CYPRIAN I BÓG JEDEN W TRÓJCY OSÓB

Antytrynitarianie prawie nie wspominają Cypriana († 258) i jego nauki o Trójcy Świętej. Przykładowo, Świadkowie Jehowy w swej broszurze pt. Czy wierzyć w Trójcę? (1989) nawet nie napisali o jego istnieniu. Dziwne to, bo przecież w tej publikacji zamieścili nawet podrozdział zatytułowany Czego nauczali przednicejscy Ojcowie Kościoła (s. 7), a Cyprian przez ogół jest do nich zaliczany.

Jedynie w „Strażnicy” nr 7/1992 (s. 29) raz wspomniano Cypriana razem z wieloma pisarzami wczesnochrześcijańskimi, nie cytując jednak żadnej jego konkretnej myśli.

Tylko tyle od 1950 r. można znaleźć o Trójcy Świętej w nauce Cypriana na łamach polskich czasopism Świadków Jehowy. Wspomniano go też w jednej z książek, o czym powiemy poniżej.

Ponieważ nauki Cypriana zapewne są niezbyt wygodne dla antytrynitarian i trudno od nich wymagać cytowania go, więc na podstawie jego pism przytoczymy je sami.

Oto czego nauczał Cyprian:

1) zrodzony, a nie stworzony i odwieczny Syn Boży;
2) Bóstwo Chrystusa i cześć dla Niego;
3) osobowość Ducha Świętego;
4) Trójca Święta.

Poniżej przedstawiamy obszerne cytaty z Listów i Traktatów Cypriana.

Zrodzony, a nie stworzony i odwieczny Syn Boży

Antytrynitarianie czasem przywołują Cypriana jako tego, który stosuje do Jezusa tekst Prz 8,22: „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna” (np. Świadkowie Jehowy, patrz ich publikacja: „Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka, s. 27). Dają tu do zrozumienia, że nauczał on o stworzeniu Syna to samo co oni. Tymczasem Cyprian pisze:

„Chrystus jest pierworodny i On jest mądrością Boga, przezeń wszystko uczynione zostało” (Do Kwiryna, 2,1).

Dalej polski tekst cytowanego dzieła wymienia wersety biblijne, które Cyprian podaje jako uzasadnienie powyższego zdania:

„Prz 8,22-31, […] J 17,3-5; Kol 1,15.18; Ap 21,6; 1 Kor 1,22-24” (Do Kwiryna, 2,1) (uwaga: polski tekst Do Kwiryna nie cytuje, tak jak jest w oryginale, tekstów Pisma Świętego, a jedynie podaje sigla biblijne).

Cyprian posługiwał się tekstem łacińskim Biblii, a w nim w Prz 8,22 są słowa possedit me, co można oddać jako „posiadł mnie” (za przekładem ks. Wujka), a nie „stworzył mnie”.

Angielski tekst dzieła Do Kwiryna opublikowany na www.ccel.org/fathers2/ oddaje słowa z Prz 8,22 następująco: The Lord established me, co można przetłumaczyć jako „Pan ustanowił mnie”. Natomiast w dalszych słowach w Prz 8,22-31, na który to tekst powołuje się Cyprian, mowa jest o „zrodzeniu” i „spłodzeniu” Mądrości.

Zauważmy też, że Cyprian przywołał w powyższym fragmencie także tekst Ap 21,6 („Alfa i Omega, Początek i Koniec”), który wyraźnie daje do zrozumienia, że Jezus jest Bogiem i Stwórcą, a nie stworzeniem.

W swych pismach Cyprian właściwie chyba tylko dwa razy mówił o zrodzeniu Syna i zasugerował Jego odwieczne istnienie:

„Gdy był od początku synem Boga, miał na nowo narodzić się według ciała – Ps 2,7-8; Łk 1,41-43; Ga 4,4” (Do Kwiryna, 2,8).

„Że Melchizedek był figurą Chrystusa, oświadcza to w Psalmach Duch Święty, gdy w osobie Ojca mówi od Syna: «Przed jutrzenką zrodziłem cię […]» (Ps 110,3)” (List 63, 4).

Jezus stworzeniem?

„Jaką jednak mocą może otrzymać przebaczenie grzechów przy chrzcie ten, kto zapiera się Boga, stworzyciela Chrystusa, skoro Chrystus tę władzę, na mocy której zostaliśmy ochrzczeni i uświęceni, otrzymał od tegoż Ojca, którego nazwał większym [od siebie] (J 14,28), u którego wyprosił sobie przemienienie, którego wolę wypełnił aż do wychylenia kielicha i przyjęcia śmierci?” (List 73, 18).

Z powyższych słów mogłoby wynikać, że Jezus jest stworzeniem. Jednak tekst ten (za tekstem angielskim) można odczytać też następująco:

„Jaką mocą może ten, kto zaprzecza Bogu Stwórcy, Ojcu Jezusa, uzyskać odpuszczenie grzechów podczas chrztu, skoro Chrystus otrzymał tę moc, przez którą my jesteśmy ochrzczeni i uświęceni, od tego samego Ojca, którego On nazwał «większym» (J 14,28) od siebie, którego pragnął wsławić, którego wolę wypełnił przez posłuszeństwo, pijąc kielich i poddając się śmierci?”.

[But by what power can he who denies God the Creator, the Father of Christ, obtain, in baptism, the remission of sins, since Christ received that very power by which we are baptized and sanctified, from the same Father, whom He called «greater” than Himself, by whom He desired to be glorified, whose will He fulfilled even unto the obedience of drinking the cup, and of undergoing death?List 72, 25, wg tekstu ang., za: www.ccel.org/fathers2/].

Słowa powyższe odnoszą się do Jezusa, który jako człowiek nazywa swego Ojca większym od siebie. Nawet gdyby uznać, za przytoczonym pierwszym tekstem, że Chrystus jest stworzeniem Boga, to dotyczy to tylko jego ludzkiej natury, której Ojciec jest Stwórcą. Zaś natury boskiej Jezusa Ojciec jest Źródłem.

I dlatego Cyprian nazwie Ojca „Panem i Bogiem” Jezusa, choć uczy równocześnie o Trójcy Świętej:

„[…] kto przeciw Ojcu i Panu, i Bogu Chrystusa ciężko bluźni i grzeszy?” (List 73, 18).

Patrz poniżej podrozdział Dwie natury w Chrystusie: Bóg i człowiek.

Bóstwo Chrystusa i cześć dla Niego

Choć w swych dziełach nie zajmuje się zbytnio problematyką trynitarną, to jednak wiele razy Cyprian mówi o Bóstwie Chrystusa. Oto jego słowa:

„I sam Pan nasz Jezus Chrystus, Król i Sędzia, i nasz Bóg” (List 3, 2).

„Jeżeli jednak nie wszystkich zdołamy skłonić, aby podobali się Chrystusowi, z pewnością, o ile to od nas jest uzależnione, przypodobamy się Chrystusowi Panu i Bogu naszemu, zachowując Jego przykazania” (List 4, 5).

„Mamy rzecznika i orędownika, który jest przebłaganiem za nasze grzechy, Jezusa Chrystusa, Pana i Boga naszego, o ile żałujemy za dawne nasze grzechy, wyznajemy i uznajemy nasze winy […]” (List 11, 5).

„Składaliśmy i składamy, najdroższy bracie, nieustannie jak największe dzięki Bogu Ojcu wszechmocnemu i Chrystusowi, Panu i Bogu, naszemu Zbawicielowi, że w tak boski sposób opiekuje się Kościołem” (List 51, 1).

„Jakaż to chwała, jaka radość, gdy zostaniesz dopuszczony do widzenia Boga, skoro dostąpisz zaszczytu, że z Chrystusem, twym Panem i Bogiem, będziesz się cieszył szczęściem i wieczną światłością” (List 58, 10).

„Ponieważ jednak niektórzy, czy to z niewiedzy, czy z prostoty, przy konsekracji kielicha Pana i udzielaniu go ludowi nie postępują tak, jak Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz, twórca i nauczyciel tej Ofiary czynił i nauczał, dlatego uważałem za rzecz pobożną i konieczną napisać w tej sprawie do was list” (List 63, 1).

„Skoro bowiem Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz, najwyższy kapłan Boga Ojca, z siebie samego jako pierwszy złożył Ojcu ofiarę i nakazał, aby to czyniono na Jego pamiątkę, to z pewnością ten tylko kapłan prawdziwie zastępuje Chrystusa, który naśladując to, co Chrystus uczynił, i prawdziwą, i pełną ofiarę składa wtedy w Kościele Bogu Ojcu” (List 63, 14).

„Również błogosławiony Apostoł, gdy mu powiedziano: «Tak złorzeczysz kapłanowi?», nic obraźliwego przeciw kapłanowi nie powiedział, chociaż mógł z całą stanowczością wystąpić przeciw tym, którzy Boga ukrzyżowali i już utracili Pana i Chrystusa, i świątynię, i kapłaństwo” (List 66, 3).

„A jeśli stał się domem Boga (1 Kor 3,16n), zapytuję się, którego Boga? Czy Stwórcy? Nie, bo w Niego nie wierzył. Czy Chrystusa? A i Jego domem być nie może, kto zaprzecza Bogu Chrystusa. Czy Ducha Świętego? Ponieważ trzej są jednym [Bogiem], jakże Duch Święty może się z tym pojednać, kto jest wrogiem albo Ojca, albo Syna?” (List 73, 12).

„Jakież to zaślepienie umysłu, jakaż przewrotność, nie chcieć poznać jedności wiary, jaka pochodzi od tradycji Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, Pana i Boga naszego!” (List 74, 4).

„I mówi dalej, że u nich w imię Jezusa Chrystusa jest udzielane przebaczenie grzechów, mimo że bluźnią przeciw Ojcu i Panu Bogu Chrystusowi” (List 74, 7).

„Cyprian życzy wiecznego zbawienia współbiskupom […], również współprezbiterom, diakonom i innym braciom, będącym w kopalni; męczennikom Boga Ojca wszechmogącego i Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Boga, Wybawcy naszego” (List 76, wstęp).

„On jest mocą Boga, On rozumem, On mądrością Jego i chwałą; […] przyobleka ciało, Bóg miesza się z człowiekiem. On Bogiem naszym, On jest Chrystusem, który jako pośrednik między dwoma przywdział człowieka, by go zaprowadzić do Ojca” (Że bałwany nie są bogami, 11).

„Lecz kiedy podkreślano podwójne jego przyjście, jedno – w którym w postaci i roli człowieka miał być przykładem, drugie – gdy miał wystąpić jako Bóg […]” (Że bałwany nie są bogami, 12).

„[…] po męce na nowo wstąpił na wysokości, by okazać moc boskiego majestatu. […] Uczniowie zaś z nakazu mistrza i Boga rozlani po świecie, mieli dawać zbawienne przykazania […]” (Że bałwany nie są bogami, 14).

„I nie tylko słowy, ale i czynami nauczył nas Bóg modlić się, sam często modląc się i prosząc, i dając nam przykład, co czynić mamy, jak jest napisane: «A on ustępował na pustynię i modlił się» (Łk 5,16)” (O Modlitwie Pańskiej, 29).

„Sam Chrystus Pan i Bóg nasz napomina i mówi: «Jam jest zmartwychwstanie; kto we mnie wierzy, choćby umarł, żyw będzie. A wszelki, który żyje, a wierzy we mnie, nie umrze na wieki» (J 5,25-26)” (O śmiertelności, 21).

„Najmilsi Bracia, Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz, nie tylko nauczał tego słowami, ale i czynami wypełnił. I ten, który powiedział, iż po to zstąpił, by czynić wolę Ojca, wśród innych dziwów swej mocy, którymi wyraził oznaki boskiego majestatu, także ojcowską cierpliwość i pobłażliwość zachował” (O pożytku cierpliwości, 6).

Patrz też poniżej podrozdział Stwórca i Pan świata.

Dwie natury w Chrystusie: Bóg i człowiek

„Ten miał być znak narodzenia jego, że z Dziewicy miał się narodzić człowiek i Bóg, syn człowieka i Boga – Iz 7,10-15. Przepowiedział Bóg, że to nasienie, które miało zetrzeć głowę diabła, miało pochodzić z niewiasty – Rdz 3,14-15” (Do Kwiryna, 2,9).

„Chrystus, człowiek i Bóg, z obydwóch złożony rodzajów, by mógł być pośrednikiem między nami a Ojcem – Jr 17,9; Lb 24,17; Lb 24,7-9; Iz 61,1-2; Łk 1,35” (Do Kwiryna, 2,10).

Bóg błogosławiony na wieki (Rz 9,5)

„Chrystus jest Bogiem […] – Rz 9,3-5” (Do Kwiryna, 2,6).

Bóg (J 1,1; 20,28)

„Chrystus jest Bogiem […] – J 1,1; 20,27-29” (Do Kwiryna, 2,6).

Bóg z nami (Mt 1,23)

„Chrystus jest Bogiem […] – Mt 1,23” (Do Kwiryna, 2,6).

Bóg (J 10,34-38; Ps 82,1.6-7)

„Chrystus jest Bogiem […] – Ps 82,1 i 6-7: «Jam rzekł: Jesteście bogowie i synowie Najwyższego wszyscy; a wy pomrzecie jako ludzie» – Jeżeli sprawiedliwi, jacy by byli i przykazaniom Bożym posłuszni byli, bogami nazwani być mogą, o ileż bardziej Chrystus Bóg, syn Boga, jak sam mówi w Ewangelii według Jana 10,34-38” (Do Kwiryna, 2,6).

Stwórca i Pan świata

„Jeśli ponosimy na tym świecie zniewagi, trudy, ucieczki, katusze, to Stwórca i Pan świata doznał jeszcze większych. On sam zachęca nas słowami: «Jeżeli was świat nienawidzi, mówi, to wiedzcie, że mnie przed wami znienawidził […]» (J 15,18). Pan i Bóg nasz, czegokolwiek nauczał, sam czynił, aby i uczeń nie mógł się usprawiedliwiać, że uczy, ale nie czyni” (List 58, 6).

Alfa i Omega, Początek i Koniec, Bóg (Ap 21,6-7)

„Chrystus jest Bogiem […] – Ap 21,6-7” (Do Kwiryna, 2,6).

Cyprian do Syna odniósł też teksty Ap 22,13-14 (Do Kwiryna, 2,22) oraz Ap 21,6 (Do Kwiryna, 2,1).

Równy Ojcu

Cyprian zastosował do Chrystusa jako Boga wiele tekstów Starego Testamentu, odnoszonych tam do Jahwe. Tym samym wykazał równość Syna z Ojcem.

„Chrystus jest Bogiem – Rdz 35,1; Iz 45,14-16; 40,3-5; Ba 3,35-38; Za 10,11-12, Oz 11,9-10; Ps 45,7-8; Ps 46,11; Ps 81,5; Ps 68,5” (Do Kwiryna, 2,6).

„Chrystus Bóg miał przyjść jako oświeciciel i zbawca rodzaju ludzkiego – Iz 35,3-6; 63,9; 42,6-8; Ps 25,4-5” (Do Kwiryna, 2,7).

„Po zmartwychwstaniu miał otrzymać od Ojca wszelką władzę, a władza jego jest wieczna – Dn 7,13-14; Iz 33,10-11; Ps 110,1-2; Ap 1,12-18; Mt 28,18-19” (Do Kwiryna, 2,26).

„On ma jak król panować na wieki” (Do Kwiryna, 2,29).

„Pan bowiem po swym zmartwychwstaniu, rozsyłając swych uczniów, wskazując i pouczając ich, jak należy udzielać chrztu, mówi: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego» (Mt 28,18). Wymienia Trójcę, w której Tajemnicę narody mają być ochrzczone. A czy Marcjon wierzy też Trójcy?” (List 73, 5).

„Po zmartwychwstaniu Pan, rozsyłając apostołów, nakazuje i mówi: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przekazałem» (Mt 28,18-19)” (List 28, 2).

„On sam, rozsyłając apostołów, tak mówi na innym miejscu: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przekazałem’ (Mt 28,18-19). Jeśli więc chcemy iść w świetle Chrystusa, nie odstępujmy od Jego nakazów i upomnień” (List 63, 18).

Jedność Ojca i Syna (J 17,3)

„Ci bowiem, którzy znali Boga Stworzyciela, powinni byli również znać Syna, Chrystusa. Nie powinni sobie schlebiać i chwalić się samym Ojcem, bez poznania Jego Syna, który powiedział: «Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie» (J 14,6). Że zaś poznanie obu zbawia, sam również zapewnia, mówiąc: «A to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, jedynego i prawdziwego Boga, i Tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa» (J 17,3). Jeśli więc zgodnie z nauczaniem Chrystusa i Jego twierdzeniem najpierw należy poznać Ojca, który posłał, a potem Chrystusa, który został posłany, i nie może być nadziei zbawienia bez poznania obu razem, to jakże można przypuścić, że ci, którzy mieli u heretyków chrzest otrzymać w imię Chrystusa, otrzymali przebaczenie grzechów, skoro nie znali Boga Ojca, więcej, Jemu bluźnili? Inaczej apostołowie z Żydami postępowali, a inaczej z poganami. Tamci, ponieważ już mieli prawa i bardzo stary chrzest mojżeszowy, byli chrzczeni w imię Jezusa Chrystusa. Zgodnie z tym w Dziejach Apostolskich Piotr tak się odzywa i mówi: «Czyńcie pokutę i niechaj każdy z was ochrzci się w imię Pana Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów i otrzymanie daru Ducha Świętego […]» (Dz 2,38n). Piotr wspomina Jezusa Chrystusa nie dlatego, aby Ojca pominąć, lecz żeby z Ojcem Syn był również złączony” (List 73, 17).

Syn „mniejszy” od Ojca?

Patrz powyżej podrozdział Jezus stworzeniem?

Modlitwa do Syna i cześć dla Niego

„Nie przestajemy tutaj w ofiarach i modlitwach naszych dziękować Bogu Ojcu i Chrystusowi, Jego Synowi i Panu naszemu, a zarazem modlić się i prosić […]” (List 61, 4).

„Do Pana modlić się należy, Pana należy przepraszać naszym zadośćuczynieniem, który – jak powiedział – wypiera się tego, kto się Go zapiera, który sam jeden wszelki sąd otrzymał od Ojca” (O upadłych, 17).

„Nie należy niczego przenosić nad miłość Boga i Chrystusa” (Do Kwiryna, 3,18).

„Ojciec niczego nie sądzi, jeno Syn, i nie czci Ojca, kto nie czci Syna” (Do Kwiryna, 3,33).

„Bóg Ojciec przykazał czcić swego Syna, a apostoł Paweł, pomny Bożego przykazania, mówi: «Bóg wywyższył go i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię, aby na imię Jezusowe wszelkie kolano klękało, [istot] niebieskich, ziemskich i podziemnych» (Flp 2,9-10) […]. Jakiż Pan Jezus i jak wielka jego cierpliwość, że odbierając cześć w niebie, jeszcze nie jest mszczony na ziemi!” (O pożytku cierpliwości, 24).

„Przebłogosławiony męczennik Cyprian poniósł śmierć czternastego września, za imperatorów Waleriana i Galliena, a za królowania Pana naszego, Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen” (Akta prokonsularne, 6).

Cyprian zamieszcza też, prawdopodobnie za jakimś starołacińskim tłumaczeniem Biblii, zdanie z Ap 22,9, którego treść jest wyrazem oddawania czci Jezusowi w jego czasach:

„A w Objawieniu anioł sprzeciwia się Janowi chcącemu oddać mu pokłon, i mówi: «Patrz, żebyś nie czynił, bom jest współsługa twój i braci twoich. Jezusowi Panu się kłaniaj» (Ap 22,9)” (O pożytku cierpliwości, 24).

Patrz też teksty Cypriana i innych biskupów w rozdziale Trójca Święta.

Osobowość Ducha Świętego

Cyprian niewiele mówi o Duchu Świętym (dobitniej wspomina o Nim, gdy pisze o Trójcy Świętej), ale jednak pozostawił po sobie kilka tekstów, które wskazują na to, że uważał Go za osobę. Określając Go jako osobę, nie tylko omawia wersety biblijne, ale i sam od siebie nadaje Mu cechy osobowe.

Oto słowa Cypriana:

„Pomodliwszy się za nich i włożywszy na nich rękę, wezwali Ducha Świętego, a Ten zstąpił na nich. To samo też i teraz u nas się dzieje” (List 73, 9).

„Skoro zaś Duch Ojca przemawia przez tych (Mt 10,19), którzy są wydani i wyznają jego imię, to czyż może być zdolny do wyznania i zdecydowany ten, który przedtem razem z pokojem otrzymał Ducha Ojca, który umacnia swe sługi i mówi przez nas, i składa przez nas wyznanie?” (List 57, 2).

„Ich usta wyraziły nieskażoną i niezwyciężoną moc Ducha Świętego, aby się okazało, że prawdziwe jest to, co Pan w swej Ewangelii oświadczył w słowach: «Kiedy was pojmą, nie martwcie się o to, co macie mówić; bo w owym czasie będzie wam poddane, co macie mówić. Bo nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego mówić będzie przez was» (Mt 10,19). Powiedział więc, że to, co możemy mówić i odpowiadać w owym czasie, będzie nam udzielone i podsunięte przez Boga, że nie my wtedy mówimy, lecz Duch Boga Ojca, który nie oddala się ani nie odłącza się od tych, którzy go wyznają. On sam przez nas odpowiada i On w nas zostaje ukoronowany” (List 58, 5).

„Sama bowiem łaska, jaką otrzymują ochrzczeni, gdyby od wieku przyjmującego zależała, musiałaby być mniejszą lub większą; tymczasem Duch Święty udziela łaski nie według jakiejś wyznaczonej miary, lecz w swej dobroci i ojcowskiej łaskawości wszystkim jednakowo” (List 64, 3).

„Że Melchizedek był figurą Chrystusa, oświadcza to w Psalmach Duch Święty, gdy w osobie Ojca mówi od Syna: «Przed jutrzenką zrodziłem cię […]» (Ps 110,3)” (List 63, 4).

„Również w Psalmach Duch Święty poucza, mówiąc: […] (Ps 2,12)” (List 4, 1).

„Duch Święty mówi również przez Salomona: […] (Prz 16,27)” (List 59, 20).

„przez Salomona Duch Święty zapowiedział figurę ofiary Pana […]” (List 63, 5).

„u Izajasza Duch Święty to samo świadczy o męce Pana, mówiąc: […] (Iz 63,2)” (List 63, 6).

„w Psalmach Duch Święty nie zamilcza, i wspominając o kielichu Pana, mówi: […] (Ps 23,5) […]; dlatego Duch Święty powiedziawszy w Psalmie: […] dodał […]” (List 63, 11).

„co Duch Święty nakazuje” (List 63, 15).

„gdyż Duch Święty, grożąc takim w Psalmach, tak mówi […]. To samo też Apostoł Paweł pisze i mówi […]” (List 67, 9).

„Duch Święty oświadcza w Pieśni nad Pieśniami, że tylko jeden jest Kościół. Mówi bowiem […]” (List 69, 2).

„mówi Duch Święty w Psalmach […]” (List 69, 5).

„przez proroka Ozeasza Duch Święty, mówiąc […]. Przez to oczywiście pouczył i wykazał […]” (List 69, 9).

„Duch Święty upominał w Psalmach, żeby nikt nie zbaczał i z drogi prawdy nie schodził, i u heretyków i przeciwników Chrystusa nie był namaszczony” (List 70, 2).

„Duch Święty mówi przez proroka […]” (List 73, 6).

„co Duch Święty objawił jako lepsze […]” (List 73, 13).

„Duch Święty bowiem głosi i twierdzi w Psalmach” (List 76, 4).

„Nie należy zasmucać Ducha Świętego, któregośmy otrzymali – Ef 4,30-31” (Do Kwiryna, 3,7).

„W Psalmach mówi Duch Święty: […] (Ps 2,12)” (O stroju dziewic, 1).

„[…] wyraża i objawia Duch Święty, w Psalmach mówiąc […]” (O jedności Kościoła katolickiego, 8).

„Duch Święty napomina przez apostoła i mówi […], na tych wskazuje w Psalmach Duch Święty” (O jedności Kościoła katolickiego, 10).

„Duch Święty upomina nas i mówi […]” (O jedności Kościoła katolickiego, 24).

„[…] gdyż Duch Święty mówi w Psalmach […]” (O upadłych, 27).

„[…] przez Salomona uczy Duch Święty […]” (O śmiertelności, 23).

„I jeszcze silniej uczy i wykazuje Duch Święty […]” (Do Fortunata, 5,10).

„Przez Salomona Duch Święty odsłania i przepowiada, mówiąc […]” (Do Fortunata, 5,12).

„[…] i znów Duch Święty upomina i mówi […]” (Do Demetriana, 17).

„[…] przez proroka mówi i napomina Duch Święty..” (Do Demetriana, 20).

„Mówi w Piśmie Duch Święty […]” (O uczynku i jałmużnach, 2).

„Mówi przez Salomona Duch Święty” (O uczynku i jałmużnach, 9).

„objaśnia Duch Święty przez proroka […]” (O pożytku cierpliwości, 22).

Patrz też rozdział Trójca Święta.

Trójca Święta

Choć Cyprian nie był tak wielkim głosicielem i obrońcą Trójcy Świętej jak Tertulian (ur. 155) czy Hipolit (ur. przed 170), to jednak, wbrew opiniom antytrynitarian, pozostawił pisane świadectwa o tym, że wierzył w Trójcę Świętą i o Niej uczył. Oto one:

„Pan bowiem po swym zmartwychwstaniu, rozsyłając swych uczniów, wskazując i pouczając ich, jak należy udzielać chrztu, mówi: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego» (Mt 28,18). Wymienia Trójcę, w której Tajemnicę narody mają być ochrzczone. A czy Marcjon wierzy też Trójcy?” (List 73, 5).

„A jeśli stał się domem Boga (1 Kor 3,16n), zapytuję się, którego Boga? Czy Stwórcy? Nie, bo w Niego nie wierzył. Czy Chrystusa? A i Jego domem być nie może, kto zaprzecza Boga Chrystusa. Czy Ducha Świętego? Ponieważ trzej są jednym (Bogiem), jakże Duch Święty może się z tym pojednać, kto jest wrogiem albo Ojca albo Syna?” (List 73, 12).

„Następnie po zmartwychwstaniu Pan, rozsyłając apostołów do pogan, rozkazuje im, aby chrzcili pogan w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jakże więc niektórzy mówią, że poganin może poza Kościołem, owszem, przeciw Kościołowi otrzymać przebaczenie grzechów, byleby tylko gdziekolwiek był ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa, skoro sam Chrystus nakazał chrzcić pogan w imię całkowitej i zjednoczonej Trójcy?” (List 73, 18).

„Toteż nie możemy mieć wspólnego chrztu z heretykami, z którymi ani Bóg Ojciec, ani Syn, Chrystus, ani Duch Święty, ani wiara, ani Kościół nie mają nic wspólnego. A więc należy chrzcić tych, którzy z herezji przychodzą do Kościoła” (List 73, 21).

„Niech jednak wiedzą tacy obrońcy i poplecznicy heretyków, że ci katechumeni, po pierwsze, trzymali się wiary i prawdy Kościoła i do walki z diabłem wyruszyli z obozów Bożych z całkowitym i szczerym poznaniem Boga Ojca i Chrystusa, i Ducha Świętego” (List 73, 22).

„Jakież to zaślepienie umysłu, jakaż przewrotność, nie chcieć poznać jedności wiary, jaka pochodzi od tradycji Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, Pana i Boga naszego! Skoro bowiem u heretyków dlatego nie ma Kościoła, ponieważ on jest jeden i nie da się go podzielić, następnie dlatego nie ma tam Ducha Świętego, gdyż jest On jeden i u bezbożnych, obcych być nie może, to z pewnością nie może być u heretyków chrztu, który na tej jedności polega, ponieważ nie można go oddzielić ani od Kościoła, ani od Ducha Świętego” (List 74, 4).

„I to również jest niedorzeczne, że uważają, że nie potrzeba się dowiadywać, kto chrzcił, bo ochrzczony mógł otrzymać łaskę przez wezwanie potrójnych imion, Ojca i Syna, i Ducha Świętego. To będzie ową mądrością, o której pisze Paweł, że ją posiadają doskonali, że ten, który jest w Kościele doskonały, i mądry, tego albo broni, albo w to wierzy, że samo wezwanie tych imion wystarcza do odpuszczenia grzechów i uświęcenia przez chrzest” (List 75, 9 – list Firmiliana do Cypriana).

„Stwierdzamy, że trzej młodzieńcy modlący się z Danielem […] zanosili swe prośby o godzinie trzeciej, szóstej i dziewiątej, wskazując wyraźnie na tajemnicę Trójcy, która miała być objawiona w ostatnich czasach. Albowiem przejście od pierwszej do trzeciej godziny wskazuje na doskonałą liczbę Trójcy. Podobnie, licząc od czwartej godziny do szóstej, otrzymujemy następną Trójcę, a kiedy zaczniemy liczyć od siódmej i zakończymy na dziewiątej, znowu otrzymujemy doskonałą Trójcę” (O Modlitwie Pańskiej, 34).

„Wobec Boga większą jest ofiarą pokój nasz i braterska zgoda, i lud w jedności Ojca i Syna, i Ducha Świętego zgromadzony” (O Modlitwie Pańskiej, 23).

Patrz też O Modlitwie Pańskiej, 2.

„Gdy Pan poleca: aby chrzcić narody w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego i przez chrzest odpuszczać dawne grzechy (por. Mt 28,19), ten, nie znając rozkazu i prawdy, nakazuje udzielać pokoju i przebaczać grzechy w imię Pawła. Twierdzi również, że ten mu to nakazał, jak to widzicie z listu tegoż Lucjana do Celeryna” (List 27, 3).

„Po zmartwychwstaniu Pan, rozsyłając apostołów, nakazuje i mówi: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przekazałem» (Mt 28,18-19)” (List 28, 2).

„Znamy dobrze, że jeden jest Bóg, jeden jest Chrystus Pan, którego wyznaliśmy, że jeden jest Duch Święty, że w Kościele jeden tylko musi być biskup” (List 49, 2).

„Że Melchizedek był figurą Chrystusa, oświadcza to w Psalmach Duch Święty, gdy w osobie Ojca mówi od Syna: «Przed jutrzenką zrodziłem cię […]» (Ps 110,3)” (List 63, 4).

„On sam, rozsyłając apostołów, tak mówi na innym miejscu: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przekazałem» (Mt 28,18-19). Jeśli więc chcemy iść w świetle Chrystusa, nie odstępujmy od Jego nakazów i upomnień” (List 63, 18).

„Jeśli się kto temu sprzeciwia i mówi, że Nowacjan trzyma się tegoż samego prawa, co Kościół katolicki, i przy chrzcie używa tegoż samego symbolu [wiary], co i my, że wyznaje tegoż Boga Ojca, tegoż Syna Chrystusa, tegoż Ducha Świętego i że dlatego ma władzę udzielania chrztu, że co do zapytań przy chrzcie zdaje się od nas się nie różnić, to niechaj każdy, kto sądzi, że może się tym tłumaczyć, wie najpierw o tym, że co do symbolu i pytań nie jesteśmy na równi ze schizmatykami. Gdy ci bowiem mówią: «wierzysz w grzechów odpuszczenie i żywot wieczny przez Kościół święty?», to kłamią przy tym pytaniu, ponieważ nie mają Kościoła” (List 69, 7).

„Toteż nic im pomóc nie może, gdy mówią, że tak jak i my wierzą w Boga Ojca, w tegoż Syna Chrystusa, w tegoż Ducha Świętego, bo i Kore, Datan, i Abiron wraz z kapłanem Aaronem i Mojżeszem znali tegoż samego Boga, żyli według tegoż samego prawa i w tejże religii, wzywali jednego i prawdziwego Boga, którego i wzywać należy. Ponieważ jednak przekroczyli zakres przysługujących im praw i wystąpili przeciw kapłanowi Aaronowi, który prawnie otrzymał kapłaństwo z łaski Boga i nakazu Pana, i przywłaszczyli sobie prawo składania ofiar, Bóg przeciw nim wystąpił i natychmiast ponieśli karę za swe bezprawne usiłowanie” (List 69, 8).

„[…] inni heretycy, którzy jak mory, miecze, trucizny niszczą prawdę, wyznają z nami tegoż Ojca, tegoż Syna, tegoż Ducha Świętego” (List 73, 4).

„[…] wystarczy tu krótko powiedzieć, że ci, którzy nie trzymają się prawdziwego Pana, Ojca, nie mogą też posiadać prawdy ani Syna, ani Ducha Świętego, a tak zwani Katafrygowie [montaniści], którzy starają się wprowadzić nowe proroctwa, nie mogą mieć ani Ojca, ani Syna, ponieważ nie mają Ducha Świętego” (List 75, 7 – list Firmiliana do Cypriana).

„Chyba że obrońcy chrztu heretyków twierdzą, że i szatan ma władzę udzielania łaski chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niewątpliwie jest u nich ten sam błąd i to samo oszustwo szatanów, skoro u nich w żadnym razie nie ma Ducha Świętego” (List 75, 11 – list Firmiliana do Cypriana).

Trójca Święta i 1 J 5,7

„Kto łamie pokój i zgodę Chrystusa, działa przeciw Chrystusowi; kto zbiera gdzie indziej, poza Kościołem, rozprasza Kościół Chrystusowy. Mówi Pan: «Ja i Ojciec jedno jesteśmy» (J 10,30). I znów napisane jest o Ojcu i Synu, i Duchu Świętym: «A ci trzej jedno są» (1 J 5,7). I któż wierzy, że tę jedność, z boskiej mocy pochodzącą, niebieskimi sakramentami spojoną, można w Kościele zerwać i rozdźwiękiem ścierających się zapatrywań rozdzielić?” (O jedności Kościoła katolickiego, 6).

Te słowa to najstarsze przytoczenie tekstu 1 J 5,7 przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Zazwyczaj bywa ono pomijane przez omawiających ten werset. Zapewne z tego powodu, że jest to tylko część wersetu, a nie cały fragment. Chociaż większość badaczy opowiada się przeciw autentyczności słów z 1 J 5,7, to jednak broniący ich podkreślają, że są one dowodem na to, że ok. 250 r. były one znane jako słowa Biblii, a nie glosa marginesowa, oraz że ukazywały one wiarę chrześcijan w Trójcę Świętą w tamtym czasie.

Inni biskupi o Trójcy Świętej

Zamieszczamy też kilka tekstów z synodu (256 r.), któremu przewodniczył Cyprian (jego mowy rozpoczynają i kończą teksty synodalne). Słowa przytoczone z synodu wypowiedzieli wprawdzie inni biskupi, ale w obecności Cypriana. Mówią one o Trójcy Świętej i Bóstwie Chrystusa. Zawarte są one w protokole pt. Zdania biskupów w liczbie 86 o chrzcie heretyków.

„Monnulus z Girby rzekł: Prawda Kościoła katolickiego, matki naszej, zawsze u nas, bracia, i była, i jest, ponieważ we chrzcie jest Trójca, jak mówi Pan nasz: «Idźcie i chrzcijcie narody w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego» (Mt 28,19)”.

„Eukracjusz z Thenis rzekł: Pan i Bóg nasz, Jezus Chrystus, dopełnił wiary naszej i łaski chrztu, i reguły prawa kościelnego, ucząc usty swymi apostołów: «Idźcie i nauczajcie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego» (Mt 28,19). Przeto fałszywy i nieprawy chrzest heretyków odrzucać mamy i wszelkim świadectwem zbijać, bo z ust ich płynie jad, nie życie, nie łaska niebieska, lecz bluźnierstwo przeciw Trójcy. A przeto jasnym jest, że heretyków przychodzących do Kościoła nienaruszonym i katolickim chrztem chrzcić należy, by po oczyszczeniu z ich bluźnierczego uporu mogli się odmienić pod wpływem chwały Ducha Świętego”.

Patrz też słowa Wincentego z Thibaris i Lucjusza z Auzafy.

„Fortunat z Tukaboris rzekł: Jezus, Chrystus i Bóg nasz, Boga Ojca i Stworzyciela Syn, zbudował Kościół na Piotrze, nie na herezji, i władzę chrzczenia dał biskupom, nie heretykom”.

„Wenancjusz z Thynizy rzekł: […] Chrystus, Pan i Bóg nasz, wybierając się do Ojca, oddał nam swą Oblubienicę”.

Jak z powyższego widać, Cyprian jest kolejnym pisarzem wczesnochrześcijańskim, który nauczał o Bogu w Trójcy Świętej.

Uwagi:

Teksty Cypriana i słowa pozostałych biskupów cytowane za:

Św. Cyprian, Pisma, t. I: Traktaty, tłum. ks. dr J. Czuj, Poznań 1937.

Św. Cyprian, Listy, tłum. o. W. Szołdrski CSSR, Warszawa 1969.

Odpowiedź na Słowo. Najstarsi mistrzowie chrześcijańskiej modlitwy. Tertulian, Cyprian, Orygenes, oprac. H. Pietras, Kraków 1993.

TERTULIAN I TRÓJCA ŚWIĘTA

Antytrynitarianie często lubią robić swoimi poplecznikami tych, którzy nimi nie są. Tak jest w przypadku Tertuliana (ur. 155), którego np. Świadkowie Jehowy pomawiają czasem o zaprzeczanie nauce o Trójcy Świętej (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 7). Potrafili nawet napisać, że chociaż Tertulian używał słowo „Trójca” (łac. trinitas), to jednak nie nauczał o Niej. Świadkowie Jehowy twierdzą: „Jednakże samo to jeszcze nie dowodzi, iż Tertulian uczył o Trójcy” (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 5).

Ciekawe jest też to, że w swej krótkiej historii Świadkowie Jehowy przedstawili na temat Tertuliana i Trójcy Świętej dwie przeciwstawne opinie! Oto one:

„W czasie niespełna 100 lat po śmierci Jana, powstał mąż imieniem Tertulian (r. 155-222 po Chr.), który nauczał, że jest trójca składająca się z trzech osób w jednej osobie, czyli jednym Bogu” (Prawda was wyswobodzi, s. 261).

„Tertulian nie uczył o Trójcy” (hasło: Tertulian, w: Skorowidz do Publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000, s. 562).

Wniosek z tego, że albo Świadkowie Jehowy chcą nami manipulować, albo są zupełnie niekompetentni w tej problematyce.

O Tertulianie pisali też oni niedawno w „Strażnicy” nr 10/2002 (s. 29-31), gdzie przedstawili w zarysie jego życiorys, wymienili dwa (!) dzieła z jego bogatego dorobku, a także niektóre poglądy pisarza i opinie innych o nim. Zamieścili też swój komentarz: „Usiłując udowodnić boskość Jezusa, stworzył koncepcję «jednej substancji w trzech osobach». Chciał pokazać, że Bóg, Jego Syn oraz duch święty są trzema odrębnymi osobami posiadającymi jedną boską naturę, czyli istotę. Tertulian jako pierwszy użył łacińskiej formy słowa «trójca» w odniesieniu do Ojca, Syna i ducha świętego” (tamże, s. 31). Właściwie to zdanie powinno czytelnikom publikacji Świadków Jehowy wystarczyć, aby wyrobić sobie pogląd o Tertulianie i nauce o Trójcy Świętej, bo jest w nim mowa o osobowości Ducha Świętego, o boskości Chrystusa i o Trójcy Świętej. Ta opinia wydaje się też przeczyć powyżej przedstawionym poglądom z innych publikacji Świadków Jehowy. Ale ze względu na innych antytrynitarian, którzy nie mają powodów, by wierzyć Świadkom Jehowy, przedstawimy poniżej nauki Tertuliana bezpośrednio z jego dzieł, a nie z opracowań, nie zawsze rzetelnych. Antytrynitarianie bowiem częściej bazują na ogólnych opracowaniach (często innych antytrynitarian) niż na źródłowych tekstach Tertuliana.

Dziś właściwie wszystkich antytrynitarian najbardziej ekscytuje rzekomy pogląd Tertuliana, że „był czas, kiedy Syna nie było”. Na przykład Świadkowie Jehowy ostatnio pisali o tym aż trzy razy („Strażnica” rok CVI [1985] nr 6, s. 23; Czy wierzyć w Trójcę?, s. 7; „Strażnica” nr 7/1992, s. 29). Zanim jednak przejdziemy do tego zagadnienia, omówimy tu całokształt nauki o Trójcy Świętej w pismach Tertuliana. Będą się składały na to następujące nauki Tertuliana:

1) zrodzenie i odwieczność Syna;
2) Bóstwo Chrystusa;
3) Chrystus drugi po Ojcu;
4) równość Majestatu Syna i Ojca;
5) osobowość i Bóstwo Ducha Świętego;
6) Trójca Święta;
7) cześć dla Syna i Ducha Świętego.

Aż dziw bierze, że niektórzy antytrynitarianie próbują podważać istnienie nauki o Trójcy Świętej w dziełach Tertuliana. Właściwie można by im tu z miejsca przedstawić całe jego opracowanie Przeciw Prakseaszowi. Ale ponieważ nie jest to możliwe, więc przytoczymy tu najistotniejsze fragmenty z tego dzieła oraz inne (krótsze), z pozostałych pism.

Zrodzenie i odwieczność Syna

Antytrynitarianie zwykli przywoływać Tertuliana jako tego, który stosuje do Jezusa tekst Prz 8,22: „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna” (np. Świadkowie Jehowy, patrz „Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka, s. 27). Sugerują przez to, że nauczał on o stworzeniu Syna. Tymczasem Tertulian przytacza cały fragment, tzn. Prz 8,22-25, i widząc w nim wymienność słów „stworzył” i „zrodził”, uczył o „zrodzeniu” Syna.

Oto jego słowa:

„Tę władzę i właściwość Boskiego umysłu przedstawia się w Piśmie również pod nazwą Mądrości. Cóż bowiem może być mądrzejszego od rozumu albo słowa Boga? Słyszałem więc Mądrość mówiącą o sobie jako uczynionej drugą osobą: «Najpierw Bóg stworzył mnie jako początek swych dzieł, zanim stworzył ziemię, zanim rozmieszczone zostały góry, przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził» – naturalnie w swym umyśle tworząc i rodząc. Uznaj na tej podstawie, że towarzyszyła mu ona w akcie twórczym” (Przeciw Prakseaszowi, 6,1-2).

„Wtedy więc samo Słowo przybrało swą postać i piękno, gdy rzekł Bóg: «Niech się stanie światłość». Tak dopełniły się narodziny Słowa, gdy wyszło z Boga. Ustanowione przez niego najpierw w myślach, pod imieniem Mądrości – «Pan ustanowił mnie przed podjęciem swych dzieł», potem zrodzone rzeczywiście – «Gdy przygotowywał niebo, byłam z nim», uczyniło swym Ojcem Tego, z którego wyszedłszy, stało się Synem, pierworodnym, bo zrodzonym przed wszystkim, i jednorodzonym, bo tylko ono zrodziło się z Boga, bezpośrednio z wnętrzności jego serca, jak sam Ojciec zaświadczył: «Serce moje wydało z siebie słowo najlepsze» [Ps 44,2]. Zaraz więc okazał mu swą radość, gdy ono radowało się w Jego obecności: «Tyś jest Synem moim, jam cię dziś zrodził», i: «Przed jutrzenką cię zrodziłem». Podobnie i Syn we własnej osobie (pod imieniem Mądrości) świadczy o Ojcu: «Pan ustanowił mnie początkiem swych dzieł, przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził»” (Przeciw Prakseaszowi, 7,1-3).

Odwieczność

A co powiedzieć o stwierdzeniu antytrynitarian, że „był czas, kiedy Syna nie było”? Otóż w piśmie Tertuliana Przeciw Prakseaszowi nie pada wprost takie stwierdzenie! Owszem, stwierdza on, że w pewnym momencie Syn „wyłonił się” (zrodził się) z Ojca, ale wcześniej istniał „w Bogu” (por. „w łonie Ojca” – J 1,18) jako Jego Rozum, Słowo i Mądrość (nie jest to w pełni prawowierna wykładnia, ale przeciwna nauce antytrynitarian). Widać więc, że Syn był „odwieczny”, „wiekuisty”, bo Bóg nigdy nie istniał bez swego Rozumu, Słowa i Mądrości. Ta opinia Tertuliana jest zbieżna ze słowami „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1), do których Tertulian nawiązuje. Oto jego nauka:

„Zanim bowiem wszystko powstało, Bóg był sam, sam sobie światem i miejscem, i wszystkim. Był zaś sam, ponieważ nie było oprócz niego nic innego, zewnętrznego. Jednak nawet wtedy nie był całkowicie sam; był w nim bowiem Rozum, który miał w sobie samym, oczywiście swój własny. Bóg jest bowiem rozumny i Rozum był w nim najpierw; w ten sposób z Niego pochodzi wszystko. Rozum ten to jego umysł. Grecy nazywają go Logos, który to termin oznacza u nas również «słowo», dlatego przyzwyczajono się już u nas mówić, tłumacząc po prostu, iż «na początku Słowo było u Boga» […]. Bo jeśli nawet Bóg nie wyrzekł jeszcze słowa, miał je jednak we własnym wnętrzu, razem z rozumem i w rozumie […]” (Przeciw Prakseaszowi, 5,2-4).

„Mogę zatem nie bez podstaw przyjąć, że i wówczas, przed założeniem świata, Bóg nie był sam, a miał w sobie rozum, a w rozumie słowo, które uczynił kimś drugim, gdy przebywało w jego wnętrzu” (Przeciw Prakseaszowi, 5,7).

„I dość już o tym, bo przecież Słowo, czy to pod nazwą Mądrości, czy Rozumu, czy czegokolwiek w Bożym umyśle i duchu, jest tym samym: stało się Synem Boga, gdy wyszło z niego” (Przeciw Prakseaszowi, 7,4).

„Tak więc Słowo zawsze jest w Ojcu, jak mówi: «Ja jestem w Ojcu» [J 14,11], i zawsze u Boga, jak napisano: «I Słowo było u Boga» [J 1,1], nigdy też nie jest oddzielone od Ojca ani odrębne, ponieważ: «Ja i Ojciec jedno jesteśmy» [J 10,30]. To będzie prawdziwa emanacja, gwarancja jedności, z powodu której twierdzimy, że Syn wyszedł z Ojca, lecz nie odłączył się od Niego. Słowo bowiem, jak poucza Paraklet, wyszło z Boga, podobnie jak krzak z korzenia, strumień ze źródła czy promień ze słońca. Postacie te stanowią bowiem również emanacje tych substancji, z których wychodzą. […] Nie da się jednak oddzielić ani krzaka od korzenia, ani strumienia od źródła, ani promienia od słońca, podobnie jak Słowa od Boga” (Przeciw Prakseaszowi, 8,4-5).

„[…] aby wielość fałszywych bogów została wyparta przez jedność bóstwa, mającego jednak Syna, tak nierozdzielnego i nieodłącznego od Ojca, że powinno się uważać, że był w Ojcu, nawet gdy nie był jeszcze nazwany” (Przeciw Prakseaszowi, 18,3).

I jeszcze jedno. Otóż Świadkowie Jehowy ekscytują się wypowiedzią Tertuliana z pisma Przeciw Hermogenesowi (3), której zresztą z powodów sobie znanych nie przytaczają wprost. Piszą oni: „W apologii Przeciw Hermogenesowi Tertulian wyraził pogląd, że był czas, kiedy Syn nie istniał jako osoba” („Strażnica” nr 7/1992, s. 29).

Powyżej jednak mamy wyjaśnioną tę sprawę (patrz Przeciw Prakseaszowi, 5,2-4 i 7,1-3). Zaznaczmy jednak, że w przytoczonym poniżej fragmencie Tertuliana nie padają słowa „jako osoba”, a chodzi mu o to, że przed zrodzeniem Logos nie był jeszcze Synem. Dopiero akt „wyłonienia na zewnątrz” uczynił Logos Synem, a Boga uczynił Ojcem.

Ale i powyższe słowa Świadków Jehowy sugerują odwieczne istnienie „bezosobowego” Logosu, bo podają tylko, że kiedyś „Syn nie istniał jako osoba”, nie negując Jego wcześniejszego istnienia jako Rozumu, Logosu, Mądrości Boga (o czym uczy Tertulian). Oto zaś słowa, o które zapewne chodzi antytrynitarianom:

„Bóg jest Ojcem i Sędzią. Nie dlatego Ojcem i Sędzią był zawsze, że był zawsze Bogiem. Bo Bóg Ojcem nie mógł być przed Synem [zrodzeniem Syna], ani Sędzią przed grzechem i upadkiem. Był czas, gdy i grzechu, i Syna nie było, bo grzech uczynił Pana Sędzią, a Syn uczynił Go Ojcem”.

Można tu jeszcze dodać, że ta wypowiedź Tertuliana pochodzi z ok. 200 r., a pismo Przeciw Prakseaszowi z ok. 213 r. Tertulian więc pewne kwestie z czasem uściślił, a i słowa z dzieła Przeciw Hermogenesowi nie są w pełni zgodne z innymi jego wypowiedziami, w których mówił on o „niezmienności” Boga i Słowa, np.:

Bóg jako wieczny, jest niezmienny i nie przekształca się. Transformacja jest przecież zniszczeniem stanu poprzedniego; wszystko bowiem, cokolwiek przeobraża się w coś innego, przestaje być tym, czym było, a zaczyna być tym, czym nie było. Bóg natomiast nie może ani przestać istnieć, ani stać się czymś innym. «Słowo zaś jest Bogiem» i «Słowo Pana pozostaje na zawsze» [Iz 40,8], oczywiście trwając w swej formie” (Przeciw Prakseaszowi, 27,6-7).

Inne teksty o zrodzeniu Syna

„[…] uważam, iż Syn nie skądinąd pochodzi, jak tylko z substancji Ojca” (Przeciw Prakseaszowi, 4,1).

„[…] inne argumenty każą mi wnioskować o zrodzeniu Syna na podstawie samego stanu, w jakim pozostawał Bóg przed założeniem świata” (Przeciw Prakseaszowi, 5,1).

„Pochodząc od Ojca, Synem się stał, jest pierworodny jako przed wszystkimi zrodzony, jest jednorodzony jako sam z Boga zrodzony i właściwie, bo z łona serca Jego” (Przeciw Prakseaszowi, 7,1).

„Czy Słowo Boga wyłoniło się, czy nie? Zatrzymajmy się nad tym razem. Jeśli się wyłoniło, poznaj prawdziwą emanację i niech herezja zobaczy, czy w czymś upodabnia się do prawdy” (Przeciw Prakseaszowi, 8,2).

„Oczywiście pierwsze względem wszystkiego jest Słowo: «Na początku było Słowo»; na tymże początku wyłoniło się z Ojca” (Przeciw Prakseaszowi, 19,6).

„Uczyliśmy się, że pochodzi od Boga i przez pochodzenie jest zrodzony, i dlatego Synem Boga i Bogiem nazwany w jedności natury. Albowiem i Bóg jest duchem. I kiedy promień od słońca odpada, to jest częścią całości; ale słońce będzie w promieniu, ponieważ jest promieniem słońca, i natura nie jest przy tym dzielona, ale rozciągnięta jak światło zapalone od światła. Materia macierzysta zostaje cała i nietknięta, nawet chociaż z jej istoty wiele odgałęzień idzie. W ten sposób to, co z Boga wyszło, jest Bogiem i Synem Boga, i jednym Bogiem obaj. W ten sposób duch z ducha i Bóg z Boga, drugi tylko w porządku, utworzył liczbę przez stopień, a nie przez swoją istotę, a z macierzystej materii nie oderwał się, lecz wyszedł” (Apologetyk, 21,11-13).

„Wyznajemy więc to, w co wierzymy, mianowicie: że jeden jest tylko Bóg, stwórca świata, który wszystko z niczego do bytu powołał za pośrednictwem Słowa, jakie najpierw z siebie wyłonił. Słowo to, Synem Bożym nazwane, w rozmaity sposób ukazywało się, jako Bóg patriarchom i przemawiało zawsze przez proroków” (Preskrypcja przeciw heretykom, 13).

„Przecież wyznajemy, że Chrystus zawsze działał w imieniu Boga Ojca, obcował z Nim, od początku, schodził się z Patriarchami i Prorokami, jest Synem Stworzyciela, jego Słowem, że Ojciec zrodził Go z siebie jako Syna” (Przeciw Marcjonowi, II, 27,3).

Choć Świadkowie Jehowy w swych publikacjach nie stwierdzili, że Tertulian uważał Jezusa za stworzenie, to jednak słabo zaakcentowali to, że Jezus według jego pism jest „zrodzony z Ojca”.

Bóstwo Chrystusa

Tertulian bardzo wyraźnie naucza o prawdziwym Bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa. Nigdzie zaś nie utożsamia Jezusa z Archaniołem Michałem, jak to czynią niektórzy antytrynitarianie, np. Świadkowie Jehowy. Oto nauka Tertuliana:

Bóg

„Czy próżną i ulotną rzeczą jest Słowo Boże, które nazwano Synem? Które nazwano samym Bogiem? «I Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo». Zostało napisane: «Nie używaj imienia Boga na próżno». Z pewnością więc chodzi o Tego, który «istniejąc w Bożej postaci nie zatrzymał jako zdobyczy równości z Bogiem». W jakiej Bożej postaci? Z pewnością w jakiejś, nie zaś w żadnej” (Przeciw Prakseaszowi, 7,8).

„Następnie zaś w obecności i z pomocą Chrystusa-Słowa Bóg zechciał coś uczynić […]. Jeśli Ono jest Bogiem, według słów Jana: «Bogiem było Słowo», masz już dwóch, innego, który mówi, aby się stało, a innego, który czyni” (Przeciw Prakseaszowi, 12,5-6).

„Izajasz tak powiedział: «Panie, któż uwierzył naszym wieściom i komu zostało objawione ramię Pana» [Iz 53,1]. Powiedziałby przecież «twoje» ramię, a nie «Pana», gdyby nie chciał mieć na myśli Boga Ojca i Boga Syna” (Przeciw Prakseaszowi, 13,3).

„Wiedz, że skoro Pismo nie bało się ogłosić bogami ludzi, którzy przez wiarę stali się synami Boga, tym bardziej słusznie przyzna miano Boga i Pana prawdziwemu i jedynemu Synowi Bożemu” (Przeciw Prakseaszowi, 13,4).

„Jednak o «dwóch bogach» czy «dwóch panach» nigdy nie mówimy, nie dlatego że Ojciec albo Syn miałby nie być Bogiem, albo też Duch miałby nie być Bogiem, czy żeby każdy z nich nie był Panem; […] Chrystus został poznany jako Bóg i nazwany Bogiem, gdyż jest Synem Boga i Pana. Gdyby bowiem w Pismach dało się znaleźć jedną tylko osobę Boga i Pana, wtedy słusznie nie zostałby dopuszczony do miana Boga i Pana – nie byłoby bowiem mowy o nikim innym prócz jednego Boga i Pana” (Przeciw Prakseaszowi, 13,6).

„Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi, wzywalibyśmy «bogów» i «panów», to zgasilibyśmy nasze lampy” (Przeciw Prakseaszowi, 13,8).

„Naturalnie głosimy, że i Syn ze swej strony jest niewidzialny, jako Słowo i Duch Boży, z racji stanu swej substancji oraz dlatego, że jest Bogiem; był jednak widzialny jeszcze przed wcieleniem […]” (Przeciw Prakseaszowi, 14,6).

„Zaiste Słowo życia stało się ciałem; było widziane, słyszane, dotykane, ponieważ było ciałem to, co przed wcieleniem było jedynie Słowem, na początku było u Boga Ojca, lecz nie było Ojcem. Bowiem jeśli Słowo jest Bogiem, [a równocześnie] u Boga, gdyż jest Bogiem z Boga, a jeśli z Ojcem, [to również] u Ojca” (Przeciw Prakseaszowi, 15,5).

„To Syn zatem od początku sądził: krusząc wyniosłą wieżę i mieszając języki, karząc cały świat gwałtownością wód, spuszczając na Sodomę i Gomorę deszcz ognia i siarki jako Bóg z Boga. On również zawsze zniżał się do rozmowy z ludźmi, od Adama począwszy aż do patriarchów i proroków, w wizjach, we śnie, w zwierciadle, w zagadce zapowiadając zawsze, od początku, tę swoją postać, którą miał osiągnąć w końcu. W ten sposób jako Bóg uczył się ciągle obcowania z ludźmi na ziemi, będąc jeszcze tylko Słowem, które miało stać się ciałem” (Przeciw Prakseaszowi, 16,2-3).

„Jeśli zaś nie chcą uznać, że Syn jest kimś drugim względem Ojca, by z powodu «drugiego» nie mówiono o dwóch Bogach, to pokazaliśmy, że nawet w Piśmie była mowa o dwóch Bogach i dwóch Panach. By nikt tym się nie gorszył, wyjaśniamy jednak, że nie mówi się tu o tym, iż Bogów czy Panów jest dwóch, lecz że Ojciec i Syn to dwaj, i to nie z powodu podziału substancji, lecz przez wzgląd na uporządkowanie, ponieważ głosimy, że Syn jest nierozdzielny i nierozłączny z Ojcem, różny względem stanowiska, a nie istoty; jeśli nawet nazywa się go Bogiem, kiedy wymieniany jest osobno, nie czyni to dwóch Bogów, lecz jednego, bowiem trzeba nazywać go Bogiem przez wzgląd na jedność z Ojcem” (Przeciw Prakseaszowi, 19,7-8).

„Lecz możemy się przekonać, że przedstawiony został i jako Bóg, i jako człowiek w tym samym psalmie: «jako człowiek w nim się narodził i umocnił je wolą Ojca», z pewnością więc pod każdym względem Syn Boży i Syn Człowieczy, skoro Bóg i człowiek. Bez wątpienia obie substancje zachowują swą indywidualną odrębność, ponieważ ani Słowo nie staje się czymś innym niż Bóg, ani ciało niczym innym niż człowiek. Tak naucza i apostoł o obu jego naturach: «Który powstał», rzecze, «z nasienia Dawidowego» (tu będzie człowiek i syn człowieczy), «który ustanowiony został Synem Bożym według Ducha» (tu będzie Bóg i Słowo, Syn Boży) [Rz 1,3-4]. Widzimy tu dwa stany nie zmieszane, lecz złączone w jednej osobie Boga i człowieka: Jezusa (o Chrystusie zaś powiem dalej); indywidualne właściwości każdej z tych dwóch substancji zostały zachowane, by i Duch mógł w nim czynić swe rzeczy, to jest dzieła i znaki mocy, i ciało mogło doznać swych cierpień: głodu wobec diabła, pragnienia wobec Samarytanki, płaczu nad Łazarzem, trwogi aż do śmierci, a na końcu samej śmierci” (Przeciw Prakseaszowi, 27,10-11).

„A za jaką cenę? Za cenę krwi Boga. Jeśli bezcześcimy więc nasze ciało, to bezcześcimy także Boga [por. 1 P 1,19]” (Do żony, 2,3).

„Imię zaś Chrystusa i jego władza rozciąga się wszędzie tam, gdzie w niego wierzą, wspomniany przez wszystkie ludy, jest czczony, wszędzie panuje, wszędzie jest adorowany. […] Dla wszystkich jest taki sam, dla wszystkich jest królem, sędzią, dla wszystkich jest Panem i Bogiem” (Przeciw Żydom, 7).

„Słowo to, Synem Bożym nazwane, w rozmaity sposób ukazywało się, jako Bóg patriarchom i przemawiało zawsze przez proroków” (Preskrypcja przeciw heretykom, 13).

„Niech więc tymczasem Pan nasz Jezus Chrystus raczy odpowiedzieć: kim jest, jakiego Boga Synem, z jakiej materii i człowiek, i Bóg, czyjej wiary prawodawcą, jakiej nagrody Poręczycielem” (Preskrypcja przeciw heretykom, 20).

„A jak jest z ową cierpliwością która zjawiła się na ziemi wśród ludzi i była jakby uchwytna rękami? Bóg w cierpliwości zezwala, że się narodził. W łonie matki oczekuje swego czasu. Narodzony znosi cierpliwie okres wzrastania” (O cierpliwości, 3).

„My w każdym razie czcząc krzyż modlimy się do zupełnego i całego Boga” (Apologetyk, 16,7).

„Ale i tłum już zna Chrystusa jako człowieka, tak jak go Żydzi osądzili, aby tym łatwiej mógł nas ktoś uważać za czcicieli człowieka. […] Dlatego konieczną jest rzeczą powiedzieć nieco o Chrystusie jako o Bogu” (Apologetyk, 21,3).

„Uczyliśmy się, że pochodzi od Boga i przez pochodzenie jest zrodzony, i dlatego Synem Boga i Bogiem nazwany w jedności natury. […] W ten sposób to, co z Boga wyszło, jest Bogiem i Synem Boga, i jednym Bogiem obaj. W ten sposób duch z ducha i Bóg z Boga, drugi tylko w porządku, utworzył liczbę przez stopień, a nie przez swoją istotę” (Apologetyk, 21,11-13).

„Ten promień Boga, jak przedtem zawsze przepowiadano, zstąpił do dziewicy i w jej łonie uformowany jako ciało rodzi się jako człowiek złączony z Bogiem” (Apologetyk, 21,14).

„Mógł także i Chrystus swobodnie objaśniać boskość, jako rzecz sobie właściwą […]. Badajcie więc, czy prawdziwa jest nauka o boskości Chrystusa!” (Apologetyk, 21,30-31).

„Ty, który wstydzisz się takiego Boga, nie wiem, czy prawdziwie uwierzysz w Boga ukrzyżowanego?” (Przeciw Marcjonowi, II, 27,7).

„[…] bo Bóg się narodził jako człowiek […], abyś wiedział, że do Niego przyszły już wtedy narody pogańskie, kiedy się narodził jako Bóg-Człowiek, a z woli Ojca miał zbudować Kościół również z cudzoziemców” (Przeciw Marcjonowi, IV, 13,6).

Ciekawe, że Świadkowie Jehowy w broszurze Czy wierzyć w Trójcę? (s. 5 i 7) i w „Strażnicy” nr 7/1992 (s. 28-29) ani słowem nie wspomnieli, że Tertulian uważał Jezusa za Boga!

Bóg Wszechmogący

„«Lecz imiona Ojca to: Bóg wszechmogący, Najwyższy, Pan zastępów, Król Izraela, Ten, który Jest». Ponieważ tak uczy Pismo, twierdzimy, że przysługują one również Synowi, że z nimi przybył jako Syn, z nimi zawsze działał i tak w sobie je ludziom objawiał. «Wszystko, co ma Ojciec – powiada – jest moje» [J 16,15]. Czemu zatem nie imiona? Gdy więc czytasz o Bogu wszechmogącym i Najwyższym, o Panu zastępów, o Królu Izraela, o Tym, który Jest, zważ, czy i Syn nie da się tak określić, który naprawdę jest Bogiem wszechmogącym, jako Słowo Boga wszechmogącego, i ponieważ otrzymał wszelką moc [Mt 28,18]; Najwyższym, ponieważ wywyższony Bożą prawicą, jak objaśnia Piotr w Dziejach [Dz 2,33]; Panem zastępów, ponieważ wszystko zostało mu podporządkowane przez Ojca; Królem Izraela, ponieważ na niego osobiście przypada dziedzictwo tego narodu; także jest Tym, który Jest, ponieważ wielu podaje się za synów, a nimi nie są” (Przeciw Prakseaszowi, 17,1-3).

„Tymczasem oto ma odpowiedź na to, co twierdzą nawet na podstawie Janowej Apokalipsy: «Jam jest Pan, który jest i który był, i który przychodzi, wszechmogący» [Ap 1,8], uważając, że tu, czy gdziekolwiek indziej, imienia wszechmogącego nie można przypisać także Synowi; tak jakby ten, który miał przyjść, nie był wszechmogący, gdy tymczasem Syn wszechmogącego tak samo jest wszechmogący, jak Syn Boga jest Bogiem” (Przeciw Prakseaszowi, 17,4).

Patrz też poniżej: J 1,1 – Bóg oraz J 10,30 – „Jedno jesteśmy”.

Ten, który Jest

Patrz powyżej: Bóg Wszechmogący.

Pan Zastępów

Patrz powyżej: Bóg Wszechmogący.

Najwyższy

Patrz powyżej: Bóg Wszechmogący.

Prawdziwy Bóg

„[…] w kształcie i w obrazie Boga, jako Syn Ojca, jest prawdziwie Bogiem […] w kształcie i w obrazie, czyli wyobrażeniu człowieka, jako Syn Człowieczy, okazał się prawdziwym człowiekiem” (Przeciw Marcjonowi, V, 20,4).

Ciekawe, że w żadnej z przytaczanych publikacji Świadkowie Jehowy ani słowem nie wspomnieli, iż Tertulian uważał Jezusa za Boga Wszechmogącego i Prawdziwego, Pana Zastępów, Tego, który Jest, Najwyższego!

J 1,1 – Bóg

Aby pokazać prawdziwe Bóstwo (a nie „bóstwo”) Chrystusa w J 1,1, Tertulian połączył ten werset z Mt 28,18:

„Nie sądź, iż przez Syna wykonane zostały jedynie dzieła stworzenia świata; także i inne, które później Bóg wykonał. Ojciec bowiem, który «ukochał Syna i wszystko przekazał w jego ręce» [J 3,35, 5,20, Mt 11,27], z pewnością od początku ukochał i od początku przekazał, od początku bowiem «Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Jemu dana jest wszelka władza od Ojca na niebie i na ziemi. Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi» [J 1,1; Mt 28,18; J 5,22] właśnie od początku. Mówiąc więc o wszelkiej władzy, wszelkim sądzie, o tym, że wszystko przez niego się stało i że wszystko oddane zostało w jego ręce, nie dopuszcza żadnego wyjątku dla jakiegoś czasu, ponieważ nie może być «wszystkim», co nie obejmowałoby całego czasu” (Przeciw Prakseaszowi, 16,1-2).

Rz 9,5 – „Bóg błogosławiony na wieki”

„Przeto w żadnym wypadku nie wyznam bogów i panów, lecz raczej będę naśladował apostoła, jeśli równocześnie trzeba mówić o Ojcu i Synu, Ojca nazwę Bogiem, a Jezusa Panem. Samego zaś Chrystusa mógłbym nazwać Bogiem, według tego samego apostoła, który mówi: «Z których (z praojców) pochodzi Chrystus [według ciała], który jest Bogiem ponad wszystko, błogosławionym po wieczne czasy» [Rz 9,5]” (Przeciw Prakseaszowi, 13,9).

„Jego zobaczył i Paweł, a jednak nie widział Ojca. «Czyż nie widziałem Jezusa?» [1 Kor 9,1] – powiada. On też nazwał Chrystusa Bogiem: «Do nich należą praojcowie, z których pochodzi Chrystus według ciała, który jest Bogiem ponad wszystko, błogosławionym po wieczne czasy» [Rz 9,5]. Tak więc i on pokazuje, że Bogiem widzialnym jest Syn, to znaczy Słowo Boga, bowiem to, co stało się ciałem, nazwane zostało Chrystusem” (Przeciw Prakseaszowi, 15,7).

Iz 44,24 – „Sam rozpiąłem niebiosa”

Tertulian odpowiadał też na zarzuty Prakseasza, np. w sprawie Iz 44,24. Oto jego wywody:

„Nawet i to jego oświadczenie wykorzystują jako argument za całkowitą jednością [że Ojciec i Syn to ta sama osoba]: «Sam rozpostarłem niebiosa» [Iz 44,24]. Rzekł to jednak w odniesieniu do innych potęg, przeciw przewidywanym mniemaniom heretyków […]. Lecz gdyby rozpostarł niebiosa sam, w tym sensie, jak opacznie twierdzą heretycy, to jest że działał pojedynczo, byłoby niedopuszczalne, by mądrość rzekła: «Gdy przygotowywał niebo, byłam z nim» [Prz 8,27]. Także Izajasz powiedział: «Kto poznał umysł Pana i kto służył mu radą?» [Iz 40,13]. Oczywiście oprócz Mądrości, która była z nim, a w nim i z nim urządziła całe stworzenie, wiedząc, co czyni; oprócz Mądrości, to znaczy oprócz Syna, którym jest Chrystus, Mądrość i Moc Boga, jedyny – według Apostoła – który zna myśli Ojca. Bowiem «któż wie, co jest w Bogu, jeśli nie Duch, który w nim jest?» [1 Kor 2,11]. Nikt, kto jest poza nim. Oto więc ten, który sprawiał, że Bóg był wprawdzie sam jeden, lecz wyłącznie w odniesieniu do jakichś innych [bóstw]” (Przeciw Prakseaszowi, 19,1-2).

„Tak więc, skoro Bóg czynił wszystko przez Syna, także przy pomocy Syna rozpościerając niebiosa, uczynił to wprawdzie sam, lecz tylko w tym sensie, że sam względem innych […]. W ten sposób dołączając Syna, sam daje wyjaśnienie, w jakim sensie sam rozpostarł niebiosa: naturalnie sam z Synem, tak jak z Synem stanowi jedno [J 10,30]. Zatem i do Syna odnoszą się słowa: «Sam rozpostarłem niebiosa» [Iz 44,24]. Ponieważ więc Słowem utwierdzone zostały niebiosa, ponieważ niebo zostało przygotowane przy pomocy Mądrości obecnej w Słowie i wszystko zostało stworzone przez Słowo, wypada powiedzieć, że i Syn rozpostarł niebiosa, gdyż on sam wykonywał dzieła Ojca” (Przeciw Prakseaszowi, 19,4-5).

Iz 45,5 – „Poza mną nie ma Boga”

„Tak więc, gdy [Bóg] głosił, że jest jedyny, Ojciec zatroszczył się też o Syna, aby nie pomyślano, że Chrystus przyszedł od innego boga, lecz od tego właśnie, który rzekł był: «Ja jestem Bogiem i nie ma poza mną innego» [Iz 45,5], który objawił się jako jedyny, lecz razem z Synem, wraz z którym rozpostarł niebiosa [Iz 44,24]” (Przeciw Prakseaszowi, 18,5).

Również do Jezusa odnosił Tertulian słowa Iz 41,4 (Przeciw Prakseaszowi, 19,6); Iz 45,15 (Przeciw Prakseaszowi, 13,2); Ps 44,7-8 (Przeciw Prakseaszowi, 13,1); oraz do Ojca i Syna tekst Rdz 19,24, gdzie w języku hebrajskim pada dwa razy imię Jahwe (Przeciw Prakseaszowi, 13,3-4).

J 10,30 – „Jedno jesteśmy”

„[…] mówiąc «Jedno jesteśmy, ja i Ojciec» [J 10,30], pokazuje, że to dwie osoby, które traktuje na równi i łączy […]. I tak przez wzgląd na dzieła rozumiemy, że Ojciec i Syn to «jedno». I dlatego tak konsekwentnie głosił to wszystko, aby uwierzono w dwóch mających tę samą moc, ponieważ nie da się uwierzyć w Syna, jeśli nie uwierzy się w dwóch” (Przeciw Prakseaszowi, 22,11.13).

Inni o Bóstwie Jezusa

Dlaczego Tertulian tak żarliwie bronił prawdziwego Bóstwa Chrystusa? Otóż dlatego, że w jego czasach nie dość że heretycy je podważali, to jeszcze i poganie obśmiewali. Oto ich opinie:

„Do nich dołączył Teodot, heretyk z Bizancjum, który później aresztowany jako chrześcijanin zaparł się Chrystusa, a później jednak nie zaprzestał bluźnić Chrystusowi. Wprowadził bowiem pogląd, według którego uważał Chrystusa tylko za człowieka, zaprzeczył zaś jego bóstwu. […] Twierdził jednak, że był on zwykłym pozbawionym czegokolwiek człowiekiem, niczym nie różnił się od innych ludzi, tylko powagą sprawiedliwości” (Przeciw wszystkim herezjom, 8).

„Po tych wszystkich także niejaki Prakseasz wprowadził herezję, którą starał się wzmocnić Wiktorinus. Mówił, że Bóg Ojciec wszechmogący jest Jezusem Chrystusem, który został ukrzyżowany i umęczony” (Przeciw wszystkim herezjom, 8).

„[…] niektórzy majaczą, ośla głowa jest bogiem naszym” (Do pogan, 1,11).

„Lecz niedawno w tym tu mieście bóg nasz w nowym już wydaniu publicznie wystawiony został, odkąd jakiś skazaniec, który za pieniądze drażnił dzikie zwierzęta, puścił w obieg namalowany obraz z podpisem: Deus christianorum onokoites – «Bóg chrześcijan potomek osła». Miał on uszy ośle, na jednej nodze kopyto, w ręce książkę i był ubrany w togę” (Apologetyk, 16,12).

„Inni […] sądzą, że słońce jest bogiem chrześcijan, jako, że jest rzeczą znaną, iż podczas modlitwy zwracamy się na wschód, albo że cieszymy się w dniu słońca” (Do pogan, 1,13).

„[…] opinię mają o nas i słońce uważają za naszego boga. Może nawet do Persów będziemy zaliczeni, chociaż słońca na płótnie wymalowanego nie czcimy […]. Podobnie, jeśli dzień słońca poświęcamy radości, ale z całkiem innego powodu aniżeli ze czci dla słońca” (Apologetyk, 16,9-11).

Chrystus drugi po Ojcu

Każdy, kto bliżej pozna pisma Tertuliana, zauważy, że występują w nich zdania sugerujące niższość Syna wobec Ojca i mówiące o równości majestatu Obu. W tych pierwszych (o czym się przekonamy) odnosi się on do Jezusa wcielonego, tzn. człowieka. Te zdania antytrynitarianie często wykorzystują dla swych celów. Ale każdy zauważy, że słowa Biblii, które przytacza Tertulian na poparcie niższości Syna, to takie, które mówią o tym, jak Jezus stał się człowiekiem i sługą. Jeśli tego nie przyjmiemy za pewnik, to nie uda nam się zrozumieć i pogodzić tekstów o niższości Syna z tymi, które mówią o Jego równości z Ojcem.

Jednak nie zawsze można wszystkie wypowiedzi Tertuliana ze sobą uzgodnić. Dr J. Sajdak pisał o tym: „Ale tu przyznać trzeba, że teksty Tertuliana, mówiące o Trójcy św., nie zawsze są zgodne ze sobą” (Tertulian. Czasy – Życie – Dzieła, s. 316). Przykładem takich rozbieżności jest następujące zdanie: „A o wcześniejszych stworzeniach świata co napisano? Najpierw, gdy jeszcze Syn się nie pojawił: «I rzekł Bóg: niech się stanie światłość, i stała się» i natychmiast powstało Słowo, czyli «prawdziwa światłość, która oświeca»… [J 1,9]” (Przeciw Prakseaszowi, 12,5). Wystarczy porównać te zdanie z innymi z podrozdziału Odwieczność, by zauważyć pewne nieścisłości czy niedopracowanie w sformułowaniach Tertuliana.

Przykładowo, Świadkowie Jehowy (wykorzystując teksty Tertuliana o uniżeniu Syna) o niższości Syna piszą:

„Tertulian zwrócił uwagę na słowa samego Jezusa: «Ojciec jest większy niż ja» (Jana 14,28). Posługując się fragmentami Pism Hebrajskich, na przykład Psalmem 8,5, podkreślił, iż Biblia ukazuje «niższość» Syna. «Dlatego Ojciec różni się od Syna i jest większy niż Syn» – podsumował swe wnioski Tertulian. […] Tertulian uważał, że Syn podlega Ojcu” („Strażnica” nr 10/2002, s. 30-31).

A oto fragmenty z dzieł Teruliana, w którym wyeksponowana jest niższość Syna wobec Ojca w momencie przyjęcia ludzkiej natury i rozróżnienie osób Bożych, którego Prakseasz nie uznawał:

„Ojciec jest zatem całością substancji, Syn natomiast jakby jej wpływem i częścią, jak sam zaświadcza: «Ponieważ Ojciec jest większy ode mnie» [J 14,28]. Również jako mniejszy od niego opiewany jest w psalmie: «Niewiele mniejszy od aniołów» [Ps 8,6]. Tak więc Ojciec jest kimś innym niż Syn, skoro jest większy od Syna, skoro kim innym jest ten, kto rodzi, a kim innym ten, kogo się rodzi, skoro kim innym jest ten, kto posyła, kim innym ten, kogo się posyła, skoro kim innym jest ten, kto tworzy, a kim innym ten, przez którego się tworzy” (Przeciw Prakseaszowi, 9,2).

„[…] nie mówiąc o wszystkim, co jako niegodne Boga przytaczają heretycy, by zaprzeczyć Stwórcy, zapominając, iż było to godne Syna Bożego, który miał też doświadczyć cierpień ludzkich, i głodu, i pragnienia, i łez, samych wreszcie narodzin i samej śmierci; dlatego został przez Ojca uczyniony niewiele mniejszym od aniołów” (Przeciw Prakseaszowi, 16,4).

„Uczynił Syna niewiele mniejszym od aniołów posyłając na ziemię, lecz miał go uwieńczyć czcią i chwałą przyjmując z powrotem do nieba. Czego dowiódł już mówiąc mu: «I uwielbiłem, i uwielbię» [J 12,28]” (Przeciw Prakseaszowi, 23,5).

„Przecież wyznajemy, że Chrystus zawsze działał w imieniu Boga Ojca, obcował z Nim od początku, schodził się z Patriarchami i Prorokami, jest Synem Stworzyciela, jego Słowem, że Ojciec zrodził Go z Siebie jako Syna i stąd postawił Go swoim zarządzeniem i wolą ponad wszystkim, pomniejszając Go tylko nieco od aniołów, jak to w Jego Księgach napisano. A temu pomniejszeniu poddany został również przez Ojca. Jeśli więc ganicie je jako ludzkie, więc słuchajcie, jak z tego miał się nauczyć od początku, już jako Człowiek, czym miał zostać w przyszłości i na końcu” (Przeciw Marcjonowi, II, 27,3-4).

Cesarz drugi po Bogu

Według jednej z wypowiedzi Tertuliana cesarz jest drugim po Bogu. Nie może więc być drugim po Ojcu Jezus Bóg.

„Czcimy zatem cesarza tak, jak nam wolno i jak to jest stosowne wobec niego, a więc jako człowieka, to jest drugiego po Bogu. Gdyż to, kim jest, otrzymał od Boga i tylko od Boga jest mniejszy. Tego i on pragnie. A więc jest on większy od wszystkich, a niższy tylko od Boga. Jest więc wyższy od samych bogów, gdyż i oni są w jego mocy” (Do Skapuli, 2).

Pamiętajmy też, że tak często występujące u Tertuliana słowo „drugi” (względem Ojca) nie oznacza hierarchii, lecz rozróżnienie osób. W dziele Przeciw Prakseaszowi polemizuje on z heretykiem, który uważał, że Ojciec, Syn i Duch Święty to jedna osoba. Celem Tertuliana jest więc wykazać odrębność (ale i jedność) osób Bożych. Oto przykład z tym związany:

„Jeśli zaś nie chcą uznać, że Syn jest kimś drugim względem Ojca, by z powodu «drugiego» nie mówiono o dwóch Bogach, to pokazaliśmy, że nawet w Piśmie była mowa o dwóch Bogach i dwóch Panach. By nikt tym się nie gorszył, wyjaśniamy jednak, że nie mówi się tu o tym, iż Bogów czy Panów jest dwóch, lecz że Ojciec i Syn to dwaj, i to nie z powodu podziału substancji, lecz przez wzgląd na uporządkowanie, ponieważ głosimy, że Syn jest nierozdzielny i nierozłączny z Ojcem, różny względem stanowiska, a nie istoty; jeśli nawet nazywa się go Bogiem, kiedy wymieniany jest osobno, nie czyni to dwóch Bogów, lecz jednego, bowiem trzeba nazywać go Bogiem przez wzgląd na jedność z Ojcem” (Przeciw Prakseaszowi, 19,7-8).

Równość Majestatu Syna i Ojca

Tertulian, podobnie jak Justyn Męczennik (ur. 100), wszystkie (!) objawienia Boga w Starym Testamencie przypisuje Chrystusowi. Wszędzie więc, gdzie występuje objawiający się patriarchom Bóg Jahwe, dla Tertuliana to Jezus. Zrównuje więc w ten sposób Majestat Syna i Ojca. Oto jego opinia na ten temat:

„To Syn zatem od początku sądził: krusząc wyniosłą wieżę i mieszając języki, karząc cały świat gwałtownością wód, spuszczając na Sodomę i Gomorę deszcz ognia i siarki, jako Bóg z Boga. On również zawsze zniżał się do rozmowy z ludźmi, od Adama począwszy aż do patriarchów i proroków, w wizjach, we śnie, w zwierciadle, w zagadce zapowiadając zawsze, od początku, tę swoją postać, którą miał osiągnąć w końcu. W ten sposób jako Bóg uczył się ciągle obcowania z ludźmi na ziemi, będąc jeszcze tylko Słowem, które miało stać się ciałem” (Przeciw Prakseaszowi, 16,2-3).

„Słowo to, Synem Bożym nazwane, w rozmaity sposób ukazywało się, jako Bóg patriarchom i przemawiało zawsze przez proroków” (Preskrypcja przeciw heretykom, 13).

„Przecież wyznajemy, że Chrystus zawsze działał w imieniu Boga Ojca, obcował z Nim od początku, schodził się z Patriarchami i Prorokami, jest Synem Stworzyciela” (Przeciw Marcjonowi, II, 27,3).

Tertulian pisał też, że obecnie, aż do końca świata, „monarchia” jest w rękach Syna:

„Widzimy zatem, że Syn nie stanowi przeszkody dla monarchii, nawet jeśli należy dziś ona do Syna, ponieważ w rękach Syna pozostaje niezmienna w swej istocie, i taka sama zostanie przywrócona Ojcu przez Syna” (Przeciw Prakseaszowi, 4,3).

Oto wypowiedzi Tertuliana mówiące bezpośrednio o równości Ojca i Syna:

„[…] lecz mimo to należy strzec tajemnicy ekonomii rozkładającej ową jedność na Trójcę: Ojca, Syna i Ducha; trzech jednak nie co do stanu, ale co do stopnia, nie pod względem substancji, a pod względem formy, nie co do mocy, lecz co do postaci. Są zatem jednej substancji, jednego stanu i jednej mocy” (Przeciw Prakseaszowi, 2,4).

„Czy próżną i ulotną rzeczą jest Słowo Boże, które nazwano Synem? Które nazwano samym Bogiem? «I Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo». Zostało napisane: «Nie używaj imienia Boga na próżno». Z pewnością więc chodzi o Tego, który «istniejąc w Bożej postaci nie zatrzymał jako zdobyczy równości z Bogiem». W jakiej Bożej postaci? Z pewnością w jakiejś, nie zaś w żadnej” (Przeciw Prakseaszowi, 7,8).

„Izajasz tak powiedział: «Panie, któż uwierzył naszym wieściom i komu zostało objawione ramię Pana» [Iz 53,1]. Powiedziałby przecież «twoje» ramię, a nie «Pana», gdyby nie chciał mieć na myśli Boga Ojca i Boga Syna” (Przeciw Prakseaszowi, 13,3).

„«Lecz imiona Ojca to: Bóg wszechmogący, Najwyższy, Pan zastępów, Król Izraela, Ten, który Jest». Ponieważ tak uczy Pismo, twierdzimy, że przysługują one również Synowi, że z nimi przybył jako Syn, z nimi zawsze działał i tak w sobie je ludziom objawiał. «Wszystko, co ma Ojciec – powiada – jest moje» [J 16,15]. Czemu zatem nie imiona? Gdy więc czytasz o Bogu wszechmogącym i Najwyższym, o Panu zastępów, o Królu Izraela, o Tym, który Jest, zważ, czy i Syn nie da się tak określić, który naprawdę jest Bogiem wszechmogącym, jako Słowo Boga wszechmogącego i ponieważ otrzymał wszelką moc [Mt 28,18]; Najwyższym, ponieważ wywyższony Bożą prawicą, jak objaśnia Piotr w Dziejach [Dz 2,33]; Panem zastępów, ponieważ wszystko zostało mu podporządkowane przez Ojca; Królem Izraela, ponieważ na niego osobiście przypada dziedzictwo tego narodu; także jest Tym, który Jest, ponieważ wielu podaje się za synów, a nimi nie są” (Przeciw Prakseaszowi, 17,1-3).

„Tymczasem oto ma odpowiedź na to, co twierdzą nawet na podstawie Janowej Apokalipsy: «Jam jest Pan, który jest i który był, i który przychodzi, wszechmogący» [Ap 1,8], uważając, że tu, czy gdziekolwiek indziej, imienia wszechmogącego nie można przypisać także Synowi; tak jakby ten, który miał przyjść, nie był wszechmogący, gdy tymczasem Syn wszechmogącego tak samo jest wszechmogący, jak Syn Boga jest Bogiem” (Przeciw Prakseaszowi, 17,4).

„Tak więc, gdy [Bóg] głosił, że jest jedyny, Ojciec zatroszczył się też o Syna, aby nie pomyślano, że Chrystus przyszedł od innego boga, lecz od tego właśnie, który rzekł był: «Ja jestem Bogiem i nie ma poza mną innego» [Iz 45,5], który objawił się jako jedyny, lecz razem z Synem, wraz z którym rozpostarł niebiosa [Iz 44,24]” (Przeciw Prakseaszowi, 18,5).

„Ale gdy o dwóch będących rodzaju męskiego mówi przy pomocy rodzaju nijakiego, że stanowią «jedno» (co nie dotyczy pojedynczości, lecz jedności, podobieństwa, łączności, miłości Ojca, który miłuje Syna, oraz posłuszeństwa Syna, który jest posłuszny woli Ojca), mówiąc «Jedno jesteśmy, ja i Ojciec» [J 10,30], pokazuje, że to dwie osoby, które traktuje na równi i łączy […]. I tak przez wzgląd na dzieła rozumiemy, że Ojciec i Syn, to «jedno». I dlatego tak konsekwentnie głosił to wszystko, aby uwierzono w dwóch mających tę samą moc, ponieważ nie da się uwierzyć w Syna, jeśli nie uwierzy się w dwóch” (Przeciw Prakseaszowi, 22,11.13).

„Synem Boga i Bogiem nazwany w jedności natury. […] W ten sposób to, co z Boga wyszło, jest Bogiem i Synem Boga, i jednym Bogiem obaj. W ten sposób duch z ducha i Bóg z Boga, drugi tylko w porządku, utworzył liczbę przez stopień, a nie przez swoją istotę” (Apologetyk, 21,11-13).

„Chrystusa się bojąc w Bogu, a Boga w Chrystusie, są ulegli sługom Boga i Chrystusa” (Apologetyk, 23,15).

Patrz też poniżej: Trójca Święta.

Osobowość i Bóstwo Ducha Świętego

Antytrynitarianie często przemilczają, czy raczej zatajają to, że Tertulian uczył o osobowości Ducha Świętego. On tymczasem, jak mało kto, podkreślał, że jest On osobą, jak i że jest Bogiem. Oto jego wykład:

„I słusznie, bo i sam Pan, używając tego słowa dla osoby Parakleta, nie oznaczył nim rozdziału, lecz uporządkowanie, rzecze bowiem: «Poproszę Ojca i pośle wam innego obrońcę, Ducha prawdy» [J 14,16n.]. W ten sposób pokazał Parakleta jako kogoś innego od siebie – podobnie jak my [ukazujemy] Syna różnego od Ojca – wskazując w Paraklecie trzecie stanowisko – podobnie jak my strzegąc ekonomii, [uznajemy] drugie w Synu” (Przeciw Prakseaszowi, 9,3).

„Zwróć też uwagę, jak Duch przemawia jako trzecia osoba o Ojcu i Synu: «Rzekł Pan do Pana mego» […]” (Przeciw Prakseaszowi, 11,7).

„Jednak o «dwóch bogach» czy «dwóch panach» nigdy nie mówimy, nie dlatego że Ojciec albo Syn miałby nie być Bogiem, albo też Duch miałby nie być Bogiem, czy żeby każdy z nich nie był Panem; z tego natomiast powodu, iż jedynie dawniej wymieniano dwóch bogów i dwóch panów, aby gdy przybędzie Chrystus, został poznany jako Bóg i nazwany Bogiem, gdyż jest Synem Boga i Pana. Gdyby bowiem w Pismach dało się znaleźć jedną tylko osobę Boga i Pana, wtedy słusznie nie zostałby dopuszczony do miana Boga i Pana – nie byłoby bowiem mowy o nikim innym prócz jednego Boga i Pana” (Przeciw Prakseaszowi, 13,6).

„Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi, wzywalibyśmy «bogów» i «panów», to zgasilibyśmy nasze lampy” (Przeciw Prakseaszowi, 13,8).

„I dlatego Duch jest Bogiem i Słowo jest Bogiem, ponieważ pochodzi od Boga, ale nie jest tym samym, od którego pochodzi. Lecz jeśli Duch Boga, jakkolwiek substancjalny, nie będzie samym Bogiem, lecz Bogiem o tyle, o ile pochodzi z substancji samego Boga, jest realnym bytem i jakby częścią całości, to tym bardziej moc Najwyższego nie będzie samym Najwyższym, ponieważ nie jest substancjalna jak Duch, podobnie jak mądrość czy opatrzność. I one nie są bytami, lecz właściwościami każdego bytu. Moc jest właściwa Duchowi, a sama nie jest Duchem” (Przeciw Prakseaszowi, 26,6-7).

„[…] i wreszcie nakazuje, by chrzcili w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, a nie w imię Jednego. I rzeczywiście jesteśmy chrzczeni nie raz, lecz trzy razy, w każde pojedyncze imię każdej poszczególnej osoby” (Przeciw Prakseaszowi, 26,9).

„Tymczasem on również zesłał dar otrzymany od Ojca, Ducha Świętego, trzecią osobę Bóstwa i trzecie stanowisko Boskiego majestatu, głosiciela pojedynczo sprawowanej monarchii, lecz i tego, który objaśnia ekonomię, jeśli ktoś wysłucha słów jego nowego proroctwa, nauczyciela wszelkiej prawdy, która jest w Ojcu i Synu, i Duchu Świętym według nauki chrześcijańskiej” (Przeciw Prakseaszowi, 30,5).

„[…] trzy razy na dzień modlili się, jako dłużnicy wobec trzech Osób – Ojca, Syna i Ducha Świętego” (O modlitwie, 25).

„Podobnie i anioł chrztu toruje drogi przychodzącemu później Duchowi Świętemu. Usuwa najpierw grzechy przez wiarę oznaczoną pieczęcią Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jeśli bowiem na trzech świadkach opiera się każde słowo boże, to chyba tym bardziej i dar? Liczba osób boskich zupełnie wystarcza do umocnienia naszej ufności, zwłaszcza że z błogosławieństwa będziemy posiadali tych samych sędziów co i poręczycieli zbawienia […], ponieważ gdzie trzech, to jest Ojciec, Syn i Duch Święty, tam i Kościół, który stanowi ciało dla tych trzech” (O chrzcie, 6).

„[…] kiedy wskazuje na wstrzemięźliwość, potwierdza radę Ducha Świętego. Idź za pouczeniem, na którym stoi boskość. Ducha Bożego wprawdzie mają także wierzący, lecz nie wszyscy wierzący mają ducha apostolskiego. […] i ta rada nie była już radą Ducha Bożego, lecz nakazem Jego majestatu” (Zachęta do czystości, 4).

„Pozbawił bowiem Pan Zastępów Judeę i Jeruzalem między innymi i proroka, i mądrego architekta, mianowicie Ducha Świętego, który buduje Kościół, czyli Świątynię i Dom, i Miasto Boże” (Przeciw Marcjonowi, III, 23,2).

„W swoim zastępstwie zesłał Moc Ducha Świętego jako przewodnika wierzących” (Preskrypcja przeciw heretykom, 13).

„Ale czyżby Duch Święty nie zatroszczył się o żaden kościół, by go nie przyprowadzić do prawdy? Ten właśnie Duch Święty, który po to został posłany przez Chrystusa, po to wyproszony od Ojca, aby stał się nauczycielem prawdy? Czyżby zlekceważył swój obowiązek ów włodarz boży, zastępca Chrystusa, dopuszczając tymczasem, by kościoły inaczej rozumiały, w co innego wierzyły niż w to, co sam przez Apostołów przepowiadał” (Preskrypcja przeciw heretykom, 28).

Patrz też poniżej: Trójca Święta.

Ciekawe, że Świadkowie Jehowy w broszurze Czy wierzyć w Trójcę? (s. 5, 7) ani słowem nie wspominają, że Tertulian uczył o osobowości i Bóstwie Ducha Świętego. Natomiast w „Strażnicach” (nr 7/1992, s. 28; oraz nr 10/2002, s. 31) przyznają to, choć nie akcentują tego zbytnio.

Trójca Święta

Antytrynitarianie, jakkolwiek wiedzą, że Tertulian uczył jednak o Trójcy Świętej, to starają się przynajmniej wykazać jego nieortodoksyjność wobec późniejszych wyznań wiary. Przykładowo Świadkowie Jehowy w „Strażnicy” nr 7/1992 (s. 28) napisali o Tertulianie: „Nie znaczy to jednak, że miał na myśli trzy osoby równe i współwieczne”. Dodali też: „Pogląd Tertuliana na Ojca, Syna i ducha świętego bardzo różnił się od dogmatu głoszonego przez kościoły chrześcijaństwa” (tamże, s. 28). Natomiast jak diametralnie różnił się jego pogląd od nauk Świadków Jehowy, tego powyższa „Strażnica” nie podaje wcale! Oto nauka Tertuliana:

„[…] wierzymy w jednego Boga, lecz w pewnym uporządkowaniu, jakie nazywamy «ekonomią», wedle której jedyny Bóg może mieć Syna, Słowo pochodzące od Niego […] zostało posłane przez Ojca do Dziewicy i z niej się narodziło jako Bóg i człowiek, syn człowieczy i Syn Boży, nazwany Jezusem Chrystusem. […] On to później zgodnie ze swą obietnicą posłał od Ojca Ducha Świętego, Pocieszyciela, by uświęcał w wierze tych, którzy wyznają Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Przeciw Prakseaszowi, 2,1).

„A przecież Jeden jest także wszystkim, skoro wszystko pochodzi z jednego (naturalnie z racji jedności substancji), lecz mimo to należy strzec tajemnicy ekonomii rozkładającej ową jedność na Trójcę: Ojca, Syna i Ducha; trzech jednak nie co do stanu, ale co do stopnia, nie pod względem substancji, a pod względem formy, nie co do mocy, lecz co do postaci. Są zatem jednej substancji, jednego stanu i jednej mocy, ponieważ jest jeden Bóg, owe zaś stopnie, formy i postaci rozróżniamy pod imionami Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Przeciw Prakseaszowi, 2,4).

„Ponieważ zaś reguła wiary każe odejść od pogańskiego wielobóstwa ku jedynemu i prawdziwemu Bogu, wszyscy ludzie prości […], nie rozumiejąc, że należy wierzyć w Jedynego, lecz z uwzględnieniem ekonomii, lękają się, gdyż mniemają, iż ekonomia jest wielością, a rozróżnienie Trójcy rozłamem jedności; tymczasem jedność, z siebie samej wywodząca Trójcę, nie zostaje zniszczona, lecz uporządkowana” (Przeciw Prakseaszowi, 3,1).

„Wszystko, co pochodzi z jakiejś rzeczy, musi być koniecznie drugim względem tego, z czego pochodzi, ale nie oznacza to, że musi być oddzielone. Gdzie zaś jest ktoś drugi, tam jest dwóch, a gdzie jest trzeci, tam jest trzech. Trzecim – naturalnie – względem Boga jest Duch z Syna, tak jak trzecim względem korzenia jest owoc z krzaka, trzeci też względem źródła jest kanał biorący początek ze strumienia, trzecim wreszcie względem słońca jest punkt świetlny na końcu promienia. Nic jednak nie odrywa się od swej macierzystej formy, z której bierze swe właściwości. W ten sposób Trójca, rozwijająca się od Ojca przez powiązane i połączone ze sobą stopnie, w żaden sposób nie szkodzi monarchii, a przy tym strzeże ekonomii” (Przeciw Prakseaszowi, 8,7).

„Zawsze pamiętaj, iż poświadczam tu jako wyznawaną przez siebie zasadę wiary, że Ojciec, Syn i Duch są wzajemnie nierozdzielni, bo w ten sposób poznasz, co i w jaki sposób głoszę. Twierdzę mianowicie, że kim innym jest Ojciec, kim innym Syn, a jeszcze kim innym Duch; niektórzy ludzie niewykształceni lub przewrotni źle przyjmują to twierdzenie, jakoby głosiło ono różność i na tej podstawie nauczało o rozdzielności Ojca od Syna i Ducha Świętego” (Przeciw Prakseaszowi, 9,1).

„Bóg jest prawdomówny […]. Ty zresztą uczyniłeś go kłamcą […], skoro wszystkie Pisma ukazują niepodważalność i rozróżnienie Trójcy” (Przeciw Prakseaszowi, 11,4).

„Jednak nawet w tych nielicznych cytatach rozróżnienie Trójcy zostało wyłożone. […] Tak samo i inne słowa, głoszone czy to przez Ojca o Synu lub do Syna, czy to przez Syna o Ojcu lub do Ojca, czy to przez Ducha, przyznają każdej z tych osób jej własną indywidualność” (Przeciw Prakseaszowi, 11,9-10).

„Jeśli Trójca przez to, że nie sprowadzona do ścisłej jedności, nadal cię gorszy swą liczbą, tedy zapytam cię, na jakiej podstawie jedna i pojedyncza osoba mówi: «Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo», gdyż należało powiedzieć: «Uczynię człowieka na mój obraz i podobieństwo», skoro jest jednym i pojedynczym. Lecz i dalej: «Oto Adam stał się jakby jednym z nas»; czy oszukuje, czy sobie żartuje, skoro mówi w liczbie mnogiej, choć podobno jest sam, jeden i pojedynczy? Albo może mówił do aniołów, jak wykładają Żydzi, którzy także nie uznają Syna? […] lecz ponieważ był już z nim Syn, druga osoba, jego Słowo, i trzecia, Duch w Słowie, dlatego ogłosił w liczbie mnogiej «uczyńmy» i «nasz», i «nas». Z kim bowiem czynił człowieka i do kogo nadawał mu podobieństwo? Zaprawdę z Synem, który miał przyodziać się w naturę człowieka, oraz z Duchem, który miał człowieka uświęcać; z nimi rozmawiał w jedności Trójcy jako pomocnikami i współuczestnikami. Wreszcie dalsze słowa Pisma wskazują na rozróżnienie między osobami: «I stworzył Bóg człowieka, na obraz Boży go stworzył». Czemu nie «na swój», skoro ten, kto czynił, był sam jeden i nie było nikogo innego, na czyj obraz czynił? A jednak był ktoś, na czyj obraz Bóg czynił, naturalnie Syna, który, jako przyszły człowiek najdoskonalszy i najprawdziwszy, swoim obrazem kazał nazwać człowieka” (Przeciw Prakseaszowi, 12,1-4).

„Głoszę zresztą zawsze, że ci trzej, połączeni, stanowią jedną substancję” (Przeciw Prakseaszowi, 12,7).

„My bowiem, uczniowie nie ludzi, ale Parakleta, skoro z łaski Boga zbadaliśmy okoliczności i pobudki Pism, określamy Ojca i Syna jako dwóch, a nawet trzech z Duchem Świętym, według prawideł ekonomii wyznaczającej wielość” (Przeciw Prakseaszowi, 13,5).

„Jednak o «dwóch bogach» czy «dwóch panach» nigdy nie mówimy, nie dlatego że Ojciec albo Syn miałby nie być Bogiem, albo też Duch miałby nie być Bogiem, czy żeby każdy z nich nie był Panem […]” (Przeciw Prakseaszowi, 13,6).

„W ten sposób więź z Ojcem w Synu i z Synem w Pocieszycielu sprawia, że wszyscy trzej, pochodzący jeden od drugiego, są połączeni. Ci trzej stanowią jedno, a nie jednego [tzn. jedną osobę], jak powiedziano: «Ja i Ojciec jedno jesteśmy», odnośnie do jedności substancji, nie pojedynczości liczby” (Przeciw Prakseaszowi, 25,1).

„I dlatego Duch jest Bogiem i Słowo jest Bogiem, ponieważ pochodzi od Boga, ale nie jest tym samym, od którego pochodzi. Lecz jeśli Duch Boga, jakkolwiek substancjalny, nie będzie samym Bogiem, lecz Bogiem o tyle, o ile pochodzi z substancji samego Boga, jest realnym bytem i jakby częścią całości, to tym bardziej moc Najwyższego nie będzie samym Najwyższym, ponieważ nie jest substancjalna jak Duch, podobnie jak mądrość czy opatrzność. I one nie są bytami, lecz właściwościami każdego bytu. Moc jest właściwa Duchowi, a sama nie jest Duchem” (Przeciw Prakseaszowi, 26,6-7).

„[…] i wreszcie nakazuje, by chrzcili w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, a nie w imię Jednego. I rzeczywiście jesteśmy chrzczeni nie raz, lecz trzy razy, w każde pojedyncze imię każdej poszczególnej osoby” (Przeciw Prakseaszowi, 26,9).

„Taka wiara w jednego Boga, z odrzuceniem Syna, a po Synu Ducha, jest raczej właściwością wiary żydowskiej. Jakaż bowiem będzie różnica między nami a nimi, jeśli nie ta? Jakież jest dzieło Ewangelii, jaka jest istota Nowego Testamentu, utwierdzająca Prawo i Proroków aż do Jana, jeśli odtąd Ojciec, Syn i Duch, trzech, w których się wierzy, nie stanowią jedynego Boga? Tak Bóg zechciał odnowić tajemnicę wiary, aby na nowy sposób – przez Syna i Ducha – wierzono, że jest jedyny, i aby Bóg został już jawnie poznany w swych własnych osobach i imionach, ten sam Bóg, który dawniej głoszony był przez pośrednictwo Syna i Ducha, czego nie rozumiano. Niech więc zastanowią się nad tym antychryści, którzy przeczą Ojcu i Synowi” (Przeciw Prakseaszowi, 31,3).

„Bowiem również sam Kościół jest w istocie swej i przede wszystkim Duchem; Duchem mieszczącym w sobie Trójcę Boga Jedynego – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ten to Duch łączy ludzi w ów Kościół, który Pan oparł na Trójcy” (O uczciwości, 21).

„[…] modlili się przynajmniej trzy razy dziennie jako dłużnicy wobec Trzech Osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego” (O modlitwie, 25).

„Podobnie i anioł chrztu toruje drogi przychodzącemu później Duchowi Świętemu. Usuwa najpierw grzechy przez wiarę oznaczoną pieczęcią Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jeśli bowiem na trzech świadkach opiera się każde słowo boże, to chyba tym bardziej i dar? Liczba osób boskich zupełnie wystarcza do umocnienia naszej ufności, zwłaszcza że z błogosławieństwa będziemy posiadali tych samych sędziów co i poręczycieli zbawienia […], ponieważ gdzie trzech, to jest Ojciec, Syn i Duch Święty, tam i Kościół, który stanowi ciało dla tych trzech” (O chrzcie, 6).

Czy wobec powyższego wiarygodne są słowa broszury Świadków Jehowy: „samo to jeszcze nie dowodzi, iż Tertulian uczył o Trójcy” (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 5)?

Inne formuły i zdania trynitarne

„Jakże więc mogło dojść do uznania, że Bóg doznałby podziału czy rozproszenia z powodu Syna i Ducha Świętego, zajmujących drugie i trzecie miejsce i mających udział w substancji Ojca, a nie doznaje tego z powodu tak znacznej liczby aniołów, na pewno odrębnych od substancji Ojca?” (Przeciw Prakseaszowi, 3,5).

„Ja natomiast uważam, iż Syn nie skądinąd pochodzi, jak tylko z substancji Ojca, iż nic nie czyni bez woli Ojca, i uzyskał od Niego wszelką moc [Mt 28,18], jakże mógłbym na podstawie wiary burzyć monarchię, którę strzegę w Synu, jako przekazanej Synowi przez Ojca? I mogę to powiedzieć także o trzecim stopniu, ponieważ uważam, iż Duch nie skądinąd pochodzi, jak tylko od Ojca przez Syna. Spójrz więc, czy to raczej nie ty obalasz monarchię, gdy niszczysz uporządkowanie i rozróżnienie, ustanowione pod tyloma imionami, ile Bóg zapragnął. Ona zaś pozostaje niezmieniona (chociaż powstała Trójca), aż wreszcie będzie przywrócona Ojcu przez Syna, jak napisał to Apostoł o ostatecznym końcu [1 Kor 15,24-28]”… (Przeciw Prakseaszowi, 4,1-2).

„Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi, wzywalibyśmy «bogów» i «panów», to zgasilibyśmy nasze lampy” (Przeciw Prakseaszowi, 13,8).

„Lecz gdyby rozpostarł niebiosa sam, w tym sensie, jak opacznie twierdzą heretycy, to jest że działał pojedynczo, byłoby niedopuszczalne, by mądrość rzekła: «Gdy przygotowywał niebo, byłam z nim» [Prz 8,27]. Także Izajasz powiedział: «Kto poznał umysł Pana i kto służył mu radą?» [Iz 40,13]. Oczywiście oprócz Mądrości, która była z nim, a w nim i z nim urządziła całe stworzenie, wiedząc co czyni; oprócz Mądrości, to znaczy oprócz Syna, którym jest Chrystus, Mądrość i Moc Boga, jedyny – według Apostoła – który zna myśli Ojca. Bowiem «któż wie, co jest w Bogu, jeśli nie Duch, który w nim jest?» [1 Kor 2,11]. Nikt, kto jest poza nim” (Przeciw Prakseaszowi, 19,2).

„Tymczasem on również zesłał dar otrzymany od Ojca, Ducha Świętego, trzecią osobę Bóstwa i trzecie stanowisko Boskiego majestatu, głosiciela pojedynczo sprawowanej monarchii, lecz i tego, który objaśnia ekonomię, jeśli ktoś wysłucha słów jego nowego proroctwa, nauczyciela wszelkiej prawdy, która jest w Ojcu i Synu, i Duchu Świętym według nauki chrześcijańskiej” (Przeciw Prakseaszowi, 30,5).

„Ustanowiono bowiem prawo chrztu i określono jego formę: «Idźcie, powiada, nauczajcie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego»” (O chrzcie, 13).

„Wyznajemy więc to, w co wierzymy, mianowicie: że jeden jest tylko Bóg, stwórca świata, który wszystko z niczego do bytu powołał za pośrednictwem Słowa, jakie najpierw z siebie wyłonił. Słowo to, Synem Bożym nazwane, w rozmaity sposób ukazywało się jako Bóg patriarchom i przemawiało zawsze przez proroków, na koniec zaś z Ducha Świętego i mocy Boga Ojca zstąpiło na dziewicę Marię, w jej łonie stało się ciałem i zrodziło się z niej jako Jezus Chrystus” (Preskrypcja przeciw heretykom, 13).

„Gdy zaś po zmartwychwstaniu odchodził do Ojca, polecił jedenastu z nich – jeden bowiem z nich odpadł – iść i nauczać narody chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Preskrypcja przeciw heretykom, 20).

„Ale czyżby Duch Święty nie zatroszczył się o żaden kościół, by go nie przyprowadzić do prawdy? Ten właśnie Duch Święty, który po to został posłany przez Chrystusa, po to wyproszony od Ojca, aby stał się nauczycielem prawdy? Czyżby zlekceważył swój obowiązek ów włodarz boży, zastępca Chrystusa, dopuszczając tymczasem, by kościoły inaczej rozumiały, w co innego wierzyły niż w to, co sam przez Apostołów przepowiadał” (Preskrypcja przeciw heretykom, 28).

Cześć dla Syna i Ducha Świętego

Antytrynitarianie raczej odrzucają modlitwę, a także cześć dla Syna i Ducha Świętego. Nawet pojawia się u nich opinia, że dopiero po Orygenesie (zm. 254) rozpoczęło się w chrześcijaństwie zwracanie się w modlitwie do Jezusa. Tak jednak nie jest, o czym się poniżej przekonamy. Natomiast Świadkowie Jehowy uczą, że Jezusowi należy się tylko szacunek, natomiast modlitw i czci nie należy do Niego kierować. Oto zaś nauka Tertuliana:

„Trzeba bowiem było, aby chrześcijanie zajaśnieli w świecie jako synowie światłości, czczący i wzywający po imieniu jedno światło świata, Boga i Pana. Zresztą jeżeli na podstawie świadomości, że imię Boga i Pana przystoi i Ojcu, i Synowi, i Duchowi, wzywalibyśmy «bogów» i «panów», to zgasilibyśmy nasze lampy” (Przeciw Prakseaszowi, 13,8).

„Kiedy w tej sprawie prowadziłem skrupulatne badania i poszukiwania, znalazłem wzmiankę o Piłacie, że przy wydaniu Pana umył ręce. My modlimy się do Pana, ale go nie wydajemy i raczej winniśmy przeciwstawiać się przykładowi tego, który Pana wydał […]” (O modlitwie, 13).

„Cóż można więcej powiedzieć, o modlitwie? Chyba to, że sam Pan się modlił. Jemu cześć i chwała na wieki wieków” (O modlitwie, 29).

„My w każdym razie czcząc krzyż modlimy się do zupełnego i całego Boga” (Apologetyk, 16,7).

„Mówimy, i to publicznie mówimy, i wśród mąk waszych rozdzierani i krwią zbryzgani wołamy głośno: «Boga czcimy przez Chrystusa». Uważajcie go za człowieka, ale przyznać musicie, że przez niego i w nim chce być poznanym i czczonym Bóg!” (Apologetyk, 21,28).

„Imię zaś Chrystusa i jego władza rozciąga się wszędzie, tam, gdzie w niego wierzą, wspomniany przez wszystkie ludy, jest czczony, wszędzie panuje, wszędzie jest adorowany” (Przeciw Żydom, 7).

Popatrzmy też na podsumowania Świadków Jehowy, pochodzące z ich publikacji, a dotyczące Tertuliana, i oceńmy je sami:

„Tak więc świadectwo Biblii i historii wyraźnie dowodzi, że Trójca była w czasach biblijnych i przez kilka następnych wieków pojęciem nieznanym” (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 7).

„Co więcej, przed Tertulianem o znanej dziś Trójcy nawet nie wspominano. A jego «nieprawowierna» koncepcja Trójcy bardzo się różni od głoszonej obecnie” („Strażnica” nr 7/1992, s. 30).

Warto tu dodać, że nauka o Trójcy Świętej przekazana przez Tertuliana tylko nieznacznie różni się od dzisiejszej naszej wykładni (co każdy zauważy), natomiast bardzo się różni od nauki antytrynitarian, w tym Świadków Jehowy.

Choć nauka o Trójcy Świętej w wykładzie Tertuliana nie jest we wszystkich elementach w pełni ortodoksyjna, to jednak na jego usprawiedliwienie wpływa zapewne fakt, że nie pojawiły jeszcze za jego czasów pisma typowo antytrynitarne (tzn. ariańskie, z którymi polemizował później np. Atanazy), do których musiałby się on odnieść, tak jak to zrobił w przypadku herezji Prakseasza czy Marcjona.

Jak z powyższych zarzutów widać, antytrynitarianie raz przytaczają Tertuliana jako przeciwnika Trójcy Świętej (i swego poprzednika w wierze), innym razem jako tego, który wyjaśnia Trójcę Świętą w sposób heretycki, a jeszcze innym razem jako tego, który wprowadził naukę o Trójcy Świętej.

Uwagi:

Wszystkie wyróżnienia w tekście pochodzą od autora artykułu.

Cytaty z dzieł Tertuliana za:

J. Sajdak, Tertulian. Czasy – Życie – Dzieła, Poznań 1949;

Tertulian, Apologetyk, tłum. J. Sajdak, Poznań 1947;

Tertulian, Przeciw Marcjonowi, tłum. S. Ryzner, Warszawa 1994;

Tertulian, Wybór pism, tłum. W. Myszor, E. Stanula, W. Kania, Warszawa 1970;

Tertulian, Wybór pism II, oprac. W. Myszor, E. Stanula, A.C. Guryn, K. Obrycki, Warszawa 1983;

Trójca Święta. Tertulian. Przeciw Prakseaszowi. Hipolit. Przeciw Noetosowi, tłum. E. Buszewicz, S. Kalinkowski, Kraków 1997.

Publikacje Świadków Jehowy omawiające osobę, dorobek pisarski i nauki Tertuliana:

Czy wierzyć w Trójcę?, 1989;

„Strażnica” nr 7/1992;

„Strażnica” nr 10/2002.

Inne cytowane i przytaczane przez Świadków Jehowy publikacje wspominające Tertuliana:

„Strażnica” rok CVI [1985] nr 6;

Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka, 1978;

Prawda was wyswobodzi, 1946;

Skorowidz do Publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000, 2003.

TEOFIL I NAUKA O TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Teofil Antiocheński († 182), to jeden z najczęściej wspominanych przez antytrynitarian apologetów. Wymienia się go właściwie jedynie dlatego, że jako pierwszy (na podstawie zachowanych źródeł wczesnochrześcijańskich) użył po grecku słowo „Trójca” (trias). Tylko tyle na ogół mówią antytrynitarianie, np. Świadkowie Jehowy (patrz: Pojednanie, s. 108; Religia zbiera wicher, s. 29; Niech Bóg będzie prawdziwy, 1954, rozdz. IX, par. 3; „Strażnica” nr 17/1960, s. 13; nr 22/1967, s. 11; rok CVI [1985] nr 6, s. 23; nr 15/1992, s. 22; Czy wierzyć w Trójcę?, s. 5). Najważniejsza antytrynitarna broszura Świadków Jehowy poświęciła Teofilowi „aż” jedno zdanie! Oczywiście antytrynitarianie próbują też mu czasem zarzucać nieprawowierność trynitarną czy nawet herezję, chociażby dlatego, że Ducha Świętego nazywa – podobnie jak Ireneusz (ur. przed 140) – „Mądrością” (inni pisarze tego czasu nazywają tak Jezusa). Ale przecież, przy równości majestatu osób Bożych, nie jest to dla wyznawców Boga w Trójcy Świętej żadnym problemem (co prawda, w nawiązaniu do 1 Kor 1,24, w dwóch miejscach Teofil nazywa też Jezusa Mądrością). Także Iz 11,2 zwie Ducha Pańskiego „duchem mądrości”. Jednak „Strażnica” rok CVI [1985] nr 6 (s. 23) podaje:

„Jednakże na triadę Teofila składał się «Bóg i Jego Słowo oraz Jego mądrość», co zgoła nie przypomina Trójcy uznawanej w chrześcijaństwie!” – Dziwne, że Świadkowie Jehowy tak zamartwiają się o naszą wiarę w Boga i o to, jak ma wyglądać nauka o Trójcy Świętej, którą przecież zdecydowanie odrzucają. Czy chcieliby innej Trójcy Świętą, którą będą uznawać?

Ciekawe jest to, że choć „Strażnica” nr 6/1996 (s. 28-30) opublikowała artykuł o Teofilu: Kim był Teofil z Antiochii?, mówiący o jego życiu i dorobku pisarskim, to jednak ani jednym słowem nie wspomniała o jego nauce o Trójcy Świętej! Zamieściła zaś na końcu tego artykułu takie pochlebne o nim zdanie:

„Niemniej aż do śmierci w roku 182 Teofil najwyraźniej był niestrudzonym apologetą, którego dzieła interesują szczerych chrześcijan doby obecnej” (s. 30).

Porównajmy to zdanie z opinią J.F. Rutherforda († 1942), drugiego prezesa Towarzystwa Strażnica, w typowym dla dawniejszych antytrynitarian języku:

„Doktryna o trójcy została pierwotnie wprowadzona do kościoła przez klerykała z Antjochji, który nazywał się «Theophilus». Doktryna pouczana wówczas przez tegoż klechę, za którym poszli w ślady i inni, opiewa, że jest trzech bogów w jednym […]” (Pojednanie, s. 108) – Tu też widać celowe przekręcanie naszej nauki o Trójcy Świętej.

N. Knorr (zm. 1977), trzeci prezes Towarzystwa Strażnica, również używał podobnych słów, bo np. w związku z Trójcą Świętą nazwał Tertuliana „religiantem z Kartaginy” (Religia zbiera wicher, s. 29) i napisał: „trójca składająca się z trzech osób w jednej osobie, czyli jednym Bogu” (Prawda was wyswobodzi, s. 261).

Inna publikacja Świadków Jehowy, zajmująca się polemiką z nauką o Trójcy Świętej, tylko jakby przemknęła obok Teofila, wymieniając go zaledwie wśród innych pisarzy wczesnochrześcijańskich piszących o Bogu w trzech osobach („Strażnica” nr 7/1992, s. 24 i 28).

Co jeszcze w związku z Teofilem piszą Świadkowie Jehowy?

Okazuje się, że czasem lubią oni, cytując coś, dokonać opuszczeń tekstu, aby wyjść na swoje. Oto przykład cytatu z ang. Encyklopedii katolickiej (The Catholic Encyclopedia) z trzech różnych publikacji Towarzystwa Strażnica:

„Słowo […] [trias] (które przetłumaczono na łacińskie trinitas) ukazuje się po raz pierwszy u Teofila z Antiochii około roku 180 po Chr. Mówi on o «Trójcy Boga [Ojca], Jego Słowa i Jego Mądrości» (Ad Autolycum, II, 15, PG VI, 1078). Słowo to, ma się rozumieć, mogło być już wcześniej używane. Nieco później pojawia się ono w swej łacińskiej formie trinitas u Tertuliana” („Strażnica” nr 22/1967, s. 11).

A oto ten sam cytat po wykropkowaniu przez Świadków Jehowy wyróżnionego kursywą zdania:

„Słowo trias (którego tłumaczeniem jest łacińskie trinitas) pojawia się po raz pierwszy około 180 roku n.e. u Teofila z Antiochii. […] Niedługo potem występuje już w postaci łacińskiego trinitas u Tertuliana” („Strażnica” rok CVI [1985] nr 6, s. 23).

„Słowo […] [tri’as] (którego tłumaczeniem jest łacińskie trinitas) spotykamy po raz pierwszy u Teofila z Antiochii około A.D. 180. […] Wkrótce potem pojawia się ono w łacińskiej formie trinitas u Tertuliana” (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 5).

Z powyższego widać, że autorowi hasła „Trójca” z tej encyklopedii chodziło o to, że z ocalałych pism (z II w.) słowo „Trójca” zachowało się tylko u powyższych pisarzy, ale nie wyklucza on, że mogło być ono używane wcześniej w mowie czy na piśmie. Nawet jeśli nie zachowały się do dziś dzieła, które by je zawierały. Jednak Świadkom Jehowy zdanie o możliwym wcześniejszym (przed Teofilem) występowaniu słowa „Trójca” najwyraźniej nie odpowiadało, dlatego w nowszych publikacjach woleli je opuścić.

Niestety dziś posiadamy tylko jedno pismo Teofila pt. Do Autolika. Niewiele więc mamy elementów związanych z nauką o Trójcy Świętej, ale jednak są.

Oto nauka Teofila:

<>1) zrodzenie, a nie stworzenie, i odwieczność Syna;
2) Bóstwo Chrystusa;
3) osobowość Ducha Świętego;
4) Trójca Święta.

Co ważne, nie widać w dziele Teofila stwierdzeń typu „wprowadzamy naukę o Trójcy Świętej”. Pisze on o Bogu w Trójcy Świętej, tak jakby nauka ta była już wcześniej znana. Nowością jedynie jest to, co dla Teofila stanowi zapowiedź Trójcy Świętej, i to już w Starym Testamencie („owe trzy dni” – por. poniżej: Trójca Święta; Do Autolika, 2,18)!

Poniższe fragmenty dzieła Do Autolika pochodzą z edycji z 1935 roku, prócz urywków czy cytatów z podanym rokiem przekładu (patrz poniżej: Uwagi).

Zrodzony, a nie stworzony, i odwieczny Syn Boży

Teofil wyraźnie odróżnia zrodzenie Syna od jego rzekomego stworzenia, o którym mówią czasem antytrynitarianie.

Świadkowie Jehowy w książce „Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka (s. 27) chcą nas zapewne wprowadzić w błąd, omawiając Prz 8,22 („Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna”). Piszą bowiem (cytując jakiś obcojęzyczny komentarz):

„czytamy w uwadze marginesowej do tego urywka: «Interpretacja ta ma duże znaczenie […] z uwagi na chrystologiczne zastosowanie tego urywka przez dawnych Ojców Kościoła»*”.

Na tej samej stronie (w przypisie do tego zdania) podają zaś:

* […] Zobacz też komentarz do Księgi Przysłów 8,22 Justyna Męczennika […], Teofila z Antiochii […]”.

Otóż, po pierwsze, Teofil nie omawia „chrystologicznie” Prz 8,22, a Mądrością nazywa w swym piśmie osobę Ducha Świętego.

Po drugie, wcale nie przytacza on w swym dziele tekstu Prz 8,22, a jedynie czyni aluzję do Prz 8,27-30 (patrz niżej).

Oto nauka Teofila:

„Mając więc Bóg swoje własne Słowo, w wnętrznościach swoich zamknięte, zrodził je ze swoją Mądrością, wydając przed wszystkiem. Tego Słowa użył, jako narzędzia, i przez nie wszystko ustanowił. Nazywa się początkiem, dlatego, że ma zwierzchnictwo i panowanie nad wszystkiem, co przezeń zostało stworzone” (Do Autolika, 2,10).

„Bóg przeto posiadając swe Słowo we własnym łonie, zrodził je ze swą Mądrością i wyniósł ponad wszystko” (wg tłum. 1962).

„Dlatego też Bóg, mając swój Logos wewnętrzny we własnych wnętrznościach (por. Ps 110,3), zrodził go wraz ze swoją Mądrością, wydając (go) przed istnieniem wszystkiego. Tego właśnie Logosu użył jako współtwórcy dla swych dzieł i przez Niego wszystko stworzył (por. 1 J 1,3)” (wyd. 2004).

„Ten więc [Logos], będąc Duchem Boga, Początkiem, mądrością i mocą Najwyższego, zstępował na Proroków, i przez nich mówił o stworzeniu świata i inne rzeczy. W czasie bowiem stwarzania świata nie było Proroków, lecz tylko Mądrość Boga, która jest z nim, i święte Słowo jego, które zawsze u niego jest obecne. Przeto tak mówi przez proroka Salomona: «Gdy gotował niebiosa, tamem ja była; kiedy zawieszał fundamenty ziemi, z nimem była, wszystko składając» (Prz 8,27-30)” (Do Autolika, 2,10).

„Lecz jego Słowo, przez które stworzył wszystko, będące jego mocą i mądrością (1 Kor 1,24), przybierając osobę [«rolę» – wyd. 2004] Ojca i Pana wszechrzeczy, przybyło do raju pod osobą Boga [«postacią Ojca» – wyd. 2004] i rozmawiało z Adamem. Albowiem i samo Pismo św. nas uczy, iż Adam słyszał głos. Czymże zaś może być ów głos, jak nie Słowem Boga, które jest także jego Synem; nie jak poeci i bajkopisarze zmyślają synów boskich ze spółkowania, lecz jak opowiada prawda, Słowo zawsze istniejące w sercu Boga? Zanim cokolwiek się stało, jego posługiwał się radą [«Jego miał za Doradcę» – wyd. 2004], bo ono jest jego myślą i roztropnością [«On jest Jego Rozumem i Myślą» – wyd. 2004]. Gdy zaś chciał Bóg uczynić to, co postanowił, zrodził to Słowo [«Logos zewnętrzny» – wyd. 2004], wydalając je z siebie jako pierworodne przed wszelkim stworzeniem; nie tak jednak, by był pozbawiony Słowa, lecz by rodził Słowo [«zrodzić Logos» – wyd. 2004] i ze Słowem zawsze obcował. O tem poucza nas Pismo św. i mężowie natchnieni Duchem św. Wśród nich Jan tak mówi: «Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga». W słowach tych wskazuje, że z początku był tylko Bóg, a z nim Słowo. Tedy dodaje: «A Bogiem było Słowo. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało». Skoro więc Słowo jest Bogiem i z Boga zrodzonem, Ojciec wszechrzeczy posyła je według upodobania w pewne miejsca, a gdy ono tam przybędzie, daje się słyszeć i widzieć jako przezeń posłane i znajduje się w miejscu” (Do Autolika, 2,22).

Bóstwo Chrystusa

Bóstwo Chrystusa Teofil przedstawia bardzo ogólnikowo, tylko przy okazji opisu przedwieczności. Ale za to jest to odwołanie się do tak przekręcanego przez antytrynitarian (szczególnie dziś) wersetu J 1,1. Pokazuje też, że Słowo jest Bogiem z Boga i ma tę samą naturę co Ojciec.

Oto słowa Teofila:

„Lecz jego Słowo, przez które stworzył wszystko, będące jego mocą i mądrością, przybierając osobę Ojca i Pana wszechrzeczy, przybyło do raju pod osobą Boga i rozmawiało z Adamem. Albowiem i samo Pismo św. nas uczy, iż Adam słyszał głos. Czymże zaś może być ów głos, jak nie Słowem Boga, które jest także jego Synem” (Do Autolika, 2,22).

„Wśród nich Jan tak mówi: «Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga». W słowach tych wskazuje, że z początku był tylko Bóg, a z nim Słowo. Tedy dodaje: «A Bogiem było Słowo. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało». Skoro więc Słowo jest Bogiem i z Boga zrodzonem, Ojciec wszechrzeczy posyła je według upodobania w pewne miejsca, a gdy ono tam przybędzie, daje się słyszeć i widzieć jako przezeń posłane i znajduje się w miejscu” (Do Autolika, 2,22).

„Dlatego właśnie prorok powiedział, że najpierw zostało stworzone niebo na kształt dachu, mówiąc: Na początku stworzył Bóg niebo, co oznacza, że przez Początek, jak już wykazaliśmy (por. 2,10), niebo zostało stworzone” (Do Autolika, 2,13).

„Dalej, boski Logos poucza nas o poddaniu władzy i sprawującym rządy […]” (Do Autolika, 3,14).

Osobowość Ducha Świętego

Choć Teofil nie zajmował się specjalnie relacjami między osobami Bożymi, to jednak pozostawił ślad swej wiary w osobowość Ducha Świętego, gdy Bóg mówi do Syna i Ducha Świętego.

Oto jego słowa:

„Co więcej, Bóg jakby potrzebował pomocy, gdy mówi: «Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo». Do nikogo się w ten sposób nie odzywa, jeno do swego Słowa i swej Mądrości” (Do Autolika, 2,18).

Patrz też poniżej: Trójca Święta.

Jeśli zaś chodzi o to, że Teofil wielokrotnie nazywał Ducha Świętego Mądrością, przez co Świadkom Jehowy jego nauka o Trójcy Świętej wydawała się dziwna, to nadmieniam, że wiele razy używa on też określenia „Duch Święty” czy „Duch Boży”. Patrz np. powyżej 2,10, 2,22, lub: „Tego wszystkiego nauczył nas Duch Święty, który przemawiał przez usta Mojżesza i innych proroków” (Do Autolika, 2,30; por. 2,35; 3,12).

Trójca Święta

Dlaczego w swym dziele Teofil tak niewiele napisał o Trójcy Świętej? Otóż dlatego, że pismo to kieruje on do poganina – Greka Autolika. Jemu zaś przedstawił tylko zarys nauki chrześcijańskiej. Nie jest to więc rozprawa typu Przeciw Prakseaszowi Tertuliana (ur. 155), gdzie autor polemizował z konkretną herezją chrześcijańską, gdzie trzeba przedstawiać wiele argumentów z Biblii. Jak zauważymy, Teofilowi do przedstawienia Trójcy Świętej służył głównie Stary Testament (!) i stworzenie świata. Wykorzystuje on to, że poganom bliskie były rozważania o początku świata i materii. Przy okazji (prawie mimochodem) pozostawia nam ślad wiary w Trójcę Świętą. Wprawdzie w swym dziele tylko raz użył określenia „Trójca”, ale kilka razy zestawiał ze sobą trzy osoby Boże, tak samo jak tuż po wymienionym słowie „Trójca”.

Oto słowa Teofila:

„Któż jest tym lekarzem? Bóg, który przez Logos i Mądrość uzdrawia i ożywia. Bóg, który poprzez Logos i Mądrość wszystko stworzył, albowiem przez Jego Słowo zostały stworzone niebiosa, a przez Jego Ducha wszelka ich moc (Ps 33,6). Najpotężniejsza zaś jest Jego Mądrość. Bóg bowiem Mądrością umocnił ziemię, niebiosa utwierdził rozumem, wiedzą przełamał otchłanie i obłoki wydały rosę (Prz 3,19)” (Do Autolika, 1,7 – wyd. 2004).

„Mając więc Bóg swoje własne Słowo, w wnętrznościach swoich zamknięte, zrodził je ze swoją Mądrością, wydając przed wszystkiem” (Do Autolika, 2,10; por. inne tłumaczenia powyżej w punkcie: Zrodzony, a nie stworzony, i odwieczny Syn Boży).

„Ten więc [Logos], będąc Duchem Boga, początkiem, mądrością i mocą Najwyższego, zstępował na Proroków, i przez nich mówił o stworzeniu świata i inne rzeczy. W czasie bowiem stwarzania świata nie było Proroków, lecz tylko Mądrość Boga, która jest z nim, i święte Słowo jego, które zawsze u niego jest obecne” (Do Autolika, 2,10).

„Mojżesz zaś, który na wiele lat żył przed Salomonem, albo raczej Słowo Boga, tak mówi przez niego, jakby przez swe narzędzie: «Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię». Najpierw wymienił początek i stworzenie, a następnie sławi samego Boga; nie godzi się bowiem lekkomyślnie i z błahej przyczyny wymieniać Boga. Przewidywała bowiem Boża Mądrość, że w przyszłości będą niektórzy bredzić niezrozumiale, o wielkiej liczbie bogów. By więc mógł być Bóg poznawany z dzieł swoich, i by wiadomem było, że w Słowie swojem stworzył niebo i ziemię, i wszystko, co w nich jest, napisano: «Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię». Następnie, opowiedziawszy o ich stworzeniu, tak nas poucza: «A ziemia była pusta i próżna, i ciemności były nad głębokością; a Duch Boży unosił się nad wodami»” (Do Autolika, 2,10).

„Dnia czwartego stworzone zostały światła (Rdz 1,14-19). […] Podobnie owe trzy dni, które były przed światłami, są obrazem Trójcy i Boga, jego Słowa i jego Mądrości; czwarty [dzień] zaś obrazem człowieka, potrzebującego światła, by tak było: Bóg, Słowo, Mądrość, człowiek. Dlatego czwartego dnia zostały stworzone światła” (Do Autolika, 2,15).

„Co więcej, Bóg jakby potrzebował pomocy, gdy mówi: «Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo». Do nikogo się w ten sposób nie odzywa, jeno do swego Słowa i swej Mądrości” (Do Autolika, 2,18).

„wyznaje się Boga, prawda im [chrześcijanom] przewodzi, łaska strzeże, pokój łączy, boski Logos kieruje, Mądrość poucza, Życie prowadzi, Bóg króluje” Do Autolika, 3,15 – wyd. 2004).

Szkoda, że nie zachowały się też inne pisma Teofila polemizujące z różnymi herezjami, bo zapewne dostarczyłyby nam one kolejnych tekstów o Trójcy Świętej i Bóstwie Chrystusa. Euzebiusz (ur. 260) pisał, że istniały one jeszcze za jego życia:

„Teofilowi, o którym mówiliśmy, że był biskupem antjocheńskim, przypisuje się trzy księgi Do Autolikosa, zawierające wiadomości zasadnicze, oraz inne pismo p. t. Przeciwko herezji Hermogenesa, w którem autor się opiera na świadectwach, wyjętych z Apokalipsy Janowej. Prócz tego istnieją jego pióra inne jeszcze księgi katechetyczne. Ponieważ heretycy także podówczas, tak jak kąkol, zanieczyszczali czyste ziarno nauki apostolskiej, tedy wszędzie pasterze kościołów odpędzali ich jak dzikie zwierzęta od owiec Chrystusowych. Trzymali ich zdaleka, bądź to przez upomnienia i przestrogi, jakich braciom nie szczędzili, bądź to przez otwartą z nimi walkę, czy to w ustnych, a osobistych z nimi dyskusjach i zbijaniu ich zarzutów, czy też w pisanych rozprawach, gdzie ich zapatrywania odpierali na podstawie dowodów najstaranniej przygotowanych. Że Teofil razem z innymi brał udział w tej walce, wynika z napisanej przez niego znakomitej księgi Przeciwko Markjonowi; dzieło to razem z innemi, o których mówiliśmy, aż po nasze się przechowało czasy. Następcą jego na stolicy antjocheńskiej, jako siódmy z rzędu po apostołach, był Maksymin” (Historia Kościoła, IV, 24).

Na koniec słowa „Strażnicy” nr 15/1992, s. 22, przypis:

„chociaż Teofil i Tertulian użyli tych słów [trias, trinitas], nie mieli na myśli Trójcy, w jaką wierzy się w chrześcijaństwie doby obecnej”.

Zapytajmy wobec tego: czy Świadkowie Jehowy myślą, że my nie akceptujemy wykładów o Trójcy Świętej tych pisarzy? Czy może uważają, że odrzuciliby oni obecną, pełniejszą wykładnię?

Przecież tak jak poszczególne księgi Biblii nie opisują (w oderwaniu od innych) całości danego zagadnienia, tak samo pojedynczy pisarze wczesnochrześcijańscy nie podają pełnej nauki o Trójcy Świętej. Jedynie zebrane razem ocalałe okruchy z ich dzieł ukazują całą naszą wykładnię o jednym Bogu w Trójcy Świętej.

Uwagi

Wszystkie wyróżnienia w tekście pochodzą od autora artykułu.

Zachowano oryginalną pisownię w cytatach z dzieła Do Autolika oraz w Historii Kościoła Euzebiusza.

– Cytaty z dzieła Teofila Do Autolika za:

Apologeci greccy II wieku, tłum. ks. dr J. Czuj, Poznań 1935 (zawiera cały tekst dzieła Do Autolika);

Bóg jeden w Trójcy Osób, ks. W. Granat, Lublin 1962, s. 355;

Pierwsi apologeci greccy, tłum. ks. L. Misiarczyk, Kraków 2004 (zawiera cały tekst dzieła Do Autolika).

– Cytat z Historii Kościoła za:

Historja Kościelna. O Męczennikach Palestyńskich, Euzebjusz z Cezarei, tłum. ks. Arkadjusz Lisiecki, Poznań 1924.

– Publikacje Świadków Jehowy cytowane w artykule:

J.F.Rutherford, Pojednanie, Brooklyn 1928;

Religia zbiera wicher, Brooklyn 1945;

Prawda was wyswobodzi, Brooklyn 1946;

Niech Bóg będzie prawdziwy, (brak autora, miejsca i roku wydania) [ok. 1954];

Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka (brak autora, miejsca i roku wydania) [ok. 1978];

Czy wierzyć w Trójcę?, (brak autora i miejsca wydania) 1989;

„Strażnica” nr 17/1960;

„Strażnica” nr 22/1967;

„Strażnica” rok CVI (1985) nr 6;

„Strażnica” nr 7/1992;

„Strażnica” nr 15/1992;

„Strażnica” nr 6/1996.

KLEMENS ALEKSANDRYJSKI I JEDEN BÓG W TRÓJCY

Antytrynitarianie nie dają wiary, że Klemens Aleksandryjski (ur. 150), jeden z pierwszych pisarzy wczesnochrześcijańskich, mógł nauczać o Trójcy Świętej.

Przykładowo, Świadkowie Jehowy wręcz temu zaprzeczają. Wymieniając Ireneusza (ur. przed 140), Nowacjana (ur. ok. 200) i właśnie Klemensa Aleksandryjskiego oraz cytując ich wypowiedzi, które akurat nie mówią o Trójcy Świętej (ale o ludzkiej naturze Jezusa), stanowczo napisali:

„Ich wypowiedzi nie dają żadnych podstaw do twierdzenia, jakoby wierzyli w Trójcę” („Strażnica” nr 20/1993, s. 29).

Wobec tego prześledźmy wypowiedzi Klemensa i sami wyciągnijmy wnioski o jego nauce.

Oto o czym on uczył:

1) zrodzony, a nie stworzony i odwieczny Syn Boży;
2) Bóstwo Chrystusa i cześć dla Niego;
3) osobowość, Bóstwo i cześć dla Ducha Świętego;
4) Trójca Święta.

Poniżej przedstawimy cytaty z dzieł Klemensa Aleksandryjskiego i inne opinie antytrynitarian.

Zrodzony, a nie stworzony i odwieczny Syn Boży

Antytrynitarianie sądzą, że Klemens Aleksandryjski uważał Jezusa za stworzenie. Świadkowie Jehowy w swej broszurze nauczają:

„Klemens Aleksandryjski nazwał Jezusa w jego bycie przedludzkim «stworzeniem», natomiast Boga – «nie stworzonym i nieprzemijającym, jedynym prawdziwym Bogiem»” (Czy wierzyć w Trójcę?, Brooklyn 1989, s. 7).

Oto zaś nauka Klemensa:

„Kiedy mówi: Co było na początku (1 J 1,1), to wskazuje na urodzenie Syna, który jest bez początku i razem z Ojcem istnieje […]. Słowo samo istniejące razem z Ojcem w jedności substancji jest wiekuiste i nie utworzone” (Adumbrationes in 1 J 1,1, za: W. Granat, Bóg Jeden w Trójcy Osób, Lublin 1962, s. 355).

„A On, jako Jednorodzony i Pierworodny, jest nazwany «Światłością niedostępną» [por. 1 Tm 6,16] […]. Taki byt nie istnieje ani wśród pierwszych stworzeń, ani wśród ludzi” (Wypisy z Theodota, I, 10,5).

„Wyrażenie «z łona jutrzenki jak rosę Cię zrodziłem» [Ps 110,3] rozumiemy jako odniesione do pierworodnego Boskiego Słowa. Podobnie «Twoje imię jest przed słońcem» [por. Ps 72,17], księżycem, przed wszelkim stworzeniem” (Wypisy z Theodota, I, 20,1).

„w Początku […] Logos w swej tożsamości stał się Synem przez odgraniczenie się od [Ojca], a nie przez własną substancję” (Wypisy z Theodota, I, 19,1).

„To jest właśnie ta Nowa Pieśń, objawienie odwiecznego Słowa, które nam się teraz ukazało. Niedawno objawił się nam odwiecznie istniejący Zbawiciel. Objawił się jako ten, który w istnieniu jest, ponieważ «Słowo było u Boga». Objawił się jako Nauczyciel, przez którego wszystko zostało stworzone. Słowo, jako Stwórca, dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadził nas do życia wiecznego” (Zachęta Greków, I, 7,3).

„Słońce zmartwychwstania, Ten, «Który przed jutrzenką został zrodzony» [Ps 110,3] i życie daje poprzez swoje promienie” (Zachęta Greków, IX, 84,2).

„«Obrazem zaś Boga» jest Jego Słowo (i rodzony Syn Umysłu [Ojca], Boskie Słowo, Światło służące za pierwowzór światła), a obrazem Słowa jest prawdziwy człowiek” (Zachęta Greków, X, 98,4).

„Ten wieczny Jezus, jeden wielki Kapłan jednego Boga, tego samego Ojca prosi za ludźmi i woła do nich” (Zachęta Greków, XII, 120,2).

„Najpiękniejsze odbicie Ojca, wieczny Syn, Zwycięzca, najpierw zmierzał od Jerozolimy, teraz prowadzi do nieba” (Zachęta Greków, XII, 121,1).

„Słowo odwieczne, wiek nieskończony, światło wieczne […], Tyś sprawcą cnoty w życiu godziwym chwalących Boga hymnami […]. Chrystusowi Królowi (składajmy) świętą odpłatę za naukę żywota. Śpiewajmy razem, śpiewajmy w skromności Synowi przepotężnemu” (Wychowawca, 3).

„Tak więc filozofia barbarzyńska i helleńska wieczną Prawdę rozerwała na części, które jednak nie należą do mitu o Dionizosie, lecz do nauki Bożej o Słowie wiecznie istniejącym” (Kobierce, I, 57,6).

„Nie wiedzą zatem, dlaczego Pan się nie ożenił? Po pierwsze, miał On swą własną oblubienicę – Kościół; następnie nie był zwykłym człowiekiem, aby potrzebował jakiejś pomocy cielesnej. Nie miał również żadnej konieczności płodzenia dzieci, jako trwający wiecznie, oraz urodził się jako jedyny Syn Boży” (Kobierce, III, 49,3).

„Bo Syn działa, gdy widzi dobroczynne działanie Ojca [por. J 5,19], On nazwany Bogiem Zbawcą, Początek wszystkiego, jako wizerunek Boga samego niewidzialnego, Prapoczątek przedwieczny, który ukształtował wszystko, co po Nim powołane zostało do życia” (Kobierce, V, 38,7).

„W świecie zaś ducha – kogoś najodleglejszego pochodzeniem, bezczasowy Początek, nie mający początku, pierwszy owoc wszelkich bytów – Syna. Przez Niego można poznać ostateczną Przyczynę, Ojca wszystkiego, Byt najstarszy i najbardziej dobroczynny dla wszystkich” (Kobierce, VII, 2,2-3).

„W takiej oto duszy, dzięki jej posłuszeństwu w stosunku do przykazań, zakłada swą świętą siedzibę Władca wszystkiego, co śmiertelne i co nieśmiertelne, Król i Stwórca piękna moralnego, istniejące rzeczywiście Prawo i Zarząd świata, i Logos odwieczny, będący dla każdego z osobna i dla wszystkich razem jednym i tym samym Zbawicielem. On jest istotnie Jednorodzonym, odbiciem chwały Wszechkróla, Wszechwładcy – Ojca” (Kobierce, VII, 16,5-6).

Pierworodny wobec każdego stworzenia (Kol 1,15)

„Przez «obraz Boga niewidzialnego» określa Logos, w Jego tożsamości; «Pierworodny z wszelkiego stworzenia» [Kol 1,15], ponieważ zrodzony bez jakiejkolwiek namiętności. On stał się Stworzycielem i Początkiem tworzącym całość stworzenia i bytu. To «w Nim» ostatecznie Ojciec «wszystko stworzył» [Kol 1,16]” (Wypisy z Theodota, I, 19,4).

Mądrość Boża (Prz 8,22)

Antytrynitarianie lubią przywoływać Klemensa Aleksandryjskiego jako tego, który stosuje do Jezusa tekst Prz 8,22 (np. Świadkowie Jehowy patrz „Wieczyste zamierzenie” Boże odnosi teraz triumf dla dobra człowieka, [b.m.] 1978, s. 27). Sugerują przez to, że nauczał on o stworzeniu Syna. Tymczasem Klemens najczęściej nazywa Jezusa Mądrością Bożą, przywołując tekst 1 Kor 1,24, a nie Prz 8,22. Tak robi dziesiątki razy. Jeden raz przytacza on Prz 8,22, ale też tekst ten raczej mówi o mądrości w „kategorii mocy, a nie bytu”. Oto jego słowa:

„Dlatego Salomon powiada, że Mądrość została stworzona przez Wszechmocnego przed niebem i przed ziemią, i przed wszelkimi bytami. Jeśli ktoś ma w niej udział (myślę o kategorii jej mocy, a nie bytu), tego ona uczy uzyskać pełne pojęcie o sprawach boskich i ludzkich” (Kobierce, VI, 138,4).

Zaznaczam też, że przytaczana powyżej publikacja Świadków Jehowy nie podaje, na jakie dzieło Klemensa się powołuje!

W innym miejscu o Mądrości Bożej Klemens pisze:

„Niewiedza bowiem nie dotyczy Syna, który jeszcze przed utworzeniem świata był doradcą swego Ojca. Był On mądrością, «którą się radował» [Prz 8,30] wszechmogący Bóg. «Mocą Boga» [1 Kor 1,24] jest Syn, ponieważ jest prapoczątkowym Słowem Ojca jeszcze sprzed powstania wszystkiego. I w najwłaściwszym znaczeniu jako «Mądrość Boga» mógł On być nazwany również Nauczycielem istot za Jego pośrednictwem stworzonych” (Kobierce, VII, 7,4-5).

Jezus jako Mądrość nie może być według Klemensa stworzeniem, bowiem pisze on, że pierwszymi stworzeniami było siedmiu wybranych aniołów, tzn. archaniołów:

„Siedmiu co do liczby jest najpierw stworzonych archaniołów, mających największą moc […]” [por. Ap 8,2, Tb 12,15] (Kobierce, VI, 143,1).

Bóstwo Chrystusa i cześć dla Niego

Antytrynitarianie zaprzeczają Bóstwu Chrystusa i Jego równości z Ojcem. Świadkowie Jehowy uczą:

„Klemens Aleksandryjski nazwał […] Boga – «nie stworzonym i nieprzemijającym, jedynym prawdziwym Bogiem». Powiedział, że Syn «jest następny po jedynym wszechmocnym Ojcu», ale nie jest Mu równy” (Czy wierzyć w Trójcę?, s. 7).

Oto natomiast nauka Klemensa:

„Co do nas, to mówimy, że Słowo w swojej tożsamości jest Bogiem w Bogu, jest Tym, który – co jest także powiedziane – istnieje w «łonie Ojca» [J 1,18], niepodzielny, bez rozdzielenia, jeden Bóg. «Wszystko przez Niego się stało» [J 1,3] […]” (Wypisy z Theodota, I, 8,1-2).

„Wyrażenie «z łona jutrzenki jak rosę Cię zrodziłem» [Ps 110,3] rozumiemy jako odniesione do pierworodnego Boskiego Słowa” (Wypisy z Theodota, I, 20,1).

„To samo Słowo, będące jednym i drugim, a więc Bogiem i Człowiekiem, ukazało się ludziom jako przyczyna wszystkich dóbr” (Zachęta Greków, I, 7,1).

„Słowo, jako Stwórca dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadziło nas do życia wiecznego” (Zachęta Greków, I, 7,3).

„Jan, zwiastun Słowa, na pewno w taki sposób nawoływał ludzi, aby byli gotowi na przyjście Boga, Chrystusa” (Zachęta Greków, I, 10,1).

„Słowo jest żyjące i ten, który został pogrzebany z Chrystusem, razem z Bogiem jest wywyższony” (Zachęta Greków, II, 27,2).

„«Obrazem zaś Boga» jest Jego Słowo (i rodzony Syn Umysłu [Ojca], Boskie Słowo, Światło służące za pierwowzór światła), a obrazem Słowa jest prawdziwy człowiek” (Zachęta Greków, X, 98,4).

„Uwierz, człowiecze, Człowiekowi i Bogu. Uwierz, człowiecze, Cierpiącemu i Uwielbionemu. Uwierzcie, niewolnicy, żyjącemu Bogu, który umarł. Wszyscy ludzie, wierzcie w jedynego Boga, Pana wszystkich ludzi” (Zachęta Greków, X, 106,4-5).

„Będąc zaś Bogiem, przewidział Jezus i to, o co Go będą pytać […]” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 6).

„Bądź litościwy dla swoich sług, Ojcze kierujący Izraelem, Synu i Ojcze, którzy Obaj jesteście Jednym, Panie!” (Wychowawca, 3, 12,100, za: J. Salij, Nadzieja poddawana próbom, Poznań 1995, rozdz. Odnówmy w sobie prawdę o Trójjedynym Bogu!).

„Bo Syn działa, gdy widzi dobroczynne działanie Ojca [por. J 5,19], On nazwany Bogiem Zbawcą, Początek wszystkiego, jako wizerunek Boga samego niewidzialnego, Prapoczątek przedwieczny, który ukształtował wszystko, co po Nim powołane zostało do życia” (Kobierce, V, 38,7).

„Mimochodem dał nam Dawid do zrozumienia, jak się zdaje, że Zbawca jest Bogiem, nazywając go «obliczem Boga Jakuba», to jest Tego, który przyniósł Dobrą Nowinę i Naukę od Ojca. Dlatego też Apostoł nazwał Syna «odbiciem chwały Ojca» [Hbr 1,3], to jest Tego, który podał w swej nauce prawdę o Bogu i określał Go jako «Jedynego Boga i Ojca» [por. Ef 4,6], jak również jako Jedynego Wszechwładcę «Którego nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn objawi» [Mt 11,27]. A to, że jest jeden Bóg, wyrażone zostało słowami: «szukających oblicza Boga Jakuba», którego «jedynego» jako będącego Bogiem i Ojcem nazywa «dobrym» [por. Mt 19,17] nasz Zbawca i Bóg” (Kobierce, VII, 58,3-6).

Różny od archaniołów

„Siedmiu co do liczby jest najpierw stworzonych archaniołów, mających największą moc […]” [por. Ap 8,2, Tb 12,15] (Kobierce, VI, 143,1).

„W ten sposób czymś, co przewyższa wszystko inne na ziemi, jest człowiek najzbożniejszy, czymś najwznioślejszym w niebiesiech – anioł, byt najbliższy co do miejsca Bogu i uczestniczący już w sposób bardziej czysty w życiu wiecznym i błogosławionym. Ale najbardziej doskonała i najświętsza, i najwznioślejsza, i najbardziej władcza, i najbardziej królewska, i najbardziej dobroczynna jest natura Syna, która stoi najbliżej jedynego Wszechwładcy” (Kobierce, VII, 5,2-3).

Patrz też Wypisy z Theodota, I, 10,1; I, 11,2; I, 27,1; Kobierce, VI, 57,5 – 58,1.

Jednorodzony Bóg (J 1,18)

„A apostoł Jan mówi: «Boga nikt nigdy nie ujrzał. Tylko Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, Ten o Nim pouczył» [J 1,18]; przy tym nazwał Niewidzialne i Niewypowiedzialne łonem Boga” (Kobierce, V, 81,3).

Równy Ojcu

„On wzgardzony z powodu swego zewnętrznego objawienia, czczony ze względu na swe dzieło, oczyszczający, zbawiający i łaskawy, boski Logos, który bez najmniejszego sprzeciwu stawiany jest na równi z Bogiem i Panem wszechświata, ponieważ był Jego Synem, a «Słowo było u Boga»” (Zachęta Greków, X, 110,1).

Wszechmogący

„Lecz tam [w wyższym świecie] z jednej strony Jednorodzony, Umysł w ścisłym sensie, jest obdarzony właściwą formą, właściwą najczystszą istotą, jest absolutnie wszechwładny i bezpośrednio posiada moc Ojca” (Wypisy z Theodota, I, 10,3).

„Śpiewajmy razem, śpiewajmy w skromności Synowi przepotężnemu” (Wychowawca, 3).

„Logos bowiem Ojca wszechrzeczy nie jest rozumem ujętym w słowa, lecz jest mądrością i dobrocią Boga jak najbardziej widoczną, mocą wszechwładną i istotnie boską, oraz wolą Wszechmogącego, niemożliwą do niezauważenia, nawet dla ludzi w nią nie wierzących” (Kobierce, V, 6,3).

„Pamiętajmy przecież, że Pan jest Mocą Boga i że ta Moc nigdy nie doznaje osłabienia […]. Jego moc sprawcza nie ogranicza się tylko do tego świata, lecz działa wszędzie i zawsze” (Kobierce, VI, 47,4).

„Nie pozostaje więc nam nic innego, jak wznieść się jeszcze wyżej ponad aniołów i szukać ich nauczyciela. A ponieważ istnieje tylko jeden, nie stworzony Byt, wszechmogący Bóg, Byt jedyny i odwiecznie istniejący, za którego przyczyną «wszystko się stało, a bez Niego nie stało się nic» [J 1,3] […], oraz ponieważ On to jest nazwany Mądrością przez wszystkich bez wyjątku proroków, a więc jest On Nauczycielem wszystkich bez wyjątku istot stworzonych, On jest współdoradcą Boga, wszystko naprzód wiedzącego” (Kobierce, VI, 58,1).

„Ale najbardziej doskonała i najświętsza, i najwznioślejsza, i najbardziej władcza, i najbardziej królewska, i najbardziej dobroczynna jest natura Syna, która stoi najbliżej jedynego Wszechwładcy. Ona jest najwyższą Zwierzchnością, która wszystko ustawia wedle woli Ojca i wszystkim najlepiej zarządza, wszystko urzeczywistnia swą nieznużoną i ustawiczną siłą, bezustannie z natężeniem śledząc tajemne myśli Boga, przy których pomocy działa. Ale nigdy nie opuszcza swego punktu obserwacyjnego Syn Boży, nie ulegający podziałowi ani uszczupleniu, ani zmianie miejsca, lecz jest w każdym czasie wszędzie i w żaden sposób nie jest ograniczony, cały jest myślą, cały jest światłem, pochodzącym od Ojca, cały jest okiem, wszystko widzi, wszystko słyszy, wszystko wie, Mocą przenika moce. Jemu jest podległe całe wojsko aniołów i bogów, ponieważ objął cały święty zarząd nad światem, jako Słowo pochodzące od Ojca, z woli Tego, który Mu poddał świat pod władzę” (Kobierce, VII, 5,2-6).

Alfa i Omega (Ap 22,13)

„Dlatego Logos został nazwany alfą i omegą [por. Ap 22,13], bo w Nim jednym koniec staje się początkiem i ustaje znowu u pierwotnego początku, nigdzie nie doznawszy przerwy” (Kobierce, IV, 157,1).

„W ten sposób wyraził się także sam Pan: «Jam alfą i omegą, początkiem i końcem» [Ap 21,6, 22,13]; «za Jego pośrednictwem wszystko się stało, a bez Niego nic się nie stało» [por. J 1,3]” (Kobierce, VI, 141,7).

Wielki Bóg (Tt 2,13)

„To samo Słowo, będące jednym i drugim, a więc Bogiem i Człowiekiem, ukazało się ludziom jako przyczyna wszystkich dóbr. Przez Niego bowiem pouczeni, jak należy żyć, jesteśmy przenoszeni do życia wiecznego. Oto, co powiedział ów boski Apostoł Pana: «Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom […], oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa» [Tt 2,11-13]. To jest właśnie ta Nowa Pieśń, objawienie odwiecznego Słowa, które nam się teraz ukazało. Niedawno objawił się jako ten, który w istnieniu jest, ponieważ «Słowo było u Boga». Objawił się jako Nauczyciel, przez którego wszystko zostało stworzone. Słowo, jako Stwórca dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadził nas do życia wiecznego” (Zachęta Greków, I, 7,1-3).

Syn Dobry

Klemens zazwyczaj mówi, że tylko Ojciec jest dobry, choć Biblia wbrew jemu przydziela dobroć Bogu (Mk 10,18), a Jezus jest przecież Bogiem (J 20,28). Ale i o Chrystusie mówi on jako o „dobrym Logosie”.

Oto słowa Klemensa o Ojcu:

„Kto mianowicie nie ma rozeznania dobra, jest zły, ponieważ «Jeden tylko dobry jest», Ojciec” (Kobierce, V, 63,8).

„Mimochodem dał nam Dawid do zrozumienia, jak się zdaje, że Zbawca jest Bogiem, nazywając go «obliczem Boga Jakuba», to jest Tego, który przyniósł Dobrą Nowinę i Naukę od Ojca. Dlatego też Apostoł nazwał Syna «odbiciem chwały Ojca» [Hbr 1,3], to jest Tego, który podał w swej nauce prawdę o Bogu i określał Go jako «Jedynego Boga i Ojca» [por. Ef 4,6], jak również jako Jedynego Wszechwładcę «Którego nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn objawi» [Mt 11,27]. A to, że jest jeden Bóg, wyrażone zostało słowami: «szukających oblicza Boga Jakuba», którego «jedynego» jako będącego Bogiem i Ojcem nazywa «dobrym» [por. Mt 19,17] nasz Zbawca i Bóg” (Kobierce, VII, 58,3-6).

Oto słowa Klemensa o Ojcu i Synu:

„Bóg będzie wielbiony w pełnej świadomości przez zbawionych, za sam fakt zbawienia, i będzie rozpoznawany z wieku na wiek jako Jedyny Dobry i jako Jedyny Zbawiciel za pośrednictwem Syna” (Kobierce, VII, 41,7-8).

Oto słowa Klemensa o Synu:

„Tylko bowiem na sercu człowieka wierzącego […] wspiera się głowa wszelkich bytów, dobry i łagodny Logos” (Kobierce, I, 23,2).

„Bo przecież słowo dobrego Boga musi być dobre. Jakże to Zbawca miałby nie być dobry?!” (Kobierce, I, 90,5).

„Mojżesz był, krótko mówiąc, żywym Prawem, prowadzonym przez dobry Logos” (Kobierce, I, 167,3).

„Dobrotliwy Logos szafując hojnie miłością do człowieka poucza […]” (Kobierce, II, 95,1).

„Logos bowiem Ojca wszechrzeczy nie jest rozumem ujętym w słowa, lecz jest mądrością i dobrocią Boga jak najbardziej widoczną, mocą wszechwładną i istotnie boską, oraz wolą Wszechmogącego, niemożliwą do niezauważenia, nawet dla ludzi w nią nie wierzących” (Kobierce, V, 6,3).

„Ale najbardziej doskonała i najświętsza, i najwznioślejsza, i najbardziej władcza, i najbardziej królewska, i najbardziej dobroczynna jest natura Syna, która stoi najbliżej jedynego Wszechwładcy” (Kobierce, VII, 5,2-3).

„W ten sposób za wolą wszechpotężnego Ojca Syn stał się sprawcą wszelkiego dobra” (Kobierce, VII, 8,5).

„Bogu zawsze zależało, aby zbawić społeczność ludzką. Dlatego Dobry Bóg posłał Dobrego Pasterza” (Zachęta Greków, XI, 116,1).

Wszechobecny

„On był również Światłością z wysoka [J 1,8] i Tym, który został objawiony w ciele [1 Tm 3,16], widzianym na tej niskości, a nie niższy od Tego, który jest na wysokości. Przez zstąpienie z wysoka tu, na ziemię, Zbawca nie został rozdzielony, tak jakby uległo zmianie miejsce z jednego na drugie albo opuściłby On jedno, zyskując drugie. Lecz był on Wszechobecnym, był jednocześnie przed swoim Ojcem i tu na niskości, bo On był mocą Ojca [por. 1 Kor 1,24]” (Wypisy z Theodota, I, 4,2).

Patrz też cytowane powyżej Kobierce, VII, 5,2-6.

Wszechwiedzący

„Niewiedza bowiem nie dotyczy Syna, który jeszcze przed utworzeniem świata był doradcą swego Ojca. Był On mądrością, «którą się radował» [Prz 8,30] wszechmogący Bóg. «Mocą Boga» [1 Kor 1,24] jest Syn, ponieważ jest prapoczątkowym Słowem Ojca jeszcze sprzed powstania wszystkiego. I w najwłaściwszym znaczeniu jako «Mądrość Boga» mógł On być nazwany również Nauczycielem istot za Jego pośrednictwem stworzonych” (Kobierce, VII, 7,4-5).

Patrz też cytowane powyżej Kobierce, VII, 5,2-6.

Stworzyciel (Kol 1,15)

„Przez «obraz Boga niewidzialnego» określa Logos, w Jego tożsamości; «Pierworodny z wszelkiego stworzenia» [Kol 1,15], ponieważ zrodzony bez jakiejkolwiek namiętności. On stał się Stworzycielem i Początkiem tworzącym całość stworzenia i bytu. To «w Nim» ostatecznie Ojciec «wszystko stworzył» [Kol 1,16]” (Wypisy z Theodota, I, 19,4).

„Niedawno objawił się jako ten, który w istnieniu jest, ponieważ «Słowo było u Boga». Objawił się jako Nauczyciel, przez którego wszystko zostało stworzone. Słowo, jako Stwórca dało nam życie w momencie stworzenia świata, jako Nauczyciel pouczyło, jak sprawiedliwie żyć, aby jako Bóg poprowadziło nas do życia wiecznego” (Zachęta Greków, I, 7,3).

„Będziesz bowiem wraz z aniołami czcił chóralnym tańcem niestworzonego, niezniszczalnego, jedynego i prawdziwego Boga, współśpiewając nam ze Słowem Bożym. Ten wieczny Jezus, jeden wielki Kapłan jednego Boga, tego samego Ojca prosi za ludźmi i woła do nich: «Słuchajcie, niezliczone ludy», albo raczej wszyscy rozumni, zarówno barbarzyńcy, jak i Grecy; wzywam cały rodzaj ludzki, którego, z woli Ojca, jestem Stworzycielem. Przyjdźcie do mnie, abym mógł was włączyć w szeregi jednego Boga i jednego Słowa Bożego” (Zachęta Greków, XII, 120,2-3).

Cześć dla Syna

„On wzgardzony z powodu swego zewnętrznego objawienia, czczony ze względu na swe dzieło, oczyszczający, zbawiający i łaskawy, boski Logos, który bez najmniejszego sprzeciwu stawiany jest na równi z Bogiem i Panem wszechświata, ponieważ był Jego Synem, a «Słowo było u Boga»” (Zachęta Greków, X, 110,1).

„Skoro na początku było Słowo, Ono było i jest boskim początkiem rzeczy. Przybrało dawne, święte imię, zasługujące na największą cześć, imię Chrystusa, którego nazwałem Nową Pieśnią” (Zachęta Greków, I, 6,5).

„Chrystusowi Królowi [składajmy] świętą odpłatę za naukę żywota. Śpiewajmy razem, śpiewajmy w skromności Synowi przepotężnemu” (Wychowawca, 3).

„Jemu przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, Pana żywych i umarłych, i przez Ducha Świętego niechaj będzie sława, cześć, panowanie i wiekuista chwała Jego majestatu, teraz i w pokolenia pokoleń, i na wieki wieków. Amen” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 42).

„[…] świadcząc cześć Bogu wszechrzeczy za pośrednictwem czci dla arcykapłańskiego Logosu” (Kobierce, II, 45,7).

„Nie obawiajcie się ich gróźb i nie ulegajcie panice, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, uwielbiajcie w sercach waszych najwyższą czcią [por. 1 P 3,14-15]” (Kobierce, IV, 46,3).

„Mamy polecenie uwielbiać i czcić Słowo, w przekonaniu, że On jest naszym Zbawicielem i Władcą, a za Jego pośrednictwem czcić Ojca, i to nie tylko w wybranych do tego celu dniach, jak inni, ale bez przerwy, czyniąc to przez całe życie i na wszelki sposób” (Kobierce, VII, 35,1).

Osobowość, Bóstwo i cześć dla Ducha Świętego

Zaprzeczając trynitaryzmowi w nauce Klemensa Aleksandryjskiego, antytrynitarianie zarazem negują Bóstwo i osobowość Ducha Świętego oraz cześć dla Niego. Świadkowie Jehowy jednak w swoich publikacjach nie przedstawiają żadnych konkretnych stwierdzeń na temat Ducha Świętego w nauce Klemensa.

Oto jego nauka:

„Uczniowie Walentyna mówią, że Duch, którego w szczególny sposób posiadał każdy z proroków dla ich posługi, został wylany na wszystkich [należących do] Kościoła […]. Lecz lekceważą fakt, że Pocieszyciel działający stale w Kościele jest tej samej substancji i tej samej mocy co Ten, który stale działał w Starym Testamencie” (Wypisy z Theodota, I, 24,1-2).

„Bez wątpienia znali naukę Ducha prorocy i Jego uczniowie. Przyjęli ją bowiem za pośrednictwem swej wiary tak, jak Duch im podał” (Kobierce, I,45,2).

„Ja przynajmniej nie inaczej pojmuję te słowa, jak tylko tak, że jest to wzmianka o Trójcy Świętej. Tym trzecim jest mianowicie Duch Święty. Tym drugim – Syn Boży, «za pośrednictwem którego wszystko się stało wedle woli Ojca» [J 1,3]” (Kobierce, V, 103,1).

„A właściwie działa tu istotnie odrębny, prawdziwie najważniejszy, zwierzchni i władczy Duch Święty” (Kobierce, VI, 155,4).

„Dzięki składając, wychwalajmy jednego Ojca i Syna, Syna i Ojca, który wraz z Duchem Świętym jest Wychowawcą i Mistrzem. Wszystko od Niego jednego, przez Którego wszystko jest czymś jednym, przez Którego jest wieczność, Którego członkami wszyscy jesteśmy, Którego chwalą na wieki” (Wychowawca, 3, 12,100; za: Nadzieja poddawana próbom, rozdz. Odnówmy w sobie prawdę o Trójjedynym Bogu!).

„Jemu przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, Pana żywych i umarłych, i przez Ducha Świętego niechaj będzie sława, cześć, panowanie i wiekuista chwała Jego majestatu, teraz i w pokolenia pokoleń, i na wieki wieków. Amen” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 42).

Patrz też poniżej: Trójca Święta.

Trójca Święta

Antytrynitarianie przeczą temu, że Klemens Aleksandryjski uczył o Trójcy Świętej.

Świadkowie Jehowy, wymieniając Klemensa wśród innych pisarzy wczesnochrześcijańskich oraz cytując ich wybrane słowa (np. trzy zdania Klemensa) napisali:

„Ich wypowiedzi nie dają żadnych podstaw do twierdzenia, jakoby wierzyli w Trójcę” („Strażnica” nr 20/1993, s. 29).

W innej publikacji uczą:

„Nawet jeśli Klemens czasami zdaje się wykraczać poza biblijną naukę o Jezusie, nigdzie nie wspomina o Trójcy złożonej z trzech równych osób w jednym Bogu” („Strażnica” nr 7/1992, s. 28) – w powyższej „Strażnicy” na stronach 27-28 Świadkowie Jehowy zamieścili kilka wyrwanych z kontekstu króciutkich fragmentów z dzieł Klemensa, które posłużyły im do powyższych wniosków. Przemilczeli zaś inne, poniższe wypowiedzi.

Oto zaś jego nauka:

„Ja przynajmniej nie inaczej pojmuję te słowa, jak tylko tak, że jest to wzmianka o Trójcy Świętej. Tym trzecim jest mianowicie Duch Święty. Tym drugim – Syn Boży, «za pośrednictwem którego wszystko się stało wedle woli Ojca» [J 1,3]” (Kobierce, V, 103,1).

„Stawszy się więc samowystarczalnym oraz nie doznając żadnych innych potrzeb, poznał wolę Wszechmogącego tak, że jego modlitwa uzyskuje natychmiastową realizację. Osiągnął bliskość Wszechpotężnej Mocy, aż natrudziwszy się nad swym uduchowieniem, zjednoczy się wreszcie z Duchem Świętym poprzez miłość bez granic” (Kobierce, VII, 44,5-6).

„Gdyż ten, który stał się opieczętowany przez Ojca, Syna i Ducha Świętego, nie jest już więcej przedmiotem ataków wszelkich innych Mocy i przez trzy Imiona został uwolniony od wszelkiej triady zepsucia” (Wypisy z Theodota, IV, 80,3).

„Bądź litościwy dla swoich sług, Ojcze kierujący Izraelem, Synu i Ojcze, którzy Obaj jesteście Jednym, Panie! […] Dzięki składając, wychwalajmy jednego Ojca i Syna, Syna i Ojca, który wraz z Duchem Świętym jest Wychowawcą i Mistrzem. Wszystko od Niego jednego, przez Którego wszystko jest czymś jednym, przez Którego jest wieczność, Którego członkami wszyscy jesteśmy, Którego chwalą na wieki” (Wychowawca, 3, 12,100, za: Nadzieja poddawana próbom, rozdz. Odnówmy w sobie prawdę o Trójjedynym Bogu!).

„O cudowna tajemnico! Jeden jest Ojciec wszechświata i jedno także Słowo wszechświata, Duch Święty też jeden i wszędzie ten sam” (Wychowawca, 1, 42,1, za: J.N.D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, s. 102-103).

„[…] bo nie widzą bogactw wewnętrznych i nie rozumieją, jak wielki […] skarb utwierdzony mocą Boga Ojca, krwią Syna Bożego i rosą Ducha Świętego” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 34).

„Jemu przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, Pana żywych i umarłych, i przez Ducha Świętego niechaj będzie sława, cześć, panowanie i wiekuista chwała Jego majestatu, teraz i w pokolenia pokoleń, i na wieki wieków. Amen” (Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 42).

„Twoim sternikiem będzie Słowo Boga, a Duch Święty przyprowadzi cię do portu niebiańskiego. Wtedy ujrzysz swego Boga […]” (Zachęta Greków, XII, 118,4).

Na koniec świadectwo Rufina z Akwilei (ur. 345), który pisał o fałszowaniu przez heretyków pism Orygenesa i wspomniał też o takim procederze wobec dzieł Klemensa. Daje on takie zapewnienie:

„Inny Klemens, kapłan aleksandryjski i nauczyciel tamtejszego kościoła, niemal we wszystkich swych pismach określa chwałę i wiekuistość Trójcy jako jedną i tę samą” (O fałszowaniu pism Orygenesa, 4).

Jak z powyższych tekstów Klemensa Aleksandryjskiego widać, nie można go uważać za antytrynitarianina. Choć niewiele pisał na interesujący nas temat (zajmował się raczej krytyką wierzeń pogańskich), to jednak te fragmenty jego pism, które zachowały się do dziś, ukazują jego wiarę i wiarę Kościoła tamtego czasu w Trójcę Świętą.

Uwagi:

Wszystkie wyróżnienia w tekście pochodzą od autora artykułu.

Cytaty z pism starochrześcijańskich za:

Klemens Aleksandryjski, Czy człowiek bogaty może być zbawiony, przekł. J. Czuj, Warszawa 1953;

W. Granat, Bóg Jeden w Trójcy Osób, Lublin 1962;

M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, Warszawa 1975;

J.N.D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, Warszawa 1988;

J. Salij, Nadzieja poddawana próbom, Poznań 1995;

Pamfil z Cezarei, Obrona Orygenesa. Rufin z Akwilei, O fałszowaniu pism Orygenesa, przekł. S. Kalinkowski, Kraków 1996;

Apologie. Minucjusz Feliks, Oktawiusz, Do Diogneta. Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków, przekład M. Szarmach, A. Świderkówna, ks. J. Sołowianiuk, Warszawa 1988;

Klemens Aleksandryjski, Kobierce, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Warszawa 1994;

Klemens Aleksandryjski, Wypisy z Theodota, tłum. P. Siejkowski, Kraków 2001.

JUSTYN MĘCZENNIK I BÓSTWO CHRYSTUSA

Wielu antytrynitarian[1] próbuje powoływać się na Justyna Męczennika (ur. 100) jako na tego, który nie nauczał o Bóstwie Chrystusa i o Trójcy Świętej (np. Świadkowie Jehowy w broszurze Czy wierzyć w Trójcę, Brooklyn 1989, s. 7). Jak ważne były w przeszłości dzieła Justyna dla antytrynitarian, świadczy chociażby polski przekład (z łaciny) Dialogu z Żydem Tryfonem, dokonany w 1564 r. przez Braci Polskich, w osobach W. Krzyszkowskiego i Sz. Budnego. Tymczasem powyższe zagadnienia poruszane przez Justyna nie są tak proste, jak się niektórym wydaje, bowiem w jego pismach można zauważyć zróżnicowane poglądy. Oto one:

1) stwierdzanie zrodzenia Syna przez Ojca;
2) stwierdzanie Bóstwa Chrystusa;
3) stwierdzanie niższości Syna wobec Ojca;
4) nieświadome zrównywanie majestatu Syna i Ojca;
5) stwierdzanie osobowości Ducha Świętego;
6) stwierdzanie oddawania czci Synowi i Duchowi Świętemu;
7) stosowanie tekstów i formuł trynitarnych.

Poniżej omówimy te zagadnienia, podając też cytaty z dzieł Justyna. Ale aby było widać, o co chodzi antytrynitarianom, zaznaczmy, że na ogół nie uznają oni Bóstwa Jezusa ani osobowości Ducha Świętego, oraz podkreślają, że Chrystus był stworzeniem, tzn. stworzonym Synem, a nie zrodzonym przez Boga. Nie mógł więc mieć tej samej boskiej natury co Ojciec. Niektórzy antytrynitarianie nie uznają też oddawania czci Chrystusowi (najwyżej zgadzają się, aby okazywać Mu szacunek). Czy Justyn różni się poglądami od tak wierzących ludzi? Zaraz się o tym przekonamy.

1. Zrodzony, a nie stworzony

Poniżej zauważymy, że u Justyna nie znajdziemy stwierdzeń typu: „Jezus jest stworzeniem” czy „był czas, kiedy Syna nie było”, i to pomimo że przytacza (i omawia!) on tekst Prz 8,22, o którym wielu antytrynitarian często wspomina (patrz np. „Strażnica” nr 7/1992, s. 26, która podaje jeden okrojony i wyrwany z kontekstu fragment). Dwa razy pisał Justyn na temat tego wersetu:

„Świadkiem moim będzie tutaj Słowo Mądrości, które samo jest Bogiem, zrodzonym z Ojca wszech rzeczy, jest Słowem i Mądrością, i Mocą, i Chwałą Rodziciela swego, co przez usta Salomonowe powiedział: «Jeśli wam zwiastuję to, co się każdego dnia dzieje, Będę i o tem pamiętał, by wyliczyć rzeczy odwieczne: Pan stworzył Mnie […]. Przed wszystkiemi wzgórzami zrodził Mnie»” (Dialog z Żydem Tryfonem 61,3).

„Ponadto powiada Mądrość: «Jeśli wam zwiastuję to, co się każdego dnia dzieje, Będę i o tem pamiętał, by wyliczyć rzeczy odwieczne: Pan stworzył Mnie […]. Przed wszystkiemi wzgórzami zrodził Mnie». […] Zrozumcie wy, co mnie słuchacie, i baczną zwróćcie uwagę: Otóż Słowo jasno wykazało, że Ojciec tę Latorośl zrodził przed wszystkiemi zgoła stworzeniami; a że zrodzony od rodziciela różni się co do liczby, przyzna chyba każdy bez wyjątku” (Dialog z Żydem Tryfonem, 129,3-4).

Zauważmy więc, że Justyn, zauważając wymienność słów „stworzył” i „zrodził” (Prz 8,22.25), nauczał o zrodzeniu Syna oraz mówił o odwieczności!

Poniżej inne cytaty o zrodzeniu Syna przez Ojca:

  • „Że to Wam szczęścia nie wróży, stwierdza Słowo, a wiemy, że po Bogu, co Je zrodził, niema władcy, któryby takim blaskiem majestatu królewskiego i taką jaśniał sprawiedliwością” (Apologia I, 12,7).

  • „Słowo Boże na swój własny sposób i wbrew pospolitemu zwykłych narodzin prawu z Boga zrodzone zostało” (Apologia I, 22,2).

  • „Ponadto: Sam Jezus Chrystus został zrodzony jako rzeczywisty Syn Boży, jest Jego Słowem, Pierworodnym i Mocą, stał się człowiekiem według woli Jego” (Apologia I, 23,2).

  • „Syn zaś Jego, Syn jedyny w właściwem tego słowa znaczeniu, Słowo, razem z Nim istniejące i zrodzone przed wszelkim stworzeniem” (Apologia II, 5,3).

  • „Otóż na początku, przed wszystkimi stworzeniami, Bóg zrodził z siebie samego jakąś Moc Rozumną, którą Duch Święty nazywa także Chwałą Pańską, to znowu Synem, czasem Mądrością, albo Aniołem, czy też Panem i Słowem, a wreszcie Ona sama zowie się Wodzem Naczelnym […] i z woli się Ojcowskiej zrodziła” (Dialog z Żydem Tryfonem 61,1).

  • „Nie, ta Latorośl, wydana rzeczywiście przez Ojca, była z Nim przed wszystkimi stworzeniami, i z Nią to Ojciec rozmawia, tak właśnie jak to oznajmiło Słowo przez usta Salomonowe, że ten sam, którego Salomon zowie Mądrością, jak również Pierwociną wszystkich stworzeń i Latoroślą, z Boga zrodzoną” (Dialog z Żydem Tryfonem 62,4).

  • „Niemniej i Dawid obwieścił, ze «przed słońcem i księżycem miał się z żywota narodzić» według woli Ojcowskiej, oraz pokazał, iż jako Chrystus miał być «Bogiem mocnym i czcigodnym»” (Dialog z Żydem Tryfonem 76,7).

  • „Albowiem Ojciec postanowił Tego, którego był zrodził, na śmierć wydać jako męża dojrzałego […]” (Dialog z Żydem Tryfonem 102,2).

  • „Albowiem był On Jedynakiem Ojca wszech rzeczy, był istotnie zrodzonem z niego Słowem i Mocą, a potem Człowiekiem, który narodził się z Dziewicy” (Dialog z Żydem Tryfonem 105,1).

Oto jak tłumaczył Justyn pochodzenie Syna od Ojca, sugerując Ich odwieczność i niezmienność:

  • „Przecie wyżej krótko już to zaznaczyłem, kiedym mówił, że ta Potęga została zrodzona z Ojca Jego mocą i wolą, i to nie przez odcięcie, jakgdyby część jaka odpadła od Ojca istoty, podobnie jak to się dzieje z wszystkiem innem, kiedy części oddzielone i odcięte już nie są te same, jakie były przed odcięciem. I przykład przytoczyłem: jak to widzimy, że od ognia inne ognie się zapalają; ogień zaś, od którego wiele innych płonie ogni, nie zmniejsza się, lecz zawsze tym samym gorzeje płomieniem” (Dialog z Żydem Tryfonem 128,4).

  • „Jak ponadto widzimy, że z jednego ognia drugi ogień powstaje, a przez to nie zmniejsza się ten ogień, od którego się drugi zapalił, owszem, równo płonie, tak samo też nowy ogień, z tamtego wzniecony, płonie jak ogień prawdziwy, aczkolwiek nie umniejszył owego ognia, od którego się zapalił. Świadkiem moim będzie tutaj Słowo Mądrości, które samo jest owym Bogiem, zrodzonym z Ojca wszechrzeczy […]” (Dialog z Żydem Tryfonem 61,2-3).

Na koniec ciekawostka dotycząca Świadków Jehowy. Otóż na stronie 7 swej broszury Czy wierzyć w Trójcę? napisali oni: „Justyn […] nazwał Jezusa w jego bycie przedludzkim stworzonym aniołem […]”. Ja natomiast, nie znalazłem w jego dziełach określenia „stworzony anioł”.

2. Bóstwo Chrystusa

J. Salij OP, oceniając broszurę Świadków Jehowy Czy wierzyć w Trójcę (s. 7), mówiącą o Justynie, napisał między innymi: „Autor przesłanej mi przez Pana broszury ukrywa przed czytelnikami nawet to, że Justyn z wielkim naciskiem podkreślał prawdę, że Jezus jest Bogiem. Prawdzie tej poświęcił prawie połowę swojego dzieła pt. Dialog z Żydem Tryfonem (rozdz. 48-74). Książkę tę napisał z myślą o czytelnikach żydowskich, dla których prawda o bóstwie Chrystusa była prawdziwym skandalem. Toteż tym bardziej należy podziwiać wysiłek Justyna, że na płaszczyźnie uznawanej przez teologię żydowską, to znaczy odwołując się do samego tylko Starego Testamentu, postanowił udowodnić, że «Chrystus jako Bóg najpierw istniał przed wiekami, a potem zgodził się na to, by zostać człowiekiem» (rozdz. 48). O tym wszystkim w broszurze […], rzecz jasna, ani słowa”[2] (Nadzieja poddawana próbom, rozdz. Odnówmy w sobie prawdę o Trójjednym Bogu!).

Dlaczego Justyn tak często – jak zobaczymy – nazywa Chrystusa Bogiem i Aniołem? Otóż wynika to z tekstów Biblii, w których wymiennie występuje Jahwe i anioł Jahwe (np. Wj 3,2.6; Rdz 16,9.13). Ponieważ zaś wszystkie objawienia Boga Jahwe w Starym Testamencie przypisuje on Jezusowi, więc również tam, gdzie występuje anioł Jahwe, Justyn uważa go też za Chrystusa. Nigdy natomiast Justyn nie utożsamia archanioła Michała z Jezusem, jak to czyni dziś większość antytrynitarian!

I jeszcze ciekawostka dotycząca Świadków Jehowy. Otóż w „Strażnicy” nr 6/1992 (s. 28-31), w obszernym artykule pt. Justyn filozof, apologeta i męczennik, w którym omawia się jego życie, dorobek pisarski i niektóre nauki, nie wspomniano ani słowem, że uczył on o Bóstwie Chrystusa! Natomiast w „Strażnicy” nr 7/1992 (s. 26) zaledwie napomknięto o tym, podając dwa krótkie fragmenty, gdzie pada słowo „Bóg” w odniesieniu do Jezusa.

Oto najważniejsze tytuły, których użył Justyn w stosunku do Syna Bożego dotyczące Jego Bóstwa:

Pan Bóg

„Czy myślicie, że według Pism czcić i nazywać Panem Bogiem należy kogo innego oprócz Stwórcy tego wszechświata oraz Chrystusa?” (Dialog z Żydem Tryfonem 68,3).

Pan Zastępów

  • „Chwalmy Go [Boga] przez Króla Chwały, przez Pana Zastępów” (Dialog z Żydem Tryfonem 29,1).

  • „A oto psalm Dawidowy [Ps 24,8-10]: «[…] Któż to jest ten Król Chwały? Pan Mocny i Potężny Wojownik. Podnieście, książęta, bramy swoje. I unieście się, bramy odwieczne, A wejdzie Król Chwały. Któż to jest Król Chwały? Pan Zastępów – Oto Król Chwały». Otóż stwierdziłem, że Salomon nie jest Panem Zastępów; to raczej nasz Chrystus. Kiedy powstał z martwych i wstąpił w niebiosa, tedy książęta, od Boga w niebiesiech ustanowieni, otrzymali rozkaz otwarcia bram niebieskich, by wszedł Ten, który jest Królem Chwały […]” (Dialog z Żydem Tryfonem 36,3-5; patrz też podobnie 85,1 i 4).

Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba

Patrz poniżej: Jam jest, którym jest.

„[…] to jednak ten, który Mojżeszowi powiedział, iż jest Bogiem Abrahama, i Bogiem Izaaka, i Bogiem Jakóba, nie stanie się Stwórcą wszech rzeczy. Nie; jest to Ten, który, jak się wam udowodniło, objawił się Abrahamowi i Jakóbowi; jest On Sługą woli Stwórcy […]” (Dialog z Żydem Tryfonem 60,2).

Stworzyciel

„A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” (Dialog z Żydem Tryfonem 63,5).

Król Chwały, Król wiekuisty

Patrz powyżej: Pan Zastępów.

  • „[…] on był królem, a przecie słowa psalmu jak najwyraźniej wskazują na to, że mowa o Królu Wiekuistym, to znaczy Chrystusie […], który najpierw cierpiał, a potem do nieba wstąpił, a wreszcie przychodzi w chwale i dzierży królowanie wiekuiste, co zresztą stwierdzam na podstawie wszelkich Pism” (Dialog z Żydem Tryfonem 34,2).

  • „On bowiem jest Kapłanem wybranym i Królem wiekuistym, Chrystusem, jako Syn Boży” (Dialog z Żydem Tryfonem 118,2).

Jam jest, którym jest”

„Otóż powiedziano tam, co następuje: «I mówił do Mojżesza Anioł Boży, w ognia płomieniu z krzaku, I rzekł: «Jam jest, którym jest, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakóba, Bóg ojców twoich. Zstąp do Egiptu, I wyprowadź lud Mój». Dalszego ciągu możecie się z tych pism dowiedzieć, nie możemy bowiem tutaj wypisać wszystkiego. Już przecie i te słowa stanowią dowód, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i Apostołem, że był pierwej Słowem i objawił się, to pod ognia postacią, to pod obrazem istot bezcielesnych, a teraz z woli bożej i dla zbawienia rodzaju ludzkiego stał się człowiekiem. […] Mają tu wyraźne słowa, zapisane w księgach Mojżeszowych: «I mówił do Mojżesza Anioł Boży, w ognia płomieniu z krzaku: «Jam jest, którym jest, Bóg Abrahama, i Bóg Izaaka, i Bóg Jakóba!» A jednak powiadają, że Ten, który słowa te mówił, to Ojciec i Stwórca wszech rzeczy. Dlatego to Duch Proroczy skarcił ich, mówiąc: «Izrael zaś Mnie nie poznał, i lud Mnie nie rozumiał» [Iz 1,3]” (Apologia I, 63,7-12).

Bóg Mocny

„Niemniej i Dawid obwieścił, że «przed słońcem i księżycem miał się z żywota narodzić» według woli Ojcowskiej, oraz pokazał, iż jako Chrystus miał być «Bogiem mocnym i czcigodnym»” (Dialog z Żydem Tryfonem 76,7).

Patrz też poniżej Bóg Wszechmogący (Zrównywanie majestatu Syna i Ojca).

Bóstwo nieskończone

„Czcimy Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego […]. Ja jestem tylko człowiekiem, więc wiem, że słowa moje są nędzne w porównaniu z  Jego nieskończonym Bóstwem” (Męczeństwo św. Justyna 2,5-6).

Bóg

  • „Czego bowiem nie mogły dokazać prawa ludzkie, byłoby zrobiło Słowo, jako Bóg […]” (Apologia I, 10,6).

  • „Ojciec wszechrzeczy ma Syna, który jest Słowem, Pierworodnym Synem Bożym i Bogiem” (Apologia I, 63,15).

  • „Chrystusa bowiem nam obwieszczono jako Króla, Kapłana, Boga, Pana, Anioła, Człowieka, Wodza Naczelnego, Kamień, Dziecię nowonarodzone, jako Tego, który najpierw cierpiał, a potem do nieba wstąpił, a wreszcie przychodzi w chwale i dzierży królowanie wiekuiste, co zresztą stwierdzam na podstawie wszelkich Pism” (Dialog z Żydem Tryfonem 34,2).

  • „Otóż Tryfonie, mówiłem dalej, ten Jezus z całą pewnością jest Chrystusem Bożym, chociażbym nawet nie mógł udowodnić, że On, Syn Stwórcy wszech rzeczy, istniał poprzednio jako Bóg, i że się jako człowiek narodził z Dziewicy. Ale są niezbite dowody na to, że to On właśnie, ktokolwiek On jest, jest Chrystusem Bożym” (Dialog z Żydem Tryfonem 48,2-3).

  • „Powracam do Pism i będę się starał was przekonać, że Ten, o którym one opowiadają, iż się objawił Abrahamowi, Jakóbowi i Mojżeszowi, i o którym napisano, iż jest Bogiem, jest inny aniżeli Bóg, Stwórca wszech rzeczy; mówię co do liczby, a nie co do myśli” (Dialog z Żydem Tryfonem 56,11).

  • „Ja zaś przyrzekam dowód z samego Pisma, że ono Panem nie nazywa jednego z owych aniołów, co to zstępowali do Sodomy, ale tego, który był z nimi, który nazwany Bogiem, a zjawił się Abrahamowi” (Dialog z Żydem Tryfonem 56,15).

  • „Mojżesz, bracia, napisał ponadto, że Ten, który się objawił patrjarchom i nazwany jest Bogiem, zowie się również Aniołem i Panem [Rdz 18,1, 31,11-13], byście i przez to poznać mogli, że On jest Sługą Ojca wszech rzeczy” (Dialog z Żydem Tryfonem 58,3).

  • „Świadkiem moim będzie tutaj Słowo Mądrości, które samo jest Bogiem, zrodzonym z Ojca wszech rzeczy” (Dialog z Żydem Tryfonem 61,3).

  • „A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” (Dialog z Żydem Tryfonem 63,5).

  • „[…] abyście Go poznali i jako Boga, który przychodzi z wysokości, i jako Człowieka, który żył wśród ludzi” (Dialog z Żydem Tryfonem 64,7).

  • „Jeśli im wreszcie przytaczamy Pisma, które wam już podałem, wskazujące jak najwyraźniej na to, że Chrystus jest podległy cierpieniom, że Go należy czcić i że jest Bogiem, muszą wprawdzie przyznać, że one się odnoszą do Chrystusa, ale śmią twierdzić, że ten Jezus nie jest Chrystusem, a jednak uznają, że Bóg przyjdzie, by cierpieć, królować i cześć odbierać” (Dialog z Żydem Tryfonem 68,9).

  • „Tam bowiem znajduje się bardzo wyraźny dowód, że tego Jezusa ukrzyżowanego obwieszczono jako Boga i Człowieka, że został do krzyża przybity i umarł” (Dialog z Żydem Tryfonem 71,2).

  • „Tymczasem wśród narodów pogańskich nigdy o żadnym człowieku waszej narodowości nie mówiono jako o Bogu i Panu, że królował. To się odnosi tylko do tego Jednego Ukrzyżowanego, o którym Duch Święty powiada […], iż nie jest podobny do bogów pogańskich” (Dialog z Żydem Tryfonem 73,2).

  • „Jeśli więc wiemy, że ten Bóg pod tak wielu postaciami objawił się Abrahamowi, Jakubowi i Mojżeszowi, dlaczego sprzeciwiać się i nie wierzyć, że On według woli Ojca wszech rzeczy mógł się jako człowiek narodzić także z Dziewicy?” (Dialog z Żydem Tryfonem 75,4).

  • „Powiedziano, iż ujrzał drabinę, a według Pisma Bóg się na niej wspierał [Rdz 28,13]; że zaś to nie był Ojciec, z Pism się już udowodniło. Gdy Jakób w tem samym miejscu oliwę wylał na kamień, świadczy mu ten sam Bóg, co się mu objawił, że pomnik namaścił ku czci Boga widzianego [Rdz 28,18; 31,13]” (Dialog z Żydem Tryfonem 86,2).

  • „Albowiem szczep winny, który Chrystus, Bóg i Zbawiciel posadził, to lud Jego” (Dialog z Żydem Tryfonem 110,4-5).

  • „Tamten bowiem dał im dziedzictwo chwilowe, jako że nie był Chrystusem-Bogiem, ani Synem Bożym. Ten natomiast, po świętym zmartwychwstaniu da nam posiadłość wiekuistą” (Dialog z Żydem Tryfonem 113,4).

  • „[…] co się dziać miało przez naszego Kapłana, Boga, Chrystusa, Syna Ojca wszech rzeczy” (Dialog z Żydem Tryfonem 115,4).

  • „Że zaś Słowo zowie Chrystusa również Bogiem, na to się liczne przytoczyło dowody” (Dialog z Żydem Tryfonem 124,4).

  • „Ale któż to jest Ten, którego […] Dawid [zowie] Chrystusem i Bogiem, którego należy czcić” (Dialog z Żydem Tryfonem 126,1).

  • „Albowiem gdybyście rozumieli słowa proroków, nie przeczylibyście, że On jest Bogiem, Synem Jedynego, niezrodzonego i niewysłowionego Boga” (Dialog z Żydem Tryfonem 126,2).

  • „Rzecz jasna, że Bogiem i Aniołem od Ojca posłanym jest Ten, który tak mówił i działał” (Dialog z Żydem Tryfonem 126,6).

  • „Widzieli oni raczej Tego, który z woli Tamtego także jest Bogiem, Jego Syna i Anioła, Sługę zamysłów Jego, który według woli Jego jako człowiek z Dziewicy się narodził, który ongi stał się ogniem, by z krzaku rozmawiać z Mojżeszem” (Dialog z Żydem Tryfonem 127,4).

  • „Owa zaś Potęga, którą Słowo prorocze zowie i Bogiem, i Aniołem, jak również wyczerpująco wykazałem, nietylko nazwę ma odrębną, jak światło i słońce, ale i co do liczby jest czemś innem” (Dialog z Żydem Tryfonem 128,4).

Justyn też polemizuje z Tryfonem, który przeciw Synowi cytuje słowa Jahwe „chwały mojej nie odstąpię innemu” (Iz 42,8). On zaś odpowiedział mu, że słowa „chwały mojej nie odstąpię innemu” dotyczą osoby innej niż Mesjasz zapowiadany w Iz 42,1-7, który ma tę chwałę otrzymać (Dialog z Żydem Tryfonem 65,1-7).

Cytując zaś słowa występujące w Hbr 1,8n, tak je komentuje:

„A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” (Dialog z Żydem Tryfonem 63,5).

3. Syn drugi po Ojcu

Ukazywanie Jezusa jako drugiego po Ojcu wynika u Justyna przede wszystkim z podkreślania, że Syn jest też „człowiekiem”, tzn. ma ludzką naturę prócz boskiej (np. „Czy myślicie, że według Pism czcić i nazywać Panem Bogiem należy kogo innego oprócz Stwórcy tego wszechświata oraz Chrystusa, który się stał człowiekiem?” – Dialog z Żydem Tryfonem 68,3). Ciekawe, że nie przedstawia on żadnych tekstów Biblii i uzasadnienia na poparcie tego, że Syn jest niższy od Ojca. Wydaje się więc, że tylko to, iż Jezus w ludzkiej postaci ukazywał się patriarchom w imieniu Ojca, miało stanowić o Jego niższości. Justyn powoływał się też na wypowiedź Platona i dlatego ks. A. Lisiecki napisał w związku z tym, że „W błędnej tej koncepcji [u Justyna] są widoczne ślady wpływów filozofji platońskiej” (Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem, Poznań 1926, s. LXXXVI ).

  • „Oto co Platon czytał, ale niedokładnie rozumiał. Nie dostrzegł figury krzyża, tylko sądził, że to wyobrażenie litery X, więc powiedział, iż Druga po Bogu Najwyższym Potęga w kształcie litery X w całym wszechświecie rozpostartą została” (Apologia I, 60,5).

  • „Że to Wam szczęścia nie wróży, stwierdza Słowo, a wiemy, że po Bogu, co Je zrodził, niema władcy, któryby takim blaskiem majestatu królewskiego i taką jaśniał sprawiedliwością” (Apologia I, 12,7).

  • „Go uznajemy za Syna Boga prawdziwego i na drugim miejscu stawiamy, na trzeciem zaś Ducha Proroczego” (Apologia I, 13,3-4).

  • „Otóż Pierwszą Mocą po Bogu, Ojcu i Panu wszech rzeczy, oraz Synem Jego jest właśnie Słowo, a później powiemy, w jaki się Ono sposób wcieliło i stało człowiekiem” (Apologia I, 32,10).

  • „Albowiem po Bogu czcimy i miłujemy Słowo, pochodzące od Boga niezrodzonego i niewysłowionego, jako że dla nas stało się człowiekiem” (Apologia II, 13,4).

  • „Istnieje inny Bóg i Pan, niższy od Stworzyciela wszechświata, nazwany także Aniołem, bo oznajmia ludziom wszystko, co im chce oznajmić Stwórca wszech rzeczy, ponad którego innego Boga niema” (Dialog z Żydem Tryfonem 56,4).

  • „[…] o którym napisano, iż jest Bogiem, jest inny aniżeli Bóg, Stwórca wszech rzeczy; mówię co do liczby, a nie co do myśli. Twierdzę bowiem, że On nigdy nic nie zrobił ani powiedział, czegoby Stwórca świata, ponad którego niema Boga, nie chciał, iżby zrobił i powiedział” (Dialog z Żydem Tryfonem 56,11).

  • „Ten, co się zjawił Abrahamowi, Izaakowi, Jakóbowi oraz innym patrjarchom, że Ten, którego Pisma zowią Bogiem, jest poddany Ojcu i Panu, i służy woli Jego” (Dialog z Żydem Tryfonem 126,5).

4. Zrównywanie majestatu Syna i Ojca

Z czego wynika u Justyna nieświadome zrównywanie majestatu Syna i Ojca? Otóż wydaje się, że nie zna on hebrajskiego tekstu Starego Testamentu (np. nigdy nie używa imienia Jahwe, choć cytuje dziesiątki tekstów Starego Testamentu, które je zawierają), i to doprowadza go do niekonsekwencji. Bo choć mówi czasem o niższości Syna wobec Ojca (patrz powyżej), to jednak stosuje do Jezusa teksty, które w Starym Testamencie odniesione są do Jahwe! Mało tego, przytacza nie tylko te, które do Jezusa odniesione są w Nowym Testamencie, ale i inne. Wynika to z tego, że polemizuje on głównie z Żydem Tryfonem, dla którego Nowy Testament i jego teksty na temat Bóstwa Chrystusa (np. J 20,28, Mt 28,18, 1 J 5,20 i inne) nie miały żadnego znaczenia. Musi więc poprzestać on tylko na argumentacji zaczerpniętej ze Starego Testamentu. Justyn uważa, że wszystkie (!) objawienia Boga w Starym Testamencie są dziełem Chrystusa-Boga:

  • „Jeśli więc wiemy, że ten Bóg pod tak wielu postaciami objawił się Abrahamowi, Jakubowi i Mojżeszowi, dlaczego sprzeciwiać się i nie wierzyć, że On według woli Ojca wszech rzeczy mógł się jako człowiek narodzić także z Dziewicy?” (Dialog z Żydem Tryfonem 75,4).

  • „Toć wykazałem, że to był Jezus, który objawił się Mojżeszowi, Abrahamowi oraz wszystkim innym patrjarchom i z nimi rozmawiał, by służyć woli Ojcowskiej, że to On również przyszedł i narodził się jako człowiek z Marji Dziewicy, że wreszcie trwa zawsze” (Dialog z Żydem Tryfonem 113,4).

Poniżej podaję kilka fragmentów Justyna, który stosuje wypowiedzi Biblii dotyczące Jahwe do Chrystusa:

Przykładowo w Apologii I (63,4-15) odnosi do Jezusa słowa „Jam jest, którym jest” (Wj 3,14). Patrz powyżej Bóstwo Chrystusa.

W Dialogu z Żydem Tryfonem (85,1-4) nazywa Go „Królem Chwały” i „Panem Zastępów”, przytaczając teksty (Ps 24,7.10), które w języku hebrajskim mają określenie „Jahwe Zastępów” (por. powyżej Bóstwo Chrystusa).

Podobnie stosuje on do Jezusa np. słowa Ps 47,6-10 oraz Ps 96 i 99, gdzie tekst hebrajski Biblii ma imiona „Jahwe”, „Bóg” i „Król” (Dialog z Żydem Tryfonem 37,1-4; 73,2-4). Takich miejsc jest więcej.

Tekst Rdz 19,24, w którym w języku hebrajskim dwa razy pada imię Jahwe, odniósł do Syna i Ojca:

„Kiedy mówi: «Spuścił Pan deszcz ognia z strony Pana z nieba», tedy Słowo Prorocze zaznacza, że jest ich Dwóch, co do liczby: jeden z nich przebywa na ziemi, a zstąpił, by oglądać narzekanie Sodomitów, drugi natomiast przebywa w niebiesiech, a jest Panem również i tego Pana, co zstąpił na ziemię; jako Ojciec i Bóg jest źródłem Jego potęgi, państwa i bóstwa” (Dialog z Żydem Tryfonem 129,1).

Justyn uważa, że słowa: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26); oraz „Oto człowiek stał się taki jak My” (Rdz 3,22), świadczą o co najmniej dwóch Osobach Bożych: „A zatem jeśli powiedział: «Jeden z Nas», to przez to zaznaczył liczbę tych, co są razem z sobą, oraz że ich było przynajmniej dwóch” (Dialog z Żydem Tryfonem 62,3; por. 62,1-2). Mówi też: „nikt bowiem ani widzieć, ani rozumieć nie może, komu zrozumienia nie da Bóg i Chrystus Jego” (Dialog z Żydem Tryfonem 7,3).

Wymiennie: raz do Ojca, a innym razem do Syna, odniósł tytuł „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba”: „I nie twierdzimy, że inny jest nasz, a inny wasz Bóg; nie, to ten sam, który ojców waszych wywiódł z Egiptu […]. W żadnym też innym Bogu nie pokładamy nadziei, jako że niema innego Boga, ale w tym samym, któremu i wy ufacie, w Bogu Abrahama, Izaaka i Jakóba” (Dialog z Żydem Tryfonem 11,1). Odniesienie do Syna patrz powyżej Bóstwo Chrystusa.

Choć Stwórcą kilka razy nazwał Ojca, to jednak i o Jezusie mówi jako o Bogu, „który świat stworzył” (patrz powyżej Bóstwo Chrystusa).

Pośrednio też Justyn odniósł do Jezusa tytuł „Bóg Wszechmogący”. Otóż cytując i omawiając Rdz 35,6-10, stwierdził, że Bogiem, który ukazał się Jakubowi, był Chrystus (Dialog z Żydem Tryfonem 58,3-11). Zaś kończące ten fragment w Biblii słowa Rdz 35,11 mówią: „Po czym rzekł Bóg do niego: «Ja jestem Bóg Wszechmogący […]»”.

O powyższym we wspomnianych wcześniej publikacjach Świadków Jehowy oczywiście ani słowa!

5. Osobowość Ducha Świętego

Choć Justyn specjalnie nie zajmuje się osobowością Ducha Świętego, to jednak nie ma wątpliwości co do istnienia trzech Osób Bożych. Wykazuje nawet poganom (którzy zarzucali chrześcijanom ateizm) niekonsekwencję, podając że i oni powinni „dostrzec” Osobę Ducha Świętego, bo i ich przedstawiciel Platon Ją wymieniał. Natomiast w Dialogu z Żydem Tryfonem Justyn nie porusza kwestii osobowości Ducha Świętego (choć dziesiątki razy mówi o Duchu Proroczym czy Duchu Świętym). Powodem tego było zapewne zajęcie się obszernym udowadnianiem Żydom, że Jezus jest Chrystusem i Bogiem.

  • „Jeśli zaś Platon mówi jeszcze o Trzeciej Istocie, to dlatego, ponieważ u Mojżesza czytał, jak się wyżej przytoczyło, że nad wodami unosił się Duch Boży” (Apologia I, 60,6).

  • „Jemu to, a z Nim razem Synowi, który od Niego przyszedł […], wreszcie Duchowi Proroczemu, oddajemy uwielbienie i pokłon, cześć im składając, pełną z rozumu i prawdy” (Apologia I, 6,2).

  • „Gdy zaś Duch Proroczy przemawia w imieniu Chrystusa, tedy tak się odzywa […]” (Apologia I, 38,1).

O osobowości Ducha Świętego Świadkowie Jehowy stwierdzili zaledwie: „Ponadto Justyn nigdzie nie pisze, że duch święty jest osobą równą Ojcu i Synowi” („Strażnica” nr 7/1992, s. 27). Dobrze, że nie zanegowali w tym zdaniu, a raczej potwierdzili osobowość Ducha Świętego! Zacytowali też jeden z powyższych fragmentów.

6. Cześć dla Syna i Ducha Świętego

Justyn pozostawił po sobie kilka świadectw potwierdzających, że chrześcijanie czcili Syna Bożego i Ducha Świętego. Dziś jednak większość antytrynitarian odrzuca tę cześć dla Obu, lub przynajmniej dla Ducha Świętego. O czci dla Syna w pismach Justyna Świadkowie Jehowy w cytowanych publikacjach nawet nie wspominają, natomiast cześć dla Ducha próbują przeciwstawić czci dla aniołów („Strażnica” nr 7/1992, s. 27). Oto fragmenty z dzieł Justyna:

  • „Jemu to, a z Nim razem Synowi, który od Niego przyszedł i taką nam podał naukę, tudzież zastępom innych, dobrych aniołów, co go otaczają i do Niego są podobni, wreszcie Duchowi Proroczemu, oddajemy uwielbienie i pokłon, cześć im składając, pełną z
    rozumu i prawdy” (Apologia I, 6,2).

  • „Wykażemy Wam również, że z całą słusznością cześć oddajemy Temu, który nas tych rzeczy nauczył i dla tego się właśnie narodził, Jezusowi Chrystusowi […]” (Apologia I, 13,3).

  • „Czy myślicie, że według Pism czcić i nazywać Panem Bogiem należy kogo innego oprócz Stwórcy tego wszechświata oraz Chrystusa?” (Dialog z Żydem Tryfonem 68,3).

  • „Czcimy Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego […]. Ja jestem tylko człowiekiem, więc wiem, że słowa moje są nędzne w porównaniu z  Jego nieskończonym Bóstwem” (Męczeństwo św. Justyna 2,5-6).

  • „Jeśli im wreszcie przytaczamy Pisma, które wam już podałem, wskazujące jak najwyraźniej na to, że Chrystus jest podległy cierpieniom, że Go należy czcić i że jest Bogiem, muszą wprawdzie przyznać, że one się odnoszą do Chrystusa, ale śmią twierdzić, że ten Jezus nie jest Chrystusem, a jednak uznają, że Bóg przyjdzie, by cierpieć, królować i cześć odbierać” (Dialog z Żydem Tryfonem 68,9).

  • „Albowiem po Bogu czcimy i miłujemy Słowo, pochodzące od Boga niezrodzonego i niewysłowionego, jako że dla nas stało się człowiekiem” (Apologia II, 13,4).

  • „Owszem, wiemy, że to niedowiarki, bezbożnicy, niegodziwcy i ludzie niesprawiedliwi, którzy zamiast Jezusowi cześć oddawać, wyznają Go tylko z imienia” (Dialog z Żydem Tryfonem 35,5).

  • „My zaś, cośmy czerpali naukę z prawdy całkowitej, cześć Mu oddajemy aż do śmierci, czynami, rozumem i sercem. Tymczasem wy wahacie się wyznać, że On jest Chrystusem […]” (Dialog z Żydem Tryfonem 39,5-6).

  • „A zatem Ten, który świat stworzył, daje świadectwo, że Mu się kłaniać należy, że jest Bogiem i Chrystusem, a słowa te zupełnie jasno na to wskazują” (Dialog z Żydem Tryfonem 63,5).

  • „Ale któż to jest Ten, którego […] Dawid [zowie] Chrystusem i Bogiem, którego należy czcić” (Dialog z Żydem Tryfonem 126,1).

  • „[…] jeśli Chrystusa wyznajemy, jeśli Go słuchamy i cześć Mu oddajemy” (Dialog z Żydem Tryfonem 131,2).

7. Teksty i formuły trynitarne

Pomimo że w pismach Justyna nie znajdujemy w pełni prawowiernej wykładni nauki o Trójcy Świętej, to jednak pozostawił on jej ślady poprzez przedstawienie kilku formuł trynitarnych. One to były używane podczas okazywania czci Bogu, udzielaniu sakramentów i w życiu codziennym chrześcijan. Charakterystyczne jest też to, że wszystkie one występują w Apologii, a nie w Dialogu z Żydem Tryfonem. Prawdopodobnie nie byłyby one dobrze przyjęte przez Żydów, tak jak i dziś przez wielu antytrynitarian. Oto te teksty:

  • „Jemu to, a z Nim razem Synowi, który od Niego przyszedł […], wreszcie Duchowi Proroczemu, oddajemy uwielbienie i pokłon, cześć im składając, pełną z rozumu i prawdy” (Apologia I, 6,2).

  • „Go uznajemy za Syna Boga prawdziwego i na drugim miejscu stawiamy, na trzeciem zaś Ducha Proroczego” (Apologia I, 13,3-4).

  • „Następnie prowadzimy ich do miejsca gdzie znajduje się woda, i tam w taki sam sposób, w jaki myśmy zostali odrodzeni, oni również odrodzenia dostępują. Otóż w Imię Boga Ojca i Pana wszech rzeczy, i Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, i Ducha Świętego otrzymują tedy kąpiel w wodzie” (Apologia I, 61,3).

  • „[…] dlatego właśnie w wodzie wzywa się nad tym, który pragnie odrodzenia i żałuje za grzechy, imienia Boga, Ojca wszech rzeczy. […] Przecie ten, na którego światło pada, bierze również kąpiel w imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego pod Poncjuszem Piłatem, oraz w imię Ducha Świętego” (Apologia I, 61,10-13).

  • „[…] słusznie zarzuca i Duch Proroczy, i sam Chrystus, że nie znają ani Ojca, ani Syna. Kto bowiem Syna nazywa Ojcem, ten oczywiście nie zna i nie wie, że Ojciec wszech rzeczy ma Syna, który jest Słowem, Pierworodnym Synem Bożym i Bogiem” (Apologia I, 63,14-15).

  • „Ten je bierze [chleb i kielich], wielbi i chwali Ojca wszech rzeczy przez imię Syna i Ducha Świętego” (Apologia I, 65,3).

  • „Przy każdym zaś posiłku naszym wielbimy Stwórcę wszechświata przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i przez Ducha Świętego” (Apologia I, 67,2).

Z powyższych formuł trynitarnych Świadkowie Jehowy wymienili tylko jedną z nich w jednej z trzech swych publikacji, omawiających nauki i dzieła Justyna („Strażnica” nr 7/1992, s. 27).

Jak z powyższego widać, nawet zawężone w argumentacji do Starego Testamentu stwierdzenia Justyna pozwalają zauważyć, że uczył on o zrodzeniu Syna Bożego, Bóstwie Chrystusa, o osobowości Ducha Świętego oraz czci dla Jezusa i Ducha Świętego. Choć brak w jego pismach wyraźnej nauki o Trójcy Świętej, to jednak powyższe zagadnienia, jak i trynitarne zwroty oraz formuły nie pozwalają widzieć w nim poplecznika skrajnych antytrynitarian, wśród których są i tacy, co nie uznają egzystencji Jezusa przed Jego wcieleniem, i inni, którzy Ducha Świętego identyfikują z aniołem lub z bezosobową mocą.

Uwagi:

1. Zachowano oryginalną pisownię w cytatach z przekładu pism Justyna Męczennika (Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926).

2. Wszystkie wyróżnienia w tekście pochodzą od autora artykułu.

3. Publikacje Świadków Jehowy omawiające osobę, dzieła i nauki Justyna:

  • Czy wierzyć w Trójcę, Brooklyn 1989, s. 7;

  • „Strażnica” nr 6/1992, s. 28-31;

  • „Strażnica” nr 7/1992, s. 26-27.

[1] Antytrynitarianin – przeciwnik doktryny o Trójcy Świętej (przypis redakcji).

„JEDNORODZONY BÓG” CZY „JEDNORODZONY SYN” W J 1,18?

„Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg,
który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył”.
(J 1,18 – BT)

Jednym z bardzo dobrych przykładów trudności w zakresie krytyki tekstu Nowego Testamentu jest lekcja „Jednorodzony Bóg/JednorodzonySyn” w J 1,18. W dostępnych nam manuskryptach NT istnieje dość duża rozbieżność co do tego, jak ten wers powinien wyglądać. Jedna część manuskryptów zawiera bowiem w J 1,18 lekcję „Jednorodzony Bóg” (monogenes theos), zaś inna lekcję „Jednorodzony Syn” (monogenes hyios). Którą wersję wybrać? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, zwłaszcza że jest ona nie mniej istotna również dla sporów trynitarno-antytrynitarnych. Nietrudno się bowiem domyślić, że wersja „Jednorodzony Bóg” odpowiada zwolennikom doktryny o Trójcy Świętej (trynitarianom), przeszkadzając zarazem antytrynitarianom, zaś lekcja „Jednorodzony Syn” jest bardziej wygodna dla antytrynitarian, nie pomagając specjalnie trynitarianom.

Jak dotąd u naszych rodzimych antytrynitarian problem ten jednak w zasadzie nie istnieje. I o ile na temat słynnego J 1,1 w naszej rodzimej trynitarno-antytrynitarnej publicystyce wylano już całe morza słów, o tyle temat J 1,18 został jakby nieco zapomniany. Jest to o tyle dziwne, że nasi rodzimi antytrynitarianie (ze Świadkami Jehowy na czele) przypuścili frontalny atak na prawie każdy inny wers z Biblii, gdzie w jakikolwiek sposób nazwano Jezusa Bogiem (J 1,1; Dz 20,28; J 20,28; Rz 9,5; Flp 2,5,6; Kol 2,9; Tt 2,13; Hbr 1,8), pomijając jednak w tym ataku wers J 1,18 (innym pominiętym przez antytrynitarian wersem, w którym nazywa się Jezusa Bogiem, jest już chyba tylko Iz 9,5). Dziwne to, bowiem tekst J 1,18 jest bardzo podobny do J 1,1, skoro w J 1,18 zarówno Ojca, jak i Syna ponownie określono mianem „Bóg” (i chyba jest to jedyny taki kolejny po J 1,1 ewenement w całej Biblii). Trynitarianie, czyli druga strona sporu, również jakby zapomnieli o tym wersie w swej argumentacji wskazującej na teksty w Biblii, w których nazywa się Jezusa Bogiem. Łatwo się bowiem domyślić, że lekcja „Jednorodzony Bóg” z J 1,18 stanowi dobry argument przeciw tezie antytrynitarian, zgodnie z którą odnoszące się do Jezusa słowo theos (Bóg) z J 1,1 w przeciwieństwie do słowa theos odnoszącego się w J 1,1 do Boga Ojca, nie zawiera greckiego rodzajnika (ho), stąd Jezus jest jakby „mniejszym” Bogiem czy „bogiem” pisanym małą literą „b” (w przeciwieństwie do Boga Ojca, który jest Bogiem pisanym dużą literą „B”). Otóż w J 1,18 nie znajdujemy rodzajnika zarówno przed theos odnoszącym się do Jezusa, jak i przed theos odnoszącym się do Boga Ojca, co pokazuje, że użycie lub brak użycia rodzajnika w grece biblijnej o niczym ostatecznie nie przesądza.

Wymownym przykładem owego jakby przeoczenia u obu stron nazywającego Jezusa Bogiem tekście z J 1,18 jest nietrynitarny Przekład Nowego Świata (Biblia Świadków Jehowy), który, co prawda, nie zapomniał zgodnie z zasadami „sztuki antytrynitarnej” wydrukować słowa Bóg w J 1,18 (odnoszącego się do Jezusa) małą literą, to jednak jakkolwiek by było, przekład ten w przypadku J 1,18 poszedł za tą częścią manuskryptów, które mają theos (Bóg) zamiast hyios (Syn) w J 1,18[1]. Trynitarianie nie mają zaś wielkich pretensji do tego przekładu (przynajmniej nie tak gwałtowne, jak w sprawie oddania w tym przekładzie wersu J 1,1) o to, że w J 1,18 – tak jak w J 1,1 – stosuje on słowo „bóg”, pisząc je małą literą, gdy odnosi się ono do Jezusa.

Jednakże w antytrynitarnej publicystyce obcojęzycznej uświadomiono sobie już ważkość J 1,18 na równi z kwestią J 1,1, stąd antytrynitarianie przypuszczają niemal zmasowany atak na J 1,18. Negują oni od podstaw „trynitarną wersję” J 1,18 i próbując ją podcinać niemal od korzeni, twierdzą, że lekcja „Jednorodzony Bóg” w J 1,18 to fałszerstwo. W niniejszym tekście omówię główne powody, dla których antytrynitarianie piszący na Zachodzie o J 1,18 odrzucają lekcję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18.

Oto argumenty antytrynitarian zebrane w punktach:

1) Tak stare kodeksy jak A i W (V wiek) mają lekcję monogenes hyios („Jednorodzony Syn”) w J 1,18. To samo dotyczy innych starych świadków NT: Wulgata, syryjska wersja kuretoniańska (III wiek), palestyńska, harklejska (VII wiek) oraz pewien odpis kodeksu C, zwanego też palimpsestem Efrema (który pochodzi z V wieku). Ponadto wersję monogenes hyios wspierają armeńskie (V-VIII wiek) i etiopskie (istnieje spór, czy etiopskie wersje NT pochodzą z IV, VI czy VII wieku[2]) przekłady NT, w tym starołacińskie lekcjonarze, z których najważniejsze (ze względu na wiek) dla niniejszych rozważań to: a (IV wiek), e (V wiek), ff[2] (V wiek).

2) Ojcowie Kościoła poświadczają już od II wieku wersję monogenes hyios w J 1,18. Wyliczę tylko świadectwa najstarsze[3], czyli najważniejsze: Ireneusz (Przeciw herezjom, III, 11), Hipolit (Przeciw Noetosowi, V), Klemens Aleksandryjski (Kobierce, I, 26), Orygenes, Tertulian (Przeciw Prakseaszowi, XV).

3) Wszystkie świadectwa pochodzącego z okresu przednicejskiego, które mają w J 1,18 lekcję monogenes theos, pochodzą głównie z rejonu Aleksandrii, gdzie dominował platonizm. Te szkodliwe dla chrześcijańskiej doktryny wpływy spowodowały taką właśnie interpolację, która miała polegać na tym, że zbitkę „Jednorodzony Syn” w J 1,18 zastąpiono zbitką „Jednorodzony Bóg”.

4) Zbitka „Jednorodzony Bóg” z J 1,18 nie pasuje do teologii św. Jana, bo nigdy nie użył on powtórnie tego zwrotu. Zawsze gdy używał on słowa „jednorodzony” (monogenes), nie zestawiał z nim słowa theos – „Bóg”, lecz przeważnie słowo „Syn” (J 1,14; 3,16,18; 1 J 4,9).

5) Gdyby przyjąć, że w J 1,18 powinny się znaleźć słowa „Jednorodzony Syn”, to tekst z J 1,18 propagowałby ideę istnienia dwóch różnych Bogów, co byłoby politeizmem.

6) Ariusz popierał wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18, co świadczy o tym, że lekcja ta może zostać wykorzystana przeciw idei Trójcy Świętej.

Z pozoru argumentacja ta jest bardzo mocna i jeśli ktoś zupełnie się nie orientuje w temacie, to niewątpliwie wydaje mu się ona bardzo przekonująca. Ale wystarczy tylko do sprawy wnieść kilka dalszych faktów i argumentacja ta upada. Odniosę się teraz punkt po punkcie do wszystkich powyższych tez antytrynitarnych.

1) Takie stare kodeksy jak A i W (V wiek) mają lekcję monogenes hyios (jednorodzony Syn) w J 1,18. To samo dotyczy innych starych świadków NT: Wulgata (V wiek), syryjska wersja kuretoniańska (III wiek), palestyńska, harklejska (VII wiek) oraz pewien odpis kodeksu C, zwanego też palimpsestem Efrema (który pochodzi z V wieku). Ponadto wersję monogenes hyios wspierają armeńskie (V-VIII wiek) i etiopskie przekłady NT, w tym starołacińskie, z których najważniejsze (ze względu na wiek) dla niniejszych rozważań to: a (IV wiek), e (V wiek), ff[2] (V wiek).

Odpowiedź: Te kodeksy nie są jednak ani najlepsze, ani najstarsze. Uważane (nawet przez antytrynitarian[4]) za najlepsze i najstarsze kodeksy NT, takie jak pochodzący z IV wieku kodeks Alef (i pewien jego odpis) oraz kodeks B (watykański, uważany za najlepszy na świecie kodeks NT), mają lekcję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18. Identyczną lekcję znajdujemy w palimpseście Efrema (kodeks C) oraz Peszitcie pochodzącej z V wieku. Ponadto wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18 zawiera bardzo stary papirus P 66, pochodzący z ok. 200 roku[5]. Te świadectwa są zarówno lepsze, jak i starsze, więc przechylają szalę na korzyść lekcji „Jednorodzony Bóg” w J 1,18. Nawet niektórzy antytrynitarianie w związku z tym są zmuszeni przyznać, że „zgodnie z niektórymi najstarszymi i najlepszymi manuskryptami, Pan Jezus Chrystus został właściwie określony jako «jednorodzony bóg [gr. mo-no-ge-nes” the-os’]» – Jn 1:18 […]”[6]. Przy innej okazji antytrynitarianie w jednej ze swych publikacji wyrażają to jeszcze bardziej dobitnie: „Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że sam apostoł Jan faktycznie użył słowa theos, a nie huios; potwierdzają to najstarsze i najpoważniejsze rękopisy greckie”[7]. Przejdźmy do następnego punktu argumentacji antytrynitarnej.

2) Ojcowie Kościoła poświadczają już od II wieku wersję monogenes hyios w J 1,18: Ireneusz (Przeciw herezjom, III, 11), Hipolit (Przeciw Noetosowi, V), Klemens Aleksandryjski (Kobierce, I, 26), Orygenes, Tertulian (Przeciw Prakseaszowi, XV).

Odpowiedź: Świadectwa te nie są jednak jednoznaczne, bowiem ci sami autorzy często nawet w tych samych dziełach poświadczają lekcję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18. Ireneusz, choć w swym dziele Adversus haereses (Przeciw herezjom) poświadcza z jednej strony wersję „Jednorodzony Syn” w J 1,18[8], to jednak w tym samym dziele poświadcza już dalej wersję „Jednorodzony Bóg”[9]. Ponadto antytrynitarianie raczej przemilczają w swej argumentacji, że wspomniane dzieło Ireneusza, na które powołują się oni w przypadku J 1,18, to przekład łaciński, a grecka wersja tego dzieła (Ireneusz napisał to dzieło po grecku) nie zachowała się. W związku z tym należy zachować pewną powściągliwość w powoływaniu się na jego Adversus haereses. Tak przynajmniej praktykuje się wśród innych badaczy[10], którzy powołują się na to dzieło Ireneusza.

Następnie, co do świadectwa Klemensa Aleksandryjskiego w kwestii J 1,18, mamy tu sytuację podobną jak z dziełem Ireneusza. Klemens z jednej strony poświadcza w swym dziele Kobierce lekcję „Jednorodzony Syn” w J 1,18[11], jednak z drugiej strony w tym samym swoim dziele Klemens, tak jak Ireneusz, również poświadcza lekcję „Jednorodzony Bóg”[12]. W innym swoim dziele Klemens, nawiązując do J 1,18, pisał: „Bóg Syn Jednorodzony”[13]. Znów więc antytrynitarianie nie mogą się powoływać na Klemensa w kwestii rozstrzygania sprawy lekcji z J 1,18, bowiem jego świadectwo jest tu zbyt dwuznaczne. Niektórzy z nich, co prawda, próbują ratować swoją argumentacje w ten sposób, że twierdzą, iż ktoś „sfałszował” wersję „Jednorodzony Syn” w J 1,18, przerabiając ją na wersję „Jednorodzony Bóg”. Jest to jednak zupełnie niepoważne stanowisko, bowiem można w tym miejscu argumentować dokładnie w drugą stronę, tzn. że ktoś sfałszował wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18, przerabiając ją na wersję „Jednorodzony Syn”. To drugie stanowisko byłoby nawet poparte poświadczonym faktem istnienia takiej właśnie tendencji w starożytności, bowiem chociaż pierwsza wersja wspomnianego palimpsestu Efrema (tzw. kodeks C) zawierała wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18, to jedna z jej kolejnych kopii zawierała już lekcję „Jednorodzony Syn” w tym miejscu. Najwidoczniej zatem ktoś przerobił J 1,18 w czasie kopiowania palimpsestu Efrema.

Orygenes, trzeci z Ojców Kościoła, który popierał lekcję „Jednorodzony Syn” w J 1,18, przede wszystkim poświadczał jednak lekcję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18, czyniąc to w tekstach, które zachowały się do naszych czasów w języku greckim, w jakim zostały napisane[14]. Dopiero przekłady łacińskie dzieła Orygenesa zawierają wersję „Jednorodzony Syn” w J 1,18[15].

Co do świadectwa Tertuliana i Hipolita – ich poświadczenie pochodzi z lat późniejszych niż papirus P 66 (który poświadcza wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18), datowany mniej więcej na rok 200. Tertulian napisał bowiem swe dzieło Przeciw Prakseaszowi w 213 roku[16], zaś Hipolit napisał Przeciw Noetosowi około roku 217[17]. Należy też pamiętać, że jeśli chodzi o dzieło Tertuliana pt. Przeciw Prakseaszowi, to mamy wiele rękopisów tego dzieła, między którymi istnieją dość duże różnice[18].

W kwestii świadectw patrystycznych związanych z J 1,18 ostatecznego przechylenia szali na korzyść lekcji „Jednorodzony Bóg” może dokonać o wiele starszy od powyższych świadectw patrystycznych Ignacy z Antiochii, który blisko 100 lat wcześniej (ok. 110 roku n.e.) napisał w swym Liście do Kościoła w Rzymie:

„Bóg nasz Jezus Chrystus, będąc w łonie Ojca, bardziej daje się widzieć”[19].

Jest to najwyraźniej nawiązanie do J 1,18 (jeśli nawet nie parafraza tego tekstu), skoro we fragmencie tym znajduje się charakterystyczna tylko i wyłącznie dla J 1,18 wzmianka zarówno o łonie Ojca, jak i o widzeniu Boga. Nazwanie Jezusa Bogiem w tym tekście może być więc traktowane jako bardzo silne pośrednie potwierdzenie tego, że w J 1,18 Jezus był nazwany Bogiem, a nie tylko Synem.

3) Wszystkie świadectwa pochodzącego z okresu przednicejskiego, które mają w J 1,18 lekcję monogenes theos, pochodzą głównie z rejonu Aleksandrii, gdzie dominował platonizm. Te szkodliwe dla chrześcijańskiej doktryny wpływy spowodowały tę właśnie interpolację, która miała polegać na tym, że zbitkę „Jednorodzony Syn” w J 1,18 zastąpiono zbitką „Jednorodzony Bóg”.

Odpowiedź: Zupełnie nie rozumiem, jak antytrynitarianie mogą stosować taki argument. Przecież Orygenes i Klemens Aleksandryjski, na których powołują się oni w sprawie lekcji „Jednorodzony Syn” w J 1,18, również pochodzili z Aleksandrii[20]. W dodatku uważa się, że ich nauka o Trójcy była w swym kształcie ubrana w pojęcia „platońskie”[21], co sami antytrynitarianie chętnie podkreślają przy innej okazji, odnosząc to właściwie do wszystkich powyższych pisarzy przednicejskich, na których powołują się oni wyżej w sprawie lekcji „Jednorodzony Syn” w J 1,18[22].

4) Zbitka „Jednorodzony Bóg” z J 1,18 nie pasuje do teologii Jana, bo nigdy nie użył on powtórnie tej zbitki. Zawsze gdy używał on słowa „Jednorodzony” (monogenes), nie zestawiał z nim słowa theos – „Bóg”, lecz przeważnie słowo „Syn” (J 1,14; 3,16,18; 1 J 4,9).

Odpowiedź: Nie jest powiedziane, że dany autor NT musiał konsekwentnie używać pewnych zbitek na określenie Jezusa. Dobrym przykładem jest tu Paweł, który choć wedle Dz nazywał Jezusa Mesjaszem (Dz 26,23, por. też Dz 9,22; 17,3; 18,5; 18,28), to jednak w swych Listach nigdy już tego nie czynił. Czy ktokolwiek z tego powodu odmawia więc autentyczności fragmentom z Dziejów Apostolskich, gdzie Paweł nazywa Jezusa Mesjaszem? Oczywiście, że nie (choć gdyby zastosować tu myślenie antytrynitarian, to tak należałoby postąpić). Jak widać, wcale nie jest powiedziane, że dany autor musi konsekwentnie wyrażać się zawsze w jeden określony sposób. Warto zauważyć, że nazwanie Jezusa Bogiem w J 1,18 jest prędzej wyrazem konsekwencji Ewangelisty, bowiem jest to zakończenie Prologu. Poprzez nazwanie Jezusa Bogiem na końcu Prologu Ewangelista mógł w ten sposób nawiązać do jego początku, gdzie również nazwał Jezusa Bogiem (J 1,1). Nazwanie Jezusa Bogiem na początku i końcu Prologu Janowego byłoby w tym wypadku jakby klamrą spinającą ten poemat. O dziwo, niektórzy antytrynitarianie zgadzają się z takim rozumowaniem w tym miejscu[23].

5) Gdyby przyjąć, że w J 1,18 powinny się znaleźć słowa „Jednorodzony Syn”, to J 1,18 propagowałby ideę istnienia dwóch różnych Bogów, co byłoby politeizmem.

Odpowiedź: Jeśli zarzut ten jest słuszny, to w takim razie autor J 1,1 był politeistą, skoro nazywa tam oddzielnie Bogiem zarówno Ojca, jak i Syna.

6) Ariusz popierał wersję „Jednorodzony Bóg” w J 1,18, co świadczy o tym, że lekcja ta może zostać wykorzystana przeciw idei Trójcy Świętej.

Odpowiedź: Tylko wtedy, gdy się przyjmie pewne założenia Ariusza. Ale po kolei. Ariusz uważał, że J 1,18 uczy o tym, że Jezus jest stworzony, bowiem pada tam słowo monogenes („jednorodzony”), które on rozumiał jako „stworzony”. Nowsze studia filologiczne ukazują nam jednak, że słowo monogenes wywodzi się nie od gennao („rodzić”), ale od genos, co oznacza „klasę”, „rodzaj”. Wedle słownika G. Liddela i R. Scotta: w czasach klasycznych słowo monogenes nie miało nic wspólnego z rodzeniem[24], a więc tym bardziej ze stwarzaniem.

Na koniec warto napisać, że za tym, iż lekcja „Jednorodzony Bóg” z J 1,18 jest bardziej autentyczna niż lekcja „Jednorodzony Syn”, przemawia również jedna z zasad krytyki tekstu określana mianem Lectio difficilior potior faciliori. Zasada ta głosi, że czasem dany kopista zmieniał jakiś tekst NT właśnie dlatego, że „starał się on wyjaśnić fragment, który wydał mu się trudny”[25]. Lekcja „Jednorodzony Bóg” jest dużo bardziej problematyczna niż lekcja „Jednorodzony Syn”, stąd w tym wypadku zasada Lectio difficilior potior faciliori przemawia za autentycznością lekcji „Jednorodzony Bóg” z J 1,18, nie zaś za autentycznością lekcji „Jednorodzony Syn”. Pewnym poparciem empirycznym dla tej tezy może być wcześniej wspomniany fakt, zgodnie z którym wiemy, że w jednym z późniejszych odpisów palimpsestu Efrema zmieniono wersję „Jednorodzony Bóg” na „Jednorodzony Syn”.

Jan Lewandowski
(marzec 2004)

P R Z  Y P I S Y :
[1] Por. Przekład Nowego Świata, Brooklyn 1997, s. 1332.
[2] Por. Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, s. 1253.
[3] Z późniejszych świadectw patrystycznych wersję „Jednorodzony Syn” poświadcza m.in.: Augustyn, Przeciw Adimantowi, IX, 1. Listę dalszych świadectw pisarzy patrystycznych z czasów Augustyna i późniejszych, popierających wersję „Jednorodzony Syn”, można znaleźć w: B. i K. Aland i inni, The Greek New Testament, Stuttgart 1994, s. 314, przypis do J 1,18.
[4] Mam tu na myśli Świadków Jehowy – por. Pytania czytelników, „Strażnica” nr 23, rok 109 (1988), s. 31; por. też” No „Gift of Tongues” Today, „The Watchtower” z 1 sierpnia 1955, s. 454.
[5] Por. B. i K. Aland i inni, The Greek New Testament, dz. cyt., s. 314, przypis do J 1,18.
[6] Insight on the Scriptures, t. II, Brooklyn 1988, s. 556-557; por.: Questions from Readers, „The Watchtower” z 1 czerwca 1962, s. 351: „That the apostle John himself did use the word theós instead of the word huiós is most likely, for that is the way the oldest and most authoritative Greek manuscripts read […]. Msgr. Knox’s version states in a footnote: «Some of the best manuscripts here read ‘God, the only-begotten’, instead of ‘the only-begotten Son’»”; Back to John 1:1,2, „The Watchtower” z 1 października 1962, s. 603: „We can appreciate also John’s words in John 1:18, as recorded in the most ancient Greek manuscripts: «No man hath seen God at any time: an Only Begotten God, the One existing within the bosom of the Father, he hath interpreted him» (Ro)”.
[7] Pytania czytelników, „Strażnica” nr 9 (1968), s. 13.
[8] Por. Ireneusz, Przeciw herezjom, III, 11.
[9] Tamże, IV, 20, 11.
[10] Por. np. A. Żurek, Wprowadzenie do Ojców Kościoła, Kraków 1993, s. 39.
[11] Por. Klemens Aleksandryjski, Kobierce, I, 26.
[12] Tamże, V, 12.
[13] Klemens Aleksandryjski, Który człowiek bogaty może być zbawiony, 37. Taka lekcja zachowała się też w łacińskich wersjach dzieł Ireneusza i u Ambrożego; por. B. i K. Aland i inni, The Greek New Testament, dz. cyt., s. 314, przypis do J 1,18.
[14] Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, II, 71.
[15] Por. B. i K. Aland i inni, The Greek New Testament, dz. cyt., s. 314, przypis do J 1,18.
[16] Por. J.N.D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, Warszawa 1988, s. 98.
[17] Informację tę podaję za: J. Daniélou, H.I. Marrou, Historia Kościoła, t. I, Warszawa 1986, s. 123-124, gdzie można również znaleźć bardzo dokładne informacje biograficzne na temat Hipolita i jego dzieł; por. też A. Żurek, Wprowadzenie do Ojców Kościoła, dz. cyt., s. 64.
[18] Por. Trójca Święta. Tertulian, Przeciw Prakseaszowi. Hipolit, Przeciw Noetosowi, red. H. Pietras, Kraków 1997, s. 59, przypis nr 112.
[19] Ignacy z Antiochii, List do Kościoła w Rzymie, III, 3.
[20] Życiorys Orygenesa – por. Wstęp, w: Orygenes. Przeciw Celsusowi, red. S. Kalinkowski, Warszawa 1986, s. 20. Co do Klemensa Aleksandryjskiego, to jest oczywiste, że pochodził on z Aleksandrii.
[21] Por. J.N.D. Kelly, Początki doktryny…, dz. cyt., s. 102.
[22] Por. np. broszura Świadków Jehowy: Czy wierzyć w Trójcę?, Brooklyn 1989, s. 11.
[23] Por. Pytania czytelników, art. cyt., „Strażnica” nr 9 z 1968 roku, s. 13; por. też: Questions from Readers, art. cyt., s. 351.
[24] Szerzej: R.H. Countess, Błędy doktryny Świadków Jehowy, Warszawa 1998, s. 118.
[25]Wstęp ogólny do Pisma świętego, Poznań, Warszawa 1986, s. 176.

DUSZA NIEŚMIERTELNA – PODWAŻENIE ZARZUTÓW ŚWIADKÓW JEHOWY

W niniejszej swojej pracy postaram się zebrać razem i przedyskutować najczęściej przedstawiane przez Świadków Jehowy argumenty dotyczące tematu nieśmiertelności duszy. Część tych argumentów zaczerpnąłem od Jana Lewandowskiego, który może się pochwalić dość sporym dorobkiem w tej tematyce, a część z książki W obronie wiary Włodzimierza Bednarskiego, oraz jeden od Radka Malickiego.

Na samym początku przyjrzyjmy się argumentom Świadków Jehowy mającym na celu ukazanie śmiertelność ludzkiej duszy, a co się z tym również wiąże – całkowitą śmiercią człowieka.

Bardzo często na samym początku dyskusji Świadkowie Jehowy lubią jako wstęp przytoczyć słowa szatana, który zwrócił się do Ewy w raju:

„Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie” (Rdz 3,4 – BW).

A przy tym można usłyszeć ich zarzut: „To było największe kłamstwo szatana, które pokutuje do tej pory, a nauka o nieśmiertelności duszy jest jego powtórzeniem”[2]. Pomijając fakt (jak to zauważył pan Bednarski w swojej książce), że to Strażnica wielokrotnie powtarzała to kłamstwo w swojej krótkiej historii, iż „miliony obecnie żyjących ludzi na ziemi nie umrą” (w kontekście omawiania mającego niedługo nadejść końca świata), to najwyraźniej nie zauważyli, że według ich kryteriów największym kłamcą okazał się sam Jezus Chrystus:

„Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?” (J 11,25-26 – BW).

***

Twierdzą oni, że biblijne znaczenie słowa „dusza” (hebr. nefesz, greckie psyche) nie ma nic wspólnego z ideą duszy nieśmiertelnej. Na poparcie swojej nauki podają całą gamę wersetów. Zobaczmy, co konkretnie piszą na ten temat:

Rodz. 2:7: „Jehowa Bóg przystąpił do kształtowania człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia, i człowiek stał się duszą żyjącą”. (Warto zaznaczyć, że nie jest tu powiedziane, jakoby człowiekowi dano duszę, ale że stał się duszą, żyjącą osobą). (Oddana tu słowem „dusza” część hebrajskiego wyrazu brzmi nefesz.

[…]

1 Piotra 3:20: „Za dni Noego (…) niewiele osób, to jest osiem dusz, zostało bezpiecznie przeprowadzonych przez wodę”. (Przetłumaczonym tu na „dusza” słowem greckim jest psychai, liczba mnoga od psyche.

[…]

Joz. 11:11: „Każdą duszę [hebr. nefesz], która w nim była wybili ostrzem miecza”. (Czytamy tu, że dusze da się zabić mieczem, a więc te dusze nie mogły być duchami)[3].

Lecz niestety mamy tutaj do czynienia z pewną formą manipulacji. Oczywiście nikt ze znanych autorytetów wierzących w nieśmiertelność duszy nie twierdzi, że biblijne nefesz i psyche zawsze oznaczają nieśmiertelną duszę. Wręcz przeciwnie. Mówi się o tym, że słowo nefesz w ST zawsze występuje w znaczeniu „życia” i „osoby”, a jedynie w Księdze Mądrości znajdujemy charakterystyczny dualizm pomiędzy duszą i ciałem, co wyraźnie sugeruje, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia ze znaczeniem duszy, a nie tylko życia i osoby (zob. Mdr 3,1-3; 9,15). Wystarczy tylko zajrzeć do Encyklopedii biblijnej[4] (hasło „dusza”), aby się o tym przekonać. Podobnie ma się sprawa z greckim psyche, które zazwyczaj w NT oznacza „życie”, np. Herod czyhał na życie (gr. psyche) Jezusa (Mt 2,20). Lecz publikacje Towarzystwa Strażnica przemilczają, że grecki wyraz psyche ma wiele znaczeń, a jednym z nich obok znaczenia „życia”, „osoby” jest również „dusza nieśmiertelna”. To tak, jakby udowadniać na podstawie kilku wybranych zdań z literatury polskiej, że wyraz „zamek” ma tylko i wyłącznie znaczenie budowli, w której mieszka król. Też można w podobny sposób argumentować, ukazując tylko same zdania w stylu: „Zamek, w którym mieszkał król, został doszczętnie zniszczony”; „W tym mieście jest zabytkowy zamek, który pochodzi z XIII wieku” itp. Ale jeśli zobaczymy zdanie: „Tak długo kręciłem kluczem, aż popsułem ten zamek”, to zauważymy, że to słowo „zamek” jest tutaj użyte w zupełnie innym znaczeniu. A to, co nadaje znaczenie danemu słowu, jest tylko i wyłącznie kontekst. Taką samą manipulacją posłużyło się Towarzystwo Strażnica, ukazując tylko wersety, w których greckie słowo psyche zostało użyte w znaczeniu życia i osoby, a te zdania, w których zostało użyte w znaczeniu „dusza”, przemilczeli lub wykręcili tak, aby skierować czytelnika na swój tor myślenia, wykorzystując jego nieuwagę. Nie ma wątpliwości, że słowo psyche jest używane w znaczeniu „życie”, „istnienie”, „osoba” itp. (np. Mt 10,39; Mk 3,4; J 10,11), ale są również fragmenty ukazujące jednoznacznie ten wyraz w greckim znaczeniu nieśmiertelnej duszy:

„A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: «Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?» I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli, aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, którzy, jak i oni, mają być zabici” (Ap 6,9-11 – BT).

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28 – BT).

Tutaj pogrubione słowa przetłumaczone z greckiego psyche nie mogą być użyte w znaczeniu osoby, życia, a tylko w znaczeniu duszy, gdyż w przeciwnym wypadku powstanie oczywisty nonsens. Temu ostatniemu wersetowi później poświęcę nieco więcej uwagi, gdyż ostatnimi czasy Świadkowie Jehowy stosują przeróżne zabiegi, aby tylko przekręcić znaczenie tego niewygodnego dla nich fragmentu.

***

Ulubionym argumentem Świadków Jehowy, mającym na celu wykazanie śmiertelności duszy, są oczywiście fragmenty z ST. Przypatrzmy się im:

„To nie umarli chwalą Pana, nikt z tych, którzy zstępują do Szeolu, lecz my błogosławimy Pana odtąd i aż na wieki” (Ps 115,17-18 – BT).

„[…] ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie. Tak samo ich miłość, jak również ich nienawiść, jak też ich zazdrość – już dawno zanikły, i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem” (Koh 9,5-6 – BT).

Twierdzą oni, że skoro całe Pismo jest natchnione, a zmarli po śmierci już nic nie czują, to znaczy, że nie ma życia po śmierci. Próbują nam wmówić, że my, udowadniając istnienie nieśmiertelnej duszy, polemizujemy tak naprawdę z autorami starotestamentowymi. Ale czy jest tak rzeczywiście?

Prawda przedstawia się nieco inaczej. Nauka starotestamentowa nie była pełnym objawieniem prawdy Bożej. Dopiero Jezus nam ją objawił, a do tej pory była ona częściowo zakryta nawet przed starotestamentowymi pisarzami. Aby udowodnić tę tezę, przytoczę kilka wersetów z nauczania ST, jak i kontrastujących z nimi wersetów z Nowego Testamentu (dalej NT). Porównajmy więc:

„Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie”.

(Pwt 24,1 – BT)

„Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa”.

(Mt 5,31-32 – BT)

„Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić? Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było”.

(Mt 19,7-8 – BW)

„Mówił więc Mojżesz do wodzów pokoleń izraelskich te słowa: «Oto, co nakazuje Pan: Jeśli mężczyzna złoży ślub Panu albo zobowiąże się do czego przysięgą, nie może łamać swego słowa, ale winien wypełnić dokładnie to, co wyrzekł swymi ustami»”.

(Lb 30,2-3 – BT)

„Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym”.

(Mt 5,33-36 – BT)

„Ktokolwiek skaleczy bliźniego, będzie ukarany w taki sposób, w jaki zawinił. Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. W jaki sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki sposób będzie okaleczony”.

(Kpł 24,19-20 – BT)

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!”

(Mt 5,38-39 – BT)

Widzimy więc, że pełnia objawienia była jeszcze wtedy przed starotestamentowymi autorami Biblii zasłonięta. Łatwo również zauważyć, do jakich absurdów może doprowadzić nas zbyt literalne odczytywanie Biblii. Żeby zrozumieć treść Pisma Świętego, trzeba zwrócić uwagę na myśl autora, na to, co on chciał nam przekazać. Istotą nauczania Koheleta nie było głoszenie nauki o śmiertelnej duszy, tylko to, że nic, co ziemskie, niewarte jest żadnego wysiłku, gdyż wszystko to przeminie. Dla niego całe to nasze zabieganie za życiem doczesnym to jest „marność nad marnościami i pogoń za wiatrem”. Ta księga jest specyficznym rodzajem literackim, w którym znajdujemy opis ludzkiego niezdecydowania i zwątpienia, co widać, gdy się rozpatruje tę księgę całościowo, a nie wyrywając z niej tylko te fragmenty, które pasują do danej doktryny.

Aby to zobrazować, spójrzmy, co pisze o mądrości Kohelet w swojej Księdze:

„I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem […]” (Koh 1,17 – BT).

„I po cóż więc nabyłem tyle mądrości? Rzekłem przeto w sercu, że i to jest marność” (Koh 2,15 – BT).

Po czym następnie stwierdza:

„Lepsza jest mądrość niż dziedzictwo, i z większym pożytkiem dla tych, którzy widzą słońce […], a większa jest jeszcze korzyść z poznania mądrości: darzy życiem tego, który ją posiada” (BT).

Podobnie w Koh 3,21 Kohelet pisał, że nie wiadomo, czy duch ożywiający ciało ludzkie wraca do Boga, ale już dalej, w Koh 12, 7, jest pewien, że wraca, itd.

Zatem autor ten jest raz po raz miotany wątpliwościami i nie może bez uwzględnienia kontekstu być cytowany jako wyrocznia w kwestiach teologicznych, tym bardziej że całość tej nauki (jeśli będziemy ją rozpatrywać w sposób dosłowny) jest niezgodna z nauczaniem Starego Testamentu[5].

Pamiętajmy, że pełnia prawdy została objawiona dopiero przez Jezusa Chrystusa. Wyraźnie można to zauważyć na przykładzie wielu nakazów danych przez prawo Mojżesza. Podobnie to wygląda z innymi naukami starotestamentowymi. Spójrzmy na niektóre z nich:

  • jedzenie pewnych pokarmów czyniło człowieka nieczystym: Kpł 11,34-47; Pwt 14,3-19, NT naucza, że to, co wychodzi z serca człowieka, czyni go nieczystym: Mt 15,11; Mk 7,18-19;

  • cierpienie było często interpretowane jako kara za grzechy ojców: Wj 20,5; 34,7; Lb 14,18; Pwt 5,9; J 9,1-3; 33-34 (mimo że ST też o tym nauczał w Księdze Ezechiela: Ez 18,20), a NT ma zupełnie odmienne zdanie;

  • bogactwo było oznaką błogosławieństwa Bożego: Ps 107,37-41; Hi 1,10; 42,12-17, a NT wyraźnie potępia nadmierne bogactwa, pochwala ubóstwo: Mt 19,21-24;

  • bezdzietność była uważana za hańbę (Łk 1,25), a NT błogosławi niepłodnym: Łk 23,28-29;

  • podobnie ma się sprawa z Duchem Świętym – ST uważał Go tylko za czynną moc Bożą (zdarzają się jedynie przebłyski w ST ukazujące, że nie jest On tylko siłą – Za 4,6), a NT ukazuje Go nam jako osobę: Dz 5,3-4; 10,19-20; 13,2.4; 15,28; 16,6; 20,23.28; 21,11; 28,25;

  • podobnie jest z obrazem Boga – ST ukazuje nam Go jako Pana, Boga, wszechmocnego władcę (w ST można znaleźć przebłyski, że Bóg jest naszym Ojcem (Ps 68,6; 89,27; Iz 63,16; 64,8; Jr 3,4; 3,19; Ml 2,10; 4,6; Tb 13,4; Syr 24,1; 24,4; 52,10), natomiast Jezus Chrystus, przychodząc na ziemię, ukazuje nam Go przede wszystkim jako miłującego Ojca: Mt 6,1nn; fakt, że Bóg jest naszym Ojcem, został przyciemniony słowem Jahwe (Pan) i Bóg i dopiero Jezus wyeksponował te ukryte elementy, dość mocno akcentując, że jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi: 1 J 3,1-2.

Czy to znaczy, że starotestamentowi pisarze – bądź też sam Jezus – nie byli natchnieni? Skądże. Bóg objawiał nam tę prawdę stopniowo, a gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał nam swego Syna, ten dopiero objawił nam pełnię nauki Bożej. Wiele starotestamentowych przykazań było niezgodnych z nauką NT ze względu na mentalność ówczesnych ludzi:

„Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić? Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było” (Mt 19,7-8 – BW).

Podobnie jest z naukę o duszy nieśmiertelnej. Nieśmiertelność była zakryta przed prorokami ST i dopiero śmierć Jezusa na krzyżu dała nam wejście do raju. Dopiero o Chrystusie jest mowa, że:

„[…] na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię […]” (2 Tm 1,10).

Teraz skontrastuję naukę ST z nauką NT, aby wykazać, że dzięki ofierze Jezusa Chrystusa na krzyżu została ukazana nam pełnia prawdy, która wyparła naukę starotestamentową, podaną przez pisarzy ST, a którzy nie otrzymali jeszcze pełni objawienia.

„To nie umarli chwalą Pana, nikt z tych, którzy zstępują do Szeolu”.

(Ps 115,17-18)

„A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi»”.

(Ap 7,13-14 – BT)

„ponieważ żyjący wiedzą, że umrą,

„Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie»”.

(J 11,25 – BT)

a zmarli niczego zgoła nie wiedzą,

„A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: «Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?»”.

(Ap 6,9-10 BT)

zapłaty też więcej już żadnej nie mają,

„Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre”.

(2 Kor 5,10 – BT)

bo pamięć o nich idzie w zapomnienie.

Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę!”

(Hbr 13,7 BT)

Tak samo ich miłość, […] już dawno zanikły,

Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie”.

(1 Kor 13,8 – BT)

i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego”.

(Koh 9,5-6)

„Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale”.

(Rz 8,17 – BT)

Podobne zestawienie można znaleźć w książce W obronie wiary[6].

***

Wróćmy do fragmentu, który Świadkom Jehowy nie podoba się w sposób szczególny, a dla nas stanowi jeden z ważniejszych trzonów nauki o nieśmiertelności duszy (aczkolwiek nie jedyny):

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają (gr. apokteino) ciało, lecz duszy (gr. psyche) zabić (gr. apokteino) nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę (gr. psyche) i ciało może zatracić (gr. apollymi) w piekle” (Mt 10,28 – BT).

Zanim przejdę do polemiki z nauką Świadków Jehowy, przeanalizujmy dokładnie ten werset. Zwróćmy uwagę na ten charakterystyczny dualizm duszy i ciała, który w środowiskach wierzących w nieśmiertelność duszy – tj. semickich jak i greckojęzycznych – kojarzył się w tamtym okresie jednoznacznie z dualizmem śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Tutaj wyrazy te nie mogą być traktowane w żaden sposób synonimicznie (tak jak np. „drań i łobuz”), gdyż mowa tu jest o tym, iż jedno można zabić, a drugiego nie, czyli mamy wyraźne rozróżnienie. W tym wersecie mowa jest o tym, że chociaż ludzie mogą zabić ciało, to nie są w stanie zabić nas do końca, gdyż nie są w stanie zabić naszej duszy – a więc jest coś, co żyje po zabiciu naszego ciała. Godne uwagi jest to, że w tym wersecie zostało dwa razy użyte słowo apokteino, które zawsze w NT jest tłumaczone jako „zabić”. Mowa jest tutaj o tym, że ludzie mogą zabić nasze ciało, a nie mogą zabić naszej duszy, która zgodnie z nauką Świadków Jehowy powinna zginąć wraz ze śmiercią naszego ciała. Zauważmy, że jest tam również użyty jeszcze inny czasownik w drugiej części tego wersetu: apollymi, który nie zawsze oznacza zabijanie i unicestwianie. Oczywiście w takim znaczeniu ten czasownik jak najbardziej występuje w Biblii (np. Mt 2,13), ale w przeciwieństwie do apokteino, które zawsze wiąże się z zabijaniem, apollymi może oznaczać zniszczenie, zatracenie, zagubienie, które nie musi się wiązać z unicestwieniem. Dobrym tego przykładem jest następujący werset:

„Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły (gr. apollymi) z domu Izraela»” (Mt 15,24 – BT).

Podobne przykłady możemy znaleźć w wielu miejscach Biblii (np. Łk 15,4.6; Mt 9,17; Mk 1,24 itp.) W tym momencie upada cała argumentacja Świadków Jehowy twierdzących, że ten werset nie mówi o nieśmiertelności duszy, gdyż druga część tego wersetu mówi właśnie o jej zabijaniu. Otóż wcale nie mówi, gdyż ten wyraz (apollymi) w przeciwieństwie do wyrazu apokteino nie musi oznaczać zabijania, lecz zniszczenie, zatracenie, które jak wiadomo, niekoniecznie wiąże się z unicestwieniem. Tak więc mamy dwa razy użyte słowo apokteino w pierwszej części tego wersetu i wiemy, że człowiek może zabić (apokteino) nasze ciało, ale nie może zabić (apokteino) naszej duszy (która wg Świadków Jehowy powinna umrzeć w chwili śmierci ciała). Tej duszy nie można zabić (apokteino), ale można za to ją zatracić (apollymi), co wskazuje na to, że słowa te nie powinny być traktowane synonimicznie. Swego czasu przedstawiłem tę argumentację Świadkom Jehowy, którzy odpisali, że przecież psyche również można zabić, czyli apokteino:

„A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie (gr. psyche) ocalić czy zabić (gr. apokteino)?» Lecz oni milczeli” (Mk 3,4 – BT).

„Następnie rzekł do nich: «Czy wolno w sabat spełnić dobry uczynek, czy popełnić zły uczynek, duszę (gr. psyche) wybawić czy zabić (gr. apokteino)?» Ale oni milczeli” (Mk 3,4 – PNŚ).

Aby odpowiedzieć na ten kontrargument, należy wrócić do przykładu z zamkiem. Ja też mógłbym się wykłócać, że zamek, w którym mieszkał król, można popsuć. Ktoś inny mi będzie tłumaczył, że zamka nie można popsuć, można go tylko zniszczyć, zburzyć itp. I co ja wtedy robię? Pokazuję mu takie zdanie. „Tak długo kręcił kluczem, aż popsuł zamek”. I na podstawie tego zdania udowadniam, że jednak można popsuć zamek… Tak samo robią to Świadkowie Jehowy, którzy pokazują mi zdanie, w którym słowo psyche jest ewidentnie użyte w znaczeniu „życie”, a nie „dusza”, i to dlatego można je zabić, czyli apokteino.

Jan Lewandowski słusznie zauważył na jednym z forum, że ten wyraz nawet nie może w tym przypadku oznaczać zabicia i związanego z nim unicestwienia, gdyż przecież Biblia nas wyraźnie uczy o egzystencji w piekle (zob. przypowieść o bogaczu i Łazarzu Łk 16,19-31, „wieczne męki” Mt 25,41.46, „tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” Mt 8,12; 13,42.50; Łk 13,28 itp.).

Przy omawianiu tego wersetu warto się zapytać Świadków Jehowy, co według nich owo psyche w tym wersecie oznacza, skoro nie jest to dusza nieśmiertelna. Nie może to być ani życie, ani osoba, gdyż jak wiadomo, giną one razem ze śmiercią ciała. A Jezus powiedział, że psyche z Mt 10,28 nie ginie razem ze śmiercią ciała, więc to oznacza, iż nie o takie znaczenie tego słowa tutaj Mu chodziło. W tym momencie Świadkowie Jehowy często odpowiadają, że ten wyraz oznacza „widoki na przyszłe życie”. Taka interpretacja również nie jest poprawna, gdyż jest ona życzeniowa. Nie potrafią oni wykazać na podstawie żadnych słowników ani żadnej literatury z tamtego okresu, że to słowo mogłoby być przez kogokolwiek w ten sposób zrozumiane. Na takie wyjaśnienie nie możemy przystać, gdyż w przeciwnym razie niedługo każdy będzie mógł sobie zażyczyć, aby jakiś wyraz miał takie, a nie inne znaczenie, gdyż jemu się tak podoba. Takie znaczenie tego wyrazu w tamtym okresie po prostu nie istniało!

Jeszcze innym sposobem podważenia myśli natchnionego autora zawartej w Mt 10,28 jest skontrastowanie tej wypowiedzi z fragmentem paralelnym z Ewangelii wg św. Łukasza:

„Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!” (Łk 12,4-5 – BT).

Ta metoda również nie jest trafiona, gdyż ten werset również mocno świadczy o nieśmiertelnej duszy i o karze po śmierci. Przyjrzyjmy mu się bliżej. Natchniony autor pisze o dwóch rodzajach śmierci: losu, jaki czeka po tym drugim rodzaju śmierci, mamy się obawiać, natomiast losu, jaki spotka po tym pierwszym rodzaju – nie. Natchniony autor widzi wyraźną różnicę pomiędzy nimi, a Świadkowie Jehowy nie – dla nich śmierć to śmierć. Natchniony autor pisze, że po śmierci ciała może się z nami stać coś strasznego: możemy pójść do piekła, a Świadkowie Jehowy są przeciwnego zdania. Więc kto ma rację? Świadkowie Jehowy czy św. Łukasz?

Ponadto tutaj przy piekle jest zastosowany czasownik emballo – wrzucić, wtrącić (od ballo – rzucać), który raczej ma niewiele wspólnego z zabijaniem. We fragmencie z Mateusza mowa jest o wyrazie apollymi, którego znaczeniem może być „zabić”, „zniszczyć”, „zatracić” itp. Więc znaczenie „zabić” w tym przypadku najmniej pasuje ze wszystkich możliwych opcji. Niby porównania paralelne zazwyczaj nie powinny służyć do utożsamiania jednego z drugim, gdyż w nieistotnych dla Ewangelii szczegółach mogą występować znaczne różnice w przekazach paralelnych, to jednak w tych ważnych szczegółach opisy paralelne są zgodne. I ci Ewangeliści znali przecież dobrze naukę Jezusa z przekazów ustnych, więc należy przyjąć, że obydwaj mieli dokładnie to samo na myśli.

***

Innym częstym argumentem Świadków Jehowy, świadczącym o rzekomej śmiertelności duszy, jest fragment z Pierwszego Listu do Tymoteusza:

„[…] jedyny mający nieśmiertelność, mieszkający w niedostępnym świetle, ten, którego żaden z ludzi nie widział ani widzieć nie może. Jemu niech będzie szacunek i potęga wieczna. Amen” (1 Tm 6,16 – PNŚ).

Twierdzą oni, że jedynie Bóg jest nieśmiertelny, a więc, co za tym idzie, dusza jest śmiertelna.

Cały problem jest tutaj w interpunkcji. Z gramatycznego punktu widzenia wszystko jest w porządku! Ale zwróćmy uwagę na zastosowaną interpunkcję w przekładach Biblii Tysiąclecia i Biblii warszawskiej.

„[…] jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen” (1 Tm 6,16 – BT).

„Jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen” (1 Tm 6,16 – BW).

Ten fragment może być interpretowany na wiele sposobów. Jedną z możliwości jest to, że Biblia mówi o jedynym takim, który zarówno ma nieśmiertelność, jaki zamieszkuje światłość niedostępną, i nikt z ludzi nie widział. Jest to poprawna interpretacja i ten werset nie stanowi żadnego dowodu na śmiertelność duszy, bo jak wiadomo, najstarsze manuskrypty były pisane bez użycia jakiejkolwiek interpunkcji i wielkimi literami.

***

Natomiast jeśli chodzi o argumenty Świadków Jehowy w związku z wskrzeszeniem Łazarza, to muszę przyznać, że ta argumentacja ich nie jest do końca dla mnie zrozumiała. Pytają oni „Czemu Łazarz nic nie wspomniał o niebie, skoro jego dusza jest nieśmiertelna?”. Odpowiedzią na ich pytanie może być to, że całe te zdarzenie było zaaranżowane przez Boga, aby objawiła się chwała Jezusa Chrystusa.

„A usłyszawszy to Jezus, rzekł: Ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwałę Bożą, aby Syn Boży był przez nią uwielbiony. […] A gdy usłyszał, że choruje, został jeszcze dwa dni na miejscu, gdzie przebywał […]. I raduję się, że tam nie byłem, ze względu na was, bo uwierzycie; lecz pójdźmy do niego” (J 11,4-15 – BW).

Jezus Chrystus, mówiąc, że Łazarz zasnął, czyli umarł, mówił o śmierci jego ciała. A kto, według Świadków Jehowy, naucza, że Łazarz w tej krótkiej chwili przebywał w niebie? Jakby go stamtąd sprowadzono na ziemię, to mógłby mieć słuszne pretensje. Świadkowie Jehowy pytają, dlaczego Łazarz więc nie mówił, jak było w tym niebie – dziwne pytanie – z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że największe Kościoły chrześcijańskie (a w tym i Kościół katolicki), z którymi tak zaciekle walczą Świadkowie Jehowy, nie uczą (choć nie zawsze temu stanowczo zaprzeczają), iż Łazarz poszedł do nieba – Bóg, wiedząc, że jego śmierć jest tylko chwilowa i przeznaczona na chwałę Jezusa, mógł zatrzymać jego duszę w otchłani. Kościół katolicki skłania się ku nauce, że dopiero Jezus swoją ofiarą na krzyżu otworzył bramy nieba. A drugim powodem jest to, że nie wiem skąd Świadkowie Jehowy wiedzą, iż Łazarz nic nie mówił o swoim pobycie na tamtym świecie. Jak w Piśmie Świętym nic nie ma na ten temat, że Łazarz coś mówił, to wcale nie znaczy, że już nigdy się do nikogo nie odezwał. Bardzo dziwny i niezrozumiały jest ten ich argument.

***

Czasami Świadkowie Jehowy podważają dogmat o nieśmiertelności duszy wersetami, w których jest mowa o życiu wiecznym i przeciwstawionej mu śmierci:

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16 – BT).

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23 – BT).

Lecz czy te wersety mówią o takiej śmierci, która się wiąże z zupełnym unicestwieniem? Okazuje się, że niekoniecznie. Autorzy Nowego Testamentu bardzo często utożsamiali śmierć z utratą łaski Bożej, ze stanem grzechu, śmierci duchowej. Przyjrzyjmy się kilku wersetom ukazujących takie właśnie rozumienie śmierci:

„[…] ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić” (fragment z przypowieści o synu marnotrawnym z Łk 15,24 – BT)

„Lecz ta, która żyje rozpustnie, [za życia] umarła” (1 Tm 5,6 – BT).

„Aniołowi Kościoła w Sardes napisz: To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły” (Ap 3,1 – BT).

„My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3,14-15 – BT).

„Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia?” (Rz 11,15 – BT).

Podobnie i życie wieczne jest rozumiane nie tyle w znaczeniu wiecznej egzystencji, co w znaczeniu wiecznego szczęścia. Idea ta przez długie wieki w narodzie wybranym była nieznana. Pojawiła się dopiero po czasach wygnania z Babilonu. Pierwsza wyraźna biblijna wzmianka na ten temat pojawiła się dopiero w Dn 12,1-3 (175 r. przed Chrystusem). Koncepcja ta powstała podczas prześladowania Izraelitów, gdy musieli oddać swoje życie za wiarę, nie zgadzając się na porzucenie wiary ojców. Wierzyli oni wtedy, że choć umierają za wiarę, to jednak zostanie im to wynagrodzone i nie poniosą klęski ostatecznej. Poniższe wersety ukazują przeciwstawienie życia wiecznego i wiecznej kary, która jest przecież wieczną egzystencją:

„[…] tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie. Ucisk i utrapienie spadnie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła, najpierw na Żyda, a potem na Greka. Chwała zaś, cześć i pokój spotka każdego, kto czyni dobrze – najpierw Żyda, a potem Greka” (Rz 2,7-10 – BT).

Św. Paweł pisze, że cierpienie spotka każdego, kto czyni źle. Niemniej jednak cała masa ludzi umierała w tym grzechu. nie doświadczywszy w swym życiu żadnego utrapienia. Dobrym tego przykładem jest bogacz z przypowieści Jezusa Łk 16,19nn (jest to jeden z najważniejszych fragmentów ukazujących nieśmiertelność duszy). Tacy ludzie jak on żyją w rozkoszach aż do końca życia i dopiero po śmierci okazuje się, jak wielką cenę muszą za to zapłacić. Innym dobrze znanym fragmentem przeciwstawiającym życie wieczne wiecznym udrękom jest werset z fragmentu o sądzie ostatecznym:

„I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,46 – BT).

Nie ma wątpliwości, że tu chodzi o piekło, o takie piekło, w którym będzie płacz i zgrzytanie zębów (por. Mt 8,11; 13,42.50; 22,13; 24,51; 25,30; Łk 13,28).

***

Według Świadków Jehowy nauka o nieśmiertelności duszy wywodzi się z pogaństwa, gdyż nauczał o niej Platon. Jest to całkiem niedorzeczny argument, gdyż tak samo jak oni twierdzą, że nauka ta wywodzi się z pogaństwa, to my możemy powiedzieć, że to ich nauka o śmiertelności duszy również wywodzi się z pogaństwa, gdyż nauczał o niej Arystoteles[7].

Sądzę, że jakby się przyjrzeć dobrze naukom Platona, to można by znaleźć mnóstwo nauk, którym Świadkowie Jehowy by nie zaprzeczyli. Co ciekawe, św. Paweł, pisząc 1 List do Koryntian, powoływał się na nauki pogańskie:

„Nie błądźcie: Złe rozmowy psują dobre obyczaje” (1 Kor 15,33 – BW).

Jest to cytat z ateńskiego komediopisarza Menandra (patrz przypis w Biblii poznańskiej i w Biblii Tysiąclecia do tego wersetu).

Dużo więcej takich przykładów znalazł Jan Lewandowski, który w swoim artykule[8] ukazuje, jak bardzo wiele nauk i praktyk biblijnych, których już Świadkowie Jehowy nie odrzucają, istniało w świecie pogańskim na długo przed chrześcijaństwem: np. pojęcie monoteizmu, zmartwychwstania, motyw biblijnego podobieństwa człowieka do Stwórcy z Rdz 1,27. Również można tam odnaleźć wiele przykładów z praktyk i wierzeń pogańskich, które mają swe odbicie w wierzeniach Świadków Jehowy. Do nich należy wiara w egzystencję zmarłych wybrańców w niebie, oraz wiara w Zbawiciela – światłość świata – stworzonego w niebie, która już od dawna istniała w środowiskach pogańskich. Czy Świadkowie Jehowy na tej podstawie uznają to za naukę fałszywą, skoro poganie wcześniej ją znali?

***

Dość częstym argumentem Świadków Jehowy jest stwierdzenie, że nigdzie w Biblii nie ma zwrotu „nieśmiertelna dusza”. W tym przypadku mamy do czynienia z pewną niekonsekwencją. Świadkowie Jehowy wierzą, że Jezus to jest Archanioł Michał, ale nie potrafią znaleźć ani jednego wersetu, w którym jest to wyraźnie powiedziane, tylko wyszukują wersety z których ta „prawda” wynika. Tak samo ma się sprawa z rokiem 1914, którego w Biblii nie ma, a mimo wszystko jest to dla nich najważniejsza data związana z powrotem Jezusa na ziemię. Świadkowie Jehowy pytają się, gdzie jest w Biblii stwierdzenie „dusza nieśmiertelna”, ale czy którykolwiek Świadek Jehowy zapytał się kogoś, czy w Biblii jest słowo „piekło” lub „wieczne męki”? Oni się o to nie pytają, bo wiedzą, że taka fraza w Biblii występuje (np. Mt 25,46), a mimo to nie wierzą w wieczną karę po śmierci. Podobnie gdyby Biblia zawierała sformułowanie „nieśmiertelna dusza”, to nawet to by ich nie przekonało. A skoro tak, to po co zadają takie pytania? Niech najpierw uwierzą w koncepcję wiecznej kary zwanej piekłem (bo to z pewnością w Biblii występuje), a potem niech się pytają, gdzie tam jest napisane „dusza nieśmiertelna”.

***

Na sam koniec tych rozważań chciałbym zwrócić uwagę na jeden z argumentów, który Świadkowie Jehowy wykorzystują na obronę swojej doktryny o śmiertelności duszy. Jak im się pokaże fragment z Łk 23,43:

„Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»” (Łk 23,43 – BT).

W ich tłumaczeniu ten werset wygląda tak:

„A on rzekł do niego: «Zaprawdę mówię ci dzisiaj: Będziesz ze mną w Raju»” (Łk 23,43 – PNŚ).

Różnica jest oczywiście w interpunkcji: w pierwszym przypadku mowa jest o tym, że łotr „dziś będzie w raju”, a w tym drugim przypadku mowa jest o tym, że „dziś” Jezus powiedział mu, że będzie z nim w raju. Ten problem jest dyskutowany w oddzielnych naszych artykułach[9], także nie będziemy się nim zajmować. W każdym razie z gramatycznego punktu widzenia obydwa tłumaczenia są poprawne. Ale Świadkowie Jehowy chcą pójść nieco dalej z tą argumentacją. Twierdzą oni, że tylko to drugie tłumaczenie jest poprawne, gdyż Jezus przecież nie wstąpił tego samego dnia do raju[10], o czym ma niby uczyć ten oto werset:

„Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»” (J 20,16-17 – BT).

Niestety w tym przypadku jest to błędne zrozumienie tego fragmentu połączone z błędem logicznym, jaki popełniają.

Wyobraźmy sobie pana Kowalskiego, prezesa znacznej firmy, który co roku latał do Ameryki na wakacje, aż mu się tak powiodły interesy, że postanowił się tam przenieść na stałe. Z tej przyczyny powierzył zarząd firmy innemu człowiekowi. A gdy zobaczył, że ten człowiek zaczyna już zarządzać, to powiedział do niego, „Nie rządź się tutaj, bo jeszcze nie poleciałem do Ameryki”… I właśnie w takim samym znaczeniu Jezus powiedział do Marii „Jeszcze nie wstąpiłem do Ojca”. Oczywiście, że miał na myśli fakt, iż jeszcze nie wstąpił na stałe do Ojca i że zatrzymał się jeszcze na chwilę na ziemi. Spójrzmy na podobny przykład:

„A Jezus jeszcze nie przyszedł do miasteczka, ale był na tym miejscu, gdzie go spotkała Marta” (J 11,30 – BW).

Czy to oznacza, że Jezus nigdy wcześniej nie wstąpił do miasteczka? Nonsens. Przecież Łazarz (brat Marii i Marty; por. J 11,19) był przyjacielem Jezusa (J 11,3.5.11), dziwne by było, gdyby był tam pierwszy raz (por. Łk 10,38-39).

Aby zrozumieć sens wypowiedzi Jezusa w J 20,17, należy przyjrzeć się kontekstowi.

Spójrzmy więc na ten opis sytuacji jeszcze raz:

„Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” (J 20,17 – BW).

„A oto Jezus zastąpił im drogę i rzekł: Bądźcie pozdrowione! One zaś podeszły, objęły go za nogi i złożyły mu pokłon. Wtedy rzekł do nich Jezus: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie braciom moim, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą” (Mt 28,9-10 – BW).

Zwróćmy uwagę na ten fragment:

„Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca”.

Czyżby Jezus dostał jakiś dziwny nakaz od Ojca, aby się nikt Go nie dotykał, bo jeszcze do Niego nie wstąpił? Nonsens! Z fragmentu Mateusza czytamy, że niewiasty Go objęły za nogi, czyli Go dotknęły. Spróbujmy sobie wyobrazić tamtą sytuację, wzruszenie i miłość tych kobiet. Tak musiały Go objąć za nogi, że nie chciały Go puścić, aby nie odszedł od nich na zawsze. I tutaj padają słowa Jezusa, który je uspokaja: puśćcie mnie, nie zatrzymujcie mnie, jeszcze was nie opuszczam, nie odchodzę jeszcze do Ojca, jeszcze tutaj zostaję z wami jakiś czas na ziemi, tymczasem pójdźcie do moich uczniów i powiedzcie im, że uprzedzę ich do Galilei. Oczywiście, że chodziło tu o opuszczenie ziemi i wstąpienie do Ojca na zawsze, a nie o to, że Jezus jeszcze nie wstąpił do Ojca od czasu swojej śmierci.

Wszystkie podkreślenia dodane przez autora, a użyte skróty oznaczają:

BT – Biblia Tysiąclecia

BW – Biblia warszawska

PNŚ – Przekład Nowego Świata (Biblia Świadków Jehowy)

ŚJ – Świadkowie Jehowy

ST – Stary Testament

NT – Nowy Testament

(grudzień 2004)

PRZYPISY:

[1] Autor jest twórcą strony apologetycznej „Trynitarianie”, http://www.trinitarians.info/index.php, poświęconej przede wszystkim obronie dogmatu o Trójcy.

[2] Jest to bardzo częsty argument Świadków Jehowy, jednakże znalezienie jego źródła w ich literaturze nie było łatwe. Podobną argumentację znajdujemy w: Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, Brooklyn 1991/2001, s. 338; oraz w angielskojęzycznej „Strażnicy” z 1sierpnia 1996 r., s. 4-8.

[3] Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, dz. cyt., s. 90-91.

[4] Zob. Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, s. 219.

[5] Argumentacja na temat Księgi Koheleta zaczerpnięta z artykułu Jana Lewandowskiego, Czy nauka o piekle jest nauką biblijną?,
http://apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=778&Itemid=68. W tym artykule autor zajmuje się tym problemem bardziej szczegółowo.

[6] W. Bednarski, W obronie wiary, Rozdział 22: Dusza nieśmiertelna,
http://www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=106&Itemid=64.

[7] Za tę celną uwagę dziękuję Radkowi Malickiemu.

[9] Tenże, Czy zwrot z Łk 23:43 w Przekładzie Nowego Świata, istniał już w Starym Testamencie?,
http://www.trinitarians.info/load.php?jaki=jl/zaprawdepowiadamdzis.html;
G. Żebrowski, Dusza nieśmiertelna – w pismach św. Łukasza,
http://www.trinitarians.info/load.php?jaki=gz/duszawpismachlukaszagz.html.

[10] Zob. Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, dz. cyt., s. 275.

CZY JEZUS CHRYSTUS I ARCHANIOŁ MICHAŁ TO TA SAMA OSOBA?

To, co w sposób szczególny wyróżnia Świadków Jehowy, to ich nauka, która jest jedyna w swoim rodzaju. Żadna inna religia ani żadna inna organizacja religijna nie ma tak zaskakujących pomysłów, jakie mają właśnie członkowie tej organizacji, czyli Towarzystwa Strażnica. Jednym z nich jest utożsamianie naszego Pana i Boga, Jezusa Chrystusa, z Michałem Archaniołem. Zajrzyjmy do najważniejszych publikacji Świadków Jehowy, aby się przekonać, co głosi ta nauka.

Imię tego Michała pojawia się w Biblii zaledwie pięć razy. Chwalebna osoba duchowa, która je nosi, nazwana została „jednym z pierwszych książąt”, „wielkim księciem, który jest orędownikiem synów twojego [Daniela] ludu”, oraz „archaniołem” (Dan. 10:13; 12:1; Judy 9). Imię Michał znaczy „Kto jest jak Bóg?” Wyraźnie wskazuje ono, że Michał przewodzi w popieraniu Boskiego zwierzchnictwa oraz wytracaniu nieprzyjaciół Boga.

W I Tesaloniczan 4:16 rozkaz Jezusa Chrystusa o rozpoczęciu zmartwychwstania nazwano „głosem archanioła”, zaś Judy 9 mówi, że archaniołem jest Michał. Czy byłoby właściwe przyrównanie rozkazującego głosu Jezusa do głosu kogoś obdarzonego niniejszą władzą? A zatem logicznie rzecz biorąc, archaniołem Michałem jest Jezus Chrystus. (Ciekawe, iż słowo „archanioł” nigdy nie występuje w Piśmie Świętym w liczbie mnogiej, co nasuwa wniosek, że jest tylko jeden archanioł).

W Objawieniu 12:7-12 czytamy, że w związku z przekazaniem Chrystusowi władzy królewskiej Michał i jego aniołowie mieli stoczyć walkę z Szatanem i wyrzucić go z nieba razem z jego złymi aniołami. Później przedstawiono Jezusa, jak dowodzi zastępami niebiańskimi w wojnie przeciwko narodom świata (Obj. 19:11-16). Czy sam rozsądek nie podpowiada, że Jezus wystąpi też przeciwko Szatanowi Diabłu, „władcy tego świata”? (Jana 12:31). Daniela 12:1 łączy „powstanie Michała”, jego działania w charakterze władcy, z nastaniem „ucisku, jakiego nigdy nie było, odkąd istnieją narody, aż do owego czasu”. Niewątpliwie jest to trafny opis tego, co spotka narody, gdy wystąpi przeciwko nim Chrystus jako niebiański wykonawca wyroku. Wszystko to dowodzi, że Syn Boży był znany jako Michał, zanim przyszedł na ziemię, i że jest znany pod tym imieniem po powrocie do nieba, gdzie przebywa jako wyniesiony do chwały duchowy Syn Boży2.

The prefix ‚arch,” meaning ‚chief” or ‚principal,” implies that there is only one archangel, the chief angel; in the Scriptures, ‚archangel” is never found in the plural3.
W tłumaczeniu:
Przedrostek „arch”, znaczący „główny” lub „zwierzchni”, wskazuje, że jest tylko jeden archanioł – zwierzchnik aniołów. W Biblii nie znajdujemy słowa „archanioł” w liczbie mnogiej.

W Piśmie Świętym nie wymieniono żadnego innego archanioła poza Michałem, nigdzie też nie użyto określenia „archanioł” w liczbie mnogiej. Zastosowanie rodzajnika określonego w oryginalnym tekście greckim w 9 wersecie Listu Judy sugeruje, że ten tytuł przysługuje tylko Michałowi. Logiczny jest zatem wniosek, że pełną władzę nad wszystkimi aniołami Jehowa Bóg powierzył wyłącznie jednemu ze swych niebiańskich stworzeń.

Poza samym Stwórcą tylko o jednej wiernej osobistości powiedziano, że podlegają jej aniołowie – o Jezusie Chrystusie (Mateusza 13:41; 16:27; 24:31). Apostoł Paweł wyraźnie wspomniał o „Panu Jezusie” i „jego potężnych aniołach” (2 Tesaloniczan 1:7). A Piotr opisał wskrzeszonego Jezusa następująco: „Jest on po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, a podporządkowano mu aniołów i władze, i moce” (I Piotra 3:22). […] Warto też zauważyć, że ma władzę umożliwiającą wskrzeszanie zmarłych.

Przebywając na ziemi jako człowiek, Jezus dokonał kilku wskrzeszeń. Czyniąc to, wydawał polecenia swoim własnym głosem. Na przykład gdy wskrzeszał syna wdowy z Nain, powiedział: „Młodzieńcze, mówię ci: Wstań!” (Łukasza 7:14, 15). Innym razem, tuż przed wzbudzeniem z martwych swego przyjaciela Łazarza, Jezus „zawołał donośnym głosem:«Łazarzu, wyjdź!»” (Jana 11:43). Ale wtedy głos Jezusa był głosem doskonałego człowieka.

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus został wyniesiony na „wyższe stanowisko” w niebie jako stworzenie duchowe (Filipian 2:9). Nie był już człowiekiem i miał głos archanioła. Kiedy więc trąba Boża wezwała tych, „co umarli w jedności z Chrystusem” do zmartwychwstania niebiańskiego, „nakazujące wołanie” Jezusa zabrzmiało tym razem „głosem archanielskim”. Logiczny wydaje się wniosek, że tylko archanioł przemawiałby „głosem archanielskim” […]4.

[…] Tytuł „archanioł” znaczy „naczelnik aniołów”. Nic więc dziwnego, że Księga Objawienia wspomina o „Michale i jego aniołach”. Inne fragmenty Biblii mówiące o aniołach podporządkowanych sprawiedliwemu słudze Bożemu nawiązują do Jezusa. Dlatego Paweł pisze, iż „Pan nasz, Jezus, objawi się zstępując z nieba wpośród zastępów swych aniołów” (2 Tesaloniczan 1:7 […]; zobacz też Mateusza 24:30, 31; 25:31).

Z tych i innych wersetów wynika niezbicie, że Michał to nikt inny, jak tylko Pan Jezus Chrystus […]5.


Na podstawie powyższej argumentacji pozwoliłem sobie ująć w punktach następujący ciąg myślowy, który ma nas przekonać do nauki, że Jezus Chrystus to Archanioł Michał:

(1) Słowo „archanioł” występuje w liczbie pojedynczej i z rodzajnikiem, co wskazuje, że archanioł jest tylko jeden; oraz (2) skoro ma przedrostek arch, to oznacza, że musi być tylko jeden archanioł. (3) W Biblii jest napisane, że Jezus przemawia głosem archanioła. (4) Skoro Jezus przemawia głosem archanioła, to znaczy, że jest On archaniołem. (5) Skoro w Biblii archaniołem nazwany jest tylko Michał, to Jezus jest Archaniołem Michałem. (6) Ten fakt jest poparty przez podobieństwa pomiędzy Michałem Archaniołem a Jezusem.


Ale czy poszczególne ogniwa tego łańcucha myślowego są uzasadnione? Czy taka argumentacja jest poprawna logicznie? Przyjrzyjmy się po kolei poszczególnym jej punktom:


1) Słowo „archanioł” występuje w liczbie pojedynczej i z rodzajnikiem, co wskazuje, że archanioł jest tylko jeden.

Przypomnijmy, co napisała na ten temat publikacja Świadków Jehowy:

Ciekawe, iż słowo «archanioł» nigdy nie występuje w Piśmie Świętym w liczbie mnogiej, co nasuwa wniosek, że jest tylko jeden archanioł.

Ciekawy wniosek wysnuło Towarzystwo Strażnica! Niestety mamy tutaj do czynienia z jednym z najbardziej prymitywnych błędów logicznych. Twierdzą oni, że jeśli jakiś wyraz występuje w Biblii tylko w liczbie pojedynczej, to możemy powiedzieć, iż istnieje tylko jedna rzecz, którą ten wyraz oznacza. Skoro tak, to spójrzmy na poniższe wersety:

  • „Aleksander, kotlarz (chalkeous), wyrządził mi wiele złego; odda mu Pan według uczynków jego” (2 Tm 4,14 – BW).

  • „Poślij więc do Jafy i wezwij Szymona, zwanego Piotrem. Jest on gościem w domu Szymona garbarza (byrseus), nad morzem” (Dz 10,32 – BT; zob. jeszcze Dz 9,43; 10,6).

Te przykładowe wyrazy (których jest znacznie więcej) pojawiają się w Biblii tylko w liczbie pojedynczej. Czy to oznacza, że na świecie był tylko jeden kotlarz (inni tłumaczą „brązownik”) i jeden garbarz? Nonsens. Błędem logicznym jest również to, że skoro w Biblii nic nie ma o innych archaniołach, to znaczy, że oni nie istnieją, gdyż w tejże Biblii dla przykładu nie znajdujemy ani jednego słowa „esseńczyk” (przedstawiciel jednej z najważniejszych sekt żydowskich obok faryzeuszów i saduceuszów), co wcale nie znaczy, że ich nie było. Nigdzie w Starym Testamencie nie występuje słowo „archanioł”, co nie przeszkadzało apostołom wierzyć, że archaniołowie istnieli. Wiara ta wywodziła się z tradycji judaistycznej i stąd czerpali oni tę wiedzę.

Teraz przypatrzmy się, co Świadkowie Jehowy napisali na temat rodzajnika:

W Piśmie Świętym nie wymieniono żadnego innego archanioła poza Michałem, nigdzie też nie użyto określenia „archanioł” w liczbie mnogiej. Zastosowanie rodzajnika określonego w oryginalnym tekście greckim w 9 wersecie Listu Judy sugeruje, że ten tytuł przysługuje tylko Michałowi.

To już jest totalna ignorancja w dziedzinie gramatyki greckiej! Autor tych słów nie ma najmniejszego pojęcia, czemu służą greckie rodzajniki. Niewiele wysiłku trzeba, aby ten argument obalić, gdyż niemal każdy rzeczownik, który występuje w Piśmie Świętym kilka razy, występuje ze swoim rodzajnikiem, np.: „człowiek” (Mt 4,4); „brat” (Mt 5,23); „uczeń” (J 18,16); „mężczyzna” (Łk 8,38); „kobieta” (Mt 9,22); „anioł” (Mt 1,24); „grzech” (J 9,41); „prorok” (Dz 7,48); „sługa” (Mt 10,25) i wiele innych). Czy to oznacza, że istnieje tylko jeden człowiek, jeden anioł, uczeń, prorok itd.? Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Biblii jakieś słowo występuje tylko raz, tylko w liczbie pojedynczej i jest dodatkowo zaopatrzone w rodzajnik, to niczego jeszcze nie zmienia, gdyż wyżej cytowany fragment 2 Tm 4,14 ukazuje nam przykład, gdzie słowo „kotlarz” występuje tylko w liczbie pojedynczej, właśnie z takim samym greckim rodzajnikiem ho i w takiej samej konstrukcji gramatycznej, jak to mamy w Jud 9, a przecież było więcej przedstawicieli tego zawodu niż jeden. Takich przykładów można by podać o wiele więcej i miejsca by nie starczyło na wypisanie ich wszystkich.

2) […] skoro ma przedrostek arch, to oznacza, że musi być tylko jeden archanioł.

Tutaj mamy do czynienia z kolejną poważną wpadką TS. Słowo archangelos składa się z dwóch wyrazów: arche i angelos. Ten pierwszy oznacza „nadrzędny”, „główny”, a ten drugi oznacza „anioł”. Ale zwróćmy uwagę na inny wyraz, który jest jednym z najczęściej używanych wyrazów w Biblii: „arcykapłan” (archiereus – od arche i hiereus). Zauważmy, że te dwa wyrazy (archangelos i archiereus) mają ten sam przedrostek arche, który występuje w dokładnie takim samym znaczeniu. W samym NT jest ponad 60 wersetów, w których jest mowa o arcykapłanach w liczbie mnogiej (np. Mt 2,4; 16,21; 20,18 itd.), co oznacza, że było ich wielu. Skoro przedrostek arche w wyrazie „arcykapłan” nie oznacza, że był tylko jeden arcykapłan, do dlaczego ten przedrostek w wyrazie „archanioł” miałby wskazywać, że był on tylko jeden? Dlaczego więc Świadkowie Jehowy twierdzą, że nie może być wielu archaniołów?

3) W Biblii jest napisane, że Jezus przemawia głosem Archanioła (por 1 Tes 4,16):

„[…] ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi” (1 Tes 4,16 – PNŚ).

Ja nie przeczę, że takie tłumaczenie tego wersetu jest poprawne, bo z pewnością tak jest. Ale zastanawiające jest to, że Świadkowie Jehowy przemilczają fakt, iż równie poprawnym tłumaczeniem, a zarazem zdecydowanie bardziej popularnym jest to, które przedstawiam poniżej:

  • „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie” (1 Tes 4,16 – BW).

  • „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi” (1 Tes 4,16 – BT).

Widać, że ich tłumaczenie, choć jest poprawne, nie daje podstaw dla mocnego argumentu.

4) Skoro Jezus przemawia głosem archanioła, to znaczy, że jest On archaniołem6.

Można by powiedzieć, że jest to najmocniejszy logicznie wniosek, ale czy rzeczywiście jest on do końca poprawny? Okazuje się, że niekoniecznie. Oślica przemówiła ludzkim głosem, co wcale nie implikuje, że była ona człowiekiem (zob. Lb 22,28; 2 P 2,16). Aniołowie również wielokrotnie przemawiali ludzkim głosem, co nie oznacza, że byli oni ludźmi (a przecież tak samo jak TS moglibyśmy sformułować wniosek, że tylko człowiek przemawiałby głosem ludzkim). Zwróćmy uwagę na słowa św. Pawła: „Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał […]” (1 Kor 13,1) – czy mówiący językami ludzkimi i anielskimi byłby zarówno człowiekiem, jak i aniołem? Po prostu jest to naginanie na siłę nauczania biblijnego do jednego dwuznacznego wersetu, zamiast przetłumaczyć ten jeden dwuznaczny werset tak, by pasowało to do całości nauczania biblijnego.

5) Skoro w Biblii archaniołem nazwany jest tylko Michał, a o Jezusie da się wywnioskować (oczywiście wg Świadków Jehowy), że jest archaniołem, to oznacza, że Jezus jest Michałem Archaniołem.

Tutaj mamy kolejny przykład jednego z najbardziej prymitywnych błędów logicznych. To tak, jakby powiedzieć: Skoro w Biblii ewangelistą nazwany jest tylko Filip (Dz 21,8), a o Tymoteuszu wiadomo, że również jest ewangelistą, bo wykonuje pracę ewangelisty (2 Tm 4,5), to oznacza, że Tymoteusz i Filip to ta sama osoba. To tak, jakby w jakiejś innej książce nauczycielem byłby nazwany tylko Kowalski, a o Iksińskim byłoby napisane, że uczy dzieci w szkole, a my wywnioskowalibyśmy, że Kowalski i Iksiński to ta sama osoba. Nonsens.

Dziwi trochę, że Świadkowie Jehowy doszukują się w całej Biblii tak sztucznych powiązań pomiędzy Michałem Archaniołem a Jezusem, aby tylko udowodnić tezę, że jest to ta sama osoba, podczas gdy Biblia całkiem wyraźnie nam ukazuje, że Jezus Chrystus Michałem Archaniołem nie jest:

  • „I stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Tyś jest Synem moim, Jam cię dziś zrodził? I znowu: Ja mu będę ojcem, a on będzie mi synem? I znowu, kiedy wprowadza Pierworodnego na świat, mówi: Niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży. O aniołach wprawdzie mówi: Aniołów swych czyni On wichrami, a sługi swoje płomieniami ognia; lecz do Syna: Tron twój, o Boże, na wieki wieków, berłem sprawiedliwym berło Królestwa twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość: Dlatego namaścił cię, o Boże, Bóg twój olejkiem wesela jak żadnego z towarzyszy twoich. Oraz: Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemię, i niebiosa są dziełem rąk twoich; one przeminą, ale Ty zostajesz; i wszystkie jako szata zestarzeją się, i jako płaszcz je zwiniesz, jako odzienie, i przemienione zostaną; ale tyś zawsze ten sam i nie skończą się lata twoje. A do którego z aniołów powiedział kiedy: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich jako podnóżek stóp twoich. Czy nie są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia?” (Hbr 1,4-14 – BW).

  • „Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy” (Hbr 2,5 – BW).

A z kontekstu dowiadujemy się, że ten świat poddał swojemu Synowi (Hbr 2,8-9).

Innym ciekawym fragmentem jest fragment z Apokalipsy św. Jana, w którym przewija się równolegle postać Michała, jak i postać Jezusa Chrystusa.

„I ukazał się drugi znak na niebie: Oto ogromny rudy smok, mający siedem głów i dziesięć rogów, a na jego głowach siedem diademów; a ogon jego zmiótł trzecią część gwiazd niebieskich i strącił je na ziemię. I stanął smok przed niewiastą, która miała porodzić, aby, skoro tylko porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna, chłopczyka, który rządzić będzie wszystkimi narodami laską żelazną; dziecię jej zostało porwane do Boga i do jego tronu. I uciekła niewiasta na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć” (Ap 12,3-11 – BW).

Widzimy, jak całkowicie „Michał” jest odróżniony od „chłopczyka” i „Baranka”, dzięki krwi którego „oni” – czyli Michał i jego aniołowie – zwyciężyli smoka.

Świadkowie Jehowy uważają, że fakt, iż Jezus i Archanioł Michał to musi być jedna osoba, potwierdza biblijna wzmianka o tym, że mają władzę nad aniołami (zobacz cytat z Wspaniały finał Objawienia bliski!).

Tutaj mamy do czynienia z kolejnym bardzo poważnym błędem logicznym. W Apokalipsie napisano, że Michał i jego aniołowie mieli stoczyć walkę ze smokiem (Ap 12,7), natomiast Ewangelie nauczają nas o tym, że Jezus ma swoich aniołów („Przyjdzie Syn człowieczy w swej chwale i wszyscy aniołowie Jego z Nim”, „I pośle [Syn człowieczy] aniołów swoich” itp.). Wyobraźmy sobie teraz wojsko. Prezydent pewnego państwa powiedział, że jego żołnierze zajęli wczoraj pewne miasto. Ale potem pokazano w telewizji dowódcę tego oddziału, który się pochwalił, jak to jego żołnierze dokonali tego czynu. Zadajmy sobie pytanie: Czyi to byli żołnierze? Tego dowódcy czy prezydenta? Dlatego każdy logicznie myślący człowiek nie ma problemów ze zrozumieniem, że aniołowie Michała to są aniołowie pod jego dowództwem. Jeśli mielibyśmy wnioskować w ten sposób, to by się okazało, że Jezus to Bóg Ojciec, a Bóg Ojciec to archanioł Michał, gdyż Biblia wyraźnie uczy o aniołach Boga Ojca:

„Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami” (Ap 3,5 – BW).

Przypomnijmy zacytowany wcześniej fragment z publikacji TS:

W Objawieniu 12:7-12 czytamy, że w związku z przekazaniem Chrystusowi władzy królewskiej Michał i jego aniołowie mieli stoczyć walkę z Szatanem i wyrzucić go z nieba razem z jego złymi aniołami. Później przedstawiono Jezusa, jak dowodzi zastępami niebiańskimi w wojnie przeciwko narodom świata (Obj. 19:11-16). Czy sam rozsądek nie podpowiada, że Jezus wystąpi też przeciwko Szatanowi Diabłu, „władcy tego świata”? (Jana 12:31).

Przyjrzyjmy się tym fragmentom, do których ten cytat nas odsyła:

  • „I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć. Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele” (Ap 12,7-12 – BW).

  • I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy. Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam. A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną. On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów” (Ap 19,11-16 – BW).

  • „Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony” (J 12,31 – BW).

Jest to niestety trochę żenujące, że z braku odpowiednio mocnych argumentów przemawiających za tym, że Jezus to Archanioł Michał, Świadkowie Jehowy muszą się uciekać do metod opartych na ilości argumentów, a nie na ich jakości. Siła tego argumentu obrazuje, że Świadkowie Jehowy mają problemy z przedstawieniem mocniejszych dowodów na utożsamienie Jezusa z Michałem. To, że Jezus Chrystus toczący walkę z wojskami zwierzęcia i fałszywego proroka oraz Archanioł Michał toczący walkę ze smokiem muszą być tą samą osobą, pozostaje niestety tylko ich wydumanym i pobożnym życzeniem, nie mającym biblijnego uzasadnienia. Ten argument jest poparty tylko specyficzną logiką, niestety skłonną do popełniania najbardziej prymitywnych błędów i opartą na zasadzie „przecież to się wydaje logiczne”. Jednak nikomu to się nie wydaje logiczne poza Świadkami Jehowy, gdyż autor Apokalipsy mógł rozdzielić siły niebieskie walczące przeciwko siłom zła na wojsko pod przewodnictwem Michała i wojsko pod przewodnictwem „Słowa Bożego”, tak jak rozdzielił siły zła na wojsko smoka, wojsko zwierzęcia, fałszywego proroka i królów ziemi, których nikt przecież nie identyfikuje jako jedną tylko osobę (zob. Ap 20,10 – BW).

Innym często przedstawianym argumentem na utożsamianie Jezusa z aniołem jest ten oto fragment7:

„I chociaż stan mój cielesny wystawił was na próbę, to jednak nie wzgardziliście mną ani nie plunęliście na mnie, ale mnie przyjęliście jak anioła Bożego, jak Chrystusa Jezusa” (Ga 4,14 – BW).

Pomijając fakt, że jest to następny zwykły błąd logiczny, to w identyczny sposób łatwo jest wykazać, że Jehowa jest aniołem:

„W owym dniu ochroni Pan mieszkańców Jeruzalemu, tak że najsłabszy wśród nich będzie w owym dniu jak Dawid, a dom Dawida będzie jak Bóg, jak anioł Pana na ich czele” (Za 12,8 – BW).

Podobnym argumentem Świadków Jehowy jest ten opisany przez pana Bednarskiego w jego książce W obronie wiary:

„Uczą, że Chrystus w Ml 3:1 nazwany jest «Aniołem Przymierza». W Ml 3:1 „aniołem” jest też nazwany Jan Chrzciciel, a jak widać z Mt 11:10 i Łk 7:27, słowo to zamieniono na równorzędne, tzw. wysłannik. Więc ani Jan nie jest aniołem w pełnym tego słowa znaczeniu, ani Chrystus (jest On wysłannikiem Ojca – J 3:17). W Ml 2:7 (BG, ks.Wu.) «aniołem» nazwany jest kapłan (por. Wspaniały finał…, s. 28 – przypis), a formę tę też stosuje się czasem wymiennie z imieniem Jahwe, np. Wj 3:2,6; Rdz 16:9,13”8.

Zacytujmy powtórnie następny zaskakujący argument TS:

[…] Warto też zauważyć, że ma władzę umożliwiającą wskrzeszanie zmarłych.

Przebywając na ziemi jako człowiek, Jezus dokonał kilku wskrzeszeń. Czyniąc to, wydawał polecenia swoim własnym głosem. Na przykład gdy wskrzeszał syna wdowy z Nain, powiedział: „Młodzieńcze, mówię ci: Wstań!” (Łukasza 7:14, 15). Innym razem, tuż przed wzbudzeniem z martwych swego przyjaciela Łazarza, Jezus „zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź!»” (Jana 11:43). Ale wtedy głos Jezusa był głosem doskonałego człowieka.

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus został wyniesiony na „wyższe stanowisko” w niebie jako stworzenie duchowe (Filipian 2:9). Nie był już człowiekiem i miał głos archanioła. Kiedy więc trąba Boża wezwała tych, „co umarli w jedności z Chrystusem” do zmartwychwstania niebiańskiego, „nakazujące wołanie” Jezusa zabrzmiało tym razem „głosem archanielskim” […].

I znowu Świadkowie Jehowy powiązali moc wskrzeszającego głosu archanioła (1 Tes 4,16) z głosem, którym wskrzeszał Jezus. Ale czy tylko głos Jezusa wskrzeszał z martwych? Okazuje się, że nie:

„A w Joppie była pewna uczennica, imieniem Tabita […]. I stało się, że w tym właśnie czasie zaniemogła i umarła […]. A Piotr, usunąwszy wszystkich, padł na kolana i modlił się; potem zwrócił się do ciała i rzekł: Tabito, wstań! Ona zaś otworzyła oczy swoje i, ujrzawszy Piotra, usiadła” (Dz 9,36-40 – BW).

Jaki więc stąd wniosek możemy wyciągnąć? Może św. Piotr to Archanioł Michał? A może św. Piotr to Jezus? A może św. Piotr był człowiekiem doskonałym? Myślę, że tutaj komentarz jest zbędny.

Na tym jeszcze nie koniec naszych rozważań. Przyjrzymy się teraz kilku argumentom Świadków Jehowy skierowanych przeciwko doktrynie o Trójcy i zastosujmy je do ich nauki o Michale Archaniele.

– Świadkowie Jehowy pytają: Dlaczego nauka o Trójcy została wprowadzona dopiero w IV wieku?

Jest to oczywiste kłamstwo, że doktryna o Trójcy Świętej została stworzona dopiero w IV wieku, gdyż dużo, dużo wcześniej nauczali o niej Ojcowie Kościoła9. Jednak zostawmy tę kwestię na razie na boku, gdyż ten artykuł nie dotyczy tematu Trójcy. Warto się zapytać Świadków Jehowy, w którym wieku powstała nauka o utożsamieniu Michała Archanioła z Jezusem. W tym przypadku okaże się, że została ona sformułowana dopiero przez Towarzystwo Strażnica, którego początki datuje się na XIX wiek naszej ery. Dziwne, że strasznie im przeszkadza ten „późny” IV wiek, w którym rzekomo ta doktryna została sformułowana, a nie przeszkadza im to, że ich własne nauki powstały dopiero w XIX i XX wieku.

– Świadkowie Jehowy zarzucają nam: Jeżeli Bóg składa się z trzech osób, to chyba nakazałby pisarzom Biblii wyraźnie to zaznaczyć, żeby nie było co do tego żadnych wątpliwości. Musieliby to uczynić przynajmniej pisarze Chrześcijańskich Pism Greckich [tzn. Nowego Testamentu – przyp. G.Ż.], którzy utrzymywali bliskie kontakty z Synem samego Boga, a jednak tego nie zrobili10.

W tym artykule również nie będziemy odpowiadać na te pytanie, gdyż nie tego dotyczy ten artykuł. Zrobił to Jan Lewandowski w swojej polemice Co powinni wyjaśnić pisarze Nowego Testamentu?11. Natomiast w tym miejscu warto postawić podobne pytanie Świadkom Jehowy: Jeżeli Jezus to Michał Archanioł, to dlaczego autorzy Nowego Testamentu, którzy utrzymywali bliskie kontakty z Jezusem, wyraźnie tego nie zaznaczyli, aby nie było żadnych wątpliwości? Dlaczego trzeba stosować tak pokrętne zabiegi, aby dojść do tego wniosku? Nikt poza apostołem Judą nawet nie nazwał Michała archaniołem, a jest nawet wysoce prawdopodobne, że większość apostołów nawet nie widziała tegoż listu na oczy. Słowo „Michał” pojawia się w NT tylko dwa razy – dokładnie tyle samo, ile razy pojawia się słowo „archanioł” w całej Biblii.

Świadkowie Jehowy nie potrafią dostrzec dobitnych podobieństw pomiędzy Jezusem Chrystusem a starotestamentowym Bogiem Jahwe, a próbują nam wmówić tak strasznie naciągane podobieństwa pomiędzy Jezusem a Michałem Archaniołem. O słabości tej ostatniej tezy traktuje niniejsza polemika, zaś na temat biblijnych argumentów, które wskazują nam na Jezusa jako starotestamentowego Boga, powstało już wiele artykułów12, więc tutaj nie będziemy się nimi szczegółowo zajmować.

Świadkowie Jehowy często atakują nauki chrześcijańskie za to, że w Biblii nigdzie nie jest wyraźnie napisane, iż dusza jest nieśmiertelna, Duch Święty jest osobą, Jezus jest równy swojemu Ojcu i jest On wszechmocny. W ogóle ich nie interesują fragmenty, z których te prawdy wynikają. Lecz niestety w tym miejscu nauka o Michale Archaniele odbija się im potężną czkawką, gdyż nie dość, że nigdzie nie ma wyraźnego stwierdzenia, iż Jezus jest Michałem Archaniołem, to jeszcze te fragmenty, które podają na poparcie swojej tezy, są wyjątkowo mało przekonujące i zazwyczaj oparte na błędnej logicznie argumentacji.

Podsumowując, należy uznać, że ta nauka jest wynikiem błędnych wniosków naszpikowanych najprymitywniejszymi błędami logicznymi, a argumenty, jakie stosują Świadkowie Jehowy przeciwko naukom chrześcijańskim, obracają się przeciwko ich tezie ze zwielokrotnioną siłą, miażdżąc ją na proch. Oskarżają oni nas, że wierzymy w nauki nie oparte na Biblii, podczas gdy nauka o Michale Archaniele jest o wiele słabiej udokumentowana według ich własnych kryteriów!

Wszystkie podkreślenia są dodane przez autora, a użyte skróty oznaczają:

BW – Biblia warszawska
BT – Biblia Tysiąclecia
PNŚ – Przekład Nowego Świata (Biblia Świadków Jehowy)
NT – Nowy Testament
ST – Stary Testament
TS – Towarzystwo Strażnica (organizacja Świadków Jehowy)

(grudzień 2004)

PRZYPISY:

1 Autor jest twórcą strony apologetycznej „Trynitarianie”, http://www.trinitarians.info/index.php, poświęconej przede wszystkim obronie dogmatu o Trójcy.

2 Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, Brooklyn 1991/2001, s. 132.

3 Insight on the Scriptures (encyklopedia Świadków Jehowy), t. I, Brooklyn 1988, s. 156.

4 Dość obszerny artykuł w „Przebudźcie się!” z 8 lutego 2002 r., s. 17.

5 Wspaniały finał Objawienia bliski!, Brooklyn 1993, s. 181.

6 W tym podpunkcie poszliśmy Świadkom Jehowy na rękę i wybraliśmy ich wersję tłumaczenia wersetu 1 Tes 4,16.

7 Szerzej ten temat jest omówiony w opracowaniu na http://www.bible.ca/trinity/trinity-texts-galatians4-14.htm, z którego korzystałem przy omówieniu tej kwestii.

9 Dość sporo informacji na ten temat można znaleźć w książce W obronie wiary Włodzimierza Bednarskiego, w rozdziale Trójca Św. w pismach Ojców Kościoła, http://www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=99&Itemid=64.

10 Czy wierzyć w Trójcę?, Brooklyn 1989, s. 13.

12 Zob. J. Lewandowski, Przysłów 8,22n w ujęciu A. Wiśniewskiego – polemika, http://www.trinitarians.info/load.php?jaki=jl/jezusmadroscjl.html; J. Zabiełło, Jezus Chrystus jako Bóg Jahweh, http://www.watchtower.org.pl/jz-jezus.php.

SYN RÓWNY OJCU – OMÓWIENIE WERSETU J 5,18

Jednym z wersetów dobitnie świadczących o równości Syna i Ojca jest fragment z Ewangelii według św. Jana:

„Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (J 5,18 – BT).

Ten właśnie werset jest równocześnie obiektem szczególnie ostrych ataków wielu przeciwników doktryny o Trójcy Świętej (antytrynitarian), a szczególnie Świadków Jehowy (dalej ŚJ), którzy za wszelką cenę chcą podważyć trynitarne rozumienie tego wersetu. Twierdzą oni, że ten fragment nie mówi o równości Syna i Ojca, lecz o tym, iż to Żydzi tak myśleli, że Jezus stawia się na równi z Ojcem. Dodatkowo argumentują w ten sposób, że jest tam również powiedziane, iż Jezus łamał szabat. Według nich jest to wystarczający argument przemawiającym za tym, iż słowa tego fragmentu odnoszą się do tego, jak Jezus został odebrany przez faryzeuszów, gdyż Jezus przecież nie mógł łamać szabatu, bo to implikowałoby Jego grzeszność. Antytrynitarianie twierdzą, że tak samo jak Żydom wydawało się, że Jezus łamał szabat, tak samo się im wydawało, że czynił się On równym Bogu.

Na początku naszych rozważań postaram się omówić budowę gramatyczną tego wersetu ze względu na występujące różnice w tłumaczeniach. Uwaga ta przyda nam się w dalszej części tych rozważań. Spójrzmy, jak ten werset przetłumaczyła Biblia warszawska i Biblia Tysiąclecia, ze szczególnym akcentem na występujące tam różnice:

„Dlatego też Żydzi tym usilniej starali się o to, aby go zabić, bo nie tylko łamał sabat, lecz także Boga nazywał własnym Ojcem, i siebie czynił równym Bogu” (J 5,18 – BW).

„Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (J 5,18 – BT).

W pierwszym przypadku Biblia warszawska tłumaczy to jako: „i siebie czynił równym Bogu”, sugerując nam, że Jezus czynił trzy rzeczy:

  • łamał szabat

  • Boga nazywał własnym Ojcem

  • czynił się równym Bogu.

Natomiast w drugim przypadku, w Biblii Tysiąclecia mowa jest o tym, że Jezus czynił tylko dwie rzeczy:

  • łamał szabat

  • czynił się równym Bogu poprzez to, że Boga nazywał swoim Ojcem.

Aby się przekonać, które tłumaczenie jest trafniejsze, zajrzyjmy do oryginału greckiego. Poniżej przedstawiam ten werset w tłumaczeniu dosłownym.

dia

touto

oun

mallon

ezetoun

auton

hoi

ioudaioi

apokteinai

hoti

ou

monon

eluen

przez

to

więc

usilniej

starali_się

go

Judejczycy

zabić

bo

nie

tylko

unieważniał


to

sabbaton

alla

kai

patera

idion

elegen

ton

theon

ison

eauton

poion

to

theo

szabat

ale

i

ojcem

własnym

nazywał

Boga

równym

siebie

czyniąc

Bogu

Widzimy, że w tym konkretnie przypadku nieco lepszym tłumaczeniem jest wersja z Biblii Tysiąclecia, ze względu na występujące tam słowo poion – „czyniąc”. Występuje ono w formie participium preasentis activi (tzn. imiesłów przysłówkowy współczesny).

Wróćmy wobec tego do argumentów antytrynitarian, o których wspomniałem na wstępie. Ich podstawowym zarzutem jest to, że słowa tego wersetu odnoszą się do tego, jak się Żydom wydawało. Jednakże czegoś takiego nie znajdujemy w tym wersecie! Nie ma tam nawet słowem wspomniane o tym, że to Żydzi sobie tak myśleli, iż Jezus stawia się na równi z Ojcem. To antytrynitarianie próbują nam wmówić tę koncepcję. Jednakże czytając uważnie ten fragment, widzimy wyraźnie, że słowa te są komentarzem św. Jana – natchnionego Ewangelisty, a nie wzmianką na temat złudzeń Judejczyków!

Zwróćmy teraz uwagę na drugi argument przeciwników doktryny o Trójcy mówiący o tym, że Jezus nie łamał przecież szabatu, bo to by było równoznaczne z popełnieniem grzechu. Aby odbić ten argument, należy zwrócić uwagę na kontekst tej wypowiedzi:

„Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (J 5,15-18 – BT).

Na podstawie tego wersetu widzimy wyraźnie, że Jezus złamał szabat. Oczywiście antytrynitarianie powiedzą nam zaraz, że Jezus tak naprawdę nie złamał szabatu i że to tylko Żydom się wydawało, że go złamał. Ale nawet jeśli byłaby to prawda, to i tak to nie zmienia sytuacji, bo w wersecie 18 wcale nie musiało chodzić o złamanie biblijnego szabatu, ale o złamanie zasad szabatu ustanowionego przez tradycję żydowską! I tyle już wystarczy, aby uznać, że słowa te nie są poglądem Żydów, ale komentarzem natchnionego Ewangelisty. W tym fragmencie Jezus wyraźnie uczynił w szabat coś, co było zakazane przez starszyznę żydowską, a więc nie zachował tegoż szabatu. Co więcej, w wersecie 17 czytamy, że Jezus Boga nazywał swoim Ojcem, więc faktycznie zrównał się z Nim, wypowiadając słowa „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”. Tymi słowami dał nam jasno do zrozumienia, że tak jak Ojciec nie przestaje działać w szabat, tak i Syn działa nawet podczas szabatu i że Go te przepisy nie obowiązują, a szczególnie, gdy czyni On dobro. W innym miejscu mówi też o sobie, że „Syn Człowieczy jest panem szabatu” (Mt 12,8). Na tej podstawie śmiało możemy stwierdzić, że był to komentarz św. Jana Ewangelisty do wcześniejszej sceny biblijnej. Dla niego nazywanie się Synem Bożym w takim znaczeniu, jak to zrobił Jezus Chrystus, było równoważne z czynieniem się równym Bogu.

Tyle w zasadzie by nam wystarczyło do tych rozważań, ale jednak pójdźmy jeszcze trochę dalej. Zobaczmy, czy w tym przypadku mogło chodzić o łamanie biblijnego szabatu i czy zawsze to by się wiązało z popełnianiem grzechu. Dobrym wyjaśnieniem tego problemu jest fragment z Ewangelii wg św. Mateusza:

„Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». A On im odpowiedział: «Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy?” (Mt 12,1-5 – BT).

Na podstawie powyższego fragmentu chciałbym zwrócić uwagę na kilka aspektów:

1. Nie zawsze łamanie zakazów i nakazów biblijnych zawartych w ST wiązało się z popełnieniem grzechu. Jezus podaje tutaj przykład króla Dawida, który uczynił to, co było zabronione w ST, a mianowicie jadł chleby pokładne (1 Sm 21,1-6), których nie wolno było jeść ani jemu, ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom (Kpł 24,9). W tym przykładzie Jezus wyraźnie wziął stronę Dawida, pokazując, że przecież niczego złego on tak naprawdę nie uczynił, mimo iż złamał biblijny zakaz[2].

2. W wersecie 5 czytamy, że łamanie szabatu nie zawsze musi się ściśle łączyć z zaciąganiem winy.

3. W tym fragmencie, ani w żadnym innym w Biblii, Jezus nie broni się tym, że On tak naprawdę nie złamał szabatu i że to tylko im się tak wydaje, że On go złamał. Wręcz przeciwnie. Zawsze pokazywał, że w tym przypadku należało przekroczyć przepisy dotyczące szabatu, aby uczynić jakieś dobro. Oto kilka tylko przykładów:

„A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli” (Mk 3,4 – BT).

„A był tam człowiek, który miał uschłą rękę. Zapytali Go, by móc Go oskarżyć: «Czy wolno uzdrawiać w szabat?» Lecz On im odpowiedział: «Kto z was jeśli ma jedną owcę, i jeżeli mu ta w dół wpadnie w szabat, nie chwyci i nie wyciągnie jej? O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić»” (Mt 12,10-12 – BT).

„Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: «Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu!» Pan mu odpowiedział: «Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?»” (Łk 13,14-16 – BT).

„Oto Mojżesz dał wam obrzezanie – ale nie pochodzi ono od Mojżesza, lecz od przodków – i wy w szabat obrzezujecie człowieka. Jeżeli człowiek może przyjmować obrzezanie nawet w szabat, aby nie przekroczono Prawa Mojżeszowego, to dlaczego złościcie się na Mnie, że w szabat uzdrowiłem całego człowieka?” (J 7,22-23 – BT).

Na sam koniec porównajmy kilka wersetów ze Starego i Nowego Testamentu:

„To mówi Pan: «Strzeżcie się – jeśli wam życie miłe – by nie nosić rzeczy ciężkich w dzień szabatu ani nie wnosić ich przez bramy Jerozolimy»” (Jr 17,21 – BT).

„Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje łoże i chodź!». Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi douzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża»” (J 5,8-10 – BT).

oraz:

„Przez sześć dni będzie się wykonywać pracę, ale dzień siódmy będzie szabatem odpoczynku, poświęconym Panu, i dlatego ktokolwiek by wykonywał pracę w dniu szabatu, winien być ukarany śmiercią” (Wj 31,15 – BT).

„O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić»” (Mt 12,12 – BT).

***

Innym ciekawym kontrargumentem jest to, że Jezus, będąc na ziemi, nie mógł czynić się równym Bogu, gdyż uczył wyraźnie, że jest niższy od Niego:

„Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie” (J 14,28 – BT).

Podobnie uważał również autor Listu do Hebrajczyków:

„Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci” (Hbr 2,9 – BT).

I w tym miejscu mogłoby się wydawać, że ich racja jest bezdyskusyjna. Bowiem rzeczywiście, jak to możliwe, iż Jezus, będąc na ziemi, czynił się równym Bogu, skoro równocześnie, przebywając na ziemi, czynił się przecież niższym od Boga? To w końcu był On niższy czy równy? Przecież w J 5,18 jest wyraźnie napisane, że cała sytuacja działa się jeszcze na ziemi, kiedy Jezus był jeszcze zwykłym, śmiertelnym człowiekiem. Jednakże czy te powyższe wersety muszą przeczyć trynitarnej interpretacji? Okazuje się, że nie. Takich pozornych sprzeczności w Biblii możemy znaleźć dużo więcej – ograniczę się jedynie do kilku przykładów:

pokój

– „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” (J 14,27 – BT).

– „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10,34 – BT).

Widzimy, że w pierwszym cytacie jest wyraźnie napisane, że Jezus przyszedł na ziemię, aby dać nam pokój. Natomiast w drugim – że Jezus nie miał wcale nawet takiego zamiaru. Czy to oznacza, że Biblia przeczy sama sobie? Oczywiście, że nie! Chodzi tu przecież o zupełnie innego rodzaju pokój. W pierwszym przypadku mowa jest o pokoju serca, w którym mieszka ufność w Boga, wiara w to, że On jest Panem świata, dziejów, że przygotował nam życie wieczne, jak i pokój wynikający z czystego sumienia. Natomiast w tym drugim przypadku jest już mowa o zupełnie innym rodzaju pokoju – o tzw. świętym spokoju od wszelkiego rodzaju problemów życiowych[3].

tradycja

„«Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem». On im odpowiedział: «Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: «Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie». Wy zaś mówicie: «Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem złożonym w ofierze jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki». I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże” (Mt 15,2-6 – BT).

„Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu” (2 Tes 2,15 – BT).

W pierwszym przykładzie widzimy, że Jezus nie pochwala tradycji, natomiast w drugim – św. Paweł odnosi się do niej bardzo pozytywnie. Czy to znaczy, że któryś z nich nie ma racji? Nie! W przypadku polecenia Apostoła Pawła mowa jest o dobrej tradycji, natomiast w przypadku słów Jezusa kontekst nam wyraźnie pokazuje, że chodziło o tradycję, która znosiła dobre zasady moralne, niewygodne przykazania Boże, aby usprawiedliwić swoje czyny. Podobne pozorne sprzeczności możemy znaleźć w wielu miejscach w Biblii np.:

  • gniew (Ef 4,26 i Kol 3,8)

  • miłość wzajemna (Łk 14,26 i J 13,34)

  • wiara a uczynki (Rz 3,28, Ga 2,16 i Jk 2,24).

Identyczną sytuację mamy w przypadku stosunku wielkości Ojca i Syna. W jednym przypadku mowa jest o tym, że Syn jest niższy, a w innym – że jest równy. Jednakże tu chodzi o zupełnie innego rodzaju niższość i równość. Tę sytuacje możemy znaleźć w Liście do Hebrajczyków. Z jednej strony antytrynitarianie podają ten werset:

„Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci” (Hbr 2,9 – BT);

a z drugiej strony pomijają wcześniejszy bardzo ważny werset, który pozornie zdaje się przeczyć temu powyższemu:

„Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: «Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży!»” (Hbr 1,6 – BT).

Nasuwa się tu pytanie, jak to możliwe, żeby Bóg kazał aniołom oddawać ziemskiemu Jezusowi pokłon, podczas gdy inny werset pokazuje nam, że Jezus był od aniołów niższy. Odpowiedź może być tylko jedna. Jezus był zarówno wyższy od aniołów, jak i niższy od nich, ale w zupełnie innym znaczeniu. Był niższy w swej ludzkiej ograniczoności, natomiast przez cały czas był równy swojemu Ojcu co do majestatu. Przez cały czas był jedynym prawdziwym Synem Bożym i to czyniło Go równym Bogu co do Jego Boskiej godności. Jednakże z tego faktu, że był ograniczony i w czasie pobytu na ziemi, wyrzekł się swoich Boskich atrybutów takich, jak wszechwiedza, wszechmoc, wszechobecność itp., to był na ten czas niższy od Ojca i innych istot niebieskich.

Natomiast problem owego kontrowersyjnego wersetu J 14,28:

„Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja
(BW)

– został poruszony w artykule:

Ojciec większy niż Syn? Omówienie wersetu Jn 14:28.

Krótko streszczając ten problem: Z fragmentu Hbr 2,9 wynika, że Jezus podczas pobytu na ziemi był niższy od aniołów, to co dopiero od swego Ojca! Zauważmy, że werset ten nie kładzie głównego akcentu na to, że Jezus jest niższy od Niego, tylko mówi o tym, że uczniowie powinni się radować z tego, że On idzie do Ojca, bo Ojciec jest większy niż On. Czyli powinni się radować z tego, iż ludzka ograniczoność Jezusa niedługo dobiegnie końca, kiedy wstąpi do nieba i otrzyma wszelką władzę na niebie i na ziemi (Mt 28,18), i wtedy już nie będzie mniejszy. Podobny paradoks mamy w wersecie J 14,12, gdzie mowa jest o tym, że ten, kto wierzy w Jezusa, będzie dokonywał większych dzieł, niż czynił Jezus. Czy to znaczy, że będzie większy od Jezusa? Oczywiście, że nie! Tam jest mowa o tym, że będzie dokonywał większych dzieł, bo (gr. hoti – znaczenie przyczynowe) Jezus idzie do Ojca. Jezus chciał w ten sposób pokazać, jak wiele większy będzie po wstąpieniu do nieba, ponieważ będąc na ziemi, był ograniczony w swej mocy poprzez fakt swego cielesnego uniżenia. Natomiast po przejściu do Ojca, już jako chwalebny, będzie miał nieograniczoną moc we władaniu światem (Mt 28,18), przez co będzie mógł w pełni kierować swoim Kościołem, czyniąc przez ręce apostołów większe dzieła. Werset J 14,28 w rzeczywistości może nam wskazywać na równość Syna i Ojca. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do powyższego artykułu.

Ostatnim antytrynitarnym argumentem, z jakim się spotkałem, jest wskazanie na to, że bycie synem Bożym nie czyni nikogo równym Bogu, gdyż my również jesteśmy nazwani synami Boga:

„Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale. Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, który ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8,16-21 – BT).

W pewien sposób antytrynitarianie mają rację. Bycie synem Bożym nie zawsze oznacza byciem równym Bogu, tak jak jest to ukazane w powyższym fragmencie. Jednakże nie zauważają oni, że można być synem – lub Synem. Podobną relację pokazuje nam przykład Izmaela i Izaaka:

„Co jednak mówi Pismo? Wypędź niewolnicę i jej syna, bo nie będzie dziedziczyć syn niewolnicy razem z synem wolnej” (Ga 4,30 – BT).

W tym przypadku widzimy, że obydwaj byli synami, jednakże jeden z nich był wyraźnie wyższy od drugiego – i ten właśnie stał się dziedzicem wszystkiego. Kiedy dorósł, miał się stać taki jak jego ojciec. Podobnie można rozumować w przypadku Jezusa. To On jest w Biblii nazwany Jednorodzonym Synem Bożym (J 3,16), więc jest Synem ze swej Boskiej natury, natomiast my jesteśmy nazwani tylko przybranymi dziećmi (Rz 8,15, Ga 4,4-7, Ef 1,5-6) – i tu jest cała różnica. Widzimy więc, że te porównanie nie jest trafione, gdyż chodzi o zupełnie innego rodzaju synostwo.

Podsumowując, można powiedzieć, że werset 5,18 Ewangeli wg św. Jana jest jednym z najlepszych dowodów na równość majestatu Ojca i Syna, gdyż słowa w nim zawarte prawdziwie są myślą natchnionego Ewangelisty, który niewątpliwie znał tę prawdę o Synu Bożym.

Wszystkie podkreślenia dodane, a biblijne cytaty zostały wzięte z Biblii Tysiąclecia (BT) oraz Biblii warszawskiej (BW).

Grzegorz Żebrowski

P R Z Y P I S Y :
[1] Autor jest twórcą apologetycznej strony: www.trynitarysci.republika.pl poświęconej przede wszystkim obronie dogmatu o Trójcy.
[2] Zob. książka brata Efraima Jezus, Żyd praktykujący, s. 245: Pikuasz nefesz („uratować życie”): „Chodzi tutaj o prawo niezwykłej wagi, którego nieznajomość powoduje, że całkowicie błędnie odczytujemy niektóre strony Pisma Świętego. Prawo to stanowi, że w przypadku niebezpieczeństwa śmierci nie tylko wolno, lecz należy pogwałcić wszystkie inne przykazania Prawa z wyjątkiem trzech, mianowicie zakazu zabijania, cudzołóstwa i bałwochwalstwa” (przyp. redakcji).
[3] W biblijnej mentalności semickiej odróżnia się dwa terminy na oznaczenie pojęcia pokoju (spokoju):
     rdzeń sz-l-h – być spokojnym, żyć w spokoju (pokoju), dać sobie spokój;
     rdzeń sz-l-m – stan nienaruszenia, powodzenia, szczęście, pomyślny obrót spraw, dobrobyt, dobro, zdrowie, spokój, pokój, bezpieczeństwo, przyjaźń.
Zob. P. Briks, Podręczny słownik hebrajsko-polski i aramejsko-polski Starego Testamentu, s. 359 (przyp. redakcji).

CZY JEZUS WYPARŁ SIĘ SWOJEGO BÓSTWA?

Ludzie nieuznający doktryny o Trójcy Świętej (antytrynitarianie[2]) często stawiają zarzut, że Jezus nigdzie w swojej Ewangelii nie nazwał siebie prawdziwym Bogiem równym swojemu Ojcu. Takiego rodzaju argumentację spotykamy w broszurze Świadków Jehowy (dalej ŚJ) Czy wierzyć w Trójcę[3]. Co więcej, zasypują nas oni wersetami wyrwanymi z kontekstu, mającym świadczyć o niższości Syna wobec Ojca. Przytoczmy niektóre z nich:

„A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał” (J 8,16 – BT).

„A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” (J 8,29 – BT).

„Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał»” (J 8,42 – BT).

„Odpowiedział Jezus: «Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: ‘Jest naszym Bogiem’»” (J 8,54 – BT).

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: «Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał»” (J 13,16 – BT).

„Słyszeliście, że wam powiedziałem: «Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie»” (J 14,28 – BT).

„Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył»” (J 8,28 – BT).

„Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i sądzi” (J 8,50 – BT).

Muszę przyznać, że dziwi mnie taka linia argumentacji. Jeśli antytrynitarianie uważają, że Jezus Chrystus niejednokrotnie eksponowałby swoje Bóstwo, gdyby był Bogiem, to nasuwa się wobec tego pytanie: Dlaczego Jezus nie eksponował tego, że jest Mesjaszem (Mt 16,16-20) i Stwórcą wszechświata (Hbr 1,10, Kol 1,16, J 1,3)? Zgodnie z rozumowaniem według takich kryteriów Jezus niejednokrotnie powinien o tym mówić, skoro uważają oni, że niemówienie o swej prawdziwej godności jest czymś niewłaściwym. Jednakże wiadomo, że Jezus Chrystus nie dość, że nie rozgłaszał swojej prawdziwej wielkości wśród ludu, ale co więcej, zabraniał innym ją rozgłaszać. Jednym z przykładów jest podany wcześniej fragment Mt 16,16-20. Do innych przykładów należy zakaz rozgłaszania przez duchy nieczyste, że Jezus jest Synem Boga (Mk 1,24-25, Łk 4,41), zabraniał rozpowiadać swoim uczniom o Jego chwale, jaką zobaczyli na Górze Przemienienia (Mt 17,9, Mk 9,9), itp. Jezus, będąc na ziemi, nigdy nie mówił nic w celu odbierania chwały od ludzi.

A teraz spróbujmy sobie wyobrazić taką sytuację, aby była zgodna z wyobrażeniami SJ o Osobie Boga-Człowieka:

Jezus Chrystus wszedł da górkę i rzekł: „Słuchajcie Mnie wszyscy! Ja jestem Bogiem wszechmogącym, równym mojemu Ojcu, który stworzył niebo i ziemię, i będziecie Mi oddawać cześć po wszystkie czasy, bo Ja jestem waszym Bogiem”.

Wtedy powstałoby pytanie: Po co Jezus Chrystus przyszedł na ziemię? Jednakże Jezus czegoś takiego nam nie powiedział. Ale za to powiedział po co (między innymi) przyszedł do nas:

„A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu»” (Mt 20,25-28 – BT).

Rozumując kryteriami ŚJ, można by powiedzieć, że na podstawie powyższego wersetu Jezus jest niższy od nas, bo jest naszym sługą. Gdyby Jezus eksponował swoje Bóstwo, jakiej wtedy nauczyłby nas pokory? Z całą pewnością nie takiej:

„[&#0133] i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29 – BT).

Jezus Chrystus nie dość, że sam się uniżał wobec Swojego Ojca, ale jeszcze rozkazywał, aby ci wtajemniczeni nie rozpowiadali nic na temat Jego wielkości. Przypatrzmy się bliżej tym wersetom:

Gdy Jego uczniowie zobaczyli Jego chwałę na Górze Przemienienia: „[&#0133] Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie»” (Mt 17,9 – BT).

Podobnie mamy po wyznaniu św. Piotra:

„Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» [&#0133]. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem” (Mt 16,16.20 – BT) .

To, że Jezus Chrystus nie afiszował się w sposób jednoznaczny przed ludem jako Bóg wszechmocny, równy Swojemu Ojcu, wynika z pokory, której chciał nas nauczyć.

„To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,5-11 – BT).

Porównajmy teraz wizję Boga-Człowieka w ujęciu antytrynitarian i wizję Antychrysta w ujęciu świętego Pawła:

Jezus Chrystus wszedł na górkę i rzekł: „Słuchajcie Mnie wszyscy! Ja jestem Bogiem wszechmogącym, równym mojemu Ojcu, który stworzył niebo i ziemię, i będziecie Mi oddawać cześć po wszystkie czasy, bo Ja jestem waszym Bogiem”.

„Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga” (2 Tes 2,3-4 – BW).

Widzimy więc, że Jezus miał zupełnie inną postawę niż Antychryst. Nasz Pan miał pretensje do tych, którzy oczekiwali Chrystusa jako wielkiego mocarza mającego zawojować cały świat, stawiającego się na świeczniku i który by wyraźnie oznajmił, że jest mesjaszem. Jezus Chrystus nigdy nie szukał własnej chwały, tak jak to robią fałszywi prorocy, którzy przychodzą we własnym imieniu!

„Nie przyjmuję chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Bożej. Ja przyszedłem w imieniu Ojca mego, a wy mnie nie przyjmujecie; jeśli kto inny przyjdzie we własnym imieniu, tego przyjmiecie” (J 5,41-43 – BW).

***

Wielu antytrynitarian uważa, że Jezus Chrystus wyparł się swojego Bóstwa. Na dowód przytaczają fragment z Ewangelii wg św. Jana:

„Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga». Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: ‘Ja rzekłem: Bogami jesteście?’. Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: ‘Bluźnisz’, dlatego że powiedziałem: ‘Jestem Synem Bożym’?»” (J 10,33-36 – BT).

Aby dobrze zrozumieć ten fragment, należy trochę dokładniej przyjrzeć się jego kontekstowi, który zaczyna się w wersecie 30. Prześledźmy całą tę sytuację:

„«Ja i Ojciec jedno jesteśmy». I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?»” (J 10,30-32 – BT).

– tutaj zaczyna się polemika Jezusa z faryzeuszami. Jezus widzi ich furię i to, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta – Żydzi mają już kamienie i gotowi są w każdym momencie rzucić je w Niego. Dlatego też, widząc ich głupotę i niezrozumienie Pism, znawcami których oni się uważają, Jezus rozpoczyna z nimi dyskusję, aby im wykazać, że nie mają żadnych podstaw do tego, aby Go ukamienować. Jezus jest w pełni świadomy tego, że faryzeusze nie będą w stanie udowodnić mu nic, za co zasłużyłby na śmierć. Dlatego pyta ich, za który czyn chcą Go ukamienować. W odpowiedzi dostaje:

„Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga»” (J 10,33 – BT).

Nigdzie w Biblii nie jest bezpośrednio napisane, że Jezus się nazwał Bogiem. Ale bardzo wyraźnie dał to Żydom odczuć. Dla nich bycie prawdziwym Synem Bożym oznaczało bycie równym Bogu (por. J 10,29.33.36). W odpowiedzi na zarzut faryzeuszów Jezus kieruje do nich słowa:

„Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: ‘Ja rzekłem: Bogami jesteście?’. Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: ‘Bluźnisz’, dlatego że powiedziałem: ‘Jestem Synem Bożym’?»” (J 10,34-36 – BT).

W tym miejscu Jezus, aby nie dostać kamieniem w głowę, musiał ukazać im bezpodstawność ich oskarżeń. Właśnie na podstawie tego fragmentu antytrynitarianie często stawiają zarzut: Dlaczego Jezus w tym momencie nie potwierdził swego Bóstwa? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: Żeby nie pozwolić się ukamienować”. Gdyby w tym miejscu powiedział: „Tak, ja jestem Bogiem”, nie dodając uprzednio do tego swych wyjaśnień, które znajdujemy w J 10,34-36, a byłyby to prawdopodobnie ostatnie słowa w Jego życiu.

Mało tego. Aby ukazać bezpodstawność antytrynitarnej argumentacji, wystarczy zwrócić uwagę, że Jezus nie tylko nigdy w Biblii w sposób jawny przed Żydami nie nazywał się Bogiem,ale nawet nie chciał przyznać, że jestMesjaszem (por. J 10,24-25; Mt 16,20; Mk 8,29-30; Łk 4,41; 9,20-21), a przecież żaden antytrynitarianin nie zaprzecza, że Jezus nim był. Nasz Zbawiciel uczynił to dopiero po swoim pojmaniu (Mk 14,62). Wracając do przytoczonego fragmentu z J 10,33-36: Jezus w prosty sposób ukazuje faryzeuszom, że oni tak naprawdę nie są w stanie mu udowodnić żadnego przestępstwa, bo nawet gdyby się nazwał bezpośrednio „Bogiem” (hebr. elohim), to i tak nie mieliby mu prawa nic zrobić, bo Biblia pozwala nazywać się bogami ludziom na podstawie tego faktu, że jesteśmy synami Bożymi. W tym miejscu Jezus powołał się na Psalm 82. Przypatrzmy się temu wersetowi:

„Ja rzekłem: «Jesteście bogami i wszyscy – synami Najwyższego»” (Ps 82,6 – BT).

Bycie synem Bożym jest równoznaczne z byciem bogiem. Skoro każdy człowiek jest synem Bożym, to i każdy człowiek jest bogiem. NT nam niejednokrotnie akcentuje, że tu chodzi o przybrane synostwo (np. Rz 8,15), więc my wszyscy jesteśmy bogami w sensie przenośnym. Natomiast synostwo Jezusa ma zupełnie inne znaczenie, bowiem jest On nazwany Jednorodzonym Synem Bożym (np. J 3,16) – czyli że nie ma żadnego innego drugiego takiego Syna – zrodzonego. Więc jest On również Bogiem w sensie dosłownym – ze swej natury.

Dlatego też w fragmencie J 10,33-36 Jezus Chrystus kieruje tutaj zarzut do faryzeuszów, że oni prawdziwego Bóstwa dopatrują się w stwierdzeniu „jestem bogiem” bądź „jestem Synem Bożym”, nie zauważając, że w przypadku Jezusa o jego prawdziwym Bóstwie świadczy coś więcej niż tylko słowa. O tym traktują trzy następne wersety tego fragmentu:

„«Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mi nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu». I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk” (J 10,37-39 – BT).

Z podanego przykładu widać, że Jezus miał pretensję do Żydów, że oskarżają Go na podstawie samych słów, ale nie dostrzegają ich potwierdzenia w dziełach, które tak mocno świadczą o Nim. O tych dziełach była mowa w rozdziale 5:

„[&#0133] Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam»” [&#0133]. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni [&#0133]; jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce»” (J 5,17.19.21 – BT).

„Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym” (J 5,26 – BT).

Natomiast w wersetach z tego samego rozdziału takich, jak:

„Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (J 5,30 – BT).

„[&#0133] Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał” (J 5,36 – BT).

– widać pozorną niższość Jezusa Chrystusa jako tego, który został posłany. Jest to tylko pozorne, bo tak naprawdę Jezus Chrystus przeciwstawia tutaj swoją Osobę fałszywym prorokom, którzy przychodzą we własnym imieniu i nie zostali posłani przez Boga:

„Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?” (J 5,43-44 – BT).

***

Innym zarzutem antytrynitarian jest to, że Jezus wyparł się swego Bóstwa w rozmowie z bogatym młodzieńcem:

„Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg»” (Mk 10,17-18 – BT).

Twierdzą oni, że Jezus pewne przymioty (takie jak dobroć w wymiarze absolutnym) rezerwował tylko dla Boga, tym samym wypierając się ich. Jednak tak twierdząc, nie zauważyli pewnej dziwnej kwestii. Jezus nie pozwolił się młodzieńcowi nazywać „dobrym”, ale pozwolił Tomaszowi nazwać się jego „Bogiem” (J 20,28), mimo że posiadanie innych bogów było wyraźnie przez Prawo zabronione (Wj 20,3). Dziwne, że antytrynitarianie nie zauważają jednego szczegółu – a mianowicie tego, że ludzie uważali wtedy Jezusa tylko za proroka (Mt 16,13-14). Na tej podstawie nasuwa się jasny wniosek, że Jezus w tym fragmencie (Mk 10,17-18) chciał nas pouczyć, abyśmy żadnego człowieka nie nazywali dobrym w takim wymiarze, w jakim sam Bóg jest dobry.

Grzegorz Żebrowski
(listopad 2003)

P R Z Y P I S Y :
[1] Autor jest twórcą apologetycznej strony: www.trynitarysci.republika.pl poświęconej przede wszystkim obronie dogmatu o Trójcy.
[2] Słowo „trynitarianie” (ang. Trinitarians) dopiero przyjmuje się w języku polskim, można spotkać w literaturze również formę „trynitaryści” i „trynitarze” (ściśle rzecz biorąc: trynitarze – to zakon kanoników regularnych, łac. Ordo Sanctissime Trinitatis de redemptione captivorum, czyli Zakon Świętej Trójcy dla wykupywania chrześcijańskich jeńców z niewoli muzułmańskiej, założony w 1198 we Francji, w Polsce w 1685, później misjonarski) – przyp. redakcji.
[3]Czy wierzyć w Trójcę, Brooklyn 1989, s. 20.