KOŚCIÓŁ TO LUD BOŻY

Kościół jest pomyślany przez Boga jako wspólnota wspólnot. Atmosfera rodzinna panująca w niewielkich, liczących po kilkanaście osób wspólnotach, powinna promieniować z całego Kościoła, który jest jedną wielką rodziną.

Kolejno pragnę ukazać biblijne wizje Kościoła. Pierwsza z nich jest ukryta w dziejach narodu wybranego, Ludu Bożego Starego Testamentu. Dzieje Starego Testamentu ukazują nam główne aspekty tajemnicy Kościoła. Posłużę się porównaniem. Św. Meliton, biskup z II wieku, w swoim kazaniu paschalnym ukazuje naród wybrany jako makietę, żywy model, którym Bóg posłużył się, przygotowując ludzkość do budowy wielkiej rzeczywistości Kościoła. To porównanie, zaczerpnięte z tradycji, może nam pomóc w odpowiedzi na pytanie, jakie winno być nasze podejście do lektury Starego Testamentu, a równocześnie, jak należy podejść do różnych napięć, jakie istnieją między Kościołem a wyznawcami judaizmu w chwili obecnej.

Model jest Boży. Każdy architekt musi poświęcić wiele czasu na zbudowanie dokładnego modelu. Później, w oparciu o ten model, prowadzi budowę. W narodzie wybranym mamy do czynienia z żywym modelem Kościoła. Można obserwować klęski i zwycięstwa. Ten Boży model posiada dużą wartość i powinien być otoczony szacunkiem. Każdy jednak wie, że makieta jest potrzebna tylko do czasu, liczy się bowiem gmach, który w oparciu o nią architekt wznosi.

Jakie są elementy obecne w życiu Kościoła, które można obserwować w życiu narodu wybranego? Pierwszym fundamentem Bożej wspólnoty jest wiara. Jak fundamentem życia Ludu Bożego była wiara Abrahama, Izaaka, Jakuba, tak fundamentem życia Kościoła jest wiara Najświętszej Maryi Panny, wiara Elżbiety, Zachariasza, Piotra, Jana, pozostałych Apostołów. Bez wiary nie można wznosić wspólnoty ewangelicznej. Kościół jest zbudowany na fundamencie wiary.

Drugi element to cała relacja między Izraelem a Egiptem, Kościołem a światem. Izraelici byli w obcym świecie, który pod względem cywilizacji im imponował. W tej niewoli ciągle musieli walczyć z pokusą dostosowania się do tego świata, z pokusą wzięcia udziału w rywalizacji z nim, w wielkich wyścigach, których celem była budowa coraz piękniejszego świata doczesnego. Egipcjanie starożytni patrzyli z pogardą nie tylko na Żydów, ale i na Rzymian. Zwykły chłop znad Nilu był tak świadom swej godności, że pogardzał Rzymianami. Egipt w starożytności był symbolem świata doczesnego, w którym wszystko było urządzone wspaniale. Żydzi musieli mocno walczyć z pokusą wzięcia udziału w rywalizacji dotyczącej budowy równie pięknego, bogatego i mocnego państwa, wiedząc, że chodzi o inne wartości, że oni z woli Boga nie mogą brać udziału w tej rywalizacji. Musieli zrezygnować z czosnku, cebuli i pełnych spichlerzy. To jest jedna z tajemnic Kościoła. Kościół przez dwadzieścia wieków musi bez przerwy walczyć z tą samą pokusą. Chodzi o pokusę tryumfalizmu, o budowę państwa zdolnego tworzyć wielką cywilizację, rywalizującego z innymi cywilizacjami tego świata. Jest to ciągła pokusa, ciągłe zagrożenie.

W Kościele każde pokolenie musi podejmować wielkie decyzje. W dziejach Izraela taką decyzją była Pascha i przejście przez Morze Czerwone. To wszystko dokonywało się w scenerii śmierci nie tylko baranka, ale i pierworodnych w Egipcie. Trudna decyzja zerwania z tym światem, odejścia od niego, wyodrębnienia się Izraela jako narodu ze świata, w którym mu było lepiej niż na pustyni. W Kościele jest to samo. Mówią o tym na przestrzeni wieków wyraźnie wszyscy męczennicy.

Następny element, jasno widoczny w modelu ludu wybranego, to pielgrzymowanie, to droga przez pustynię, droga trudna. Kościół nieustannie pielgrzymuje, pokonując różne trudności, ponosząc klęski i odnosząc zwycięstwa. Jest rzeczą znamienną, że droga przez pustynię trwała czterdzieści lat, a więc całe pokolenie, tak jakby Bóg chciał zaznaczyć, że każdy człowiek w Kościele musi też przejść przez pustynię, musi podjąć wielkie decyzje i osobiście przejść przez pustynię.

I jeszcze jeden element to nadzieja ziemi obiecanej. Pustynia ukształtowała ludzi wielkiego ducha. Mogli podjąć walkę o nowe wartości. To obraz Kościoła, to główny wątek jego historii. Przeglądając karty Starego Testamentu, jak na żywej makiecie możemy odkryć wiele mechanizmów działających w Kościele. Ten, kto je zna, nie dziwi się, jeśli coś się nie udaje, jeśli Kościół ponosi klęski. Tak było, Bóg to zapowiedział, Bóg to ukazał. Trudna droga do wielkich wartości. Przygoda ludu wybranego kończy się wejściem do Ziemi Obiecanej i próbą budowy królestwa izraelskiego, które będzie zapowiedzią królestwa mesjańskiego. Na tym królestwie Chrystus oprze swoją wizję Kościoła rozumianego jako Królestwo niebieskie. Królestwo Ojca Niebieskiego.

Mówię o tym, by uzasadnić, że w Kościele dlatego nieustannie czytamy Stary Testament, aby poznać tajemnice Kościoła. To nie jest czytanie dla ubogacenia naszych wiadomości historycznych, to jest refleksja nad naszą rzeczywistością. Podobnie jak ktoś, kto chce poznać wspaniały wielki gmach, przychodzi do makiety i obserwuje poszczególne jej elementy. W spotkaniu z rzeczywistością nie jest w stanie ogarnąć jej całości, a przy makiecie jest to możliwe.

Ta makieta jest dziełem Boga i winna być przez nas otoczona szacunkiem. Kościół nie bardzo interesuje się już dziejami Izraela po przyjściu Jezusa Chrystusa. Obserwuje jednak, jak rozwija się religia judaistyczna, ale są to dla niego dzieje makiety, nic więcej. Ponieważ istnieje zaplanowany przez Boga związek między tą makietą a rzeczywistością Kościoła, który jest w trakcie budowy, nie dziwmy się, że na przestrzeni dwudziestu wieków były napięcia między nami, a wyznawcami judaizmu, były, są i będą. Oni jako naród nigdy nie przyjęli faktu, że Bóg potraktował ich jak żywą makietę, że spełnili wielką rolę w dziejach zbawienia świata. Nie wierzą, że według tej makiety w planach Boga powstaje rzeczywistość Kościoła. Oni tego nie przyjęli, pozostali w swojej rzeczywistości. Trzeba to uszanować, skoro ich decyzje szanuje Bóg. Ich wierność w wielu wypadkach przewyższa naszą wierność, trzeba głowę skłonić np. przed ich dokładnością w zachowaniu szabatu, ale trzeba pamiętać o chrześcijańskim spojrzeniu, które uwzględnia kontynuację, drugi etap historii Ludu Bożego, którym są dzieje Kościoła.

Sobór Watykański II na pierwszy plan wysunął wizję Kościoła jako Ludu Bożego, tak jakby chciał nas przygotować do przejścia z Egiptu przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Ten obraz został wyeksponowany i dziś Kościół się nim chętnie posługuje. Ten obraz jest szczególnie obecny w Dokumentach Soborowych i w nauczaniu Jana Pawła II. Jego pielgrzymki to ciągłe wędrowanie, to przypomnienie wizji Kościoła jako Ludu Bożego. Papież chce uświadomić wszystkim, że to wędrowanie jest trudne, ale w tym trudzie kształtują się ludzie wielkiego formatu, w nim oczyszcza się i wzrasta Kościół.

Podziękujmy za dostęp do Ksiąg Starego Testamentu i za to, że możemy je odczytywać w duchu tej interpretacji, której nauczył nas sam Jezus Chrystus.

UWIERZYĆ W KOŚCIÓŁ – KS. EDWARD STANIEK
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA ImageChange Image