Chcę podrzucić nieco drew do ogniska naszej dyskusji, aby nie przygasł jej płomień. Dziś proponuję – zamiast głosu w dyskusji – mój (stronniczy, niewyważony, prowokacyjny i tendencyjny) zestaw cytatów z pewnej książki:

William Kirk Kilpatrick, katolicki profesor psychologii w Boston College w USA napisał książkę Psychologiczne uwiedzenie (Poznań 2002). Książka wydana jest przez katolickie, dominikańskie wydawnictwo „W drodze” i opatrzona stosownym „zezwoleniem władz kościelnych”.

Czytamy tam:

– o chrześcijaństwie i ruchu charyzmatycznym wobec psychologii

„Wzrost popularności psychologii kosztem życia chrześcijańskiego wynika przede wszystkim ze zdolności zaoferowania przez psychologię doznań emocjonalnych, na tyle bliskich przeżywaniu wiary, że są one brane za samą wiarę. Ponieważ członkowie ruchu charyzmatycznego kładą tak wielki nacisk na przeżywanie wiary, są oni szczególnie podatni na owe imitacje (por. s. 190).

„Na pierwszy rzut oka psychologia przypomina chrześcijaństwo” (s. 11), jednak „Psychologia popularna ma wiele elementów wspólnych z religiami Wschodu; trwa wręcz proces ich wzajemnego łączenia się. Jeśli jednak mówimy o chrześcijaństwie, to znacznie prawdziwsze będzie stwierdzenie, że psychologia i religia to dwie rywalizujące ze sobą wiary” (s. 10).

– o kochaniu i akceptowaniu samego siebie

Erich Fromm powiedział, że aby kochać innych, trzeba najpierw pokochać samego siebie” (s. 13), a także: „Książkowe poradniki [psychologiczne] najczęściej zaczynają się od propozycji, byśmy pokochali samych siebie” (s. 35).

Wielu ludzi „wyobraża sobie Boga jako wyrozumiałego psychoterapeutę, który pragnie tylko tego, byśmy pokochali i zaakceptowali siebie takimi, jakimi jesteśmy” (s. 36).

„Niektórzy ludzie dzięki akceptacji samych siebie stają się lepsi […] inni poprzez akceptację samego siebie stają się gorsi” (s. 80): „Pomyślcie o tych, którzy utrudniają życie wam lub komuś, na kim wam zależy. Dostrzegliście ich okrucieństwo, egoizm, brak uczciwości i bezwzględność, z jaką manipulują innymi. Czy naprawdę chcielibyście, aby zaakceptowali siebie takimi, jacy są?” (s. 82).

„W podręcznikach do religii w liberalnym Kościele katolickim […] odnosi się wrażenie, że chrześcijaństwo sprowadza się wyłącznie do miłości własnej” (s. 91).

Zanikała moja świadomość istnienia grzechu – była to bez wątpienia konsekwencja nawyku niemal całkowitej akceptacji samego siebie” (s. 16).

– o skutkach nadmiaru psychologii w ewangelizacji

„W Los Angeles w 1967 roku [psychologa] Carla Rogersa oraz jego kolegów z Western Behavioral Science Institute poproszono o eksperymentalne wprowadzenie «edukacyjnych innowacji» do dużej sieci szkół zatrudniających zakonnice. Efektem był intensywny program zajęć w ramach grup wspólnotowych, trwający ponad dwa lata. Końcowy rezultat przypominał skutki zaproszenia diabła do klasztoru urszulanek w Loudun. Na początku eksperymentu sieć zatrudniała 600 zakonnic w 59 szkołach; rok po zakończeniu eksperymentu istniały dwie szkoły i ani jedna zakonnica. Zakonnice zerwały z Kościołem katolickim; wiele z nich całkowicie porzuciło życie religijne. Coulson całą zasługę (lub winę) przypisuje grupie Rogersa: „Coś udało nam się zrobić”, zauważył. [Jednocześnie] wiele [byłych] zakonnic wyznawało, że jeszcze nigdy nie czuły się tak bardzo uduchowione” (por. s. 187).

„Ewangelia osobistej doskonałości oraz sukcesu – stoi za tym przekonanie, że wiara zapewni nam zdrową osobowość, która jest lekarstwem na choroby” (s. 22).

„Psychologia popularna to w połowie wychwalanie godności ludzkiej, w połowie zwalnianie nas z odpowiedzialności” (s. 88).

„Członkowie grup wspólnotowych rozmawiają o zachodzących w nich procesach: «jakie uczucia we mnie wzbudzasz?», «jak reaguję, kiedy mówisz to o mnie?». Znakomicie, Lecz nie można tak rozmawiać w nieskończoność. Staje się to nieznośnie nudne” (s. 233).

– o właściwym kierunku ewangelizacji

„Jeśli chce się odkrywać nowe światy, najlepiej szukać ich poza psychologią. Daje ona złudzenie głębi, lecz przecież takie samo złudzenie wywołują umieszczone naprzeciw siebie lustra, i obawiam się, że psychologia jest jedną z tych sal lustrzanych, które spotyka się w lunaparkach” (s. 241).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>