56.1. Ponieważ wielu ŚJ zachwyca się panującą u nich wysoką moralnością i nie znający ich bliżej często ulegają tym sugestiom przytoczmy słowa ich periodyku. Strażnica Rok CVII [1986] Nr 5 s.11 ma wiele uwag do zwyczajów panujących wśród ŚJ i podaje: "Chociaż brzmi to szokująco, ale nawet niektórym szerzej znanym ["prominentom" ang. Strażnica (The Watchtower) Nr 1, 1986 s.13] w społeczności ludu Jehowy zdarzyło się popaść w czyny niemoralne, nie wyłączając homoseksualizmu, wymiany żon, napastowania dzieci. Trzeba też zaznaczyć, że w ubiegłym roku wykluczono ze zboru chrześcijańskiego 36.638 osób, większość z nich właśnie za pogwałcenie moralności. (…) Pora jednak na to, by starsi zborowi, słudzy pomocniczy oraz pozostali bracia i siostry wystrzegali się wszystkiego, co może prowadzić do czynów nieobyczajowych". Art. z tymi słowami miał wiele mówiący tytuł: "Dni takie jak <Dni Noego>". Fakty te są odwrotnością zapewnień Strażnicy Nr 14, 1997 s.12: "Świadkowie Jehowy nie przyłączają się do osób popierających pobłażliwe zasady moralne. (…) Pielęgnujemy zatem odrazę, autentyczną nienawiść do takich występków, jak: stosunki przedmałżeńskie, cudzołóstwo oraz czyny homoseksualne…".

Strażnica Rok CV [1984] Nr 7 s.25 podaje, że niektórzy ŚJ aby uzyskać rozwód i móc ponownie pobrać się decydują się na ukartowanie cudzołóstwa: "Niestety zdarzały się wypadki, nawet gdy obie zainteresowane strony miały się za wierzące, że rozmyślnie dopuszczono się rozpusty (zwykle w grę wchodziło cudzołóstwo), aby w tak podstępny sposób stworzyć biblijne przyczyny do zerwania więzów małżeńskich. (…) Widocznie doszły do wniosku, że mogą świadomie dopuścić się czynu niemoralnego, być mniej więcej przez rok wykluczone, po czym razem z nowym partnerem małżeńskim okażą ‚skruchę’ i zostaną ponownie przyjęte do zboru".

Zezwalanie na rozwód (w przypadku cudzołóstwa jednej ze stron) doprowadziło do tego, że ŚJ zadawali Strażnicy różne pytania z tym związane np. czy Mt 5:28 ("kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa") pozwala na rozwód i ponowną żeniaczkę na podstawie przypuszczenia, że mąż czy żona grzeszy myślami (Strażnica Rok CIV [1983] Nr 8 s.23).

56.2Inny ŚJ, nawiązujący też do Mt 5:28, chcący uzyskać rozwód pytał: "Czy występujące w Biblii pojęcie porneia (rażąca niemoralność płciowa) obejmuje masturbację, wskutek czego nawyk ten byłby uznaną przez Biblię podstawą do rozwodu?" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 12 s.24).

Kolejny pytał: "Jakiś czas temu opublikowano decyzję sądu, na mocy której w jednym z amerykańskich stanów zniesiono poprzednio tam obowiązującą karę za oralne spółkowanie osób dorosłych. Czy wobec tego chrześcijańska para małżeńska, która by się wdawała w taką praktykę, może ją odtąd uważać za sprawę zależną wyłącznie od głosu własnego sumienia?" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 22 s.22). Choć Strażnica na ten dylematy odpowiada negatywnie, to jednak zapytania ŚJ przypominają faryzejskie umiejętności omijania przepisów Prawa. Ale i Strażnica czasem daje dziwne rady ŚJ, który stwierdza i pyta: "Kiedy zacząłem studiować Biblię, rozwiodłem się z żoną, nie na podstawie niemoralności, ale po prostu dlatego, że nie zgadzaliśmy się z sobą. Czy w myśl Słowa Bożego wolno mi zawrzeć nowy związek małżeński?". Strażnica Rok CII [1981] Nr 9 s.23-4 odpowiada, że rozpusta dokonana przez niego lub byłą żonę pozwoli mu zawrzeć nowy związek. Czy to jest nauka dla ŚJ, co mają robić? ["Będziesz mógł żyć…" ed. 1989 (s.248) podawała, że warunkiem rozwodu i powtórnej żeniaczki jest tylko cudzołóstwo. Zaś ed. 1990 rozszerzyła to prawo, podając, że szeroko pojęta rozpusta tzn. rażąca niemoralność płciowa jest warunkiem dla powyższego.]

Inni zapytują: "Czy dopuszczanie się rozpustnych praktyk na własnym partnerze małżeńskim stanowi dla poszkodowanego współmałżonka biblijną podstawę do ubiegania się o rozwód?" (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 8 s.23; [Strażnica ta zezwalała z w/w powodu na rozwód i ponowną żeniaczkę. Po kilku latach, Strażnica Rok CV [1984] Nr 7 s.27, chyba z powodu zbyt wielu rozwodów, zmieniła swą naukę i zboczenia wewnątrz małżeńskie przestały być powodem do rozwodu]), "Czy w wypadku cudzołóstwa mogą zaistnieć okoliczności pozwalające stronie winnej starać się o rozwód i o uznanie przez zbór jej prawa do zawarcia ponownego małżeństwa?" (Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 1 s.23), "Czy jest coś do zarzucenia, jeśli oddany Bogu chrześcijanin należy do klubu nudystów, albo przebywa w obozie czy miejscu wypoczynkowym zwolenników nagości?" (Strażnica Nr 4, 1964 s.12), "Czy Biblia podaje konkretnie definicje określające, co jest moralne lub niemoralne w cielesnym współżyciu męża i żony. Czy należy do obowiązków starszych zborowych, by podejmować próby nadzorowania członków zboru w tych intymnych sprawach małżeńskich?" (Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 21 s.22), "Jaki czynnik decyduje o możliwości dalszego usługiwania zborowi w charakterze starszego lub sługi pomocniczego, jeśli dzieci w domu takiego ojca zaczynają być ‚obwiniane o rozpustę’?" (Strażnica Rok C [1979] Nr 1 s.23), "Czy można przebaczyć komuś (mężczyźnie lub kobiecie), kto uciekł z cudzym partnerem małżeńskim, i przyjąć takiego z powrotem do zboru chrześcijańskiego?" (Strażnica Rok CI [1980] Nr 6 s.23), "Kiedy jeden z moich przyjaciół został chrześcijaninem, żona rozwiodła się z nim (…) Chociaż zdaje on sobie sprawę z faktu, że według Biblii nie jest on wolny i nie może powtórnie się ożenić, umawia się na spotkania z pewną osobą. Co mówi na ten temat Biblia i w jaki sposób najlepiej mu pomóc?" (Strażnica Rok CII [1981] Nr 11 s.22), "Jeżeli mąż wiernej chrześcijanki rozwiódł się z nią, chociaż żadne z nich nie popełniło cudzołóstwa, to czy w świetle Biblii może ona dzielić z nim łoże małżeńskie w czasie jego odwiedzin?" (Strażnica Rok CIV [1983] Nr 12 s.23), "Jeżeli niewinny partner małżeński podejmuje stosunki cielesne z wiarołomnym współmałżonkiem, chociaż dowiedział się już o cudzołóstwie, czy stanowi to dowód, że mu przebaczył?" (Strażnica Rok CV [1984] Nr 6 s.27), "Czy poważne wykroczenie dziecka nadzorcy w zborze automatycznie dyskwalifikuje ojca jako starszego?" (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 9 s.28). Jak widać, Strażnica dość często porusza gnębiące ŚJ i występujące u nich sprawy związane z rozwodami i niemoralnością (por. Strażnice: Rok XCVII [1976] Nr 21 s.23; Rok XCVIII [1977] Nr 14 s.23; Rok CI [1980] Nr 10 s.23 i Nr 5 s.25; Rok CIII [1982] Nr 19 s.23; Rok CV [1984] Nr 8 s.27; Rok CVII [1986] Nr 17 s.27; Nr 12, 1989 s.29).

Przykłady niemoralności występującej wśród ŚJ z ostatnich lat:

Strażnica Nr 1, 1970 s.12: "Również w naszych czasach wiele tysięcy odpadło od wiary z powodu rozwiązłego trybu życia, wszeteczeństwa i cudzołóstwa". Por. Nr 2, 1970 s.3, Nr 6, 1961 s.11.

Strażnica Rok XCV [1974] Nr 17 s.24: "Prawda, że wierni chrześcijanie, jak wszyscy inni ludzie, są nadal niedoskonali i popełniają błędy. Wyłaniają się między nimi problemy związane ze sprawami finansowymi itp.".

Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s.12: "W ostatnich latach na świecie niezmiernie się rozpowszechnił homoseksualizm (…) Dlatego ostrzeżono zbory, a złoczyńcy zostali z nich usunięci. Podobnie odniesiono się do innych nieczystych praktyk, takich jak masturbacja, która bywa odskocznią do homoseksualizmu; potraktowano je poważnie, lecz z wyrozumiałością, aby pomóc danym jednostkom do pozostawania czystymi w oczach Jehowy. Z kolei wymagał zwrócenia uwagi jeszcze inny problem. Niektórzy członkowie ludu Bożego zawinili wobec Niego nieczystość wskutek przeciwnych naturze metod współżycia w małżeństwie, do których trzeba zaliczyć spółkowanie oralne i analne. Strażnica przestrzegła przed pogrążaniem się w bagno takiego plugastwa".

Strażnica Rok CIV [1983] Nr 18 s.17: "Przykro o tym mówić, ale niektórzy z naszych byłych braci nie stanęli na wysokości zadania, jeśli chodzi o zachowanie siebie w czystości (…). Dlatego z różnych biblijnie uzasadnionych powodów zostali usunięci ze zboru chrześcijańskiego. Innym udzielono napomnień z racji niedopisania w stosowaniu się do zasad biblijnych. Zarówno wśród jednych, jak i drugich było sporo dzieci oddanych sług Bożych, a nawet pewna liczba nadzorców i sług pomocniczych. Wszystkie te osoby najwidoczniej w jakimś stopniu popadły w sidła Szatana".

Strażnica Rok CVI [1985] Nr 1 s.21: "Znaleźli się nieliczni nadzorcy chrześcijańscy, którzy rozwinęli wątpliwe interesy, szkodliwe w skutkach dla współwyznawców. Tacy muszą przyjąć do wiadomości, że może to się odbić na ich przywilejach z zborze".

Strażnica Rok CVII [1986] Nr 11 s.17: "Problem uczestniczenia w cudzych grzechach powstaje niekiedy wśród młodzieży znajdującej się w naszych szeregach. (…) Dało się już słyszeć o młodych, którzy utworzyli szajki uprawiające nieczyste praktyki, a przysięgali sobie nawzajem dochowanie tajemnicy, żeby ani starsi, ani rodzice nie dowiedzieli się o ich sprawach".

Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 2 s.12: "Kilka lat temu doszło do szokujących wykroczeń w pewnych zborach ze środkowej części Stanów Zjednoczonych. Trochę później taka sama sytuacja wytworzyła się w niektórych zborach w Europie. Okazało się, że sporo młodych osób tkwi w niemoralności, zażywaniu narkotyków i w innych niegodziwych praktykach. Nie brakło w tej liczbie dzieci nadzorców, którzy najwidoczniej przymykali oczy na wyskoki swoich latorośli. Kiedy wszystko wyszło na jaw, zostali skreśleni z listy starszych za nadużywanie udostępnionego im przywileju, a ściślej mówiąc za to, że nie zrobili właściwego użytku z posiadanej władzy".

Strażnica Rok CIX [1988] Nr 8 s.17: "Na przykład niektórym użytkownikom magnetowidów poważnych trudności przysporzył dość łatwy dostęp do filmów pornograficznych lub przesyconych przemocą. W Europie pewien brat czekał, aż żona pójdzie do łóżka, po czym oglądał sobie wideokasety, przedstawiające takie nieczyste postępki. (…) W jednym z krajów afrykańskich grupa młodych Świadków pożyczyła od kolegów szkolnych taśmy z filmami o nieczystej treści i oglądała je pod nieobecność rodziców".

Strażnica Nr 23, 1989 s.17: "Niestety; w ubiegłym roku wykluczono ze zborów ponad 41 tys. osób, z czego wyraźnie wynika, że sporo braci i sióstr zaniedbało swoje zdrowie duchowe".

Strażnica Nr 22, 1991 s.9: "Tę przykrą prawdę dobitnie uzmysławia fakt, iż w minionym roku służbowym wykluczono ze społeczności zboru chrześcijańskiego ponad 40 tys. osób, głównie za rażąco złe czyny. Ponadto wielu chrześcijan napomniano, najczęściej za niemoralność płciową, a powodem zawsze okazywał się brak panowania nad sobą. Wymowne jest też, że z tej samej przyczyny zaprzepaściło swe przywileje sporo długoletnich starszych" por. s.22. Patrz też Nr 12, 1991 s.19.

Strażnica Nr 14, 1992 s.15: "W USA pornotelefon przynosi krociowe zyski. (…) I czy nie grozi nam niebezpieczeństwo, że takie fantazjowanie popchnie nas do niemoralnych zbliżeń? Niektórym się to zdarza, wskutek czego muszą być wykluczeni ze zboru chrześcijańskiego za rozpustę lub cudzołóstwo" por. Nr 13, 1992 s.27.

Strażnica Nr 4, 1993 s.15: "Starsi składający wizyty pasterskie także muszą okazywać rozwagę i nie udzielać siostrze rad w pojedynkę. Podczas rozmowy mogą dojść do głosu emocje i wytworzy się sytuacja kłopotliwa dla obu stron. (…) W tych okolicznościach niektórzy chrześcijanie uśpili swoją czujność i dopuścili się niemoralnych czynów"; s.21: "Niektóre małżeństwa chrześcijańskie się rozpadły, ponieważ jeden z partnerów (jeśli nie oboje) pozwolił sobie popaść w słabość duchową…"; s.14: "To smutne, iż nawet niektórzy chrześcijanie piastujący odpowiedzialne przywileje wpadli w sidła niemoralności…". Por. Nr 8, 1993 s.16 i "Wspaniały finał…" s.44.

Strażnica Nr 7, 1994 s.16: "Wszyscy chrześcijanie znają normy moralne ustanowione przez Jehowę i nigdy nie zgodziliby się z poglądem, że wolno dopuszczać się cudzołóstwa, rozpusty, homoseksualizmu i tym podobnych praktyk. Co roku jednak około 40.000 osób zostaje wykluczonych z organizacji Jehowy. Dlaczego? W wielu wypadkach z powodu takich właśnie niemoralnych postępków. Jak to możliwe? Otóż wszyscy jesteśmy niedoskonali".

"Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.103: "Wpływ rewolucji seksualnej z lat sześćdziesiątych nie ominął Świadków Jehowy. Co roku wykluczano kilka tysięcy osób – niewielki ułamek ich ogólnej liczby – przeważnie za niemoralność"; s.187: "Niestety, ostatnimi czasy trzeba było co roku wykluczać kilkadziesiąt tysięcy zatwardziałych grzeszników. W gronie tym znaleźli się także znani starsi"; por. s.173-4.

"Nasza Służba Królestwa" IX 1995 s.2: "Niektórzy jednak nie stosują się do zalecenia i organizują spotkania towarzyskie tak duże, iż nie sposób roztoczyć nad nimi odpowiedniego nadzoru, co prowadzi do nieprzyjemnych sytuacji. Czasami na huczną zabawę, na której dominuje świecka rozrywka, zaprasza się setki osób. Od uczestników nieraz żąda się opłaty za wstęp albo ponoszenia innych kosztów. Takie spotkania łudząco przypominają świeckie imprezy, na których przekracza się wszelkie granice przyzwoitości i łamie zasady biblijne (…). Nadchodzą informacje, że duże grupy Świadków zbierają się w wynajętych obiektach, gdzie korzystają z niezdrowych świeckich form rozrywki i gdzie brak jest należytego nadzoru. Podobne zabawy, zachwalane jako ‚weekendy Świadków Jehowy’, urządza się w hotelach i innych lokalach. Tak licznym grupom trudno zapewnić odpowiedni nadzór, co stwarza kłopoty. Nieraz dochodzi do awantur, nadużywania trunków czy wręcz do niemoralności (…). Takie spotkania towarzyskie nie przysparzają czci Jehowie. Ściągają raczej hańbę na dobre imię zboru i gorszą drugich…".

Strażnica Nr 24, 1996 s.29: "Z pewnego europejskiego kraju doniesiono, że czasami z ust niektórych braci i sióstr przychodzących do Sali Królestwa czuć silny zapach alkoholu".

Strażnica Nr 15, 1997 s.6: "Niektórzy w przeszłości studiowali Biblię ze Świadkami Jehowy, ale zrezygnowali, dowiedziawszy się, że ich życie nie odpowiada wysokim miernikom Bożym. Być może mieszkali z kimś bez ślubu albo byli niewolnikami nieczystych praktyk"; s.11: "Z przykrością trzeba stwierdzić, że każdego roku tysiące osób daje się uwikłać w niemoralność. Oprócz takiego braku lojalności niektórzy pozwalają sobie jeszcze na prowadzenie podwójnego życia – trwają w niegodziwym postępowaniu, a przy tym udają wiernych chrześcijan" por. Strażnica Nr 19, 1998 s.9-10. Patrz też "Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy" C.Podolski, rozdz. ‚Świadkowie Jehowy i niemoralność’ i ‚Świadkowie Jehowy i łapownictwo’.

Po tych gorszących czynach ŚJ dziwne są słowa: "W świecie, który ‚zatracił wszelkie poczucie moralności’, Świadkowie słyną z tego, że prowadzą życie uczciwe i czyste moralnie…" ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.714); "Z odrazą odrzucamy niemoralność i pobłażliwość widoczne w chrześcijaństwie i pośród jego kleru…" (Strażnica Nr 8, 1989 s.19); "nie pozwalamy sobie na przemoc, niemoralność, jak otaczający nas świat…" (Strażnica Nr 8, 1990 s.21); "Nie kradniemy, stronimy od niemoralności…" (Strażnica Nr 16, 1993 s.19).

Czemu moralność ŚJ obniżyła się? Strażnica Rok CIII [1982] Nr 18 s.21-2 podaje, że przestali oni od 1926r. kłaść nacisk na "budowanie charakteru" na rzecz dużej ilości godz. głoszenia: "Przez jakieś 40 lat Badacze Pisma Świętego podkreślali znaczenie pracy nad pielęgnowaniem właściwej osobowości chrześcijańskiej, której doskonalenie nazywali ‚budowaniem charakteru’ (…) Później, gdy lud Boży uświadomił sobie wagę imienia Jehowy oraz fakt, że ma świadczyć na rzecz tego imienia i Królestwa, zaczęto kłaść na to szczególny nacisk, skutkiem czego mniej uwagi poświęcano kształtowaniu osobowości wzorowanej na Chrystusie" (por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.172-3). Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s.11 przyznaje też, że ŚJ dopiero od 1946r. zaczęli przykładać większą wagę do osobistej czystości moralnej.

W Polsce, stała się ostatnio głośna sprawa chęci uchylenia się przez biuro krajowe ŚJ od zapłacenia wielu milionów złotych podatku VAT. Wszystko skończyło się w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, który podtrzymał decyzję Warszawskiej Izby Skarbowej niekorzystną dla Strażnicy ("Rzeczpospolita" 9.III.1995 – rubryka <Prawo co dnia>, art. "VAT od świadków Jehowy". Czy tak oddaje Strażnica "komu podatek – podatek" Rz 13:7? Choć nakazuje ona swym członkom "zgłaszać swe uboczne zarobki i płacić od nich podatek" (Strażnica Rok C [1979] Nr 16 s.23), to sama, pomimo że pozwala i zaleca przyjmować za rozdaną literaturę tzw. "wolne datki" nie zgłasza swych dochodów.

Widać, że "świętość" ŚJ nie jest aż taka jaką chcieliby nam wmówić. Nawet to, że ŚJ usuwają z organizacji (dopiero od 1952r. – "Organizacja Boża nie tolerowała odtąd nikogo, komu nie zależało na pozostawaniu niesplamionym…" Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s.11; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.187) niemoralnie prowadzące się osoby, to nie zapewnia to im nigdy czystości wśród ŚJ. Podają oni też: "Nawet w obrębie zboru chrześcijańskiego ktoś może się obracać w środowisku lub towarzystwie niezbyt korzystnym pod względem duchowym. Osoby, które niedawno wyszły z tego świata i usymbolizowały swoje oddanie Bogu przez chrzest wodny, nieraz mają skłonność do wnoszenia w zbór, czegoś, czego się jeszcze nie wyzbyły, to jest pewnej dozy świeckości. (…) Być może w dalszym ciągu hołdują pewnym zwyczajom tego świata i grupują wokół siebie innych podobnie nastrojonych, aby się czuć częściowo usprawiedliwieni." (Strażnica Rok CII [1981] Nr 12 s.15). Strażnica Rok XCV [1974] Nr 22 s.7 podaje, że ok.40% wykluczonych ŚJ przyjmuje się ponownie do zborów, po pewnym okresie separacji. Zgorszeni tym inni ŚJ pytają: "Czy chrześcijanin z grona pomazańców, którego musiano wykluczyć ze zboru, może po pewnym czasie zostać przyjęty z powrotem i nadal mieć nadzieję niebiańską?" (Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 15 s.23).

W/w czyny dot. osób złapanych na łamaniu praw, a przecież wielu innych prowadzi też podwójne życie nie będąc zauważonymi i tacy przychodzą nas pouczać jak żyć i w co wierzyć. Wiele też osób staje się sympatykami ŚJ, uczęszcza na zebrania, utożsamia się z ich naukami, a nie przyjmuje ich chrztu, bo woli swobodę dot. moralności. Jest to też wygodne dla nich bo nie muszą głosić. Strażnica Rok CIII [1982] Nr 4 s.14 podaje, że ok.25% głosicieli z tych powodów nie przyjmuje chrztu, a nieochrzczeni (ci głosiciele, sympatycy i dzieci) wśród wszystkich obecnych na zebraniach stanowią w wielu zborach przeszło 50%. Ubolewa ona też: "A może chodzisz na zebrania Świadków Jehowy od lat, a jednak nie zdecydowałeś się na krok oddania i chrztu. Jeżeli przebadasz skryte pobudki swego serca, czy się nie okaże, że zwlekasz, bo sobie zdajesz sprawę z tego, iż życie po chrześcijańsku nakłada pewne ograniczenia? Czy sądzisz, że póki nie jesteś ochrzczony, nie musisz się krępować tymi ograniczeniami i dysponujesz większą swobodą, mogąc sobie pozwalać na niektóre wątpliwe rzeczy, jak długo istnieje ten stary system, i licząc na stanięcie po stronie prawdziwego wielbienia Boga choćby w ostatnim momencie?" (por. Strażnica Nr 5, 1989 s.14). Patrz też "Świadkowie Jehowy bez retuszu" G.Fels, rozdz. ‚Moralność na pokaz’.

ŚJ mówiąc o sobie lubują się w cyt. Mt 6:20 ("poznacie ich po ich owocach"). Jakie są więc owoce Strażnicy?

1) Ok.70 wyznań na świecie, które powołują się na Russella jako swego założyciela (w Polsce 5);

2) Ok.40 tys. ŚJ rocznie wykluczonych z organizacji (w ciągu 10 lat daje to 400 tys.), z których wielu popada w ateizm;

3) Liczne na świecie organizacje byłych Świadków Jehowy;

4) Setki rozbitych rodzin z powodu nie przyjęcia nauk ŚJ przez jednego z małżonków;

5) Brak działalności charytatywnej wobec innych ludzi.

6) Tysiące osób oderwanych od edukacji szkolnej, szczególnie od studiów (Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 19 s.11);

7) Miliony osób zwiedzionych fałszywymi zapowiedziami końca świata i zmieniającymi się naukami.

Read More →

55.1. Dla ŚJ duże znaczenie ma rok 1914. Uważają oni, że był on szczególnie ważny dla historii ludzkości. Rok ten obliczyli oni stosując kuriozalną interpretację niektórych wersetów biblijnych (por. "Będziesz mógł żyć…" s.140-1; "Wiedza, która prowadzi…" s.97). Rokiem wyjściowym do obliczenia 1914r. jest wg nich 607r. przed Chr., który wg ŚJ jest rokiem zburzenia Jerozolimy ("Prowadzenie rozmów…" s.71). Datę tą w przeszłości potwierdzały ŚJ wymiary piramidy Cheopsa ("Dokonana Tajemnica" s.68). [Do czasu wyd. książki "Prawda was wyswobodzi" (1943), ŚJ uczyli o 606r. ("Wspaniały finał…" s.105-przypis)]. Wszyscy historycy są jednak zgodni, że zburzenie Jerozolimy nastąpiło w 587 lub 586r. przed Chr. Co więcej, 607r., jako roku zburzenia Jerozolimy, nie da się pogodzić z faktami biblijnymi. Skąd więc wziął się u ŚJ 607r.? Przyjmują oni od uczonych 539r. jako rok zwycięstwa Cyrusa Persa nad Babilonem oraz 537r. jako rok powrotu Żydów z niewoli babilońskiej. Całe swe wyliczenie, które ma ich doprowadzić do 607r. przedstawiają w Strażnicy Nr 5, 1969 (art. ‚Księga ścisłych dat historycznych’ s.3-4) por. Rok CIX [1988] Nr 9 s.25 i Nr 11 s.21; patrz też Nr 4, 1997 s.29-31. Argumentują tam, że skoro Żydzi powrócili z niewoli babilońskiej w 537r. przed Chr., a niewola babilońska oraz spustoszenie Jerozolimy wg Biblii miały trwać 70 lat (Jr 25:11n., 29:10, 2Krn 36:20n., Dn 9:2), to jasno z tego wynika, że początkiem spustoszenia a jednocześnie początkiem niewoli i rokiem zburzenia Jerozolimy jest 607r. przed Chr. W/w wersety mają wg ŚJ dot. okresu od zburzenia Jerozolimy (607r. wg nich) do powrotu Żydów z niewoli (537r.). Aby podważyć takie rozumowanie wystarczy na podst. Biblii wykazać, że wersety mówiące o 70 latach, a dot. niewoli babilońskiej, panowania Babilonu, spustoszenia Jerozolimy, nawiązują do wydarzeń zarówno sprzed zburzenia Jerozolimy, jak i po powrocie z niewoli i nie dot. tego samego okresu, lecz dwóch różnych okresów 70-letnich, potwierdzonych historycznymi i biblijnymi faktami (tj. od 605 do 537r. oraz od 586 do 516r.).

Aby zorientować się w chronologii biblijnej tego okresu podaję chronologię wg ŚJ (Strażnica Nr 16, 1968 s.6; Watchtower Publications Index 1986-1990 s.129) i wg BT ("Tablica Chronologiczna"), okresy panowania królów względem roku zburzenia Jerozolimy oraz wersety mówiące o 70 latach.

 

PANOWANIE KRÓLÓW JUDZKICH PRZED ZBURZENIEM ŚWIĄTYNI

Jojakim (inne jego imiona: Joakim, Eliakim) – panował 11 lat (2Krl 23:36) – od 22-go do 11-go roku przed zburzeniem Jerozolimy.

Jojakin (Jechoniasz, Koniasz) – panował 3 miesiące (2Krl 24:8) – w 11-ym roku przed zburzeniem Jerozolimy.

Sedecjasz (Mattaniasz) – panował 11 lat (2Krl 24:18) – od 11-go roku przed zburzeniem Jerozolimy do czasu jej zburzenia.

Jerozolima została zburzona w 18-ym (Jr 32:1) lub 19-ym (2Krl 25:8) roku panowania króla babilońskiego Nabuchodonozora (różnica wynika z różnego sposobu liczenia objęcia władzy przez tego króla).

 

WERSETY MÓWIĄCE O 70 LATACH

2Krn 36:21: "Dokąd kraj nie wywiąże się ze swoich szabatów, będzie leżał odłogiem przez cały czas swego zniszczenia, to jest przez 70 lat".

Jr 25:11n.: "Cały ten kraj zostanie spustoszony, opuszczony, a narody będą służyć królowi babilońskiemu przez 70 lat. A po upływie 70 lat ukarzę króla Babilonu i ten naród – wyrocznia Jahwe – ich grzechy i kraj babiloński; zamienię go w wieczne pustkowie".

Jr 29:10: "To jednak mówi Jahwe. Gdy dla Babilonu upłynie 70 lat, nawiedzę was i wypełnię na was swoją pomyślną zapowiedź, by was znów przyprowadzić na to miejsce".

Dn 9:2: "W roku pierwszym jego panowania, ja, Daniel dociekałem w Pismach liczby lat, które objawił Jahwe prorokowi Jeremiaszowi, aby dopełniło się spustoszenie Jerozolimy przez 70 lat".

Zch 1:12: "Czy długo jeszcze nie przebaczysz Jerozolimie i miastom Judy, na które gniewasz się już 70 lat".

Zch 7:5: "Powiedz ludowi całego kraju i kapłanowi: Jeśli przez 70 lat pościliście w żałobie w piątym i siódmym miesiącu".

Read More →

54.1. Niektórych ludzi czy grupy religijne, okrągła data wprowadza w nastrój gorączkowego oczekiwania końca świata. Rok 2000 ma być wg nich granicą, za którą nie przejdzie nikt, kto nie należy do danej sekty czy nie słucha "odpowiedniego" proroka. Chęć wyznaczania wydarzeń, które mają nastąpić w XXw. udzieliła się też ŚJ.

Już Rutherford, gdy nie nastąpiło zmartwychwstanie w 1925r., w wyd. po polsku w 1928r. broszurze pt. "Piekło" (s.58 lub innej ed. s.51) zaczął nauczać: "Mając tak wyraźne, dobitne i przekonywujące świadectwo, które stwierdza wtórą obecność Pana, przeto z całą stanowczością możemy powiedzieć, że zmartwychwstanie umarłych już wkrótce się rozpocznie. Przez słowo ‚wkrótce’ nie mamy na myśli następnego roku, lecz jak wierzymy, z pewnością to nastąpi przed rozpoczęciem się następnego wieku".

Knorr też zapewniał ŚJ o wielu pewnych wydarzeniach. W Przebudźcie się! Nr 11 wyd. w latach 1960-9, w art. "XX wiek w proroctwie biblijnym" nauczał: "Mówi ona [Biblia] jednak także i o tym, że pewna grupa ludzi miała obwieszczać sprawiedliwe rządy Boże, nadto mówi o wojnie, którą Bóg ma prowadzić przeciwko wszelkiemu złu, o raju, w który ma być potem przekształcona cała ziemia, oraz o tym, że w owym raju nie będzie śmierci. Wszystko to według Biblii, ma się urzeczywistnić w XX wieku" (s.12), "O jakim dniu mówił Jezus? Czy o wybuchu trzeciej wojny światowej? Nie. Sofoniasz nazywa ten dzień w 2 rozdziale, wierszu 3 (NW), dniem ‚gniewu Jehowy’. W 16 rozdziale Objawienia, wierszach 14 i 16 (Kow) określono go jako wielki dzień Boga Wszechmogącego, zwany ‚po hebrajsku Armagedon‚. Wojna ta zostanie stoczona w XX wieku. Proroctwo o niej spełni się tak dokładnie, jak się spełniły proroctwa o wojnach światowych, głodach, trzęsieniach ziemi itd. Proroctwo to wypełni się za życia obecnego pokolenia" (s.13). W Przebudźcie się! Nr 14 wyd. w latach 1960-9 s.16 napisał: "Nie biorąc pod uwagę możliwości jakiejś większej katastrofy, Biuro Ludności zapowiada, że liczba ludności świata podwoi się do roku 2000 i będzie wynosić 7 miliardów. Jednakże może temu z łatwością zapobiec katastrofa zapowiedziana w Biblii, żyjemy bowiem w >dniach ostatecznych<". W "Narody mają poznać…" (s.143) zaś uczył: "Już wkrótce, jeszcze w naszym XX wieku, rozgorzeje ‚walka w dzień Jahwe’ przeciw współczesnemu odpowiednikowi Jeruzalem, to znaczy przeciw chrześcijaństwu. (…) Wszystkich religiantów liczących na to, że chrześcijaństwo cieszy się uznaniem u Boga, wojenny ‚miecz’ Jehowy ‚wytnie’ z tej pozycji, którą przypisują chrześcijaństwu jego duchowni. Jednakże ‚miecz’ Jehowy zostanie dobyty nie tylko przeciw zwolennikom chrześcijaństwa. Ugodzi także we ‚wszelkie ciało od południa /chrześcijaństwa/ aż do północy’. Religianci stanowiący całą resztę światowego imperium religii fałszywej poczują cięcia ostrza ‚miecza’ Jehowy. Nie uchroni ich od tego fakt, że nie są chrześcijanami".

Franz też pisał o XXw., ale widząc że ten się kończy, a końca świata nie widać był ‚ostrożniejszy’ w słowach. W Strażnicy Rok CII [1981] Nr 17 s.27 nauczał, że przetrwanie niegodziwego systemu panującego teraz na świecie "do końca XX wieku – (…) z uwagi na powszechnie występujące tendencje oraz spełnianie się proroctw biblijnych jest wysoce nieprawdopodobne…", a w Strażnicy Rok CV [1984] Nr 17 s.15 zapewniał: "Niektórzy przedstawiciele tego ‚pokolenia’ mogą dożyć nawet do końca bieżącego stulecia. Jednakże dużo przemawia za tym, że ‚koniec’ jest o wiele bliżej!". Obiecał on ŚJ, że w XXw. zakończą oni głoszenie: "Apostoł Paweł odegrał dominującą rolę w chrześcijańskiej działalności misjonarskiej. Położył też podwaliny pod dzieło, które miało być zakończone teraz, w XX wieku" (Strażnica Nr 4, 1989 s.12). Nie dziwi więc wypowiedź jednego ze ŚJ: "Wyobrażam sobie świat w roku 2000 jako zachwycający raj! (…) Żyjemy w ostatnich dniach obecnego systemu rzeczy" (Przebudźcie się! Rok LXVIII [1987] Nr 8 s.6).

Czego będzie uczył obecny (od XII 1992) prezes Strażnicy Henschel? Nie wydaje się aby był pewien tych wydarzeń w XXw., które zapowiadali jego poprzednicy, bo zmienił w XI 1995r. starą naukę o "pokoleniu roku 1914". (patrz rozdz. "Rok 1914 i jego pokolenie" pkt 49.2.), a w Przebudźcie się! Nr 9, 1998 s.20-1 (art. "Jakie znaczenie ma rok 2000?") skrytykowano innowierców oczekujących roku 2000, choć w przypisie (s.21) ŚJ przyznali, że sami w przeszłości "gorąco pragnęli wiedzieć, kiedy nastanie dzień Jehowy" i "W swej gorliwości niekiedy próbowali to ustalić". Jednak w Przebudźcie się! Nr 8, 1993 s.29 uczy się: "Jakże cudowne perspektywy otwierają się przed ludzkością w nadchodzącym stuleciu, a może nawet wcześniej! (…) korzystaj z udostępnionych przez Jehowę środków umożliwiających ocalenie. Dzięki temu będziesz mógł się rozkoszować życiem w nadchodzącej przyszłości – zarówno w zbliżającym się wieku XXI, jak i XXII, XXIII oraz w każdym

Następnym".

"…RELIGIA UZNAWANA PRZEZ BOGA MUSI SIĘ ZGADZAĆ Z BIBLIĄ WE WSZYSTKICH SZCZEGÓŁACH" ("Prawda, która prowadzi…" rozdz.2 par.6).

Read More →

53.1. Zaczęło się ‚niewinnie’ w 1966r. na kongresie ŚJ w Baltimore. Rozdano na nim książkę pt. "Życie wieczne w wolności synów Bożych". Przedstawiała ona chronologię ŚJ, z której wynikało, że Adam został stworzony przez Boga wczesną jesienią 4026r. przed Chr., a wczesną jesienią 1975r. zakończy się 6000 lat istnienia człowieka (s.22 i 25). Wg przypuszczeń tej książki, po tych 6000 lat miało zacząć się Królestwo Boże, o którym napisano: "bo pamiętajmy, że ludzkość ma jeszcze przed sobą to, co ostatnia księga Biblii świętej mówi o tysiącletnim królowaniu Jezusa Chrystusa nad ziemią (…). Nie jest zwykły przypadek ani zbieg okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy Boga, żeby królowanie Jezusa Chrystusa, ‚Pana Sabatu’, pokrywało się z siódmym tysiącleciem istnienia człowieka" (s.21). Na s.229, pisząc o wybranych ŚJ zaliczonych do 144 tys. dodano: "Z tego by wynikało, że członkowie ostatka (…) mieli być popieczętowani (…) pod koniec szóstego tysiąclecia istnienia rodzaju ludzkiego. Właśnie zbliżamy się do tej chwili. Wskazuje na to chronologia biblijna. Niebawem musi więc nastąpić burza światowa". [O zmianach związanych z rokiem stworzenia Adama i Ewy patrz poniżej oraz Aneks 2]

W Baltimore, wiceprezes Strażnicy F.Franz (od 1977r. prezes), widząc emocje ŚJ starał się je przyhamować przemówieniem, w którym powiedział: "Czy to znaczy, że do roku 1975 Armagedon zakończy się związaniem Szatana? Możliwe! Może tak być! U Boga jest wszystko możliwe. Czy to znaczy, że do roku 1975 Babilon Wielki zginie? Możliwe. (…) Ale nie twierdzimy tego. U Boga wszystko jest możliwe. Ale my nie mówimy, że tak na pewno będzie. Niech więc też nikt z was nie mówi, że konkretnie to czy owo zdarzy się w latach dzielących nas od roku 1975. A najważniejsze z tego wszystkiego, drodzy przyjaciele, jest to: Czas jest krótki. Czas się kończy – co do tego nie ma wątpliwości. Kiedy się zbliżaliśmy do kresu czasów pogan w roku 1914, nie było żadnego znaku świadczącego o ich nadchodzącym końcu. Warunki istniejące na ziemi wcale nie wskazywały na to, co miało nadejść; tak było do czerwca owego roku. Wtedy nagle popełnione zostało pewne zabójstwo. Wybuchła pierwsza wojna światowa. Resztę znacie sami. (…) A jak sprawa wygląda dziś, gdy się zbliżamy do roku 1975? Stosunki są dalekie od pokojowych. Mamy za sobą wojny światowe, klęski głodu, trzęsienia ziemi, epidemie, i teraz zbliżając się do roku 1975 nadal widzimy te same warunki. Czy to wszystko coś oznacza? Oznacza, że żyjemy w ‚czasie końca’. (…) Dlatego też wiemy, że w miarę tego, jak się zbliżamy do roku 1975, wyzwolenie nasze jest coraz bliższe." (Strażnica Nr 1, 1967 s.12; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.104, gdzie trochę zmieniono i skrócono tę wypowiedź). Aby usprawiedliwić zajmowanie się obliczeniami Franz mówił: "Biblia dowodzi, że Jehowa jest ‚największym znawcą chronologii’…" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s.20) por. "Jehowa Wielki Dyspozytor czasu" ("Od raju utraconego…" s.205); "Jehowa jest dokładnym Dyspozytorem Czasu" (Przebudźcie się! Nr 9, 1998 s.20). Później polemizowano ze słowami Jezusa, który mówił, że "o dniu owym lub godzinie nikt nie wie (…) tylko Ojciec" (Mk 13:32) patrz Strażnice: Nr 5, 1969 s.8; Nr 23, 1970 s.10 cyt. w Aneksie w rozdz. "Armagedon Świadków Jehowy". Ustalono też dokładnie, że Adam był stworzony we wrześniu 4026r. p.n.e. (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s.20).

W latach 1967-75 ŚJ opublikowali kilka art. dopingujących do oczekiwania końca świata w 1975r. Oto niektóre cyt.:

Strażnica Nr 23, 1967 s.8-9 (art. "Gdzie się znajdujemy według Bożego rozkładu czasu?") "Warto tu zwrócić uwagę na okoliczność, że jesień roku 1975 wyznacza koniec 6000 lat istnienia ludzkości. Upewnia nas o tym godna zaufania chronologia, zachowana w samej Biblii. Co ten rok będzie oznaczał dla ludzkości? Czy właśnie wtedy Bóg wykona wyrok na złych i wprowadzi tysiącletnie panowanie swego Syna, Jezusa Chrystusa? Bardzo możliwe, że tak, musimy jednak zaczekać, aż się o tym przekonamy. Co do tego wszakże możemy być pewni: pokolenie, o którym Jezus mówił, że ujrzy te wydarzenia, niedługo zaniknie. Pozostało więc niewiele czasu. Według Boskiego ‚rozkładu czasu’ znajdujemy się w końcowych dniach systemu podłości, który wkrótce przeminie na zawsze. Tuż przed nami jest chwalebny nowy porządek rzeczy".

Strażnica Nr 16, 1968 s.4-5 (art. "Mądre spożytkowanie czasu, jaki jeszcze pozostał") "logiczny jest wniosek, że [Bóg] stworzył Ewę wkrótce po Adamie, być może kilka tygodni czy miesięcy później, ale tego samego roku 4026 p.n.e. Po jej stworzeniu rozpoczął się zaraz siódmy okres, dzień odpoczynku Bożego. Siódmy dzień Boży i czas pojawienia się człowieka na ziemi najwidoczniej więc biegną równolegle. (…) A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia okrągłych 6000 lat siódmego dnia. Siedem lat od tej jesieni doprowadzi nas do jesieni roku 1975, kiedy to upłynie pełnych 6000 lat w Bożym siódmym dniu, w dniu Jego odpoczynku. (…) W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do ‚dni ostatnich’, doprowadzając w wyniku do wyzwolenia pozostałej przy życiu ludzkości pod chwalebnym, tysiącletnim panowaniem Chrystusa. (…) Minuta po minucie, dzień po dniu, rok po roku, przesuwa się nieustannie ku katastrofalnej zagładzie. (…) Szczególnie krótki jest on [czas] za naszych dni, kiedy docieramy do końca 6000 lat dziejów ludzkości". Por. Strażnica Nr 1, 1968 (art. "Millennium dla ludzkości pod władzą Królestwa Bożego").

Strażnica Nr 5, 1969 s.7-8 (art. "Dlaczego oczekujesz roku 1975?") "Czy na podstawie powyższych rozważań można wyrazić przekonanie, że jesienią roku 1975 będzie już po bitwie Armagedonu i że mniej więcej właśnie wtedy rozpocznie się od dawna oczekiwane tysiącletnie królowanie Chrystusa? Jest to możliwe, poczekajmy jednak i zobaczmy, w jakiej mierze siódme tysiąclecie istnienia człowieka zbiega się z przyrównanym do sabatu tysiącletnim panowaniem Chrystusa. Jeżeli te dwa okresy pobiegną równolegle z dokładnością do jednego roku kalendarzowego, nie stanie się to przez przypadek czy splot okoliczności, lecz wyniknie z miłościwych zamierzeń Jehowy". Por. Przebudźcie się! Nr 12 z lat 1960-9 (art. "Jak długo to jeszcze potrwa?").

Strażnica Nr 23, 1970 s.10 (art. "Dzieło żniwne wśród całej ludzkości") "Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa"; s.13 "Parę lat, jakie pozostały bieżącemu pokoleniu, to nie za wiele na udowodnienie Jehowie, że naprawdę pragniemy podobać się Jemu, aby następnie otrzymać z Jego rąk przywilej życia w nowym porządku rzeczy". Strażnica Nr 16, 1970 s.2 "Wydarzenia dziejące się na świecie w ramach spełniania proroctwa biblijnego wskazują niezawodnie, że zaledwie kilka lat pozostało jeszcze teraźniejszemu niegodziwemu porządkowi rzeczy". Por. Strażnice: Nr 17, 1970 (art. "Proroczy obraz na nasze dni") i Nr 18, 1970 (art. "Nadchodzące 1000-lecie"); Przebudźcie się! Nr 2, 1970 s.24 i Nr 1, 1970 (art. "Co przyniosą lata siedemdziesiąte?").

W tych latach ŚJ używali też określeń: "niewiele lat" (Strażnica Nr 20, 1970 s.8), "najwyżej za kilka lat" (Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.3), "niewiele krótkich lat" (Strażnica Nr 13, 1969 s.9), "obecnie żyjemy w ostatnich dniach doczesnego złego systemu rzeczy" (Strażnica Rok XCII [1971] Nr 24 s.3), "Według Boskiego ‚rozkładu czasu’ znajdujemy się w końcowych dniach systemu podłości" (Strażnica Nr 23, 1967 s.9). Wzmianki dot. 1975r. i upływu 6000 lat istnienia ludzkości ukazały się też w Strażnicach: Rok XCIII [1972] Nr 18 s.22; Rok XCV [1974] Nr 19 s.20 i Nr 21 s.22; Rok XCVI [1975] Nr 9 s.12, Nr 10 s.18 i Nr 20 s.20; Rok XCVIII [1977] Nr 3 s.10 i w Przebudźcie się! Nr 9 [ok.1974] s.20-wykres.

Temperatura oczekiwania wśród ŚJ rosła i nawet Strażnica nie mogła jej już zahamować, choć tego przynajmniej raz, w 1974r., próbowała ("Nie powiedział nam jednak [Bóg], w którym dokładnie roku, którego dnia albo o której godzinie rozpocznie się ‚wielki ucisk’…" Strażnica Rok XCV [1974] Nr 17 s.9). Zresztą Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 7 s.15 nazwała rok 1975 "przełomowym rokiem", a w Przebudźcie się! Nr 6, z lat 1970-9 s.11 pouczano: "I tak po blisko 6000 lat doświadczeń w samodzielnym rządzeniu się, po wspięciu się na szczyty ‚postępu’ naukowego ludzkość stanęła na krawędzi katastrofy". Powiedziano też: "nie powinniśmy sądzić, jakoby obecny rok 1975 nie miał dla nas żadnego znaczenia" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s.20).

W tym czasie, ŚJ dodatkowo zaogniali sytuację drugim wyliczeniem dot. 1914r. i wymienianiem znaków końca, które rzekomo potwierdzały 1975r. (np. Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.2-12). Dla potwierdzenia Armagedonu w 1975r. stosowano pomocniczo łączenie Ps 90:10 (70-80 lat) z pokoleniem ludzi, którzy pamiętają wydarzenia z 1914r. ("Prawda, która prowadzi…" rozdz.11, par.3; Strażnica Nr 5, 1968 s.4). Do ‚tego pokolenia’, zaliczano wtedy osoby mające 15 lat w 1914r. (Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13). Dodając do 1899r. (w tym roku urodzili się mający 15 lat w 1914r.) 70-80 lat otrzymywano lata 1969-1979. Pisano też: "Po uwzględnieniu rozmaitych czynników stwierdzamy, że właśnie nasze pokolenie, nasze czasy są okresem nazwanym w Biblii mianem ‚dni ostatnich’. W roku bieżącym [1968] żyjemy w gruncie rzeczy już w końcowej fazie tego okresu! Daje się ona porównać nie tyle z ostatnim dniem tygodnia, ile raczej z ostatnimi godzinami tego ostatniego dnia." (Strażnica Nr 13, 1968 s.12). W "Narody mają poznać…" (s.143) zaś zapewniano: "Już wkrótce, jeszcze w naszym XX wieku, rozgorzeje ‚walka w dzień Jahwe’ przeciw współczesnemu odpowiednikowi Jeruzalem, to znaczy przeciw chrześcijaństwu". Por. Przebudźcie się! Nr 11, z lat 1960-9 (art. "XX wiek w proroctwie biblijnym") cyt. w rozdz. "Rok 2000 granicą?".

Aby uwiarygodnić swe obliczenia i koncepcje związane z 1975r., ŚJ cyt. liczne wypowiedzi z różnych czasopism i książek np. "Dean Acheson, były amerykański sekretarz stanu, oświadczył w roku 1960, że żyjemy w okresie bezprzykładnej niepewności, i dodał: ‚Jestem na tyle poinformowany o tym, co się dzieje, iż z całkowitym przekonaniem mogę wam powiedzieć, że za piętnaście lat /czyli około roku 1975/ obecny świat stanie się zbyt niebezpieczny, aby można było na nim żyć’." (Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13; ŚJ polubili słowa Achesona bo wiele razy cyt. je np. Strażnica Nr 4, 1962 s.14; ang. Strażnica [The Watchtower] 15 IX 1968 s.552; "Prawda, która prowadzi…" 1969 rozdz.1, par.9 [Nowsza, ang. ed. tej książki z 1981r. zmieniła (!) częściowo wypowiedź Achesona usuwając słowa o 15 latach i 1975r.]), "W książce pt. Famine – 1975! (Głód – 1975!) eksperci do spraw wyżywienia W. i P. Paddockowie piszą: ‚Do roku 1975 świat stanie wobec niesłychanej katastrofy…’. ‚przepowiadam określoną datę: rok 1975; w tym roku będziemy przeżywać nowy kryzys w całym jego straszliwym znaczeniu’. (…) ‚A w gazecie Arizona Republic z czerwca 1968 podano, iż profesor R.Heilbroner z Nowego Jorku <przepowiedział, że na początku lat siedemdziesiątych, dojdzie do największej katastrofy, jaką świat kiedykolwiek przeżył>, ponieważ zaludnienie będzie tak wielkie, że istniejące zapasy żywności okażą się zupełnie niewystarczające’" (Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.14 por. ang. Strażnica [The Watchtower] 01 II 1969 s.70 i "Prawda, która prowadzi…" 1969 rozdz.10, par.11 [Nowsza, ang. ed. tej książki z 1981r. opuściła dzieło Famine – 1975!]). "W czasopiśmie Science z 28 listopada 1969 czytamy: ‚Ponieważ do tej pory nie znaleziono skuteczniejszych sposobów położenia tamy tym rozlicznym kryzysom, więc przypuszczalny okres naszego życia może już nie trwać 10 czy 20 lat, ale – co jest bardziej prawdopodobne – 5 do 10 lat albo jeszcze krócej. Nasze szanse utrzymania się przy życiu do roku 1980 mogą wynosić nawet mniej niż 50 procent’." (Przebudźcie się! Nr 6, z lat 1970-9 s.10-1), "Sławny biolog Paul Ehrlich jest zdania, że nadciąga prawdziwy, ogólnoświatowy głód. Kiedy to nastąpi? Jeszcze w roku 1970 oświadczył on: ‚Myślę, że możemy się tego spodziewać około roku 1975, ale równie dobrze może się to zdarzyć w jakimś innym roku między 1972 a 1985, co będzie głównie zależeć od szczęścia…’" (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 6 s.21; publikowane wcześniej w ang. Strażnicy [The Watchtower] 1 IV 1974 s.195-6), "Ithaca Journal of March 22, 1974 zapowiada: ‚Zwykle powściągliwi eksperci od spraw energetyki, rolnictwa, ludności i globalnej ekonomii zaczęli przepowiadać bankructwo, załamanie społeczne oraz głód, który ma dotknąć miliard ludzi pod koniec tego roku, lub na początku roku 1975’ (…) Światowe zasoby zboża są na wyczerpaniu" (ang. Przebudźcie się! [Awake!] 08 XI 1974 s.10). Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 1 s.3 zaś komentowała: "Swego czasu przywódcy obozu radykalnego oświadczyli publicznie, że ich zdaniem do roku 1975 ich ideologia zapanuje w całym świecie. Tymczasem przeciwny blok narodów jest zdecydowany nie dopuścić do takiego rozwoju wypadków ani do roku 1975, ani później".

Wiceprezes Franz wygłosił też własne osądy na temat sytuacji w świecie: "według zasługującej na zaufanie chronologii biblijnej 6000 lat dziejów ludzkich skończy się we wrześniu bieżącego roku według kalendarza księżycowego. Zbiega się to z czasem, gdy ‚gatunek ludzki /jest/ bliski zagłodzenia się na śmierć’, jak również stoi w obliczu zatrucia na skutek skażenia środowiska i zniszczenia przez broń nuklearną. (…) ‚Nie ma podstawy do przekonania, iż ludzkość dotknięta tym, z czym się teraz boryka, mogłaby przetrwać przez siódmy okres tysiącletni’ pod panowaniem obecnego systemu rzeczy" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s.20).

Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 19 s.11 oczekując Armagedonu, nie zachęcała nawet ŚJ do kontynuowania nauki na uczelniach: "Wszelkim świeckim karierom wkrótce będzie położony kres. Po co więc nasza młodzież miałaby dzisiaj interesować się ‚wyższymi studiami’ i przygotowywać się do przyszłości, która się wcale nie urzeczywistni? Wyższe uczelnie i tak już stoją na krawędzi chaosu" [Po 1975r. utrzymywano też ten pogląd: "Istnieje opinia, że gdy ktoś przez kilka lat pilnie czyta czasopisma StrażnicaPrzebudźcie się! oraz inną literaturę Świadków Jehowy, to zdobywa nieprzeciętne i szerokie wykształcenie. (…) Czy chciałbyś powiększyć swą wiedzę i zarazem zdobywać wykształcenie o wiele cenniejsze niż to, które może dać jakaś uczelnia? W takim razie czytaj regularnie niniejsze czasopismo oraz pokrewne mu Przebudźcie się!" (Strażnica Rok CV [1984] Nr 2 s.7)]. Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s.11 odwodziła też ŚJ od włączania się w budowanie obecnej rzeczywistości: "Nie zaangażujemy się do odnowy świata, jak gdyby ten system miał trwać bez końca". W 1970r., obiecywano ŚJ, których namawiano do przyjęcia służby pionierskiej (więcej godz. głoszenia), że nie będą musieli "spędzić w niej 40 ani 20 ani nawet 10 lat" ("Służba Królestwa" IV 1970 s.6).

Przy takiej polityce oczekiwania, niektórzy ŚJ byli tak przekonani o końcu w 1975r., że wielu z nich porzucało pracę i podejmowało służbę pionierską, pozostawiając sobie tylko tyle oszczędności, aby starczyło im do połowy lat siedemdziesiątych. Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s.10 tak to, po fakcie (!), zrelacjonowała i zganiła: "Czy Jezus chciał przez to powiedzieć, że powinniśmy tak ułożyć swe sprawy finansowe i zawodowe, aby nam wystarczyło środków tylko do pewnej daty, która naszym zdaniem może wyznaczać koniec? Jeżeli nasz dom wymaga remontu, czy powinniśmy na to machnąć ręką, zakładając, że będziemy go potrzebować jeszcze zaledwie parę miesięcy? Albo jeśli na przykład ktoś w rodzinie potrzebuje specjalnej opieki lekarskiej, czy powiemy: Odłóżmy to, bo już niedługo ten system rzeczy przeminie? Jezus nie doradzał nam takiego rozumowania. (…) Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych przesłankach.". Zaś Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 1 s.14 podała: "Nie znaczy to również, by odłożyć sobie fundusze wystarczające akurat do określonej daty około połowy lat siedemdziesiątych". ŚJ przed 1975r. sprzedawali nawet domy, co pochwaliła wtedy ang. "Służba Królestwa" [Kingdom M1975] Nr 8 s.18 podaje, że najwyższa liczba głosicieli w 1974r. wynosiła 2.021.432, a w 1975r. ochrzczono 295.073 nowych osób (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 8 s.19). Powinno to dać liczbę 2.316.505. Jednak max. stan za 1975r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 2.179.256 osób (j/w. s.18). Widać, że ubyło 137.249 osób, co stanowi 46,5% liczby ochrzczonych w 1975r.

Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 8 s.18 podaje, że najwyższa liczba głosicieli w 1975r. wynosiła 2.179.256, a w 1976r. ochrzczono 196.656 nowych osób (Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 8 s.15). Powinno to dać liczbę 2.375.912. Jednak max. stan za 1976r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 2.248.390 osób (j/w. s.14). Widać, że ubyło 127.522 osoby, co stanowi 64,8% liczby ochrzczonych w 1976r.

Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 8 s.14 podaje, że najwyższa liczba głosicieli w 1976r. wynosiła 2.248.390, a w 1977r. ochrzczono 124.459 nowych osób (Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 8 s.19). Powinno to dać liczbę 2.372.849. Jednak max. stan za 1977r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 2.223.538 osób (j/w. s.18). Widać, że ubyło 149.311 osób, co przewyższa o 19,9% liczbę ochrzczonych w 1977r.

Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 8 s.18 podaje, że najwyższa liczba głosicieli w 1977r. wynosiła 2.223.538, a w 1978r. ochrzczono 95.052 nowe osoby (Strażnica Rok C [1979] Nr 8 s.13). Powinno to dać liczbę 2.315.590. Jednak max. stan za 1978r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 2.182.341 osób (j/w. s.12). Widać, że ubyło 136.249 osób, co przewyższa o 43,3% liczbę ochrzczonych w 1978r.

Strażnica Rok C [1979] Nr 8 s.12 podaje, że najwyższa liczba głosicieli w 1978r. wynosiła 2.182.341, a w 1979r. ochrzczono 113.672 nowe osoby (Strażnica Rok CI [1980] Nr 7 s.21). Powinno to dać liczbę 2.296.013. Jednak max. stan za 1979r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 2.186.075 osób (j/w. s.20). Widać, że ubyło 109.938 osób, co stanowi 96,7% liczby ochrzczonych w 1979r.

Dla porównania w 1974r. ubyło 34.869 osób, a w 1970r. zaledwie 16.875. W w/w zaś pięciu latach, z różnych powodów odeszło, jak widać, 660.269 ewidencjonowanych osób, co stanowi 30% stanu za 1975r.

Nie dziwi to, bo w latach 1949-68 prawie 200.000 osób porzuciło ŚJ (Strażnica Nr 1, 1970 s.10), co stanowi 17,3% stanu głosicieli za 1968r. Patrz też "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.633. [W w/w zestawieniu zauważmy jak spadała ilość chrztów u ŚJ tuż po 1975r. Rekordową ilość ochrzczonych z 1974 i 1975r. (297.872 i 295.073 co dawało przyrosty 13,5% i 9,7% – Strażnice: Rok XCVI [1975] Nr 8 s.19 i Rok XCVII [1976] Nr 8 s.19) powtórzono później dopiero w 1990r. (301.518 – przyrost 6,1%), kiedy to było dwukrotnie więcej ŚJ trudzących się nad pozyskaniem nowych członków. W 1978r. ochrzczono tylko 95.052 osoby, co dawało minusowy przyrost, a raczej ubytek -1,4% (Strażnica Rok C [1979] Nr 8 s.13). Zaś w 1966r., w którym rozpoczęto kampanię "1975r." tylko 58.904 osoby (2,4% przyrostu).]

ŚJ szybko stanęli na nogi i ubytki zniwelowano nowym naborem, któremu obiecano, że "miliony obecnie żyjących nigdy nie umrą" (np. okładka Przebudźcie się! Nr 10, 1989; Strażnica Rok CV [1984] Nr 4 s.14; por. Rok CV [1984] Nr 17 s.15 – "Niektórzy przedstawiciele tego ‚pokolenia’ mogą dożyć nawet do końca bieżącego stulecia. Jednakże dużo przemawia za tym, że ‚koniec’ jest o wiele bliżej!"). Jest to stare odkurzone hasło Rutherforda (patrz rozdz. "Rok 1925"), nawiązujące do kłamstwa szatana z raju: "Na pewno nie umrzecie" Rdz 3:4. Strażnica Rok CVII [1986] Nr 24 s.18 komentowała: "Lojalni słudzy Boży energicznie wkroczyli w lata osiemdziesiąte XX wieku. Pojawienie się niewielkiej liczby odstępców mogło być przyczyną zwolnienia tempa działalności w drugiej połowie poprzedniego dziesięciolecia [efekt 1975r.], kiedy to roczna przeciętna przyrostu w szeregach aktywnych Świadków Jehowy spadła do poziomu poniżej 1 procentu".

Wielu ŚJ, z powodu zawodu 1975r. nadal czuje gorycz, a inni zdążyli poumierać nie doczekawszy raju. Strażnica Rok CVII [1986] Nr 21 s.16, opisując ich odczucia podała: "Szatański świat trwa dłużej niż wielu sądziło. W gruncie rzeczy niektórzy wierni chrześcijanie, spodziewający się oglądać Armagedon i początek nowego systemu za swojego życia, zdążyli poumierać", a "Rocznik Świadków Jehowy 1995" (s.227) wspomniał: "Z rokiem 1975 i jego znaczeniem w urzeczywistnieniu zamierzenia Jehowy wiązano duże oczekiwania. Niektórzy nastawiali się na to, że w tym roku stary system spotka zagłada i nastanie Boży nowy świat. Kiedy te nadzieje się nie ziściły, ten i ów przestał służyć Bogu. Niektórzy stali się odstępcami.". Strażnica Rok CV [1984] Nr 16 s.26 zaś podała: "Oczekiwaliśmy na rok 1975, kiedy miało upłynąć 6000 lat istnienia człowieka. Nurtowało nas pytanie: Czy ta data zapoczątkuje tysiącletnie rządy Chrystusa? Wracając teraz myślą do owego roku uświadamiamy sobie, że słowa Jezusa (…) nie upoważniają nas do wyznaczania chwili nadejścia końca".

Jak wybrnięto z wadliwego obliczenia i na kogo zrzucono winę za 1975r.? Wbrew temu co uczono w cyt. wyżej Strażnicy Nr 16, 1968 s.4 (por. inne poniżej), zaczęto nauczać, że ponieważ nie wiadomo kiedy Bóg stworzył Ewę i w którym roku rozpoczął się Jego odpoczynek po stworzeniu, nie można dokładnie obliczyć czasu nastania Armagedonu. Por. "Według niezawodnej chronologii biblijnej AdamEwa zostali stworzeni w roku 4026 p.n.e." (Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13); "Czy dzień odpoczynku Bożego pokrywa się z czasem, jaki upłynął od stworzenia człowieka? Najwyraźniej tak! Z najbardziej wiarogodnych badań chronologii biblijnej, (…) wynika, że Adam został stworzony w jesieni roku 4026 p.n.e. Jeszcze w tym samym roku mogła być stworzona Ewa i bezpośrednio potem rozpoczął się dzień odpoczynku Bożego. W którym więc roku ma upłynąć pierwszych 6000 lat dnia odpoczynku Bożego? W roku 1975." (Przebudźcie się! Nr 12 z lat 1960-9 s.10); "Czy to znaczy, że dzień odpoczynku Bożego zaczął się w roku 4026 przed naszą erą? Chyba tak. Książka o ‚Życiu wiecznym’ nie podaje, że było inaczej" (Strażnica Nr 1, 1967 s.12).

Zaś Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s.7 po nowemu nauczała: "Oznacza [to] po prostu, że wspomniane czynniki i wynikające z nich ewentualności nie pozwalają nam stanowczo określić, ile czasu upłynęło od stworzenia Adama do stworzenia pierwszej kobiety. Nie wiemy, czy był to okres tak krótki, jak miesiąc lub kilka miesięcy, czy też rok lub jeszcze więcej. Ale bez względu na długość tego okresu, należałoby go odjąć od czasu, który minął po stworzeniu Adama, aby w wyniku się dowiedzieć, od jak dawna trwa Boży siódmy ‚dzień’, Jego wielki dzień odpoczynku. Zatem okoliczność, że skończyło się już sześć tysięcy lat istnienia człowieka, to jedna sprawa, a sześć tysięcy lat trwania siódmego ‚dnia’ stwarzania Bożego to zupełnie inna sprawa. Nie wiemy dokładnie, jak długo trwa ten drugi okres". Podobnie uczyła Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 10 s.14: "od powołania do istnienia Adama upłynął jeszcze pewien czas, a wtedy została stworzona jego żona Ewa. W tym czasie Adam z rozkazu Boga nadawał nazwy zwierzętom. Nie wiemy, czy zajęło mu to tygodnie, miesiące, czy może lata. Stąd też nie możemy dokładnie stwierdzić, kiedy się rozpoczął wielki ‚dzień odpoczynku’ Jehowy ani kiedy się skończy. To samo trzeba powiedzieć o początku tysiącletniego panowania Chrystusa. Biblia nie dostarcza nam żadnych danych, które by umożliwiły ustalenie tej daty…". Porównajmy też dwie przeciwstawne wypowiedzi związane z "odpowiedzialnością" Biblii za w/w dywagacje. Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13 uczyło: "Według niezawodnej chronologii biblijnej Adam i Ewa zostali stworzeni w roku 4026 p.n.e.", a Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s.5 "prostowała": "Ile czasu upłynęło od stworzenia mężczyzny do stworzenia niewiasty? Tego Biblia nie wyjawia".

Wiceprezes Franz, tuż przed IX 1975r., powątpiewał w stworzenie Adama i Ewy w jednym roku, choć nadal uważał, że po jej stworzeniu zaczął się zaraz dzień odpoczynku Bożego. Powiedział on bowiem 2 III 1975r.: "nie wiadomo nam, jak krótki okres dzielił stworzenie Adama od stworzenia Ewy, a właśnie wtedy rozpoczął się trwający siedem tysięcy lat dzień odpoczynku Bożego" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 20 s.20).

Dziwne, że już w 1963r. wg "Całe Pismo jest natchnione…" (s.286-7) wyrażano podobny pogląd, który od 1967 do 1975r. zarzucono! W publikacji tej ‚roztropnie’ uczono: "Czy z tego wynika, że do roku 1963 minęło 5988 lat ‚dnia’, w którym Jehowa ‚odpoczywa od wszelkiego swego dzieła’? (…) Nie, gdyż w chwili stworzenia Adama nie rozpoczął się jeszcze dzień odpoczynku Jehowy. Wydaje się, że po ukształtowaniu Adama Jehowa dalej w tym samym szóstym dniu stwarzał ptaki i inne zwierzęta. Poza tym nakazał Adamowi ponadawać zwierzętom nazwy, co musiało potrwać jakiś czas, i dopiero wtedy stworzył Ewę (…). Aby poznać rzeczywistą długość okresu od rozpoczęcia ‚siódmego dnia’ do (…) [roku 1963], trzeba by było od 5988 lat odjąć czas, jaki upłynął między stworzeniem Adama a końcem ‚szóstego dnia’. Nie należy posługiwać się chronologią biblijną w spekulacjach dotyczących dat, które ciągle są sprawą przyszłości (Mat. 24:36)". Jak widać, ŚJ w miarę zbliżania się 1975r. zmienili pogląd i odrzucili swe własne rady, bo w cyt. publikacjach wyznaczali rok stworzenia Ewy i rozpoczęcia się dnia odpoczynku Boga. Czy dokonana zmiana była potrzebna do szybszego werbowania nowych ŚJ?

Faktem jest przynajmniej jedna manipulacja tekstem ang. Strażnicy [The Watchtower] z 15 VII 1975r., dokonana w tłumaczeniu polskim, które ukazało się w 1977r. Ta pierwsza miała słowa: "Doprawdy, w miarę upływu 1975 roku coraz wyraźniej rzuca się w oczy fakt, że ludzkość bezwzględnie potrzebuje rządów ‚Księcia Pokoju’…" a polska Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 16 s.9, która zamieszczała ten sam art. podała: "w miarę upływu czasu…".

Jeśli chodzi o odpowiedzialność za 1975r., to początkowo zrzucono ją na głosicieli. Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s.9-11 upominała: "Być może niektórzy spośród ludzi służących Bogu układali swe plany życiowe według błędnego poglądu, że coś się zdarzy w oznaczonym dniu lub roku. Mogli z tego powodu odłożyć lub zlekceważyć coś, czym by się w innym wypadku zajęli. Ale sądząc, że chronologia biblijna wyjawia określona datę, nie rozumieli, w czym tkwi sedno (…) Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych przesłankach. Załóżmy jednak, że to ty czytelniku, wiele sobie obiecywałeś po jakiejś dacie i – co godne pochwały – lepiej zdałeś sobie sprawę z powagi chwili oraz z faktu, że ludzie powinni o tym usłyszeć. I powiedzmy, że teraz chwilowo czujesz się nieco zawiedziony; ale czy naprawdę coś na tym straciłeś? Czy rzeczywiście poniosłeś szkodę? Możesz chyba śmiało powiedzieć, iż tylko zyskałeś na tym i odniosłeś korzyść…".

W 1980r., z powodu krytyki, Strażnica Rok CI [1980] Nr 23 s.2-3, zmieniła swe ‚oskarżenie’ za 1975r. i wzięła część odpowiedzialności na siebie i podała: "W naszych czasach podobne gorące pragnienie, samo w sobie godne pochwały, skłoniło chrześcijan do wyznaczania dat oczekiwanego uwolnienia od cierpień i kłopotów dręczących ludzi na całej ziemi. Po ukazaniu się książki Życie wieczne w wolności synów Bożych, w której wspomniano, jak stosowne byłoby pokrywanie się tysiącletnich rządów Chrystusa z siódmym tysiącleciem istnienia człowieka, powstały niemałe nadzieje związane z rokiem 1975. Podkreślano zarówno wtedy, jak i później, że taki rozwój wydarzeń jest możliwy. Niestety jednak równolegle z tą ostrożną informacją szerzyły się też inne wypowiedzi, które dawały do zrozumienia, iż spełnienie nadziei co do owego roku było nie tylko możliwe, ale wręcz prawdopodobne. Szkoda, że owe późniejsze sformułowanie jakby przesłoniły tamte ostrożne słowa i u wielu spotęgowały uprzednio rozbudzony nastrój oczekiwania. W Strażnicy nr 10/XCVIII [1977] wyjaśniono, że nierozsądne byłoby kierowanie uwagi na wybrana datę. Czytamy tam między innymi: ‚Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony…’ (…) Określenie ‚ktoś’ zamieszczone w Strażnicy [obszerny cyt. powyżej] dotyczy wszystkich zawiedzionych Świadków Jehowy, nie wyłączając osób, które miały coś wspólnego z rozgłaszaniem informacji pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową datą". Po tym zadano pytanie: "Czy Strażnica nr 10/XCVIII starała się obciążyć odpowiedzialnością za żywienie wygórowanych nadziei wyłącznie swych czytelników? Objaśnij to szerzej".

W 1995r. przypomniano ŚJ 1975r. Przebudźcie się! Nr 7, 1995 s.9 krótko wspomina: "Potem wielu Świadków mniemało, że wydarzenia związane z początkiem Tysiącletniego Panowania Chrystusa nastąpią w roku 1975. Ich oczekiwania wynikały ze zrozumienia, iż zacznie się wtedy siódme tysiąclecie w dziejach człowieka". Książka "Świadkowie Jehowy głosiciele…", aż w dwóch miejscach (s.104, 633) omawia te zagadnienie. Nie wnosi ona jednak nic nowego, prócz tego, że po 1975r. było wielu ŚJ ‚rozgniewanych’ na Strażnicę: "Wielu doznało zawodu również w roku 1975, gdy nie spełniły się ich nadzieje związane z nastaniem Millennium. W rezultacie część osób opuściła organizację. Inni próbowali podkopać wiarę współwyznawców i musieli zostać wykluczeni. Przyczyną niewątpliwie mogło być rozczarowanie, ale niekiedy chodziło o coś więcej. (…) Pewne jednostki nie poprzestały jednak na pójściu swoją drogą; zajadle przeciwstawiały się organizacji, do której przedtem należały, i zaczęły szerzyć swe poglądy za pomocą prasy i telewizji. Niemniej takich osób było stosunkowo niewiele" (s.633).

Dziwi przypominanie ostatnio tych wydarzeń. Czy nie wynika to z tego, że nowi ŚJ dowiadywali się o tych rzeczach z publikacji krytykujących Strażnicę?

O latach 1972, 1974 i 1976 patrz rozdz. "Armagedon Świadków Jehowy".

Aneks 1. Ponieważ wielu ŚJ przeczy temu, że tekst "Służby Królestwa" Nr 7, 1975 s.12 mówi o "końcu" w 1975r., przytaczam go wraz z moim komentarzem: "Pilnie zajęci pracą na niwie Jehowy ani się nie spostrzegliśmy, jak nadszedł ostatni miesiąc roku służbowego. Jakimi wynikami zamkniemy ten rok? Co nam przyniesie przyszłość? Dużo będzie zależeć od tego, jak wykorzystujemy te ostatnie dni ‚roku dobrej woli ze strony Jehowy’. Wiedząc, że po jego zakończeniu niechybnie nastąpi ‚dzień pomsty ze strony naszego Boga’, nie ustawajmy w popieraniu dzieła świadczenia, dopóki sobie tego życzy Jehowa Bóg".

Chociaż rzeczywiście słowa o "roku dobrej woli…" są cytatem z Iz 61:2 to jednak ŚJ zamieszczają je w tle "ostatniego miesiąca roku służbowego". Biuletyn z tym tekstem chyba nie przez przypadek ukazał się w 1975r. i na dodatek przed jesienią, łącząc powyższe zdania. Mowa jest o "ostatnich dniach" tego "roku dobrej woli…", który wg ŚJ rozpoczął się w 1919r. (Strażnica Nr 11, 1992 s.16) i miał potrwać maksymalnie przez okres jednego pokolenia (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 10 s.4-5), co również nie wyklucza 1975r. jako kończącego ten czas. Tekst ten mówi o "dniu pomsty", który ma nastąpić po ostatnich dniach "roku dobrej woli…”. Takie rozumienie tego tekstu otrzymałem od byłych ŚJ, którzy tą interpretację przejęli od swych przełożonych będąc ŚJ przed 1975r.

Aneks 2. ŚJ uczą (nie wiadomo na jakiej podst.), że każdy dzień stwarzania świata z Rdz 1:3-31 to okres 7000 lat (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 3 s.27). Z tego powodu uważają, że szczęśliwe 1000-lecie, które wkrótce (po Armagedonie) zacznie się, będzie (po 6000 lat istnienia ludzkości) dopełnieniem do 7000 lat ostatniego dnia stwarzania tzn. dnia odpoczynku Bożego.

Oto zmieniający się rok stworzenia Adama i Ewy oraz ich grzechu w historii nauki ŚJ.

1) Stworzenia Adama jesień 4129r. przed Chr. ("Nadszedł Czas" s.55). Oddzielano czasowo stworzenie Adama i Ewy: "Jak stworzenie Adama miało miejsce przy końcu Szóstego Dnia, tak stworzenie Ewy było dokonane na początku Siódmego Dnia Stworzenia, czyli Epoki, która ma się ku końcowi" ("Stworzenie czyli historia biblijna w obrazach" s.9). Uczono: "Jasno więc jest obecnie zrozumiałe, że z rokiem 1872 kończy się 6000 lat od stworzenia, a z Rokiem Pańskim 1873 rozpoczyna się 7 tysiąc lat…" ("Nadszedł Czas" s.55). Grzech Adama 4127r. przed Chr. ("Dokonana Tajemnica" s.68 por. "Stworzenie" s.61-2)

2) Stworzenie Adama 4028r. przed Chr. ("Prawda was wyswobodzi" s.136-42). Uczono: "Od stworzenia Adama do końca Roku Pańskiego 1943 jest – 5971 lat " (jw. s.142) tzn. 6000 lat minie w 1972r. (por. Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 8 s.3).

3) Stworzenia Adama 4025r. przed Chr., a w 1976r. minie 6000 lat istnienia człowieka ("Nowe niebiosa…" s.378; Strażnica Nr 14, 1960 s.11; por. ang. Strażnica [The Watchtower] 1.II.1955). Grzech Adama ok.4025r. przed Chr. ("Upewniajcie się…" s.54).

4) Stworzenie Adama i Ewy 4026r. przed Chr., zaraz rozpoczął się dzień odpoczynku Boga, 6000 lat minie w 1975r. (Strażnica Nr 16, 1968 s.4; Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13). Grzech Adama ok.4026r. (Strażnica Rok XCII [1971] Nr 3 s.9).

5) Stworzenie Adama jesienią 4026r. przed Chr. Stworzenie Ewy i rozpoczęcie odpoczynku Boga nie wiadomo kiedy (teksty powyżej por. Przebudźcie się! Nr 9, 1998 s.20).

Tt 3:9: "Unikaj natomiast głupich dociekań, rodowodów, sporów i kłótni o Prawo Mojżeszowe! Są bowiem bezużyteczne i puste".

Nie warto poświęcać uwagi chronologii ŚJ, bo sami przyznają oni, że pomylili się kiedyś w swych wyliczeniach o nieistniejące 100 lat. Błąd ten ciągnął się od początku ich istnienia aż do 1943r. (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s.16-przypis). W "Świadkowie Jehowy głosiciele…" (s.632-3) piszą o pomyłce "o przeszło cały wiek". W innym "ważnym" obliczeniu, ŚJ podobno "opatrznościowo", umieścili swego czasu między 1r. przed Chr., a 1r. po Chr. rok zerowy, który nie istnieje ("Wspaniały finał…" s.105).

ŚJ na dwa sposoby usprawiedliwiali swe obliczenia:

"Nowe niebiosa…" (s.41) uczą: "Według interpretacji Bożej, a nie według interpretacji ludzkiej siódmy dzień odpoczynku obejmuje zatem siedem tysięcy lat".

Russell pisał: "Chociaż w Biblii nie znajdujemy wyraźnego oświadczenia względem tego (…) jednak uświęcona tradycja nie jest bez logicznej podstawy" ("Nadszedł Czas" s.41).

Read More →

52.1. W 1929r., "z funduszy zebranych specjalnie na ten cel", członkowie Towarzystwa Strażnica, zakupili dla chorego na płuca Rutherforda parcelę pod budowę letniego domu w Kalifornii, w San Diego. Postawiono tam tzw. "Dom Książąt" (hebr. Beth-Sarim). Sporządzony z tej okazji akt notarialny (dot. domu) "przelewał prawa własności na J.F.Rutherforda, a potem na Towarzystwo Strażnica". Beth-Sarim wybudowano też "w tym celu, by dać namacalny dowód, że żyją dziś na ziemi ludzie, którzy bezgranicznie wierzą w Boga i Chrystusa Jezusa oraz Jego Królestwo, jak również są przekonani, że Pan wkrótce wskrzesi na ziemi wiernych mężów z czasów starożytnych i powierzy im widzialne sprawy ziemskie." ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.76 por. s.89, gdzie też podano, że sam Rutherford nadał temu domowi nazwę Beth-Sarim). W 1947r. wyjaśniono, że Dom Książąt, który później w 1948r. sprzedano, "Całkowicie spełnił swą rolę i teraz służy tylko jako obiekt pamiątkowy, którego utrzymanie jest dość kosztowne; nasza wiara w powrót mężów z dawnych czasów, których Król Chrystus Jezus ustanowi książętami na CAŁEJ ziemi (a nie tylko w Kalifornii), opiera się nie na domu Bet-Sarim, lecz na obietnicach ze Słowa Bożego" (j/w. s.76).

W wyd. w 1995r. historii ŚJ, cyt. powyżej ("Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego"), tylko tyle napisano o tej luksusowej budowli, przedstawiając też jej fotografię. Wspomniano też, że pewne informacje (np. treść aktu notarialnego) podawał ang. "Złoty Wiek" [The Golden Age] z 19 III 1930r. (pol. z 15 IV 1931r. s.118-9). Ponieważ istotne fakty z tego "Złotego Wieku" przemilczano, a dot. one ceny zakupu Beth-Sarim przez Rutherforda, Królestwa Bożego i sprawdzania tożsamości świętych ST, którzy mieli w nim zamieszkać, przywołajmy tę publikację. Autorem art. pt. "Prawda odnośnie domu w San-Diego" był R.J.Martin, nadzorca drukarni w Brooklynie. Pisał on, cyt. akt notarialny: "Robert J.Martin (…) gwarantuje niniejszym kupno okazyjne i sprzedaje za sumę 10 (dziesięciu) dolarów Józefowi F.Rutherfordowi (…) na czas jego życia, a następnie na rzecz Strażnicy Towarzystwa Biblijnego i Broszur (…) posiadłość w Kensington Heights, powiatu San-Diego w Kalifornii (…). Zarówno cedent jak i ten, który tę posiadłość przejął, wierzą niezłomnie w świadectwo Biblii, będącej Słowem Jehowy Boga. Poznawają oni też dowody rozpoczynającego się obecnie ustanowienia Królestwa Bożego dla błogosławienia ludziom na ziemi i są przekonani, że panująca moc i autorytet tego Królestwa są dla ludzi niewidzialne, że jednak mieć będą na ziemi swoich zastępców, którzy pod naczelnym kierownictwem niewidzialnego Władcy Chrystusa kierować będą sprawami ziemi, że pomiędzy tymi wiernymi reprezentantami i widzialnymi regentami będą następujący mężowie: Dawid (były król izraelski), Giedeon, Borak, Samson, Jefta, Józef (były wielkorządca Egiptu), Samuel (prorok) i inni wierni mężowie, o których Biblia chwalebnie wspomina w liście do Żydów w rozdziale 11. Stan rzeczy jest więc ten, że Strażnica (…) ma zarządzać tą posiadłością do czasu, aż niektórzy lub wszyscy ci wyżej wspomniani mężowie staną się widzialnymi przedstawicielami Królestwa Bożego na ziemi; wtedy oni tę posiadłość mają objąć w posiadanie i uczynić z niej użytek, aby się ona najlepiej przysłużyła tej pracy, która przez nich będzie wykonywana. Posesja została nabyta i dom na niej wybudowany pod kierownictwem wspomnianego Józefa F.Rutherforda. Poświęcona ona została Jehowie Bogu i Jego Królowi Chrystusowi prawowitemu Władcy ziemi, w tym wyraźnym celu, ażeby używana została tylko przez takich, którzy są sługami Jehowy. Przeto w akcie tym poczyniona jest wzmianka, że posiadłość ta na zawsze ma służyć temu celowi i że żadne hipoteki lub inne długi na niej nie mogą ciążyć. Dalej jest powiedziane, że rzeczonemu Józefowi F.Rutherfordowi przysługuje prawo za życia swego postanowić kontraktowo lub na mocy aktu, że jakiekolwiek inne osoby, utrzymujące stosunki ze Strażnicą (…) będą miały prawo mieszkania na powyższej posiadłości, dopóki Dawid lub inni mężowie, o których wspomina list do Żydów w 11 rozdziale, nie przejmą w posiadanie tej własności, która poświęcona jest Jehowie Bogu i na zawsze służyć ma Jego Królestwu. Ktokolwiekby rościł prawo do powyższej nieruchomości ma wpierw wylegitymować się przed urzędnikami wspomnianego Towarzystwa, że jest jedną z osób wymienionych w zacytowanym liście apostoła Pawła do Żydów, zgodnie z orzeczeniem niniejszego kontraktu".

Jak widać, nie choroba prezesa była głównym powodem zakupu "pałacyku", lecz chybione wyznaczenie powrotu świętych ST. Ciekawe też, że ŚJ czuli się upoważnieni do sprzedaży tego, co wcześniej poświęcili Jehowie.

O słuszności przygotowania "Domu Książąt" i oczekiwań z nim związanych upewniała ŚJ wyd. od 1921 do 1929r. (do 1930 wg Strażnicy Rok C [1979] Nr 5 s.5) "Harfa Boża", która ogłaszała, że Abraham, Izaak itd. "będą z powrotem przy życiu na ziemi za kilka lat" (s.352) por. "Pożądany rząd" s.30 (cyt. to samo zdanie).

Ciekawe, że wyd. w 1924r. broszura "Pożądany rząd" (s.30-1) zapowiadała, że święci ST zamieszkają w Jerozolimie a nie w San Diego (patrz rozdz. "Rok 1925"). Czyżby w Kalifornii miało im być wygodniej niż w Palestynie?

Zmartwychwstanie świętych ST jako motyw dla wybudowania "Domu Książąt" przedstawiają też wyd. po ang. książki Rutherforda: The New World (Nowy Świat) 1942 s.104, którą cyt. "Kryzys sumienia" R.Franza (rozdz. ‚Wyjaśnienia i szantaż’) oraz Salvation (Zbawienie) 1939 (s.311), w której dodatkowo napisano: "było rzeczą dobrą i miłą w oczach Boga, że wspomniany dom zbudowany został na świadectwo dla imienia Jehowy (…) on ciągle stoi jako świadectwo dla imienia Jehowy".

Patrz też "Świadkowie Jehowy bez retuszu" G.Fels, rozdz. ‚Pałac proroków’; "Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy" C.Podolski rozdz. ‚Wylegitymować Dawida czyli <Dom Książąt>’.

Read More →

51.1. W 1918r., po tym jak nie nastąpił oczekiwany przez zwolenników Rutherforda "koniec świata", zaczął on organizować tzw. "kampanię o miliony" ("Wspaniały finał…" s.120; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.163). Ściśle z nią związane było wyd. w 1920r. głośnej publikacji pt. "Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!". Strażnica Nr 21, 1993 s.11 tak ją wspomina: "Co więcej, szeroko rozpowszechniona broszura Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie umrą! przedstawiała pogląd, że w roku 1925 zaczną się spełniać zamierzenia Boże co do przywrócenia raju na ziemi i wskrzeszenia wiernych sług Bożych z dawnych czasów. Wydawało się, że wytrwałość pomazańców niebawem zostanie nagrodzona". Broszura ta, rzeczywiście stanowczym tonem obiecywała: "Jak dotąd wskazaliśmy, cykl wielkiego lata miłościwego powinien się zacząć w 1925-ym roku. O tym czasie ziemska postać tego królestwa zostanie rozpoznana" (s.60), "Możemy przeto z ufnością oczekiwać, że rok 1925-y zaznaczy się powrotem Abrahama, Izaaka, Jakuba i wiernych proroków Starego Zakonu, a mianowicie tych których Apostoł wymienia w jedenastym rozdziale listu do Żydów – do stanu ludzkiej doskonałości" (s.60-1). Mieli oni być wtedy "uczynieni widzialnymi, legalnymi przedstawicielami nowego porządku rzeczy na świecie" (s.60). Rutherford sprecyzował to też dokładniej: "Pełne 1924 lata okresu ery Chrystusowej skończą się 31 Grudnia R.P. 1924, a dodając jeszcze 3/4 roku, otrzymamy 1 październik 1925 R.P., o którym to czasie należy się spodziewać, że Abraham obejmie w posiadanie swoje dziedzictwo" (s.72). Pisał on też, że doprowadziło go do tego "proste obliczenie" (s.59). Dziś, dzień 1 IV kojarzy się nam z "prima aprilisem", jednak Rutherford mówił serio: "około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych" (s.76). Prócz zmartwychwstania w 1925r. miało zakończyć się umieranie, dla tych którzy nie będą grzeszyć. Obiecywano: "Opierając się tedy na argumentach powyżej wyłuszczonych (…), oraz że rok 1925-ty zaznacza się zmartwychwstaniem wiernych i zasłużonych mężów starożytności i początkiem odbudowy, słusznem będzie mniemać, że miliony ludzi z żyjących teraz [tzn.w 1920r., w roku wyd. tej publikacji] na świecie będą jeszcze znajdować się na świecie w roku 1925-tym. A wtenczas, opierając się na obietnicach wymienionych w Słowie Bożym, musimy przejść do stanowczegoniezaprzeczalnego wniosku, że miliony z żyjących teraz na świecie ludzi nigdy nie umrą" (s.65); por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.78. W wyd. w 1921r. "Harfie Bożej" Rutherford ogłaszał też, że stary świat "całkiem przeminie w kilku

Następnych latach" (s.345) i Abraham, Izaak itd. "będą z powrotem przy życiu na ziemi za kilka lat" (s.352), co też pewnie miało wskazywać na 1925r. Broszura "Pożądany rząd" (s.30-1) zapowiadała: "W świetle Pisma Świętego możemy się racjonalnie spodziewać, że Jerozolima będzie stolicą świata z doskonałymi i wiernymi ludźmi, a mianowicie z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, Dawidem, Danielem i innymi, którym będą powierzone rządy ziemi; niektórzy z tych wiernych ludzi jako władcy będą umieszczeni w głównych częściach ziemi (…). Możemy się spodziewać, że za pomocą wielkich, udoskonalonych i urządzonych w wielu miejscach stacyj radiograficznych Abraham będzie kierował z Góry Synaj sprawami całej ziemi" (w 1929r. "przeniesiono" stolicę do San Diego – patrz rozdz. "<Beth-Sarim> J.F.Rutherforda").

Czego jeszcze oczekiwano z nastaniem 1925r.? "Dokonana Tajemnica" zapowiadała: "wszystkie fazy upadku Babilonu nie prędzej się dokonają, aż upłynie dziesięć i pół roku od jesieni 1914r." (s.213), "Niech będzie co chce, ale widocznem jest, że założenie Królestwa w Palestynie prawdopodobnie nastąpi w roku 1925, w dziesięć lat później, aniżeli obliczaliśmy początkowo" (s.151), a Strażnica Nr 21, 1991 s.26, drukująca wspomnienia jednego ze ŚJ podaje: "W 1924 roku dorośli często rozmawiali o roku 1925. Byliśmy kiedyś u pewnej rodziny Badaczy Pisma Świętego. Jeden z braci zapytał: ‚Jeśli Pan nas zabierze, co się stanie z naszymi dziećmi?’ Matka, jak zawsze pozytywnie usposobiona, odparła: ‚Pan będzie wiedział, jak się o nie zatroszczyć’. Temat ten mnie zelektryzował. Co to wszystko znaczy?". Przebudźcie się! Nr 7, 1995 s.9 choć nic nie dodaje, to jednak z niesmakiem wspomina: "Badacze Pisma Świętego, od 1931 roku znani jako Świadkowie Jehowy, czekali też na rok 1925, który ich zdaniem miał przynieść spełnienie cudownych proroctw biblijnych. Snuli przypuszczenia, iż rozpocznie się wtedy ziemskie zmartwychwstanie, w wyniku którego powrócą do życia wierni mężowie z dawnych czasów, tacy jak Abraham, Dawid i Daniel". Ang. książka "Droga do raju" (The Way to Paradise 1924 s.228-9) podaje zaś jakie zadanie ich czeka: "Dzwonisz wtedy do książąt w Jeruzalem, przedstawiasz im swoją sprawę i prosisz aby twój ojciec i matka mogli być wzbudzeni". Podobnych rzeczy oczekiwali zwolennicy Rutherforda w Polsce: "W całym kraju część braci służyła Bogu przede wszystkim ze względu na nagrodę w niebie, którą według swego przekonania mieli otrzymać najpóźniej w roku 1925." ("Rocznik Świadków Jehowy 1994" s.188). Strażnica Rok CV [1984] Nr 16 s.24-5 do oczekiwanych obietnic dodała też szczęśliwe 1000-lecie: "Słudzy Jehowy wiązali też pewne nadzieje z rokiem 1925. Uważano, że kiedy w owym roku skończy się cykl jubileuszy (70 x 50 lat), licząc od wejścia Izraelitów do Ziemi Obiecanej, rozpocznie się wielki pozaobrazowy Jubileusz, czyli tysiącletnie królowanie Chrystusa Jezusa. Wszakże sprawy potoczyły się inaczej".

Właśnie, jak potoczyły się inaczej sprawy? Strażnica Nr 21, 1991 s.26 podaje: "Rok 1925 nadszedł i minął, lecz nic się nie zdarzyło", a Strażnica Nr 21, 1993 s.12 wspomina: "Rok 1925 już niemal upłynął, a koniec jeszcze nie nadszedł! Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Badacze Pisma Świętego pełnili służbę z myślą o konkretnej dacie – najpierw o roku 1914, a potem o 1925. Teraz zrozumieli, że muszą trwać w służbie tak długo, jak długo będzie sobie tego życzył Jehowa". Najbardziej zgorzkniałym z oczekujących na 1925r. był Rutherford. Strażnica Rok CVI [1985] Nr 14 s.24 przytacza jego słowa: "W nawiązaniu do swych chybionych wypowiedzi, dotyczących roku 1925, przyznał pewnego razu wobec wszystkich w Betel: ‚Cóż, ośmieszyłem się’". Podobnie relacjonuje to wydarzenie Strażnica Nr 23, 1993 s.18: "Na przykład pewnego razu wypowiedział kilka dogmatycznych twierdzeń o tym, czego chrześcijanie mogą się spodziewać w roku 1925. Kiedy jego oczekiwania nie potwierdziły się, pokornie przyznał wobec bruklińskiej rodziny Betel, że się ośmieszył". Opuściło go też wielu zwolenników. Książka "Świadkowie Jehowy głosiciele…" (s.78) wspomina: "Rok 1925 nadszedł i minął. Niektórzy porzucili swą nadzieję" (por. s.633). Cóż, wcześniej wraz z Rutherfordem byli oni pewni roku 1925, bo przecież ang. Strażnica [The Watch Tower] 15 VII 1924 s.211 ich zapewniała: "Rok 1925 jest datą wyraźnie zaznaczoną w Piśmie Św., wyraźniej niż 1914".

Przyznajmy, że Rutherford był "zapobiegliwy", bo już w III 1925r. zaczął nauczać o tym, że w 1914r. wybuchła w niebie wojna między Jezusem i szatanem, i ich aniołami [Ap 12:7]. "Wcześniej sądzono, że 12 rozdział Objawienia opisuje wojnę pomiędzy Rzymem pogańskim i Rzymem papieskim…" (Strażnica Nr 10, 1995 s.21). Widać więc, że Rutherford dał swym zwolennikom w 1925r. "wojnę w niebie", zamiast obiecanego "pokoju na ziemi". Prócz tego od III 1925r. zaczął nauczać, że w 1914r. nastąpiło niewidzialne narodzenie Królestwa Bożego w niebie (Strażnice: Nr 17, 1989 s.18; Nr 19, 1997 s.22) i ponowne wylanie Ducha Św. na ŚJ (Strażnica Rok CII [1981] Nr 13 s.26-7). Były to jak widać, w miejsce widzialnego królestwa na ziemi, niewidzialne i niesprawdzalne dla ŚJ nowe wydarzenia, które wyratowały Rutherforda z opresji.

Oczekiwania związane z 1925r. opisuje też wyd. w 1995r. książka "Świadkowie Jehowy głosiciele…" (s.78, 163, 259, 632-3). Nie wnosi ona jednak nic nowego, prócz tego, że przedstawia nieprawdę o tym, że "wiele osób" (s.632), a nie wszyscy zwolennicy Rutherforda wierzyli w obietnice 1925r. Podsumowuje ona też ten temat stwierdzeniem: "Chociaż oczekiwania te były błędne, gorliwie opowiadano o nich innym ludziom" (s.632). Por. "Pilnie zważaj…" s.303-4.

Wydaje się, że wg Rutherforda, powodem tego, że nie zmartwychwstali prorocy było to, że nie było przygotowane lokum, w którym mieli oni zamieszkać. Dlatego postanowiono wybudować "Dom Książąt", o którym mowa jest jednak w rozdz.

Następnym. A co ze sławną broszurą Rutherforda? Otóż ponieważ przed 1925r. nie rozprowadzono wszystkich ang. egz. broszury "Miliony ludzi…", a chciano je rozsprzedać, to po tej dacie w niektórych miejscach występowania w niej roku 1925 nadrukowano na nim ang. słowo soon (wkrótce). Tym samym stała się ona uniwersalna i przydatna jako częściowe "uzasadnienie" dla postawienia "Domu Książąt". Patrz też Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 3 s.10, która wymienia tylko 1925r., w którym ‚coś’ się miało wydarzyć. O roku 1925 mówi też "Złoty Wiek" Nr 16, 1925 s.243-4.

Read More →

50.1. Kiedy minął 1914r. i ‚koniec’ nie nadszedł, ŚJ nie tak szybko dołączyli do tej daty słowa z Mt 24:34 ("Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie") czy Ps 90:10 ("Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt"). Najpierw próbowano inaczej korygować błąd 1914r. Pojawiły się więc lata: 1915, 1918 i 1925. Skąd się one wzięły?

Początkowo, jako datę służącą do wyliczenia 1914r., Russell przyjmował rok 606 przed Chr. ("Wspaniały finał…" s.105-ramka), a nie jak dziś 607. Pozwoliło mu to po zakończeniu 1914r. na wprowadzenie poprawki i oświadczenie, że "Czasy pogan udowadniają, że obecne rządy muszą być obalone z końcem R.P. 1915, a równoległość powyższa wykazuje, że okres ten dokładnie odpowiada R.P. 70, w którym to roku nastąpił kompletny upadek państwa żydowskiego" ("Nadszedł Czas" s.271). Pisał on też: "Walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego (Obj 16:14) która zakończy się R.P. 1915, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy" (j/w. s.106 por. "Stworzenie czyli historia biblijna w obrazach" s.50). Wcześniej bowiem Russell i jego zwolennicy spekulowali o istnieniu "roku zerowego", który umiejscawiali między 1r. przed Ch., a 1r. po Chr. ("Wspaniały finał…" s.105-ramka). Później, eliminacja "roku zerowego", który nie istnieje, zmusiła ich do przeproszenia 1914r. i wprowadzenie 607r. przed Chr.

Książka "Świadkowie Jehowy głosiciele…" też wspomina 1915r.: "Dalsze poszukiwania równoległych okresów doprowadziły do twierdzenia, że zniszczenie Jeruzalem w roku 70 n.e. (…) może wskazywać na rok 1915 (…) jako kulminację anarchistycznego przewrotu, do którego – jak sądzono – Bóg dopuści, by położyć kres instytucjom tego świata" (s.632-przypis), "W roku 1914 i 1915 ci namaszczeni duchem chrześcijanie z utęsknieniem oczekiwali urzeczywistnienia się swej nadziei niebiańskiej" (s.211).

I co nastąpiło? "Minął październik 1914 roku, a C.T. Russell i jego współtowarzysze ciągle jeszcze przebywali na ziemi. Potem minął również październik roku 1915" (j/w. s.62).

Następna data ‚końca’ (1918) była znów "udokumentowana" obliczeniami. Ciekawostką jest prosty sposób jaki zaproponowano na zamianę roku 1914 na 1918: "Przejrzyj ponownie (…) w Wykładach Pisma Św. tom II ["Nadszedł Czas"] str. 276 i 277; zamień 37 na 40, 70 na 73 i 1914 na 1918 i wierzymy, że to jest akuratnem i wypełni się w ‚wielkiej mocy i chwale’" ("Dokonana Tajemnica" s.69-70). Pisano też: "w świetle powyższych pism okazuje się, że na rok 1918, na wiosnę sprowadzi ucisk większy aniżeli ten, jaki był w jesieni roku 1914 (j/w. s.69). "Dokonana Tajemnica" (s.152) tak zrelacjonowała myśli Russella: "Wobec tego, że R.P. 73 był świadkiem kompletnego obalenia nominalnego naturalnego Izraela w Palestynie więc w równorzędnym roku 1918 powinniśmy się spodziewać kompletnego obalenia nominalnego duchowego Izraela, czyli upadku Babilonu" [Russellowi chodziło o zdobycie przez Rzymian ostatniej żydowskiej twierdzy Masady w 73r., a nie jak uczył wcześniej Jerozolimy w 70r. (por. powyżej i "Dokonana Tajemnica" s.68-70). Zyskał więc kilka lat dla siebie, które mu się jednak nie przydały bo zm. w 1916r.]. Dalej "Dokonana Tajemnica" uczyła: "Przypuszczamy, że ‚trzęsienie ziemi’ zajdzie wcześnie w roku 1918, a ‚ogień’ przyjdzie w odpowiedni sposób" (s.214), "Jasnem jest, że godzina bólów Nominalnego Syonu przypada na Wielkanoc 1918r. (…) W tym czasie można na pewno sądzić, że upadli aniołowie zaatakują umysły wielu osób z nominalnego kościoła, doprowadzą ich do bardzo niemądrego postępowania i sprawią, że osoby te zginą z rąk zbuntowanych mas ludowych, które następnie czeka taki sam los. Obecna wielka wojna światowa jest niewątpliwie dziełem tych złych duchów…" (s.151); por. s.70 (bóle na nominalny kościół i czas wielkiego ucisku), "Nasze zatem przedstawienie jest, że uwielbienie Maluczkiego Stadka nastąpi na wiosnę 1918 roku…" (s.72). Po takich zapewnieniach, nie dziwią słowa: "Bracia wiele się spodziewali po roku 1918. Niektórzy byli pewni, że nadejdzie koniec ich ziemskiej wędrówki i nieraz dawali wyraz tej nadziei wobec przyjaciół i znajomych. Na przykład siostra Schünke z Barmen wyjaśniła swym współpracowniczkom, że jeśli któregoś dnia nie przyjdzie do pracy, będzie to oznaczało, że została ‚zabrana’. Tak samo jak w roku 1914, gdy te nadzieje się nie spełniły, niektórzy się rozczarowali i odpadli" ("Działalność świadków Jehowy w Niemczech…" s.9).

A co z Armagedonem? "Życie wieczne w wolności…" (s.229-30) mówi: "Podczas I wojny światowej oddani Bogu badacze Biblii byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu. Toteż zawieszenie broni i koniec wojny w listopadzie 1918r. były dla nich niemałym zaskoczeniem!". Por. Strażnica Nr 20, 1990 s.19.

Książka "Świadkowie Jehowy głosiciele…" (s.211), chyba ze wstydem mówi, że zamiast zabrania do nieba, nastąpiło zabranie Rutherforda do więzienia: "Wkrótce potem członków zarządu Towarzystwa aresztowano, a 21 czerwca 1918 roku skazano na 20 lat więzienia. Głoszenie dobrej nowiny niemal ustało. Czyżby nadszedł już czas na zjednoczenie z Panem w chwale niebiańskiej? Kilka miesięcy później skończyła się wojna. Następnego roku przedstawicieli Towarzystwa zwolniono. W dalszym ciągu pozostawali w ciele. Ich oczekiwania się nie spełniły…" (por. s.245).

Ciekawe, że ŚJ przedstawiali dwa różne pokrętne komentarze dot. tych samych wersetów biblijnych (Ez 24:25-26 i 31:15). Oba dot. 1918r. i przedstawione były w różnym czasie (przed i po 1918r.).

1) "Księga prorocka Ezechiela" (wyd. tuż po 1917r.): "A w roku 1918, kiedy Bóg niszczy ogół kościołów i zabija miliony członków kościelnych, ci co uciekają przed zniszczeniem, przychodzą do dzieł Pastora Russella aby nauczyć się znaczenia upadku >chrześcijaństwa<" (s.157). "W roku 1918, kiedy Chrześcijaństwo, jako system zanikać będzie (grób) a tworzyć się będą w miejsce jego republiki rewolucyjne, Bóg sprowadzi lament" (s.192).

2) "Dokonana Tajemnica" (ed. 1923) zawierająca powyższy komentarz do Księgi Ezechiela: "A po roku 1918, kiedy Bóg zaczyna niszczyć ogół kościołów…" (s.557). "Po roku 1918, kiedy Chrześcijaństwo, jako system zanikać będzie (grób)…" (s.593).

A jak zreinterpretowano 1918r.? W 1922r., aby pokazać ŚJ, że się coś zdarzyło, ogłoszono, że w 1918r. Chrystus przyszedł niewidzialnie na inspekcję ziemi i odrzucił chrześcijaństwo (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 19 s.12; por. "Wspaniały finał…" s.32). [Wcześniej uczono o tej inspekcji w 1878r. (Strażnica Nr 4, 1967 s.8).] W 1927r. dodano, że od 1918r. zaczęło się niewidzialne zmartwychwstanie zmarłych ŚJ należących do 144 tys. ("Od raju utraconego…" s.192). [Wcześniej uczono o zmartwychwstaniu od 1878r. ("Dokonana Tajemnica" s.72; "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.632).]

Jak widać, w miejsce niewypełnionego proroctwa, wymyślono dwa "przerabiane" już wydarzenia, które z racji ich niewidzialności okazały się dla ŚJ niesprawdzalne. Przyszła też kolej na 1925r.

Read More →

WYLICZENIE I OCZEKIWANIA ROKU 1914

49.1. U ŚJ są dwie szkoły, jeśli chodzi o ustosunkowanie się do dawnych zapowiedzi końca świata wygłaszanych przez Strażnicę. Jedni zaprzeczają, twierdząc że takowych proroctw z ich strony nie było, i mówią, że wygłaszali je ludzie z innych wyznań. Drudzy z całą otwartością przyznają się do chybionych zapowiedzi, ale nie potrafią omówić tych zagadnień. Pierwsi powołują się na Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.22, które pouczało: "w przeszłości pewni ludzie przepowiadali koniec świata podając nawet dokładne daty. Niektórzy zbierali wokół siebie grupki ludzi i uciekali w góry lub zamykali się w swych domach oczekując na koniec świata. Nic się jednak nie działo, ‚koniec’ nie nastąpił. Ludzie ci okazali się fałszywymi prorokami. (…) Poza tym ludzie ci nie znali prawdy Bożej ani nie mieli dowodów na to, że są kierowani przez Boga i że Bóg się nimi posługuje. A jak jest obecnie? Dzisiaj posiadamy potrzebne dowody i to wszystkie. Dowodów tych nie da się obalić. Obok świadectwa chronologii biblijnej wystąpiły obecnie wszystkie z licznych wydarzeń tworzących wielki znak dni ostatnich".

Druga szkoła pamięta pewnie słowa Strażnicy Rok CVII [1986] Nr 15 s.14, która przypomina: "niektórzy przeciwnicy zarzucają, że Świadkowie Jehowy są fałszywymi prorokami. Twierdzą iż wyznaczono daty, ale nic się nie wydarzyło. (…) Lud Jehowy istotnie musiał od czasu do czasu rewidować swoje oczekiwania. Wskutek gorliwości spodziewaliśmy się, że nowy system nastanie wcześniej niż Jehowa to zamierzył…". Por. Przebudźcie się! Nr 4, 1993 s.4 ("Pilnie wyczekując drugiego przyjścia Jezusa Świadkowie Jehowy podawali przypuszczalne daty, które później okazały się błędne. Z tego powodu niektórzy nazywają ich fałszywymi prorokami").

To wprowadzenie powinno nam ukazać jak różnym, dwulicowym tłumaczeniom ulegają nowi ŚJ. Później niejednokrotnie sami, w zależności od tego, czy słuchający ich znają sprawę końca świata, czy nie, stosują jeden lub drugi sposób dowodzenia.

Jedno jest pewne, mówią wszyscy ŚJ. W 1914r. zaczął królować w niebie Jezus, wyrzucił wtedy stamtąd szatana, sam powrócił niewidzialnie (zaczęła się Jego obecność) i zaczęły się czasy ostateczne, a zakończyły "czasy pogan". Do 1970r. nauczano nawet, że w 1914r. zaczął się już "wielki ucisk" (Ap 7:14), później w 1918r. nastąpiła przerwa, a dokończony ma być on w Armagedonie. Dziś uczy się, że "wielki ucisk" jeszcze się nie zaczął (Strażnica Nr 4, 1994 s.17-8 por. Nr 9, 1999 s.16, gdzie piszą, że ogłoszono to na kongresie w 1969r.). Rok 1914 był tym, wg ŚJ, do którego zmierzała i na który czekała przez pokolenia cała historia.

ŚJ poświęcają tym zagadnieniom szpalty swych czasopism i wiele stron w książkach. Cyt. też wypowiedzi różnych polityków, historyków, filozofów, socjologów i naukowców, którzy jakby o niczym innym nie myśleli i pisali, jak tylko o wydarzeniach 1914r. (np. "Wspaniały finał…" s.106). "Będziesz mógł żyć…" (s.139-41, 150-3) podaje "dokładne" wyliczenia omawianej daty, jak i znaki "potwierdzające je" (por. "Wiedza, która prowadzi…" s.97).

Ks.T.Pietrzyk w publikacji "Świadkowie Jehowy – kim są?" (rozdz. "Jak obliczono ‚koniec świata’") wspaniale wykazał bezpodstawność wyliczenia stosowanego przez ŚJ (dot. 1914r. i 607r. przed Chr.). Pisał on np.: "Zasadniczy sprzeciw budzi interpretacja, jaką świadkowie Jehowy narzucają wizji drzewa z Księgi Daniela [Dn 4:7-15]. Jeśli senną wizję Nabuchodonozora prorok Daniel interpretuje w jednoznaczny sposób, nie można narzucać interpretacji przeciwstawnej. Jest to bowiem próba poprawiania autora biblijnego. Daniel odnosi symbol drzewa do Nabuchonodozora ["Drzewem, które ujrzałeś (…) jesteś ty, o królu." Dn 4:17nn. patrz do 4:30] (…) Tymczasem świadkowie Jehowy odnoszą symbol drzewa do enigmatycznie rozumianego królestwa Bożego. Jeśli to drzewo – także przed ścięciem – miałoby symbolizować królestwo (władanie) Boże, a jego wyrazem mieliby być królowie judzcy, to dochodzimy do obrazu groteskowego. W Biblii mają oni bowiem opinię – delikatnie mówiąc – niezbyt pochlebną. Lektura 2 Księgi Królewskiej i 2 Księgi Kronik może dostarczyć w tej materii wielu interesujących danych. (…) Z przelicznikiem ‚czasu’ z Apokalipsy [Ap 12:6, 14] na konkretną ilość dni można się od biedy zgodzić. (…) Przenoszenie jednak tego przelicznika na teren Księgi Daniela już jest wielce dyskusyjne. (…) Jak ocenić stosowanie zasady ‚rok za dzień’? Trzeba sięgnąć do dwu biblijnych wzmianek na ten temat [Lb 14:34, Ez 4:6] (…) [gdzie tylko] do konkretnego przypadku została odniesiona zasada ‚dzień za rok’ (…). Nic jednak nie upoważnia nas, abyśmy ‚rok za dzień’ mieli stosować powszechnie. W przeciwnym razie musielibyśmy tę zasadę odnieść do Księgi Rodzaju (rozdz.1), z czego świadkowie Jehowy na pewno nie byliby z wiadomych sobie względów zadowoleni".

Kiedyś "Prawda was wyswobodzi" (s.219) uczyła: "Przeto to wielkie drzewo dosięgające aż do nieba, które Nabuchodonozor, król babiloński widział, obrazowało niebieski urząd Lucyfera…". Dziś, "Będziesz mógł żyć…" (s.139-opis rys.) podaje: "Wielkie drzewo w 4 rozdziale Daniela przedstawia panowanie Boże". Przy tak przeciwstawnych naukach ŚJ, trudno jest brać serio ich wykładnię.

ŚJ tak są zapatrzeni w 1914r., że nie zauważyli błędów wyliczenia swych przywódców. Prócz tego co ukazał ks.T.Pietrzyk, spójrzmy na inne elementy obliczeń ŚJ. Pierwszym założeniem "Prowadzenia rozmów…" (s.72) jest to, że rok biblijny tzn. 1 czas ma 360 dni (por. Ap 12:6, 14). Po przyjęciu zasady, że jeden dzień oznacza (w dwóch konkretnych przypadkach [Lb 14:34, Ez 4:6], a nie kiedy się podoba ŚJ), jeden rok, a 2520 dni to tyleż lat, pamiętajmy, że jest to 2520 lat, ale 360 dniowych. Wynika z tego, że dodając 2520 lat do 607r. przed Chr. i otrzymując 1914r. musimy odjąć od każdego roku 5,24 dnia (bo są to lata po 360 dni, a nie po 365,24), co daje 1878r. Jeśli zaś przyjmiemy od ŚJ bez zastrzeżeń 1914r. i zechcemy uzupełnić go o "pominięte" 5,24 dni w każdym z 2520 lat (bo są to wg ŚJ lata 360 dniowe – "Prowadzenie rozmów…" s.72) to otrzymamy 1950r. Widać więc, że jakby nie liczyć to data ŚJ nie jest właściwa. Nawet poddając się ich wyliczeniu dochodzimy do 1878 lub 1950r., a nie do 1914r.

Przyjęcie 365 dniowego roku, a nie 360 dniowego, do końcowego obliczenia 1914r., ŚJ motywują tym, że Izraelici co parę lat wyrównywali rok kalendarzowy dodając kilka dni, co dawało im średnio 365 dni w roku. Jeśli jednak ŚJ wprowadzają tę zasadę to powinni zastosować już ją na początku obliczenia gdy przyjęli rok biblijny 360 dniowy ("Prowadzenie rozmów…" s.72). Wtedy nie otrzymaliby 2520 lat (7 x 360) lecz 2555 (7 x 365), względnie 2556,68 (7 x 365,24). Końcowy wynik brzmiałby: 1950 lub 1952r. ŚJ powinni więc być konsekwentni, i albo przyjmować od początku do końca rok 360 dniowy, albo 365 dniowy, a nie, raz jeden, raz drugi.

Ciekawe, że 1260 dni (3,5 czasu) z Ap 11:2n., 12:6, 14, Dn 7:25 i 12:7 ŚJ interpretują jako literalne dni ("Wspaniały finał…" s.162 i 184; "Pilnie zważaj…" s.301), a liczbę 2520, którą wyprowadzają z tych tekstów, i która jest podwojeniem w/w (tzn. 7 czasów), przemieniają na lata ("Wiedza, która prowadzi…" s.97; "Prowadzenie rozmów…" s.72). Cóż za niekonsekwencja. Widać więc że ŚJ, w zależności od potrzeb, stosują różne, przeczące sobie przeliczniki.

Russell, który wprowadził naukę o 1914r., tuż przed tą datą (w 1913r.), jakby zwątpił na chwilę w poprawność swego obliczenia. Stwierdził on: "Nie wiem stanowczo czy Czasy Pogan zakończą się w październiku 1914 roku. Podajemy to tylko jako naszą opinię i przedkładamy na to wskazówki z Pisma świętego" ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.709). Por. "Jeżeli dobrze ustaliliśmy datę i kierujemy się właściwą chronologią…" ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.635).

Przyjrzyjmy się jednak innym opiniom ŚJ, które pozostają jakby niezauważone. Co piszą lub pisali o oczekiwaniach związanych z 1914r.? Broszura "Świadkowie Jehowy w dwudziestym wieku" (s.7) podaje, że nie wszystko zdarzyło się z tego co miało być: "Chociaż rok 1914 nie spełnił wszystkich oczekiwań to jednak Czasy Pogan faktycznie dobiegły wtedy kresu…". Traf chciał, że zamiast Armagedonu wybuchła tego roku I wojna światowa i przy układaniu nowej interpretacji było to przydatne [Dopiero w 1920r. wersety Mt 24:7n. zastosowano do tej wojny ("Miliony ludzi…" s.13). Wcześniej Mt 24:6nn. odnoszono do wszystkich wojen od Iw. ("Walka Armagieddonu" s.704). Później, aż do 1970r. Mt 24:6 stosowano do dawnych wojen, a Mt 24:7 do wojen od 1914r. ("Od raju utraconego…" s.178-9). Następnie oba te wersety zaczęto stosować do wojen od 1914r. ("Przysłuchiwanie się Wielkiemu Nauczycielowi" s.177 (rozdz.43); Strażnica Rok CVI [1985] Nr 15 s.12-3)]. Niestety wojna ta, wg Strażnicy Rok XCV [1974] Nr 9 s.24, "wybuchła ok.2 miesięcy przed upływem czasów pogan…" i miała ona wiele kłopotów aby wytłumaczyć, czemu nie zaczęła się ona 4/5 X, czy jak chciał Russell 1 X ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.136, 719; Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s.17 – cyt poniżej). Niepojęte dla ŚJ stało się też to, że nic szczególnego nie wydarzyło się wtedy na terenie Afryki, obu Ameryk, Australii i większej części Azji. Wielu ŚJ nie mogło też zrozumieć, czemu pomimo że "czasy pogan" minęły, nadal pozostali poganie przy rządach. Dopiero po latach wytłumaczono im, że w 1914r. Bóg ogłosił dopiero wyrok na nich, który wykona później.

Co miało nastąpić w tym tak dla nich ważnym roku? Zmarły w 1992r. F.Franz (ur.1893) tak wspomina tamte lata: "My pomazańcy, którzy żyliśmy w roku 1914 (…) spodziewaliśmy się, że już wtedy wszyscy zostaniemy zabrani do nieba" ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.716; Strażnica Nr 24, 1991 s.11) por. "Wspaniały finał…" s.130; Strażnica Nr 8, 1964 s.10. Cały pozostały świat miał stanąć wtedy w pożodze Armagedonu. Strażnica Nr 20, 1990 s.19 tak relacjonuje oczekiwania swych głosicieli: "Sądzili też, że wojna, która w tym roku wybuchła, bezpośrednio doprowadzi do końca świata podległego Szatanowi", a Russell w 1911r. zapowiadał: "październik 1914r. będzie świadkiem zupełnego końca Babilonu ‚jako wielkiego kamienia młyńskiego wrzuconego w morze’ i zupełnie zniszczonego jako system" ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.440; ang. Strażnica [The Watch Tower] 15 VI 1911). "Życie wieczne w wolności…" (s.229-30) też wspomina tamte dni: "Podczas I wojny światowej oddani Bogu badacze Biblii byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu. Toteż zawieszenie broni i koniec wojny w listopadzie 1918r. były dla nich niemałym zaskoczeniem!", a Przebudźcie się! Nr 7, 1995 s.8 dodaje: "Już od początku roku 1914 wielu chrześcijan wyczekiwało jesieni, sądząc, że w tym okresie Chrystus powróci i zabierze ich do nieba". Spodziewano się też zmartwychwstania "przedchrześcijańskich sług Bożych" (święci ST), którzy mieli być książętami na ziemi ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.138).

Czego jeszcze oczekiwano w 1914r.? Russell na postawione w 1909r. pytanie: "kiedy po 1914r. ustaną choroby" odpowiedział: "Niektóre rzeczy w Piśmie Św. wskazują jakoby miały jeszcze trwać przez 7 lat, inne zaś jeden rok, lecz nic pewnego w tym względzie nie mamy" ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.48). Pytającemu jak długo potrwa Armagedon odrzekł: "Koniec musi przyjść, jak sądzę w ciągu najwyżej jednego roku. Miasta będą odcięte od świata, gdyż przerwana zostanie komunikacja kolejowa, a zresztą nigdzie nie będzie pokoju, więc żywności prędko zabraknie" (j/w. s.49 por. s.637). Por. Strażnice: Rok XCVIII [1977] Nr 3 s.10; Rok CI [1980] Nr 9 s.12; Rok CV [1984] Nr 16 s.24; Nr 21, 1993 s.12; "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.61-2, 135-6, 138, 211, 634. Rok 1914 potwierdzały też ŚJ wymiary piramidy Cheopsa ("Dokonana Tajemnica" s.68; "Przyjdź Królestwo Twoje" s.411-4; "Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.403-4; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.201). O radości ŚJ z powodu wybuchu I wojny światowej patrz rozdz. "Służba wojskowa" pkt 45.15.

"W końcu nadszedł oczekiwany dzień – 1 października roku 1914. ‚Czasy pogan’ się skończyły, ale spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło. Nie doszło do tego również później, do chwili śmierci Russella, który zmarł 31 października 1916 roku. Zamiast tego na wyczekujących spotkania z Oblubieńcem spadły wielkie trudności i prześladowania.", "narody pogańskie miały być wtedy [w 1914r.] wytracone" (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s.17). "Najwidoczniej zaszła jakaś pomyłka w obliczeniu ‚dnia ostatecznego’, w którym zrodzony z ducha zbór chrześcijański miał dostąpić chwały" (Strażnica Rok CI [1980] Nr 9 s.12).

Początkowo jako datę służącą do wyliczenia 1914r. Russell przyjmował 606r. przed Chr. ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.54; "Wspaniały finał…" s.105-ramka), a nie jak dziś 607 ("Będziesz mógł żyć…" s.141).

Pozwoliło mu to, po minięciu 1914r., na wprowadzenie poprawki i oświadczenie, że "Czasy pogan udowadniają, że obecne rządy muszą być obalone z końcem R.P.1915, a równoległość powyższa wykazuje, że okres ten dokładnie odpowiada R.P. 70, w którym to roku nastąpił kompletny upadek państwa żydowskiego" ("Nadszedł Czas" s.271).

ŚJ zmienili też "dokładną" datę końca czasów pogan. O ile do niedawna uczyli o 1 październiku 1914r. (np. Strażnice: Nr 3, 1969 s.5; Nr 16, 1968 s.3), to teraz mówią już o 4/5 październiku (Strażnice: Rok XCIII [1972] Nr 6 s.7; Rok CI [1980] Nr 13 s.9) por. rozdz. "Powrót Pana" pkt 8.1.9. Ostatnio zaś taktycznie piszą tylko "początek października" ("Prowadzenie rozmów…" s.72).

 

POKOLENIE ROKU 1914

49.2. Po 1915r. ŚJ cofnęli naukę Russella tzn.1915r. i 606r. [rok 607 wprowadziła książka "Prawda was wyswobodzi" wyd. w 1943 (ed. pol. 1946 s.222) por. "Wspaniały finał…" s.105], i nauczają, że Armagedon jest ściśle związany z 1914r. i na nowo zinterpretowanym wersetem: "Nie przeminie to pokolenie aż się to wszystko stanie" Mt 24:34. Tą interpretację wprowadzono, jak się wydaje w 1944r. (Watchtower Publications Index 1930-1985 s.1076 [Łk 21:32]). Choć już w 1931r. o ‚końcu’ pisano: "wkrótce mianowicie za czasów tej generacji", to jednak nie łączono słowa "pokolenie" czy "generacja" z 1914r. ("Królestwo nadzieja świata" s.13-4, 20, 49). [Russell uczył, że chodzi o pokolenie z 1878r. ("Walka Armagieddonu" s.748). Zaś w wyd. w 1932r. broszurze "Życie i zdrowie" (s.25) ŚJ pisali: "Wszystkie fakty wskazują, że Armagedon już w krótkim czasie nawiedzi świat, a ten okres czasu jest o wiele krótszy od czasu życia jednej generacji"). Dla podniesienia dramaturgii i pewności nastąpienia Armagedonu "Będziesz mógł żyć…" (s.154) dodało w tym wersecie słowa "żadną miarą" tzn. "To pokolenie żadną miarą nie przeminie, aż się wszystko to wydarzy [włącznie z końcem tego systemu]". Zaś Strażnica Nr 7, 1993 s.18 podaje, że żyjemy "w ostatnich latach tego złego systemu rzeczy". Jednak nie tak szybko połączono 1914r. z Mt 24:34. Zanim to zrobiono pojawiły się inne daty: 1915, 1918, 1925r. oraz lata trzydzieste i czterdzieste, ale te koncepcje omówiono osobno (patrz rozdz. "Rok 1915 i 1918"; "Rok 1925"; "Armagedon Świadków Jehowy"). Russell jednak wcześniej przestrzegał: "Nie ma powodu, aby zmieniać liczby; to są Boże daty; 1914 nie jest datą początku lecz końca" (ang. Strażnica [Zion’s Watch Tower] 15 VII 1894 s.1677).

O które pokolenie chodzi ŚJ? Ostatnio było przynajmniej pięć twierdzeń, odpowiadających na to pytanie, funkcjonujących w różnym czasie:

1) URODZENI W 1899r. Przebudźcie się! Nr 1, 1970 s.13 podawało, że chodzi o osoby, które miały w 1914r. co najmniej 15 lat. Najmłodsi z tego pokolenia mieliby w 1998r. po 99 lat. Jednak w 1970r., Strażnica Nr 23, 1970 s.13 podawała, że temu pokoleniu pozostało tylko "parę lat";

2) URODZENI OK. 1902r. Strażnica Rok XCIII [1972] Nr 3 s.21 podawała, że chodzi o osoby, które miały w 1914r. ok.12 lat (tzn. w 1972r. – ok.70 lat). Najmłodsi z tego pokolenia mieliby w 1998r. po 96 lat;

3) URODZENI W 1904r. Strażnica Rok CII [1981] Nr 17 s.27 podawała, że chodzi o osoby, które miały w 1914r. po 10 lat. Najmłodsi z tego pokolenia mieliby w 1998r. po 94 lata;

4) URODZENI PO 1906r. Przebudźcie się! Rok LXVI [1985] Nr 4 s.7 podawało, że chodzi o osoby, które ujrzały "początek spełniania się proroctwa Jezusa, czyli ludzi żyjących w roku 1914" i zarazem mogące mieć w 1985r. nawet mniej niż 80 lat (tzn. w 1914r. mniej niż 9 lat) por. Strażnica Rok CV [1984] Nr 22 s.4 ("Jeżeli Jezus w tym sensie użył słowa ‚pokolenie’ i jeśli odniesiemy je do roku 1914, to ówczesne niemowlęta mają już [w 1984] po 70 i więcej lat"). Najmłodsi z tego pokolenia mieliby w 1998r. poniżej 93 lat;

5) URODZENI W 1914r. Strażnica Nr 16, 1989 s.14 uczyła, że chodzi o ludzi żyjących "od roku 1914"; por. Przebudźcie się! Nr 8, 1988 s.14 ("którzy się urodzili w tym roku lub wcześniej") i Rok LXVIII [1987] Nr 3 s.9 (pokolenie "które żyje od roku 1914"); "Prowadzenie rozmów…" s.72 ("pokolenia, które żyło w roku 1914"). Jednak wbrew temu Strażnica Rok C [1979] Nr 18 s.24 podkreślała kiedyś, że "nie może się ono odnosić do dzieci urodzonych w trakcie pierwszej wojny światowej". Najmłodsi z tego pokolenia mieliby w 1998r. dopiero po 84 lata.

To wszystko uzupełniają publikacje, które odwołują się do Ps 90:10, aby określić maksymalną długość życia pokolenia. Oto one:

Strażnica Nr 5, 1968 s.4: "Jezus natomiast użył określenia ‚to pokolenie’ dla zaznaczenia stosunkowo krótkiego, ograniczonego czasu, obejmującego długość życia jednego pokolenia ludzi – tego pokolenia, które miało się stać naocznym świadkiem pewnych epokowych wydarzeń. Według Psalmu 90:10 można życie ludzkie obliczać na siedemdziesiąt, a niekiedy na osiemdziesiąt lat. W tym stosunkowo krótkim okresie muszą się zmieścić wszystkie zdarzenia wyliczone przez Jezusa w odpowiedzi na pytanie o ‚znak, kiedy to wszystko będzie miało się dokonać’ (Mk 13:4)".

Ang. Strażnica [The Watchtower] 1 XII 1968 s.715: "Poza tym czy Jezus nie powiedział, że to pokolenie nie przeminie dopóki te wszystkie rzeczy się nie spełnią? Pokolenie według Psalmu 90:10 wynosi od 70 do 80 lat. Pokoleniu, które było świadkiem końca ‚czasów pogan’ w 1914 roku nie pozostało wiele lat…" (o Ps 90:10 patrz też Strażnica Nr 16, 1989 s.14; "Prawda, która prowadzi…" rozdz.11, par.3, obie cyt. w rozdz. "Armagedon Świadków Jehowy"). Por. rozdz. "Rok 2000 granicą?".

Czyżby sugerowano najpóźniej 1994r.?

Przebudźcie się! Nr 8, 1988 s.13 chcąc "zaognić" sytuację, powołało się na jedno z czasopism, które podało, że np. w USA w 1984r. żyło tylko 272.000 osób, które brały udział w I wojnie światowej. Jednak podobno, jak podano, wymierają one przeciętnie po 9 osób co godz. Okazuje się, przyjmując to ‚wyliczenie’, że w ciągu 10 lat (do końca 1994r.) by zmarło 788.400 tych kombatantów i nie powinno być już żadnego z nich. Tymczasem Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s.28-9 podaje, że w 1994r. nadal żyło ok.30.000 z tych osób, a średni wiek ich to 95 lat. Po co ŚJ podają takie wiadomości, jeśli one nie sprawdzają się później?

Ukazywano też sytuację pokolenia roku 1914 na świecie. Przebudźcie się! Rok LXVI [1985] Nr 4 s.7 podawało, że w 1980r. na całym świecie żyło 259.000.000 osób mających 65 lat lub więcej, i że stanowili oni już tylko 15% tych, którzy żyli w 1914r. Zaś Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s.29 podawało, że w 1992r. na świecie żyło tylko 61.486.000 osób "urodzonych w roku 1914 lub wcześniej", co stanowi już tylko 3,5% tych, którzy żyli w 1914r. [Ang. książka ŚJ Survival Into a New Earth 1984 s.28, która wyrażała jeszcze pogląd, że chodzi tylko o osoby, które pamiętają 1914r. (a nie urodzone też w tym roku), podawała, że w 1980r. żyło tylko 35.316.000 osób urodzonych w 1900r. lub wcześniej.] A jak wygląda sytuacja dziś? "Ile czasu może jeszcze potrwać ‚przemijanie tego pokolenia’?" pyta Przebudźcie się! Rok LXVI [1985] Nr 4 s.7.

Czas pokolenia roku 1914 kończył się i ŚJ w miarę upływu czasu musieli go sobie dodawać. Zaoszczędzili przy tym dla siebie 15 lat (patrz powyżej pkt 1 i 5). Kto wie, czy wraz z F.Franzem (zm.1992) nie odejdzie też powoli koncepcja roku 1914. Był on bowiem ostatnim żyjącym ŚJ, przyjętym (ochrzczonym w 1914r.) do Towarzystwa Strażnica w 1914r. (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 18 s.23), więc przynależnym do "tego pokolenia" ŚJ, którzy nie mieli wymrzeć przed Armagedonem. Strażnica Nr 12, 1970 s.13 zapewniała, że przynajmniej niektórzy ŚJ, którzy przeżyli pierwszą wojnę światową ujrzą Armagedon: "Liczba ta [10.368] obejmuje sporo członków ostatka, którzy przeżyli ‚początek boleści’ podczas pierwszej wojny światowej. A (…) pewna ich część ma utrzymać się przy życiu jeszcze dłużej, aby na własne oczy zobaczyć oraz przetrwać walkę Armagedonu…". Już dziś więc nie ma ani jednego ŚJ ochrzczonego przed, lub w 1914r., a przecież pisano, "iż pokolenie nowożytnej szarańczy ‚żadnym sposobem nie przeminie’…" (Strażnica Nr 24, 1988 s.13). Ale już raz, w 1975r., wielu z tych podeszłych wiekiem ŚJ było zawiedzionych, a inni nawet już zmarli. Strażnica Rok CVII [1986] Nr 21 s.16 podała: "Szatański świat trwa dłużej niż wielu sądziło. W gruncie rzeczy niektórzy wierni chrześcijanie, spodziewający się oglądać Armagedon i początek nowego systemu za swojego życia, zdążyli poumierać".

Co będzie później? Może usłyszymy, że chodzi o osoby urodzone "po 1914r." albo "przed 1931r." (nazwa "Świadkowie Jehowy"). R.Franz były członek Ciała Kierowniczego ŚJ, bratanek zmarłego prezesa Strażnicy twierdzi, że rozważano też przyjęcie roku 1957 jako czasu rozpoczęcia dni ostatecznych. Datę tę potwierdzały zgodnie z Łk 21:11 wypuszczone w kosmos sputniki ("Kryzys Sumienia" R.Franz rozdz. ‚Rok 1914: "To pokolenie"’ por. film "Świadkowie Jehowy" nagrany przez byłych ŚJ i "Prekursorzy Nowej Ery – Mały Słownik" C.V.Manzanares, hasło ‚Świadkowie Jehowy’).

Co mają jeszcze w zapasie ŚJ? "Wieczyste zamierzenie Boże…" (s.187) sugerowało, że "czas końca" może też jak za dni Noego potrwać do 120 lat [Russell rozważał trzy możliwości. Uczył on, że pokolenie to okres 100 lat, a Mt 24:34 wg niego mówi o pokoleniu 1780 lub 1833r. Później stwierdził, że chodzi o pokolenie 1878r. i czas 36,5 lat dla niego ("Walka Armagieddonu" s.747-8)]. W Przebudźcie się! Nr 11 z lat 1960-9 s.13 pisano jednak o Armagedonie, że "Wojna ta zostanie stoczona w XX wieku" (art. ‚XX wiek w proroctwie biblijnym’). Pozostało więc temu pokoleniu niewiele lat. O tym wszystkim pisali ŚJ, pisałem też i ja (autor), w ed. z 1994r. tej książki. Warto zapytać też ŚJ, do których ludzi w 1914r. odnosiły się słowa Jezusa: "kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach" Mt 24:33. Jeśli do tych co mieli w 1914r. np. 25 lat, to w 1995r. by ukończyli oni 106 lat. Jeśli zaś inni mieli w 1914r. np. 50 lat, to w 1995r. by musieli mieć oni po 131 lat!

 

LISTOPAD 1995

Aby zrozumieć dokonanie ŚJ przypomnijmy ich zapewnienie: "Zanim ostatni członkowie pokolenia, które żyło w roku 1914, zejdą ze sceny wydarzeń światowych, rozegrają się wszystkie przepowiedziane wydarzenia włącznie z ‚wielkim uciskiem’, w którym dobiegnie kresu obecny zły świat…" ("Prowadzenie rozmów…" s.72).

Co nastąpiło w XI 1995r.? Strażnica Nr 21, 1995 s.10-21 wycofała się z łączenia 1914r. z "pokoleniem" jako ściśle określonym okresem czasu, które nie przeminie, zanim nastąpi Armagedon, choć nadal naucza, że "Dzień, w którym Jehowa dokona rozrachunku, jest już bardzo bliski" (s.19) por. Strażnica Nr 9, 1997 s.29; Nr 15, 1997 s.12. Strażnica Nr 21, 1995 s.19 o "pokoleniu" po nowemu naucza: "A zatem obecnie (…) ‚to pokolenie’ najwyraźniej obejmuje mieszkańców ziemi, którzy widzą znak obecności Chrystusa, ale nie chcą skorygować swego postępowania". Znów więc nie potraktowano serio ŚJ, którym w każdym Przebudźcie się! (od nr 8 z 1988r. do nr 10 z 1995r.), w stałej stopce redakcyjnej na s.4 obiecywano: "że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat…". Te usunięte dziś słowa, miały być, jak zapewniano w tym czasopiśmie, "obietnicą daną przez Stwórcę". [Jeszcze Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s.26 opisujące tą koncepcję zapewniało w tytule art.: "Prawdziwe znaczenie roku 1914"] W związku z tym, kpiną są słowa zamieszczone w Strażnicy Nr 21, 1995r. s.17, która winę za niewłaściwe "wyznaczanie" Armagedonu zrzuca na głosicieli: "Niektórzy słudzy Jehowy tak usilnie pragną ujrzeć koniec złego systemu, że czasami spekulują, kiedy wybuchnie ‚wielki ucisk’, a nawet próbują to ustalić na podstawie długości życia pokolenia, które pamięta rok 1914" ["Nasza Służba Królestwa" Nr 1, 1996 s.2 zamieściła korektę tego zdania (podano, że dokonano błędnego tłumaczenia z ang. Strażnicy) i nakazała skreślić w Strażnicy słowa "Niektórzy" i "spekulują", a zamiast tego ostatniego wpisać określenie: "snuli przypuszczenia". Zaś za słowo "próbują" nakazała wstawić "próbowali". W ten sposób Strażnica część winy wzięła na siebie, ale osłabiła też swe oskarżenie. Biuletyn ŚJ nie podał całej prawdy, bo jeśli chodzi o tekst ang. Strażnicy, to owszem nie zawiera on słowa "Niektórzy" (przez co widać, że polska Strażnica chciała przez wprowadzenie tego słowa zmniejszyć odpowiedzialność ŚJ za rozgłaszanie omawianej nauki), ale zawiera termin speculated. Prócz tego, to Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s.26 ostatnio spekulowało, a nie głosiciele: "Okoliczność, że od roku 1914 minęło już 80 lat, nasuwa wniosek, iż niebawem doczekamy się wyzwolenia za sprawą Królestwa Bożego"]. A jakie rady daje Strażnica Nr 21, 1995 s.17 ŚJ? Co pisze o tym swoim pokoleniu roku 1914? Podaje ona: "Zamiast się więc zajmować obliczaniem dat, pamiętajmy o tym, żeby czuwać (…) Jeżeli jednak chcemy ‚posiąść mądre serce’, to ‚liczmy nasze dni’, radośnie wychwalając Jehowę, zamiast snuć domysły, ile lat lub dni trwa jakieś pokolenie…". Po wprowadzeniu w/w zmiany, dziwna jest wypowiedź Strażnicy Nr 22, 1995 s.6: "Biblijne proroctwa o dniach ostatnich miały się spełnić na jednym bezbożnym pokoleniu…". Jeszcze latem 1995r. rozprowadzano nową książkę pt. "Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego", w której chyba ostatni raz rozwinięto nieaktualną już dziś ich koncepcję. Pisano: "’Pokolenie’ żyjące w roku 1914 coraz bardziej się przerzedza. Koniec nie może być daleko" (s.716). Rzeczywiście koniec nie był daleko, ale koniec ich koncepcji, a nie tego o czym myśleli.

Jaki był efekt odejścia w XI 1995r. od w/w nauki?

Strażnica Nr 1, 1996 s.15 podaje, że najwyższy stan głosicieli za 1995r. wynosił 5.199.895, a w 1996r. ochrzczono 366.579 nowych osób (Strażnica Nr 1, 1997 s.21). Powinno to dać liczbę 5.566.474. Jednak max. stan za 1996r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 5.413.769 osób (j/w. s.21). Widać więc, że ubyło 152.705 innych osób, co stanowi aż 41,6% ochrzczonych w 1996r.

Strażnica Nr 1, 1997 s.21 podaje, że najwyższy stan głosicieli za 1996r. wynosił 5.413.769, a w 1997r. ochrzczono 375.923 nowe osoby (Strażnica Nr 1, 1998 s.21). Powinno to dać liczbę 5.789.692. Jednak max. stan za 1997r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 5.599.931 osób (j/w. s.21). Widać więc, że ubyło 189.761 innych osób, co stanowi aż 50,4% ochrzczonych w 1997r.

Jak przedstawia się sytuacja w Polsce?

Strażnica Nr 1, 1996 s.14 podaje, że najwyższy stan głosicieli za 1995r. wynosił 123.930, a w 1996r. ochrzczono 7.502 nowe osoby (Strażnica Nr 1, 1997 s.20). Powinno to dać liczbę 131.432. Jednak max. stan za 1996r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 124.316 osób (j/w. s.20). Widać więc, że ubyło 7.116 innych osób, co stanowi aż 94,8% ochrzczonych w 1996r.

Strażnica Nr 1, 1997 s.20 podaje, że najwyższy stan głosicieli za 1996r. wynosił 124.316, a w 1997r. ochrzczono 6.161 nowych osób (Strażnica Nr 1, 1998 s.20). Powinno to dać liczbę 130.477. Jednak max. stan za 1997r. okazał się mniejszy, bo osiągnął zaledwie 124.955 osób (j/w. s.20). Widać więc, że ubyło 5.522 innych osób, co stanowi aż 89,6% ochrzczonych w 1997r.

Zaniepokojeni zmianą nauki ŚJ, jeszcze w V 1997r. pytali Strażnicę Nr 9, 1997 s.29, czy "zaktualizowane" wyjaśnienie Mt 24:34 odsuwa Armagedon na daleką przyszłość? Odpowiedź Strażnicy, która nie chce rozprężenia wśród ŚJ, jest niezmienna: "Nic podobnego. Wręcz przeciwnie…". Zaś w VI 1997r. Strażnica Nr 11, 1997 s.28 zapytana o podobną kwestię dot. 1914r. ze wstydem przyznała: "Równie szczere intencje przyświecały nowożytnym sługom Bożym, którzy na podstawie tego, co Jezus powiedział o ‚pokoleniu’, próbowali obliczyć jakiś konkretny czas, wychodząc od roku 1914. Rozumowano na przykład, że skoro pokolenie może żyć 70 lub 80 lat, a ludzie należący do ‚tego pokolenia’ musieli być w takim wieku, żeby pojąć znaczenie I wojny światowej oraz innych wydarzeń, to możemy obliczyć, ile mniej więcej zostało nam do końca". Te tłumaczenia nie pomagają jednak, bo Strażnica Nr 14, 1999 s.18 ciągle ubolewa, że wielu ŚJ straciło gorliwość a inni porzucili Strażnicę "ponieważ nie potrafią obliczyć czasu spełnienia się pewnych proroctw" kiedyś "pobudzani nadzieją na bliski raj".

 

Aneks

Okres pokolenia wg Biblii to ok.40 lat, a nie jak sądzili ŚJ, ponad 81 lat od 1914r. (patrz "od przesiedlenia babilońskiego [w 587r. przed Chr.] do Chrystusa czternaście pokoleń" Mt 1:17, tzn. 14 pokoleń to 587 lat, a 1 pokolenie to ok.42 lata). Zburzenie Jerozolimy w 70r. nastąpiło po 37 latach od zapowiedzi Jezusa, a też mowa była o pokoleniu (Mt 24:2n., 34, 23:36). ŚJ w Przebudźcie się! Nr 8, 1988 s.14 broniąc swego poglądu twierdzili, za jednym z komentatorów NT, że Żydzi uważali okres 75 lat za czas jednego pokolenia, ale i ten okres w 1989r. już im minął.

ŚJ nie wiedzą, że to nie oni "wymyślili", jak sądzą "zgodnie" z Dn 12:4, "rok 1914" i "czasy pogan". Przebudźcie się! Nr 11, 1994 s.26-przypis podaje, że te "nauki" były głoszone przez przedstawicieli innych grup religijnych już od 1844r., kiedy to nie sprawdziła się zapowiedź końca świata Millera. Okazuje się więc, że ŚJ przejęli swe nauki od tych, których nazywają "Babilonem".

Co powiedzieć o określeniu "czasy pogan", które odgrywa wielką rolę u ŚJ? Czy czasy te zaczęły się w 607r. przed Chr. a zakończyły w 1914r.? Termin ten występuje w Biblii jeden raz: "A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą." Łk 21:24. Jezus w tej przemowie, mówiąc w czasie przyszłym ("jedni polegną (…) drugich zapędzą (…) Jerozolima będzie deptana"), stwierdza, że czasy pogan dopiero się zaczną, a zapowiadał to przed zburzeniem Jerozolimy (70r.) i dopiero potem nastanie "deptanie" jej. [Wydaje się, że przynajmniej w latach 66-70 nie było w Jerozolimie pogan bo Rzymianie powstanie Żydów próbowali obalić będąc poza murami miasta. Nie mogła więc Jerozolima być deptana przez nich. Por. Łk 21:20] Poganie to stanowiący lud Boży chrześcijanie pochodzący z różnych narodów (Rz 11:13) zajmujący miejsce Żydów, o których Chrystus powiedział, że "Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym" Łk 20:16 por. Dz 28:28. Św.Paweł dopowiada, że "zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie do Kościoła pełnia pogan" Rz 11:25. Tak więc czasy chrześcijan wywodzących się z narodów (pogan) jeszcze nie przeminęły, bo ciągle miliony pogan nawracających się powiększa Kościół Chrystusowy i "depcze" Nowe Jeruzalem (Hbr 12:22n.), a wielu innych "depcze" Jerozolimę ziemską. Ks.A.Tronina o Łk 21:24 napisał: "Zburzenie świątyni jerozolimskiej rozpoczyna ‚czasy pogan’. Wejście pogańskich żołnierzy zapowiada okres misji Kościoła, który dotrze z Dobrą Nowiną do obcych narodów i ‚na krańce świata’" ("Apokalipsa orędzie nadziei" s.216). Zauważmy też wadliwość interpretacji ŚJ, którzy uważają że poganie z Łk 21:24 to przeciwnicy Boży, bo wg nich "czasy pogan" minęły w 1914r., a Jerozolima ciągle "deptana" jest przez tych, których określają poganami, którzy też sprawują władzę w wielu krajach [ŚJ "Z czasem uświadomili sobie" ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.141-2) tzn. w 1931r. (The Watchtower 1931 s.253-4), że chodzi im o ‚Jeruzalem niebiańskie’ (Strażnica Nr 20, 1990 s.17), a nie o ziemską Jerozolimę, jak uczyli np. w książce "Rząd" s.193].

Jeśli chodzi o "znaki", które rzekomo potwierdzają 1914r., to takim ludziom jak ŚJ Kohelet odpowiada: "To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: ‚Patrz, to coś nowego’ – to już to było w czasach, które były przed nami." Koh 1:9n. Tę myśl Koheleta rozwija – przedstawiając rzeczowe argumenty (na temat głodów, trzęsień ziemi, epidemii i wojen) – książka C.Podolskiego pt. "Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy" (rozdz. ‚Znaki dni ostatnich’ i ‚Rok 1914 – rokiem krytycznym?’). Wspaniale ukazuje ona fałsz i tendencyjność ‚argumentów’ ŚJ. Ale i Dz 11:28 mówią, "że na całej ziemi nastanie wielki głód. Nastał on za Klaudiusza". Nie jest więc prawdą to, że dopiero od 1914r. są szczególne głody ("Wiedza, która prowadzi…" s.102).

Przykładem manipulacji wersetami biblijnymi niech będą dwa różne ustosunkowania się ŚJ do Mt 24:29. W Strażnicy Rok XCVII [1976] Nr 9 s.17 pisano o spadaniu gwiazd: "gwiazdy pospadały z nieboskłonu, co trafnie określa sytuację bez jasnych widoków na przyszłość. Faktycznie dzieje się tak od roku 1914…". "Wiedza, która prowadzi…" s.106, nie dość że przenosi spadanie gwiazd z 1914r. na czas końca świata, to na dodatek tak komentuje spadanie ich: "może odnosić się do literalnych zjawisk na niebie. Niemniej zostaną też zdemaskowane i usunięte ‚gwiazdy’ świecące na firmamencie religii".

Innym przykładem jest ustosunkowywanie się do trzęsień ziemi z Mt 24:8. W latach dwudziestych uczono, że chodzi o rewolucje ("Miliony ludzi…" s.14). Obecnie mówi się o literalnych trzęsieniach ziemi ("Wiedza, która prowadzi…" s.102; "Będziesz mógł żyć…" s.151).

Kolejnym przykładem są znaki na "niebie" z Łk 21:25 (słońce, księżyc, gwiazdy), o których uczą, że są one jeszcze przed nami (Strażnica Nr 4, 1994 s.19-20). Wcześniej nauczano, że są to samoloty, sterowce, statki i satelity używane od 1914r. (Strażnica Nr 2, 1989 s.6-7; por. "Prowadzenie rozmów…" s.77). W "Wyzwoleniu" (s.246) zaś uczono: "Słońce jest symbolem światła Bożego. Księżyc jest wyrażeniem symbolicznym, użyty do przedstawienia prawa Bożego; zaś gwiazdy przedstawiają duchownych nauczycieli (…) przeto ci przedstawiają gwiazdy, które spadały". Patrz też rozdz. "Powrót Pana" pkt 8.6.

ŚJ manipulują też I wojną światową, jako znakim końca.

"Oto wszystko nowym czynię" ed.1959 (s.21) podaje: "pociągnęła za sobą cztery razy większe zniszczenia niż wszystkie 900 wojen, stoczonych w ciągu minionych 2500 lat!".

"Oto wszystko nowe czynię" ed.1987 (s.24) podaje: "spowodowała zniszczenia siedmiokrotnie większe niż wszystkie 900 wojen stoczonych w ciągu minionych 2500 lat!".

Trzeba wiedzieć też o tym, że dzisiejsza interpretacja "znaków czasu" nie miała u ŚJ znaczenia w przeszłości. "Światło" t.I (s.70-1) podaje: "Przed tym czasem kościół Boży stosował proroctwo z Ew. Mateusza do wydarzeń od roku 1874 do 1914. Dopiero po roku 1918 zrozumiał lud Boży, że te wydarzenia miały miejsce od roku 1914 (…) w samej rzeczy bardzo mało zrozumiano przed rokiem 1922".

Read More →

48.1. Strażnica od dawna nie wspomina już swej niechlubnej sprzedaży tzw. "cudownej pszenicy". Przypomnijmy to wydarzenie, szczególnie dla nowych ŚJ. Aby nie być posądzonym o wymyślanie faktów, trzeba oprzeć się jedynie na materiałach opublikowanych przez ŚJ.

Russell nauczał, że Chrystus powrócił niewidzialnie na ziemię w 1874r. ("Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.46-7, 133). Aby to potwierdzić, powoływał się on na wymiary piramidy Cheopsa ("Dokonana Tajemnica" s.68) i na wiele odkryć i wynalazków. Pośmiertne jego dzieło, wyd. przez Rutherforda (1917) pt. "Dokonana Tajemnica" (s.325) podawało: "Z pośród sławnych rzeczy Nowego Dnia, bez wyjątku odkrytych począwszy od roku 1874, są maszyny do rachowania, aeroplany, aluminium, antyseptyczna chirurgia, sztuczne farby, automatyczne spoidła wagonów, automobile, drut kolczasty, (…) separatory do mleka, (…) pługi dyskowe, (…) maszyny żniwiarskie, (…) maszyny do szycia butów, (…) maszynki do pisania…" (por. "Harfa Boża" s.243). Wydaje się, że i pojawienie się w 1904r. nowej odmiany pszenicy, która dawała ponoć wysokie plony i którą w 1906r. nazwano "cudowną pszenicą" (miracle wheat) zostało odczytane przez Russella jako kolejny objaw błogosławieństwa Chrystusa, z okazji Jego powrotu. Strażnica Nr 12, 1958 s.22 nie ukrywa tego, gdyż pytającemu o pszenicę odpowiada: "Brat Russell interesował się wszystkim, co dotyczyło biblijnej przepowiedni, że pustynie zakwitną jak róża i że ziemia wyda swój urodzaj". O istnieniu tej pszenicy poinformował on swych czytelników na łamach ang. Strażnicy [Zion’s Watch Tower] z III i VII 1908r. "Gdy więc prasa publiczna doniosła o nowej niezwykłej odmianie pszenicy, którą jej hodowca nazwał ‚cudowną pszenicą’, brat Russell opublikował w ‚Strażnicy’ tę wiadomość wraz z opinią rządową." (Strażnica Nr 12, 1958 s.22). W 1911r., jak podaje ang. broszura Rutherforda pt. "Wielka bitwa na kościelnych niebiosach" 1915 (fragm. tłumaczenia polskiego patrz "Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa" Nr 6, 1987 s.15-24 wyd. Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego) reklamowano tę "cudowną pszenicę" w Strażnicy (15.05.1911 i 01.10.1910), przez kontakt z którą można ją było kupować. Jednak jak podaje w/w broszura Rutherforda, z powodu rozpętanej przez wrogów Russella nagonki, Strażnica zarobiła na "cudownej pszenicy" ponoć tylko 1800$, a sprzedawano ją po 1$ za funt (Strażnica Nr 12, 1958 s.22). O niezadowoleniu wtedy opinii publicznej, religijnym kupczeniem zbożem, Strażnica Nr 12, 1958 s.22 tak wspomina: "Gdy postronni zaczęli tę sprzedaż krytykować, powiadomiono wszystkich, którzy wpłacili jakąkolwiek kwotę, że skoro nie są zadowoleni, to mogą swe pieniądze podjąć z powrotem. Zostały one w tym celu złożone w depozycie na jeden rok. Jednak nikt nie zażądał zwrotu". Odbyła się też związana z "cudowną pszenicą" rozprawa sądowa, z gazetą Brooklyn Daily Eagle, o czym wspomina ang. Strażnica [The Watch Tower] z 15 II 1913r. Gazeta ta, oskarżyła bowiem Russella o oszustwo związane z "cudowną pszenicą" (Encyclopedia Americana hasło: ‚Russell’). Russell zaś, w 1915r. pytającemu o sprawy reklamy odpowiedział: "Jakiś czas temu podaliśmy w ‚Strażnicy’ małą notatkę o tak zwanej Cudownej Pszenicy. Wielu z was widziało to. Myślimy, że dobrze uczyniliśmy podając tę notatkę. Podaliśmy też raz notatkę o pewnego rodzaju fasoli i pewnej specjalnej bawełnie. Niektórzy z naszych przyjaciół skorzystali z tych notatek. Raz podaliśmy notatkę o pewnym zabiegu na leczenie raka. Otrzymaliśmy w tej sprawie setki listów, od osób w prawdzie i setki od innych; wielu pisało że odnieśli dobre skutki. Do pewnego stopnia, było to pomocnym w rozpowszechnianiu Prawdy. Ludzie zauważyli, że nam nie rozchodzi się o ich pieniądze, ale że staramy się czynić im dobrze i zaczęli się interesować" ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.347).

A jak Strażnica tłumaczyła się ze sprzedaży, z której się później wycofano? Odwoływano się do zwyczajów tych, których nazywają Babilonem. Strażnica Nr 12, 1958 s.22 podaje: "Pieniądze od ofiarodawców były datkiem na chrześcijańską pracę misyjną. (…) Była to po prostu darowizna na rzecz Towarzystwa metodą tak często praktykowaną przez innych, jak np. sprzedaż na wencie parafialnej pieczywa ofiarowanego przez dobrowolnych dawców".

Jak widać z wypowiedzi Russella, podobno pieniądze nie były najważniejsze, lecz sam efekt z reklamy, dzięki której mieli się pojawić nowi jego zwolennicy. Jemu zaś osobiście, zaistniała "cudowna pszenica", przydała się do potwierdzenia powrotu Chrystusa w 1874r. Ciekawe, że jeszcze w 1925r. Rutherford w "Złotym Wieku" Nr 8, 1925 s.123 nazwał tę pszenicę "zwiastunem nowej epoki". Czyż i ona miała potwierdzać oczekiwania związane z 1925 rokiem? Patrz też "Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa" Nr 1, 1978 s.8-10 wyd. Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego.

Read More →

45.1. Odrzucają służbę wojskową, a kto ją wypełnia wg nich łamie nakazy Biblii. W "Prowadzeniu rozmów…" (s.192) zaś mówią, że "Nie przeszkadzają innym (…) służyć w siłach zbrojnych…". O co więc chodzi ŚJ?

Odpowiedź. 1) Pismo Św. nie potępia żołnierzy i nie wprowadza zakazu służenia w wojsku. Czemu taki zakaz wprowadzają ŚJ?

2) Jan Chrzciciel wskazuje żołnierzom drogę postępowania, nie potępiając ich: "Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie" Łk 3:14. Por. Dz 10:7 (pobożny żołnierz).

3) Chrystus uzdrawiając sługę setnika, nie nakazuje mu porzucenia służby, lecz chwali jego wiarę mówiąc: "Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary" Mt 8:10.

4) Dz 10:1n. i 7 mówią, że wśród żołnierzy są pobożni i bojący się Boga.

5) Św.Paweł uczy nas uległości wobec władzy. Nie sugeruje on stanowczego nakazu uchylania się od czegokolwiek związanego z wojskiem, co wprowadzają ŚJ: "Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. (…) Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu" Rz 13:1n. por. 1P 2:13-17.

6) Św.Paweł używa porównawczo terminów wojskowych, co byłoby dziwne, gdyby potępiał wojsko np. "Przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny" 2Kor 6:7. Por. Ef 6:11-17 (zbroja, tarcza, hełm, miecz), Flp 2:25 (współwojownik), 1Tes 5:8 (pancerz, hełm).

7) Pismo Św. ukazuje często setników i żołnierzy jako osoby pozytywne:

Setnik i żołnierze wyznają Synostwo Boże Jezusa (Mt 27:54).

Setnicy i żołnierze strzegą św.Pawła przed Żydami (Dz 21:32, 23:23n.).

Setnik broni św.Pawła przed biczowaniem (Dz 22:25n.).

Setnik oddaje usługę św.Pawłowi (Dz 23:17).

Św.Łukasz potwierdza życzliwość setnika wobec Pawła (Dz 27:1, 3).

Setnik ten ratuje życie św.Pawłowi (Dz 27:42n.).

Żołnierz zostaje nazwany "pobożnym" (Dz 10:7). Patrz też pkt 3 i 4. 

 

45.2. Mówią, że wojsko jest potępione w Ap 19:19.

Odpowiedź. Słowo "wojsko" w Ap 19:19 użyte jest na oznaczenie ludzi przeciwnych Bogu, a nie na oznaczenie żołnierzy. Stojący po stronie Chrystusa to też "wojsko", a nikt ich nie kojarzy z żołnierzami (Ap 19:14, 19).

 

45.3. Chrystus w przypowieściach nie unika stosowania terminu "wojsko" (Mt 22:7, Łk 14:31), przez co nie widać u Niego negatywnego stosunku do ludzi pełniących tę służbę. Hbr 11:34 chwali ludzi, którzy "stali się bohaterami w wojnie i do ucieczki zmusili nieprzyjacielskie szyki" (por. Ne 4:8, Rdz 9:6). Św.Paweł bez wydźwięku negatywnego pyta: "Czy ktoś pełni kiedykolwiek służbę żołnierską na własnym żołdzie?" (1Kor 9:7), a Tymoteuszowi przypomina aby był "dobrym żołnierzem Chrystusa" 2Tm 2:3n. Jeżeli termin "żołnierz" by miał znaczenie negatywne to wynikałoby, że św.Paweł niewłaściwie określił swego ucznia.

 

45.4. Chrystus mówiąc św.Piotrowi aby schował miecz, a nie go wyrzucił (J 18:11), pogodził się z zaistniałym w tym czasie stanem w świecie. Tolerował istnienie broni, która ma być ku przestrodze dla czyniących źle (Rz 13:4). Iz 2:4 ("Miecze przekują na lemiesze, a włócznie na sierpy") jest obrazem prorockim zapowiadającym przyszłą pokojową rzeczywistość w Królestwie Chrystusowym. Werset ten nie może dot. dziś ŚJ bo w nim mowa jest o całych narodach ("Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza…"), a nie o często małych grupach ŚJ w poszczególnych krajach. Choć ŚJ broni nie biorą do ręki (nikomu nie pomogą w niebezpieczeństwie), to Chrystusa i aniołów przedstawiają z mieczami szykujących się do wojny z ludźmi (Armagedon) np. "Mój zbiór opowieści…" rozdz.114; Strażnica Nr 5, 1997 s.9.

 

45.5. ŚJ nie udało się być w pełni "neutralnymi". Płacąc podatek, jak wszyscy, wspomagają tym samym budżet, z którego duże części przeznaczone są na cele wojskowe (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 1 s.24). Wielu z nich pracowało lub robi to nadal w krajach, gdzie rządziły lub dalej rządzą reżimy wojskowe. Solidnie wykonywana praca była i jest wspomaganiem junt. Kto wie czy część z wykonanych przez św.Pawła namiotów (Dz 18:3) nie dostała się przypadkiem w ręce legionów rzymskich. Apostoł nie robiłby ich gdyby miał takie podejście do spraw wojska jak ŚJ.

 

45.6. Choć broni do rąk nie biorą (chyba, że będąc w wojsku zanim się stali ŚJ), to jednak znając ich dosłowną często interpretację Biblii, strach pomyśleć, co by było gdyby Jl 4:10 ("Przekujcie lemiesze wasze na miecze") zastosowali do siebie. W Strażnicach: Nr 10, 1990 s.7 i Nr 5, 1997 s.9 przedstawili na obrazkach zgraję istot wyglądających raczej na ludzi niż aniołów mających w podniesionych rękach miecze i pełne nienawiści twarze. Jadą oni na koniach pod przywództwem pełnego zemsty wodza w koronie i czerwonej płachcie. Jest to pewnie Chrystus (rys. bez opisu) gdyż są to art. o Armagedonie. Komentarz jest zbyteczny. ["Wspaniały finał…" s.281, komentując Ap 19:14 podaje, że będący w niebie ŚJ wezmą udział w "pasieniu ludów i narodów ową rózgą żelazną" por. pkt 45.12.]

 

45.7. Mówiąc o "neutralności", potrafią stwierdzić, że Chrystus zachowywał się tak jak oni i że gdyby niewiastę-cudzołożnicę (J 8:3) zaczęto kamienować w Jego obecności to on odszedłby, względnie powiedziałby, że Go to nic nie obchodzi (por. J 2:15, Dz 13:11, 9:3, 8).

Co powiedzieć o ich twierdzeniu, że gdyby wszyscy ludzie byli ŚJ to by nie było wojen? To twierdzenie jest sprzeczne z polityką ich władz, bo one co roku wykluczają ok.40.000 ŚJ (Strażnica Nr 7, 1994 s.16). Niemożliwy jest więc taki stan, jaki innym przedstawiają.

 

45.8. Strażnica jeśli chodzi o sprawę dot. broni jest czasem bardziej liberalna niż ŚJ. Podaje ona: "Sam Jehowa Bóg zezwala rządom ludzkim na sprawowanie władzy celem wymuszania przestrzegania prawa, w razie potrzeby nawet z bronią w ręku. (…) Zatem Pismo Święte nie daje podstawy do podnoszenia zarzutów przeciwko istnieniu służb uzbrojonych celem wymuszania posłuszeństwa wobec prawa ani przeciwko upoważnianiu przez rząd pewnych ludzi do noszenia broni dla ochrony ludzi albo mienia. Niemniej jednak chrześcijanin sam musi zadecydować, czy przyjmie taką posadę, jak praca konwojenta bądź stróża nocnego, jeżeli przy tym wymaga się od niego noszenia karabinu czy innej broni. (…) Każda decyzja chrześcijanina powinna pozostawać w harmonii z jego sumieniem, wyszkolonym na podstawie Biblii" (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 10 s.24). Ten tekst jest odpowiedzią na pytanie: "Czy można pogodzić z sumieniem chrześcijańskim przyjęcie pracy wymagającej uzbrojenia, np. noszenia karabinu czy pałki?" (por. Strażnica Rok CIV [1983] Nr 23 s.19-20, która zaostrza wymagania i dla wykonujących pracę z bronią nie przewiduje "specjalnych przywilejów służby ani (…) pełnienia odpowiedzialnej funkcji w zborze", ale nie zabrania stanowczo wykonywania tej pracy). Strażnica Nr 9, 1964 s.12 odpowiadając na pytanie: "Jakie stanowisko wobec cywilnej służby przeciwlotniczej i budowy schronów przeciwatomowych powinien zająć chrześcijanin?" podawała: "Chrześcijanie respektują wszystkie prawa Cezara, które nie są sprzeczne z prawem Bożym. Branie udziału w ćwiczeniach przeciwlotniczych nie jest sprzeczne z żadnym z praw Bożych, chociaż niektóre ruchy pacyfistyczne są temu przeciwne. To samo dotyczy miejskich zarządzeń wymagających np. od właścicieli domów budowy schronów chroniących przed skutkami promieniowania po wybuchu atomowym". Wydaje się, że dziś ŚJ odstąpili od tego zezwolenia Strażnicy.

ŚJ powinni cieszyć się z tego, a nie krytykować, że katolicy podejmują służbę, która chroni ich nawet w czasie wojny. Co ŚJ krytykujący wszystkich, zrobili aby nie wybuchały wojny? Co zrobili aby wygasić te, które trwają? Czy dopomogli ginącym niewinnie ludziom, którzy nie są ŚJ?

ŚJ mogą obecnie posiadać broń myśliwską i zabijać z niej zwierzęta (Strażnica Nr 10, 1990 s.31).

 

45.9. Uczą, że chrześcijanie pierwszych wieków nie służyli w wojsku ("Prowadzenie rozmów…" s.194).

Odpowiedź. Wiara w Chrystusa pochłonęła Korneliusza, który pełnił służbę wojskową (Dz 10:1n.). Nie postawiono mu warunku, że ma porzucić wojsko. Wręcz przeciwnie, jako żołnierz jest "pobożnym i bojącym się Boga" Dz 10:2. Nie można też wykluczyć, że wśród chrześcijan "z domu Cezara" (Flp 4:22), nie było żołnierzy ("Nawróceni pretorianie, urzędnicy, personel cesarski, włącznie do niewolników" – przypis do Flp 4:22 w BT). Św.Paweł pisze bowiem, że "kajdany moje stały się głośne w Chrystusie w całym pretorium i u wszystkich innych" Flp 1:13.

Na przełomie I/IIw. wielu chrześcijan miało obiekcje przed wstępowaniem do armii cezarów bo oni prześladowali przez pierwsze 300 lat wyznawców Chrystusa. Nie dot. to całego tego czasokresu i całego świata bo Tertulian (ur.155) pisał: "Przeto mieszkamy na tym świecie razem i nie gardzimy forum, nie gardzimy targowiskiem, używamy kąpieli, chodzimy do waszych magazynów, warsztatów (…) Spotykamy się razem z wami na okrętach, razem odbywamy służbę wojskową, razem uprawiamy rolę i razem prowadzimy handel" ("Apologetyk" 42,3), "Od wczoraj jesteśmy, a wszystko co macie już zapełniliśmy: miasta, wyspy (…) nawet wojskowe obozy, cechy w Rzymie i na prowincji, pałac, senat, forum. Wam zostawiliśmy tylko [wasze] świątynie" (j/w. 37,4), "krzyczą, że całe miasto myśmy obsiedli, że na wsi, w warowniach, na wyspach są chrześcijanie" (j/w. 1,7). Podobnie uczył Klemens Aleks. (ur.150): "Wiara zaskoczyła cię w armii, to słuchaj dowódcy, który nakazuje ci sprawiedliwość" ("Napomnienie do Greków" 10:100), a św.Ignacy (+107) pisał tylko: "Unikaj rzemiosł nieuczciwych" ("Do Polikarpa" 5:1). Zachowało się też do dziś wiele napisów nagrobkowych żołnierzy rzymskich – chrześcijan z IIw. Innym powodem dla którego wielu chrześcijan nie wstępowało do wojska było to, że w tym czasie legiony Cezara były nastawione nie na obronę mieszkańców lecz na podbijanie nowych terenów i tłamszenie tych narodów, które chciały wyzwolić się spod okupacji rzymskiej. To miał na uwadze Justyn Męczennik (ur.100), którego cyt. "Prowadzenie rozmów…" (s.194): "My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości…". Chrześcijanom nie była zaś nigdy obca służba, która broniła niewinne dzieci, bezbronne kobiety i starców.

Judaizm czasów Chrystusa jak i Biblia nie zakazywały służyć w wojsku, bo Korneliusz będąc żołnierzem jest "pobożnym i bojącym się Boga" (Dz 10:2) a inny z żołnierzy określony jest jako "pobożny" Dz 10:7.

Klemens Rzymski (+101), czwarty papież, pisząc ok.95r. o wojsku, chwalił uległość żołnierzy wobec dowódców ("List do Kościoła w Koryncie" 37), a Justyn Męczennik (ur.100) wspominał żołnierzy, którzy angażują się z wiarą i poświęcają swe życie ("Apologia" I:39,5).

O biorących udział w bitwie, w 174r., chrześcijanach-żołnierzach pisał w "Historii Kościoła" (V:5,1-6) Euzebiusz (ur.260) oraz wspomniany przez niego Tertulian (ur.155) "Apologetyk" (5,6), "Do Skapuli" (4). Patrz też "Pytania nieobojętne" J.Salij OP, rozdz. ‚Problem pacyfizmu’.

 

45.10. ŚJ sami przyznają, że nie zawsze byli podczas wojny ‚neutralni’: "Jednakże wielu członków ostatka w gruncie rzeczy uległo naciskowi ze strony świata i zaniedbało wypełniania obowiązków przedstawicieli ludu wybranego wyprowadzonego ze światowego systemu rzeczy. Nie widzieli wtedy potrzeby zachowania absolutnej neutralności w konfliktach tego świata i w pewnej mierze ściągnęli na siebie winę krwi, tak iż przejściowo zasługiwali również na ‚gniew’ Boży" (Strażnica Rok CVII [1986] Nr 16 s.23-4) [Strażnica Nr 3, 1990 s.22 podaje odwrotnie, że ŚJ są "czyści od krwi wszystkich ludzi"], "Pod koniec pierwszej wojny światowej niektórzy Badacze Pisma Świętego, jak wówczas nazywano Świadków, nie zachowali całkowicie neutralnej postawy wobec poczynań świata" (Strażnica Nr 8, 1995 s.18), "Na podstawie tego wersetu [Rz 13:1] uważali, że jeśli w czasie wojny chrześcijanin zostanie powołany do wojska, to jest zobowiązany włożyć mundur, wziąć karabin na ramię i pójść na front do okopów. A ponieważ nie może zabijać bliźnich, więc w ostateczności – jak sądzili – będzie zmuszony strzelać w powietrze" (Strażnica Nr 10, 1995 s.21-2), "Otóż przed rokiem 1919 sługom Jehowy trochę brakowało gorliwości. Podczas pierwszej wojny światowej nie zachowywali całkowicie neutralnej postawy i bardziej byli skłonni naśladować człowieka niż swego Króla, Jezusa Chrystusa" (Strażnica Nr 1, 1996 s.19), "nie wszyscy bracia zachowali chrześcijańską neutralność wobec spraw tego świata. Pokaźna liczba braci służyła w wojsku i walczyła na froncie. Inni nie chcieli służyć z bronią w ręku, ale zgadzali się działać w charakterze sanitariuszy" ("Działalność Świadków Jehowy w Niemczech…" s.9), "w roku 1918 zostałem powołany do służby wojskowej. W tym czasie nie mieliśmy jeszcze jasnego zrozumienia w kwestii obowiązków chrześcijanina wobec ‚władz zwierzchnich’, toteż przyjąłem służbę w ograniczonym zakresie (…) Przydzielono mnie do poczty wojskowej…" (Strażnica Nr 6, 1970 s.19). Por. Strażnica Nr 9, 1996 s.13.

Strażnica namawiała kiedyś do odmawiania modlitw za walczących: "Na przykład Strażnica zachęcała swych czytelników aby zarezerwowali sobie dzień 30 maja 1918r. jako dzień modlitwy o zwycięstwo mocarstw demokratycznych, do czego wzywał Kongres Stanów Zjednoczonych i osobiście prezydent Wilson" (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 19 s.13; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.191).

Strażnica Nr 9, 1994 s.25 uczy: "Jednakże aż do roku 1939 nie pojmowali w pełni, na czym polega chrześcijańska neutralność…". Ang. Strażnica w USA dopiero po dwóch miesiącach trwania II wojny światowej wprowadziła dla ŚJ nakaz "neutralności" (Strażnica Nr 10, 1995 s.23). Do innych krajów (np. Polska) wiadomość ta dotarła dużo później.

Podczas II wojny światowej, w Szwajcarii, oddział krajowy ŚJ zezwolił im przyjmować służbę wojskową. Było to pewnie uzgodnione z Biurem Głównym w USA. Czemu tak było? Od 1920r. istniało w Szwajcarii tzw. "Centralne Biuro Europejskie Towarzystwa Strażnica" ("Działalność świadków Jehowy w Niemczech…" s.11). Wyd. ono literaturę dla ŚJ zamieszkałych w Europie. Ponieważ podczas wojny nie było możliwe sprowadzanie jej z USA, trzeba było zagwarantować Szwajcarom możliwość jej wydawania. Aby nie drażnić władz i nie dopuścić do likwidacji wydawnictwa, jak to się stało np. w Niemczech, w czasopiśmie niemieckim ŚJ pt. Trost ("Pociecha") z 1 X 1943r., (odpowiednik obecnego Przebudźcie się!), napisano między innymi: "Setki naszych członków i przyjaciół naszej wiary wypełniło swe obowiązki militarne i wypełnia je nadal. Nie ośmieliliśmy się nigdy i nigdy się nie ośmielimy widzieć w spełnianiu obowiązków wojskowych czegoś przeciwnego zasadom i dążeniom Zjednoczenia Świadków Jehowy…" (cały tekst patrz "Świadkowie Jehowy bez retuszu" G.Fels rozdz. ‚Służba wojskowa Świadków Jehowy’; "Byłem Świadkiem Jehowy" G.Pape rozdz. ‚Dziwni obywatele’; "Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy" C.Podolski rozdz. ‚Służba wojskowa’ i ‚Świadkowie Jehowy i łapownictwo’).

Wydaje się, że całkowity zakaz służenia w armii, Strażnica od ŚJ mogła wyegzekwować dopiero w 1952r., kiedy to wprowadziła karę wykluczenia z organizacji (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s.11; "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.187). Widać więc, że wielu ŚJ mogło swobodnie brać udział w obu wojnach.

ŚJ nie zawsze postępowali podczas wojny ‚neutralnie’ jak chcą nam wmówić, bo np. Przebudźcie się! Nr 4, 1998 s.14 podaje: "Zaledwie kilka miesięcy przed zakończeniem wojny w maju 1945 roku dobrowolnie wziąłem udział w kilku spotkaniach Hitlerjugen. Napisałem o tym mamie, która doszła do wniosku, że nie chcę już służyć Jehowie". Po wojnie człowiek ten ponownie wrócił do ŚJ.

Sam zetknąłem się też ze ŚJ, którzy na czas służby wojskowej zawiesili działalność (wykluczano ich chwilowo), a później po wojsku powracali do ŚJ. Dziś w Polsce nie powołuje się ŚJ do wojska i nie wsadza się ich do więzień za odmowę służby ("Rocznik Świadków Jehowy 1994" s.251). Upadł więc im "argument", rzekomego prześladowania ich za "neutralność".

ŚJ sprostowali też w 1996r. swe "stanowisko wobec pewnych rodzajów służby cywilnej" (dot. zastępczej służby wojskowej) Strażnica Nr 15, 1997 s.12 por. Nr 9, 1996 s.19-20; Nr 21, 1996 s.27. Ciekawe, że zrobili to tak późno, bo już w Strażnicy Rok C [1979] Nr 6 s.24 nawiązując do Mt 5:41 pisali: "System ten przejęli potem Rzymianie. W okresie ziemskiej służby Jezusa urzędnicy państwowi mogli nakazywać Żydom przenoszenie ciężarów lub wykonywanie innych rodzajów pracy przymusowej (Mat. 27:32; Marka 15:21). Żydzi uważali takie wymuszone usługi dla pogan za bardzo wstrętne. Jezus natomiast zalecił swoim słuchaczom wykonywać je ochoczo".

 

45.11. Uczą, że nie zajmują się polityką. Innym zarzucają, że to robią.

Odpowiedź. Strażnica pisuje często na tematy polityczne. Od początku swego istnienia rzucała się ona z krytyką na Ligę Narodów i ONZ grożąc Armagedonem. Przez wiele lat nie pozostawiano na tych organizacjach "suchej nitki" (np. Przebudźcie się! Nr 10, 1991; Strażnica Nr 19, 1995 s.7; por. "Wspaniały finał…" s.248 – "O…N…Z… jest rzeczywiście bluźnierczą imitacją mesjańskiego Królestwa Bożego…"). Dziwne to, bo "Encyklopedia ONZ i Stosunków Międzyludzkich" (Wyd. II 1986 s.506) podaje, że ŚJ od 1946r. są zarejestrowani w ONZ! Zrobili to pewnie dlatego, aby ONZ wstawiała się za ŚJ w krajach, gdzie są oni prześladowani. Kiedy ŚJ to było potrzebne, to zwracali się też do Ligi Narodów o pomoc. Nauczając, że pochodzą one od szatana, tym samym jakby zwracają się do niego o pomoc zamiast do Boga. Przykładowo "Nowy Dzień" Nr 9, 1937 s.131 i 134-5 zamieszcza tekst pt. "Petycja do Ligi Narodów", wysłany do niej, aby ona wstawiła się za prześladowanych ŚJ w Gdańsku. Widać więc, że ŚJ prowadzą swą politykę i dbają o swe interesy. Czasem ONZ jest dla nich przykrywką gdy ‚coś’ chcą osiągnąć: "Obecnie jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczył oficjalnie, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje są zwolnieni od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych" ("Niech Bóg będzie prawdziwy" rozdz.20 par.7). Zaś Przebudźcie się! Nr 14 z lat 1960-9 s.15 podaje o misjonarzach ŚJ uczących się w ich Szkole Gilead: "nasza grupa spotyka się, żeby wspólnie powtórzyć, czego się dowiedzieliśmy w ubiegłą sobotę przy zwiedzaniu gmachu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Któregoś dnia będziemy mieć pewnie pisemną powtórkę na ten temat". Po co misjonarze ŚJ zwiedzają ONZ jeśli uczą, że jest ona "obrzydliwością"? Może dlatego aby wiedzieli gdzie mają interweniować w przyszłości, gdy będzie się im dziać krzywda w jakimś kraju.

Oto jak ŚJ interpretowali i utożsamiają dziś bestię z Ap 17:8 w swych komentarzach Apokalipsy dostosowując ją do swoich politycznych przekonań:

1) "święte rzymskie państwo" ("Dokonana Tajemnica" (s.314-5).

2) Trybunał Haski i Liga Narodów ("Światło" t.II s.99).

3) Liga Narodów i ONZ ("Wspaniały finał…" s.247).

Aby pozbawić innych obiecanego przez Chrystusa błogosławieństwa "Chrześcijańskie Pisma Greckie…" zmieniły słowa Mt 5:9 z "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój…" na "pokojowo usposobieni".

Strażnica opisywała też, krytykując, różne formy sprawowania władzy (cykl w Przebudźcie się! z lat 1990-1), a przecież każda na s.2 podaje, że jest "apolityczna". Nazywając rządy "zezwierzęciałymi ziemskimi potęgami politycznymi" Strażnica Nr 18, 1988 s.6 prowadzi swoją politykę, będąc w opozycji do wszystkich. Kierowała też ona rezolucje do świata polityki: "Przywódcy chrześcijaństwa reprezentujący religię, politykęwielki biznes zostali wezwani do wyjaśnienia, dlaczego nie są w stanie zapewnić pokoju…" ("Wspaniały finał…" s.173; por. "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.427). Książka ŚJ "Wspaniały finał…" jest chyba najbardziej polityczną spośród publikacji typu religijnego (np. s.188-271). Wcześniej taką polityczną książką ŚJ była "Bądź wola Twoja…". W niej nie dość, że komentowano polityczne zagrywki USA, Niemiec i ZSRR, to ‚neutralni’ ŚJ dokonali w różnych edycjach zmian. Np. wyd. polską ed. polonijną (1964) i krajową (1961). Ta ostatnia została w rozdz.11 pozbawiona przez ŚJ czterech paragrafów, a i w innych pozmieniano wiele. Ciekawe też, że w krajowej ed. stosuje się określenie ZSRR, a w polonijnej Rosja! Jeśli ŚJ uważają się za neutralnych i nie wtrącających się do polityki, dlaczego zmienili treść swych publikacji w zależności od tego gdzie są wydawane?

Rutherford, zwracając się do Hitlera, swą ‚neutralność’ wyraził następująco: "W imieniu Jehowy Boga (…) żądam (…), by Pan wszystkim władzom i urzędnikom swego rządu dał rozkaz, ażeby świadkowie Jehowy (…) spokojnie mogli się zgromadzać (…) Na ostateczny termin spełnienia tego żądania Rutherford wyznaczył dzień 24 marca 1934 roku." (Przebudźcie się! Nr 9, 1995 s.7). Inni ‚neutralni’ ŚJ, telegraficznie straszyli Hitlera Jehową: "Zaniechajcie prześladowania świadków Jehowy, bo w przeciwnym razie Bóg zniszczy Was razem z Waszą nacjonalistyczną partią" (j/w. s.8). Wcześniej jednak z kongresu ŚJ w Berlinie w 1933r. wysłano list do Hitlera, w którym pisano: "Kierownictwo Towarzystwa Strażnica w Brooklynie było zawsze przyjaźnie usposobione względem Niemiec" ("Działalność świadków Jehowy w Niemczech…" s.21). Por. "Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy" C.Podolski rozdz. ‚Świadkowie Jehowy, Hitler i Żydzi’ i ‚Świadkowie Jehowy i masoneria>’; "Świadkowie Jehowy bez retuszu" G.Fels rozdz. ‚Powiązania Świadków Jehowy z… masonerią’ i ‚Komunistyczne sympatie Świadków Jehowy’; "Nadzieja poddawana próbom" J.Salij OP, rozdz. ‚Mieszanie się Kościoła do polityki’.

W 1949r. ŚJ kierując do władz ZSRR swoją petycję tak ukazali swą "neutralność" strasząc Jehową: "Żądamy uwolnienia i zaprzestania prześladowań Świadków Jehowy. Organizacji Jehowy Boga, reprezentowanej przez Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica, należy pozwolić swobodnie głosić dobrą nowinę o Królestwie Jehowy wszystkim mieszkańcom Związku Radzieckiego; w przeciwnym razie Jehowa unicestwi Związek Radziecki i Partię Komunistyczną. Żądamy tego w imieniu Jehowy…" (Przebudźcie się! Nr 4, 1999 s.12).

ŚJ organizowali też demonstracje uliczne, które są ukazane na ich zdjęciach (Przebudźcie się! Nr 9, 1995 s.4 i 15). Czemu teraz potępiają innych gdy robią to samo co oni?

Wielu uważa też, że prowadzą oni wśród swych słuchaczy akcję antywyborczą przy okazji różnych wyborów. Np. "Prowadzenie rozmów…" (s.9) nakazuje nawiązywać rozmowy na temat aktualnych wydarzeń. Nie dziwię się więc, że często bywamy zaczepiani i pytani przez ŚJ o sytuację polityczną, rząd, partie, wybory itp. Później wysłuchujemy ich krytyki. Trudno to wszystko nazwać "neutralnością" jak określają to ŚJ. Strażnica Nr 21, 1999 s.28-9 zezwala, a raczej dopuszcza, aby ŚJ brali udział w głosowaniach wyborczych. Wcześniej nie praktykowali tego (Strażnica Nr 1, 1996 s.26; "Świadkowie Jehowy głosiciele…" s.673-4).

Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 5 s.23-4 zabrania ŚJ pełnienia funkcji sędziów przysięgłych i ławników. Wolno im być jedynie adwokatami, ale na rzecz Strażnicy (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 16 s.19). Jednak Rutherford był z zawodu sędzią i tak tytułował się do końca życia.

 

45.12. Choć uczą, że nie będą brali udziału w wymierzaniu kary podczas Armagedonu to Russell miał inny pogląd. W 1916r. pytającemu: "Jaki dział będzie mieć [ich] Kościół w wiązaniu królów?" nawiązując do Ps 149:5-9 tak odpowiedział: "Biblia pokazuje, że Kościół będzie miał w tym ważny udział, lecz w jaki sposób to będzie czynione, dopiero czas pokaże. (…) Powinniśmy znajdować się w odpowiednim stanie do wykonania naszego działu, gdy czas na to nadejdzie, lecz całą tę sprawę musimy z zadowoleniem pozostawić w rękach Pańskich. W armiach tego świata zastępy wojska do ostatniej chwili nie wiedzą kiedy atak ma być uczyniony, aż dany jest rozkaz do ruszenia naprzód. W słusznym czasie, my również otrzymamy nasze rozkazy". ("Co kaznodzieja Russell odpowiadał…" s.238 por. s.542). W "Nadszedł Czas" (s.105) zaś pisał: "Że święci uczestniczyć będą w dziele niszczenia dzisiejszych królestw, nie ma żadnej wątpliwości…". Ten sposób myślenia funkcjonował u ŚJ aż do 1926r. (Strażnica Rok CI [1980] Nr 12 s.7), bo uważano wtedy, że Armagedon "będzie jakąś rewolucją społeczną" (Strażnica Nr 10, 1995 s.18). Kto wie, znając zmiany poglądów ŚJ, czy nie myślą oni powrócić do tej nauki.

Dziś ŚJ też uczą o udziale w Armagedonie ich ludzi "będących" w niebie tzn. "144 tys.": "Do końcowej części wielkiego ucisku nie dojdzie za sprawą żadnych wojsk, lecz (…) Jezusa Chrystusa, mającego do pomocy ‚wojska, które są w niebie’, między innnymi wskrzeszonych pomazańców" (Strażnica Nr 16, 1996 s.20; por. Nr 18, 1998 s.19; "Światło" t.II s.177 i "Wspaniały finał…" s.281, gdzie piszą o ich "pasieniu ludów i narodów ową rózgą żelazną". Czy tak wygląda neutralność ŚJ?

 

45.13. ŚJ w okresie od 1929r. do 1962r. tak przejęli się swą "neutralnością", że uczyli, że "władze zwierzchnie", którym trzeba być poddanym z Rz 13:1, to Jehowa i Jezus, a nie władze świeckie (Strażnica Nr 21, 1990 s.11). Nie dziwi wobec tego delegalizacja ŚJ w Polsce w 1950r. oraz to, że przeszło 70 krajów wydało przepisy ograniczające ich działalność ("Wspaniały finał…" s.40). Zobaczmy jak ŚJ zmieniali interpretację Rz 13:1.

1) Russell, a później Rutherford aż do 1929r. odnosili ten fragm. do władz świeckich (Strażnica Nr 9, 1996 s.13).

2) "Prawda was wyswobodzi" (s.292) donosi, że w 1929r. "zabłysnęło jasne światło" i zaczęto aż do 1962r. nauczać, że fragm. ten trzeba odnieść do Jehowy i Jezusa (Strażnica Nr 9, 1996 s.13-4).

3) Strażnica Nr 9, 1996 s.14 podaje, że od 1962r. fragm. ten trzeba odnieść znów do władz świeckich.

Jaka będzie interpretacja w przyszłości?

 

45.14. Często przywołują i podkreślają prześladowania jakie spotkały ich podczas wojen. Jak było naprawdę? Prześladowania dotknęły wiele milionów chrześcijan, a tylko garstkę ŚJ. Ich "Wspaniały finał…" (s.64) podaje, że w 1938r., kiedy zaczęła się aneksja Austrii, było na całym świecie tylko 47.143 ŚJ (w 52 państwach). Gdy odejmie się tych, którzy mieszkali na kontynentach i w państwach, które nie brały bezpośrednio udziału w wojnie, to ukaże się nam tylko mała grupka ŚJ, która mogła doświadczyć sankcji wojennych. Zresztą niektórzy ŚJ "podpisali osławiony dokument o wyrzeczeniu się wiary" (Strażnica Nr 15, 1997 s.23), a inni zaczęli współpracę z gestapo (Strażnica Nr 9, 1989 s.11-12). Jeszcze mniejsza grupa (3868 osób) była podczas I wojny światowej, a znajdowali się wtedy ŚJ tylko w 14 państwach ("Wspaniały finał…" s.64). A co z rzekomo wielką liczbą ofiar wśród ŚJ? Ich "Działalność Świadków Jehowy w Niemczech…" (s.52) podaje: "Liczne egzekucje zajmują specjalne miejsce w historii prześladowań III Rzeszy. Według niekompletnych sprawozdań ścięto i rozstrzelano co najmniej 203 osoby. Liczbą tą nie są objęci bracia i siostry, którzy zginęli z głodu, od chorób lub z powodu brutalnego traktowania".

 

45.15. ŚJ potrafią nawet cieszyć się z wybuchu wojny, w której giną miliony ludzi, jeśli tylko pokrywa się to z ich założeniami doktrynalnymi i oczekiwaniem zabrania do nieba: "W sierpniu 1914 roku ludzie tłumnie zgromadzeni przed redakcją lokalnej gazety czytali o wybuchu I wojny światowej. Nadszedł tato i zobaczył, co się dzieje. ‚Bogu niech będą dzięki!’ – wykrzyknął. Zrozumiał, że rozpoczęcie się wojny stanowi spełnienie ogłaszanych przez niego proroctw biblijnych (Mateusza 24:7). Wielu ówczesnych Badaczy Pisma Świętego spodziewało się szybkiego pójścia do nieba. Kiedy to nie nastąpiło, niektórzy poczuli się zawiedzeni." (Strażnica Nr 19, 1997 s.22). W "Nadszedł Czas" (s.43) Russell nawet ‚chwalił’ anarchię: "Ogólny ustrój dzisiejszy rozpadnie się (…) pomimo, że ci, którzy miłują prawo, porządek i pokój nie życzyliby sobie tego. Tylko ci, którzy uznają nadchodzący czas wielkiego ucisku i bezrządu jako czynnik w ręku Bożym (…) zwycięsko przejdą przez te doświadczenia".

Read More →