HOMILIA 7(87) – O DRABINIE JAKUBOWEJ

1. Bracia najdrożsi! W dopiero co przeczytanej lekcji słyszeliśmy, że na prośbę Rebeki Izaak zawołał swego syna Jakuba i polecił mu wyruszyć do Mezopotamii Syryjskiej, i tam pojąć żonę. Jakub posłuszny ojcu poszedł. Doszedł do pewnego miejsca, położył sobie kamień pod głowę i zasnął. We śnie zobaczył drabinę sięgającą nieba i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących po niej oraz Pana opierającego się o drabinę i mówiącego do niego: „Jakubie, Jakubie. Nie bój się, jestem z tobą i będę ci towarzyszył w drodze”.

Bracia najdrożsi! Błogosławiony Izaak, gdy wysyłał swojego syna do Mezopotamii, był figurą Boga Ojca, Jakub zaś wyobrażał Chrystusa Pana. Błogosławiony Izaak wzgardził kobietami z krainy, w której mieszkał, i posłał swojego syna, aby w odległej krainie pojął żonę, Bóg Ojciec bowiem miał posłać swojego Jednorodzonego Syna, by On wzgardziwszy synagogą, przyłączył do siebie Kościół z pogan. Prawdziwie stało się to wtedy, gdy apostołowie powiedzieli do Żydów: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan”[1].

2. Nie czytamy, że błogosławiony Jakub wybrał się w drogę końmi, na osłach lub wielbłądach. Czytamy, że niósł w ręku jedynie laskę. Gdy zwracał się z prośbą do Pana, mówił tak: „Panie, nie jestem godzien twej łaskawości. Przeszedłem Jordan z moją laską, a oto teraz wracam z dwoma oddziałami”[2].

Jakub dlatego z laską udał się, aby pojąć żonę, gdyż Chrystus dla odkupienia Kościoła poniósł drzewo krzyża. Jakub położył do snu kamień pod głowę i zobaczył drabinę sięgającą nieba oraz Pana pochylającego się nad drabiną. Zobaczcie, bracia, jakie tajemnice tutaj się dzieją? Jakub jest typem Zbawiciela. Również kamień, który «Jakub» sobie podłożył pod głowę, był figurą Chrystusa Pana. Dlaczego kamień pod głową oznacza Chrystusa, posłuchaj Apostoła: „Ponieważ głową mężczyzny jest Chrystus”[3].

Nadto, błogosławiony Jakub namaścił ów kamień. Zwróćcie uwagę na to namaszczenie i dostrzeżcie Chrystusa: przecież «imię» Chrystus «pochodzi» od namaszczenia i oznacza namaszczonego olejem[4].

3. Jeżeli Jakub śpiący na ziemi jest figurą Pana, to co oznacza, że Pan przebywający w niebie opierał się o drabinę? W jaki sposób Chrystus Pan był widziany na szczycie drabiny w niebie i w błogosławionym Jakubie na ziemi? Na dowód tego, że Chrystus jest w niebie i na ziemi, posłuchaj samego Chrystusa: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz tego, który z nieba zstąpił. Syn Człowieczy, który jest w niebie”[5]. Zauważcie, że sam Pan powiedział, iż On jest w niebie i na ziemi. Bracia najdrożsi! Wierzymy, że Chrystus Pan jest głową Kościoła. Jeżeli jest głową Kościoła, to ze względu na głowę jest w niebie a ze względu na ciało – na ziemi.

Również, gdy błogosławiony Paweł apostoł prześladował Kościół, Chrystus zawołał z nieba: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”[6]. Nie powiedział: „Dlaczego prześladujesz moje sługi?”. Ani nie powiedział: „Dlaczego prześladujesz moje członki?” Powiedział natomiast: „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. To tak, jakby po podeptaniu nogi język wołał: Podeptałeś mnie, ale przecież język nie może być podeptany. To ze względu na jedność miłości głowa woła w imieniu wszystkich członków.

Jakub przeto spał i widział Pana pochylającego się u szczytu drabiny. Cóż innego oznacza opierać się o drabinę, jak to, że się wisi na drzewie? Rozważcie, bracia, kto wisząc na drzewie krzyża modlił się za Żydami, a poznacie, kto opierając się o drabinę wołał z nieba do Jakuba. A dlaczego stało się to podczas drogi, zanim Jakub pojął żonę? Ponieważ prawdziwy Jakub, czyli nasz Pan, najpierw na drabinie, czyli na krzyżu spoczął, a dopiero później przygarnął do siebie Kościół, dając mu już teraz zadatek swojej krwi, i mając mu w przyszłości dać dar swojego królestwa.

4. Rozważcie i zobaczcie głęboki sens tego, że figurą Chrystusa był śpiący Jakub i Pan opierający się o drabinę. Kiedy nasz Zbawiciel mówił o Natanaelu, wspomniał błogosławionego Jakuba, mówił bowiem: „Oto Izraelita, w którym nie ma podstępu”[7] i dodał: „Wnet zobaczycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych zstępujących i wstępujących na Syna Człowieczego”[8]. Jeżeli aniołowie zstępowali na Syna Bożego, który był na ziemi, to dlaczego ci sami aniołowie wstępowali na Syna Człowieczego? – Jedynie dlatego, że jest On w niebie.

5. Bracia! Mówi apostoł: „To wszystko zawierało się dla nich w figurze. Napisane zostało natomiast ze względu na nas, na których przychodzi kres czasów”[9]. Z wielką uwagą rozważcie, w jaki sposób aniołowie Boży wstępowali na Syna Człowieczego w niebie i zstępowali na tego samego Syna na ziemi. Kiedy głosiciele Boga w sposób wzniosły i głęboki wyjaśniają Pismo Święte, że są zrozumiali tylko przez doskonałych, to wstępują «niczym aniołowie» na Syna Człowieczego. Kiedy natomiast głoszą to, co jest związane z poprawą obyczajów i co cały lud może zrozumieć, wtedy zstępują na Syna Człowieczego. Tak zresztą mówi apostoł: „Mądrość głosimy między doskonałymi. Mądrość nie tego świata, ani też nie władców tego świata, ale tajemnicę ukrytą, którą przeznaczył Bóg przed wiekami na naszą chwałę”[10]. Kiedy apostoł to mówił, z całą pewnością wstępował na Syna Człowieczego. Kiedy natomiast mówił: „Uciekajcie przed rozpustą”[11], lub: „Nie upijajcie się winem, w którym jest rozwiązłość”[12], albo też oznajmiał: „Korzeniem wszelkiego zła jest pożądliwość”[13], w tych słowach niczym anioł Boży zstępował na Syna Człowieczego. Kiedy zaś mówił: „Dążcie do tego, co w górze, a nie do tego, co na ziemi”[14], wówczas wstępował. Kiedy zaś mówił: „Bądźcie trzeźwi i nie grzeszcie”[15] i głosił inne wskazania dotyczące do poprawy obyczajów, podając w ten sposób mleko nauki, jak mamka daje «mleko» niemowlętom, wtedy „zstępował”, gdyż mówił to, co także prości mogli pojąć.

W ten sposób wstępuje się i zstępuje na Syna Człowieczego, gdy zarówno doskonałym dostarcza się pokarm, jak też nie odmawia się mleka nauki maluczkim. Również błogosławiony Jan wstępował, gdy mówił: „Na początku było Słowo i Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”[16]. Gdy to mówił, wstępował bardzo wysoko. Ponieważ jednak aniołowie Boży nie tylko wstępowali, lecz także zstępowali, schylając się ku maluczkim, powiedział: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”[17].

7. Aby w wasze serca głębiej zapadło to, co dotychczas powiedzieliśmy, pokrótce to streścimy. Jak zatem powiedzieliśmy, błogosławiony Izaak, który posyłał swego syna, był figurą Boga Ojca. Posłany Jakub oznaczał Chrystusa Pana. Również kamień, który Jakub miał pod głową i który namaścił oliwą, oznaczał Zbawiciela. Drabina sięgająca nieba była figurą krzyża. Pan wsparty o drabinę wskazywał na Chrystusa przybitego do krzyża. W aniołach wstępujących i zstępujących po drabinie należy się dopatrywać apostołów i mężów apostolskich oraz wszystkich nauczycieli kościelnych: wstępujący to głoszący «rzeczy» wzniosłe ludziom dojrzałym «w wierze», a zstępujący są wtedy, gdy oznajmiają maluczkim i niedoskonałym to, co oni mogą zrozumieć.

Widząc, bracia, że wszystko, co w Starym Testamencie było figurą, wypełniło się w Nowym, jakież dzięki możemy składać Bogu, który nam, bez żadnych uprzednich «naszych» zasług, raczył tak wiele udzielić. Przy Jego pomocy starajmy się ze wszystkich sił, aby tyle i tak wielkich dobrodziejstw nie stało się przyczyną sądu, ale nagrody. Starajmy się tak duchowo żyć i starać się zawsze o dobre czyny, abyśmy nie zostali ukarani wskutek tego, że dzień sądu nie zastanie nas czystymi, trzeźwymi, miłosiernymi i pobożnymi, ale byśmy zasłużyli na wieczną nagrodę ze sprawiedliwymi i bojącymi się Boga. Niech to sprawi Pan nasz, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

PRZYPISY:

[1] Dz 13,46.

[2] Por. Rdz 32,11.

[3] 1 Kor 11,3.

[4] Greckie „Christos” – Namaszczony.

[5] J 3,13.

[6] Dz 9,4.

[7] J 1,47.

[8] J 1,51.

[9] 1 Kor 10,11.

[10] 1 Kor 2,6.7.

[11] 1 Kor 6,18.

[12] Ef 5,18.

[13] 1 Tm 6,10.

[14] Kol 3,2.

[15] Por. 1 Kor 15,34.

[16] J 1,1.

[17] J 1,14.

HOMILIA 6(86) – O POCZĘCIU ŚWIĘTEJ REBEKI

1. Gdybyśmy chcieli obwieścić waszym uszom wyjaśnienia świętych Pism w tym porządku i tak, jak to czynili święci Ojcowie[1], to pokarm tej nauki otrzymaliby tylko nieliczni wykształceni. Pozostałe zaś mnóstwo ludzi pozostałoby głodne. Pokornie zatem proszę, aby uszy wykształcone zadowoliły się cierpliwym znoszeniem słów prostych. W ten sposób cała trzoda Pana w prostej i, jak powiedziałem, niewyszukanej mowie może otrzymać duchowy pokarm. A ponieważ «ludzie» niewykształceni i prości nie są w stanie wznieść się na poziom wykształconych, to niech ci ostatni zechcą zniżyć się do poziomu wiedzy tych pierwszych. W istocie rzeczy to, co będzie skierowane do prostych, mogą też zrozumieć uczeni. Natomiast tego, co byłoby skierowane do uczonych, prości w żaden sposób nie będą zdolni pojąć.

2. Czytanie trzeciego dnia mówi o błogosławionym Izaaku i świętej Rebece oraz o dzieciach, które walczyły w jej łonie.

To, że błogosławiony Izaak był figurą Zbawiciela, zapewne dla nikogo nie jest tajemnicą. Tak więc Izaak był figurą Chrystusa, błogosławiona Rebeka zaś Kościoła.

Rebeka, na wzór Kościoła, przez długi czas pozostawała bezpłodna i poczęła dopiero po modlitwie błogosławionego Izaaka i dzięki łasce Pana. Gdy jednak dzieci walczyły w jej łonie i nie mogła znieść tej udręki, powiedziała: „Jeśli taką mam przyszłość, to czy rzeczą konieczną było poczęcie”[2]. Rzekł do niej Pan: „W twoim łonie są dwa narody i dwa odrębne ludy wyjdą z twego łona. Jeden naród przewyższy drugi i starszy będzie służył młodszemu”[3].

Bracia najdrożsi! Mówi apostoł: „To wszystko było dla nich zawarte w figurach, a zapisane zostało ze względu na nas”[4]. Rebeka fizycznie poczęła za sprawą Izaaka, ponieważ Kościół miał począć duchowo za sprawą Chrystusa. A jak w łonie Rebeki dwoje dzieci walczyło, tak w łonie Kościoła dwa ludy nieustannie przeciwstawiają się sobie. Gdyby bowiem «w Kościele» byli tylko źli albo wyłącznie dobrzy, to byłby jeden naród. Ale w Kościele znajdują się wprawdzie dobrzy, ale także, co gorsze, źli. I niczym w łonie duchowej Rebeki dwa ludy walczą ze sobą: pokorni z pysznymi, czyści z cudzołożnikami, łagodni z popędliwymi, miłosierni ze skąpcami. Dobrzy pragną pozyskać złych, źli natomiast starają się wygubić dobrych. Dobrzy pragną, aby źli się poprawili. Źli starają się, aby dobrzy wyginęli. Jedni stanowią naród pobożnych, a drudzy naród bezbożnych. Naród pobożnych przez pokorę wznosi się do nieba, a naród bezbożnych przez wyniosłość pogrąża się aż do piekieł.

Wszyscy, którzy w Kościele katolickim po ziemsku myślą, ziemię kochają, ziemi pożądają i całą swą nadzieję w ziemi pokładają, należą do Ezawa. Każdy, kto dla honorów i ziemskich korzyści pragnie służyć Bogu, należy do Ezawa, czyli daje do zrozumienia, że należy do ziemskiej szczęśliwości. Ezaw oznacza rzeczywistość materialną, a Jakub duchową. Stanowią oni dwa ludy, na co w sposób oczywisty wskazuje apostoł, gdy wyjawia «rzeczy» materialne i przypomina o duchowych. Mówi: „Uczynki ciała są oczywiste. Są nimi: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, trucicielstwo, niezgoda, spory, zazdrości, gnie wy, kłótnie, niesnaski, podziały, zawiści, pijaństwo, hulanki i wszystkie takie zachowania”[5]. Oto owoce ludu należącego do Ezawa.

Apostoł mówi dalej, jakie są owoce należące do Jakuba. Mówi on: „owocem ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszność, dobroć, łagodność, wierność, skromność, czystość”[6]. Oto owoce ducha, należące do błogosławionego Jakuba, czyli do ludu pobożnych.

3. A jaki sens mają słowa: „Naród panuje nad narodem i starszy będzie służył młodszemu”? Nie dostrzegamy, by spełniły się one w sposób dosłowny na Ezawie lub Jakubie. Pismo nie wspomina przecież, że Ezaw służył fizycznie błogosławionemu Jakubowi. Powinniśmy zatem poszukiwać, jak należy to rozumieć w sposób duchowy i w jaki sposób naród starszy służy młodszemu. Pismo Święte nie wspominałoby przecież o tym, gdyby coś takiego nie zachodziło.

W jaki sposób naród starszy służy młodszemu, zrozumie to ten, kto dostrzega, jak to się dzieje w przypadku chrześcijan i Żydów. Okazuje się, że starszy naród żydowski służy młodszemu, czyli narodowi chrześcijańskiemu. Jest przecież rzeczą wiadomą, że po całym świecie «naród żydowski» niczym kapsariusz[7] chrześcijan niesie księgi Boskiego prawa dla pouczenia wszystkich narodów. Żydzi dlatego zostali rozproszeni po całym świecie, abyśmy mieli skąd wziąć solidny argument dla odparcia zarzutu, jaki powstaje, gdy chcemy jakiegoś poganina zaprosić do wiary w Chrystusa i dowodzimy, że Chrystus jest zapowiadany przez wszystkich proroków, a ten, opierając się, mówi, że księgi Boskiego prawa zostały napisane raczej przez nas niż przez Ducha Świętego. Wtedy można mu powiedzieć: Jeżeli rodzą ci się wątpliwości co do moich ksiąg, to popatrz na księgi Żydów, naszych nieprzyjaciół, których ja z całą pewnością nie mogłem pisać ani zmieniać. Czytaj te księgi i gdy znajdziesz to, co w moich księgach, „nie bądź niewierzący, ale wierzący”[8]. W ten zatem sposób naród starszy służy młodszemu, gdy także przez swoje księgi zaprasza naród pogan do wiary w Chrystusa.

4. Ale naród starszy będzie służył młodszemu także w inny sposób. Pytasz, w jaki? W ten oto sposób, że źli służą dobrym, ale nie przez to, że są im posłuszni, lecz przez to, że ich prześladują. A jak źli służą dobrym? Prześladowcy przysługują się męczennikom tak samo, jak pilniki i młotki służą do obróbki złota, młyny do mielenia ziarna, a drzewo do wypieku chleba. Drewno musi ulec zniszczeniu, aby «chleb» został upieczony. W jaki sposób, pytam, źli służą dobrym? W ten sam sposób, jak w piecu złotniczym słoma potrzebna jest do wytopu złota: z całą pewnością słoma ulegnie zniszczeniu, ale złoto zostanie wypróbowane. Niech zatem źli nie chwalą się ani nie wynoszą, gdy dręczą dobrych, gdyż wówczas wprawdzie ci ostatni są prześladowani na ciele, ale to ci pierwsi zabijani w sercu. Gdy człowieka dobrego dotyka nieprzyjemność ze strony złego człowieka, wtedy duszę tego ostatniego zanieczyszcza nieprawość. Kiedy człowiek zły, powodowany szałem złości, usiłuje spalić człowieka dobrego, to efekt jego wysiłków nie zawsze jest pewny. Natomiast jest rzeczą pewną, że on sam już płonie. Być może ów mąż dobry napełniony „sokiem duchowym” i ochłodą Ducha Świętego nie zapali się od podłożonego ognia prześladowania, podczas gdy ten, który go usiłuje spalić, z całą pewnością nie może się nie zapalić.

Z jednego nasienia Izaaka rodzi się Ezaw i Jakub, tak z jednego chrztu Zbawiciela i z jednego łona Kościoła rodzi się naród chrześcijański. Jak Ezaw i Jakub różnią się jednak obyczajami i dzielą na dwie części, tak też ze względu na owoce uczynków jedna część «narodu chrześcijańskiego» postrzegana jest jako cielesna, a druga jako duchowa. Dlatego też powiedziano: „Większy będzie służył mniejszemu”[9]. Złych bowiem jest zawsze więcej niż dobrych. W łonie Rebeki owych dwoje dzieci walczy ze sobą «aż do ostatka», natomiast w łonie Kościoła dwa narody będą ze sobą walczyć aż do dnia sądu. Jak już wcześniej powiedzieliśmy, dzieje się tak, gdy pyszni występują przeciw pokornym, cudzołożnicy prześladują czystych, niezliczeni pijacy prześladują trzeźwych, nieżyczliwi współzawodniczą z łagodnymi, rabusie pragną stłumić miłosiernych, popędliwi zaś spokojnych, wyuzdani usiłują zagłuszyć tych, którzy myślą o sprawach niebieskich.

5. Dlatego proszę, bracia, aby każdy, kto w sobie czuje skłonności do tych złych żądz, niech stara się z Bożą pomocą póki jest czas – przenieść ze strony lewej na prawą, a porzuciwszy brud grzechów i wad, niech spieszy, by przyozdobić się cnotami. Niech tak czyni, by w dzień sądu został uwolniony od wyroku skazującego i zasłużył na usłyszenie owego upragnionego głosu: „Dobrze, sługo dobry, wejdź do radości twego pana”[10].

Usilnie jednak proszę, bracia, i napominam, abyście się starali wstawać na poranne czuwania. Przychodźcie gorliwie na tercję, sekstę i nonę[11]. Przede wszystkim strzeżcie czystości, także z własnymi żonami, przez cały Wielki Post, aż do końca okresu wielkanocnego. Ci, którzy się objadali, niech wspierają ubogich. Sami zachowujcie pokój, a znanych wam ludzi skłóconych nawołujcie do zgody. Przyjmujcie podróżujących i niech nie gniewa was obmywanie ich stóp. Niech chrześcijanin nie wstydzi się czynić tego, co zechciał spełniać Chrystus. Ze szczerego serca i według waszych możliwości udzielajcie jałmużny ubogim: „Bowiem radosnego dawcę miłuje Bóg”[12].

Jeżeli nie możecie całkowicie zerwać z więzami świata, to przynajmniej ograniczcie je w jakiejś części, abyście mogli oddać się lekturze «Pisma Świętego» i modlitwie. Abyście, składając w świętym naczyniu serca duchowe wino, czyli słowo Boże, i wzgardziwszy wszystkimi grzechami i przewinieniami, z czystym i wolnym sumieniem mogli służyć Bogu. A gdy nadejdzie święta uroczystość wielkanocna, to każdy z was okazując miłość nie tylko dobrym, ale też złym, będzie mógł z czystym sercem i ciałem przystąpić w radości i uniesieniu do ołtarza Pańskiego i zasłuży na przyjęcie Jego Ciała i Krwi jako lekarstwa dla swej duszy, a nie ku potępieniu. Co niech się stanie za łaską Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu chwała i moc, wraz z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

PRZYPISY:

[1] Chodzi o Ojców Kościoła, pierwszych egzegetów chrześcijańskich.

[2] Por. Rdz 25,22.

[3] Rdz 25,23.

[4] Por. 1 Kor 10,11.

[5] Por. Ga 5,19.20.21.

[6] Ga 5,22.23.

[7] Cezary używa terminu „capsarius”, który był nazwą niewolników noszących książki i przybory szkolne, w specjalnej skrzynce (capsa), za swymi panami i ich dziećmi.

[8] J 20,27.

[9] W języku łac. „maior” może znaczyć starszy ale też większy, natomiast „minor” znaczy młodszy, ale też mniejszy. Cezary wskazuje na oba te znaczenia.

[10] Mt 25,21.

[11] Są to godziny, o których odmawiano modlitwę brewiarzową.

[12] 2 Kor 9,7.

HOMILIA 5(85) – O SŁUŻĄCYM, KTÓREGO ABRAHAM WYSŁAŁ DO REBEKI

1. Gdy właśnie czytano boską lekcję, usłyszeliśmy, że błogosławiony Abraham przywołał swojego syna i powiedział: „Włóż twoją rękę pod moje biodro, abym cię zaprzysiągł na Boga nieba i ziemi, że nie weźmiesz żony dla mojego syna spośród córek tego kraju”[1]. Ten, posłuszny, włożył swoją rękę pod biodro i przysiągł mu.

Bracia! Gdybyśmy chcieli wszystko to, o czym mówi Stary Testament, pojmować tylko w sensie literalnym, to nasza dusza nie odniesie żadnego pożytku albo tylko niewielki. Cóż bowiem nam pomoże, gdy przyjdziemy do kościoła, aby gorliwie słuchać Słowa Bożego, i usłyszymy, że Abraham posłał swojego sługę, aby z odległej krainy przyprowadził żonę dla jego syna, skoro widzimy, że to samo często ma miejsce w naszych okolicach. My, bracia, idąc za błogosławionym Pawłem apostołem, wierzymy, że wszystko, co zostało napisane dla Żydów, „zawarte było w figurach”[2], a dla nas spełniło się w rzeczywistości.

Powiedział więc Abraham do swojego sługi: „Włóż rękę swoją pod moje biodro i przysięgnij na Boga nieba i ziemi”. Cóż to, bracia, oznacza? Błogosławiony Abraham mówiąc: „Włóż swoją rękę pod moje biodro”, jakby powiedział: Wyciągnij swoją rękę w stronę ołtarza. Albo też jakby powiedział: Wyciągnij rękę swoją w stronę arki Przymierza, lub też: Wyciągnij rękę w stronę świątyni Bożej. Trzymał za biodro i przysięgał na Boga nieba i ziemi. Nie mylił się błogosławiony Abraham, gdy nakazywał to czynić, ale napełniony duchem proroczym poznawał, że z jego potomstwa narodzi się Chrystus, Pan nieba i ziemi.

Dlatego, gdy sługa dotykał jego biodra, składał przysięgę nie na fizyczne członki, ale na Boga żywego i prawdziwego. „Abraham bowiem zrodził Izaaka, Izaak zrodził Jakuba, Jakub zrodził Judę”[3], a z jego potomstwa narodził się Chrystus Pan.

2. „Sługa udał się zatem do Mezopotamii w Syrii, stanął obok źródła i powiedział sobie w sercu: Panie, Boże mego pana. Oto stoję przy studni. Jeżeli jesteś miłosierny dla mojego pana, to gdy dziewczyna, która przyjdzie czerpać wodę i jej powiem: Daj mi pić, a odpowie mi: Pij ty, a dla twoich wielbłądów zaczerpnę wody, niech ona będzie tą, którą przygotowałeś dla mego pana Izaaka. Jeszcze sługa nie skończył mówić w swoim sercu, a oto ukazała się Rebeka, niosąc na ramionach naczynie na wodę. Powiedział do niej sługa: Daj mi pić. Ta szybko zdjęła «z ramion» naczynie na wodę i powiedziała: Pij ty, a dla twoich wielbłądów zaczerpnę wody. A gdy zapytał, czyją jest córką, odpowiedziała, że jest córką Betuela i siostrą Labana. Skłonił się «ów» człowiek i uwielbił Boga, za to, że poznał, iż to byli krewni jego pana Abrahama. Wyciągnął kolczyki dla ozdobienia jej twarzy, a do rąk włożył jej bransolety. Ona zaś poszła i oznajmiła rodzicom, którzy wyszli, błogosławiąc Boga. I z radością oraz szacunkiem przyjęli sługę Abrahama. On zaś opowiedział im o Rebece, że ją poprowadzi do swego pana Izaaka. Oni wtedy powiedzieli: Zawołamy dziewczynę i zapytamy, jaka jest jej wola. Gdy ją zawołali, powiedzieli do niej: Czy chcesz pójść z tym człowiekiem? Ona, odpowiadając, powiedziała: Idę”[4].

3. Najdrożsi bracia! Rozważmy teraz pokrótce, na ile potrafimy, znaczenie tego «tekstu». Błogosławiony Abraham, który wysyłał sługę, aby przyprowadził mu żonę dla syna, jest figurą Boga Ojca. Podobnie był on obrazem Boga Ojca wówczas, gdy składał w ofierze swego syna Izaaka.

Sługa Abrahama obrazował słowo prorockie. Posłał więc Abraham swojego sługę do odległej krainy, aby tam znalazł żonę dla jego syna. Istotnie, Bóg Ojciec rozesłał po całej ziemi prorockie słowo, aby znalazło Kościół katolicki, Oblubienicę swego Syna. I podobnie jak sługa Abrahama przyprowadza oblubienicę do błogosławionego Izaaka, tak Kościół pogan przez słowo prorockie zaproszony jest z dalekich krain do prawdziwego Oblubieńca Chrystusa. A gdzie może spotkać ową oblubienicę, która ma się złączyć z Chrystusem? Gdzie, jeśli nie przy wodzie?

Najdrożsi! Jest prawdą, że gdyby Kościół nie przyszedł do wody chrztu, nie zostałby przyłączony do Chrystusa. Rebeka znalazła sługę Abrahama przy studni, a Kościół znajduje Chrystusa w sakramencie chrztu.

Co stało się później? Sługa przyniósł złote kolczyki oraz złote bransolety i dał je Rebece. Złote kolczyki oznaczały boskie słowa, złote bransolety święte czyny, ponieważ ręce oznaczają czyny. Bracia! Zobaczmy, w jaki sposób Chrystus dał to Kościołowi. Sługa ofiarował złote kolczyki dla ozdobienia twarzy Rebeki, a Chrystus włożył w uszy Kościoła boskie słowa, drogocenniejsze od wszelkich pereł. Sługa dał Rebece bransolety na ręce, a Chrystus włożył święte czyny w ręce Kościoła.

Bracia najdrożsi! Rozważajcie, cieszcie się i Bogu składajcie dzięki, ponieważ to, co w tamtych «osobach» było zapowiedzią, spełniło się za łaską Chrystusa w nas. Jak Rebeka nie mogłaby mieć ani złotych kolczyków, ani bransolet na rękach, gdyby Izaak nie posłał «ich» przez swego sługę, tak Kościół nie mógłby mieć ani słów boskich w uszach, ani świętych czynów w rękach, gdyby Chrystus nie udzielił mu ich przez swoją łaskę i przez swych apostołów.


Dziewczyna pytana przez rodziców, czy chce pójść ze sługą, odpowiedziała: „Idę”. Widzimy, że zapowiedź ta spełnia się w Kościele w sposób oczywisty. Tam było pytanie o wolę Rebeki, tu jest pytanie o wolę Kościoła. Do Rebeki kierowane jest pytanie: „Czy chcesz pójść z tym człowiekiem?”. Ona odpowiada: „Idę”. Do Kościoła mówi się: „Czy wierzysz w Chrystusa?” On odpowiada: „Wierzę”. Rebeka nie zostałaby zaprowadzona do Izaaka, gdyby nie powiedziała: „Idę”. Kościół też nie złączyłby się z Chrystusem, gdyby nie odpowiedział: „Wierzę”.

4. Sługa zabrał Rebekę i pokazał Izaakowi. Zauważmy jednak, gdzie go znalazł. Powiedziono: „Znalazł go przy studni przysięgi”[5]. Zobaczcie, bracia. Sługa znalazł Rebekę przy studni, a Rebeka znalazła Izaaka także przy studni. Jest prawdą, że ani Chrystus nie znajduje Kościoła, ani Kościół Chrystusa inaczej niż przy sakramencie chrztu.

Jak mówi Pismo, błogosławiony „Izaak wyszedł pod wieczór w pole, by rozmyślać”[6]. Pole było symbolem świata. Izaak wyszedł w pole, ponieważ Chrystus też przyjdzie na świat. Izaak «wyszedł» pod koniec dnia, a Chrystus «przyjdzie» na końcu czasów.

Powiedziano: „Wyszedł, by rozmyślać”. Izaak szedł w pole, by rozmyślać, ponieważ Chrystus miał przyjść, by walczyć z diabłem i by go w sposób sprawiedliwy zwyciężyć, chociaż przez niego zostanie niesprawiedliwie zabity. Aby umierając zniszczyć śmierć i zmartwychwstając udzielić życia wierzącym.

A jak Izaak «złączył się» fizycznie z Rebeką, tak Chrystus łączy się duchowo z Kościołem, który w obecnym czasie otrzymuje drogocenny zadatek krwi swojego Oblubieńca, by potem otrzymać w darze Jego królestwo. Tę sprawę błogosławiony Piotr apostoł oznajmia w sposób jasny, mówiąc: „Nie zostaliście odkupieni złotem lub srebrem, ale drogocenną krwią Chrystusa jako baranka nieskalanego”[7].

5. Izaak wziął Rebekę „i wprowadził ją do namiotu swej matki”[8]. Chrystus też wziął Kościół i ustanowił go w miejsce synagogi. Synagoga ze względu na niewierność została odłączona od Boga i umarła. Kościół dzięki wierze został złączony z Chrystusem i ożywiony. Jak bowiem mówi apostoł, przez pychę „zostały złamane gałęzie”[9] oliwki, aby umieszczona została pokorna dzika oliwka.

Izaak wziął zatem Rebekę „i tak ją miłował, że ból, jaki miał z powodu śmierci matki, złagodniał”[10]. Śmierć Sary jest zapowiedzią niewierności synagogi. Umiera Sara i w jej miejsce jest wprowadzona Rebeka. Synagoga zostaje odrzucona, aby w to miejsce został wprowadzony Kościół.

Izaak wziął Rebekę „i tak ją umiłował, że smutek, jaki miał po śmierci matki, złagodniał”. Chrystus wziął Kościół i tak go umiłował, że ból, jaki miał z powodu straty matki synagogi, łagodził miłością Kościoła. Jak niewierność synagogi zasmuciła Chrystusa, tak wiara Kościoła zapoczątkowała Jego radość. I jak przez nieprawość synagogi Chrystus Pan utracił jeden, chociaż nie cały, naród żydowski, tak przez wiarę Kościoła zyskał cały świat.

Bracia najdrożsi! Ponieważ Chrystus Pan przygotował sobie z nas duchową oblubienicę, którą także, jak powiedziałem, odkupił swoją drogocenną krwią, tak też za jego pomocą, każdy niech nie tylko strzeże w sobie dobrodziejstw udzielonych jako boski dar, ale także zatroszczy się o ich wzrost. Aby w żadnym z nas nie znalazło się nic zanieczyszczonego przez wyuzdanie, nic nadętego przez pychę, nic spopielonego przez złość, nic zaciemnionego przez chciwość, jak też nic z powodu zazdrości ugodzonego żmijowym jadem. Ponieważ jest rzeczą słuszną, aby ów Oblubieniec „piękny postacią wobec synów ludzkich”[11] nie znalazł w nas nic z wyżej wspomnianych grzechów, co obraża oczy Jego majestatu. Któremu cześć i władza wraz z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

PRZYPISY:

[1] Rdz 24,2.3.

[2] Por. 1 Kor 10,11.

[3] Mt 1,2.

[4] Por. Rdz 24,10-58.

[5] Por. Rdz 24,62.

[6] Rdz 24,63.

[7] 1 P 1,18.19.

[8] Rdz 24,6.7.

[9] Rz 11,17.

[10] Rdz 24,67.

[11] Por. Ps 45(44),3.

HOMILIA 4(84) – O ABRAHAMIE I JEGO SYNU IZAAKU

1. Najdrożsi bracia! Lekcji, w której jest mowa o złożeniu w ofierze przez Abrahama jego syna Izaaka, nie czyta się «w liturgii» w dniach Wielkiego Postu, mimo że na nią przypada kolejność, ale – jak sami wiecie – czytanie to jest zarezerwowane na Wigilię Paschalną. Dzieje się tak ze względu na tajemnicę Pańskiej Męki. Nie pora zatem, bym dokładnie na ten temat teraz mówił. Jeśli jednak pozwolicie, to pokrótce – w sposób, na jaki nas stać – obwieścimy waszym uszom to, co z natchnienia Pana na ten temat mówili nasi ojcowie.

2. „Powiedział zatem Pan do Abrahama: weź twojego syna Izaaka, którego kochasz, i złóż go w ofierze dla mnie na jednej z gór, którą ci wskażę. On, powstawszy, osiodłał swojego osiołka, wziął ze sobą dwóch usługujących mu chłopców oraz Izaaka, swojego syna. I doszedł trzeciego dnia do miejsca, które mu wskazał Pan”[1].

Abraham, przez gest ofiarowania swojego syna, był figurą Boga Ojca. Izaak natomiast był figurą Zbawiciela. W fakcie, że do miejsca ofiarowania doszli trzeciego dnia, ukazuje się tajemnica Trójcy. Albowiem o tym, że trzeci dzień winien być traktowany jako znak lub tajemnica, pouczają często Święte Księgi. W Księdze Wyjścia jest powiedziane: „Pójdziemy przez trzy dni drogi na pustynię”[2]. Podobnie, gdy przyszli do góry Synaj, powiedziano ludowi: „Uświęćcie się i bądźcie gotowi za trzy dni”[3]. Także Jozue, mając przejść Jordan, napominał, aby lud był gotowy na trzeci dzień[4]. Wreszcie, Pan nasz zmartwychwstał trzeciego dnia. Powiedzieliśmy o tym, gdyż błogosławiony Abraham trzeciego dnia przyszedł do miejsca, które mu wskazał Pan.

3. Dwaj posługujący chłopcy, którym Abraham polecił pozostać z osiołkiem, symbolizują naród żydowski, który nie uwierzy «w przyszłości» w Chrystusa. Dlatego też chłopcy ci nie mogli wstąpić i dojść do miejsca, gdzie miał być złożony w ofierze Izaak. Osiołek oznaczał synagogę. Baran natomiast, który za rogi był uwięziony w cierniach, jak się wydaje, był figurą Chrystusa. Przecież Chrystus, gdy zawisł na drzewie krzyża, przybity wieńcem gwoździ, tkwił niczym «baran zaplątany» rogami w cierniach.

Sam Izaak przez to, że niósł drzewo, na którym miał być złożony w ofierze, był figurą Chrystusa: On też sam niósł swój krzyż na miejsce męki. O tajemnicy tej wiele wcześniej mówił prorok: „Na jego barkach spoczęła władza”[5]. Chrystus miał wówczas władzę na swych ramionach, gdy w podziwu godnej pokorze niósł swój krzyż. Nie bez podstaw krzyż Chrystusa oznacza władzę. Przecież przez niego diabeł jest pokonany, a cały świat jest wezwany do poznania Chrystusa i do Jego łaski. Zresztą, to samo powiedział apostoł, gdy mówił o męce Pana: „Stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię”[6].

Bracia! Powiedzieliśmy to dlatego, abyście poznali, że władza Chrystusa, o której napisano: „Władza spoczęła na jego barkach”, nie była czym innym jak jego krzyżem. Dlatego właśnie tekst ten jest czytany w czasie Paschy, kiedy to prawdziwy Izaak, którego syn Abrahama był figurą, został przybity do belki krzyża za rodzaj ludzki.

4. W tekście tym czytamy, że błogosławiony Abraham, idąc ze swoim synem, z daleka zobaczył miejsce. Powiedział on do usługujących mu chłopców: „Usiądźcie tutaj wraz z oślicą. Ja i chłopiec pójdziemy dalej. Gdy oddamy cześć «Bogu», wrócimy do was”[7]. Dlaczego do usługujących chłopców, którzy byli figurą Żydów, Abraham mówi: „Usiądźcie tutaj wraz z oślicą”? Czyżby, bracia najdrożsi, oślica potrafiła siedzieć? Powiedziano: „Usiądźcie z oślicą”, bo naród żydowski, który w Chrystusa nie uwierzy, nie będzie mógł stać, ale niczym słaby «człowiek» i jak osłabiony grzesznik, który wzgardził łaską krzyża, upadnie na ziemię.

Błogosławiony Abraham powiedział zatem: „Usiądźcie tutaj z oślicą. Ja z chłopcem pójdziemy tam. Gdy oddamy cześć «Bogu», wrócimy do was”. Cóż znaczy to, co mówisz, błogosławiony Abrahamie? Idziesz, by złożyć w ofierze syna i mówisz, że z synem wrócisz? Przecież jeżeli złożysz go w ofierze, nie będzie mógł z tobą wrócić. Błogosławiony Abraham mógł odpowiedzieć: „Mówię prawdę. Syna złożę w ofierze i z synem do was wrócę. Taka jest wiara moja. Wierzę, iż ten, który zechciał mi dać syna z bezpłodnej matki, może także wskrzesić go z martwych. Dlatego prawdę mówię, że gdy oddamy cześć, wrócimy do was”.

5. To zaś, że został zabity baran, a nie Izaak, stało się dlatego, że Izaak był figurą, a nie rzeczywistością. W Izaaku zostało przedstawione to, co później wypełniło się w Chrystusie. Zobaczcie, jak Bóg w swej wielkiej miłości ojcowskiej zabiega o ludzi. Abraham złożył Bogu w ofierze swojego śmiertelnego syna, który nie miał umrzeć, a Bóg za ludzi wydał na śmierć nieśmiertelnego Syna.

«Perykopę» o błogosławionym Izaaku i owym baranie można także inaczej rozumieć. Błogosławiony Izaak może symbolizować bóstwo, a baran człowieczeństwo Chrystusa. Ponieważ wierzymy, że podczas męki zostało ukrzyżowane człowieczeństwo «Chrystusa», zamiast Izaaka w ofierze złożony został baran. Albowiem to Jednorodzony Boga jest ofiarowany, a pierworodny Dziewicy złożony w ofierze.

Posłuchajcie też o innym znaku. Błogosławiony kapłan Hieronim[8] napisał, że dowiedział się z całą pewnością od starożytnych i poważnych Żydów, że na miejscu, gdzie miał być złożony Izaak, później ukrzyżowany został Pan nasz Chrystus. Istotnie, od miejsca, skąd błogosławiony Abraham nakazał iść dalej, dochodzi się w ciągu trzech dni do miejsca ukrzyżowania Chrystusa.

Zgodnie z relacjami starożytnych mówi się także, że na miejscu, gdzie stanął krzyż, jako pierwszy został kiedyś pochowany Adam. Dlatego właśnie owo miejsce nazwane jest Kalwarią, gdyż mówi się, że tam została pochowana, jako pierwszy, głowa rodzaju ludzkiego.

Stąd też, bracia, nie bez podstaw wierzy się, że lekarz został tam podniesiony, gdzie spoczywał «już» chory. Było rzeczą słuszną, aby boskie miłosierdzie pochyliło się nad miejscem, w którym ludzka pycha zabiła. Z wiarą przyjmuje się, że owa drogocenna krew dokonała odkupienia także przez to, że raczyła dotknąć w sposób fizyczny prochu starodawnego grzesznika, skrapiając go.

Bracia najdrożsi! To wszystko, co kontemplując miłość, mogliśmy zebrać dla postępu waszych dusz z różnych ksiąg Pisma i co wam podsunęliśmy. Wierzę natomiast, że wy, wsparci Bożą pomocą, gdy będziecie częściej czytać boskie Pisma i uważniej je rozważać, potraficie znaleźć nawet lepsze wyjaśnienie.

6. Proszę was, bracia, aby każdy, kto pragnie ochrzcić swojego syna lub domownika, nie zwlekał z ofiarowaniem go w kościele[9]. Nie jest rzeczą słuszną, aby rzecz, którą uważa się za wielką i wspaniałą, była poszukiwana z ospałością lub dokonywana później, niż należy. Boję się, że niektóre kobiety zwlekają z ofiarowaniem swoich niemowląt, gdyż lekceważą przyjście z nimi na czuwania. Wierzymy zaś z całą mocą, że jeśli natychmiast po rozpoczęciu Wielkiego Postu zechcą je ofiarować jako kandydatów do chrztu i z nimi sumiennie będą chodzić na czuwania, ich dzieci w należyty sposób otrzymają sakrament chrztu, a one same uzyskają odpuszczenie grzechów. Czego niech udzieli Pan nasz Jezus Chrystus, któremu chwała i moc, wraz z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

PRZYPISY:

[1] Rdz 22,2.3.

[2] 50 Wj 8,23.

[3] Wj 19,15.

[4] Por. Joz 1,10.

[5] Iz 9,5.

[6] Flp 2,8-9.

[7] Rdz 22,5.

[8] Cezary ma na myśli św. Hieronima i jego Tractatus in Marci Evangelium 15.

[9] Zgodnie ze ówczesnym zwyczajem chrztu udzielano w Wigilię Paschalną, a kandydatów zgłaszano na początku Wielkiego Postu.

HOMILIA 3(83) – O TRZECH MĘŻACH, KTÓRZY UKAZALI SIĘ ABRAHAMOWI

1. Bracia umiłowani! Często was napominałem, że biblijnym tekstom, które w tych dniach czytane są w kościele, winniśmy poświęcać tyle uwagi, by poznać opowiedziane wydarzenia, a nadto za zasłoną litery szukać uważnie ożywiającego je ducha. Mówi przecież apostoł: "Litera zabija, duch ożywia"1. Ostatecznie nieszczęśni Żydzi i jeszcze bardziej nieszczęśni heretycy pozostają martwi przez to, że dostrzegają tylko sens dosłowny, nie biorąc pod uwagę ożywiającego ducha. Posłuchajmy apostoła, który mówi: "Te wszystkie «rzeczy» dla nich zawarte były w figurach, a spisane zostały ze względu na nas"2. Zobaczmy zatem, co oznacza to, co słyszeliśmy podczas czytania Bożego tekstu w dniu wczorajszym.

2. Powiedziano: "Bóg ukazał się Abrahamowi, gdy ten siedział przy wejściu do swego namiotu pod dębem Mamre. Oto trzech mężów stanęło nad nim i wyszedł na ich spotkanie"3 , i dalsze słowa. Zwróćcie, bracia, uwagę i zobaczcie, w jaki sposób Bóg ukazał się Abrahamowi, a w jaki sposób Lotowi. Do Abrahama przyszło trzech i stanęło nad nim. Do Lota przyszło dwóch i usiadło na podwórzu. Zauważcie, bracia, czyż nie widać w tym zrządzenia Ducha Świętego, uwzględniającego zasługi «tych ludzi»? Lot był kimś o wiele mniej godnym niż Abraham. Gdyby tak nie było, to nie oddzieliłby się od Abrahama i nie upodobałby sobie mieszkania wśród mieszkańców Sodomy.

Trzech mężów przyszło zatem w porze południowej do Abrahama. Natomiast dwóch przyszło do Lota pod wieczór: Lot bowiem nie zniósłby natężenia południowego światła, Abraham natomiast potrafił przyjąć pełny blask światła.

3. Zobaczmy teraz, w jaki sposób przychodzących przyjął Abraham, a w jaki Lot. "Abraham domyślił się i wybiegł im naprzeciw", a potem "spieszy do namiotu i mówi do swej żony: Pospiesz się i zaczyń trzy miary najlepszej mąki pszennej i uczyń z tego podpłomyki"4. Po grecku nazywa się to "incrifias", a oznacza tajemnicze i ukryte chleby.

"Sam zaś Abraham pobiegł do trzody i schwytał cielę"5. Jakie cielę? Czy może pierwsze z brzegu? Nie, ale "dobre i delikatne". Wziął cielę "i dał je słudze. Sługa szybko je przyrządził"6. Bracia! Zobaczcie i zauważcie, z jak ochoczym sercem winniście przyjmować gości. Oto sam Abraham biegnie, żona się spieszy, sługa przyspiesza. W domu mędrca nikt nie próżnuje. Oto, jakie są obowiązki gościnności w przypadku Abrahama i Sary.

Lot też przyjął, ale tylko dwóch, a nie całą trójcę. I nie w porze południowej, lecz pod wieczór. A cóż im zaproponował? Powiedziano: "Ugotował przaśne chleby i spożyli je"7. Ponieważ miał o wiele mniejsze zasługi niż Abraham, nie miał ani utuczonego cielęcia, ani nie wskazał na tajemnicę Trójcy «Świętej», podając trzy miary najlepszej mąki pszennej. Szczerym sercem ofiarował jednak to, co mógł, dlatego zasłużył na uwolnienie od zguby, jakiej doznali mieszkańcy Sodomy. Zauważcie, bracia, że także Lot, który nie odpędził gości, zasłużył na przyjęcie aniołów. Do gościnnego domu wchodzą więc aniołowie. Domy zamknięte dla gości zostają natomiast spalone płonącą siarką.

4. "Trzech mężów przyszło do Abrahama i stanęło nad nim". Zobaczcie, co oznacza, że przychodzą oni, by stanąć "nad nim", a nie "naprzeciw niego". «Abraham» poddał się woli Bożej i dlatego mówi się, że Bóg staje nad nim. "Stanęli nad nim", powiada, by go osłaniać, a nie naprzeciw niego, by go odtrącić.

«Abraham» przyjął trzech mężów, położył chleby z trzech miar. Bracia, czy nie dlatego uczynił w ten sposób, że zrozumiał tajemnicę Trójcy «Świętej»? Położył też cielę: nie było ono twarde, ale "dobre i delikatne". A cóż jest tak delikatnego, cóż tak dobrego, jak nie Ten, który dla nas się uniżył aż do śmierci? On sam jest owym utuczonym cielęciem, które zabił ojciec dla syna czyniącego pokutę8. "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że syna swego jedynego dał"9.

Abraham wybiega naprzeciw trzech «mężów», ale oddaje cześć jednemu. Przez to, że zobaczył trzech, jak już zostało powiedziane, wyraził, iż zrozumiał tajemnicę Trójcy «Świętej». A przez to, że oddał cześć jakby jednemu, wyraził, że w trzech Osobach jest jeden Bóg. Do jednego przecież zwrócił się, gdy mówił: "Pochyl się nad twoim sługą"10. Dodał wszakże, jakby mówił do «kilku» ludzi: "Wezmę wodę, aby obmyć wasze nogi"11.

Uczcie się, bracia, od błogosławionego Abrahama, jak chętnie należy przyjmować gości oraz z pokorą i miłością obmywać im stopy. Obmywajcie więc nogi świętych pielgrzymujących, aby przypadkiem nie pozostał na nich proch, który mogliby strząsnąć przeciw wam na sądzie. «Pan» mówił bowiem w Ewangelii: "Jeśli was nie przyjmie, to wychodząc strząśnijcie «na niego» proch z waszych nóg. Powiadam wam, lżej będzie ziemi sodomitów w dzień sądu niż owemu miastu"12. To zatem w duchu przewidywał Abraham, dlatego wyszedł naprzeciw i chciał obmyć nogi, aby nie pozostał na nich żaden proch, który mógłby zostać w dniu sądu przytoczony na świadectwo jego niedowiarstwa. Z tego powodu mądry Abraham mówi: "Wezmę wodę, aby obmyć wasze nogi". Słuchajcie uważnie tego, bracia, którzy nie chcecie wypełniać obowiązku gościnności, a gości traktujecie jak wrogów. Błogosławiony Abraham przyjmował ochoczo. Pamiętając o gościnności, zasłużył, by gościć samego Boga. Potwierdził to Chrystus w Ewan gelii słowami: "Byłem przechodniem i przyjęliście mnie"13. Nie zaniedbujcie pielgrzymów, aby przypadkiem On nie był tym, którego nie przyjmiecie.

5. Gdzie to wszystko się działo? "Pod dębem Mamre", co w tłumaczeniu na język łaciński oznacza "widzenie" albo "przenikliwość". Widzisz, na jakim miejscu Pan może przebywać w gościnie? Spodobały mu się widzenie i przenikliwość Abrahama. Był on «człowiekiem» czystego serca i mógł oglądać Boga14. Na takim miejscu i w takim sercu może gościć Pan. O wizji tej Pan mówił do Żydów w Ewangelii: "Abraham ucieszył się z tego, że zobaczył mój dzień"15. Powiada: "zobaczył mój dzień", gdyż poznał on tajemnicę Trójcy. Zobaczył dzień Ojca, dzień Syna i dzień Ducha Świętego, a w tych trzech «dniach» – jeden dzień. Tak samo jak Ojciec jest Bogiem, Syn Bogiem i Duch Święty Bogiem, a wszyscy trzej też są jednym Bogiem. Każda z Osób jest w pełni Bogiem, a równocześnie wszystkie trzy są jednym Bogiem. Tak samo całkowicie zasadnie mówi się, że owe trzy miary najlepszej mąki – ze względu na jedność substancji – wskazują na Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Scenę tę można też rozumieć w inny sposób. W Sarze można dopatrywać się «zapowiedzi» Kościoła, a w trzech miarach wybornej mąki – wiary, nadziei i miłości. W tych trzech cnotach zawarty jest bowiem cały plon Kościoła. Kto zasłuży na posiadanie tych trzech cnót, z pewnością może podjąć na uczcie swojego serca całą Trójcę.

6. Potem powiedział Pan do Abrahama: "Skarga na mieszkańców Sodomy i Gomory doszła do mnie. Zstąpiłem zatem, aby zobaczyć, czy skarga, która do mnie doszła, znajduje potwierdzenie w czynach, czy też nie. Niech się dowiem"16. To są słowa Pisma. Zobaczmy, jak należy je rozumieć.

Napisano: "Zstąpiłem, aby zobaczyć". Gdy chodziło o Abrahama, nie jest powiedziane, że Bóg "zstąpił", ale że "stanął nad nim". Teraz zaś, skoro w grę wchodzi przyczyna grzechów, jest powiedziane, że Bóg "zstępuje".

Bacz, byś słów o wstępowaniu i zstępowaniu nie odnosił do miejsca. Takie rozumowanie byłoby rzeczą niegodną substancji niecielesnej i wszechobecnej. Mówi się, że Bóg zstępuje wtedy, gdy raczy się zatroszczyć o ludzką słabość. O tym, w sposób specjalny winniśmy pamiętać w odniesieniu do naszego Pana i Zbawiciela, który "samego siebie wyniszczył, przyjmując postać sługi"17.

7. Zobaczmy, co znaczą słowa: "Zstąpiłem, aby zobaczyć, czy skarga, która do mnie doszła, znajduje potwierdzenie w czynach, czy też nie. Niech się dowiem". Poganie, a zwłaszcza najwstrętniejsi manichejczycy18 , zwykli nas o to zaczepiać, mówiąc: "Oto czytasz, że Bóg nie wiedział, co dzieje się w Sodomie". My, trzeźwo rozumując, odpowiadamy, że mówi się, iż inaczej Bóg zna sprawiedliwych, a inaczej grzeszników. Czyż to nie o sprawiedliwych mówi się: "Poznał Pan tych, którzy są Jego"?19. A co mówi się o grzesznikach? "Odstąpcie ode mnie wszyscy dopuszczający się nieprawości, gdyż was nie znałem"20. Natomiast Paweł apostoł «pisał»: "Jeżeli ktoś należy do Pana, rozumie, co mówię. Kto nie zna, nie będzie poznany"21.

Cóż zatem znaczy: "Nie wiem, nie znałem was"? To mianowicie: "Nie rozpoznaję was w moich prawach, nie rozpoznaje w was mego obrazu. Moja sprawiedliwość pozna w was to, co ukarze, a miłosierdzie nie pozna nic godnego ukoronowania". W ten sposób ci, których czyny są niegodne Boga, nazywają się także niegodnymi Bożego poznania. Bóg mówi: "Zstąpiłem więc nie po to, aby zobaczyć, co oni czynią, ale by uczynić godnymi mej wiedzy tych, których znajdę sprawiedliwych; jeśli znajdę pokutujących; jeśli uczynię niektórych takimi, że powinienem ich znać". A ponieważ, prócz Lota, nie znalazł się nikt pokutujący ani też nikt, kto by się nawrócił, tylko sam Lot został poznany i tylko on sam uwolniony od ognia.

Bracia! My sami zdobądźmy się na takie czyny i z Bożą pomocą starajmy się takimi być, abyśmy byli godni Bożego poznania. Aby On zechciał nas poznać i znać. Co niech się stanie z pomocą Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała, wraz z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

PRZYPISY:

1 2 Kor 3,6.

2 1 Kor 10,11.

3 Rdz 18,1-2.

4 Por. Rdz 18,6.

5 Rdz 18,7

6 Rdz 18,7.

7 Rdz 19,3.

8 Por. przypowieść o synu marnotrawnym, Łk 16,23.

9 J 3,16.

10 Rdz 18,3.

11 Rdz 18,3.

12 Por. Mt 10,14.15.

13 Mt 25,35.

14 Por. Mt 5,8.

15 J 8,56.

16 Rdz 18,20.21.

17 Flp 2,7.

18 Manichejczycy, zwolennicy Manesa (zm. ok. 277 po Chr.).

19 2 Tm 2,19.

20 Mt 7,23.

21 Por. 1 Kor 14,37.38.

WPROWADZENIE DO PISM ŚW. CEZAREGO Z ARLES

Tylko nieliczni autorzy starożytności chrześcijańskiej pozostawili w miarę systematyczne wyjaśnienia pierwszej i ostatniej księgi Pisma Świętego, a więc Księgi Rodzaju i Apokalipsy. Jednym, jeśli nawet nie jedynym nam znanym, był św. Cezary z Arles (ok. 470-542/3). Samo to usprawiedliwia już niniejszą publikację. A trzeba jeszcze zwrócić uwagę na oryginalność myśli autora tych komentarzy.

Homilie Cezarego stanowią kapitalne źródło do poznania stanu chrześcijaństwa końca starożytności i początku średniowiecza, jak też duszpasterskich inicjatyw Kościoła. Pisma te są przesiąknięte troską biskupa, który, zdając sobie sprawę z poziomu moralnego i intelektualnego słuchaczy, stara się wpoić im podstawowe zasady życia według Ewangelii. Mimo upływu wieków oraz zmiany uwarunkowań społecznych można zauważyć aktualność wskazań zawartych w prezentowanych komentarzach.

1. Świat, w którym żył św. Cezary z Arles

Najazdy ludów barbarzyńskich na tereny Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego i formalny jego upadek (476 r.) kończą epokę antyczną i rozpoczynają średniowiecze. W praktyce granica ta nie jest aż tak wyraźna, przejście z jednej epoki w drugą było procesem długotrwałym. To czasy bardzo niespokojne i jednocześnie ważne dla późniejszej Europy. Pod naporem nowych ludów rozsypywał się świat ukształtowany przez Cesarstwo Rzymskie i jego kulturę. W to miejsce rodziła się średniowieczna Europa, w której jednak dziedzictwo starożytności odgrywało ważną rolę. Zostało ono wszakże tylko w części przejęte i spełniło rolę budulca użytego do wznoszenia nowego gmachu.

„Najcenniejszym dziedzictwem, jakie późna starożytność przekazała średniowieczu, była religia chrześcijańska”[1]. Cesarstwo Rzymskie u schyłku starożytności było już w dużej mierze schrystianizowane. Chrześcijanie stanowili już większość wśród mieszkańców miast, prężnie działały różnorodne instytucje kościelne, rozwijało się w sposób dynamiczny życie religijne, istniał imponujący dorobek myśli chrześcijańskiej. Ostoją pogaństwa były wsie i ośrodki położone dalej od centrów życia politycznego i ekonomicznego[2].

Najazdy ludów barbarzyńskich nie zniszczyły chrześcijaństwa. Po części stało się tak również dlatego, że ludy bezpośrednio sąsiadujące z Cesarstwem też zaliczały się do narodów ochrzczonych. Wprawdzie Wizygoci, Ostrogoci czy nawet Wandalowie byli arianami i nie zawsze do katolików żywili sympatię, ale mimo wszystko prawdy wiary i zasady moralności chrześcijańskiej nie były im obce[3]. Było to jednak chrześcijaństwo bardzo powierzchowne, a kultura chrześcijańska bardzo niska.

Wojny prowadzone przez barbarzyńców niosły zniszczenie i zdziczenie. Zdobywcy najpierw grabili, a dopiero później, po osiedleniu się, uczyli się korzystać z dorobku cywilizacyjnego zdobytego kraju, o ile coś z tego dorobku jeszcze pozostało. Upadek kultury pociągał za sobą barbaryzację obyczajów. W tych warunkach także praca ewangelizacyjna Kościoła stawała się o wiele trudniejsza i mniej skuteczna. Choć instytucje kościelne przetrwały, to jednak obniżył się poziom intelektualny ludzi w nich działających, a niespokojne czasy bardzo dezorganizowały sys tematyczne działania duszpasterskie. Liczba ochrzczonych wprawdzie rosła bardzo szybko, lecz wiedza religijna i poziom moralny nowych wiernych zmieniał się bardzo nieznacznie, gdyż masowość nawróceń nie sprzyjała solidnemu przygotowaniu do chrztu. W tych warunkach tworzył się nowy typ chrześcijaństwa.

Sytuacja w południowej Galii była nieco korzystniejsza niż w niektórych innych regionach, gdzie wojny były tragiczniejsze, a zdobywcy brutalniejsi. Stolica tego regionu, Arles, była nadal miastem ludnym i wyróżniającym się pod względem gospodarczym. Działały w nim jeszcze instytucje typowe dla cywilizacji rzymskiej (szkoły, teatr, cyrk), ale ich oddziaływanie było coraz mniejsze. Obok licznej jeszcze grupy ludzi ukształtowanych przez rzymską kulturę rosła liczba przybyszów – w dużej mierze barbarzyńców – którzy nigdy w to dziedzictwo nie weszli.

Samo miasto Arles można już w V wieku uznać za schrystianizowane, co wcale nie oznaczało, że wiara i obyczaje chrześcijańskie zapuściły tam już głębokie korzenie. Na początku VI wieku, który nas interesuje, większość mieszkańców była ochrzczona, a w mieście nie było już świątyń pogańskich. Mimo to obyczaje tam panujące tylko w niewielkim stopniu różniły się od pogańskich. Ludzie uczęszczali do katolickich świątyń, życie było regulowane według kościelnego kalendarza, rozwijały się instytucje kościelne. Równocześnie pogańskie zwyczaje panujące w rodzinach, zamiłowanie do wróżb i astrologii, pijaństwo, pogańskie nawyki związane ze świętowaniem przypominały o tym, że chrześcijaństwo jeszcze nie przemieniło tego społeczeństwa[4]. Przed duszpasterzami otwierało się pole do pracy. Rozumiał to doskonale biskup tego miasta, św. Cezary z Arles. On też i jego działalność duszpasterska nadawały ton procesom, które będą później kształtować chrześcijaństwo Europy Zachodniej. To sprawia, że wszystko, czego biskup ten uczył i co napisał, jest nie tylko świadectwem epoki, ale ważnym elementem dziedzictwa, z którego wywodzi się także współczesna religijność.

2. Św. Cezary z Arles

Urodził się w 470 lub 471 roku, w dzisiejszym Chalon-ésur-Saôn[5]. Pochodził z rodziny średnio zamożnej, chrześcijańskiej, mającej rzymskie korzenie[6]. W wieku osiemnastu lat poprosił miejscowego biskupa Sylwestra o przyjęcie go do grona kleryków[7]. W tym gronie spędził dwa lata, ale go to nie zadowalało. Gnany pragnieniem życia doskonalszego, opuścił dom biskupi i wbrew woli rodziny udał się do klasztoru na wyspie Leryn[8]. Chciał zostać mnichem, by pod kierownictwem doświadczonych mistrzów duchowości szybciej i w sposób pewny zdobywać świętość. Miały temu służyć: surowy tryb życia, modlitwa, medytacja Pisma Świętego oraz posłuszeństwo przełożonym.

W leryńskim klasztorze Cezary spędził kilka lat, gorliwie praktykując zasady życia monastycznego. Był to okres jego formacji duchowej i wewnętrznego dojrzewania. Tam też zapoznał się z bogatą literaturą chrześcijańską, zwłaszcza z twórczością egzegetyczną Orygenesa, Hilarego z Poitiers, Ambrożego, Augustyna, Jana Kasjana. Studium tych autorów będzie stanowiło podstawę wykształcenia teologicznego przyszłego biskupa. Największe wrażenie wywarł na nim św. Augustyn, który był szczególnie chętnie czytany i studiowany w Lerynie.

Życie monastyczne potraktował bardzo poważnie. Sumiennie przestrzegał surowych reguł klasztornych, gorliwie oddawał się pracy, ćwiczył w posłuszeństwie. Został mianowany szafarzem, odpowiedzialnym za spiżarnię i wydawanie racji żywnościowych swoim współbraciom. W wypełnianiu obowiązków na tym stanowisku okazał się tak skrupulatny i chyba nawet rygorystyczny, że opat był zmuszony zwolnić go z tej funkcji. Mniej zaawansowani w ascezie i, być może, mniej urobieni duchowo współbracia nie wytrzymywali reżimu żywieniowego narzuconego przez Cezarego. Uwolniony z tej funkcji, mógł z jeszcze większą gorliwością oddać się praktykom ascetycznym: modlitwie i umartwieniom. Narzuconej dyscypliny ascetycznej nie wytrzymał organizm i młody mnich zapadł na zdrowiu. Osłabienie okazało się na tyle poważne, że dla podratowania sił fizycznych musiał zrezygnować z życia klasztornego i po około dziesięciu latach przebywania w klasztorze udać się do Arles.

Tam znalazł gościnę u zamożnych i bogobojnych chrześcijan, którzy stworzyli mu warunki umożliwiające powrót do zdrowia i zadbali o uzupełnienie jego formacji intelektualnej[9]. W tym czasie biskupem w Arles był dalszy krewny Cezarego Eoniusz. Za jego namową Cezary zdecydował się na wstąpienie w szeregi miejscowego duchowieństwa. Został wyświęcony: najpierw na diakona, potem prezbitera, a wreszcie po śmierci Eoniusza w 503 roku na biskupa miasta Arles. Biskupem tej diecezji był przez prawie czterdzieści następnych lat.

Lata, w których Cezaremu przyszło kierować diecezją Arles, były niespokojne pod względem politycznym. W tej części Galii toczyły się wojny, w wyniku których w Arles kilkakrotnie zmieniała się władza. Panowali tam kolejno: Wizygoci, Ostrogoci, a wreszcie Frankowie. Wojny te odbijały się przede wszystkim na sytuacji tamtejszej ludności. Na skutek działań wojennych rosła liczba nędzarzy, sierot i kalek. Zaborcze wojska uprowadzały do niewoli wielu mieszkańców ze zdobytych terenów. Dewastacji ulegały majątki i budynki, m.in. kościelne. Na te wszystkie nieszczęścia biskup starał się reagować na miarę swoich możliwości. Wykorzystując swą pozycję, interweniował u kolejnych władców, by bronić ludzi dotkniętych nieszczęściem czy zabiegać o ulżenie nakładanych ciężarów. W miarę możliwości organizował pomoc. O jego działalności charytatywnej mówiono daleko poza granicami diecezji. Urządzał domy dla ludzi opuszczonych i bezdomnych. Sam udzielał pomocy materialnej i podobne wsparcie organizował przy pomocy instytucji, którymi kierował. Wykupywał też ludzi wziętych do niewoli. W jego domu głodni mogli zawsze otrzymać posiłek, a podróżni miejsce do spania[10].

Biskup Cezary odczuł na własnej skórze skutki działań wojennych. Był oskarżany o spiskowanie z wrogami i w konsekwencji więziony, czasowo deportowany, sądzony. Ostatecznie ze wszystkich tych opresji wychodził szczęśliwie, choć nie sposób nawet określić cierpień, które się z tym wiązały. Sam zresztą nigdy na te osobiste udręczenia się nie uskarżał. Bardziej dokuczały mu trudności, na jakie w związku z zamieszkami wojennymi napotykał w swej pracy duszpasterskiej. Wojna nie tylko niosła za sobą rozprzężenie moralne i nędzę materialną, ale stwarzała poważne zagrożenie dla samej wiary katolickiej. Trzeba przecież pamiętać, że zarówno Wizygoci, jak też Ostrogoci byli arianami[11]. Ich panowanie wiązało się z groźbą szerzenia arianizmu siłą. Choć do większych prześladowań katolików, jak się wydaje, nie doszło, to mimo wszystko na tę sprawę musiał on zwracać uwagę w swoich działaniach duszpasterskich.

Przez czterdzieści lat św. Cezary był przede wszystkim duszpasterzem. Nie zwracając uwagi na mało sprzyjające okoliczności, z ogromnym zapałem i dużym talentem organizował w swojej diecezji życie religijne, ewangelizował zwłaszcza tereny wiejskie, próbował pracy pisarskiej. Budował kościoły, klasztory oraz ośrodki charytatywne. Troszczył się o liturgię i życie moralne wiernych oraz zabiegał o podniesienie kwalifikacji duszpasterzy. Świadectwem jego działalności kaznodziejskiej są przede wszystkim Mowy, które wygłosił, oraz szkice do homilii na Apokalipsę św. Jana[12]. Nieco szczegółów o jego działaniach dostarcza zachowana korespondencja[13].

Biskup Arles pełnił także funkcję wikariusza apostolskiego w Galii. Na mocy uprawnień, jakie otrzymał od papieża Symmacha, miał się troszczyć o życie religijne w całym regionie. By się wywiązać z nałożonego obowiązku, zwoływał synody regionalne, na których omawiano przede wszystkim sprawy organizacyjne Kościoła[14]. Do historii przeszedł zwłaszcza synod poświęcony wyjaśnieniu i precyzowaniu katolickiej nauki na temat łaski[15]. Zresztą, spory na temat łaski oraz arianizm szerzony przez Wizygotów i Ostrogotów stanowiły największe zagrożenie dla wiary. Tym zagrożeniom próbował przeciwdziałać św. Cezary także piórem, jak świadczą o tym trzy niewielkie jego traktaty teologiczne: O tajemnicy Trójcy Świętej, Skrót nauki przeciw heretykom, Dziełko o łasce[16].

W szczególny sposób św. Cezary z Arles zasłużył się w rozwoju monastycyzmu, który zawsze go pociągał. Pobyt w klasztorze uważał za najszczęśliwszy okres w swym życiu. Chociaż najpierw względy zdrowotne, a następnie powierzony mu urząd biskupa uniemożliwiały mu dłuższy pobyt w klasztorze, mnichem jednak pozostał całe życie. Tę duchowość usiłował zaszczepić, na ile to było możliwe, także wśród wiernych swej diecezji, a przede wszystkim starał się do niej przekonać duchownych, z którymi pracował. Od samego początku swej działalności duszpasterskiej usiłował ożywiać autentyczne życie monastyczne. Dbał o poziom duchowy w męskim klasztorze, jaki istniał wówczas w Arles. Troszczył się też o przestrzeganie reguły, którą zresztą sam poprawił[17]. Zadbał wreszcie, by synody przez niego zwoływane określiły zasady, na jakich miały być oparte relacje mnichów z biskupami oraz innymi instytucjami kościelnymi.

Jeszcze bardziej znaczący jest jego wkład w rozwój monastycyzmu żeńskiego. Na początku V wieku na terenie Arles nie było żeńskiego klasztoru. Wkrótce jednak po objęciu urzędu Cezary rozpoczął starania zmierzające do stworzenia takiej wspólnoty. Zebrał grupę kobiet, zbudował dla nich klasztor i ułożył regułę[18]. Była to pierwsza reguła żeńska w Kościele łacińskim. Klasztor ten był oczkiem w głowie św. Cezarego. Troszczył się o niego przez całe swoje życie. Wspólnocie zapewnił właściwą formację, byt materialny i zadbał o jej przyszłość[19].

Św. biskup Cezary zmarł w siedemdziesiątym trzecim roku życia, w wigilię wspomnienia św. Augustyna, tj. 27 sierpnia[20]. Było to prawdopodobnie w roku 542 lub 543[21]. Pochowano go w krypcie bazyliki pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, którą sam wybudował[22]. Grób świętego Biskupa został zniszczony w 732 roku, podczas inwazji Saracenów. Odbudowano go w 882 i tak przetrwał do rewolucji francuskiej, kiedy został zdewastowany, a relikwie uległy rozproszeniu[23]. Jedynymi materialnymi pamiątkami po zmarłym pozostały: dwa paliusze, para sandałów, miedziana sprzączka od pasa[24].

3. „Kaznodzieja ludowy”[25]

Najważniejszym zadaniem duszpasterskim biskupa tamtych czasów było nauczanie. Temu zajęciu Cezary oddawał się z wielkim zapałem i talentem, głosząc przede wszystkim kazania: w samym Arles i całej diecezji podczas licznych wizyt duszpasterskich w poszczególnych parafiach. Był utalentowanym kaznodzieją, o czym mogli się przekonać jego słuchacze oraz czytelnicy jego kazań.

Słuchaczami byli ludzie wszystkich warstw społecznych, zarówno wykształceni, jak też bardzo prości, którzy stanowili nawet zdecydowaną większość. Kierując się dobrem tych ostatnich, kaznodzieja starał się mówić w sposób przystępny i zrozumiały. Rozważnie dobierał treści kazań i dopasowywał styl. Wyjaśniał swoim słuchaczom: „Gdybyśmy chcieli wam głosić Pismo Święte w taki sposób, jak to czynili święci Ojcowie, to pokarm tej nauki otrzymaliby tylko nieliczni wykształceni”. Prości i niewykształceni nie są w stanie wznieść się na ten poziom. Natomiast „to, co jest skierowane do prostych, mogą też zrozumieć uczeni”[26]. Biskup kierował się dobrem „ludu”, dzięki czemu jego słowa docierały zwłaszcza do ludzi zamieszkujących okoliczne wsie.

Autorzy biografii Cezarego zanotowali, że „kazania głosił w każdą niedzielę i we wszystkie święta, a bardzo często również w ciągu tygodnia”[27]. Kazania te nie tylko wygłaszał, ale też spisywał. Ponieważ przemawiał często, homilii musiało być bardzo dużo. Do naszych czasów zachowało się 238 tekstów, pochodzących z różnych lat sprawowania urzędu biskupiego. W ciągu wieków zostały one rozproszone po różnych zbiorach. Dopiero w pierwszej połowie XX w. udało się większość z nich zidentyfikować i zebrać[28]. Nie sposób ustalić ich chronologii, a w większości przypadków także okoliczności wygłoszenia. Można je tylko podzielić tematycznie. Najbardziej oryginalną część stanowią tzw. napomnienia (admonitiones), poświęcone różnym kwestiom moralnym, a w mniejszym stopniu prawdom wiary. Jest ich 80. Najobszerniejszą grupę (106 kazań) stanowią natomiast homiletyczne komentarze do wybranych tekstów biblijnych. Podobnie jednak jak w „napomnieniach”, biskup także w tych komentarzach zwraca uwagę na przesłanie moralne. Trzecią grupę stanowią kazania (w liczbie 20) wygłaszane z okazji różnych świąt i uroczystości w roku kościelnym. Ponieważ zbiór powstawał przez wiele lat, w niektórych wypadkach zachowało się nawet kilka kazań o jakiejś dorocznej uroczystości. Całość uzupełniają kazania o świętych (18) oraz konferencje wygłoszone do mnichów (6). Wreszcie, wykaz ten należy uzupełnić o osobną serię Objaśnień Apokalipsy św. Jana, o której szerzej powiemy poniżej.

Spośród kazań, które dziś figurują w zbiorze Cezarego, nie wszystkie zostały przez niego ułożone w całości. Biskup miał bowiem zwyczaj korzystania z tekstów wcześniejszych autorów, np.: Orygenesa, św. Ambrożego, św. Augustyna, św. Hilarego[29]. Korzystał z tych autorów w sposób świadomy i nie ukrywał tego faktu. Propagowanie tekstów starożytnych pisarzy chrześcijańskich uważał za rzecz godną i pożyteczną. Nie powtarzał ich jednak w sposób mechaniczny, ale adaptował je do aktualnej sytuacji, zwykle wykorzystując tylko wybrane fragmenty.

Kazania tworzył i komponował na potrzeby własne, ale też z myślą o innych duszpasterzach. Wielu z nich miało bowiem duże trudności z przygotowaniem i wygłaszaniem samodzielnych homilii. Właśnie z myślą o nich św. Cezary polecił przepisywać swoje mowy i rozsyłać je po parafiach, by duszpasterze mogli czytać je ludowi[30]. Ilość zachowanych średniowiecznych rękopisów, zawierających te teksty, świadczy o tym, że były one czytane bardzo często.

Kazania głoszone przez Cezarego odznaczają się prostotą i rzeczowością. Jego słuchacze przyznają, że był uzdolnionym kaznodzieją, którego słuchało się chętnie i z zainteresowaniem[31]. Przede wszystkim starał się podawać wskazania dotyczące życia chrześcijańskiego. Pouczał o elementarnych zasadach, choć niekiedy zachęcał swych słuchaczy do wzniosłych ideałów. Z wielką żarliwością piętnował zagrożenia moralne. Należały do nich: pozostałości pogańskiego kultu, wiara w zabobony, pijaństwo, rozwiązłość. Przestrzegał też przed grzechami, które wprawdzie nie są ciężkimi, ale za to częstszymi, jak: mała troska o chwałę Bożą, chciwość, pycha, grzechy języka itp. W niektórych dziedzinach życia stawiał słuchaczom wymagania bardzo wysokie, np. w zakresie etyki małżeńskiej, poszanowania życia poczętego. Zachęcał nie tylko do unikania grzechów, ale w jeszcze większym stopniu do zabiegania o cnoty oraz do tego, by znajdować czas i ochotę na pełnienie wymagających praktyk ascetycznych, np. jałmużny, wyrzeczeń, lektury Pisma Świętego[32]. Pewien radykalizm wynikał zapewne z jego osobistego życia, w którym „ze względu na święcenia i urząd był biskupem, ale przez pokorę, posłuszeństwo, miłość, umartwienie pozostał mnichem”[33].

4. Egzegeta

Niemal połowę zachowanych mów św. Cezarego z Arles stanowią „kazania o Piśmie” (Sermones de Scriptura), które lepiej nazywać „homiliami”. W nich, podobnie jak w Objaśnieniu Apokalipsy, biskup objaśnia wybrane teksty ze Starego i Nowego Testamentu: najpierw obszernie cytuje teksty biblijne, a następnie szczegółowo je interpretuje. Również pozostałe kazania są nasycone cytatami z Pisma Świętego, które zwykle zaopatrzone są w krótkie objaśnienia[34]. Zawierają też bardziej lub mniej wyraźne aluzje do danych fragmentów biblijnych lub też ich parafrazy. Jest to zatem materiał wystarczający do scharakteryzowania, w jaki sposób Cezary wykorzystywał Biblię i ją objaśniał.

Jaką wersję tekstu biblijnego komentuje Cezary? Łatwo ustalić, że korzysta z łacińskich przekładów Pisma Świętego, których, jak wiadomo, w starożytności było kilka[35]. Przeważnie cytuje Wulgatę[36], niekiedy jednak łacińskie tłumaczenie Septuaginty[37]. Dodać należy, że w jednym i drugim przypadku nie zawsze są to cytaty dokładne. Niedokładności te są niezamierzone bądź wynikają z tego, że kaznodzieja przytacza teksty z pamięci. Czasem jednak celowo używa on własnych sformułowań, które są pożyteczne dla jego wyjaśnień. Nie zawsze jednak opiera się na własnych pomysłach. Wielokrotnie idzie za wzorem wcześniejszych autorów lub też jedynie przytacza ich wersję.

Generalnie Cezary preferuje alegoryczną metodę wykładu Pisma Świętego. W opisanych wydarzeniach i użytych wyrażeniach dopatruje się głębszego sensu. Widzi w nich obrazy innej rzeczywistości, którą ma odkryć i objaśnić słuchaczom. Chętnie tłumaczy Stary Testament jako zapowiedź Nowego, odwołując się przy tym do słów św. Pawła: „Wszystko to przydarzyło się jako zapowiedź rzeczy przyszłych”[38]. Zapowiedzi prorockie i wydarzenia profetyczne można w pełni zrozumieć tylko w świetle wydarzeń Nowego Testamentu i tego, co później nastąpiło w Kościele. Było to podejście dosyć powszechne wśród egzegetów starożytnych i w tym wypadku Cezary nie odbiegał od tradycji. Charakterystyczne dla niego jest natomiast to, że doszukując się prawdziwego sensu wydarzeń i wyrażeń starotestamentalnych, skupia się na sferze moralnej. Postacie biblijne i wydarzenia z nimi związane stanowią dla niego zazwyczaj punkt wyjścia do przedstawienia zasad moralnych, które zostały wprawdzie objawione przez Chrystusa, ale były zapowiadane już wcześniej.

5. Homilie do Księgi Rodzaju

Kilkanaście homilii poświęconych jest poszczególnym perykopom z Księgi Rodzaju. Cezary głosił je w czasie Wielkiego Postu, gdy tekst Genesis był czytany podczas liturgii eucharystycznej[39]. Być może wygłaszał je w kolejne dni, jak wynika z niektórych przynajmniej homilii[40]. Ale równie dobrze mogą one pochodzić z kilku lat[41]. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wielkopostne kazania, zwłaszcza na temat pierwszych ksiąg Pisma Świętego, były kierowane również do katechumenów, przygotowujących się do chrztu udzielanego w Wigilię Paschalną. Chociaż w tych czasach przeważała już praktyka chrztu dzieci, jednak Cezary w swoich homiliach nie zapomina o wcześniejszej tradycji. Wprawdzie nie wspomina wprost katechumenów, jednak rozpoczynając Wielki Post, wzmiankuje o tajemnicy chrztu[42] oraz przypomina o obowiązku zgłaszania kandydatów i ich przygotowaniu do przyjęcia tego sakramentu[43]. Widać z tego, że te homilie nadal służyły formacji chrześcijańskiej na poziomie podstawowym. Miały przygotować katechumenów do przyjęcia chrztu, a pozostałym wiernym przypomnieć podstawowe zasady wiary i moralności chrześcijańskiej i w ten sposób wprowadzić ich w dobre przeżycie Wielkanocy[44].

Nie sposób dziś ustalić, czy lektura obejmowała całą księgę, czy też – jak by wynikało z komentowanych epizodów – tylko wybrane fragmenty. W każdym razie, kaznodzieja rozważa tylko wybrane epizody z życia kilku patriarchów: Abrahama, Izaaka, Jakuba, Józefa. Patriarchowie ci stają się w jego interpretacji przykładem godnym naśladowania i dobrze ilustrują życie, do jakiego powołani są ludzie ochrzczeni. Wydarzenia z nimi związane zapowiadają też prawdy wiary dotyczące Boga, Chrystusa, Kościoła. Dostrzeżemy je, o ile nauczymy się właściwie patrzyć nawet na zwykłe wydarzenia zapisane w Starym Testamencie. Historie z czasów patriarchów są niejednokrotnie podobne do tych, jakie zdarzały się w epoce Cezarego i znane były słuchaczom[45]. Nie same wydarzenia opisywane w Księdze Rodzaju są jednak wyjątkowe. Są one natomiast biblijnymi „figurami” i nabrały swoistego sensu dopiero po przyjściu Chrystusa. W tym tkwi właściwy klucz do ich zrozumienia.

Cezary nie komentuje wersetu po wersecie, ale z przeczytanej perykopy biblijnej wybiera niektóre zdania lub nawet słowa i nad nimi się zatrzymuje. Od słuchaczy wymaga dużej uwagi. Aluzje do przeczytanego tekstu bywają niekiedy tak subtelne, że tylko bardzo uważni słuchacze zdolni są je uchwycić[46].

Podobnie jak w innych kazaniach, przy komentowaniu Księgi Rodzaju Cezary wykorzystywał teksty wcześniejszych autorów. Najczęściej można w nich zauważyć pokrewieństwo ze św. Augustynem. Pojawiają się w nich także fragmenty z Ambrożego[47], Cypriana, Hieronima. Mimo wszystko nie są to teksty przepisane dosłownie, ale raczej zaczerpnięte myśli lub sformułowania[48].

6. Objaśnienie Apokalipsy

Wśród materiałów homiletycznych, jakie pozostały po św. Cezarym, czymś wyjątkowym jest Objaśnienie do Apokalipsy. Dotyczy ono bowiem księgi rzadko omawianej w starożytności, ma też intrygującą formę.

Tekst Apokalipsy św. Jana był w starożytności chrześcijańskiej rzadko komentowany i objaśniany. Najstarsze zachowane komentarze pochodzą z IV wieku i są dziełem autorów mniej znanych: Wiktoryna z Petawium (+ 304)[49] oraz Tykoniusza (+ 410)[50]. Następnym autorem, który tę księgę miał zamiar objaśniać, był św. Cezary z Arles.

Objaśnienie Apokalipsy Cezarego to zbiór tekstów zwykle uważanych za homilie lub „komentarz homiletyczny”[51]. W kodeksach i współczesnych wydaniach najczęściej jest ono podzielone na osiemnaście „części” (homilii)[52]. W nielicznych rękopisach części tych jest dziewiętnaście. Różnica wynika z potraktowania szesnastej homilii jako jednej lub dwóch[53].

Mimo tego, że zwykle mówi się o homiliach, w samym tekście poszczególne fragmenty są określane terminem „sequentia”. Wiele z tych „sekwencji” zawiera formalne cechy upodabniające je do homilii, np. rozpoczynają się zwrotem „najdrożsi bracia”, zawierają charakterystyczne dla stylu Cezarego streszczenia, kończą się stosownym wezwaniem. Są to jednak elementy mało istotne dla tekstu. Ważniejsze jest to, że poszczególne części małą wagę przywiązują do porządku właściwego Apokalipsie. Częste powtórzenia i jakby podsumowania zawierają w dużej mierze nowe treści. Stylem przypominają raczej notatki lub luźne myśli, a nie tekst wygłaszanej homilii. Autor Objaśnienia wyraźnie wybiera z Apokalipsy tylko niektóre teksty, które z jemu wiadomych względów warte są komentowania. Przy czym przejścia z objaśnienia jednego tekstu do objaśnień następnego są bardzo gwałtowne i nie biorą pod uwagę ciągłości myśli. Niekiedy można odnieść wrażenie, że „kompilator wybrał i podzielił na drobne części tekst święty, nie troszcząc się przy tym o jego kolejność ani też o to, co opuszcza”[54].

Nawet pobieżna lektura uświadamia czytelnikowi, że Objaśnienie Apokalipsy nie jest ani systematycznym komentarzem do Apokalipsy św. Jana, ani też zbiorem homilii w klasycznym tego słowa znaczeniu. Biorąc pod uwagę zarówno zachowany tekst, jak też tradycję potwierdzoną przez rękopisy, właściwie jest mówić o szkicach do homilii, które mogły stać się podstawą do opracowania prawdziwych homilii. Krytycy nie wątpią, że szkice te zostały przygotowane przez Cezarego, choć trudno odgadnąć, czy kiedykolwiek sam je przepracował i rzeczywiście wygłosił jako homilie[55]. Szkice powstały prawdopodobnie w ten sposób, że autor przygotował wypisy z innych komentatorów i naszkicował własne propozycje, bez ich pełnego rozwijania. Późniejsi kopiści potraktCorpus Christianorum. Series latinaowali to jako gotowy już tekst homilii.

Objaśnienie Apokalipsy różni się od innych homilii także tym, że egzegezy tej księgi Cezary dokonuje w sposób systematyczny według z góry przyjętego klucza. We wstępie do pierwszej sekwencji podał klucz, według którego należy czytać Apokalipsę. Kaznodzieja wyjaśniał słuchaczom: „Cokolwiek usłyszycie pod czas czytania Apokalipsy […] rozumiejcie, że to wszystko odnosi się do Chrystusa albo Kościoła”[56]. Ten klucz konsekwentnie też stosuje przy objaśnianiu wszystkich wybranych fragmentów Apokalipsy. Nie ulega wątpliwości, że biskup Arles, zatroskany o powierzony mu Kościół, szukał w Apokalipsie wyjaśnienia dla sytuacji, w jakiej „Oblubienica Chrystusa” znajdowała się na początku szóstego wieku. Interesowały go nie tyle czasy ostateczne, ile odnalezienie dowodów na to, że cierpienia i trudności, na jakie napotyka Kościół, mieszczą się w Bożym planie zbawienia. Świadomość ostatecznego zwycięstwa pozwala zachować spokój w obliczu zagrożeń ze strony wrogów zewnętrznych (heretycy, możni tego świata), jak też wewnętrznych (chrześcijanie pozorni, grzesznicy).

Specjaliści od egzegezy łatwo zauważą, że tekst Apokalipsy, z jakiego korzysta św. Cezary, różni się nieco od powszechnie znanego. Jest to bowiem wersja starożytnego tłumaczenia łacińskiego, jakim dysponował Kościół pierwszych wieków[57].

Omawiany komentarz nie jest w pełni dziełem autorskim św. Cezarego z Arles. Autor nie ukrywa, że wykorzystuje wcześniejsze komentarze, a w swej metodzie idzie za znanymi autorami. Korzystał przede wszystkim z zagubionych później komentarzy Tykoniusza oraz z Wiktoryna z Petawium[58]. Jak się wydaje, zapożyczał od tych autorów nie tylko gotowe sformułowania, ale też idee, które sam chciał rozwijać. Zapożyczenia w wielu miejscach idą tak daleko, że podejmowane są próby, by na ich podstawie odtworzyć pierwowzory[59].

***

Przekład Homilii do Księgi Rodzaju został dokonany na podstawie tekstu łacińskiego, opublikowanego w 103 tomie Corpus Christianorum. Series latina, ed. G. Morin, Turnhout 1953. Jest to przedruk z pierwszego wydania krytycznego S. Caesarii episcopi Arelatensis opera omnia, ed. G. Morin, vol. I, Maredsous 1937. Dotychczas w języku polskim ukazały się tłumaczenia tylko fragmentów dwóch homilii[60]. Obecne tłumaczenie jest nowe i całościowe.

W wydaniu łacińskim omawiane homilie stanowią pierwszą część Sermones de Scriptura i są numerowane 81-93. W obecnym tłumaczeniu zostały one ponumerowane w kolejności 1-13, a w nawiasie podano numery, jakie homilie te mają w wydaniu łacińskim.

Podstawą przekładu Objaśnienia Apokalisy jest łacińskie wydanie G. Morina zawarte w cytowanym wyżej S. Caesarii episcopi Arelatensis opera omnia, vol. 2, Maredsous 1942, s. 210-277. Obecne tłumaczenie jest pierwszym w języku polskim.

Niektóre cytaty biblijne różnią się od znanych polskich wersji. Tłumacz musiał jednak przyjąć wersję, jaką przytacza św. Cezary: inaczej jego egzegeza byłaby niezrozumiała. Natomiast tam, gdzie zmiany nie były konieczne, został przyjęty tekst Biblii Tysiąclecia.

Ks. Antoni Żurek

Tarnów, Boże Narodzenie 2001 roku.

PRZYPISY:

[1] H.-I. Marrou, Zmierzch Rzymu czy późna starożytność? III-VI wiek, tł. M. Węcowski, Warszawa 1997, 125.

[2] To wtedy właśnie wieśniak (łac. paganus) stał się synonimem człowieka nieochrzczonego (poganina).

[3] Były to regiony, gdzie zdobywcy w sposób okrutny walczyli z religią katolicką, por. Wandalowie w Afryce.

[4] Obraz takiego społeczeństwa wyłania się z Kazań św. Cezarego z Arles.

[5] Miasto położone nad Soaną w Burgundii (południowo-wschodnia Francja).

[6] Podstawowych danych biograficznych dostarcza nam Żywot Cezarego napisany po śmierci św. Cezarego przez jego bliskich współpracowników. Zob. Vita Caesarii, ed. G. Morin, [w:] S. Caesarii Arelatensi opera omnia, t. 2, Maredsous 1942, 296-346.

[7] Była to grupa młodych ludzi, którzy będąc w otoczeniu biskupa, spełniali niektóre funkcje liturgiczne, nie zastrzeżone dla duchownych z wyższymi święceniami (czyli dla diakonów i prezbiterów), oraz pomagali w sprawach związanych z funkcjonowaniem domu biskupiego.

[8] Leryn był znanym ośrodkiem monastycznym. Pierwsi mnisi pojawili się na tej wyspie na początku V wieku, a w czasach młodości św. Cezarego ośrodek ten był już szeroko znanym centrum formacji monastycznej, teologicznej i chrześcijańskiej (zdarzało się, że rodzice chrześcijańscy oddawali tam swoich synów na wychowanie).

[9] Jego nauczycielem był retor Pomeriusz, późniejszy prezbiter i autor dzieła ascetycznego O życiu kontemplacyjnym.

[10] O tych wszystkich działaniach szeroko piszą autorzy Żywotu św. Cezarego.

[11] Arianie kwestionowali prawdę o Bóstwie Syna Bożego. Mimo potępienia na Soborze Nicejskim (325) udało się im rozpowszechnić swą naukę wśród plemion germańskich.

[12] Pozostał po nim zbiór 238 kazań (Sermones) oraz Objaśnienie Apokalipsy św. Jana (Expositio de Apocalypsi sancti Iohannis).

[13] Zachowało się kilka listów różnych osobistości kościelnych kierowanych do św. Cezarego oraz pisanych przez niego do innych biskupów. Por. S. Caesarii Arelatensi. Opera omnia, 3-31.

[14] Tym sprawom były poświęcone synody: w Agde (506), Arles (524), Carpentras (527), Vaison (529), Marsylii (533).

[15] Był to słynny IV Synod w Orange w 529 roku.

[16] Wszystkie te dzieła są zamieszczone w S. Caesarii Arelatensi Opera omnia, ed. G. Morin, vol. I-II, Maredsous 1937-1942.

[17] Zob. Reguła dla mnichów, [w:] Cezary z Arles, Pisma monastyczne, tłum. M. Borkowska, ŹM 2, Tyniec 1994, 86-93.

[18] Zob. Reguła dla dziewic, [w:] tamże, 55-82.

[19] Klasztor otrzymał na mocy Testamentu stosowny majątek ziemski. By uchronić te donacje przed ewentualnymi zakusami, św. Cezary oddał klasztor pod opiekę papieża. Od niego też otrzymał stosowne gwarancje, zob. List papieża Hormizdasa, [w:] Cezary z Arles, Pisma monastyczne, ŹM 2, Tyniec 1994, 83-85.

[20] Żywot św. Cezarego. II,46. Jest to jednocześnie dzień, w którym obchodzi się jego liturgiczne wspomnienie.

[21] Z dokumentów będących do dyspozycji wynika, że jesienią 543 roku był już inny biskup w Arles (por. list papieża Wigiliusza do biskupa Auksencjusza, MGH, Epistulae, III). Natomiast inne dane nie pozwalają umieścić tego wydarzenia przed 542 rokiem. Szerzej zob. M.-J. Delage, dz. cyt., 37-38.

[22] Żywot św. Cezarego. II,49.

[23] Por. J.-Ch. Didier, Bibliotheca Sanctorum, t. 3, Roma 1963, kol. 1150.

[24] Przechowywane są w skarbcu kościelnym.

[25] Zob. E. Stanula, Wstęp, [w:] Św. Cezary z Arles, Kazania, PSP 52, Warszawa 1989, 8.

[26] Kazanie 86,1.

[27] Żywot św. Cezarego I,59.

[28] Dokonał tego G. Morin, wydając w latach 1937-1942 S. Caesarii Arelatensi Opera omnia, 2 vol., Maredsous (= CCL 103-104, Turnhout 1953).

[29] Liczba autorów starożytnych, z których korzystał św. Cezary, jest o wiele dłuższa.

[30] Wielu ówczesnych duszpasterzy, zwłaszcza na wsiach, wymawiało się od głoszenia kazań, tłumacząc się brakiem umiejętności i stosownego przygotowania w tej dziedzinie.

[31] Por. Żywot św. Cezarego I,16.

[32] Ponieważ Cezary z Arles w swoich kazaniach reagował z wielką wrażliwością duszpasterską na aktualne zjawiska i poddawał je ocenie moralnej, jego wystąpienia stały się dla potomnych kopalnią wiedzy na temat życia i obyczajów chrześcijan w tamtych czasach.

[33] Żywot św. Cezarego I,11.

[34] Jedynie w kazaniach będących „napomnieniami” znajduje się ponad 800 cytatów biblijnych, por. M.-J. Delage, Introduction, [w:] Césaire d’Arles, Sermons au peuple I, SC 175, 116.

[35] Chodzi przede wszystkim o przekłady Starego Testamentu.

[36] Tłumaczenie dokonane przez św. Hieronima.

[37] Septuaginta, czyli „tłumaczenie Siedemdziesięciu”, najstarsze tłumaczenie ksiąg Starego Testamentu na język grecki, powszechnie używane w Kościele starożytnym, zwłaszcza greckim.

[38] 1 Kor 10,11, por. Homilia 1,1; 3,1; 5,1; 6,2; 9,1.

[39] Por. Homilia 4 (84), 1.

[40] Por. Homilia 11(91), 8 i 12(92),1.

[41] Por. Homilia 6(86),2, są tam słowa o „czytaniach trzeciego dnia”, choć jest to już szósta homilia.

[42] Por. Homilia 1(81),2-4.

[43] Por. Homilia 4(84),6.

[44] Por. Homilia 6(86),5.

[45] Homilia 5(85),1.

[46] Por. Homilia 8(88),3. Św. Cezary wspomina nam o „ogołoceniu” diabła, jakiego dokonał Chrystus. Jest to aluzja do ogołocenia, jakiego dokonał Jakub, uciekając od Labana.

[47] Zwł. w homiliach o Józefie Egipskim.

[48] Nie zaskakuje więc, że wykorzystując te same teksty, dochodzi on do innych wniosków.

[49] Tekst w: PL 5,281-344. Autor komentuje Apokalipsę w duchu chiliastycznym. Komentarz ten poprawił i przeredagował św. Hieronim (zm. 420), por. CSEL 59.

[50] Tykoniusz był donatystą. Komentarz zachował się tylko we fragmentach, por. PLS 1,621-652.

[51] G. Morin, Les commentaire homilétique de s. Césaire sur l’Apocalypse, „Revue Bénédictine” 45 (1933) 43.

[52] G. Morin używa określenia „sekwencja” na oznaczenie poszczególnych fragmentów Objaśnienia, w niniejszym przekładzie zastosujemy nazwę: „Część”.

[53] Szerzej zob. G. Langgärtner, Der Apokalypse-Kommentar des Caesarius von Arles, „Theologie und Glaube” 57 (1967) 211.

[54] G. Morin, art., cyt., 45.

[55] Por. G. Morin, art. cyt., 52.

[56] S. Caesarii, Expositio in Apocalypsim, część 1, 210.

[57] Szerzej zob. G. Morin, art., cyt., 46.

[58] Por. G. Langgärtner, art. cyt., 211nn; G. Morin, art. cyt., 47.

[59] Por. G. Langgärtner, art. cyt., 225.

[60] Kazanie 84 (frag.), tłum. pol. K. Bardski, Abraham. Tajemnica ojcostwa, Kraków 1999; Kazanie 86,1, tłum. pol. A. Bober, Antologia patrystyczna. Światła ekumeny, Kraków 1965, 410.

KATECHEZA 23 (MISTAGOGICZNA PIĄTA)
– MSZA ŚWIĘTA (CZYTANIE 1P 2,1NN)

1. Wystarczy już to, co na poprzednich zebraniach za łaską Bożą usłyszeliście o chrzcie, bierzmowaniu i pożywaniu Ciała i Krwi Pańskiej. Dziś pójdziemy dalej, aby na waszą duchową budowę złożyć chlubnie wieniec.

2. Widzieliście, jak diakon podał biskupowi i stojącym dookoła ołtarza kapłanom wodę do umycia rąk. Nie dla usunięcia materialnego brudu to uczynił; nie tak się rzecz przedstawia; bo przecież nie przyszliśmy brudni do kościoła. To umycie oznacza wolność od grzechu i wszelkiej nieprawości. Ręce bowiem są obrazem działania, a ich umycie wskazuje na szlachetność czynów. Nie słyszałeś, jak wyjaśnia tę tajemnicę błogosławiony Dawid w słowach: „Umyję między niewinnymi ręce swoje i obejdę ołtarz Twój, Panie”[1]. Umycie rąk jest tu oznaką wolności od grzechów.

3. Następnie woła diakon: „Obejmijcie się i dajcie sobie pocałunek!”. Nie myśl, że chodzi tu o taki pocałunek, jaki widzimy u przyjaciół na rynku. Ten pocałunek jednoczy serca i prowadzi do przebaczenia uraz, jest oznaką pojednania i zapomnienia o krzywdach. Wszak Chrystus powiedział: „Jeżeli ofiarę swą przynosisz do ołtarza i tam przypomnisz sobie, iż brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam przed ołtarzem swą ofiarę i idź wpierw i pojednaj się z bratem swym, a potem dopiero wróć i złóż swą ofiarę”[2]. Pocałunek oznacza tu pojednanie i dlatego jest święty, jak gdzie indziej mówi Paweł: „Pozdrówcie jedni drugich pocałunkiem”[3], a Piotr dodaje: „pocałunkiem pokoju”[4].

4. Potem woła biskup: „W górę serca!”. Rzeczywiście w tej poważnej chwili należy wznieść serca do Boga, a nie zniżać ich ku ziemi i ziemskim zajęciem. Toteż wzywa nas tu biskup do usunięcia wszelkich trosk o życie i rzeczy powszednie i do wzniesienia serc ku miłosierdziu Boga. Posłuszni jego wezwaniu odpowiadacie: „Mamy wzniesione ku Panu!”. Niech nie będzie nikogo takiego, który by tylko ustami mówił: „Mamy wzniesione ku Panu!”, a w myśli był zajęty doczesnymi sprawami. Należy zawsze myśleć o Bogu; skoro jednak wskutek słabości ludzkiej jest to niemożliwe, powinniśmy się starać o to przynajmniej w tej świętej godzinie.

5. Mówi dalej biskup: „Dzięki czyńmy Panu!”. Rzeczywiście, mamy za co dziękować, skoro nas niegodnych, będących wrogami, pojednał[5] i przyjął za dzieci ducha[6]. Odpowiadacie: „Jest rzeczą godną i sprawiedliwą!”. Gdy dziękujemy, spełniamy czynność godną i sprawiedliwą. On jednak działał nie ze sprawiedliwości, lecz ponad wszelką sprawiedliwość, skoro nam tyle wyświadczył dobrego i tak wielką okazał nam miłość.

6. Następnie wspominamy niebo, ziemię, morze, słońce, księżyc, gwiazdy, wszystkie rozumne i nierozumne stworzenia, Aniołów i Archaniałów, Moce, Państwa, Księstwa, Potęgi, Trony i wiele widzących Cherubinów, przywodząc słowa Dawida: „Uwielbiajcie Pana ze mną”[7]. Wspominamy też Serafinów, których Izajasz widział w Duchu Świętym, koło tronu Boga, jak dwoma skrzydłami zasłaniali sobie oblicze, dwoma zaś latali, wołając: „Święty, Święty, Pan Zastępów!”[8]. Dlatego zaś czcimy Boga hymnem anielskim, bo chcemy się w nim złączyć z niebieskimi zastępami.

7. Gdybyśmy się już przez te duchowe pienia uświęcili, prosimy miłosiernego Boga, ażeby zesłał Ducha Świętego za ofiarowane dary i przemienił chleb na Ciało Chrystusa i wino na Krew Chrystusa; czegokolwiek bowiem dotknie Duch Święty, to wszystko jest uświęcone i przemienione.

8. Po dokonaniu duchowej ofiary i bezkrwawego hołdu prosimy nad przebłagalnym darem Boga o powszechny pokój dla Kościoła, o zgodę w świecie, za cesarza i wojsko, za chorych i strapionych w ogóle, za wszystkich potrzebujących pomocy zanosimy modły i przedkładamy ofiarę.

9. Wspominamy też zmarłych: najpierw patriarchów, proroków, apostołów, męczenników, aby Bóg ze względu na ich prośby i wstawiennictwo przyjął naszą modlitwę. Potem modlimy się za zmarłych ojców, biskupów, i w ogóle za wszystkich, którzy wśród nas zasnęli. Wierzymy bowiem, iż modlitwa pomaga duszom, zwłaszcza tym, za które jest składana ta święta i wstrząsająca ofiara.

10. Wyjaśnię wam to na przykładzie. Niejeden mówi: Cóż pomoże duszy – czy to w grzechach, czy bez grzechów zeszła z tego świata, wspomnienie jej w modlitwie? Ale czyż nie odpuści król kary wygnanym, kiedy ich krewni uwiją wieniec i ofiarują mu go w imieniu winnych? Podobnie właśnie i my czynimy; gdy mianowicie modlimy się za zmarłych, choćby byli grzesznikami, choć nie wijemy wieńca, przedstawiamy jednak za grzechy nasze ofiarowanego Chrystusa, aby przebłagać miłosiernego Boga zarówno dla nich, jak i dla nas.

11. Następnie odmawiamy modlitwę, którą Zbawiciel dał swoim uczniom. Nazywamy w niej Boga Ojcem. Mówimy: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie!”. O, co za miłość! Tym, którzy odstąpili od Niego i w największe grzechy popadli, przebaczył i pozwolił uczestniczyć w łasce i nazywać się Ojcem. „Ojcze nasz, któryś jest w niebie!” To zaś może być niebem, co nosi podobieństwo niebiańskie[9], w czym Bóg mieszka i chodzi[10].

12. „Święć się imię Twoje!” Imię Boże jest święte z natury, bez względu na to, czy mówimy o tym, czy też nie. Ponieważ jednak niekiedy grzesznicy Mu bluźnią, jako napisane jest: „Z waszej winy poganie bluźnią imieniu Bożemu”[11], dlatego prosimy, aby się święciło wśród nas imię Boże; nie żeby zaczęło być święte, lecz aby dla nas stało się święte, a to w ten sposób, że sami się uświęcimy i czynić będziemy to, co jest święte.

13. „Przyjdź królestwo Twoje!” Tylko czysta dusza może powiedzieć spokojnie: „Przyjdź królestwo Twoje!”. Kto słyszy wypowiedź Pawła: „Niech grzech nie panuje w waszym śmiertelnym ciele”[12] i czysty jest w czynie, myśli i mowie, ten mówi do Boga: „Przyjdź królestwo Twoje!”.

14. „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi!” Boscy i święci Aniołowie pełnią wolę Bożą, jak to wyraża Dawid w psalmach: „Chwalcie Pana, wszyscy Aniołowie, mocni w sile, którzy czynicie rozkazania Jego”. Taka też będzie i twoja modlitwa, gdy powiesz: „Jak wśród Aniołów dzieje się Twoja wola, tak niech się dzieje i we mnie na ziemi, Panie!”.

15. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!” Zwyczajny chleb nie jest istotny; istotny jest ów święty chleb przeznaczony dla istoty duszy. Ten chleb nie idzie do żołądka, aby potem zostać usuniętym, ale całej twej istocie jest dany na pożytek, dla dobra ciała i duszy. Słowo „dzisiaj” służy zamiast „codziennie”, jak to i Paweł mówi: „Jak długo jeszcze «dziś» istnieje”[13].

16. „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom!” Mamy wiele grzechów; upadamy bowiem w słowie i w czynie, dopuszczamy się wielu rzeczy zasługujących na potępienie. „Jeżeli powiemy, że grzechów w nas nie ma, zwodzimy samych siebie” – jak się Jan wyraża[14]. Gdy się modlimy, zawieramy układ z Bogiem, żeby nam tak grzechy odpuścił, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom. Jeśli więc pamiętamy, czegośmy od drugich doznali, nie zwlekajmy z przebaczeniem uraz. Przykrości, które nam sprawiono, są nieznaczne i łatwe do usunięcia. To zaś, czego my dopuściliśmy się względem Boga, jest wielkie i może je zmazać tylko Jego miłość. Dla swych tedy małych i niewiele znaczących krzywd nie pozbawiaj się odpuszczenia u Boga bardzo ciężkich grzechów.

17. „I nie wódź nas na pokuszenie!” Czy każe nam Pan prosić, abyśmy w ogóle nie byli kuszeni? Cóż więc znaczą gdzie i indziej wypowiedziane słowa: „Mąż niekuszony nie jest wypróbowanym mężem”[15], i znów: „Poczytajcie to sobie za radość, bracia moi, gdy różne doświadczenia na was spadają”[16]. Czy „wejść w pokusę” znaczy „upaść w pokusie”? Pokusa podobna jest do głębokiej i trudnej do przejścia wody. Ci, którzy nie upadają w pokusie, są jakby wyborowymi pływakami, nie dającymi się porwać; ci zaś, którzy takimi nie są, wchodzą w nie i toną. Tak było np. z Judaszem, który wszedł w pokusę chciwości i utonął uduszony na ciele i duszy, Piotr natomiast wszedł w pokusę zaprzaństwa, a jednak nie utonął. Popłynął dzielnie i z pokusy się uwolnił. Posłuchaj gdzie indziej głosu Świętych wyrażających dzięki za wyrwanie z pokusy: „Doświadczyłeś nas, Panie, w ogniu i jak srebro wypróbowałeś; prowadziłeś nas wąską drogą, włożyłeś utrapienia na nasze barki, postawiłeś nam ludzi na nasze głowy. Przyszliśmy przez ogień i wodę, ale nas wywiodłeś na ochłodę”[17]. Widzisz, jak się cieszą, iż przeszli i nie zatonęli. „Wywiodłeś nas na ochłodę” – dojście do ochłody znaczy uwolnienie od pokusy.

18. „Ale zbaw ode złego!” Gdyby słowa: „nie wódź nas na pokuszenie” znaczyły wolność od wszelkich pokus, nie byłoby dodane: „Ale zbaw nas ode złego”. Złym jest szatan, dlatego prosimy o uwolnienie od niego. Po skończonej modlitwie mówisz: „Amen”. Przez to „Amen”, które znaczy: „Niech się stanie”, pieczętujesz ostatecznie wszystko, cokolwiek mieści się w danej nam przez Boga modlitwie.

19. W dalszym ciągu mówi biskup: „Święte, świętym!”. Święte są dary leżące na ołtarzu, gdy zstąpi na nie Duch Święty; świętymi również wy jesteście, zaszczyceni darem Ducha Świętego. Rzeczy święte przychodzą do świętych. Potem mówicie: „Jeden jest Święty, jeden Pan, Jezus Chrystus”. Słusznie, bo tylko jeden jest Święty, święty ze swej natury. I my jesteśmy święci, ale nie z natury, lecz przez uczestnictwo, przez ćwiczenie się w dobrych uczynkach i w modlitwie.

20. Następnie słyszeliście głos boskiej melodii zapraszającej was do udziału w świętych tajemnicach: „Skosztujcie i zobaczcie, jak słodki jest Pan!”[18]. Nie podniebieniem należy o tym sąd wydawać, nie, ale wiarą wykluczającą wszelkie wątpliwości. Ci, którzy kosztują, mają kosztować nie chleba i wina, ale znak Ciała i Krwi Chrystusowej.

21. Pójdź dalej. Nie wyciągaj przy tym płasko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw dłoń lewą pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: „Amen”. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. To bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby utratą jakby części twych członków. Bo czyż nie niósłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym bardziej zatem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota i innych szlachetnych kamieni.

22. A kiedy już spożyłeś Ciało Chrystusowe, przystąp do kielicha Krwi. Nie wyciągaj tu rąk, lecz skłoń się ze czcią, mówiąc w hołdzie: „Amen”. Uświęć się przez to przyjęcie Krwi Chrystusowej. Kiedy twe wargi są jeszcze wilgotne, dotknij ich rękami i uświęć nimi oczy, czoło i inne zmysły. Następnie zatrzymaj się na modlitwie, dziękując Bogu za to, że tak wielkimi zaszczycił cię tajemnicami.

23. Zachowajcie te tradycje bez uszczerbku, trzymajcie się ich nienagannie. Nie odszczepiajcie się od wspólnoty, nie dajcie się pozbawić tych świętych tajemnic przez zmazę grzechów. „Niech Bóg pokoju uświęci was w pełni, niech całe wasze jestestwo: i duch, i dusza, i ciało, zachowane zostaną bez skazy na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa”[19]. Jemu cześć i chwała z Ojcem i Duchem Świętym teraz i zawsze, i na wieki wieków.

Amen.

PRZYPISY:

[1] Ps 25,6.

[2] Mt 5,23-24.

[3] 1 Kor 16,20.

[4] 1 P 5,14.

[5] Rz 5,10.

[6] Łk 8,15.

[7] Ps 33,4.

[8] Iz 6,2.

[9] 1 Kor 15,49.

[10] 2 Kor 6,15.

[11] Rz 2,24.

[12] Rz 6,12.

[13] Hbr 3,13.

[14] J 1,8.

[15] Syr 34,9-10.

[16] Jk 1,2.

[17] Ps 65,10-12.

[18] Ps 33,9.

[19] 1 Tes 5,23.

KATECHEZA 22 (MISTAGOGICZNA CZWARTA)
– CIAŁO I KREW PAŃSKA (CZYTANIE 1KOR 11,23NN)

1. Już to pouczenie błogosławionego Pawła wystarczy zupełnie, aby wzbudzić w was wiarę w Boskie tajemnice. Zaszczyceni nimi uczestniczycie w Ciele i Krwi Chrystusa. Powiedział bowiem, jak to czytaliśmy przed chwilą: „W nocy, w której został zdradzony, wziął Pan Jezus chleb, a dzięki uczyniwszy łamał go, dał uczniom swoim i rzekł: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Wziąwszy też kielich, dzięki uczyniwszy, powiedział: «Bierzcie i pijcie, to jest Krew moja»”[1]. Skoro wyraził się o chlebie: „To jest Ciało moje”, któż będzie się wahał; „To jest krew moja”, któż zwątpi i powie, że to nie jest Krew Jego?

2. W Kanie Galilejskiej przemienił Chrystus wodę w wino; czyż więc nie będziemy wierzyć, iż wino w Krew przemienił? Cudu tego dokonał na doczesnych godach; czyż więc nie przyjmiemy, iż tym bardziej synom duchowego łoża swe Ciało i Krew dał na pożywienie?

3. A zatem z całym przekonaniem uważajmy to za Ciało i Krew Chrystusa! Pod postacią chleba dane ci jest Ciało, pod postacią wina dana ci jest Krew. Gdy tedy przyjmujesz Ciało i Krew Chrystusa, w Ciele i Krwi Jego uczestniczysz. Stajemy się nosicielami Chrystusa, gdyż Jego Ciało i Krew są dane naszym członkom. Według błogosławionego Piotra „uczestniczymy w naturze Bożej”[2].

4. Rozprawiając z Żydami, powiedział Jezus: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała mego i nie będziecie pili Krwi mojej, nie będziecie mieli życia w sobie”[3]. Oni jednak nie przyjęli tego, co słyszeli, lecz ze zgorszeniem odeszli. Sądzili, że ich wzywa do jedzenia mięsnych potraw.

5. W Starym Zakonie były chleby pokładne. Ustały one jednak, gdyż dotyczyły tylko Starego Przymierza. W Nowym Testamencie mamy chleb niebieski i kielich zbawienia dla uświęcenia duszy i ciała. Jak chleb potrzebny jest dla ciała, tak znów Słowo jest potrzebne dla duszy.

6. Nie patrz więc na chleb i kielich jak na czysto ziemskie rzeczy. Są one bowiem Ciałem i Krwią – jako Pan zapewnił. Chociaż by ci to mówiły zmysły, niechaj cię jednak utwierdza wiara. Nie osądzaj rzeczy ze smaku, lecz przyjmuj wiarą, a nie wątp, iż otrzymałeś dar Ciała i Krwi Chrystusa.

7. Jaką one mają siłę, niech ci powie Dawid: „Przed obliczem moim przygotowałeś stół przeciw nieprzyjaciołom moim”[4]. Słowa te znaczą: Przed przyjściem Twoim zastawili szatani stół splamiony i straszny, pełen wszelkiej złej mocy. Ale po Twym przyjściu Ty sam, Panie, zastawiłeś stół przede mną. Gdy człowiek mówi do Boga: „Przygotowałeś stół przed obliczem moim”, czyż nie może to co innego oznaczać niż tajemniczy i duchowy stół, dany nam przez Boga przeciwko szatanom? Tamten stół był wspólny z szatanami – ten jest wspólny z Bogiem. „Namaściłeś mi głowę olejem”[5]. Namaścił twą głowę olejem na czole, abyś naznaczony pieczęcią stał się odbiciem i świętością Boga. „Jak cenny jest kielich, który mnie upaja”[6]! Widzisz, iż jest tu mowa o kielichu, który wziął do rąk Jezus, wypowiadając nad nim słowa dziękczynienia: „To jest Krew moja, która będzie wylana na odpuszczenie grzechów”[7].

8. O tej właśnie łasce mówi dalej Salomon w księdze Eklezjastesa: „Pójdź, pożywaj chleb z radością”, chleb duchowy. Pójdź! Wzywa cię on do zbawienia i szczęścia. „I pij swe wino z weselem”, duchowe wino, „i olej niech będzie wylany na twą głowę”, mówi tu jeszcze o duchowym namaszczeniu. „Niech zawsze będą twoje szaty białe, albowiem miłe są twe sprawy Bogu”[8]. Skoro zdjąłeś stare szaty i wdziałeś duchowe, białe, winny one pozostać zawsze białe. Nie znaczy to, iż zawsze trzeba nosić szaty białe, powinny jednak one zostać prawdziwie białe, jasne i duchowe, abyś mógł powiedzieć z błogosławionym Izajaszem: „Raduje się dusza moja w Panu, albowiem mnie okrył szatą zbawienia i płasz­czem nadziei”[9].

9. Wiedząc już i wierząc, że to, co wygląda na chleb, nie jest wcale chlebem, choć smak na to wskazuje, lecz Ciałem Chrystusa, i to, co wygląda na wino, nie jest winem, chociaż ma smak wina, ale Krwią Chrystusa, i stąd Dawid powiedział: „Chleb wzmacnia serce człowieka, od którego lśni twarz jak od oleju”[10], wzmocnij swe serce, biorąc chleb duchowy i rozwesel swe oblicze. Niechaj będzie ono odkryte w czystym sumieniu, abyś jak w zwierciadle rozważał wspaniałość Pana i wzrastał z chwały w chwałę w Chrystusie Jezusie. Jemu cześć i chwała na wieki wieków.

Amen.

PRZYPISY:

[1] 1 Kor 11,23-25.

[2] 2 P 1,4.

[3] J 6,54.

[4] Ps 22,5.

[5] Ps 22,5b.

[6] Ps 22,5c.

[7] Mt 26,27.

[8] Koh 9,7-9.

[9] Iz 61,10.

[10] Ps 103,15.

KATECHEZA 21 (MISTAGOGICZNA TRZECIA)
– BIERZMOWANIE (CZYTANIE 1J 2,20-28)

1. W Chrystusie ochrzczeni i w Chrystusa przyobleczeni staliście się podobni do Syna Bożego[1]. A ponieważ przeznaczył nas Bóg na synów przybranych, uczynił nas podobnymi do chwalebnego ciała Chrystusa[2]. Stawszy się uczestnikami Chrystusa, słusznie zwiecie się pomazańcami. O was powiedział Bóg: „Nie dotykajcie mych pomazańców”[3]. A staliście się pomazańcami, bo przyjęliście obraz Ducha Świętego. Wszystko spełniło się na was w obrazie, ponieważ jesteście obrazem Chrystusa. Gdy Chrystus w czasie chrztu w rzece Jordan udzielił wodom wonności swego Bóstwa, wyszedł z nich, a wtedy zstąpił na Niego w swej osobie Duch Święty, tak że równy spoczął na równym. Podobnie i wam, gdy wyszliście ze świętej kaplicy, zostało dane namaszczenie, obraz tego namaszczenia, które otrzymał Chrystus, a którym jest Duch Święty. O tym to Duchu Świętym powiedział w proroctwie błogosławiony Izajasz w imię Pana: „Duch Pana nade mną, przeto mnie namaścił, posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim”[4].

2. Chrystus został namaszczony nie ziemskim olejem i nie przez człowieka, lecz Ojciec, który Go ustanowił Zbawicielem całego świata, namaścił Go Duchem Świętym – jako mówi Piotr: „Jezusa Nazareńskiego namaścił Bóg Duchem Świętym”[5]. I prorok Dawid wołał: „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków; berłem prawości – berło królestwa Twego. Umiłowałeś sprawiedliwość i znienawidziłeś nieprawość, przeto namaścił cię Bóg, Bóg twój, olejkiem radości hojniej niż twych towarzyszy”[6]. I jak Chrystus prawdziwie został ukrzyżowany i pogrzebany, i zmartwychwstał, wam zaś dano w chrzcie „przez podobieństwo”[7] z Nim być ukrzyżowanymi, pogrzebanymi i zmartwychwstać, tak jest i w bierzmowaniu. Chrystus został namaszczony duchowym olejkiem radości, to jest Duchem Świętym, który jako źródło duchowego wesela zwie się olejem radości, wy zaś zostaliście namaszczeni oliwą, kiedyście się stali uczestnikami i towarzyszami Chrystusa.

3. Nie myśl jednak, że jest tu tylko zwyczajna oliwa. Jak bowiem chleb eucharystyczny po wezwaniu Ducha Świętego nie jest już tylko chlebem, lecz ciałem Chrystusa, tak i ta święta oliwa po wezwaniu nie jest już tylko oliwą – i jakby rzec można zwyczajną oliwą, lecz łaską Chrystusa i Ducha Świętego, przez Jego obecność skuteczną: Tą oliwą namaszcza się symbolicznie twe ciało i inne zmysły. Widzialną oliwą namaszcza się ciało świętym i ożywczym Duchem uświęca się dusza.

4. Najpierw namaszczono was na czole, abyście wolni byli od wstydu, z którym chodził wszędzie pierwszy grzeszny człowiek, i odsłoniętą twarzą jak w zwierciadle odbijali chwałę Pańską[8]. Następnie na uszach, abyście otrzymali uszy, które słuchają Bożych tajemnic, uszy, o których powiedział Izajasz: „I dał mi Pan ucho do słuchania”[9], i Pan Jezus w Ewangelii: „Kto ma uszy, niech słucha!”[10]. Potem na nozdrzach, abyście po przyjęciu świętej oliwy mówili: „Jesteśmy wonnością Chrystusa dla Boga między tymi, którzy idą na zbawienie”[11]. Wreszcie na piersiach, abyście „przyodziani w pancerz sprawiedliwości, stawili śmiało czoło szatańskim zakusom”[12]. Albowiem jak Chrystus po chrzcie i zstąpieniu Ducha Świętego wyszedłszy, pokonał przeciwnika, tak i wy po chrzcie świętym i duchowym namaszczeniu winniście przywdziać całą zbroję Ducha Świętego, stanąć przeciw potędze wroga i z nią walczyć, mówiąc: „Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia”[13].

5. Uznani za godnych tego świętego namaszczenia zwiecie się chrześcijanami – wasze odrodzenie potwierdza słuszność tego imienia. Zanim bowiem zaszczycono was chrztem i łaską Ducha Świętego, nie zasługiwaliście właściwie na tę nazwę. Byliście raczej dopiero na drodze, by zostać chrześcijanami.

6. Winniście wiedzieć, iż figura tego namaszczenia znajduje się w Starym Piśmie. Gdy mianowicie Mojżesz oznajmił bratu nakaz Boży i ustanowił go najwyższym kapłanem, obmył go w wodzie i namaścił[14]. Nazwany on został pomazańcem – a to od figury namaszczenia. Tak też namaścił arcykapłan Salomona, gdy go wyniósł na króla po jego uprzednim obmyciu w Gichon[15]. U tych mężów ryty te były symboliczne, lecz dla was dzieją się w rzeczywistości, bo rzeczywiście zostaliście namaszczeni przez Ducha Świętego. Początkiem waszego zbawienia jest Chrystus – On jest zaczynem, wy ciastem. Gdy zaczyn jest święty, i ciasto jest święte[16].

7. Zachowajcie ten dar nieskalany! Bo On was o wszystkim pouczy, jeśli w was pozostanie, jak to przed chwilą usłyszeliście od św. Jana[17], który nam daje wiele mądrych nauk o bierzmowaniu. Bo ten święty dar jest duchową ochroną ciała i zbawieniem duszy. O bierzmowaniu przepowiedział już Izajasz: „Uczyni to Pan dla wszystkich ludów na górze; będą pić wino, pić radość, namaszczeni tłustością”[18]. Górą nazywa prorok Kościół również w innym miejscu: „W ostatnich dniach będzie widoczna góra Pana”[19]. I by lepiej o tym duchowym oleju się przekonać, posłuchaj, co jeszcze mówi: „Daj to wszystko ludom, bo jest postanowienie Pana nad wszystkimi ludami”[20]. Tym świętym olejem bierzmowani strzeżcie go w sobie bez skazy, postępując w dobru, wdzięczni swemu Zbawcy Jezusowi Chrystusowi, któremu chwała na wieki wieków.

Amen.

PRZYPISY:

[1] Rz 8,10.

[2] Ga 3,21; Ef 1,5; Flp 3,21.

[3] Ps 104,15.

[4] Iz 61,1.

[5] Dz 10,38.

[6] Ps 44,7-8.

[7] Rz 6,5.

[8] 2 Kor 3,18.

[9] Iz 50,4.

[10] Mt 11,15.

[11] 2 Kor 2,15.

[12] Ef 6,11.14.

[13] Flp 4,13.

[14] Kpł 8,1-11.

[15] 1 Krl 1,39.45.

[16] Rz 11,16.

[17] W czytaniu Pisma Świętego na początku katechezy.

[18] Iz 25,6.

[19] Iz 2,2.

[20] Iz 25,7.

KATECHEZA 20 (MISTAGOGICZNA DRUGA)
– CHRZEST (CZYTANIE RZ 6,3-14)

1. Te codzienne, w tajemnice wprowadzające pouczenia pożyteczne są tak dla nas, gdyż służą do wyjaśnienia ostatnich obrzędów, jak zwłaszcza dla was, którzy odnowiliście się, ze starego przechodząc w człowieka nowego. Muszę wam przeto podać dalszy ciąg wczorajszej mistagogicznej nauki, abyście się dowiedzieli, co oznaczają obrzędy dokonane wewnątrz chrzcielnej kaplicy.

2. Kiedy tam weszliście, zaraz zdjęliście tunikę. Oznaczało to wasze wyzucie się ze starego człowieka wraz z jego uczynkami. Rozebrani z szat byliście nadzy – na wzór Chrystusa nagiego na krzyżu, który przez swą nagość, rozbroiwszy księstwa i moce, odniósł nad nimi jawnie triumf na drzewie. A ponieważ w członkach waszych kryły się wrogie moce, nie wolno wam już nosić owej starej szaty – nie tej, którą widać oczyma, lecz starego człowieka, zepsutego w pożądliwościach błędu[1]. Niech nie wdziewa znów dusza tego, co raz zdjęła, lecz niech powie z oblubienicą Chrystusową z Pieśni nad pieśniami: „;Zdjęłam swą suknię, jakże ją znów wdzieję?”[2]. Przedziwna rzecz! Byliście nadzy na oczach wszystkich i nie wstydziliście się. Prawdziwie bowiem nieśliście obraz pierwszego Ojca, Adama, który w raju był nagi i nie wstydził się.

3. Rozebranych z szat namaszczono was poświęconym olejem od głowy aż do stóp. Staliście się przez to uczestnikami szlachetnej oliwki, Jezusa Chrystusa. Odcięci bowiem od dzikiego drzewa oliwnego zostaliście zaszczepieni na szlachetnej oliwce, aby uczestniczyć w tłustości prawdziwej oliwki. Poświęcony olej oznacza łączność z tłustością Chrystusa, który usunął wszelki ślad wrogiej mocy. Jak bowiem tchnienie na świętych i wezwanie imienia Bożego jak najmocniejszy ogień pali i wypędza szatanów, tak i ten poświęcony olej po wezwaniu Boga i po modlitwie otrzymuje tak wielką siłę, że nie tylko wypala ślady grzechów, lecz nawet wszelkie niewidzialne złe moce zmusza do ucieczki.

4. Następnie zaprowadzono was do świętej sadzawki chrztu świętego, jak Chrystusa złożono z krzyża w pobliskim grobie. Zapytano każdego, czy wierzy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Po wyznaniu zbawczej wiary zanurzyliście się trzykroć w wodzie i wynurzyliście się – zaznaczając w tym trzydniowy pobyt Chrystusa w grobie. Jak bowiem nasz Zbawiciel przebywał trzy dni i trzy noce w łonie ziemi, tak i wy w pierwszym wyjściu z wody naśladowaliście pierwszy dzień Chrystusa w ziemi i noc w zanurzeniu. Bo jak w nocy nikt nie widzi, aż we dnie wyjdzie na światło, tak i wy zanurzywszy się w wodzie, jak w nocy nie widzieliście, wyszedłszy zaś z wody, znaleźliście się znów jak w pełnym dniu. W tej samej chwili umarliście i narodziliście się – owa zbawcza woda była dla was równocześnie grobem i matką. Można do was odnieść kiedy indziej przez Salomona wypowiedziane zdanie: „;Czas narodzenia i czas śmierci”[3], z tym że o was trzeba zaznaczyć odwrotnie: „;Czas śmierci i czas narodzenia”. Jedna chwila przyniosła jedno i drugie – wraz z waszą śmiercią nastąpiło wasze narodzenie.

5. Rzecz niezwykła i dziwna! Właściwie nie umarliśmy i nie pogrzebano nas. Zmartwychwstaliśmy, choć właściwie nas nie ukrzyżowano. Są to tylko obrazy, choć prawdziwie dokonało się nasze zbawienie. Chrystus rzeczywiście został ukrzyżowany, pogrzebany i prawdziwie zmartwychwstał. Wszystkie te łaski nam darował, abyśmy, przez obraz uczestnicząc w Jego cierpieniach, prawdziwie osiągnęli zbawienie. Co za nieskończona miłość ku ludziom! Chrystus miał przebite swe nieskalane ręce i znosił cierpienia, i mnie, który nic nie cierpiałem, czyni uczestnikiem swego bólu i daruje zbawienie.

6. Niech nikt więc nie sądzi, iż chrzest odpuszcza tylko grzechy i daje łaskę przybrania, jak to było z chrztem Janowym, który jedynie odpuszczał grzechy. Przeciwnie, wiemy dobrze, że chrzest nie tylko oczyszcza z grzechów i daje dar Ducha Świętego, lecz też jest obrazem cierpień Chrystusa. Dlatego woła Paweł: „;Czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni na Chrystusa Jezusa, na śmierć Jego ochrzczeni jesteśmy? Jesteśmy więc wespół z Nim pogrzebani przez chrzest”[4]. A mówił to do tych, którzy mniemali, że chrzest daje tylko odpuszczenie grzechów i dziecięctwo, nie jest jednak przez obraz również uczestnictwem w prawdziwych cierpieniach Chrystusa.

7. Abyśmy wiedzieli, że wszystko, co wycierpiał Chrystus, prawdziwie, a nie pozornie wycierpiał dla nas i dla naszego zbawienia i uczynił nas uczestnikami swych cierpień, mówi Paweł: „;Jeśli zostaliśmy z Nim zrośnięci w jedno przez podobieństwo ze śmiercią Jego, będziemy też zrośnięci z Nim w jedno przez podobieństwo w zmartwychwstaniu”[5]. Słusznie mówi: „;zrośnięci w jedno”, bo zasadzona tu została prawdziwa latorośl, a my przez wynikający z chrztu udział w Jego śmierci zostaliśmy z Nim „;zrośnięci w jedno”. Zwróć dobrze uwagę na słowa Apostoła! Nie mówi: „;Jeśli zostaliście z Nim zrośnięci w jedno przez śmierć”, lecz „;przez podobieństwo śmierci”. Bo u Chrystusa rzeczywiście nastąpiła śmierć, tj. dusza oddzieliła się od ciała, oraz pogrzeb; w czyste prześcieradło owinięto Jego święte ciało i wszystko to stało się prawdziwie. U nas zaś było podobieństwo śmierci i cierpień, choć jeśli chodzi o zbawienie, nie jest to podobieństwo, lecz rzeczywistość.

8. Wystarczy to pouczenie. Upominam was, abyście je zachowali w pamięci, bym i ja, choć niegodny, mógł powiedzieć: „;Miłuję was, bo zawsze o mnie pamiętacie i zachowujecie nauki, które wam dałem”[6]. Mocen jest Bóg sprawić, abyście „;wkroczyli w nowe życie”[7], tak jak was z martwych żywymi uczynił. Jemu cześć i chwała teraz i na wieki.

Amen.

PRZYPISY:

[1] Ef 4,22.

[2] Pnp 5,3.

[3] Koh 3,2.

[4] Rz 6,3-4.

[5] Rz 6,5.

[6] 1 Kor 11,2.

[7] Rz 6,4.