odrzuciło właściwe autorytety, ale o czujność, by ci, którzy nie rozumieją istoty Odnowy, nie zmienili jej w coś, czym nigdy być nie może. Istotą tego wielkiego Bożego poruszenia jest chrzest w Duchu Świętym, doświadczenie przemieniające życie, które prowadzi od uczynków do wiary, od prawa do wolności, od nas samych do Boga. To jest dar Odnowy Charyzmatycznej dla Kościoła i świata. To jest łaska, której bardzo potrzebujemy, jeśli mamy sprostać wyzwaniom nowego tysiąclecia.

Dziękując Bogu za to, co uczynił, wyjdźmy naprzeciw przyszłości: świadomi tego, kim jesteśmy, wdzięczni za to, co się stało i zdecydowani pozostać charyzmatyczni i profetyczni bez względu na to, co inni mogą myśleć, mówić albo czynić. Wiatr Ducha Świętego musi mieć możliwość wiać tam, gdzie chce.

ICCRS Newsletter nr 6, 1999.
TŁUM. BEATA ClASTOŃ

Read More →

Mówiłem wam, że to wewnętrzne rozeznanie, zawsze potrzebne w dziedzinie życia duchowego, musi być potwierdzone przez rozeznanie zewnętrzne, którego oczekujemy od ludzi, którzy nas otaczają.

a. Weryfikacja przez innych

Najpierw bardzo konkretnie po to, by inni weryfikowali te owoce Ducha, które – jak nam się zdaje – znajdujemy w sobie. Może nam się bowiem tylko zdawać, że jest w nas pokój, radość, łagodność, wyrozumiałość, przebaczenie. Ale bracia mówią nam: „Ach! Tak? Chyba nie widziałeś się w lustrze. Spójrz na swoje usta! Spójrz na swoje oczy! Wydaje ci się, że jesteś cierpliwy? Gdybyś był na naszym miejscu, na miejscu tych, z którymi żyjesz, którzy żyją z tobą, zdałbyś sobie sprawę, że żyjesz w ciągłym napięciu” itd. Jest to więc pierwsza rzecz, która jest kwestią zwykłego, zdrowego rozsądku i ostrożności.

b. Dla wspólnoty

Druga sprawa: owoce Ducha nie są nam dane wyłącznie dla nas samych. Dlatego środkiem służącym rozeznaniu są nie tylko owoce, jakie taka czy inna rzecz przynosi nam, ale są także owoce, które przynosi ona wspólnocie.

Trzeba tu jednak dokonać bardzo ważnego rozróżnienia: jeśli owoce dla wspólnoty są dobre, jeśli to, co robię, powoduje w moich braciach wzrost miłości, pokoju, radości, wtedy mogę być pewien, że pochodzi to od Boga. Ale jeśli tego nie powoduje, nie mogę być pewien, że nie pochodzi to od Boga; w grę wchodzi bowiem wolność innych i wszelkie możliwe przeszkody. Dowodem na to jest fakt, że nawet Pan Jezus nie doprowadził do zrodzenia się w faryzeuszach i arcykapłanach owoców miłości i radości… Zatem również my, nawet jeśli działamy jak najbardziej zgodnie z wolą Boga, nie możemy być pewni, że takie owoce zrodzą się we wspólnocie, w której żyjemy. Ale jeśli się pojawią, możemy być pewni, że był w tym Bóg, Jego ręka, i że możemy iść dalej tą drogą.

Trzeba o tym zawsze pamiętać. W przeciwnym razie można się zniechęcić, zmienić kierunek działania, choć nie powinno się tego robić. Jezus znalazł się w takiej sytuacji. Zdał sobie sprawę, że Żydzi nie idą za Nim, nie wierzą w Niego, i musiał zadawać sobie pytanie: „Czy powinienem iść do innych?”. A potem znalazł w sobie, przez swe osobiste rozeznanie pewność, że Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 15,24), a więc nie zmienił drogi, poszedł prosto, i to prosto na Kalwarię.

Może się zatem zdarzyć, że Duch Boży doprowadzi nas do porażki wobec naszych braci albo nie tyle do porażki, ile do czegoś, co grzech ludzki przemienia w niepowodzenie. W takim razie musimy być naprawdę pewni tego, co robimy! Trzeba mieć naprawdę to wewnętrzne rozeznanie, które zawsze podziwiałem u Jezusa.

Widzimy Jezusa, który od początku wie dokładnie, co musi robić. Pierwsze [znane z Ewangelii] słowa Jezusa, które w wieku dwunastu lat wypowiada do swych rodziców: Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2,49). Wie już, jako dwunastoletni, co „trzeba” robić, gdzie „trzeba” być. Gdy prosi o chrzest, święty Jan Chrzciciel dziwi się: Ty przychodzisz do mnie? Jezus odpowiada: Godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe (Mt 3,15). „Godzi się” jest łagodniejsze od „trzeba”, ale ma to samo znaczenie. Jezus rzeczywiście dokonał rozeznania i za każdym razem, gdy coś robi, wie, co musi czynić.

c. W harmonii z Kościołem

Trzecim punktem dotyczącym rozeznania zewnętrznego, na który w Kościele kładzie się duży nacisk – wiemy dlaczego – jest to, co nazywa się „analogią wiary”. Oznacza to, że co przychodzi z wewnątrz, „nie powinno stać w sprzeczności z doktryną Kościoła”.

Powiedziałbym, że nie może także być sprzeczne z dyscypliną Kościoła. Coś, co miałoby wyprowadzić nas poza Kościół, zerwać naszą więź z Kościołem, nie pochodzi od Boga. Jest to dość oczywiste.

Jednak powtarzam: doprowadziłoby do zerwania więzi, nie do napięcia! W życiu wielkich świętych są historie, które pokazują, że natchnienie Ducha Świętego może wywołać niekiedy silniejsze lub słabsze napięcie z pewnymi aspektami lub pewnymi sektorami Kościoła ich czasów.

Przykładem niech będzie święta Klara. Kiedy święta Klara zakładała zakon klarysek, Duch Święty naprawdę skłaniał ją do całkowitego ubóstwa; był to jej charyzmat, któremu naprawdę nie mogła się oprzeć. Całkowite ubóstwo oznaczało, że wspólnota sióstr nie miałaby na własność nawet domu ani ogrodu. Kościół jej czasów powiedział jej: „To szaleństwo! Nie ma mowy! Nie zgadzamy się!”. Nalegała, nalegała, aż zwyciężyła.

Może się więc zdarzyć, że Duch Święty popchnie nas do zażądania czegoś, co nie idzie w parze z aktualną dyscypliną Kościoła. Znakiem jest wówczas to, że pozostajemy zawsze gotowi do dialogu. Dialog może być nieraz trudny, przez długi czas pełen napięć, ale nigdy nie ulega przerwaniu.

Nie jest wcale wykluczone, że w Odnowie charyzmatycznej tak właśnie będziemy rozmawiali przez długi czas z jakimś biskupem, zanim otrzymamy spokojną, lojalną, otwartą zgodę. Tak było w wielu diecezjach. Ale jeśli duch dialogu jest stały, i to dialogu w pokoju, pokorze i łagodności – owocach Ducha – to działanie Ducha w końcu tryumfuje.

d. Kto nam pomoże rozeznać?

Ostatnią rzeczą, którą chciałbym powiedzieć na temat rozeznania zewnętrznego, którego szukamy u innych, jest to, u kogo znajdziemy tę pomoc? Zawsze bowiem musimy znaleźć pomoc w naszym osobistym rozeznaniu.

Pomocy możemy szukać u trzech kategorii osób.

Po pierwsze: ludzie, którzy mają charyzmat rozeznania duchów. To istnieje. Jest to nieskończenie cenny dar. Kiedy Bóg daje w grupie albo w sąsiedztwie kogoś, kto naprawdę ma ten charyzmat, jest to ogromna przysługa dla innych. Taki charyzmat również musi być rozpoznany, ale istnieje, jest nieocenionym darem Boga.

Następnie: odpowiedzialni[2]. Przełożeni nie są wprawdzie nieomylni. Być może trzeba z nimi rozmawiać dość długo, nie zniechęcając się, jak święta Klara. Ale każdy, o ile ma nad sobą odpowiedzialnego przełożonego, ma prawo szukać u niego pomocy w swym rozeznaniu. Bóg mu je da. Dar bycia „rozeznającym” nie przysługuje odpowiedzialnemu przełożonemu dla niego samego: on przysługuje innym przez niego. To tak jak ze wszystkimi charyzmatami we właściwym znaczeniu tego słowa: są nam dane dla innych.

Wreszcie – o czym nie można zapominać – wspólnota. Wspólnota jest największą pomocą w rozeznawaniu. I jeśli należymy do jakiejś wspólnoty, zakonnej, modlitewnej, grupy pracy, rodziny, oczywiście wspólnoty złączonej duchowo, która istnieje jako osoba duchowa, poszukująca Boga, próbująca żyć w Duchu, to jest ona moim zdaniem (jest to prywatna opinia, ale myślę, że uzasadniona) ostatecznym kryterium rozeznania. Jeśli jest we mnie coś, co domaga się rozeznania, i poddaję to mojej wspólnocie, to to, co powie mi wspólnota, jest odpowiedzią Boga. Osobiście jestem tego pewien.

***

Oto przekazałem wam najlepszą cząstkę z tego, co wiem na temat rozeznania. Trzeba prosić jedni za drugich, abyśmy byli zawsze wierni temu obowiązkowi, jeśli Bóg i inni tego od nas zażądają.

Pytanie zadane przez asystenta: „Zdaje się, że Amos nie miał wspólnoty. Został wzięty od swych kóz… A więc kto potwierdził jego rozeznanie?

Odpowiedź: Elementy, o których mówiłem, występują w różnych proporcjach i w różnych „kombinacjach”. Nie zawsze mamy rozeznanie wspólnoty. Niektórzy prorocy są sami, pozbawieni elementu wspólnoty. W takich przypadkach muszą mieć bardzo wielką pewność wewnętrzną, że to Bóg ich prowadzi. Popatrzcie na Jeremiasza: Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść. (…) I powiedziałem sobie: nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem (Jr 20,7-9). Tu widzimy wewnętrzną pewność. Kiedy nie mamy zwykłych elementów rozeznania: przełożonego, wspólnoty, Bóg wspiera nas wewnętrzną pewnością, która nie musi być podbudowywana niczym zewnętrznym! Ale to już On zsyła. Są to skrajne przypadki.


P R Z Y P I S Y :
[2] Mowa o przełożonych (przyp. tłum.).

Read More →