IV. PROCES PRZYŁĄCZANIA DO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Hierarchia katolicka, początkowo nieufna, teraz otwiera dla OCh szeroko swoje ramiona, do tego stopnia, że niektórzy mówią o odzyskaniu.

W istocie rzeczy zaistniały od razu różnice w przyjęciu: od tych, którzy z miejsca odebrali ją jako dar dla Kościoła, poprzez tych, którzy bez przerwy czynili wysiłki by ją sklerykalizować i w ten sposób trzymać ją na smyczy, aż do tych, którzy jeszcze dzisiaj ją odrzucają!

Tak różnorodne podejście można zauważyć wręcz u jednych i tych samych osób.

Rzym: troska o katolicką identyczność

W roku 1975 zaszło wydarzenie, które stanowiło przełom w dziejach KOCh: Paweł VI wobec dziesięciu tysięcy delegatów z całego świata, zgromadzonych w Rzymie, oświadczył: „Odnowa jest szansą dla Kościoła i dla świata”. Jednakże wobec kardynała Suenensa, który mu przedstawił owo zgromadzenie, papież powiedział: „Polecam poświecić się trosce o pełną integrację ruchu charyzmatycznego z Kościołem”.

Kard. Suenens stale usiłował pogodzić czujność ze swobodą, odrzucając dążenie do uczynienia z tego powiewu łaski jeszcze jednej instytucji paralelnej. Bp Cordes, jak widzieliśmy, usiłuje iść inną, typowo rzymską drogą, polegającą na dużej ostrożności wobec tego wszystkiego, co wymyka się z istniejących struktur.

Biskupi o nastawieniu z gruntu duszpasterskim

Ze strony episkopatów przez długi czas panowała nieufność. Tak było we Francji, zanim pojawiło się korzystne sprawozdanie bpa Marcusa na sesji plenarnej episkopatu w roku 1982, które uznawało pozytywny wkład KOCh dla Kościoła francuskiego, jako powiew przebudzenia duchowego, który dociera do Ludu Bożego, aby go odnowić w wierze i w dynamizmie misyjnym. Od tamtej pory grono biskupów francuskich zmieniło poglądy. Około dziesięciu, a może nawet dwudziestu biskupów osobiście doznało olśnienia (ale nie chcą się wypowiadać na ten temat), a wielu z nich otacza wspólnota braterska Lion de Juda, która stanowi dla nich ekipę do pracy i do modlitwy. Jeden z propagatorów OCh we Francji, zbliżony do wspólnot Emmanuel i Lion de Juda, Albert de Monleon, został mianowany biskupem.

Według ICCRO pełne uznanie ze strony biskupów dla ważności odnowy jest dzisiaj właściwie powszechne na całym świecie. Tu i tam zjawiają się akcenty mocniejsze. Jeden z członków kanadyjskiej KOCh mówi: „Nasi biskupi są tak bardzo charyzmatyczni, że dają nam wszystkie wskazówki”. Sprzyjają jej także bardzo biskupi w Ameryce Łacińskiej – twierdzi jezuita, Carlos Aldunate. Z pewnością nie bez wpływu jest tutaj założyciel Minuto de Dios, ojciec Garcia Herreros. Od chwili przyjęcia przez tego eudystę[1] wylania Ducha Świętego w roku 1968, w przekonaniu, że OCh stanowi królewską drogę dla przyszłości chrześcijaństwa, podjął się obowiązku przekonania o tym swojego zgromadzenia (które prowadzi liczne seminaria duchowne w Ameryce Łacińskiej) oraz biskupów Kolumbii. Pisze do nich: „Wobec rozmiaru problemu w Kościele, owocem, jaki chcielibyśmy wydobyć z waszych zebrań jest to, o czym mówi Pismo w odniesieniu do Kościoła pierwotnego: prawdziwy wybuch Ducha Świętego […]. W waszych rękach znajduje się wspaniała władza Ducha: nakładanie rąk, jeśli jest czynione z całą tą żarliwością, o jakiej opowiadają Dzieje Apostolskie, sprowadza nieodwołalnie całą serię darów […]”.

Ośrodek charyzmatyczny Minuto de Dios od blisko dwudziestu lat organizuje spotkania i rekolekcje dla księży i dla biskupów. Na trzecie rekolekcje dla biskupów we wrześniu 1989 przybyło ich około stu.

Biskupi od uznania przeszli do współpracy, opierając się świadomie na określonej wspólnocie, dając dowody wielkiego zaufania do niej…, co nie przeszkadza im bezustannie kłaść nacisk na formację kadry kierowniczej, tudzież członków OCh. Żelaznym oparciem dla wspólnoty Emmanuel jest kard. Lustiger. Nie zawahał się powierzyć wielkiej parafii Trójcy Świętej w Paryżu zespołowi kapłanów z tej wspólnoty oraz grupie ludzi świeckich. Również funkcje kapelanów w Pa-ray-le-Monial powierza się wspólnocie Emmanuel.

Kard. Decourtray jednemu z kapłanów diecezjalnych, Emmanuelowi Payenowi, należącemu do wspólnoty Chemia neuf, powierzył Radio Fourviere (Lyon), a potem sekretariat generalny synodu diecezjalnego. Dominique Ferry, stały diakon, ojciec rodziny, z tej samej wspólnoty został jego rzecznikiem prasowym.

Bp Simmoneaux, kiedy był ordynariuszem w Wersalu, nawiązał z Fundacjami nowego świata współpracę, jak twierdzi, dla wzajemnej korzyści apostolskiej w formie odgałęzienia pod nazwą wspólnota służby w diecezji, którą przedłużył jego następca, bp Thomas. Wspomniana organizacja oddaje do dyspozycji diecezji stałych pracowników na kapelanach lub do konkretnych działań ewangelizacyjnych. Jej kierownik, Gerard Testard, regularnie współpracuje z wikariuszami biskupimi diecezji, przy czym z charakterystyczną u charyzmatyków łagodnością domaga się prawdziwego partnerstwa. Inny charakterystyczny przykład: Szkoła wiary dla młodych świadków, założona przez biskupów dwunastu diecezji w zachodniej Francji wokół Michela Santier, kapłana diecezjalnego, organizatora wspólnoty Raduj się. Wspólnota ta stanowi główny trzon tego planu, natomiast diecezje są tutaj właściwym kierownikiem. Chodzi o podsunięcie młodzieży, która pragnie oddać jeden rok Chrystusowi, możliwości życia modlitewnego, sakramentalnego i wspólnotowego, a także wychowania połączonego z formacją ciągłą diecezji Coutances i opłacaną w 50% przez rodzimą diecezję. Młodzież ta, na prośbę diecezji, odbywa misje świadectwa w szkołach, w ośrodkach młodzieżowych, w miejscach wypoczynku.

Przerażenie księży

Wszyscy twierdzą, że to właśnie księża stawiali największy opór wobec OCh.

Owszem, istnieją wyjątki: włoski klerykalizm, spowolniona tolerancja Szwajcarów, aktywna rola Anglików czy zdolność do ewolucji u Belgów.

Jednakże niemal wszędzie już dzisiaj biskupi żałują, iż kapłani nie chcą szerzej towarzyszyć charyzmatykom, pozostawiając ich czasami w konieczności szukania podpory duchowej w innych Kościołach.

W Zairze żąda się od księży parafialnych, by czuwali na OCh celem uniknięcia nadużycia władzy ze strony niektórych pasterzy i dla formacji teologicznej celem sprostania panującemu tam synkretyzmowi.

W tym względzie najbardziej odpowiedzialni charyzmatycy podzielają punkt widzenia biskupów. Brak nam duchowych doradców – żalą się ks. Jean Simonart, delegat do spraw OCh w Belgii frankofońskiej czy Georgette Blaquiere we Francji.

Pozytywny wkład

Jednakże nawet najbardziej oporni muszą uznać wkład charyzmatyków do życia parafialnego i do wszelkiej posługi Kościoła.

OCh nie wydaje jakiejś specjalnej kategorii chrześcijan, tworzy tylko lepszych katolików, lepiej wyposażonych do tego, aby być żywą cząstką Kościoła – twierdzi Ken Metz, który posiada ogólne spojrzenie na skutki OCh w całym świecie.

Zdaniem arcybiskupa z Pimentel (Republika Dominikańska) OCh stała się źródłem prawdziwego ożywienia. Świeccy podjęli się katechizacji, kaznodziejstwa, oddali się służbie wobec ubogich, zaangażowali się w spółdzielniach, w dziele alfabetyzacji, w pomocy dla prostytutek, alkoholików, narkomanów.

Biskup z Galloway w Szkocji stwierdza, że OCh stała się wielką łaską, przynosząc odnowę osobistą tysiącom osób, otwierając je na umiłowanie Pisma Świętego, modlitwy, wspólnoty, oraz że uwrażliwiła cały Kościół na znaki odnowy.

W Szwajcarii stwierdza się następujące owoce: odnowienie osobistej łaski w odpowiednim stanie życia (zakonnik, kapłan, żonaty), powrót na łono Kościoła i pragnienie posłuszeństwa wobec hierarchii, powstanie grup, w których trwa miłość i poczucie wspólnoty, i o których można powiedzieć: Patrzcie, jak oni się miłują.

Biskupi Ameryki Łacińskiej wyliczają jakieś piętnaście korzystnych skutków OCh w swoich diecezjach: odkrycie osoby Jezusa, smak modlitwy, stały wysiłek nawracania się, zamiana serca kamiennego na serce cielesne, uzdrowienie kontaktów międzyosobowych, żarliwość liturgiczna i sakramentalna, pragnienie apostolstwa i potężny wzrost powołań (kwiecień 1988).

Wreszcie, kiedy zjawią się braki, charyzmatycy dostarczają kapłanów i diakonów. W niektórych krajach – powiada Ken Metz – 50% diakonów wywodzi się z OCh. We wspólnocie Lion de Juda jest trzydziestu kandydatów do kapłaństwa, a u Emmanuela – osiemdziesięciu…, przy czym ta ostatnia wydała ich już około pięćdziesięciu! Po dziesięciu latach apostolstwa charyzmatycznego w Pimentel liczba seminarzystów wzrosła z czterdziestu do czterystu!

Obok zjawisk pozytywnych istnieją wszakże zjawiska niepokojące, których kierownictwo OCh wcale nie pomija. Ken Metz zgłasza pewien niepokój wobec dążenia niektórych charyzmatyków, zniechęconych powolnością zmian w Kościele, do występowania z niego. Martwi się także tym, że inni są nadal pod wpływem ostatnich nadzwyczajnych wydarzeń charyzmatycznych lub, że kładą większy nacisk na uczucie niż na rozum. Istotnie, niektóre spotkania modlitewne na pierwsze miejsce wysuwają zbiorowe podniecenie, co dla najsłabszych może się okazać nie do zniesienia.

Jeden z jezuickich charyzmatyków irlandzkich, o. O’Donnell, stwierdza ze swej strony, iż niepokoją go ostatnie objawy niezdrowego rozwoju mariologii, co z czasem może doprowadzić OCh do oddalenia się od właściwej jej roli w Kościele.

Kard. Suenens w ostatniej swojej książeczce przestrzega przed odpocznieniem w Duchu (wkładanie rąk, któremu towarzyszy upadek i przeżycie odpocznienia). Bernard Housset, delegat episkopatu francuskiego wobec ruchów świeckich, wyraża żal, iż OCh zbyt często jeszcze robi wrażenie, jakby chciała na nowo ustawiać wszystkie aspekty życia Kościoła.

Skłonność charyzmatyków do myślenia, że przed nimi nic dobrego nie było i że oni tylko posiadają prawdę, odstraszyła wielu doświadczonych duszpasterzy.

Trzeba wreszcie podkreślić niebezpieczeństwo sekciarstwa, choć ono się wyraźnie zmniejsza. W innej pracy zanalizowałam taki przypadek w oparciu o wspólnotę Krzyża Świętego.

Odnowa dla całego Kościoła

Coraz częściej rozlegają się głosy stwierdzające, że OCh została dana przez Ducha Świętego nie dla jednej grupy, lecz dla całego Kościoła. Takie było od samego początku przekonanie kardynała Suenensa. W Szwajcarii niemieckiej nie mówi się już o OCh, ale o Odnowie w Duchu Świętym dla całego Kościoła. Sławny charyzmatyk z Quebecu, bp Mathieu, głosząc rekolekcje charyzmatyczne dla księży w Belgii (uczestniczy w nich co roku około stu osób), pod wpływem osobowości kardynała Danneelsa oraz pragnienia rzeczy duchowych, jakie dostrzegł w tym kraju, skierował do Belgów wezwanie, aby z Soboru i z różnych form odmiany duchowej uczynili instytucję. Twierdzi, że Belgia mogłaby się stać znakiem prorockim mistycznej i wspólnotowej odnowy w całym Kościele. Ojciec Jean Simonard przyznaje: „Rozważyliśmy sprawę i sądzimy, że to proroctwo nas mobilizuje”.

Pod koniec roku 1988 biskupi holenderscy wyrazili publicznie pragnienie, by wszyscy wierzący otwarli się na rzeczywistość OCh, która w ich oczach dobrze wyraża to, czym winien być Kościół w drodze, odnowiony przez Ducha Świętego, Wcielanie charyzmatów we wspólnotę stanowi trwałe zjawisko w całej wspólnocie wierzących.

W Stanach Zjednoczonych ośrodek formacyjny Charism – Charyzmat proponuje diecezji Long Island teologiczne i duchowe przygotowanie do posług kościelnych. Sądzi się, iż skuteczność tej formacji, uznana przez diecezjalny urząd katechetyczny, opiera się na włączeniu do tradycji katolickiej doświadczenia charyzmatycznego.

Korzyści i niebezpieczeństwa instytucjonalizacji

Proces integracji instytucjonalnej nauczył charyzmatyków uznawania także innych sposobów bycia chrześcijaninem i wymogów życia w zjednoczeniu. Natomiast zawiera on ryzyko zabicia charyzmatów. Istotnie, biuletyn ICCRO z marca 1989 roku stwierdza, że charyzmaty ustają i OCh znika w niektórych grupach, ponieważ ludzie, w dążeniu do uznania wobec innych i wobec hierarchii zaczęli ograniczać służbę darami Ducha. Niepokoi się także znana z umiarkowania i z oddania Kościołowi Georgette Blaquiere: „OCh nie powinno się okaleczać pod pretekstem pokory. Jeśli w miarę zaangażowania słabną charyzmaty, to coś jest nie w porządku. Zanik charyzmatów znaczy utratę tego, co istotne”.

Peter Hocken, katolik, wielki ekumeniczny wizjoner, opłakuje poddanie łaski Ducha Świętego wcześniejszym strukturom i polityce Kościołów. Sądzi, że zbyt duży stopień integracji OCh może stać się złą drogą. W siedzibie ICCRO brak takiej odwagi i stwierdza się, jak podaje adhortacja Jana Pawła II Christifideles laici, że charyzmaty mogą siać zamęt. Z tego powodu nie istnieje taki charyzmat, który zwalniałby kogokolwiek od pełnej wierności i poddania pasterzom Kościoła. Jednocześnie wyraża się ubolewanie, że większość kapłanów nie została odpowiednio przygotowana do tego typu rozpoznawania (Biuletyn z marca 1989 r.).


OCh w oczach synodu na temat świeckich

Integracja kościelna owych movimenti (nowe ruchy i wspólnoty) stała się jednym z głównych tematów synodu na temat świeckich w roku 1987 w Rzymie. Uczestnicy podkreślali ich pozytywny wkład, ale nie ukrywali niepokoju z powodu niemożliwości ich opanowania. Jeden z nich stwierdził: „Przyznanie sobie charyzmatu znaczy przyznanie sobie niezależności wobec jurysdykcji biskupa”. Kar d. Martini, arcybiskup Mediolanu, gorący zwolennik Akcji Katolickiej, żądał, by przyjmować nowe ruchy roztropnie i aby je badać w celu serdecznego i organicznego wcielenia ich w całość działalności Kościoła.

Podczas tegoż synodu widać było rywalizację pomiędzy Akcją Katolicką a skłonnościami ku movimenti, jako że pewna ilość biskupów podejrzewała Rzym o sprzyjanie tym ostatnim; liczni ich założyciele byli specjalnie zaproszeni przez papieża.

Przesłanie końcowe synodu chciało być pojednawcze. W paragrafie 5, zatytułowanym Moc Ducha, czytamy: „Wyrażamy nasze uznanie dla Akcji Katolickiej, której owoce okazały się obfite w niektórych krajach, i która cieszy się nowym rozkwitem […]. Na nowe wyzwania odpowiada Duch, wzbudzając nowe ruchy, które na swój sposób dostarczają Kościołowi powszechnemu radości i nadziei. Ich harmonijna integracja z Kościołem lokalnym w celu jego umocnienia w miłości z pasterzami, stanowi jedno z kryteriów ich autentyczności”.

W końcowych propozycjach synodu odnajdujemy troskę o rozpoznanie, o wcielenie do Kościoła i o status kanoniczny. Propozycja 14 postanawia, że nowe ruchy winny się rozwijać w łączności z biskupem, przy czym posłuszeństwo wobec pasterzy stanowi jedno z kryteriów przynależności do Kościoła.

Jezuici w OCh

Jezuici byli obecni w OCh od samego początku, czuwając nad odpowiednią równowagą pomiędzy instytucjonalizacją a wiernością charyzmatom. Pośród członków OCh zebranych u Świętego Piotra w Rzymie w roku 1975 Pawłowi VI przedstawiono około piętnastu z nich; w uroczystość Zesłania Ducha Świętego 1982 roku w Strasburgu było ich osiemdziesięciu i wtedy zdecydowali o stworzeniu europejskiego komitetu łączności. W roku 1987 w Rzymie czterdziestu z nich przyjął ojciec Kolven-bach, wypytując ich przez czterdzieści minut o to, co OCh może wnieść do Towarzystwa Jezusowego. Istotnie, jezuici ogarnięci przez OCh na całym świecie zostali odnowieni w charyzmacie swojego założyciela i charyzmat ten oddali na służbę OCh z wyjątkowym powodzeniem.

Rekolekcje charyzmatyczne, oparte na Ćwiczeniach (można także powiedzieć: Ćwiczenia z wkładem charyzmatycznym) stają się bardzo stosownym narzędziem do formacji kierownictwa i członków OCh… oraz do odnowy charyzmatu u jezuitów, którym się je proponuje.

W charyzmatycznym czasopiśmie jezuickim Mirabilia, kard. Suenens napisał: „Sądzę, iż ignacjański charyzmat rozeznawania jest łaską, którą należy zastosować dla większego dobra OCh, bowiem potrzebuje ona kwalifikowanych przewodników”.

Niektórzy twierdzą, że to Paweł VI podpowiedział kardynałowi Suenensowi wciągnięcie jezuitów do przewodzenia charyzmatykom. A więc czy obecność spontaniczna, czy zaplanowane czuwanie? Chyba jedno i drugie.


P R Z Y P I S Y :

[1] Eudyści – zgromadzę założone w 1643 r. przez św. Jana Eudesa. (red.)

© Wydawnictwo M

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA ImageChange Image