1. Nasze katechezy poświęcone Bogu, Stworzycielowi rzeczy „niewidzialnych”, oświeciły i umocniły naszą wiarę w tym, co odnosi się do prawdy o złym duchu lub szatanie, którego istnienia Bóg – najwyższa Miłość i Świętość, mądra i potężna Opatrzność prowadząca nasze życie ku zwycięstwu nad księciem ciemności – oczywiście nie chciał. Wiara Kościoła przekonuje nas bowiem, że potęga szatana nie jest nieskończona. Jest on tylko stworzeniem, wprawdzie bardzo potężnym jako czysty duch, ale tylko stworzeniem, ograniczonym i podlegającym woli i panowaniu Boga i Jego królestwa, jego działanie jest dopuszczone przez Bożą Opatrzność, która z mocą i dobrocią (fortiter et suaviter) kieruje dziejami człowieka i świata. Działalność szatana wyrządza z pewnością wiele szkód jednostkom i społeczeństwu – szkód natury duchowej, a pośrednio także fizycznej – nie jest jednakże zdolna unicestwić Dobra – ostatecznej celowości człowieka i całego stworzenia. Nie może przeszkodzić w definitywnym ukształtowaniu się królestwa Bożego, gdzie dopełni się sprawiedliwość i miłość Ojca wobec stworzeń, które odwiecznie mają swoje „przeznaczenie” w Jezusie Chrystusie. Możemy wręcz powiedzieć za św. Pawłem, że dzieło złego przyczynia się do dobra (por. Rz 8,28) i że służy budowaniu chwały „wybranych” (por. 2 Tm 2,10).

Read More →

1. Kontynuując temat poprzednich katechez, które poświęciliśmy artykułowi wiary dotyczącemu świata aniołów, stworzeń Bożych, zagłębimy się dzisiaj w rozważania nad tajemnicą wolności, którą niektórzy z nich skierowali przeciwko Bogu i Jego planowi zbawienia w stosunku do ludności.

Ewangelista Łukasz pisze, iż w chwili, gdy uczniowie powrócili do Mistrza, pełni radości z owocnego przebiegu swej pierwszej wyprawy misyjnej, Jezus wypowiedział zdanie, nad którym warto się zastanowić: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica (Łk 10,18). W słowach tych Pan Jezus stwierdza, że głoszenie królestwa Bożego zawsze oznacza zwycięstwo nad diabłem, ale jego budowanie stale narażone jest na zasadzki złego ducha. Mówić o tym – co zamierzamy uczynić podczas dzisiejszej katechezy – znaczy przygotować się do walki, która w tym ostatecznym czasie dziejów zbawienia jest właściwa życiu Kościoła (jak twierdzi tekst Apokalipsy, por. 12,7). Równocześnie pozwala to wyjaśnić słuszną wiarę Kościoła, głoszoną w obliczu tych, którzy wprowadzają doń zamieszanie, przypisując zbyt duże znaczenie roli szatana, oraz tacy, którzy negują bądź minimalizują jego złowrogą moc.

Read More →

Rozpatrzmy seanse „wyzwalania” już nie z punktu widzenia teologii, lecz psychologii. Również w tej płaszczyźnie należy postępować z ogromną roztropnością, gdyż dotyka się najintymniejszego wnętrza osoby „wyzwalanej”.

Ukażemy dwa punkty szczególnie newralgiczne:

  • pierwszy, poprzedzający seans, to trudności samej diagnozy;

  • drugi, dotyczący niebezpieczeństw psychologicznych, na które naraża się zarówno „egzorcysta”, jak i „egzorcyzmowany”.


Read More →

47 Kościół katolicki, aczkolwiek stwierdza wyraźnie istnienie i wpływ Złych Mocy, jest pełen rezerwy w odniesieniu do usystematyzowanej demonologii. Jeżeli istnieje dziedzina, w której należy przestrzegać rady Apostoła i być trzeźwym, to właśnie tutaj. O diable można mówić jedynie pośrednio, nie wprost. Jego siła leży w utajaniu się, on zwodzi z natury, jest ojcem kłamstwa. Jest ciemny z definicji i wymogów swego wnętrza. Nikt nie widział wprost Złego, bo jest on istotą duchową i nie mamy możliwości dosięgnięcia go, wiemy o nim jedynie z Objawienia. Jego działanie jest trudne do ustalenia, bez względu na to, co myślą ludzie, którzy lekkomyślnie się zapuszczają na to zaminowane pole.

Read More →

39 Zanim przebadamy, jak w Odnowie praktykuje się posługę „wyzwolenia od złego ducha czy duchów”, należy stwierdzić, jaka demonologia kryje się pod tą praktyką i usunąć z niej słabość doktrynalną.

Jesteśmy świadkami zjawiska „zarażania się” tą praktyką, na którą powinniśmy zwrócić uwagę.

Katolicka Odnowa charyzmatyczna powstała w Stanach Zjednoczonych w kontekście religijnym, gdzie odczytywanie Biblii na sposób fundamentalny odgrywało, i jeszcze odgrywa, znaczną rolę.

Na początku liczni katolicy spotkali bądź odkryli w Odnowie praktykę „wyzwalania od złego” wśród chrześcijan innych wyznań, należących do tzw. wolnych Kościołów lub zielonoświątkowców, czytali i wciąż czytają książki powstałe w tamtym środowisku.

Read More →

1. Duch Święty uwrażliwia na zło grzechu

36. Łaska Odnowy nie jest jedynie nowym doświadczeniem religijnym, żywszym uświadomieniem sobie darów i charyzmatów, za pomocą których Duch buduje wspólnotę Kościoła; dotyczy ona wszystkiego, co jest dziełem Ducha Świętego. Jego działanie daje się odczuć nie tylko w świetlanej i pozytywnej dziedzinie. Ono uwrażliwia chrześcijan na rzeczywistość świata ciemności, któremu Duch Święty się sprzeciwia. Daje jakby nową świadomość rzeczywistości Nieprzyjaciela, Wroga Królestwa Bożego.

Tajemniczy tekst św. Jana mówi: On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16,8).

Niełatwa jest interpretacja tego tekstu, ale sens ogólny jest jasny: Duch Święty objawia Chrystusa – to jest Jego misja naczelna – ale w tym świetle, prawem kontrastu, pomaga odkryć to wszystko, co Mu się sprzeciwia, wszystko co pochodzi od Antychrysta.

A więc zgodnie z Pismem Świętym ukazuje nieprawość świata i jego potępienie, wyczula chrześcijan na powagę grzechu i wszechobecność zła. Ukazuje również klęskę Księcia tego świata, który na skutek śmierci Jezusa doznał całkowitej klęski.

Nie można kochać dobra bez nienawiści, nie grzesznika, ale zła i grzechu. Tym wszystkim, którzy Mu dają do siebie dostęp, Duch Święty daje nową zdolność widzenia, głoszenia i zwalczania wszystkiego, co jest negowaniem Boga w świecie.

Nie tylko bada głębokości Boga, ale również bada głębię człowieka i pobudza do zwalczania zła i grzechu osobistego i w społeczeństwie.

37. Coraz bardziej sobie uświadamiamy, że grzech nie jest jedynie osobisty, ale że obejmuje w ogromnym wymiarze nasze struktury i napięcie społeczne. Już o tym wspominaliśmy.

Nienawiść rasowa czy grupowa, egoizm klas społecznych, gwałt i terror, upadek moralności, nieuczciwość w handlu, hipokryzja i kłamstwo, wszystko to zafałszowuje ludzkie instytucje. Duch pozwala jaśniej ujrzeć, że zło, które cierpimy, nie istnieje przede wszystkim w instytucjach i rzeczach, lecz w nas, w naszej woli i naszej duszy. „Bomba nie jest niebezpieczna, mówił Denis de Rougemont, niebezpieczny jest człowiek”. Uzupełnijmy, dodając: niebezpieczny jest grzech w człowieku, a kto mówi: grzech, wkracza w dziedzinę Ducha zła, w której on działa.

Potrzebne jest światło Ducha Świętego przenikające ciemności, aby zrozumieć ciężar zła i uznać się grzesznikiem. Znana jest definicja Chestertona: „Święty, to ktoś kto wie, że jest grzesznikiem”. Inni o tym nie wiedzą i nie uznają się za grzesznych.

2. Duch Święty uwrażliwia na walkę duchową

Duch Święty normalnie ożywia świadomość ciemnego tła, na którym rozgrywa się los człowieka i przygotowuje nas do walki. W książce zatytułowanej Concerning Spiritual Gifts protestancki autor Donald Gee podkreślił logikę działania Ducha Świętego:

„Zarówno dla pojedynczego wiernego ochrzczonego Duchem Świętym – pisze – jak i dla grupy, która doświadczyła darów duchowych, świat duchowy staje się bardzo realny. Z tego wynika w sposób nieunikniony, że jaśniejsza wizja duchowa spraw Bożych prowadzi do spojrzenia innymi oczami na rzeczywistość Mocy Zła. Szczęśliwy wierzący i zespół wierzących, którzy otwierają się czujnie na tę poszerzoną wizję duchową, ale niech zachowają, ponad wszystko, swą wiarę w Boga, który chroni swój Kościół, odkupiony własną krwią, i triumfuje nad najsubtelniejszymi atakami Nieprzyjaciela”.

Tematy do refleksji i wymiany poglądów

1. Duch Święty będzie sądził świat z grzechu, sprawiedliwości i sądu. Jak Odnowa uwrażliwia na grzech?

2. Co to jest walka duchowa? Czy zdajemy sobie z tego sprawe?

3. Im subtelniejsze jest sumienie chrześcijańskie, tym lepiej zdaje sobie sprawę ze słabości. Skomentuj słowa Chestertona.

4. Odnaleźć w życiu świętych, dawnych i współczesnych, sens pokory wobec Boga.


Wyczuleni przez Ducha Świętego na zło grzechu, polećmy się Panu Jezusowi.

Boże, Ty dla zdrowia duszy poleciłeś nam opanować ciało, pomóż nam swoją łaską powstrzymywać się od grzechów i odpowiedzieć w ten sposób na wymagania Twojej miłości.

Modlitwa z poniedziałku 2. Tygodnia Wielkiego Postu

Read More →

1. Znaczenie wyrazu „charyzmatyczna”

33. Zanim powiemy, dlaczego Odnowa charyzmatyczna przyniosła ostrzejszą świadomość Ducha Zła i grzechu w świecie, chciałbym krótko powiedzieć, dlaczego i jak przyczyniła się do głębszego i żywszego uświadomienia sobie Ducha Świętego i Jego darów. Pozytywy i negatywy można nazwać awersem i rewersem tego samego medalu. Najpierw jednak należy doprecyzować słownictwo.

Określenie „charyzmatyczna” użyte w tytule tylko wyjątkowo będzie używane, należy jednak je wyjaśnić, aby nie obciążać tekstu. Termin ten nie ma znaczenia ograniczającego: cały Kościół jest charyzmatyczny i takim jest każdy chrześcijanin na mocy swego Chrztu. Ale termin ten nabrał znaczenia historycznego i oznacza określony ruch, zwany częściej „Odnową w Duchu Świętym”. Wolę tę nazwę, bo wyraz „charyzmatyczny” nie obejmuje wszystkich dziedzin tego powiewu odnowy duchowej, nie tylko dotyczącej charyzmatów, ale różnych aspektów życia chrześcijańskiego.

Wszelka prawdziwa odnowa pochodzi od Ducha Świętego, wszystkie ruchy duchowe w Kościele mogłyby przyjąć tę nazwę. Ale historycznie została ona zarezerwowana dla Odnowy, która rozpoczęła się od 1967 roku w grupach modlitewnych w Stanach Zjednoczonych.

Ponadto ów „ruch” nie jest ruchem zorganizowanym w zwykłym znaczeniu tego słowa, nie ma założyciela ani „instytucji” liderów, nie jest całkowicie jednorodny. Sytuacja jest różna w każdym kraju, zwłaszcza w odniesieniu do tematu, który poruszamy. Należy pamiętać o tej różnorodności, aby ocenić, w jakiej mierze pewne ostrzeżenia nadają się do lokalnego zaadaptowania.

2. Podstawowe doświadczenie w Odnowie

34. Powiedzmy na początku, czym jest podstawowe, osobiste doświadczenie w grupach modlitwy stanowiące duchową głębię Odnowy. Przechodząc ponad powierzchownym obrazem, należy rozumieć Odnowę jako łaskę, która aktualizuje Chrzest i Bierzmowanie, niczym osobiste Zielone Święta zakładające nawrócenie, ponowne poznanie Jezusa Chrystusa, nowe otwarcie się na Ducha Świętego. Niech teologowie szukają najlepszego sformułowania na to zjawisko. Zwrot „chrzest w Duchu Świętym” może sprawić, że się zapomni o Chrzcie sakramentalnym, który nas zakorzenia w Jezusa Chrystusa; zwrot „osobiste Zielone Święta” nie może sprawić, by zapomniano o dniu Pięćdziesiątnicy, który pozostaje wyjątkowy jako fundament powstania Kościoła.

Bez względu na słownictwo, przeżycie nawrócenia do nowego życia jest w Kościele faktem codziennym. Odnowa przechodzi przez pięć kontynentów, jak wiew rechrystianizacji idący w głąb, jak wiatr rozdmuchujący popiół i przekształcający żar w ognisko ciepła i życia. Powiedział Jezus: Przyszedłem rzucić ogień na ziemie, i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12,49).

W odpowiedzi na modlitwę Jana XXIII i Pawła VI tajemnica Zesłania Ducha Świętego trwa w tym religijnym przebudzeniu w sposób szczególny. Nowością dla tych, którzy je przyjęli, jest to, że Duch Święty, tajemnica wiary, staje się ich własnym doświadczeniem życiowym. W tym leży klucz.

Ojciec Sullivan, jezuita, profesor teologii Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie, pisał:

„Charyzmatycy nie wątpią ani chwili, że Duch Święty zostaje dany osobiście w sakramentach Chrztu i Bierzmowania i że jest obecny w każdym żyjącym w łasce. Lecz jednocześnie wierzą, że Duch Święty, którego posiadają, może w tej samej osobie stać się obecny w nowy, głębszy sposób, przemieniając swą obecność uprzednio tkwiącą w wierze, w rzeczywistość żywą i doświadczalną.

Ta zmiana objawia się nowym działaniem Ducha Świętego w życiu osobistym, w zdumiewającym wzroście siły do świadczenia o Panu Jezusie, jak również przez charyzmaty. Sygnalizując owo przeżycie «pentekostalnej inicjacji», która objawia się nowym sposobem obecności Ducha, charyzmatycy podkreślają, że nie należy tej fazy początkowej przeciwstawiać z krzywdą dla «życia w Duchu», bo ma być ono logicznym jej rozwinięciem i kontynuacją. Należy je podtrzymywać i karmić, jeżeli się chce, by doświadczenie to przyniosło owoce”.

35. Do tej analizy i świadectwa chciałbym dołączyć parę słów historyka Richarda Quedebaux, który w swej książce The New Charismatics bardzo dokładnie ustala wagę tego przeżycia.

„Gdy Chrystus obiecał uczniom, że po Jego odejściu ześle im Ducha Świętego, przewidywał, że to przyjście zaradzi ważnym trzem potrzebom:

1) utwierdzi ich w wierze;

2) przyniesie im radość;

3) da uczniom pewność, pokieruje nimi i pouczy ich.

Obserwując większość chrześcijan, trzeba stwierdzić, że choć przyjmują intelektualnie obietnicę Jezusa o Duchu Świętym, jednak nie doświadczyli osobiście Jego przyjścia. Stąd też ta obietnica nie ma rzeczywistego znaczenia w ich życiu i powstaje pytanie: jak można wiedzieć, że Duch Święty zamieszkuje we mnie?

Odnowa charyzmatyczna odpowiada na to pytanie: testem jest «chrzest w Duchu Świętym», silne przeżycie, które przekonuje przyjmującego tę łaskę, że Bóg jest wierny w swych obietnicach oraz że «znaki i cuda» opisane w Dziejach Apostolskich mogą również dziś dokonywać się w jego życiu”.

Oto co przynosi Odnowa w tym, co dotyczy uświadomienia sobie działania Ducha Świętego w życiu chrześcijańskim.

Zwróciło to uwagę papieża Jana Pawła I, któremu posłałem moją książkę Nowa Pięćdziesiątnica?, gdy był jeszcze patriarchą Wenecji. W serdecznym, przyjacielskim liście zawarł swą reakcję w zdaniu o niemałym znaczeniu:

„Czytając te stronice – napisał – czuję się zmuszony powiedzieć, tak jak Eminencja, że przeczytałem nowymi oczami teksty świętego Pawła i Dzieje Apostolskie, o których wydawało mi się, że je dobrze znam.”

Odnowa jest takim nowym odczytaniem.

Tematy do refleksji i wymiany poglądów

1. Określenie „charyzmatyczny” jest mylące, każdy chrześcijanin jest charyzmatykiem przez Chrzest. Wyjaśnij, że Odnowa w Duchu Świętym jest zwana charyzmatyczną ze względów historycznych (nr 33).

2. Co stanowi sedno Odnowy, a co jest marginalne? (nr 34).

3. Dlaczego Jezus zesłał uczniom Ducha Świętego? (nr 34, 35).

4. Ukaż miejsce w Dziejach Apostolskich wskazujące, że Duch Święty zstąpił, by zaradzić zasygnalizowanym życiowym potrzebom (nr 35).


Wypowiadajmy z dziękczynieniem naszą wdzięczność Panu Jezusowi za dzieło Ducha Świętego w Kościele poprzez wieki.

Boże, który w przedziwny sposób stworzyłeś człowieka, a jeszcze przedziwniej go odkupiłeś, spraw, prosimy, abyśmy siłą ducha opierali się powabom grzechu i zasłużyli na osiągniecie wiecznej radości.

Modlitwa z Wigilii Paschalnej

Read More →

1. Grzech w sercu świata

27. Pojęcie grzechu jako sprzeciwu wobec woli Bożej i zerwania jedności z Bogiem Stwórcą i Ojcem człowieka zanika w dzisiejszym świecie.

Pewien amerykański autor napisał pokaźny tom, pod znamiennym tytułem: Whatever became of sin? – co można przetłumaczyć jako: „A cóż się stało z grzechem?”.

Nic dziwnego, że straciliśmy poczucie grzechu w tej samej mierze, jak osłabiło się znaczenie Ewangelii i Boga. Grzech jest przepaścią, której nie możemy zmierzyć za pomocą jedynie ludzkiego rozumu. Aby go naprawdę zgłębić, trzeba rozumieć jednocześnie transcendencję i immanencję Boga i kim On jest w sobie.

Mówi się, że Ozanam (1813–1853, profesor Sorbony) odpowiedział pewnego dnia swemu synowi, gdy ten mu zarzucał, że przesadza, nazywając się wielkim grzesznikiem: „Mój synu, nie wiesz, czym jest świętość Boga”. Trzeba być bardzo blisko Boga, by zmierzyć dzielący nas od Niego dystans.

Z trudem dostrzegamy transcendencję Boga, ale również Jego immanencję, przez którą identyfikuje się z nami, gdy Mu służymy w bliźnich, mówiąc: „Mnieście to uczynili”.

„Kim jest Bóg – pyta poeta – którego nie może kochać nikt, kto nie kocha człowieka?
Kim jest Bóg, którego można tak mocno zranić, raniąc człowieka?”

Można również zbliżyć się do tej tajemnicy z innej strony, kontemplując Chrystusa umierającego na Kalwarii. Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, Zbawiciel, który oddaje życie dla odpuszczenia grzechów.

Z braku takiego naświetlenia grzech traci swój sens, tym bardziej że freudowskie rozważania pozbawiły człowieka poczucia winy, odsuwając grzech do podświadomości lub patologii.

Człowiek współczesny nie rozumie grzechu w wymiarze religijnym. Dobro i zło zależą tylko od niego samego: sam jest dla siebie prawem i „miarą wszystkiego”. Wystarczy nie szkodzić bliźnim, aby głosić, że jest się zwolnionym od jakiegokolwiek przymusu. Zapomina się, że człowiek, który poniża samego siebie, nawet w skrytości, degraduje całą ludzkość. Powiedziano, że: „dusza, która się wznosi, podnosi świat”. Również odwrotność jest prawdą: jesteśmy związani jedni z drugimi w dobrem i złem przez tajemniczą solidarność. Nie tylko epidemie i opady nuklearne nie znają granic państwowych.

28. Ankiety socjologiczne i sondaże nie są w stanie wyjaśnić najgłębszego powodu nieporządku w świecie, którym w gruncie rzeczy nie jest nic innego jak grzech ludzki.

Bo w ostateczności to on jest źródłem wszelkiego zła i nadużyć społecznych, wciąż odżywających pod każdą szerokością geograficzną i w każdym reżimie. Grzech nie jest jedynie nieporządkiem wobec Boga, jest niszczący i antyspołeczny z natury. Człowiek, który grzeszy – nawet w ukryciu, jak mówiliśmy – wstrząsa społeczeństwem, w którym żyje, gdyż upadla społeczeństwo i je dehumanizuje.

Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes podkreśla mocno ten związek:

„Jest rzeczą pewną, że zaburzenia występujące tak często w porządku społecznym pochodzą częściowo z samego napięcia właściwego formom gospodarczym, politycznym i społecznym. Głębsze jednak ich źródło leży w pysze ludzkiej i egoizmie, które również zatruwają klimat społeczny” (KDK, nr 25).

Każdy grzech wzmacnia władanie szatana w świecie. „Ojciec kłamstwa” znajduje tworzywo pozwalające mu powiększać konflikty między ludźmi, ustawiać jednych przeciw drugim w sposób nie do rozwiązania, wzniecać wojny, zawsze bratobójcze, gdyż jest on, wedle słów biblijnych: „od początku zabójcą”. Grzech jest w centrum dramatów ludzkich, czy ludzie o tym wiedzą, czy nie, i czy temu przeczą, czy w to wierzą.

2. Postępująca degradacja moralna

29. Zanim opiszemy degradację moralną postępującą na naszych oczach, wypada uznać rzeczywisty postęp świadomości ludzi w licznych dziedzinach działalności charytatywnej i społecznej. Przede wszystkim nastąpiło wyostrzenie uświadomienia sobie solidarności międzyludzkiej i wyczulenie na całym świecie na dziedzinę praw człowieka, nawet jeżeli te prawa są cynicznie deptane w licznych krajach.

Niestety nawet pod pokrywką obrony praw człowieka uczestniczymy w bezprzykładnym upadku moralnym w najbardziej żywotnych sferach i to wstrząsa podstawami życia społecznego.

Gdy się raz podważy powiązanie dobra i zła z odniesieniem do Boga i Ewangelii, człowiek staje się najwyższym kryterium dobra i zła.

Owoce tego całkowitego relatywizmu i złamania wszelkich barier stają się szczególnie widoczne w braku szacunku do życia ludzkiego i autentycznej miłości. Zatrzymajmy się chwilę na tych dwóch newralgicznych punktach.

a) Szacunek dla rodzącego są życia

Uchwalając większością głosów ustawę stwierdzającą, że przerywanie ciąży jest legalne oraz opłacane przez Opiekę Społeczną, uruchomiono działanie maszyny, prowadzące do najgorszych konsekwencji. Gdy raz poświęcono życie ludzkie, w samych początkach, uzależniono je od woli jednostki, nie ma żadnego logicznego powodu, by społeczeństwo w przyszłości szanowało prawo do życia upośledzonych, nieuleczalnie chorych, nieużytecznych starców. Zręczna i perwersyjna propaganda środków masowego przekazu manipulujących opinią publiczną wystarczy, by jutro znieść moralne dziedzictwo zostawione nam przez Ewangelię i leżące u podstaw naszej cywilizacji. Musimy głośno wołać, wbrew wszelkim sprzeciwom, że jest to wciąż popełniane pomylenie pojęć; mamy prawo do życia, ale nie mamy prawa do życia cudzego.

b) Szacunek wobec miłości

30. Atakuje się rodzinę w jej korzeniach przez „prawo do wolnej miłości”, które stało się wielkim żądaniem. Stąd zwiększona liczba rozwodów, jedno małżeństwo na dwa czy trzy już pada tego ofiarą. W wielu krajach dają się odczuć wręcz lawinowo takie konsekwencje jak przestępstwa młodocianych – najczęściej owoc rozbitych ognisk – czy narkomania, akty gwałtu itp.

Pod pokrywką słowa „miłość” dokonuje się przed naszymi oczyma wielka mistyfikacja. W książce Miłość i panowanie nad sobą z 1960 roku napisałem: „Słowo miłość jest dziś dla chrześcijan przegraną bitwą, którą należy powtórnie wygrać”.

„Żadne słowo nie jest bardziej skompromitowane we współczesnej literaturze, w języku kina, radia, telewizji i innych środków przekazu. Dzienniki i miesięczniki są jego pełne, opisuje się szczegółowo tzw. miłość od pierwszego wejrzenia i zbrodnie miłości. Radio śpiewa o «miłości» w każdej godzinie dnia, na każdej fali. Kino ukazuje sceny miłosne bez końca. Teatr jej poświęca część swego repertuaru, a środki przekazu trudnią się ukazywaniem jej obrazu. «Miłość» ukazywana jest jako całkowite usprawiedliwienie i uniewinnienie wszystkiego. Gdy mężczyznę poniesie namiętność do kobiety nie będącej jego żoną, żąda wolności w imię takiej «miłości». Jest to «zasłona narzucona na obrzydliwość». W rzeczywistości to nie miłość każe mu tak postępować, lecz fizyczna namiętność go oślepia. Miłość stanowi tu alibi maskujące cyniczny egoizm, rozpustę, zdradę i nieobyczajność”.

Degradacja moralna rozprzestrzenia się. I jak się nie podpisać pod tekstem, który napisał niedawno ojciec Gerard Defois, sekretarz Konferencji Episkopatu Francji: „Miłość zredukowana do przejściowej namiętności, cała płciowość zredukowana do banalnego zaspokajania, rodzina zredukowana do stanu przejściowego – to człowiek umniejszony do granic klęski w społeczeństwie, które się boi. Nasze kłótnie o antykoncepcję, aborcję, rozwód – jednym słowem: życie, są tak samo ważne jak rozmowy o rozbrojeniu i o torturach. Bardziej jeszcze, to jest ta sama walka, aby nadać rodzinie i naszemu współczesnemu życiu narodowemu i międzynarodowemu wartość ludzką wbrew wszelkim wezbranym wodom i wichrom”.

3. Poczucie grzechu zanika w sumieniu chrześcijan

31. Rozgrywa się obecnie szczególny dramat w sumieniu wielu chrześcijan, samo pojęcie grzechu niebezpiecznie zanika.

Nasza liturgia Eucharystii rozpoczyna się jeszcze od Confiteor i zgodnie z rytem bijemy się w piersi. Również nadal prosimy Boga w Ojcze nasz: „odpuść nam nasze winy” i „zbaw nas ode złego”, a w Zdrowaś, Maryjo nie zniesiono: „Módl się za nami grzesznymi”.

Ale czy ośmielimy się w całej prawdzie powiedzieć, że idziemy do Boga „z pokornym i skruszonym sumieniem”, jak wypowiadamy to ustami?

Powinniśmy postawić sobie uczciwie pytanie, jaki jest nasz stosunek do prawdziwie chrześcijańskiej moralności? Precyzuję „prawdziwie chrześcijańskiej”, bo wiem, że nawet to jest kontestowane w naszych szeregach i niektórzy próbują podważać istnienie takiej specyfiki.

Nie musimy robić rachunku sumienia za niechrześcijan, wystarczy nasz własny.

Nie oddycha się bezkarnie złym powietrzem, tym bardziej że trucizny wciskają się wszystkimi drogami mass mediów, tego nowego regulatora sumień ludzkich. Zatrzymajmy się jedynie nad zagadnieniem rodziny, które może stanowić test.

Na jakiej długości fali jesteśmy w tej dziedzinie? Skąd czerpiemy kryteria i jakie mamy punkty odniesienia? Czy pozostawiamy na boku naukę podawaną przez Kościół w Adhortacji apostolskiej, niedawno opublikowanej przez Jana Pawła II Familiaris Consortio? Czy przyjmujemy ją i wprowadzany w życie jako istotny element i życiową naukę? Można się niepokoić tym, jak została przyjęta.

Zarówno w sprawie przedwczesnych stosunków seksualnych czy informacji o antykoncepcji wszędzie dostępnej, czy aborcji na każde zawołanie, czy seksualnym zboczeniom miłości lesbijskiej i homoseksualizmu, czy wspólnego zamieszkiwania młodych i małżeństw na próbę, w dwóch lub trzech etapach – pogląd, że takie postępowanie nie może być pozostawione rozstrzygnięciu człowieka, ale że istnieje prawo Boże i słowo Boże interpretowane przez Magisterium Kościoła, stał się zupełnie obcy w sumieniu wielu chrześcijan, którym bardziej zależy na nowoczesności niż na wierności doktrynalnej.

Gdy to piszę, przypadkowo wpadł mi w rękę periodyk wydany „dla i przez współczesnych chrześcijan”. Można tam przeczytać zdumiewające zdania:

„Czy nie jest możliwe, by ponownie rozpatrzyć na płaszczyźnie religijnej duszpasterstwo małżeństw, zdając sobie sprawę (jak to już się czyni) z etapów, przez jakie przechodzi racjonalne budowanie miłości? Są nimi: wspólne zamieszkiwanie po powziętej decyzji, oznajmionej wobec wspólnoty chrześcijańskiej, która ją przyjmuje. Następnie założenie rodziny, gdy postanawia się mieć potomstwo, co wymaga rozważnej decyzji o trwałości i stabilności związku. Nic nie przeszkadza zawrzećmałżeństwo, jako ostateczne i definitywne zaangażowanie się tych, którzy się na nie decydują”.

Można postawić pytanie: dokąd doprowadzi takie „duszpasterstwo” pod gust dnia dzisiejszego? Gdzie jest w tym wszystkim Ewangelia i sakramentalny charakter małżeństwa między ochrzczonymi?

Taki brak zmysłu chrześcijańskiego w odniesieniu do miłości i małżeństwa, którego intencji nie osądzam, jest tym groźniejszy, że „jedynie miłość buduje świat” i że „przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę”, by przyjąć wyrażenie Jana Pawła II.

Chcąc naszą moralność oprzeć na tym, czym dziś się żyje i czym się zarażamy w oczekiwaniu na jutro, które może zgotować inne niespodzianki, jeszcze bardziej rozwiązłe, tracimy naszą tożsamość i cofamy się. Zauważmy, że choć świat chrześcijański dziś nie egzorcyzmuje diabła, jest w trakcie egzorcyzmowania grzechu.

4. Krzyk na alarm

32. W tym wszystkim wydaje mi się najgroźniejsza rezygnacja chrześcijan i pozostawianie upadku moralnego bez reakcji, bez innego protestu jak tylko pełne rezygnacji wzdychanie wobec rzeczy nieuniknionej. Nie da się pogodzić defetyzmu z naszą misją chrześcijańską w świecie. Jezus powiedział do swoich uczniów, że pozostawia ich na świecie, ale że nie są oni ze świata. Kompromis ze złem czy też rezygnacja jest zanegowaniem naszej chrześcijańskiej tożsamości.

Działanie i reagowanie są krzycząco aktualnymi nakazami chwili. Musimy przekształcać modlitwę w działanie i służyć Panu Jezusowi, ryzykując niebezpieczeństwo. Lepszą rzeczą od mówienia o diabłach jest głoszenie, jakie czynią oni spustoszenie.

Nasze „alleluja” nie mają wartości, jeżeli po wyjściu ze spotkania modlitewnego nie usiłujemy wspólnie i odważnie, konkretnie ukazywać światu nakazów Ewangelii. Wymaga to strategii co do sposobów i konkretnych środków działania indywidualnego i zbiorowego, które pozwolą wypełnić nasze specyficzne zadanie. Wiele jest sposobów protestowania i wpływania na tych, którzy trzymają w ręku losy kraju. Możemy uczyć się co dzień, patrząc, jak działają ci, którzy mszczą na naszych oczach nasze moralne dziedzictwo. Fas est ab noste doceri (I od zła warto się uczyć). Pan Jezus powiedział, że synowie tego świata roztropniejsi są […] niż synowie światłości (Łk 16,8). Te słowa winny pobudzać naszą wyobraźnię i odwagę. Potrzeba nam dzielnych chrześcijan, nie tylko w krajach, w których narażają się na męczeństwo, lecz również u nas, w naszym życiu publicznym, gdzie wolność ma jeszcze swe prawa, a przez to również swoje wymagania.

Tematy do refleksji i wymiany poglądów

1. Jaki jest związek pomiędzy grzechem a nieporządkami społecznymi i politycznymi w świecie? (nr 22, 28).

2. W jakich dziedzinach szczególnie daje się odczuć upadek moralności w świecie? (nr 29–31).

3. Jak obudzić sumienia chrześcijan na rzeczywistość grzechu? Rozważyć temat Synodu Biskupów z 1983 roku o „Pokucie i pojednaniu”.

4. Jak indywidualnie i zbiorowo reagować na ogólny upadek moralny we wszystkich dziedzinach (prasa, radio…) oraz u reprezentantów życia publicznego? Konkretne sugestie.
Kościół w obliczu grzechu wzywa nas do ciągłego błagania Pana.


Wszechmogący Boże, od dawna pozostajemy w niewoli grzechu, prosimy Cię, zatem, spraw, aby nowe narodzenie się w ciele jedynego Syna Twojego wyswobodziło nas z tego Jarzma.

Modlitwa z 6. dnia Oktawy Bożego Narodzenia

Read More →

1. Grzech, pierwszy wróg

20. W literaturze demonologicznej najczęściej zwraca się uwagęna przypadki rzeczywistego lub domniemanego opętania przez diabła. Środki masowego przekazu ze swej strony silnie akcentują tę tendencję.

Trzeba sobie zdać sprawę z deformacji spojrzenia wytworzonego przez te fakty i unikać powiększania tego, co rzadkie i wyjątkowe, jak pułapki.

To co z nas czyni „niewolników zła”, to na ogół nie „opętanie przez diabła”, teologowie są tu zgodni, że diabeł nie może przeniknąć sekretów sumienia, jeżeli mu się ktoś dobrowolnie nie podda. Grzech i jego władza czynią z nas niewolników, co pozwala złym mocom pogłębiać zło, jak wiatr dmący w nieroztropnie rozpalony ogień. Najstarsza broń, jaką dysponuje diabeł, to nie opętanie,lecz grzech sam w sobie.

Jego wpływ jest tam obecny, gdzie króluje grzech, a ten ogarnął w niebywałym stopniu ludzkość pozbawioną kręgosłupa i hołdującą moralnemu permisywizmowi.

Wyzwolenie jest więc w pierwszym rzędzie uwolnieniem od grzechu w nas, który czyni nas niewolnikami i pomniejsza naszą wolność. Pęta grzechu działają na wszystkich płaszczyznach człowieka: rozumu, woli, działania, uczucia. Skala tego typu zniewolenia jest szeroka i wielostronna.

Na tym należy przede wszystkim skupić uwagę, gdy mówimy o wyzwalaniu, a nie na zjawiskach, które mogą być psychopatologiczne. Jak pisze ojciec Jean-Claude Sagne OP:

„W szczelinę spowodowaną naszym brakiem ufności do Boga lub egoistycznym przywiązaniem, albo zarozumiałą samowystarczalnością wkracza diabeł, aby zmienić naszą słabość w ciężar duchowy, by z naszych przywiązań uczynić «więzy duchowe» i na koniec utwardzić nasze odruchy pychy, tworząc przeszkodę dla działania Ducha Świętego. Wiele można powiedzieć o kuszącym oddziaływaniu diabła i złych duchów, które mu podlegają. Szatan utwierdza to, co zastanie, lub też dezorganizuje jeszcze bardziej istniejący nieporządek. Uwydatnia posiadane cechy i wykorzystuje nasze słabości” (La Pričre de délivrance et de raison,w: Tychique nr 23, 1980).

2. Pożądliwość

21. Nie należy zapominać, że istnieje w nas element niepokojący, nie będący grzechem i nie dający się identyfikować z demonicznym wpływem. Chcę mówić o pożądliwości.

W teologii rozumie się przeważnie przez ten wyraz pozostałości, jaki zostawił grzech w człowieku usprawiedliwionym przez łaskę; tzn. cały szeregsprzeciwów, na jakie napotyka wola, w formie różnych odruchów. Powyższe zdanie jest stwierdzeniem klasycznym, które określa sytuację poprzedzającą działanie dobrej woli (wolności) i uwarunkowuje w pewnej mierze moralne działanie człowieka usprawiedliwionego. Święty Paweł nie wahał się napisać: Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię, tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię (Rz 7,15).

Nie należy identyfikować owej podskórnej pożądliwości człowieka i jego poczynań ze specjalnym zniewoleniem przez diabła.

3. Grzech w strukturach społecznych

22. To co mówimy o człowieku, odnosi się również do nieludzkich struktur społecznych, ekonomicznych, socjalnych, politycznych, które nie liczą się z prawami człowieka i są nie do pogodzenia z jego godnością.

W tej dziedzinie również rządzi grzech, ale odpowiedzialność jednostkowa nie daje się wyodrębnić od odpowiedzialności wspólnej, zbiorowej.

Zbyt łatwo sobie wyobrażamy, że działanie diabła jest spektakularne. W istocie „widoczne” jego interwencje są wyjątkowe. Jego działanie niewidoczne i subtelne jest niemniej jednak perwersyjne.

4. Człowiek – odpowiedzialny za siebie

23. Radykalny pesymizm na temat świata, ciała ludzkiego, wolności wewnętrznej człowieka nie jest zgodny z wiarą katolicką. Choć zraniony przez grzech, człowiek jest odpowiedzialny za swe czyny i nie jest igraszką diabła, który miałby nim manipulować.

Wpływ diabelski dokonuje się w różny sposób: jest on kusicielem, uwodzicielem, inspiratorem grzesznych wyborów. Myli i ukazuje błąd jako prawdę, zło jako dobro, podaje się za anioła światłości (2 Kor 11,14).

Jego dominacja nie jest absolutna, wymaga przyzwolenia osoby zainteresowanej i w ostateczności człowiek sam zawszejest odpowiedzialny za swój grzech.

Nie można przecenianiem wpływu diabła stwarzać alibi dla słabości ludzkiej i umniejszać czy eliminować przeświadczenie o naszej odpowiedzialności. Zbyt łatwo jest odwoływać się do czynników zewnętrznych, by ukryć czy ograniczyć wolność naszych własnych decyzji. Kościół jest zawszeprzeciwny wszystkiemu, co powoduje „rozchwianie” człowieka i czyni z niego igraszkę nieznanych sił. Głosi, że Bóg włożył nasz los w nasze ręce, stwarzając nas wolnymi i odpowiedzialnymi, i choć odpowiedzialność może być ograniczona okolicznościami, jednak pozostaje z gruntu nietknięta.

5. Wiara najlepszą ochroną

Dla diabła wszystko, co przeszkadza przylgnięciu człowieka do Boga, jest dobre. Jego taktyka tak się da zazwyczaj streścić: diabeł stara się człowiekowi zasłonić Boga.

Aby nam przeszkodzić dosięgnąć światła i nim żyć, atakuje najchętniej podstawę życia chrześcijańskiego, tj. wiarę teologalną. Bo wiara nas ustawia wprost wobec Boga i diabeł nie może wkroczyć w tę dziedzinę zarezerwowaną dla samego Boga. Im bardziej człowiek żyje wiarą, tym bardziej jest nie do dotknięcia dla demonów. Wiara jest fortecą, która chroni przed jego atakami i dlatego stara się, by ją wierzący porzucił, ukazując mu niejednokrotnie niezwykłości, gdzie mu łatwiej tworzyć iluzje lub doprowadzać wierzącego do opierania się na czymś innym niż czysta wiara.

Takie jest niebezpieczeństwo „wizji”, „objawień”, „proroctw”, w które obfituje nasz świat i których ma się strzec Odnowa charyzmatyczna. Można mniemać, że są to najczęściej owoce wyobraźni i Kościół musi je rozpoznawać, aby uniknąć niebezpieczeństwa iluzjonizmu. Podrabianie nadprzyrodzoności stanowi dziedziną szczególnie podatną na manipulacje złego ducha.

Na koniec można postawić pytanie, czy przesadny sposób przedstawiania działalności szatana w świecie nie jest również wynikiem jego przebiegłości, bo dostarcza dodatkowego argumentu tym wszystkim, którzy negują jego istnienie.

6. Tajemnica bezbożności

a) Na niewidzialnej płaszczyźnie

Świat ciemności jest ciemny z definicji, nie ma możliwości dotarcia do niego naszym umysłem.

Niewątpliwie misterium Boga jest również oślepiające, ale z innego powodu: nasze oczy są zbyt słabe, by tu na ziemi wytrzymać jego blask. Kto zgłębi tajemnicę stwórczej, zbawczej i uświęcającej miłości Boga?

„Tajemnica bezbożności”, o której mówi św. Paweł, należy do innego porządku: jest nieprzenikniona z powodu otaczających ją ciemności. Nie można tam się wedrzeć inaczej jak z pochodnią w ręku.

W tej dziedzinie, bardziej niż w jakiejkolwiek innej, trzeba dużo powściągliwości i trzeźwości, by odpowiednio o niej mówić. Strzeżemy się wprowadzania w to królestwo ciemności naszych pojęć, zawsze tylko analogicznych i niepełnych, naszej logiki i klasyfikacji. Gdy się czyta na ten temat literaturę, ma się ochotę na każdym kroku wołać – widząc pseudopewniki – że to karkołomne.

Mac Nutt, jeden z autorów, który moim zdaniem przesadnie rozpowszechnił w Odnowie charyzmatycznej naukę o wpływach demonicznych, napisał słusznie – zapominając o tym w praktyce – że nie ma objawień diabła, które nie byłyby dwuznaczne, i że żaden objaw czy zespół objawów nie pozwala wnioskować z pewnością, że ma się do czynienia z działaniem diabelskim. Bo taka jest prawda, że jest to dla nas dziedzina ciemności, całkowicie pozaracjonalna i z definicji niepoznawalna.

b) Na widzialnej płaszczyźnie

26„Tajemnica bezbożności” ma miejsce najczęściej w cieniu, choć czasami pojawia się widzialnie.

Ślady wiary Kościoła w ukazywanie się diabła znajdujemy w liturgii, w Rytuale, w praktyce, w życiu Ojców pustyni, wśród anachoretów, mnichów, świętych. Obfite są tego opisy, ukoloryzowane duchem i naiwnością epoki, ale ich ciągłość zasługuje na uwagę.

Trwałość zjawiska prawdziwego lub fałszywego objawiania się diabła pobudza do stawiania pytań.

Napotykamy je we wszystkich epokach i w różnych formach, szczególnie w życiu przeróżnych świętych, jak Benedykt, Franciszek, Jan Boży, Wincenty Ferreriusz, Piotr z Alkantary, wśród kobiet: Małgorzaty z Kortony, Anieli z Foligno, Rity z Cascia, Róży z Limy i tylu innych.

Bliżej nas, w XIX wieku, proboszcz z Ars podlegał licznym pokusom, które wydawały mu się okrutnymi i straszliwymi „napaściami”. Hagiografowie mówią o niezwykłych hałasach niepokojących go i nie pozwalających mu na spanie, o dręczeniu i groźbach, wyzwiskach, policzkowaniu i wszelkiego rodzaju obelgach.

Wszystko to przypisuje się złemu duchowi.

W XX wieku zacytujemy po prostu ojca Pio, słynnego stygmatyka zmarłego w 1968 roku, którego proces beatyfikacyjny jest rozpatrywany. Znajdujemy tam liczne dane o atakach diabelskich; diabeł mu się ukazywał w obrzydliwej postaci, torturował, wyrzucał z łóżka przy różnych okazjach.

Co myśleć o ciągłości tych zjawisk? Powiem zasadniczo jedno: jesteśmy w dziedzinie ciemności, w której należy się poruszać z wielką roztropnością. Nie da się nie postawić pytania: co z tego jest wynikiem psychiki człowieka, a co jasno wskazuje na wpływy diabelskie? Nie mamy pewnych i jednoznacznych kryteriów. Należy powiedzieć jedno, że nie jest rozsądne przyjmowanie wszystkiego en block jako objawianie się diabła, bo to pokusa nadnaturalizmu, ale nie byłoby też rozsądne odrzucenie en block wszystkich tego typu zjawisk jako halucynacji czy histerii, bo to jest pokusa racjonalizmu.

Tematy do refleksji i wymiany poglądów

1. Najgroźniejsza broń, jaką dysponuje diabeł, to nie „opętanie”, lecz grzech. Wytłumaczyć (nr 20).

2. Dlaczego należy podkreślać, że Bóg stworzył nas wolnymi i odpowiedzialnymi i złożył nasz los w nasze ręce? Jakie są tego konsekwencje praktyczne w odniesieniu do wpływu diabła? (nr 23).

3. Chodzenie w wierze strzeże przed pokusą wyolbrzymiania wszystkiego, co niezwykłe. Wytłumaczyć (nr 24).

4. Tajemnica bezbożności jest z definicji niepodatną na klasyfikację i należy o tych sprawach mówić z dużą rezerwą i trzeźwością (nr 25, rozdz. VIII).


Prośmy Pana Jezusa o uzdrowienie powodujące wyzwolenie.

Boże, źródło wszelkiego dobra, wysłuchaj nasze pokorne prośby i spraw, abyśmy przez Ciebie natchnieni i prowadzeni zachowali prawość w myślach i uczynkach.

Modlitwa z 10 niedzieli zwykłej

Read More →